mildepflege
04.03.12, 18:02
...i nie wiem czy mam depresje, w każdym razie już od dłuższego czasu (ha, to prawie 2 lata) mam wyraźnie obniżony nastrój, niewiele rzeczy mnie cieszy żeby nie napisać że nic, nic mi się nie chce, nie widzę żadnych jasnych stron życia, zupełnie nie myślę o przyszłości bo wydaje mi się ona zbyt męcząca i beznadziejna. Nie mam żadnych lęków ani fobii, nic mi nie dolega fizycznie, oprócz tego, że ciągle śpie. Czasami w naprawdę złych momentach myślę o śmierci, ale nie mam na tyle odwagi żeby to zrobić, a może póki co jeszcze nie chcę. Jakoś tak zobojętniałam, najbardziej przeraża mnie to, ze już od bardzo dawna nie wiem jak to jest umieć się cieszyć z czegokolwiek.Czasami jest lepiej czasami gorzej,gorzej wtedy jak pojawiają się jakieś trudne momenty, no ale pewnie każdy tak ma.
Zapisałam się do psychiatry, ale nie wiem czy potrzebnie, no bo co mu powiem. Chciałabym coś zrobić ze swoim życiem ale nie widzę sensu, a na razie to w ogóle nie mam siły ani motywacji, bo i tak nic dobrego mnie nie czeka.
Czytam Was od paru dni i tak postanowiłam napisać...iść do tego psychiatry czy nie, trochę się boję, chyba chciałabym dostać jakieś piguły na poprawę nastroju, do psychologa też chodzę, ale nie wiem czy to mam sens, może ma, terapia trochę trwa. Tak naprawdę to od niedawna zaczęłam tak na poważnie zajmować się swoją psychiką bo już dłużej nie mogę tak żyć, nie daję rady.