Dodaj do ulubionych

Ein Führer

11.08.14, 12:33
W jedynie słusznym podręczniku, czego można się było spodziewać, święta w grudniu zastąpiono wprost Bożym Narodzeniem. Episkopat, jak nietrudno się domyślić był zachwycony ty oczywistym ustępstwem. Ciekawa jest procedura jego tworzenia. Otóż został on zlecony do napisania zanim nasz ukochany wodzunio w ogóle o nim wspomniał. Oczywiście z pominięciem procedur, ze złamaniem prawa, bez przetargu. Ale przecież nie można było oficjalnie skoro stosowna ustawa została uchwalona dopiero w maju. Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że straszenie PiS-em to zasłona dymna, bo PiS i PO to to samo podzielone na pół?
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Ein Führer 12.08.14, 10:27
      Pomysł jednego elementarza dla pierwszych klas jest ze wszech miar słuszny.
      Gdzie ma się integrować społeczeństwo wokół własnego państwa jak nie w szkole?
      (Pomijając już takie bolszewickie duperele, że dzieci bogatych i biedaków to... przynajmniej wg. Konstytucji tacy sami obywatele i tak samo powinni się integrować, nie mówiąc już o zbrodniczo-dzierżyńskiej roli szkoły wyrównywania szans poprzez edukację).

      Co do reszty, czyli prawackiej bliźniaczości PISSdy i Peło, to ja się w ogólności zgadzam, choć jako esceta różnicę escetyczną widzę i to dużą.

      Kłaniam się nisko.
      • podjadek57 Re: Ein Führer 12.08.14, 10:55
        Tak sobie pomyślałem, że niezwykle interesująca byłaby ogólnopolska debata nad nowym elementarzem dostosowanym do współczesnych czasów. Szybko porzuciłem tę myśl...
        ... wszak nauczyć się czytać i pisać można na byle czym np. na Biblii.
        • oby.watel Ein 12.08.14, 11:57
          Nie tylko Ty sobie myślałeś. Tylko, że nasz ukochany wódz (oby żył wiecznie) pojadł wszystkie rozumy i jak zapewniał kiedyś "nikt mu nie wmówi, że" jest inaczej niż mu się wydaje. A mu się wydaje, że jak znacjonalizuje oszczędności i je porozdaje, to wygra wybory. I pewnie wygra, bo na przykład czcigodny Diabollo odróżnia obie połówki Polskiej Zjednoczonej Prawicy Rozmodlonej i uważa że jedna jest gorsza od drugiej, choć nie potrafi wyjaśnić która i dlaczego.

          Pragnę przypomnieć drogim rozmówcom, że po 25 latach budowania demokracji w dwóch głównych partiach na stanowisko prezesa i przewodniczącego kandydował odpowiednio jeden kandydat, dwóch kandydatów tylko dlatego, że drugi był na wylocie i jakby nie kandydował wyleciałby z partii przed wyborami, a dzięki kandydowaniu wyleciał po wyborach. Obaj panowie są takimi demokratami jak Kim Ir Sen, Fidel Castro i tp. Oczywiście na miarę swoich możliwości stojąc na czele partyjek tak licznych, że gdy przychodzi do obsadzania stanowisk trzeba podkradać konkurentom.

          A propos, Dabollo drogi, co sądzisz o Kluzik-Rostkowskiej? Widzisz różnice między K-R w PiSie, a K-R w PO? A nie wydaje Ci się, że ein Lehrbuch jest bliższy mentalnie Kaczyńskiemu niż Tuskowi?
          • diabollo Ojczystą scenę tzw. "polityczną" widzę tak... 12.08.14, 14:57
            Oczywiście, czcigodny Oby.watelu, że Peło to prawactwo leżące plackiem przed katolickim zabobonem jak każda prawica (i jak to drzewiej bywało jak tzw. "lewica" pod wodzą mężów stanu Kwaśniewskiego i Millera).

            Oczywiście, że Peło mi się nie podoba jako trochę estetyczniej przypudrowada obskura (a PISSda tego pudru nie posiada).
            Problem w tym, że Peło to przecież całkiem jeszcze niebrzydkie odbicie naszego konserwatywnego społeczeństwa... to znaczy gówno, nie społeczeństwa, ale jego najważniejszej i konserwatywnej klasy - mieszczaństwa, klasy średniej, intelygencji, tzw. "wykształconych z wielkich miast", która nadaje ton polityczno-społeczny całemu społeczeństwu (i to ta klasa ma decydujące znaczenie dla tego kto rzadzi w Polsce).

            Widzisz, czcigodny Oby.watelu, ja też arcyprzebiegle, brawurowo i makiawelicznie sobie kombinowałem, że może byłoby i lepiej, żeby PISSda wygrała wybory, żeby prawactwo skompromitować do końca.
            Problem w tym, że nasza "liberalna" tzw. "klasa śrenia" z zakutą pałą pewnie wtedy nie konieczne zrobi się bardziej oświeceniowa, lewacka, cywilizacyjno-śmiercionwa, ewentualnie nabierze "ducha Dzierżyńskiego" (cytat za czcigodny Gumpel).

            Nie, nasza "liberalna" tzw. "klasa średnia" po pół roku czy nawet dwóch latach PISSdy nie przestanie mieć dalej zakutej, konserwatywnej pały, nie przestanie posyłać dzieci w szkole na tzw. "religię", chrzcić je, robić szpoki z "komunią" i kato-ślubami, nie przestanie nienawidzić gejów, bać się edujacji seskualnej, uważać aborcję za "morodwanie dzieci", wierzyć w "wolny rynek" i "opresyjność podatkową państwa", nie przestanie uważać sfery publiczno-politycznej jako "złodziejstwa", etc, etc...

            Dlatego po kompromitacji PISSdy jej wyborcy przecież nie rzucą się w stronę politycznego Oświecenia, ale mogą pójść jeszcze dalej w głębsze prawactwo - do JKM, ONRu, czy innych faszystów.
            (Dzisiaj już stateczny i zdystanowany do polskiego faszyzmu, jednak estor MW i ONRu w IIIRP, niejaki mecenas Giertych, to przecież taki "młody wykształcony z wielkiego miasta i z sukcesem").

            Dlatego wydaje mi się, czcigodny Oby.watelu, że taka przebiegłość pt. "im gorzej, tym lepiej" jest chuja warta.
            Skoro nie można polskiego społeczeństwa tak latwo przesunąć w lewo, bo potrzeba na to lat, może pokoleń, to niech już lepiej rządzi nim prawackie Peło, niż jakaś gorsze prawactwo, a może zupełny faszyzm?


            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Ojczystą scenę tzw. "polityczną" widzę tak... 12.08.14, 15:08
              Przypomnę czcigodny, że gdy okazało się że świątobliwy Wielgus to świątobliwy kapuś Kaczyński potrafił się postawić. Stawiam orzechy przeciw dolarom, że Tusk by palcem nie kiwnął. On nadaje się do kierowania partyjką, ale nie państwem.
              • diabollo Re: Ojczystą scenę tzw. "polityczną" widzę tak... 12.08.14, 20:54
                oby.watel napisał:

                > Przypomnę czcigodny, że gdy okazało się że świątobliwy Wielgus to świątobliwy k
                > apuś Kaczyński potrafił się postawić. Stawiam orzechy przeciw dolarom, że Tusk
                > by palcem nie kiwnął. On nadaje się do kierowania partyjką, ale nie państwem.
                >

                Czcigodny, kochany Oby.watelu, naprawdę myślisz, że pod PISSdą Ojczyzna dozna tzw. "laicyzacji"...?
                PISSda ma parlamentarne kółko hobistyczne ds. walki z... nie uwierzysz... "ateizacją".
                www.sejm.gov.pl/SQL2.nsf/skladzesp?OpenAgent&150

                Oczywiście pan Jarosław Kaczyński to bardzo inteligentny, i głęboko niewierzący facet, ale niestety do bólu cyniczny i cynicznie wykorzystujący katolicki zabobn w walce politycznej i w dodatku, podobno mściwy...


                Pan Donald Tusk to bardzo inteligentny, głęboko niewierzący facet, niestety do bólu cyniczny i cynicznie MNIEJ wykorzustujący katolicki zabobn w walce politycznej...

