Dodaj do ulubionych

jestem nowa...

04.03.12, 18:02
...i nie wiem czy mam depresje, w każdym razie już od dłuższego czasu (ha, to prawie 2 lata) mam wyraźnie obniżony nastrój, niewiele rzeczy mnie cieszy żeby nie napisać że nic, nic mi się nie chce, nie widzę żadnych jasnych stron życia, zupełnie nie myślę o przyszłości bo wydaje mi się ona zbyt męcząca i beznadziejna. Nie mam żadnych lęków ani fobii, nic mi nie dolega fizycznie, oprócz tego, że ciągle śpie. Czasami w naprawdę złych momentach myślę o śmierci, ale nie mam na tyle odwagi żeby to zrobić, a może póki co jeszcze nie chcę. Jakoś tak zobojętniałam, najbardziej przeraża mnie to, ze już od bardzo dawna nie wiem jak to jest umieć się cieszyć z czegokolwiek.Czasami jest lepiej czasami gorzej,gorzej wtedy jak pojawiają się jakieś trudne momenty, no ale pewnie każdy tak ma.
Zapisałam się do psychiatry, ale nie wiem czy potrzebnie, no bo co mu powiem. Chciałabym coś zrobić ze swoim życiem ale nie widzę sensu, a na razie to w ogóle nie mam siły ani motywacji, bo i tak nic dobrego mnie nie czeka.
Czytam Was od paru dni i tak postanowiłam napisać...iść do tego psychiatry czy nie, trochę się boję, chyba chciałabym dostać jakieś piguły na poprawę nastroju, do psychologa też chodzę, ale nie wiem czy to mam sens, może ma, terapia trochę trwa. Tak naprawdę to od niedawna zaczęłam tak na poważnie zajmować się swoją psychiką bo już dłużej nie mogę tak żyć, nie daję rady.
Obserwuj wątek
    • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:00
      Witam, ja mam to samo ! przypuszczam że u mnie powodem jest brak dziewczyny i robota której nie nawidzę(brak kasy ) ale myślę że najbardziej brak mi jest osoby która by mnie kochał a ja ją !!! a jak z tymi sprawami jest u Ciebie ??
      • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:04
        Ja Ci tu zaraz zrobię psychoanalize :) A jakbyś wiedziała daczego tak się czujesz to co by to było ?
        • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:20
          problem polega na tym, ze nie wiem dlaczego. Wyobrażałam sobie, że jeśli miałabym to i to to byłabym naprawdę szczęśliwa, po czym to dostajesz i nic, jest tak jak przedtem. Po prostu należy dojść najpierw do ładu z samym sobą, ale ja nie potrafię, jestem jakby zamrożona na wszelkie emocje i radość. Tylko smutek mi ciągle towarzyszy i poczucie beznadziei.
          • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:39
            No masz depresje !psycholog to jest długotrwały proces (lata) pytanie czy dasz rade bez leków ,jak się bardzo męczysz to idz do psychiatry te leki Cię nie wyleczą ale wzmocnią żebyś coś mogła zmienić w swoim życiu ,
            • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:47
              dawałam radę bez leków do tej pory, pewnie dałabym nadal, ale mam już dość męczarni i wmawiania sobie, że tak musi być i nic się nie da zrobić, ze ciągle tak będzie. Takie życie to wegetacja dla mnie, chciałabym znaleźć jakąś motywacje, nie wiem czy leki w tym pomogą, nie liczę na cudowne uzdrowienie, po prostu męczę się sama ze sobą już.
              Czytałam trochę o depresji, mam w zasadzie książkowe objawy dystymii jak dla mnie ale czy psychiatra to potwierdzi to nie wiem, boje się, ze popatrzy na mnie jak na hipochondryka, który wmawia sobie coś bez żadnego uzasadnienia i wizyta zakończy się w sumie niczym.
              • bananarama-live Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:49
                Hipo.... to tez choroba
              • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:55
                no bo masz nerwice depresje i latasz po lekarzach zastanawiając się co Ci jest !! wierz mi on na Ciebie spojrzy pogada 10 minut i już będzie wiedział co z tobą robić ! a ile ty masz lat ?
                • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:00
                  1. nie latam, idę pierwszy raz, nie zajmowałam się dotąd swoją psychiką, nie mam tendencji do wyszukiwania chorób
                  2. nie mam żadnej nerwicy, ani dolegliwości fizycznych, napisałam, należy jedynie czytać z uwagą i zrozumieniem.
                  • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:05
                    no widzę jaka jesteś spokojna
                    • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:10
                      jestem, powinnam stawiać pięć wykrzykników po każdym zdaniu, to świadczy o tym, ze ktoś ma problem Twoim zdaniem?
                      Szukam tu porady co powinnam zrobić, czy to co przeżywam kwalifikuje sie juz do pójścia do specjalisty, mnie się wydaje, ze powinnam...sama nie wiem
                      • bananarama-live Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:14
                        Co szkodzi porozmawiać.
                        • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:22
                          w sumie nic,
                          ale chyba boję się tego, ze uzna mnie za zdrową wiesz, a ja naprawdę mam spore problemy z życiem, wyśle mnie na terapię no bo ona wystarczy i znów będę się męczyć kolejne dwa lata.
                          Moja psychika nie wywołuje jakichś lęków i fobii, a na wieczny smutek i poczucie beznadziei to nie wiem czy lekarstwo jakieś istnieje.
                      • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:19
                        słuchaj my tu nie jesteśmy lekarzami a na odległość ciężko co cokolwiek powiedzieć powodów twojego samopoczucia może być bardzo dużo , moje spostrzeżenie jest taki idz do psychiatry i zobaczysz co on Ci powie i tyle ;)
                        • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:24
                          tak, wiem, pójdę, nie mam nic do stracenia przecież

                          dzięki
                          • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:26
                            zuch dziewczyna ;)
                    • bj2d Re: jestem nowa... 05.03.12, 08:16
                      Ile masz lat? myślę, że to istotne...
            • bananarama-live Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:48
              Co słychać u Freda ? :-)
              • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:51
                chciałaś być zabawna?
                mnie nie jest do śmiechu a do hipochondryka mi naprawdę daleko.
                • bananarama-live Re: jestem nowa... 04.03.12, 19:54
                  Nie, nie chciałem.
    • tlenoterapia Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:25
      Nie ma dobrych rozwiązań nie przewidzisz skutków kontaktu z psychiatra.

      To dobrze, ze rozważasz co robić -mogla by ci w tym pomoc psychoterapeutka do której chodzisz i z nią wstępnie rozważyć wątpliwości.
      Inna sprawa to wybór konkretnego lekarza ,żeby można było się dogadać, a nie zrazić na całe życie.

      Istnieją poglądy i badania ,z których wynika ,ze taka lekka depresja jest skutecznie leczona psychoterapia bez potrzeby zażywania leków.
      • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:54
        no właśnie
        wiem, że ta moja "depresja" nie jest z gatunku tych ciężkich, ale jednocześnie wiem, ze problem gdzieś istnieje, na terapię chodzę krótko, nie wiem ile powinnam czekać na jakieś choćby minimalne efekty, chodzi tylko o wyzwolenie jakiejś motywacji do czegokolwiek, żeby coś zrobić, zacząć się cieszyć a nie popadać w coraz głębszy marazm. Nie wiem czy od samego "gadania" coś się może zmienić na lepsze...
        • eeela Re: jestem nowa... 04.03.12, 23:37

          > wiem, że ta moja "depresja" nie jest z gatunku tych ciężkich, ale jednocześnie
          > wiem, ze problem gdzieś istnieje, na terapię chodzę krótko, nie wiem ile powinn
          > am czekać na jakieś choćby minimalne efekty,

          To bardzo różnie bywa. Co to znaczy krótko? Tydzień, miesiąc, dwa?
          • mildepflege Re: jestem nowa... 05.03.12, 17:41
            dopiero miesiąc
            • eeela Re: jestem nowa... 05.03.12, 18:16
              A z jaką częstotliwością? Ja po miesiącu dopiero zaczynałam rozumieć, jak działa mechanizm psychoterapii, a pozytywne skutki zaczęłam odczuwać po trzech. Ale nie ma tutaj jakiejś normy, do której mogłabyś się odnosić, jednym wystarcza kilka miesięcy, inni potrzebują paru lat.
    • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:38
      z jakiego miasta jesteś to może mógłbym Ci kogoś polecić ?
      • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:45
        jestem z wawy, psychiatrów ci u nas dostatek, poczytałam trochę opinii i wybrałam, zresztą co jednemu pasuje innemu nie leży, nie ma reguły
        • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 20:50
          No to kicha bo ja z Katowic.
          • eeela Re: jestem nowa... 04.03.12, 23:39

            > No to kicha bo ja z Katowic.

            Przestań już dziewczynę nieudolnie zarywać, ona tu przyszła po poradę, nie po romans ;-)
        • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 21:09
          Na pocieszenie Ci powiem że ja Cię rozumie w 100 % bo jak piszesz to jakbym siebie słuchał ! i ja się już tak męczę 7 rok i nic lepiej a próbowałem już prawie wszystkiego łącznie z lekami psychologiem. itd i po prostu nie umiem Ci odpowiedzieć bo sam nie znam odpowiedzi ! to jest bardzo smutne wis Ps. Może tu chodzi o miłość , tylko jak w takim stanie kogoś poznać i się zakochać, co ta druga osoba powie jak odkryje jaki jestem? nie wiem, co Ty na to?.
          • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 21:53
            nie jestem ekspertem od związków, poza tym uważam, ze miłość to nie jest lekarstwo na wszystko. Najpierw trzeba się dobrze poczuć samemu ze sobą, nie szukać ratunku w miłości bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Dobrze się poczujesz ze sobą inni będą się dobrze czuli z tobą. A tak będąc w złym stanie psychicznym będziesz traktował drugą osobę jak lekarstwo, w pewnym sensie uzależnienie, dzięki któremu czujesz się świetnie. A co jak odejdzie? Nic nie jest dane raz na zawsze. Siłę trzeba odnaleźć w sobie, mieć poczucie własnej wartości, umieć powiedzieć, ze fajnie jest kogoś mieć, ale ten ktoś nie jest mi potrzebny, żeby żyć, a przede wszystkim żyć świadomie i szczęśliwie.
            • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:01
              no to dlatego ja jestem sam , a ty jak to wszystko wiesz to co robisz na tym forum ? widzisz łatwo jest komuś doradzać jak Cię to bezpośrednio nie dotyczy .
              • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:11
                w tym problem, ze wiem, ale nie umiem sobie pomóc sama.
            • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:14
              Ja mam inne zdanie , człowiek sam czuje się niekąpletny i cały czas będzie mu coś brakowało i nie zazna prawdziwego szczęścia a co jak właśnie problem psychiki leży w samotność czy braku partnera ? Prawdziwe szczeście tylko wtedy gdy możemy je z kimś dzielić .
              • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:18
                nie kwestionuje, ze człowiek to zwierze stadne i potrzebuje drugiego do zycia, Uważam natomiast, ze ktoś nieszczęśliwy nie zbuduje trwałego i dojrzałego związku. Mam przyjaciel, który uważa tak jak Ty, ale jakoś tak dziwnym trafem nie może znaleźć tej odpowiedniej kobiety, a próbował niemało razy. Dodam, ze też chodzi na terapie i kobieta zabroniła mu wchodzić w jakiekolwiek relacje teraz mimo, ze wydaje mu się, ze to by go cudownie uzdrowiło.
                • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:29
                  Zgodzę się z tym , tylko obawiam się że z tą psychą nie da się już nic zrobić rodzice powinni nas jeszcze raz urodzić i wychować :/ a nie chciałbym zostać sam :(
    • zoliborski_goral Re: jestem nowa... 04.03.12, 21:41
      No i co Ci mówi ten psycholog?
      • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 21:49
        że jest we mnie ogromna potrzeba bliskość
        • zoliborski_goral Re: jestem nowa... 04.03.12, 21:59
          Co prawda to było do mild ale co do Ciebie wydaje mi sie że powinienes uczęszczać na terapię grupową . Łatwiej znaleźć jakąś bratnią duszę jeśli jej brak najbardziej Ci dolega. Oczywiście 1 problem + 1 problem to zazwyczaj > 2 problemy ale no risk no fun.
          • roman032 Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:05
            porąbało mi się sory :)
          • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:09
            hmmm, mówi mi, ze jestem zamrożona i musimy odblokować emocje. U mnie to wynik zdarzeń z przeszłości bo przeżyłam niemało, ale jakoś tak myślałam, ze się uporałam, a jednak paradoksalnie to co powinno mnie wzmocnić chyba wywołało u mnie chroniczny smutek. Nie jestem łatwym rozmówca, od zawsze introwertyczna byłam, terapia się dopiero zaczęła.
            • zoliborski_goral Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:30
              A pomyslałas o grupie? Mysle ze warto poznać różne punkty widzenia w spojrzeniu na siebie. Szczególnie jesli jestes intro.
              • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:40
                ja mam bardzo niskie poczucie własnej wartości choć pozornie wydaje się silną jednostką. Mam zaburzone postrzeganie świata i źle odbieram zachowania ludzi wobec mnie, ciągle sobie przypisuje winę, że to ja jestem beznadziejna.

