nova_33
19.09.17, 17:47
Jestem zmęczona. I smutna. Nie mam siły się uśmiechać i udawać, ale jest ok. A muszę. Musze bo idę do córki do szpitala i nie chce żeby widziała smutna matkę. Musze być silna dla syna. Uśmiechać się do niego, spędzać z nim czas.
Tylko znowu czuje, że to wszystko jest bezsensu. Znowu czuje strach przed pójściem do pracy.
Zastanawiam się czy warto dalej chodzić na terapię. Bo nie widzę sensu.
Boję się powrotu corki ze szpitala, że znowu będzie chciała sobie cos zrobić.
Ciężko mi się oddycha.
Idę do lekarza znowu bo chyba musze zwiększyć dawkę leku.
Wracam że szpitala od córki zawsze przygnębiena.
Patrzę na córkę na te dzieci i na siebie. I widzę tylko smutek.