                Poza tym, czcigodny Oby.watelu, pan Donald Tusk jest wysoki, szczupły, przystojny, (pan Kaczyński bywa otyły i chudnie, co wzbudza akurat moją sympatię, czyli faceta, który zrzucił ostatnio 15 kg, i znowu popadł w kryzys wieku średniego, w przeciwieństwie do Tuska, który formę - chuj - zawsze trzyma) nie ma wąsów, jest dobrze ogolony...
                Jak Naród głosuje za piękniejszymi, przystojniejszymi i szczuplejszymi, to jest b. dobrze.

                Jak JFK przegrał z Nixonem JUESEJ, tudzież przystojny pan Donald Tusk przegrał z nieprzystojnym Lechem Kaczyńskim, to od razu wszyscy wiedzieli, że jest chujnia.

                Dobra, dosyć wygłupów, czcigodny Oby.watelu.

                Politycy nie są ważni. Ważne jest co myśli społeczeństo. Gówno społeczeństwo, ważne co myślą i wyznają straszni mieszczanie w strasznych mieszkaniach...
                Politycy zawsze padną na kolana przed tymi strasznymi mieszczanami, żeby im zrobić laskę z połykaniem.

                Kłaniam się nisko.
                • diabollo Re: Ojczystą scenę tzw. "polityczną" widzę tak... 12.08.14, 21:13

                  > Politycy zawsze padną na kolana przed tymi strasznymi mieszczanami, żeby
                  > im zrobić laskę z połykaniem.

                  Ciągnąc temat, to dlatego rząd zarządził brak opłat w łykendy na płatnych autostradach co kosztuje dziesiątki milionów peelenów dla budżetu, ale opiekunów dziedzi niepełnosprawnych posłał na drzewo...
                  Pan Jarosław Kaczyński bardzo racjonalnie zrobiłby dokładnie to samo.

                  Jaki głupek może mieć niepełnosprawne dziecko?
                  Od początku zaczynając - takie frajery, które nie potrafiły wyskoczyć z paru stów na badania prenatalne?
                  Hallo?

                  Jest też reszta frajerów, których nie było stać na badania ani na wyjazd na przerywanie ciąży w Słowacji, Czechach, Niemczech.
                  Hallo?
                  Co za wieśniaki!?

                  Są też tacy, którzy mają pecha i ich dzieci miały wypadek albo inną nieszczęśliwą chorobę.
                  Jakie frajery nie potrafią zapracować swoją ciężką pracą, którzy nie potrafią utrzymać swoich dzieci z pracy własnych rąk?
                  Hallo?
                  Co za wieśniaki wyciągają łapy na pieniądze z podatków uczciwie pracujących ludzi?

                  Kłaniam się nisko.
                  • oby.watel Re: Ojczystą scenę tzw. "polityczną" widzę tak... 13.08.14, 00:22
                    To nie jest kwestia wiary, o czcigodny. To pragmatyka. Po co mam głosować na PO, gdy jeśli sondaże dale będą wskazywać na przewagę PiSiu będziesz mógł spokojnie głosować na swoje ulubione PO, które znajdzie się na listach PiSiu. Jednak pozostawienie tako nieudacznika na kolejną kadencję to podrzynanie sobie gardła tępą żyletką.

                    Poza tym przekonałeś mnie argumentem, że Kaczyński zrobiłby toi samo. A skoro tak, to trzeba dać rudemu wypocząć w ławach opozycji. Miejmy nadzieję, że będzie lepszą opozycją niż Kaczyński. Choć te dwa lata rządów PiSiu wskazują, że i w tej roli jest beznadziejny.
        • diabollo Re: Ein Führer 12.08.14, 21:31
          podjadek57 napisał:

          > Tak sobie pomyślałem, że niezwykle interesująca byłaby ogólnopolska debata nad
          > nowym elementarzem dostosowanym do współczesnych czasów. Szybko porzuciłem tę
          > myśl...
          > ... wszak nauczyć się czytać i pisać można na byle czym np. na Biblii.

          No, właśnie, czcigodny Podjadku-Turbinowy, masz absolutną słuszność!
          Debaty potrzeba.

          Wydaje mi się, że polskie społeczeństwo nie jest tak strasznie katolicko zabobonne jakie wrażenie można odnieść z tzw. "liberalnych mediów".

          I do debaty jest gotowe.

          Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Ein Führer 13.08.14, 00:24
            Społeczeństwo jest gotowe do debaty, ale "elity" nie. No i klechy nie są nawykłe do rozmowy, tylko do wydawania poleceń io odbierania głosu mówiącym nie to, co chcą usłyszeć.
      • oby.watel Re: Ein Führer 12.08.14, 11:42
        Wybór nie oznacza dzielenia na biednych i bogatych. Wybór oznacza swobodę w nauczaniu, możliwość dostosowania podręcznika do poziomu uczniów. Mamy XXI wiek, a nasz ukochany premier (oby żył wiecznie, byle z dala od stanowisk państwowych), wprowadza w edukacji XIX-wieczne standardy.

        Szkoda, że nie zdradziłeś jakąż to różnicę, i to dużą widzisz. Bo poza tym, że jeden robi z uśmiechem to, co drugi z twarzą wykrzywioną z nienawiści nie ma między nimi żadnych różnic. Przypomnij sobie taniec PiS-u i wielokrotne głosowania gdy wynik był niesatysfakcjonujący i forsowanie bubli przez PO. Chociażby ustawa o "niezależnej" prokuraturze, która nie daje prokuratorowi generalnemu żadnych narzędzi, więc prokuratura robi co chce i nie ogląda się na prawo, rozsądek, czy zwykłą przyzwoitość.
    • grzespelc Re: Ein Führer 13.08.14, 00:22
      Już dawno temu stwierdziłem, że PO i PiS to awers i rewers tej samej watykańskiej monety, tyle, że na awersie mamy uśmiechniętego dobrotliwą twarz JP2 głaszczącego dziecko po główce, a na rewersie zaciętą gębę Rydzyka w maybachu. A cały ten podział jest po to, żeby durnie myślały, że jedno i drugie to wrogowie, i albo głosujesz na tych, albo tamtych, tertium non datur. Świetnie to sobie wykombinowali. Wolę jednak już ten awers, bo do Rydzyka mam awers-ję.
      • oby.watel Re: Ein Führer 13.08.14, 00:25
        Żeby nas ten awers, który wolisz, nie przerobił na nice.
        • podjadek57 Koniec Świata... 13.08.14, 09:44
          ... jak mawiał pan Popiołek ... "Fakt" dziennikiem opinii.

          " Platforma porzuciła ludzi wykluczonych, bezdomnych, starszych. Platforma zdezerterowała, z partii środka stała się partią liberalną - tak odrzucenie projektu komentuje Rulewski. Senator dodaje też w kolejnych słowach, że "musi zweryfikować swoje miejsce po 25 latach trudnej drogi i odpowiedzieć sobie na pytanie, które zadaje mu wiele osób"."
          www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,16469773,Senator_PO__Platforma_zdezerterowala__Porzucila_ludzi.html
          • oby.watel Re: Koniec Świata... 13.08.14, 15:49
            To Platforma była partią środka, a Tusk centrum tego środka? O kobieto lekkich obyczajów! Rulewski ewidentnie za mocno w główkę oberwał podczas pamiętnych wydarzeń. Gdzie są specjaliści? Aż taka kolejka?
        • grzespelc Re: Ein Führer 13.08.14, 20:28
          Awers moze nas przerobić. Rewers przerobi nas na pewno. Cała moneta jest do wyrzucenia.
          • podjadek57 Re: Ein Führer 13.08.14, 20:36
            grzespelc napisał:

            > Awers moze nas przerobić. Rewers przerobi nas na pewno. Cała moneta jest do wyr
            > zucenia.
            Dlatego też w ostatnich wyborach samorządowych głosowałem na Gamoni i Krasnoludki oraz pana majora Frydrycha. Nawet niegłupi program mieli i wygraliśmy w Wawie z PSLem!!!
            Tylko w moim mieście niestety większość to mieszkańcy a nie obywatele a do tego bez fantazji sad
    • gaika Re: Ein Führer 13.08.14, 22:06
      Dyskusje porównawcze prowadziliśmy już po wielokroć i zawsze dochodzimy do innych konkluzji=jak zwykle widzę tu różnicę na korzyść PO, niezależnie od 'szczątkowości' tejże różnicy.