                Nie myślałam i grupie, jakoś mnie to przeraża szczerze pisząc.
                • zoliborski_goral Re: jestem nowa... 05.03.12, 11:08
                  Tam wszyscy przerażeni...
                • lucyna_n Re: jestem nowa... 05.03.12, 14:08
                  sam fakt że cię to przeraża sprawia że jesteś idealną kandydatką na grupę:)
    • lucyna_n Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:42
      prozaicznie zapytam, nie masz czasem anemii albo niedoczynności tarczycy?
      • mildepflege Re: jestem nowa... 04.03.12, 22:46
        problem z anemią miałam będąc w ciąży, ostatnie badania nie wykazały. Co do tarczycy to nie wiem, przyznam szczerze, ze nigdy badań nie robiłam, moja siostra ma problem z tarczycą, matka też miała.
        • lucyna_n Re: jestem nowa... 04.03.12, 23:03
          pytam, bo mnie wiele lat leczono tyko na depresję i żadne leczenie nie przynosilo wyraźnej poprawy aż sie okazalo że do tej depresji mam niedoczynność tarczycy, bardzo małą ale objawy dokladnei takie jak dystymia. Różnica w samopoczuciu po jakimś miesiącu brania hormonow tarczycy ogromna, mimo że dawka byla wtedy malutka, i dopiero wtedy zaczęlam się powoli wykaraskiwać też z depresji, bo leczenie antydepresyjne i niedoczynności tarczycy bardzo ładnei się uzupeniają. Co prawda tarczyca nie była sama jedna winna depresji ale po urodzeniu dziecka kiedy depresja bardzo się nasilila to musiało się coś do reszty wtedy skaszanić z tą tarczycą, a ja myślałam że to jakaś mega rozciągnięta w czasie depresja poporodowa. Do tego lekka anemia, brak mikroelementow i człowiek nie ma sily podnieść ręki i to się ciągnęło latami, sama nei wiem jak dalam radę. To spanie mi tak nasunęło, jak do tego łatwo przybierasz na wadze, czujesz się opuchnięta, masz słabe wlosy, suchą skórę i niskie ciśnienie to po prostu musisz zrobić badania. To są badania krwi, na początek może rodzinny przepisać TSH, a szczegołowsze to już endokrynolog i USG tarczycy. Nieinwazyjne, niebolesne a i leczenie nie jest złe bo tylko łykasz rano tabletkę sztucznych hormonow tarczycowych. Nie że chcę Ci wmowić chorobę, ale wielu psychiatrów lekceważy tarczycę i nawet nie kierują na badania tylko od razu wypisują antydepresant, a może się okazać że to wlaśnei to, wiele kobiet ma ten problem.

          ps
          a chlopaki to tu widzę już całą kurację Ci zdążyli przeprowadzić, no no, tak ożywieni jeszcze nie byli tego roku:)
          • mildepflege Re: jestem nowa... 05.03.12, 09:57
            hmmm, to ciekawe, zrobię zatem badania pod kątem tarczycy, najpierw te podstawowe, bo w ramach nfz to kolejka okropna to endokrynologa. A czy w takich podstawowych badaniach może coś wyjść niewłaściwego tak że lekarz skieruje do endo?
            • lucyna_n Re: jestem nowa... 05.03.12, 14:03
              Jeżeli nie żal Ci kasy to możesz nawet bez skierowania zrobić badanie TSH po prostu zaplacić za nie przy pobieraniu krwi, to w sumie jakieś 20 zł . Interpretacja wynikow bardzo latwa, zakresy norm są podane, przy czym tutaj nawet nieznaczne przekroczenei norm potrafi dawać bardzo silne zmiany w samopoczuciu. Do endo bywa teraz tak że w poradniach są terminy na 9 miesięcy albo dwa tygodnie i nie mam pojęcia od czego to zależy. Ostatecznei raz można iść prywatnie, a zapisać sie na przyszłość w nfz. Ja tak zrobilam bo jak się miałam męczyć 11 miesięcy wiedząc że mam zły wynik TSH to nie było rady.
    • berta-death Re: jestem nowa... 05.03.12, 03:26
      Psychiatra nie gryzie, nie zaszkodzi jak pójdziesz na wizytę. Najwyżej się dowiesz, że psychikę masz w porządku a twój problem tkwi gdzie indziej.
      • mildepflege Re: jestem nowa... 05.03.12, 09:59
        kompletnie nie wiem czego mam się spodziewać po takiej wizycie, no i od czego mam zacząć, po prostu powiedzieć co mi leży na wątrobie czy jak?
        • lucyna_n Re: jestem nowa... 05.03.12, 14:07
          Wypyta o stan zdrowia ogolny, o sytuację rodzinną, o przebyte ewentualnie traumy czy powody zlego samopoczucia, zapyta czy nei masz myśli samobojczych i klepnie pieczątką po recepcie na swoje ulubione SSRI. Praktycznei nei ma przypaku że ktoś wychodzi teraz od psychiatry bez leków, SSRI dają już na wszystko, moim zdaneim często bardzo na wyrost.
          Na wielkie zwierzenia się nie nastawiaj, psychiatra to nei psychoterapeuta, interesują go objawy i wypisanie recepty. Na wywlekanie bebechow to raczej do psychoterapeuty, psychologa eewentualnie choć do tego ostatniego to doprawdy strata czasu.
          • mildepflege Re: jestem nowa... 05.03.12, 15:30
            co to za leki te SSRI?
            istnieje w ogóle jakiś bardzo nieszkodliwy lek na recepte na poprawę nastroju że tak to nazwę?
        • marti.ku Re: jestem nowa... 29.03.12, 12:10
          mildepflege napisała:

          > kompletnie nie wiem czego mam się spodziewać po takiej wizycie, no i od czego m
          > am zacząć, po prostu powiedzieć co mi leży na wątrobie czy jak?
          Dokładnie . porozmawiaj o tym, co ci w danej chwili leży na sercu(nawet od najmniejszej bzdury). Podczas rozmowy nagle zaczniesz otwierać drzwi z nowymi wątkami. A przed wszystkim wywal te książki o depresji , czytając je podprogowo utwierdzasz sie , że jest z Toba źle. Znajdujesz potwierdzenie , że jesteś w beznadziejnej sytuacji . Mówisz , że dawałaś rade bez leków. Cudownie. Co się zmieniło? Do czegoś sięgnęłaś? Czy to kapsułki w stylu deprim? Czytając pierwsze wypowiedzi miałam ochotę od razu napisać byś skontaktowała się ze specjalista, ale już to robisz. Bardzo dobrze . Powiedz mu jak w wygląda twoje życie osobiste , kontakty z rodziną. Sprawy uczelniano- zawodowe. Pomyśl o tym, co kiedyś dawało ci szczęście i dlaczego już tak nie jest ? Zastanów się jakie masz marzenia , plany do których dążysz? Może potrzebujesz oderwać się od codzienności , gdzieś wyjechać? Przyjaciółka mojej córki, miała podobne stany , przestała wychodzić z domu , zamknęła się w swoim świecie, zaczęła oglądać depresyjne i psychodeliczne filmy. Nie słuchała nikogo, doprowadziła się do skrajnego stanu i tylko specjaliści mogli jej pomóc, trafiła do kliniki Inventiva, do świetnych fachowców. Pobyt tam bardzo jej pomógł. Ty jesteś na początku, wierze że zwalczysz ten stan. Zastanów się proszę, czy powód smutku , nie jest wywołanym najprostszym w świecie znudzeniem. Może potrzebujesz jakiejś aktywności, mobilizacji do porannego wstawania, powiewu świeżości. Zacznij od drobnych kroczków, wyciągnij rower, aparat fotograficzny , odnajdź pasje, idż na fitness, siedzenie w domu nie pomaga , a aktywność fizyczna jest bardzo dobrym pomocnikiem w walce ze smutkiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka