lellapolella
12.02.12, 17:33
mam, Leloop go widziała, więc może potwierdzić. Kiedy się wprowadziłam, był to tzw, przedogródek, pas ziemi między płotem a ścianą domu, w owym czasie rabaty różane, w sumie dwa kawałki 1,5mX2. Bardzo mi nie pasowało, bo co tam wlazłam, zaraz jakiś gad wisiał na płocie i zawracał gitarę, no, za bardzo było na widoku;) W chwili obecnej przy ogrodzeniu jest żywopłot świerkowy, już dojrzały, na wysokość człowieka, a potem do ściany trawa(nie mylić z trawnikiem). Odkąd popadłam w szał różany, żal mi było, że się ściana marnuje i posadziłam z jednej strony dwie róże pnące. Z drugiej jest szał zmysłów, czyli bajzel na maksa, wiekowy(zbytnio) pięciornik krzewiasty i kosaciec syberyjski, którego już najwyżej granatem można wyrwać. Rzecz w tym, że te róże, które posadziłam, choć nawożone, rosną kiepsko, mają światło ale świerki im chyba kradną wszystkie środki do życia. Sądzę, że czas się przyznać do błędu i je (czyli róże) przesadzić do właściwego ogrodu. Zostanie mi zatem pas suchej jak pieprz ziemi, raczej jałowej, w półcieniu. Coś mi mówi, że tak będzie, chyba że poradzicie, jak to zagospodarować. Kopać się za bardzo nie da, bo korzenie świerków, robić tam, jak nie lubiłam, tak nie lubię... Co z oczu, to z serca a raczej tam nie zaglądam, nawet przez okna;)Trochę mam wyrzuty, że taki syf od reprezentacyjnej strony i tyle. Myślałam o jakichś paprociach, ale czy nie narobię gorszego sajgonu? I czy wytrzymają nieustającą suszę? Żurawki czy tiarelle też nie wyrobią...