kasia_25
14.05.04, 13:34
Cześć!
Chyab mnie zaraz coś trafi. Jestem strasznie wściekła na mojego faceta. Pracujemy razem i zamiast mi powiedzieć, ze w innym wydziale jest dzisiaj malutka imprezka (on, jeszcze jeden chłopak i 2 dziewczyny) olał mnie i niue powiedział nawet żebym tez przyszła. Jak mu powiedziałam, że mógł mi cos powiedziec to mi odpowiedział - ty i tak nie pijesz wódki, a wogóle to wiedziałem, ze mi będziesz marudzić, ze mam nie pić. A pewnie, ze bym mu powiedziała bo wydaje mi się, ze w pracy nie powinno się pić, a tym bardziej bez okazji. Potem jak coś tam jeszcze powiedziałam to od słowa do słowa wyszło, ze ja go chcę kontrolować, jestem marudna. Ale nie pomyslał, ze już wczesniej tez siedział z jedną z tych dziewczyn - jak to powiedział - on je bardzo lubi i sobie gadali. Nie chodzi o to, ze myslę, ze on mnie zdradza. Mi tylko chodzi o to, ze bym też chciała być przy takich okazjach, chciałabym zeby myslał o mnie. Jest mi strasznie przykro a on mi zarzuca, ze to moja wina. Nie wspomne już o tym, że jeszcze mi przed chwilą powiedział, ze się umówił na piwo z kolegami w sobotni wieczór. Czy ja przesadzam? Czy to raczej om mnie traktuje jak ścierę? Spotkaliśmy się tylko raz w tym tygodniu, no i może dzisiaj się też zobaczymy a on woli towarzystwo wszystkich tylko nie moje. Jak ja mam się zachować, co mu powiedzieć żeby zrozumiał, ze rani moje uczucia. Pomóżcie. Kasia