Dodaj do ulubionych

Odpieprz się (klecho) od mojego dziecka

19.02.13, 19:37
"To niespotykana dotychczas w mediach nowa jakość w stygmatyzowaniu dzieci z in vitro. Ksiądz profesor przekroczył wszelkie granice medialnego chuligaństwa i barbarzyństwa" - napisał o wypowiedzi ks. prof. Franciszka Longchamps de Berier, członka Episkopatu Polski, ojciec dziecka poczętego metodą in vitro. Poniżej publikujemy jego list:

"W "Uważam Rze" z 11-17 lutego ukazał się wywiad z ks. prof. Franciszkiem Longchamps de Berier, członkiem zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski. Śmiem twierdzić, że to już pozycja wyjątkowa w annałach polskiego dziennikarstwa.

Wszystkie epitety i słowa krytyki, które za chwilę padną z mojej strony pod adresem ks. prof. de Berier, nie są przejawem żadnego bezrefleksyjnego antyklerykalizmu.

Są głosem zbulwersowanego ojca dziecka poczętego in vitro, który w ostatnich pięciu latach usłyszał w mediach wszystkie już, zdawałoby się, możliwe przejawy podłości z ust ludzi reprezentujących inny światopogląd.

Ale to, co w powyższym wywiadzie powiedział ks. prof. Franciszek Longchamp de Berier, to niespotykana dotychczas w mediach nowa jakość w stygmatyzowaniu dzieci z in vitro. Ksiądz profesor przekroczył wszelkie granice medialnego chuligaństwa i barbarzyństwa.

Jest w tym wywiadzie wiele fragmentów, które zasługują i - mam nadzieję - staną się przedmiotem szczegółowej analizy prawników i lekarzy z uwagi na ogromną ilość przekłamań, półprawd, manipulacji i zwykłej mowy nienawiści.

Jednakże pragnę jako rodzic zwrócić uwagę zwłaszcza na ten fragment:

"Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka, wiedzą już, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych".

Powyższe zdanie to szczyt nikczemnej retoryki, czyli już nie "słyszałem, że są tacy lekarze" lub "mówiono mi, że są tacy lekarze", ale po prostu są tacy lekarze.

Po tych dwóch zdaniach ks. de Berier jednym tchem wymienia cztery zespoły wad genetycznych, o których (z wyjątkiem zespołu Beckwitha-Wiedemanna, o którym czytamy w paranaukowych opracowaniach, nie popartych żadnymi badaniami) nawet nieliczni profesorowie medycyny będący w opozycji do technik wspomaganego rozrodu, nie wspominają w swoich atakach.

Oczywiście ksiądz de Berier nie podaje żadnego źródła, nie odwołuje się do żadnych badań, nie cytuje żadnej publikacji z bazy Pubmed, tylko oznajmia, że "są tacy lekarze". Nie pada także żadne stwierdzenie zgodne z aktualną wiedzą medyczną, że żadna z wymienionych wad nie ma związku z techniką poczęcia jako taką.

Nikt jeszcze w ponad 20-letniej historii wolnych mediów tak jawnie nie odwoływał się do poetyki nazistowskiej i jej podstaw w postaci wypowiedzi sugerujących rozpoznawanie sposobu poczęcia po cechach fenotypowych.

Taka retoryka to cyniczna, perfidna i prymitywna metoda ataku na środowisko ludzi niepłodnych i wszystkich myślących inaczej niż ks. de Berier.

Od dziś obiecuję księdzu de Berier prymitywne intelektualne naśladownictwo i podzielę się od razu taką refleksją: są tacy księża, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka chcą praktykować pedofilię.

Żyję nadzieją, że będzie mi dane wziąć udział w debacie, sympozjum czy też zwykłym spotkaniu z ks. de Berier. Bynajmniej nie po to, żeby jako skromny magister wdać się w merytoryczną dyskusję z uzbrojonym w oręż erudycji i elokwencji profesorem.

Chciałbym tylko móc spojrzeć w twarz ks. de Berier i wykrzyczeć: ODPIEPRZ SIĘ OD MOJEGO DZIECKA.