      Jednak w Twoim przekazie niezmiennie rysuje się brak konsekwencji. Załóżmy, że obie partie to jeden pies(jak twierdzisz), dlaczego zatem, jeśli to takie samo zło, wskazujesz jednak(nieostro, ale konsekwentnie), że jednak Kaczyński z PiS-em jest lepszym wyborem. Z tego wynika kontradykcja dla Twojego wyjściowego twierdzenia, że pies jest jeden.

      P.S. Abstrahując od szpagatów Tuska, badania Czapińskiego pokazują jednak, że zadowolenie społeczeństwa z poziomu życia radykalnie wzrosło i rośnie systematycznie.
      • podjadek57 Re: Ein Führer 13.08.14, 22:51
        gaika napisała:

        > P.S. Abstrahując od szpagatów Tuska, badania Czapińskiego pokazują jednak, że z
        > adowolenie społeczeństwa z poziomu życia radykalnie wzrosło i rośnie systematyc
        > znie.

        Mnie też zadowolenie rośnie ale żeby mi się w łepetynie nie poprzewracało zaglądam na różne fora dla zachowania równowagi.
        No i tak prywatnie postanowiłem średnio osiągnąć poziom zadowolenia jaki mieli nasi bracia Czesi:
        wyborcza.biz/biznes/1,100896,12690909,W_kryzysie_radosc_z_zycia_sie_zmniejsza__Zwlaszcza.html
        • gaika Re: Ein Führer 16.08.14, 17:28
          podjadek57 napisał:

          > wyborcza.biz/biznes/1,100896,12690909,W_kryzysie_radosc_z_zycia_sie_zmniejsza__Zwlaszcza.html


          Hmmm, 'Diagnoza społeczna' jest badaniem nad polskim społeczeństwem, pokazuje zmiany i przemiany na przestrzeni lat (np. % zadowolonych w stosunku do % zadowolonych sprzed 20 lat). Twierdzenie, że jest coraz gorzej, nie odpowiada realiom. Z realiów też nie wynika, że Polakom jest tak dobrze, jak Niemcom (ale to nie był mój argument).
          • podjadek57 Ma nadwagę i nie stać go na wakacje... 20.08.14, 15:23
            gaika napisała:
            >
            > Hmmm, 'Diagnoza społeczna' jest badaniem nad polskim społeczeństwem, pokazuje z
            > miany i przemiany na przestrzeni lat (np. % zadowolonych w stosunku do % zadow
            > olonych sprzed 20 lat). Twierdzenie, że jest coraz gorzej, nie odpowiada realio
            > m. Z realiów też nie wynika, że Polakom jest tak dobrze, jak Niemcom (ale to ni
            > e był mój argument).

            Ma nadwagę, nie stać go na wakacje i nie ufa systemowi politycznemu, który układa mu życie. A mimo to czuje się szczęśliwy.


            Co czwarty Polak żyje w złych warunkach sanitarnych. Ponad 36 proc. źle ocenia swój domowy budżet, a blisko połowa przyznaje, że gdyby nagle musiała ponieść niespodziewany większy wydatek, miałaby problem z zachowaniem płynności finansowej – wynika z opublikowanego właśnie przez Główny Urząd Statystyczny raportu „Jakość życia w Polsce”. Publikacja zbiera i podsumowuje najważniejsze wskaźniki jakości życia w naszym kraju. Wiele z nich jest co najmniej niepokojących. Źle jest na przykład z naszym zdrowiem – co czwarty Polak przyznaje, że ma problemy, które utrudniają mu wykonywanie codziennych czynności, a połowa osób powyżej 15. roku życia ma nadwagę lub otyłość.

            Dalekie od optymistycznych są też wskaźniki związane z naszym funkcjonowaniem w społeczeństwie. Tylko 43 proc. Polaków deklaruje zaufanie do innych osób. Choć generalnie czujemy się bezpiecznie w miejscu zamieszkania, jedynie co trzeci z nas ufa policji. Fatalnie oceniamy też system polityczny i prawny, co zresztą odbija się na frekwencji wyborczej. W ostatnich wyborach do Sejmu głosowało 48,9 proc.


            W raporcie może jednak zaskoczyć ostatnia strona, na której opublikowane zostały wskaźniki subiektywnego dobrobytu. Okazuje się, że poczucie sensu w życiu deklaruje aż 73 proc. z nas. Zadowolenie z życia, ogólnie rzecz biorąc – ponad 70 proc.

            – Ludzie pytani o sens życia mogą to rozumieć dwojako. Z jednej strony w sensie religijnym, wtedy jest związany z wiarą. Z drugiej życie ma dla nich sens, kiedy jest podporządkowane konkretnemu celowi. Najważniejsze są wtedy rodzina i pasja – tłumaczy Agnieszka Nogal, filozof z Uniwersytetu Warszawskiego. – 70 proc. to jednak bardzo dużo. To wynik wbrew dominującym prądom kulturowym, czyli nastawieniu na konsumpcjonizm – dodaje.

            Według badań najbardziej zadowoleni z życia są uczniowie i studenci, a także osoby pracujące poza rolnictwem. Poczucie zadowolenia z życia było tym wyższe, im lepiej wykształcony był badany.

            Eksperci twierdzą, że rozbieżności w wynikach badania nie są zaskakujące. Prof. Janusz Czapiński, socjolog i autor cyklicznych badań Diagnoza Społeczna, twierdzi, że w naszej naturze jest bardzo pozytywne wypowiadanie się o relacjach z najbliższą rodziną i przyjaciółmi. – Znacznie gorzej postrzegamy szersze otoczenie. Sprawy takie jak zadowolenie z wykonywanej pracy, ilość i sposób spędzania wolnego czasu czy stan budżetu domowego nie są jednak najważniejszymi czynnikami, które wpływają na ogólne zadowolenie z jakości życia – wyjaśnia Czapiński i dodaje, że najważniejszymi determinantami naszej satysfakcji z życia są wiek, małżeństwo, dobre relacje w szerszej rodzinie i przyjaciele. W opinii Czapińskiego, jeśli w tych aspektach wiedzie nam się dobrze, brak wymarzonej pracy czy urlopu nie powinien wpłynąć na ogólny wymiar zadowolenia.

            W ostatniej edycji Diagnozy Społecznej badacze udowodnili zresztą, że to od tego, czy człowiek jest szczęśliwy, zależą inne aspekty jego życia, a nie odwrotnie. Dla przykładu: to nie małżeństwo daje szczęście, ale osoby bardziej zadowolone z życia mają na nie większą szansę. Podobnie z zarobkami – wyższe osiągają zwykle ludzie szczęśliwsi.

            Po co badać, czy ludzie czują sens życia? Kwestia może wydaje się trywialna, ale na świecie jest traktowana coraz poważniej. – Poprawa i ograniczenie nadmiernych różnic w jakości życia różnych grup ludności stanowią podstawowy cel współczesnych koncepcji rozwoju społeczno-ekonomicznego. Wyrównywanie dysproporcji w szeroko rozumianym poziomie życia i eliminowanie wykluczeń społecznych stanowi także priorytet polityki społecznej Unii Europejskiej – mówi Anna Bieńkuńska z departamentu badań społecznych i warunków życia GUS.

            Niektóre kraje na samych badaniach nie kończą. W Bhutanie szczęście narodowe brutto (GNH) stało się podstawowym miernikiem rozwoju. Nie tyle alternatywnym, ile zastępującym produkt krajowy brutto na osobę. Wskaźnik GNH wprowadził poprzedni król himalajskiego kraju. Oparł go na założeniu, że każda jednostka dąży do szczęścia w życiu, a więc stopień realizacji tego dążenia powinien być miarą rozwoju państwa. Wzrost gospodarczy miał być w tym układzie nie celem samym w sobie, ale sposobem na zapewnienie dobrej edukacji, opieki zdrowotnej i odpowiedniego standardu życia. Bo, w opinii króla, to właśnie zdrowie, poczucie bezpieczeństwa, dostęp do mieszkań i stałego dochodu jest podstawą zadowolenia ludności.

