ceniłem grę aktorską
s.p. Włodzimierza Boruńskiego.
Lubiłem wręcz jego bardzo charakterystyczny, semicki wygląd. Jako aktor, poza jednym wyjątkiem ("Mrzonka" - film z 1985r) grał głównie postaci drugoplanowe, oczywiście Żydów, ale jego gra, to sam cymes (jak mówią Żydzi).
To, że był narodowości żydowskiej, nie ma dla mnie znaczenia, człowiek wykonywał perfekcyjnie swoją pracę i chwała mu za to.
Mimo, że generalnie mam o Żydach negatywne zdanie, można mnie nawet posądzać o antysemityzm, gdyż uważam, że spora część tej nacji to lawiranci, cwaniacy, oszuści i złodzieje, to jednak trzeba oddać sprawiedliwość tym Żydom, którzy na to zasługują. Zastrzegam się, że powyższa opinia dotyczy li tylko ról filmowych ś.p. W. Boruńskiego, gdyż nie mam wiedzy o tym, jakim rzeczywiście był człowiekiem, czy pomagał innym czy też raczej szkodził?
Może ktoś wie coś więcej na ten temat?