Choć za jedno jestem ks. de Berier wdzięczny. To kolejny głos utwierdzający mnie w przekonaniu, z jaką mową nienawiści mamy do czynienia. To utwierdza w przekonaniu, jak bardzo z daleka muszę trzymać moje dzieci od Kościoła katolickiego. To utwierdza mnie w przekonaniu, jak ciężko jest żyć w tym kraju."

Z poważaniem

Ojciec dziecka z in vitro

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13425554,Ojciec_dziecka_z_in_vitro_w_emocjonalnym_liscie_do.html#BoxSlotIIMT
Obserwuj wątek
    • gaika Re: Odpieprz się (klecho) od mojego dziecka 19.02.13, 21:44
      Czytałam to dziś w gazecie i takie mnie dopadło*biiip*, choć przecież niczego lepszego po tym towarzystwie się nie spodziewam, skoro jedna z gwiazd biskupich intelektów -Pieronek- walnął o Frankensteinach.

      Ale coś na drugą nóżkę i odzew naszego przydomowego papieża, Tomka T.

      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,13428436,Mocne_slowa_polskiego_ksiedza___Jezus__To_moje_siostry.html
      • diabollo Sen o siostrach lesbijkach i braciach gejach 21.02.13, 08:11
        Sen o siostrach lesbijkach i braciach gejach
        Katarzyna Wiśniewska

        "LGBT w niebie" - to tytuł wpisu na blogu. Uwaga! Nie działacza Kampanii przeciw Homofobii, ale katolickiego księdza, Mieczysława Puzewicza, niegdyś rzecznika abp. Józefa Życińskiego.

        "Miałem taki sen, byłem w niebie. Pan Jezus zaprosił mnie do tradycyjnego obchodu po Włościach Niebieskich. I zobaczyłem. Najpierw była piękna sala z samymi kobietami. Były młodsze i starsze, całkiem szczupłe i nie całkiem szczupłe, z jasnymi włosami i brunetki. >>Kim są?<< - zgadywałem. A Pan Jezus, który nadal umie czytać w ludzkich myślach, bez wahania wyjaśniłsuspicious> To lesbijki. Moje siostry lesbijki <<. W drugiej sali, nie wiedzieć czemu różowej, byli z kolei sami mężczyźni, nastoletni i posiwiali, łysi i rozczochrani z bujnymi fryzurami. Już się domyślałem, ale Pan Jezus mnie uprzedziłsuspicious> Tak, dobrze myślisz, to moi bracia geje! <<". W kolejnych salach ze snu ks. Puzewicza byli biseksualiści i transseksualiści.

        Ks. Puzewicz porównał mniejszości seksualne do biblijnych trędowatych - opluwanych i pogardzanych, wykluczanych ze społeczeństwa.

        Uderz w stół, a opluwający i wykluczający się odezwą. Tomasz Terlikowski, papież polskich ultrakatolików, orzekł, że ks. Puzewicz "popadł nie tylko w homoherezję, ale w zupełnie zwyczajną herezję". Z sążnistego tekstu Terlikowskiego można się dowiedzieć mniej więcej tyle, że niebo jest zarezerwowane dla heteryków: wszak skłonności homoseksualne są grzeszne, więc przed wejściem do nieba starannie trzeba się z nich szczotą wyszorować.

        Z kolei ks. Marek Dziewiecki zwierzył się Frondzie.pl, że po lekturze bloga ks. Puzewicza poczuł się nieswojo. Bo "ta wypowiedź zupełnie nie pasuje do Ewangelii".

        Z takim ciasnym myśleniem polemizuje ks. Puzewicz, opowiadając dalszy ciąg snu: „Pan Jezus nadal czytał w moich myślach i zagadnął z uśmiechem: » Niezgodne z tradycją? I z Pismem Świętym? Wiem, to moja specjalność! Od dwóch tysięcy lat «”.

        Ks. Puzewiczowi gratuluję odwagi, to pierwszy polski ksiądz, który tak otwarcie wziął w obronę osoby homoseksualne. Faktycznie, to niezgodne z niedobrą kościelną tradycją, wedle której nawet homoseksualistów traktuje się jak ułomnych, nawet jeśli się ich nie potępia, to duchowni i prawicowi katolicy lubią "pochylać się nad nimi" z udaną troską, nie ukrywając, że najchętniej wpakowaliby ich do jakiegoś pseudoterapeutycznego ośrodka, w którym - wielu ciągle w to wierzy - "takie rzeczy" się leczy.

        A jeśli się nie leczą, niech przynajmniej siedzą cicho, nie domagają się praw obywatelskich czy związków partnerskich - w końcu to współcześni trędowaci.

        Szkoda, że po rozmowie ks. Puzewicza z arcybiskupem lubelskim Stanisławem Budzikiem wpis zniknął. Rzecznik kurii ks. Krzysztof Podstawka komentował z dystansem: "Autor miał dobrą wolę, ale być może użył złej formy".

        Forma świetna, sen ks. Puzewicza to czarny sen homofobów: oto duchowny w gejach i lesbijkach widzi normalnych ludzi.

        wyborcza.pl/1,75968,13435060,Sen_o_siostrach_lesbijkach_i_braciach_gejach.html
        • diabollo Re: Sen o siostrach lesbijkach i braciach gejach 21.02.13, 08:17
          "Szkoda, że po rozmowie ks. Puzewicza z arcybiskupem lubelskim Stanisławem Budzikiem wpis zniknął. Rzecznik kurii ks. Krzysztof Podstawka komentował z dystansem: "Autor miał dobrą wolę, ale być może użył złej formy".

          Panie ksiądz Puzewicz, jak widać jest pan wrażliwym i odważnym człowiekiem.
          Tym wpisem zniszczył pan sobie możliwości dalszej kariery w Kościele Ginekologiczno-Katolickim, z czego napewno zdawał pan sobie sprawę.
          Szacuneczek.

          Niech pan wyrywa z tego bagna, panu przecież nie trzeba tłumaczyć, że wśród kleru jest bardzo niewele miejsca dla ludzi przyzwoitych.

          Kłaniam się nisko.
          • grzespelc Od razu pomyślałem: 21.02.13, 12:42
            Ciekawe, kiedy ten ksiądz Puzewicz będzie musiał odejść z kk.
          • uff.o Re: Sen o siostrach lesbijkach i braciach gejach 21.02.13, 19:44
            zacny człowiek z ks. Puzewicza. Tylko jaki go teraz los czeka? Będą musieli się znaleźć jacyś odważni którzy go będą ukrywać przed nagonką. Pewnie jakiś wampir kościelny egzorcysta będzie wyganiał z ks. P. tego szatana pod wpływem którego miał on ową wizję Nieba. A potem będzie musiał podpisywać czarną lojalkę.Przypomina mi to również jak pewien inny ksiądz chyba ze 20 lat temu gdzieś w Watykanie lub we Włoszech miał wizję iż został porwany przez... uffo (to nie ja, ni e ja wink), i wylądował na jakiejś planecie, gdzie ludzie żyli w pokoju i miłości, ale, jak zauważył natychmiast nigdzie nie było krzyża, no i dopytywał się o ten krzyż, ale mu powiedziano że do szczęścia krzyż nie potrzebny, ale skoro tak bardzo go chce to może go mieć i obudził się z owej wizji ze stygmatem krzyża na czole. Ot, durak.
          • diabollo Re: Sen o siostrach lesbijkach i braciach gejach 06.03.13, 23:33
            Czcigodni,

            Tak sobie myślę, że KGK pana księdza Puzewicza nie wyrzuci.
            Po coż szefowie mieliby to robić? Mają na niego teraz fajnego haka, czy jak to się obecnie w Ojczyźnie mówi "grilla" na którym mogą go sobie dowolnie i z każej strony "grilować".

            A i pan Puzewicz raczej z tzw. "kapłaństwa" nie zrezygnuje. Gdyby zrezynował, wylądowałby na ulicy, bez niczego, bez środków do życia. Musiałby zaczynać życie od nowa i to w jego wieku. Możemy mu w tym kibicować, ale chyba też rozumieć, że jak każdy w jego sytuacji, raczej nie rzuci się w przepaść.

            Tak właśnie działa ta totalitarna organizacja - Kościół Ginekologiczno-Katolicki w PL.

            Kłaniam się nisko.
    • uff.o Re: Odpieprz się (klecho) od mojego dziecka 21.02.13, 19:52
      a jakby tak popatrzeć na haju, najlepiej meskalinowym, na księdza de B., to pewnie nie dość że miałby kopyta pod skarpetkami, to jeszcze z pyska zionąłby siarą. A kysz, poczwaro!
    • gaika Re: Si(łom) w prezerwatywy 25.02.13, 19:09
      Księdza de B. naprawdę pokręciło. Chciałby kodeks karny uruchomić w ramach brania za twarz invitrowców i antykoncepcjonistów.

      Kto ma władzę, może zdecydować o rozwiązaniu siłowym - mówi "Rzeczpospolitej" ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier. Jego zdaniem sztuczne zapłodnienie to metoda szkodliwa i zła. Prawo powinno jej zabronić, podobnie jak stosowania środków antykoncepcyjnych.

      wyborcza.pl/1,75478,12793225,Ks__prof__Franciszek_Longchamps_de_B%C3%A9rier_dla__Rz__.html
    • gaika Re: Adwokat diabła 25.02.13, 19:49
      My to wiemy od razu, Kościół przyswaja to powoli. Stąd mając ciągoty do rządu dusz, Kościół chwyta za gardło i ciało i sięga po kieszeń. Kto ma myśl swobodną i władzę nad swoim ciałem grozi niezależnością. Wczoraj to były długie listy ksiąg zakazanych, dziś zakaz dla in vitro, i nawet antykoncepcji.

      feministka.org/jak-z-platka-adwokat-diabla/?bo=1
    • diabollo Troska o życie księdza de Beriera 26.02.13, 00:03
      Troska o życie księdza de Beriera. Pomylił rękę z twarzą i zespół Downa z in vitro

      "Bruzda dotykowa" księdza de Beriera zrobiła przez weekend błyskotliwą karierę. Słyszałem już o niej we wszystkich mediach, a prawicowe portale wpadły wręcz w ekstazę - dostały w prezencie od Kościoła nowe zaklęcie do straszenia nas in vitro. Przypomnę: ksiądz prof. Franciszek Longchamps de Berier ogłosił, że po owej bruździe można łatwo rozpoznać dzieci z probówki. "Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą, że zostało poczęte z in vitro" - powiada w "Uważam Rze".

      Ksiądz de Berier to nie byle proboszcz. Zasiada w zespole ds. bioetycznych przy Episkopacie, jest więc głosem Kościoła. I na konto Kościoła palnął brednię pierwszej wody, którą można dość łatwo zdemaskować. Owa "bruzda dotykowa" na twarzy nie istnieje. Istnieje coś, co w podręcznikach medycyny nazywane jest "małpią bruzdą". Tyle że nie występuje na twarzy, tylko na dłoni (spójrzcie na wnętrze swojej dłoni, prawdopodobnie macie dwie bruzdy w poprzek, gdybyście mieli jedną, dość głęboką - byłaby to właśnie małpia bruzda). Małpia bruzda towarzyszy zespołowi Downa (w 45 proc. przypadków). Ale mogą ją też mieć ludzie zdrowi. Co ma wspólnego z in vitro? Nic.

      Nasz wszechstronny ksiądz - profesor prawa i zapewne wielki zwolennik chrześcijańskiej godności każdego człowieka - zaczął się dość mętnie tłumaczyć. Ujawnił w weekend, że swoje rewelacje czerpał z materiałów z konferencji naukowej pt. "Otoczmy troską życie". Zajrzałem do nich. Otóż na tym "wielkim międzynarodowym spotkaniu naukowców światowej sławy", którzy 14 października 2011 r. zjechali do Białegostoku, padały takie oto spostrzeżenia: "Już u owcy uzyskanej sztucznie wiedzieliśmy, że jest zbyt gruba" (to cytat z wypowiedzi pani doktor ze szpitala w Białymstoku, nazwisko litościwie pominę). W sprawozdaniu czytamy też: "Dr Tadeusz Wasilewski pokazał szokujący slajd. Dziecko poczęte w szkle zadające pytania: Gdzie jest moja mama? Gdzie są moi bracia i siostry? Jak długo będę musiał być zamrożony? Czy przeżyję?".

      Takie oto naukowe standardy panowały na tej konferencji. Po ponad roku od tego wydarzenia ksiądz de Berier przeczytał broszurkę-sprawozdanie, doznał olśnienia, poprzekręcał przy okazji kilka nazw i w efekcie mamy "bruzdę dotykową".

      Jak jest naprawdę?

      Ryzyko wad wrodzonych w całej populacji wynosi około 3 proc. U dzieci z probówki to 3,2-3,4 proc., jest więc nieznacznie większe. Dlaczego?

      Wiąże się to z wiekiem rodziców: często na in vitro decydują się osoby w okolicach czterdziestki albo starsze, które wcześniej całymi latami bezskutecznie leczyły się z niepłodności. W tym wieku ryzyko wad płodu rośnie - zarówno poczętego z in vitro, jak i tradycyjnie.

      Drugi czynnik związany jest z chorobą, która do niepłodności doprowadziła. Tak samo nieznacznie zwiększone ryzyko wad wrodzonych występuje u dzieci poczętych w wyniku stosowania tzw. naturalnych metod leczenia niepłodności lub kiedy niepłodna para, choć nie poddała się żadnemu leczeniu, w końcu jakimś cudem ma dziecko.

      Dobrze by było, gdyby rewelacji księdza de Beriera nie musiała prostować "Gazeta Wyborcza", tylko zrobili to jego zwierzchnicy z Episkopatu.

      wyborcza.pl/1,75248,13454858,Troska_o_zycie_ksiedza_de_Beriera.html
      • diabollo Katolicyzm kłamie 26.02.13, 08:19
        Wszyscy uważają, że pan klecha de Berier dał jakąś wielką plamę.

        Nic podobnego - odniósł spektakularny sukces.
        To napewno inteligentny facet, który przecież sam w swoje kłastwo nie wierzy.
        To tak samo, jak przecież p. Kaczyński czy p. Maciarewicz tacy głupi nie są, żeby wierzyć w smoleńskie kłamstwa.

        Oni kłamią, bo to się im politycznie opłaca.

        Pamiętacie dawno temu, na forum Oko_Jeża, w sumie przecież inteligentni ludzie, zaczadzeni kłamstwami katolickiego zabobonu w tasiemcowych wątkach "naukowo" dowodzili, że prezerwatywy mają "pory" i wirusy HIV przenikają przez nie bez najmniejszych problemów.
        Ciemny, katolicki lud, naprawdę w to kłamstwo uwierzył.

        Tak samo jest teraz - poczytajcie sobie wypowiedzi forumowych katolików, oni już WIERZĄ, że sama metoda invitro wywołuje wady genetyczne. Prawactwo unisono powtarza te bzdury.
        Po raz kolejny kato-zabobon znajduje posłuch.

        Te katolickie kłamstwa odwołują się do głębokich strachów ludzi, pewnie dlatego są tak skuteczne.
        Każdy kto jest rodzicem doskonale pamięta własne obawy (nawet jak w rodzinie nie było do tego przesłanek) i ten strach, czy z dzieckiem będzie OK, czy nie pojawią się jakieś wady genetyczne.
        Tak samo podsycali strach przed AIDS w apogeum histerii, nie wiedzą o wirusie, ale kłamstwem.
        Kato-bydlacy są jak ścierwojady, żywią się nieszczęściem.

        I nie jest prawdą, że "kłamstwo ma krótkie nogi".
        Katolickie kłamstwa, dobrze wymyślone i powtarzane tysiące razy są jak rak z przerzutami na ciele społecznym.

        Popatrzcie po 20 latach co się stało z katolickimi antyaborcyjnymi kłamstwami o "mordowaniu dzieci", "syndromach poaborcyjnych", etc, - one stały się elementem postrzegania "rzeczywistości" w Polsce, ze skutkami prawnymi, społecznymi, nieszczęściami i umocnieniem Kościoła Ginekologiczno-Katolickiego jak Siły Przewodniej Narodu.

        Z tymi wielkimi katolickimi rakami trzeba się było zmagać przez wieki.
        Kłamstwo kato-bydlaków wmawiane niewolnikom w Polsce, że są "chamami" stworzonymi na obraz i podobieństwo zwierząt pociągowych. Strasznie trudno było obalać to kłamstwo, jeszcze z II RP, poczytajcie Gombrowicza.

        A te wszystkie katolickie kłamstwa antysemickie, aż trudno uwierzyć, że systematycznie okłamywany ciemny, katolicki lud łykał te kretynizmy jak prawdę objawioną.

        Miejmy nadzieję, że czasy się jednak trochę zmieniły, i dzisiaj cwaniacy typu pan klecha de Berier dalej będą odnosić sukcesy, ale trafią do zabobonnej niszy społecznej i nie zatrują już większości społeczeństwa.

        Kłaniam się nisko.
        • uff.o Re: Katolicyzm kłamie 26.02.13, 19:57
          taka natura religii jako takiej, że tak pozwolę sobie sparafrazować mojego ulubionego panteistę, Schelera, iż w momencie przejścia z ideii metafizycznych, osobistego uczucia religijno-mistycznego, do zinstytucjonalizowania, czyli stworzenia elitarnej grupy 'wiedzących' (kapłanów) i masy posłusznych, wiernych owieczek, następuje automatyczne zniesienie osobistej odpowiedzialności tzw. wiernych do aktywnego zajmowania się kwestiamii religijno-metafizycznymi. Obarcza się jakimś dokonanym mitem Zbawienia, proroka, który ośmielił się zamieszać, czyli naruszyć status quo, a reszty pilnują Psy Boże (czyli Domini Canos). W wypadku Chrześcijaństwa był to niewątpliwie ów zażarty wróg religijności chrześcijańskiej, św. Paweł Gaweł, który jak go piorun trzasnął, wiadomo co zrobił z tą Nową Rewolucją Wolnej Miłości i Liberalizmu. Ubóstwienie Jezusa zabiło jego idee wyzwolenia każdego człowieka poprzez spełnianie Skarbu Serca. To samo było też z Buddą, którego w końcu sprowadzono do poziomu Boga, czyli nieosiągalnego dla przeciętnego zjadacza chleba, tym samym uwalniając masy od aspirowania powyżej mentalności masowej i zmysłowej egzystencji.
          Wracając do szacownego księdza profesora de B., to jakaś plwocina zamierzchłych czasów. Samo jego nazwisko, wyraz twarzy, nie wspominając słów, określają go wystarczająco jako obumierający genotyp hitlerowca, szlachciury i małego inkwizytorka za jednym za Machem, czyli przedstawiciela Rasy Czystej Wybranej wypranej i wybielanej. Taka sobie kostucha z krainy deszczowców. Jedyne co widzę w nim pozytywnego to to że przypomina mi pewnego....komika.....zartaz, zaraz, może sobie przypomnę nazwisko, to podrzucę jakąś wizualizację. Ale oczywiście to tylko pyłek mały, nie umywający się do oryginału, odprysk paznogcia Dr. Prof. de Frankenstein!!!! Gene Wilder..... może gdyby nasz księżulo rozwijał te swoje komedianckie cechy w profesji aktora filmowego, to może byłby zbawiony i pożyteczny społecznie, a tak jest on co najwyżej żałosny. Niemniej szalony Profesorek tworzący sobie jakieś wyimaginowane monstra, jakoś pasuje mi do tego zagrobowego typa, niemal jak augustiańsko-genetyczna predestynacja.

          www.youtube.com/watch?v=yH97lImrr0Q
        • gaika Re: Katolicyzm kłamie 27.02.13, 21:21
          Właśnie nie mogłam się zdecydować, czy idiota, czy przebiegła szuja. Po opinii profesor Płatek, skłaniam się do tego drugiego.
    • gaika Re: Jak Kopernik 02.03.13, 12:06
      Ksiądz de B. zaczyna się ocierać o stos.

      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,13492008,Longchamps_de_Berier__Gdybym_wiedzial__jaka_laznia.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka