diabollo
05.12.15, 12:47
Nie tym tonem
Grzegorz Sroczyński
Atmosfera staje się nieznośna. Jeśli Kaczyński jest faszystą, PiS dąży do totalitaryzmu, jeśli rządzą nami brunatne koszule, to należałoby w obronie demokracji zawiązać zbrojny spisek i zacząć strzelać.
Byłaby to naturalna konsekwencja wielkich słów, których nadużywamy. Weszliśmy w etap horroru, czyli sytuacji, w której wszystko się może wydarzyć, a zwłaszcza to, co niewyobrażalne.
Warto przeczytać raport naukowców "Reforma kulturowa 2020-40" i to, co w nim napisał literaturoznawca Przemysław Czapliński. Z polskich powieści od kilku lat wylewa się fantazjowanie o przemocy. Zarówno z powieści autorów prawicowych, jak też - i to jest nowość - autorów lewicowo-liberalnych. "Ciemno, prawie noc". "Prowadź swój pług przez kości umarłych". "Noc żywych Żydów". Bohaterowie naszych książek w walce o dobro stosują przemoc obficie i skutecznie. Czapliński nie twierdzi, że będziemy się zaraz wyrzynać. Przypomina jedynie, że literatura potrafi wyprzedzić swój czas, bo więcej jej wolno. Jest trochę jak nieświadomość, kotłuje się w niej "coś", czego, choć z obrzydzeniem, ale jednak pragniemy.
Uważajmy na słowa. Przesada w słowach jest też niemądra ze względów taktycznych. Po miesiącu rządów Kaczyńskiego wyprztykaliśmy się już chyba ze wszystkiego. Faszyzm. Było. Koniec demokracji. Było. Zamach stanu. Było. Ciekawi mnie, co Włodzimierz Cimoszewicz wygłosi za pół roku, skoro już na starcie obłożył PiS "ustawami norymberskimi". I czy ktokolwiek wtedy Cimoszewicza usłyszy? Żeby skutecznie pilnować tej władzy, histeria jest niepotrzebna. To będzie długi marsz, trzeba mieć chłodną głowę i ocean cierpliwości. Oraz dobrych ekspertów w odwodzie. Trzeba znać na wyrywki konstytucję, paragrafy, być przygotowanym co najmniej tak dobrze jak moja koleżanka z "Wyborczej" Ewa Siedlecka.
To nie stało się nagle. Psucie państwa i erozja demokracji postępowały, Kaczyński nie ma na to monopolu. "Wyborcza" od lat opisuje niedemokratyczne zachowania lewicy, prawicy i środka, przepychanie ustaw kolanem, unikanie konsultacji społecznych, traktowanie TVP jak prywatny folwark. Przez ostatnie trzy lata żyliśmy w kraju, w którym nie toczył się dialog społeczny, bo rząd lekceważył partnerów z komisji trójstronnej. W zdrowej demokracji jest nie do pomyślenia, żeby związkowcy, rząd i pracodawcy nie rozmawiali ze sobą! Opisywaliśmy niedawny skandal w wykonaniu PO z wymianą dwóch sędziów Trybunału Konstytucyjnego, cytuję tekst Ewy z czerwca: "PO łamie zasady, które zabezpieczają demokrację. To psucie państwa. Takie samo jak wtedy, gdy PiS w 2005 r. przejął KRRiT". To prawda, nie rwaliśmy w czerwcu włosów z głowy, może trzeba było. Ale nie jest prawdą - jak twierdzi prawica - że tego nie piętnowaliśmy. Piętnowaliśmy rzetelnie.
Co robić? Politykę wciąż zmienia się poprzez partie, a nie na ulicy. Kto czuje słuszne obrzydzenie do PO, ma w ofercie Nowoczesną.pl i Partię Razem. Od Ryszarda Petru dzielą mnie Himalaje, ale - mam wrażenie - jego neoliberalizm zdolny jest do samokrytyki, uwzględniania korekt równościowych. Partia Razem to z kolei nowoczesna lewica (nie dajcie sobie wmawiać, że to jakieś "kosmiczne lewactwo", podobne pomysły na walkę z nierównościami są rozważane przez MFW i Bank Światowy), w dodatku Razem zorganizowała się od dołu, za datki działaczy, tam tkwi duży potencjał obywatelski. Dostajemy w polityce dwie niezłe nowe oferty. Nie ma powodu, żeby obrażać się na system partyjny i biadolić, że wybór żaden. Wspierajcie partie, chodźcie na demonstracje, płaćcie składki, mobilizujcie Nowoczesną i Razem, żeby pilnowały władzy.
Można klikać "lubię to" przy profilu Komitetu Obrony Demokracji, można przypinać modne oporniki, ale warto zrobić coś jeszcze. Niech każdy obrońca demokracji zapyta u siebie w pracy, jakie stawki dostają ochroniarze i sprzątaczki. A potem naciska na prezesa, rektora, dyrektora, aby w przetargach nie kierowali się jedynie niską ceną. Musimy wykształcić w sobie nawyk widzenia innych klas społecznych. Tego polska elita nie umiała. Dopuściliśmy do skandali, które nie były dotkliwe dla nas, ale mocno biły w demokratyczne prawa współobywateli: uśmieciowienie zatrudnienia, bezkarność czyścicieli kamienic (poczytajcie teksty Piotra Żytnickiego z "Wyborczej"), beztroska sądów, które oddają domy "z wkładką mięsną" w łapy żulii z warszawskich kancelarii prawnych, rugowanie związków z hipermarketów, wizyty u ortopedy za 245 dni, "no, chyba że stać panią prywatnie"... Ludzie to widzą i wyciągają wnioski. Złe wnioski, ale nie dziwmy się. Jeśli elity po raz kolejny ograniczą się do samochwalstwa a la Unia Wolności, narzekania na otumaniony przez Kaczyńskiego lud i nerwowego zwierania szeregów - przegrają.
Krytykować władzę PiS precyzyjnie i patrzeć dalej niż czubek własnego nosa - oto ambitny program w sam raz na cztery lata. Bo tyle to potrwa, nie łudźmy się, że choćby dzień krócej.
wyborcza.pl/duzyformat/1,149483,19279299,nie-tym-tonem-sroczynski.html