A ślubnym żurawkom

03.10.11, 11:29
wyraźnie się u nas spodobało, bo jęły kwitnąć zawzięcie. W ogóle roślinność ma schizę i połowa zrzuca liście aż miło, a połowa kwitnie aż miło, w sobotę się przeleciałam z aparatem pod hasłem "co kwitnie" i całkiem dużo tego, ale wam nie pokażę, bo aparat został na Wsi, bo jutro chcę znów jechać, mówią, że od piątku jesień aż niemiło. W ogóle dotarło do mnie, że mamy chwalić boga październik i lada chwila trzeba będzie tałatajstwo do środka wnosić - boję się.
    • bei Re: A ślubnym żurawkom 03.10.11, 11:52
      Yoma, toś mnie oświeciła- nic tylko slub muszę brać, by Zurawek od gosci nazgarniać:)
      • bei Re: A ślubnym żurawkom 03.10.11, 11:53
        -a kwitną, bo szczerze darowane! i u Wrożki ogrodu teraz hodowane:)
        • yoma Re: A ślubnym żurawkom 03.10.11, 12:08
          No szczerze, fakt. Chyba w kinie o tym pisałam, paleta żurawek od rodziców, bo im grusza wierzbolistna do samochodu nie wlazła. Dywan sobie zrobiłam. Nie mam zdjęcia. Pewnie jeszcze w aparacie. Jeżu, mam straszliwe zaległości w zdjęciach!

          Bierz ślub, to da się przeżyć, sprawdziłam, a zielska dostaniesz :)

          Rodzice wczoraj zadzwonili i pytają, czy nie poszlibyśmy do opery, bo czasem sobie razem chadzamy. Pytamy, gdzie, kiedy i na co. A do Łodzi...

          ... jak się jedzie do Łodzi, to jest ten ogrodnik od żurawek i gruszy...

          ... spojrzeliśmy na siebie...

          ... tak więc jedziemy do opery do Łodzi. Nawet nie wiedziałam, że w Łodzi jest opera, Bogiem a prawdą :)
          • yoma Re: A ślubnym żurawkom 03.10.11, 12:09
            od żurawek, gruszy i komonicy ognistej, no! :P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja