Dodaj do ulubionych

Ofiara ks. Hajdasza

24.05.20, 09:18
Ofiara ks. Hajdasza: Kiedy mama zaalarmowała biskupa, policja sprawdzała, czy nie jesteśmy patologią
Ewa Wilczyńska

- Najbardziej się boję, że o pedofilii księży znów zrobi się cicho i nic się nie zmieni - mówi Andrzej Hurny, który o molestowaniu przez księdza Arkadiusza Hajdasza na parafii w Sycowie opowiedział w filmie Sekielskich.

Rozmowa z Andrzejem Hurnym
Ewa Wilczyńska: Rozmawialiśmy tuż przed premierą filmu „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich. Mówiłeś wtedy, że trochę się boisz hejtu, który może się pojawić.
Andrzej Hurny: Po filmie negatywne komentarze widziałem dwa. Że po 20 latach mi się przypomniało i pewnie kupę pieniędzy za to dostałem. I jeszcze było coś o LGBT, bo jestem gejem, do tego brałem udział w konkursie na mistera. Ale nawet nie zdążyłem na te komentarze odpowiedzieć, bo inni czytelnicy zaraz zareagowali.

A ja dostałem setki pozytywnych wiadomości z gratulacjami, że z Kubą i Bartkiem się na to odważyliśmy, że w końcu trzeba coś z problemem pedofilii zrobić. Taki odzew naprawdę podnosi na duchu.

A odezwał się do ciebie ktoś z hierarchów kościelnych?
– Nikt.

Oczekiwałeś tego?
– Jeżeli ktoś miałby zadzwonić, żeby powiedzieć: „serdecznie przepraszam”, to nie bardzo mnie to interesuje. Co innego, jakby powiedzieli, że działają, że współpracują z prokuraturą, prowadzą własne śledztwa, a tylu i tylu księży nie sprawuje już mszy, bo ich zachowanie budziło jakiekolwiek wątpliwości. I jakby przy tym kontakt ze mną mógłby im ułatwić jakieś działania.

Kuria kaliska nie zdecydowała się nawet na przeprosiny. Biskup Edward Janiak, który przynajmniej od 2016 r. miał wiedzę o pedofilskich czynach księdza Arkadiusza Hajdasza, nie ma sobie nic do zarzucenia. W wydanym oświadczeniu wspomniano jedynie, że „obowiązywały inne przepisy”, cokolwiek ma to oznaczać.
– Ta kuria nie zareagowała nawet wtedy, gdy ksiądz usłyszał już zarzuty. Dopiero kilka miesięcy później odsunięto go od prowadzenia mszy.

Ale winny jest nie tylko biskup Janiak. Moja mama, gdy powiedziałem jej, że byłem ofiarą księdza Arkadiusza, już kilkanaście lat temu próbowała zgłaszać tę sprawę różnym kapłanom. I co? I nic. Raz udało jej się przekazać na piśmie te informacje pewnemu biskupowi, to skończyło się tak, że tego samego dnia zadzwonił do niej komendant policji, żeby spytać, czy nie jesteśmy patologiczną rodziną.

Czekam, czy ci księża, którzy od lat wiedzieli i nic nie zrobili, uderzą się teraz w piersi. Jeżeli nie, to zastanawiamy się, czy nie wywoływać ich po kolei do tablicy.

W twojej dawnej parafii pw. św. Piotra i Pawła w Sycowie ksiądz na niedzielnym kazaniu do sprawy pedofilii dawnego wikarego nie odniósł się nawet słowem.
– Mnie nawet na tym nie zależy, ale uważam, że jednak powinien zareagować, udowodnić, że nie chcą uczestniczyć w przemilczaniu czy tuszowaniu tych spraw. I nie jest ważne, że ksiądz Arkadiusz był tam wikarym 20 lat temu.

Za to w innym kościele w Sycowie, do którego na mszę poszła moja mama, ksiądz pomodlił się za osoby molestowane i poprosił o informację, czy to oficjalnie, czy anonimowo, jeżeli ktoś ma wiedzę o takich przypadkach.

Po mszy jeden z księży podszedł do mojej mamy, pogratulował jej takiego silnego syna. Pytał też, czy czegoś nie potrzebuje, bo jeżeli tak, to on pomoże. Mama bardzo bała się iść na tę mszę, ale wyszła dumna ze mnie. I to było piękne.

Kiedy jej powiedziałeś, że byłeś molestowany?
– Byłem już dorosły, ale wolałbym o tym nie mówić. Mama miała do siebie duże pretensje, że nic nie zauważyła, że mnie przed tym nie uchroniła, ale to nie była jej wina. Rodzice dużo pracowali, w domu nam się nie przelewało, a kościół zawsze był dla mnie i moich dwóch sióstr taką bezpieczną przystanią. Zostałem ministrantem, gdy miałem siedem lat, potem byłem też lektorem. Do kościoła chodziłem kilka razy w tygodniu, nie opuściłem żadnego spotkania biblijnego, uczestniczyłem w pielgrzymkach.

Ksiądz Arkadiusz pojawił się w naszej parafii, jak miałem 12 lat. I od razu go polubiłem. Był bardzo zaangażowany, organizował spotkania dla młodzieży, wycieczki, potrafił wysłuchać, poradzić.

Urabiał cię.
– Teraz tak na to patrzę, ale wtedy czułem się dla niego naprawdę ważny i otoczony opieką. Byłem nawet zazdrosny, gdy więcej czasu poświęcał innym chłopakom. Te sytuacje związane z molestowaniem wyparłem z pamięci. Mam w głowie może kilka takich scen. Jak nagle mnie całuje w czasie chodzenia po kolędzie. Jak siada obok i dotyka mnie, jakby nigdy nic. I najgorsza z tych scen, jak siada na mnie i analnie robi sobie dobrze. To trwało prawie dwa lata, a ja umiem podać tylko kilka takich przykładów.

Kiedy zrozumiałeś, że ksiądz Hajdasz cię skrzywdził?
– Długo nie zdawałem sobie z tego sprawy. Jak go przenosili z naszej parafii, to było mi nawet z tego powodu smutno. Zacząłem rozumieć, co się stało, dopiero kilka lat później, kiedy zacząłem o tym rozmawiać ze znajomymi. Miałem może 17 lat.

I dalej chodziłeś do kościoła?

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Ofiara ks. Hajdasza 24.05.20, 09:20
      – Ja nawet chciałem wstąpić do zakonu, jeździłem na tzw. powołaniówkę do kapucynów w Krakowie. Zresztą z tamtych czasów został mi pseudonim, którym często się posługuję – Franek, od św. Franciszka. W zakonie spotkałem jednak duchownego, takiego z prawdziwego zdarzenia, który miał wątpliwości, czy to droga dla mnie. Zorientował się, że jestem gejem, tłumaczył, że będzie mi trudno. Ja dopiero wtedy dopuściłem do siebie swoją seksualność.

      Miał rację, zakon to byłby w moim przypadku błąd. Teraz myślę o sobie jako o osobie niewierzącej i chyba też najwyższa pora, żebym wystąpił z Kościoła oficjalnie.

      Kwestia twojego molestowania już się przedawniła, ale przeciwko księdzu Hajdaszowi zeznawałeś jako świadek. Sam się zgłosiłeś do prokuratury?
      – Nie i nadal jest dla mnie zagadką, jak do mnie dotarli. Pamiętam dobrze ten dzień. Piłem na balkonie kawę przed pracą, kiedy zadzwonił telefon. Pani prokurator powiedziała, że chciałaby mnie przesłuchać w sprawie molestowania. Wspomniała też o Pleszewie, czyli kolejnej parafii księdza Hajdasza, więc od razu skojarzyłem fakty.

      Bardzo mnie zestresował ten telefon, zrobiło mi się słabo, zacząłem się trząść, z tych nerwów nawet zwymiotowałem. Ale same zeznania okazały się dla mnie przełomem.

      Dobrze było wreszcie to wszystko z siebie wyrzucić?
      – Też. Ale przede wszystkim tam spotkałem Kubę, który również został przez Hajdasza wykorzystany. On od razu mnie zrozumiał, szybko się zaprzyjaźniliśmy. Ja wcześniej próbowałem o tym, co się stało, pogadać z jednym ministrantem z Sycowa, o którym wiedziałem, że też był jego ofiarą. Ale usłyszałem tylko, że go to nie dotknęło, on sobie radzi, więc nie chciałem naciskać. A Kuba jest prawdziwym wojownikiem o prawdę, a także o siebie. To on poradził mi, żebym zapisał się na terapię.

      Pomogła?
      – Cały czas pomaga, bo jak ostatnio usłyszałem od terapeutki, to jeszcze potrwa kilka lat. Ja sobie nawet wcześniej nie zdawałem sprawy, jak daleko sięgają macki molestowania w dzieciństwie, na ile stref życia oddziałują. Wpadałem w uzależnienia, pracoholizm, ale nie wiązałem ich z tym, co mi się przydarzyło. Teraz rozumiem te mechanizmy, ale to nie znaczy, że już się od nich uwolniłem. Nadal jeżeli coś niedobrego się wokół mnie dzieje, uważam, że to moja wina, że nie jestem nic wart. Teraz poprawiam swoje samopoczucie, angażując się w pomaganie innym, tak mogę poczuć się lepszy.

      Miałeś fundację pomagającą młodym fryzjerom w trudnej sytuacji. Myślisz, żeby teraz założyć organizację, która będzie pomagała ofiarom molestowania?
      – Zastanawialiśmy się nad tym z Kubą, ale raczej zdecydujemy się na pomoc nieformalną. Już teraz dostałem wiadomości od kilkudziesięciu osób, które również zostały wykorzystane seksualne. To nie są dla mnie łatwe rozmowy, bo na nowo przeżywam to, co mnie spotkało. Ale cieszę się, że moja historia stała się dla nich przykładem, by o siebie zawalczyć.

      Wiele z tych osób potrzebuje wsparcia psychologicznego, dlatego chcemy apelować do specjalistów, by nieodpłatnie zgadzali się prowadzić dla nich terapię. W najbliższych dniach opublikujemy z Kubą film, w którym będziemy do tego namawiać. Chcemy wykorzystać jeszcze ten moment zainteresowania, bo najbardziej się boję, że o problemie znów zrobi się cicho i nic się nie zmieni.

      Prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak o sprawie ukrywania pedofilów przez biskupa Janiaka poinformował Watykan. Cieszy cię ten krok hierarchów, by zrobić porządek we własnych szeregach?
      – Do Kościoła to ja już nie mam zaufania w ogóle. Ale mam szacunek do papieża Franciszka, jego wsparcia dla społeczności LGBT, potępiania pedofilii, więc mam nadzieję, że jeżeli ta skarga w ogóle do niego trafi, to może jednak coś się wydarzy. Druga rzecz, ile to tak naprawdę potrwa. Dlatego nawet nie skupiam się specjalnie na tym, co robią hierarchowie, tylko zastanawiamy się z chłopakami, co my możemy jeszcze zrobić. I kto nas może w tym wesprzeć – politycy, dziennikarze czy właśnie psycholodzy.

      Znowu odezwał się twój pracoholizm?
      – Właśnie w tych ostatnich miesiącach zrozumiałem, że najwyższa pora zwolnić, zacząć żyć. Będziemy pracować w schronisku, a za jakiś czas chcielibyśmy otworzyć własny pensjonat. Lubimy majsterkować, gotować, jesteśmy dobrzy w organizacji imprez. I wreszcie będziemy blisko gór, bo my jesteśmy z tych, co w wolnym czasie z plecakami, dwoma psami i kotem chodzą po szlakach.

      Z kota taki piechur?
      – Naprawdę dobrze sobie radzi w górach. Pierwszy dzień musimy go prowadzić na smyczy, a jak już się przyzwyczai, to idzie za nami w swoim tempie. Ale jaki miał wybór, mieszkając z dwoma psami i dwoma facetami takimi jak my. Mamy jeszcze jedno marzenie i jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za rok się spełni i będziemy małżeństwem. Stowarzyszenie „Miłość Nie Wyklucza” ma nam pomóc zorganizować ślub w Edynburgu, a huczne wesele dla przyjaciół i rodziny zrobimy w Polsce. Może już we własnym pensjonacie.

      Rozmawiała Ewa Wilczyńska

      wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,25968323,ofiara-ksiedza-pedofila-mama-jest-dumna-ze-odwazylem-sie-wyznac.html?_ga=2.20884401.806480070.1590223698-66682764.1584340826#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy
      • oby.watel Re: Ofiara ks. Hajdasza 24.05.20, 10:52
        Ja nawet chciałem wstąpić do zakonu, jeździłem na tzw. powołaniówkę do kapucynów w Krakowie. Zresztą z tamtych czasów został mi pseudonim, którym często się posługuję – Franek, od św. Franciszka. W zakonie spotkałem jednak duchownego, takiego z prawdziwego zdarzenia, który miał wątpliwości, czy to droga dla mnie. Zorientował się, że jestem gejem, tłumaczył, że będzie mi trudno. Ja dopiero wtedy dopuściłem do siebie swoją seksualność.

        Jakoś trudno mi się zdobyć na łzy współczucia. Jeśli w Biblii st6oi jak byk, że obcowanie mężczyzny jest obrzydliwością załgującą na karę śmierci, a ktoś mimo to pcha się w objęcia bozi, to jedyna analogia jaka mi się nasuwa to żyd lub gej w Gestapo. Jak widać potrzeba wiary w byle co, byle wierzyć siedzi w człowieku tak głęboko, że nie da się jej zastąpić wiedzą, rozsądkiem, pragmatyzmem.

        Z obrzydzeniem czytam o ludziach, którzy kilkadziesiąt lat temu zostali skrzywdzeni, a teraz rozdzierają szaty i szlochają, że zostali potwornie skrzywdzeni. Wszystkie opowieści mają jedną wspólną cechę — bierność krzywdzonych. W filmie jest mowa o chłopcu, który dawał się krzywdzić we własnym domu, z rodzicami w sąsiednim pokoju. To komu zależało na dyskrecji, na tym, żeby nikt się nie dowiedział — molestującemu? A może raczej molestowanemu? Ktoś dla kogo jest to niemiłe robi wszystko, by nie zostać ani na chwilę samemu z oprawcą. Pedofilia jest czymś obrzydliwym. Ale równie obrzydliwe jest wykorzystywanie zdarzeń sprzed dziesiątek lat w nadziei na uzyskanie odszkodowania.

        Trudno współczuć ludziom, którzy oskarżają starych schorowanych ludzi za czyny sprzed dziesięcioleci. Teraz są odważni, wtedy odwagi brakło? Czemu nie krzyczeli jak ksiądz się do nich dobierał? Na macanie milicja, a później policja może i nie reagowała, ale na pobicie już tak. Natomiast zupełnie inną kwestią są zdarzenia mające miejsce tu i teraz i postawa państwa w tej kwestii.
        • walmart.ca Re: Ofiara ks. Hajdasza 24.05.20, 13:36
          Oby.ledo, oby.ledo...

          Kwestia twojego molestowania już się przedawniła, ale przeciwko księdzu Hajdaszowi zeznawałeś jako świadek. Sam się zgłosiłeś do prokuratury?
          – Nie i nadal jest dla mnie zagadką, jak do mnie dotarli. Pamiętam dobrze ten dzień. Piłem na balkonie kawę przed pracą, kiedy zadzwonił telefon. Pani prokurator powiedziała, że chciałaby mnie przesłuchać w sprawie molestowania. Wspomniała też o Pleszewie, czyli kolejnej parafii księdza Hajdasza, więc od razu skojarzyłem fakty.
      • oby.watel Re: Ofiara ks. Hajdasza 24.05.20, 17:46
        Byłem już dorosły, ale wolałbym o tym nie mówić. Mama miała do siebie duże pretensje, że nic nie zauważyła, że mnie przed tym nie uchroniła, ale to nie była jej wina. Rodzice dużo pracowali, w domu nam się nie przelewało, a kościół zawsze był dla mnie i moich dwóch sióstr taką bezpieczną przystanią. Zostałem ministrantem, gdy miałem siedem lat, potem byłem też lektorem. Do kościoła chodziłem kilka razy w tygodniu, nie opuściłem żadnego spotkania biblijnego, uczestniczyłem w pielgrzymkach.

        O tym, że zostałem potwornie skrzywdzony dowiedziałem się niedawno. Bo wtedy Długo nie zdawałem sobie z tego sprawy. Jak go przenosili z naszej parafii, to było mi nawet z tego powodu smutno. Zacząłem rozumieć, co się stało, dopiero kilka lat później, kiedy zacząłem o tym rozmawiać ze znajomymi. Jeśli ktoś jest krzywdzony, przeżywa traumę, to nie zamyka się z krzywdzicielem sam w pokoju, nie żałuje, że wyjechał.

        Nic nie usprawiedliwia to księdza ani instytucji, której służy. Nic też nie usprawiedliwia władzy, która na takie przestępstwa przymykała i nadal przymyka oko. A wierni powinni wreszcie przestać usprawiedliwiać tych, których sam bóg powołał do służby. Bo jeśli bóg powołuje tak obrzydliwie podłych ludzi, to znaczy, że jest ich wart.
    • suender Re: Ofiara ks. Hajdasza 24.05.20, 18:16
      diabollo:

      > - Najbardziej się boję, że o pedofilii księży znów zrobi się cicho i nic się nie zmieni - mówi Andrzej Hurny, który o
      > molestowaniu przez księdza Arkadiusza Hajdasza na parafii w Sycowie opowiedział w filmie Sekielskich.

      Świadectwo A. Hurny jako osoby ubiegającej się docelowo o odszkodowanie od KK jest kiepsko wiarygodne.
      Sekielscy dali się niemnoszka zagonić do kąta.
      Cbdo.


      Pozdrawiam etycznie.
        • suender Re: Ofiara ks. Hajdasza 24.05.20, 20:29
          walmart.ca:

          > do kryształowej postawy kleru KK

          Twierdzisz, że kler z KK domaga się za okultystyczno- lubieżne postępki udawaczy z LGBT odszkodowania?
          Może w przyszłości do tego dojdzie, ale raczej nie w tym roku, he, he, he, he, .....

          Pozdrawiam etycznie i estetycznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka