leloop
16.11.12, 20:52
nabyłam jakiś czas już temu ale nie było okazji się pochwalić. nie wiem jak to nazwać, to coś jak widły tylko, ze do kopania ziemi a nie przerzucania obornika. dwa wahadłowe ruchy do przód-tył, dwa gibnięcia na boki i ziemia spulchniona, żadnego przewracania, przeciążania kręgosłupa. z pieśnią na ustach mogę teraz przeryć cały ogródek i następnego dnia NIC MNIE NIE BOLI. dżdżownice tez mogą spać spokojnie, nikt ich nie wywleka na powierzchnie, chwasciory wychodzą jak z masła :)
fakt tanie nie jest ale i tak 3xtansze od tego, do którego się przymierzałam od kilku lat. kawal solidnego metalu, wygodna poprzeczka do przyciskania noga, ergonomiczna, obuta pianka
kerownica. wreszcie nie muszę jęczeć i czekać, żeby jakiś frajer skopał mi nieudolnie grządkę ;)
gdybyście kiedyś na coś takiego się napatoczyły to jak w dym. polecam. to moje to jakieś australijskie cudo firmy Spear and Jackson, skąd tu takie nie wiem.