            Podobne założenia ma publikowany corocznie w Stanach Zjednoczonych Social Progress Index, w którym zamożność jest tylko jednym z wielu wskaźników rozwoju. Na równi ze stanem środowiska czy bezpieczeństwem obywateli. W kwietniu, po opublikowaniu wyników raportu za 2013 rok, pisaliśmy, że w wielu kategoriach indeksu Stany Zjednoczone w tyle zostawia i Polska.

            www.gazetaprawna.pl/artykuly/816719,polak-sredniak-ma-nadwage-i-nie-stac-go-na-wakacje-ale-jest-szczesliwy.html
            • gaika Re: Ma nadwagę i nie stać go na wakacje... 20.08.14, 22:19
              Chciałabym jednak zachować kontekst, w jakim pisałam.

              (...)
              Rzecz w tym, że coraz mniej nam brakuje. 20 lat temu trzy czwarte Polaków deklarowało, że ich stałe dochody nie pozwalają na zaspokojenie bieżących potrzeb. Dziś mówi tak jedna czwarta. I wciąż ich ubywa. W 2007 r. mówiło tak 32 proc., dwa lata temu – 26 proc. Teraz 24 proc.
              Mimo kryzysu?
              Polacy prywatnie nie doświadczają kryzysu. Czterech na pięciu uznaje miniony rok za udany. To się od czterech lat praktycznie nie zmienia. Wciąż ubywa osób, których nie stać na zakup wystarczającej ilości różnych artykułów. Nawet na używki brakuje już tylko 15 procentom osób. 10 lat temu ta grupa była prawie trzy razy większa. I wciąż przybywa osób mających oszczędności.
              A zadłużonych?
              Ubywa. Zwłaszcza zadłużonych poniżej trzymiesięcznych dochodów, czyli pożyczających na bieżące wydatki. Natomiast wciąż dość szybko rośnie grupa zadłużonych powyżej swoich rocznych dochodów. Takie długi ma już blisko 30 proc. zadłużonych gospodarstw.
              Czyli jednak bieda nas jakoś dopada.
              To jest raczej kwestia stylu życia. Zamożniejsi są bardziej zadłużeni; najbardziej wyborcy PO i Ruchu Palikota. Najmniej PSL i PiS. Zwolennicy PO będą spłacali kredyty, statystycznie, przez ponad pięć i pół roku. Wyborcy PSL mniej niż 3 lata.
              Podział biegnie w poprzek koalicji?
              Nie tylko ten podział. Kluczowe parametry – zaufanie, praktyki religijne, uprzedzenia, wiek, wiara, zamożność, poziom fatalizmu, stosunek do demokracji, wykształcenie, zadowolenie z życia – dzielą Polskę na dwie wielkie płyty tektoniczne. Na jednej są PO i SLD, a na drugiej PiS i PSL. Ale wszyscy są coraz bardziej zadowoleni z życia.
              Z życia czy z sytuacji materialnej?
              Z jednego i z drugiego. Dwa lata temu 62 proc. deklarowało niepewność i niestałość dochodów. Dziś – 58 proc. Wtedy 82 proc. martwiło się swoimi finansami, a dziś – 71 proc. W rodzinach też czujemy się coraz lepiej. (…wink



              www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1547009,1,prof-janusz-czapinski-o-stanie-polskiego-spoleczenstwa.read
      • oby.watel Re: Ein Führer 13.08.14, 23:13
        gaika napisała:

        > Jednak w Twoim przekazie niezmiennie rysuje się brak konsekwencji. Załóżmy, że
        > obie partie to jeden pies(jak twierdzisz), dlaczego zatem, jeśli to takie samo zło,
        > wskazujesz jednak(nieostro, ale konsekwentnie), że jednak Kaczyński z PiS-em
        > jest lepszym wyborem. Z tego wynika kontradykcja dla Twojego wyjściowego
        > twierdzenia, że pies jest jeden.

        Nie w moim przekazie, tyl;ko w Twoim odbiorze mego przekazu. Albo umknęło Ci, że nie stawiam PiSiu ponad PO, tylko stawiam na zmianę. Ja się absolutnie nie upieram przy PiSie. Ja się upieram przy porażce PO. Bo uważam, że lepszy PiS, niż trzecia kadencja PO u władzy. Bo to po prostu będzie klęska. Mam nadzieje, bom sierota i wolę mieć matkę głupich niż żadnej, że coś się jeszcze wykluje i będzie wybór. Prawdziwy nie wyimaginowany.
        • grzespelc Re: Ein Führer 14.08.14, 22:35
          Jak dla mnie gorszy będzie chocby rok PiS-u niż kolejna kadencja PO. Zresztą na szczęście w parlamentarnych głosuje się raz i nie trzeba wybierać większego zła.
          • oby.watel Re: Ein Führer 15.08.14, 00:57
            Nie podzielam Twojego optymizmu. Ale rozumiem. Zawierzyłeś rządowej propagandzie w sprawie OFE, to i w sprawie PiSiu też. Ale nie potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie czy np. Kluzik-Rostkowska w PiSie była gwarantem zamordyzmu, a w PO jest gwarantem demokracji i postępu? A Kamiński?
            • grzespelc Re: Ein Führer 15.08.14, 11:06
              Kluzik w PiSie to była pomyłka, tak jak Gowin w PO. W PO jest tam, gdzie mieści się ze swoimi poglądami.
              Kaminski to nie wiem, o którego ci chodzi. Obydwaj jako politycy to nieporozumienia. Michał to chyba nie ma poglądów, w każdym razie zapomniałem, jakie one były. Mariusz to świr, a jak wyugra PiS to moze szostać ministrem spraw wewnętrznych, a to będzie katastrofa.
              • oby.watel Re: Ein Führer 15.08.14, 17:10
                Tak. Takie tłumaczenie wszystko tłumaczy. Można także tłumaczyć to jako nawrócenie. Można także znanym i prawdziwym stwierdzeniem, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Ale Ty posuwasz się moim zdaniem za daleko przypisując Kluzik jakieś poglądy. 99,9% polityków ma jeden jedyny pogląd i jest to pogląd głoszący, że cel uświęca środki, a celem jest koryto. Więc jeśli Kluzik straciła sympatie jednego szefa, a zyskała innego, to byłaby głupia, jakby nie skorzystała. I dopóki będzie z wazeliną, mydłem lub wręcz na sucho, dopóty szef będzie ją tolerował. Inaczej podzieli los Schetyny lub Gowina. Czyli znowu zmieni poglądy.

                Co do katastrofy, to obaj zgadzamy się, że będzie. Jedno nas różni — Ty twierdzisz, że będzie jak do władzy dojdzie PiS, a ja twierdzę, że będzie niezależnie od tego, czy do władzy dojdzie PiS. Przy czym jeśli przy władzy utrzyma się PO, to katastrofa jest pewna, zaś co zrobi PiS po dojściu do władzy takie oczywiste nie jest. Pis potrafił się postawić, PO nie potrafi.
                • grzespelc Re: Ein Führer 18.08.14, 20:23
                  Kluzik uważałem od dawna za w miarę rozsądną kobite, jak na prawicę. Nie wiem, co robiła w PiS-ie, tak jak nie wiem, co robiła tam np. śp. p. Gęsicka, albo co robił Mężydło albo Zalewski. Oczywiste było, że długo tam nie pociągną. Niestety przed 2005 r. niektórym wydawało się, że Kaczyńscy to porządni ludzie, którzy odsuną "skorumpowaną" lewicę, a potem nie wiem, w co właściwie wierzyli... Oni w ogóle w zbyt wioele wierzą...
                  Teraz Kluzik jest w PO i to nie w tym chorym prawym skrzydle, tylko mniej więcej w centrum, pasuje tam.
                  Przypisuję jej poglądy, które dedukuję z jej działalności jako pełnomocnika ds. równości - wróć - wiceministra zajmującego się, a potem ministra pps.

                  > Inaczej podzieli los Schetyny lub Gowina. Czyli znowu zmieni poglądy.

                  Gowin chyba nie zmienił. Schetyna to nie wiem, jakie miał. Dla mnie to jest w ogóle jakiś Fantomas...
                  • oby.watel Re: Ein Führer 19.08.14, 02:23
                    Gowin chyba nie zmienił, bo chyba miał takie, jakie miał. Chyba, ze miał inne. Kiedyś go słuchałem w TV, czyli to było jeszcze w ubiegłym tysiącleciu, i mówił bardzo rozsądnie. A potem zaczął słyszeć głosy mrożonych zarodków. Tak czy owak, podobnie jak Schetyna miał poglądy przewodniczącego, najpierw partii, a potem, jak wiadomo było, że z partii wyleci, episkopatu.
        • gaika Re: Ein Führer 16.08.14, 17:33
          oby.watel napisał:


          > Nie w moim przekazie, tyl;ko w Twoim odbiorze mego przekazu. Albo umknęło Ci, ż
          > e nie stawiam PiSiu ponad PO, tylko stawiam na zmianę. Ja się absolutnie nie up
          > ieram przy PiSie. Ja się upieram przy porażce PO. Bo uważam, że lepszy PiS, niż
          > trzecia kadencja PO u władzy. Bo to po prostu będzie klęska. Mam nadzieje, bom
          > sierota i wolę mieć matkę głupich niż żadnej, że coś się jeszcze wykluje i będ
          > zie wybór. Prawdziwy nie wyimaginowany.

          Mój odbiór wynika jednak z prezentowanej przez Ciebie logiki. Jeśli mamy do czynienia z psem jednym, który pod nazwą PO ma doprowadzić do katastrofy RP, to ten sam pies pod nazwą PiS także ma doprowadzić do katastrofy RP. Skoro wynik jest znany, dlaczego lepiej, żeby PiS był sprawcą katastrofy? Dlaczego w ogóle namawiać/skłaniać się do głosowania na nieuniknioną katastrofę w jakiejkolwiek postaci (w efekcie zagłosowania na tego samego psa). O jakiej zmianie mówisz, jeśli pies jest jeden?
          • oby.watel Re: Ein Führer 16.08.14, 23:14
            Pies jest jeden, ale połowy dwie. Lewa i lewsza. I jedna to katastrofa pewna, a druga to też pewna, ale nie do końca to pewne.
    • podjadek57 Minister? Ministra? Jeden czort! 21.08.14, 12:14
      Drzewiecki: Drogi gratis rządu
      To już naprawdę przesada. Jak mi żona powiedziała, że za komplet szkolnych książek dla naszej córki musi zapłacić 650 złotych, zdębiałem. Że ile?! Chyba usłyszała w telefonie moje charczenie z duszności, bo od razu zapewniła, że kupi najtaniej, bo w internecie.


      To ja się pytam pani czy może już, nie nadążam, pana ministra, gdzie to taniej, gdzie te priorytety resortu? Darmowym elementarzem dla pierwszoklasistów się chwalicie? To ja mam pecha, bo córa pierwszoklasistka, ale gimnazjum. Publicznego, dodam. Więc zapłacić muszę, i to znacznie więcej, bo przez tę rządową pomoc wydawcy odbijają sobie straty na reszcie niegratisowych rodziców. Ceny podręczników skoczyły tak, że nawet UOKiK się przebudził i sprawdza, czy „to wynika ze zmian w ofercie wydawców, czy jest to gra rynkowa w łańcuchu dystrybucyjnym”.

      Nie, no co tu sprawdzać, jaka zmiana oferty? Ceny wzrosły, bo przecież lato i wszystko rośnie, taka gra. Nie trzeba być przesadnie bystrym, żeby tego nie przewidzieć. Wprowadzenie kadłubkowego rozwiązania spowoduje, że rodzice w sumie zapłacą więcej i więcej wpadnie do budżetu państwa z VAT. Na bogatym Zachodzie, ale też np. w biedniejszych Czechach i na Słowacji książki na wolnym rynku kupują szkoły i wypożyczają je we wszystkich klasach. Niemieccy czy hiszpańscy rodzice płacą tylko do niskiego limitu, resztę dopłaca państwo. Można? Można. To do cholery pani (sprawdziłem) minister, proszę przestać ględzić o priorytetach, tylko dać darmowe książki wszystkim. Od razu, tak po europejsku, światowo, obywatelsko.

      serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/816981,drzewiecki-drogi-gratis-rzadu.html
      • diabollo Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 21.08.14, 13:57
        Żona prawackiego tzw. dziennikarza prawackiej nie powinna być dla nas wyrocznią w kwestii:
        a. kosztów, które muszą ponosić rodzice na zakup podręczników
        b. kto jest odpowiedzialny za te koszty (kto ma z tego profity)
        c. słuszności bądź niesłuszności bezpłatnego elementarza dla wszystkich dzieci (nie uwierzycie: w Bawarii jest taki bolszewizm, że wszystkie podręczniki bezpłatnie zapewnia szkoła, a rodzice muszą wykupić tylko ćwiczenia).

        Pamiętajmy, że prawacy-katolicy (często chowający się za spódnica żony) kłamią z definicji.

        Kłaniam się nisko.
        • diabollo Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 21.08.14, 14:06
          O, przepraszam, czcigodny Podjadku, już nie będę kasować mojego wpisu.
          W prawackiej gazecie jednak w puencie pan prawak postuluje i u nas wprowadzenie niemieckiego, czy choćby bezbożnego czeskiego, bolszewizmu...

          Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 21.08.14, 16:04
          Jedynym sensownym rozwiązaniem jest po prostu dać. Pieniędzy starczy, bo w OFE zostało jeszcze ponad 150 miliardów. Bo przewidzieć skutki swoich decyzji nie da się. Zwłaszcza jak się jest historykiem i historię zna się z jedynego, ale za to słusznego podręcznika. A ekonomię z drugiego. Ta jedynie słuszna ekonomia mówiła, że można wszystko mieć za darmo. Wystarczy wziąć bogatym i dać biednym. Że przedsiębiorstwo z dnia na dzień pozbawione zysków może stracić płynność finansową? No i co z tego? Nie zapłaci pracownikom lub obniży pensje to się larum podniesie i burżujów obsmaruje.
          • diabollo Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 22.08.14, 00:01
            Czcigodny Obywatelu,
            Zaprawdę, zaprawdę, powiadam Ci: ekonomia turbokapitalistyczna (przez moje zamiłowanie do liberalizmu po prostu nie mogę gnoić tej idei "neoliberalizmem") poniosła fiasko.
            W Polsce przyjmując formę patologii peryferii europejskiej - co nawet takie najgorsze nie jest - kilka razy próbowałem opisywać tragedie turbo kapitalizmu na peryferiach globalnych...

            Bez równowagi ekonomicznej interesów pracobiorców, pracodawców i kapitału w rękach tłustych szuj (no, może po " wilku z łolstit" nie tłustych dosłownie lecz i od samego początku - od Tuwima - alegorycznie) kapitalizm, jak z resztą uczy Historia, stacza się w chuj i pizdę!
            Nacjonalizm, rasizm, krwawe rewolucje, ludobójstwo, kolonializm, imperializm...

            Im szybciej w Ojczyźne zdobędziemy się na tę małoodkrywczą refleksję (no, przynajmniej podobno refleksyjne, czyli yntelygencja, klasa średnia, straszni mieszczanie w starszych mieszkaniach) co do powyższych oczywistości - tym lepiej.

            Kłaniam się nisko.
            • oby.watel Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 22.08.14, 00:09
              Czcigodny Diabollo

              Zaprawdę jestem pełen podziwu dla Twojej głębokiej wiary, że nie rynek tylko urzędnik zrobi wszystko najlepiej, najlepiej zaplanuje, najuczciwiej wynagrodzi. Niestety, wiara ma to do siebie, że nieco - bez urazy proszę, ujmę to delikatnie - przytępia wzrok. Dlatego nie dostrzega się kosztów regulacji. Oczywiście są dziedziny, gdzie wolny rynek nie działa lub prowadzi do patologii, ale akurat te dziedziny zostały przez liberalnego neosocjaldemokratę rzucone na wolny rynek. Choćby służba zdrowia - kapitalistyczne zasady wtłoczone w socjalistyczny gorset. Idealny system przepompowywania prywatnych składek via państwowy system do prywatnych kieszeni. Socjalizm nigdzie się nie sprawdził O Korei Północnej słyszałeś?
              • diabollo Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 22.08.14, 01:11
                Czcigodny Obywatelu,
                Bez socjaldemokracji nie ma mowy o państwie.społeczeństwie świeckim.
                Zabobon, a już szczególnie najbiedniejszych peryferiów (mam na myśli tragedie zachodu Syrii i Iraku) potrzebuje darwinizmu turbo kapitalistycznego.

                Po redukcji socjalu z Gerharda plus kryzys w tzw. Europie Zachodniej mniej topless na publicznych basenach w lecie.

                Tak sobie często myślę, że gdyby mediana dochodów w D spadła do poziomu polskiego, to mielibyśmy w Europie kolejną jesień średniowiecza.

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 22.08.14, 12:11
                  Zaprawdę podziwiam Twoją głęboką wiarę. Największe ustępstwa dla kościoła poczyniła lewica. Poczynając od Komisji majątkowej na konkordacie kończąc. Wiara, że można instytucjonalnie poprawić los milionów ludzi jest tyleż naiwna co niebezpieczna. Ponieważ tę wiarę podzielali nie tylko Polacy po wojnie, ale i Koreańczycy, Rosjanie, Kubańczycy. Wszyscy srodze się zawiedli. Ideologia chrześcijańska różni się szczegółami od ideologii komunistycznej. Państwo świeckie to państwo bez ideologii. Żadnej.
                  • diabollo Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 22.08.14, 14:13
                    pl.m.wikipedia.org/wiki/Ideologia

                    Musimy zacząć od podstaw, np. czym jest ideologia

                    Cytuję:

                    Mianem ideologii określa się każdy zbiór uporządkowanych poglądów – religijnych, politycznych, prawnych, przyrodniczych, artystycznych, filozoficznych – służących ludziom o tożsamych poglądach do objaśniania otaczającego ich świata.

                    Zaprawdę, zaprawdę powiadam Ci: nie istnieje na tym świecie poństwo bez jakiejś wiodącej ideologii. Są tylko ideologie głupsze i mądrzejsze.

                    Poza tym przynajmniej oceny Kuby mogły by być bardziej sprawiedliwe, gdyby ta mała wyspa nie znajdowała się od tylu dekad w gospodarczej izolacji embarga championa światowej demokracji...
                    Niemniej socjaldemokracja to coś innego niż komunizm.
                    Jesteś zbyt inteligentny, żeby spłaszczać rzeczywistość do alternatywy: albo komunizm, albo turbo kapitalizm.

                    To raczej zdziczały turbokapi w ekstremum zdziczenia prowadzi do alternatywy: albo komunizm, albo faszyzm.

                    Kłaniam się nisko.
          • gaika Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 22.08.14, 00:13
            oby.watel napisał:

            > Jedynym sensownym rozwiązaniem jest po prostu dać.

            W przypadku edukacji publicznej transakcja jest wiązana (nawet w krajach dzikiego kapitalizmu)-edukacja do określonego prawem państwowym wieku, jest obowiązkowa. A ponieważ państwo narzuca ten obowiązek (niejako stosuje przymus), to w zamian gwarantuje(powinno), że ta przymusowa edukacja będzie bezpłatna. Dlatego w krajach, które z daleka nie widziały się z komunizmem (no, oczywiście JKM może mieć inne zdanie), edukacja publiczna jest za darmo =państwo daje.
            • oby.watel Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 22.08.14, 12:13
              oby.watel napisał:

              > Oczywiście są dziedziny, gdzie wolny rynek nie działa lub prowadzi do patologii,
      • gaika Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 21.08.14, 23:26
        A jak się ma trójkę dzieci w wieku szkolnym, to już realnie można pójść z torbami w kratkę. Bo książki, to dopiero początek, a jeszcze(razy trzy) zeszyty, linijki, ćwiczenia, stroje gimnastyczne, plecaki, piórniki, zajęcia dodatkowe, składka na komitet, kino, wycieczka, komunia(zrzutka na księdza), zielona szkoła… zielono mi.
        Od dawna piszę, że bezpłatna publiczna edukacja w Polsce to fikcja. Nie ma kasy na wyposażenie szkół w książki, ale na armię katechetów już tak.
        • oby.watel Re: Minister? Ministra? Jeden czort! 22.08.14, 00:11
          Na dodatek podręczniki do religii nie są refundowane, a to podstawa edukacji.
    • gaika Objawienie 27.08.14, 18:48
      Wysłuchałam przypadkiem i niespodziewanie rozmowy w radio TP (między redaktorem Chlastą, a ministrą edukacji). Pani Kluzik-Rostkowska jest niesamowita-zapowiada wszystko to (no może część), o co w naszych wieloletnich dyskusjach o edukacji apelowałam. Nie tylko darmowe podręczniki (co jest psim obowiązkiem państwa), ale niezapowiedziane (sic!) kontrole szkół i pacyfikacja horrendalnego tworu pt. Karta Nauczyciela. Oczywiście, wielu rzeczy zrobić nie zdąży, ale fakt, że wreszcie ktoś przytomny znalazł się na tym stanowisku, to prawdziwy cud (kwalifikuje się na występ na Stadionie Narodowym).

      P.S. Elbanowscy nie zasypiają gruszek w popiele i już zaczynają ratować pięciolatki (wprawdzie nie tak wiele kolejnych latków pozostało do uratowania, ale na szczęście, na horyzoncie rysuje się okres prenatalny[podzielony na trymestry]).
      • oby.watel Re: Objawienie 27.08.14, 19:08
        Ja kiedyś słyszałem Tuska. Mówił bardzo sensownie i proponował wiele rozwiązań prorozwojowych. Potem były wybory. A potem do władzy doszedł ten żyd, Alzheimer. D. Tusk zapomniał o wszystkim co mówił. Po czym pousuwał kolejne programy wyborcze. Gazeta zaś usłużnie pobiera opłaty za dostęp do licznych exposé.

        Po co o tym piszę? Żebyś się zbytnio nie podniecała. Stał obok Kluzik-Rostkowskiej premier, kiedy opowiadała Chlaście bajki? Nie. No to spokojnie te bajki możesz między bajki włożyć. A darmowa kiełbasa, ulgi, przywileje, zwolnienia, premie dopisywane są do rachunku.

        Nie rozumiem, dlaczego ludzie cieszą się, że ktoś za ich pieniądze robi im dobrze. Tusk odejdzie, a spłacać zaciągnięte przez niego długi będziemy wszyscy, nie on.
        • gaika Re: Objawienie 27.08.14, 19:26
          oby.watel napisał:

          > Ja kiedyś słyszałem Tuska.

          A ja, Kluzik-Rostkowską.

          > Nie rozumiem, dlaczego ludzie cieszą się, że ktoś za ich pieniądze robi im dobr
          > ze. Tusk odejdzie, a spłacać zaciągnięte przez niego długi będziemy wszyscy, ni
          > e on.

          Jak znam życie, kiedy będzie odchodził Kaczyński, sam będzie zaciągnięte przez siebie długi spłacał.

          P.S. A Ty chciałbyś, żeby za czyje pieniądze robiono Ci dobrze?
          • oby.watel Re: Objawienie 27.08.14, 23:15
            gaika napisała:

            > Jak znam życie, kiedy będzie odchodził Kaczyński, sam będzie zaciągnięte przez
            > siebie długi spłacał.

            Argument powalający. Jak odchodził Kaczyński dług wzrósł o 50 miliardów. Jak odchodzi Tusk - o 500 miliardów.

            > P.S. A Ty chciałbyś, żeby za czyje pieniądze robiono Ci dobrze?

            Ja nie chcę, żeby mi robiono dobrze. Ja chcę, żeby je wydawano z sensem, bo jak wszystkim będzie dobrze, to mnie też.
            • gaika Re: Objawienie 28.08.14, 19:11
              oby.watel napisał:

              > Argument powalający.

              Argument lustrzany. (Mnie nie powalają oczywistości.)

              > Jak odchodził Kaczyński dług wzrósł o 50 miliardów. Jak od
              > chodzi Tusk - o 500 miliardów.

              Kaczyński rządził przez fragment kadencji, ale ma szansę nadrobić braki, bo lista obietnic też długa.

              > Ja nie chcę, żeby mi robiono dobrze. Ja chcę, żeby je wydawano z sensem, bo jak
              > wszystkim będzie dobrze, to mnie też.

              Obciąć wydatki na 'chwasty' może tylko JKM (czyli, sens może być różnie definiowany).
              • oby.watel Re: Objawienie 28.08.14, 22:53
                Dostrzegłaś to, że Kaczyński rządził niecałą kadencję? A może uda się powtórzyć ten manewr? A może nie, bo Tusk tak już rozstroił prawo, że każdy po nim może spokojnie przejąć władzę na stałe. Niemniej jednak jestem pełen podziwu dla argumentacji, że jak do wyboru jest PZPR PO i PZPR PiS, to to jest wybór i lepiej wybrać Tuska niż Kaczyńskiego. Lepiej wybrać kogoś rozsądnego.
                • gaika Re: Objawienie 29.08.14, 22:12
                  A tu już głęboko fantazjujesz i odpowiadasz nie na temat.
                  1. Ja nie napisałam nigdzie i nie namawiałam nikogo, żeby głosował na Tuska- agitkę prowadzisz Ty. To Ty twierdzisz, że lepiej wybrać Kaczyńskiego, bo choć pies jest jeden, to jednak nie jest jeden(ma co najmniej rozdwojoną jaźń) i jeszcze nie wiemy, czego się po Kaczyńskim spodziewać(czyt. może nas miło zaskoczyć).
                  2. Używasz argumentów antytuskowych, które walą 'w tego samego psa'- Kaczyńskiego-sam się podkładasz.
                  3. Piszę, że Twój argument o 'sensownym wydawaniu pieniędzy' jest pusty, bo nawet wśród tak małej trzódki na naszym forum mamy zasadniczo zróżnicowaną ocenę co do tego, co jest sensowne(daleko nie trzeba szukać- podręczniki), a co dopiero wśród polityków i w narodzie, a Ty mi na to o popieraniu PZPR.

                  P.S. Gdybym była zmuszona dokonać wyboru między panami T. i K., wybrałabym bez chwili wahania pana T. Ale szczęśliwie, czy nieszczęśliwie Polska to nie Belgia.
            • grzespelc Re: Objawienie 30.08.14, 00:18
              > Argument powalający. Jak odchodził Kaczyński dług wzrósł o 50 miliardów. Jak od
              > chodzi Tusk - o 500 miliardów.

              A tu to dokonałeś manipulacji niczym Der Dziennik z najgorszych czasów kaczyzmu.
              Wydaje mi się, że powiększać dług choćby o 1 zł w czasach największej koniuktury to większe "osiągnięcie" niż o setki mld w czasach bankructwa całych państw.
      • podjadek57 Re: Objawienie 27.08.14, 21:40
        gaika napisała:

        > Wysłuchałam przypadkiem i niespodziewanie rozmowy w radio TP (między redaktorem
        > Chlastą, a ministrą edukacji). Pani Kluzik-Rostkowska jest niesamowita-zapowia
        > da wszystko to (no może część), o co w naszych wieloletnich dyskusjach o edukac
        > ji apelowałam. Nie tylko darmowe podręczniki (co jest psim obowiązkiem państwa)
        > , ale niezapowiedziane (sic!) kontrole szkół i pacyfikacja horrendalnego tworu
        > pt. Karta Nauczyciela. Oczywiście, wielu rzeczy zrobić nie zdąży, ale fakt, że
        > wreszcie ktoś przytomny znalazł się na tym stanowisku, to prawdziwy cud (kwalif
        > ikuje się na występ na Stadionie Narodowym).
        >
        > P.S. Elbanowscy nie zasypiają gruszek w popiele i już zaczynają ratować pięciol
        > atki (wprawdzie nie tak wiele kolejnych latków pozostało do uratowania, ale na
        > szczęście, na horyzoncie rysuje się okres prenatalny[podzielony na trymestry]).
        >
        Chyba słuchaliśmy tej samej audycji:
        www.rdc.pl/publikacja/joanna-kluzik-rostkowska/
        Czy to też traktować jako kiełbasę wyborczą? Nie wiem.
        Kiedyś zastanawiałem się co pani Joanna Kluzik-Rostkowska robi w PiSie. Potem miałem taki szatański pomysł, żeby konkurowała z panem Komorowskim o prezydenturę ale to nawet nie znalazło poparcia wśród moich pisowskich znajomych (a nawet gdyby, to nie znają osobiście pana prezesa, czyli były marne szanse). Następnie jej przejście do PO było mało eleganckie.
        Natomiast z wywiadu słychać było, że wie o czym mówi. Tylko aby mogła zrealizować swe plany Platforma musi wygrać wybory.
        Pani minister jest wrogiem, jedynie słusznych poglądów, wyrażonych przez np. pana z okienka:
        www.naszdziennik.pl/mysl-felieton/91223,totalitarne-zapedy-minister.html
        • gaika Re: Objawienie 27.08.14, 22:33
          Wszystkie przejścia i zawijasy obliczone na polityczny interes są mało eleganckie, ale postanowiłam schować oburzenie i niesmak do kieszeni i skupić się na pozytywach. Nie dostaniemy niczego, co bliskie naszym standardom-taki układ i szara sieć.

          Jeszcze na tyle nie odpadłam od realu, żeby nie rozumieć, że zmiany to powolny proces, czyli długotrwałe męczenie Kazia, a paróweczki wyborcze zawsze w cenie, ale jednak naprawdę nikt przed nią, nie wydał z siebie takiej ilości sensownych kwestii w sprawie edukacji. Sam fakt, że ktoś to mówi głośno i jeszcze parę osób ma szansę usłyszeć- to już całkiem nieźle.

          Zwalił mnie natomiast z nóg przygotowany intelektualnie do analizy zapisów konstytucji Reszczyński. Kolejny za Królikowskim, który dowodzi, że bezstronność i neutralność, to całkiem różne twory, a bezstronność oznacza, że mamy kolejną przewodnią siłę narodu.
        • gaika Re: Objawienie 28.08.14, 19:05
          Nikt z nas nie lubi kiełbasy wyborczej, ale jeśli alternatywę stanowi wyborcza pasztetowa…


          - Polska się w tej chwili zwija - przekonywał Jarosław Kaczyński podczas spotkania z wyborcami. Zdaniem prezesa PiS rząd Donalda Tuska, zamiast zajmować się polskimi rodzinami, przeprowadza kulturalną rewolucję.
          - Los polski jest opisywany przez niektórych jako znakomity i najlepszy z możliwych, ale jeśli spojrzeć na konkrety, różne sprawy zasadnicze, to jest to obraz bardzo skomplikowany i wyglądający zupełnie niedobrze - mówił Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami Garwolina. Rekomendował tam kandydatkę PiS w wyborach uzupełniających do Senatu na Mazowszu - radną sejmiku wojewódzkiego Marię Koc.

          Nie ma miejsca dla słabych

          Prezes PiS jest zdania, że premier nie powinien się cieszyć, że w tym półroczu urodziło się o pięć tysięcy dzieci więcej niż w poprzednim. - Lepszy rydz niż nic, ale tak naprawdę tych dzieci powinno się urodzić o 100 tysięcy więcej, żeby w ciągu roku urodziło się o 200 tysięcy więcej, bo tylko wtedy będziemy mieli w Polsce normalne następstwo pokoleń - tłumaczył.

          Stwierdził również, że "Polska się w tej chwili zwija". - To z jednej strony kwestia różnego rodzaju niebezpieczeństw socjalnych, ale to jest także kwestia naszej sytuacji geopolitycznej, sytuacji Polaków jako państwa i narodu. Leżymy w takim miejscu w Europie, gdzie dla słabych miejsca nie ma - powiedział i dodał: - Jeżeli my nie potrafimy być silni, to nasz los będzie losem bardzo niedobrym.

          "Żeby były dzieci..."

          - Pójdźcie na wybory, namawiajcie do tego innych. I oczywiście namawiajcie, żeby głosować za Marią Koc, za zmianą, za Polską - agitował Kaczyński.

          - Będziemy mieli władzę, która nie będzie zajmowała się tym, żeby w Polsce nastąpiła rewolucja kulturalna i żeby tranwers... Jak to jest? - prosił o pomoc z sali prezes PiS. - Transwestyci - podpowiadano. - [Śmiech] Żeby ci tacy różni, odmienni, bardzo dziwni mieli w Polsce lepiej i byli eksponowani, tylko żeby Polakom było lepiej, żeby były polskie rodziny, żeby były dzieci, żeby było normalnie - podsumował.



          www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,16541574,_Bedziemy_mieli_wladze__ktora_nie_zajmuje_sie_tym_.html

          Prawo i Sprawiedliwość wcześniej złożyło wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu ustawy ratyfikującej Konwencję.(…wink
          Posłowie przeciwni ratyfikacji Konwencji wskazywali też, że może być ona sprzeczna z konstytucyjnymi zasadami: równości wobec prawa, gdyż faworyzuje kobiety, ochrony małżeństwa i rodziny oraz prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.



          www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,16543921,PiS_na_komisji_nie_chce_Konwencji_o_przemocy___Gdyby.html#BoxSlotI3img
          • oby.watel Re: Objawienie 28.08.14, 22:56
            Na szczęście jak sondaże spadają, to się ludziom oczy otwierają, więc spokojnie będzie można głosować na PiS, bo nawet Kamiński Michał z PO i Kluzik-Rostkowska z PO i Gowin z PO wystartują z list PiS-u.
            • grzespelc Re: Objawienie 29.08.14, 20:12
              Spadaj. Żadnego PIS-u.
              • oby.watel Re: Objawienie 29.08.14, 21:19
                Spadaj. Żadnego PO.

                Ukłony dla betonu SLD-owskiego, który zajęty jest pilnowaniem, by nikt nie przeszkodził aspiracjom tow. wodzunia.
            • gaika Re: Objawienie 29.08.14, 22:16
              Nieistotne o kim i o czym się pisze, w Twoich odpowiedziach prawie zawsze i tak występuje Tusk w roli głównej. Bezpieczna jest już chyba tylko pogoda, ale i tej pewności nie mam.
              Szczerze mówiąc, bardzo już czekam na wybory. Niechże w końcu dojdzie do władzy PiS i zsynchronizowany z tym switch w treści Twoich postów.
    • diabollo Trzy mity na temat polskiej edukacji 30.08.14, 14:22
      Kozak: Trzy mity na temat polskiej edukacji

      Zbliża się rozpoczęcie roku szkolnego, więc w mediach króluje minister Kluzik-Rostkowska. We wczorajszej rozmowie w radiu RDC zapowiedziała m.in., że w nadchodzącym roku nauczyciele nie powinni spodziewać się podwyżek płac, ponieważ – jak mówi – to grupa zawodowa, która w ostatnich latach zyskała sporo. Opowiedziała się również za stopniowym rozmontowywaniem Karty Nauczyciela, którą określa mianem „jednego z pierwszych dokumentów stanu wojennego”. Minister uważa, że Kartę powinien zastąpić „jakiś inny dokument”. Podkreśliła również, że Karta nie daje narzędzi do motywowania nauczycieli do pracy, a „są wprawdzie nauczyciele fantastyczni”, ale są również leniwi. Trzy szkodliwe mity i trzy nieporozumienia.

      Ile zarabia nauczyciel?

      Po pierwsze: zarobki nauczycieli. ZNP wystąpił w tym roku o 5-procentową podwyżkę płac dla nauczycieli. Rząd, a za nim minister edukacji, powtarza, że od 2007 roku pensje nauczycieli wzrosły o 50%. To prawda. Tylko co z tego, skoro inflacja od 2007 roku skonsumowała ponad 35% tych podwyżek. Pamiętajmy również, że w 2007 roku nauczyciel stażysta zarabiał netto 900 złotych miesięcznie. W tej sytuacji nietrudno o skokowy wzrost płac. Nie wiadomo również, skąd przekonanie na temat wysokich zarobków nauczycieli. To prawda, nauczyciele chcieliby zarabiać dużo, ale jak na razie według danych GUS-u nauczyciel w Warszawie zarabia miesięcznie średnio 2600 brutto. Dane GUS-u są ogólnodostępne. Nie ma potrzeby powtarzać szkodliwych mitów.

      Nauczyciele oburzają się również na bezprawne obniżanie ich zarobków. W całej Polsce dochodzi do sytuacji przekazywania szkół publicznych stowarzyszeniom i fundacjom, czego klasycznym przykładem jest gmina Hanna, w której w ten sposób pozbyto się wszystkich szkół publicznych. Konsekwencją takiej formy przekształcenia jest m.in. to, że nauczyciele zatrudnieni są zgodnie z zapisami Kodeksu Pracy, a nie Karty Nauczyciela. Dzięki temu nie dotyczą ich ustalenia dotyczące wysokości pensji i ich wynagrodzenie – według danych GUS-u – jest średnio niższe niż wśród nauczycieli zatrudnionych na podstawie Karty.

      Manipuluje się również wysokością dodatków motywacyjnych. Dobrym przykładem jest warszawski Mokotów, gdzie dwa lata temu burmistrz wystosował list do nauczycieli, w których zobowiązał ich do „dobrowolnego” zrzeczenia się 300 zł dodatku. Gdy nauczyciele zaprotestowali, burmistrz odebrał im całość dodatku. Nie przeszkadzało mu to oficjalnie chwalić się, że w 2013 roku mokotowscy nauczyciele dostali 50 zł podwyżki. Podobne praktyki powielane są w innych dzielnicach Warszawy i w całej Polsce.

      Wszystko przez Kartę

      Jest co najmniej zastanawiające, że w kraju, który od lat nieustannie pnie się w rankingach edukacyjnych PISA, kolejni ministrowie zapowiadają radykalne zerwanie z dotychczasowym modelem edukacji. Zgodnie z podstawowym kursem logiki albo sytuacja w edukacji jest radykalnie zła i domaga się radykalnych reform, albo jest dobra i takich reform nie wymaga. Wypadałoby mieć zatem jasność. Możemy przyjąć, że konieczne jest wyrzucenie do kosza jednej z podstawowych dla edukacji ustaw, ale wówczas zupełnie niezrozumiałe jest, w jaki sposób pniemy się w górę w rankingach PISA, a Europa Zachodnia stawia nas za wzór sukcesu edukacyjnego. Być może Europa Zachodnia się myli. Niezwłocznie zatem wystosujmy list ze sprostowaniem do przywódców OECD i wykażmy, że rankingi PISA są do niczego.

      Niezrozumiałe jest również, skąd biorą powielane od lat mity na temat komunistycznej proweniencji Karty. To prawda, ustawa z dnia 27 stycznia 1982 roku, zwana Kartą Nauczyciela, została uchwalona w czasach PRL-u. Zastąpiła ona uchwaloną w 1972 roku Kartę Praw i Obowiązków Nauczyciela. W II RP obowiązywała z kolei uchwalona 1 lipca 1926 roku ustawa o obowiązkach służbowych nauczycieli. Karta została uchwalona za czasów PRL-u, ale nie widać tu żadnego związku z ideologią PRL-u. Za czasów PRL-u wypiekano również chleb, co nie sprawia, że jedzą go tylko komuniści.

      Podobne do Karty ustawy regulujące zawód nauczyciela obecne są w większości krajów świata. Wynika to z prostego faktu, że zawód nauczyciela ma swoją specyfikę i różni się od zawodu piłkarza czy informatyka. Swoją ustawę mają dziennikarza i samorządowcy, dlaczego minister będąca dziennikarką i polityczką takiego prawa odmawia nauczycielom? Nie powoduje to oczywiście, że nie możemy dyskutować o zmianach w Karcie. Dyskutujmy, ale twierdzenia, że Kartę należy wyrzucić do kosza i zastąpić ją jakimś niesprecyzowanym „innym dokumentem” są szkodliwe dla polskiej szkoły i krzywdzące dla nauczycieli.

      Leniwi nauczyciele

      Według danych Instytutu Badań Edukacyjnych nauczyciele pracują średnio 47 godzin w tygodniu. Możemy z powodzeniem zaryzykować również twierdzenie, że za sukces edukacyjny Polski w ostatnich latach odpowiadają właśnie oni. Być może znajdują się wśród nich ci, którzy pracują mniej, być może znajdują się wśród nich również tacy, którzy pracują gorzej. Tak samo jednak wśród dobrych dziennikarzy znajdują się źli dziennikarze. Nie powoduje to jednak, że należy wyrzucić do kosza ustawę regulującą zawód dziennikarza. Twierdzenie, że Karta jest winna temu, że wśród nauczycieli są również źli nauczyciele, jest krzywdzące zarówno dla tych ostatnich, jak i dla systemu edukacji jako takiego.

      Polska szkoła nie potrzebuje mitów. Polska szkoła nie potrzebuje rewolucji. Polska szkoła potrzebuje rzetelnych danych i ewolucyjnych zmian.

      Wypadałoby również od czasu do czasu docenić nauczycieli, którzy polską edukację współtworzą.

      www.krytykapolityczna.pl/artykuly/edukacja/20140827/kozak-trzy-mity-na-temat-polskiej-edukacji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka