zimowysen
29.05.04, 11:54
Od dwóch miesięcy leczę sie na depresję. Ale nie sama choroba jest
największym problemem, bo uzewnętrzniła tylko to, co sobie fundowałam przez
dobrych parę lat - odsuwanie się od ludzi w samotność, całkowita niewiara w
siebie i uleganie różnym lękom. Na dodatek jestem osobą wciąż zależną od
rodziców mimo, że grubo po dwudziestce i chyba nie potrafię się cieszyć
życiem, chyba na to nawet nie zasługuję. Powoli tracę nadzieję, że coś się
zacznie zmieniać w moim życiu, bo nie wiem od czego zacząć, jestem jak
sparaliżowana własną bezradnością i mam tego dosyć! Ile jeszcze tych
bezsensownych dni... nie chcę żyć, jeśli mam tak żyć a nie wiem jak inaczej...