Gość: bi
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
18.04.01, 19:39
Ten stan ciągle trwa. Wciąż lecze się, a xanax jakoś mi pomaga. Najdziwniejsze
jest jednak to, że przebyłam długa drogę aby znaleźć właściwa pomoc, kogoś kto
powie: lecz się, bo to depresja. Uległam wypadkowi samochodowemu, a potem
dołożyły się inne sprawy i jak lawina ruszyło wszystko. To paskudne uczucie
towarzyszy mi wciąż. Długo trwało trafienie na odpowiedniego lekarza, a
najodpowiedniejsze było zachowanie z cyklu "pacjencie lecz się sam". Chcę
powiedzieć, że mimo szerokiej ostatnio dyskusji na ten temat chory nadal
zostaje sam z problemem, Świadomość otaoczenia jest na temat choroby nikła, a
ja odniosłam wrażenie, że zawracam głowę lekarzowi kiedy grypa wokół. To, że
jeszcze funkcjonuję to zasługa moich bliskich, którzy potraktowali sprawę
serio, nie ulegając sugestiom,że to kolejny przykład na amerykanizację
polskiego życia. Obecna powszechnie opinia, że depresja to błahy problem jest
bardzo krzywdząca dla tych którzy naprawdę wiedzą co to oznacza. Mentalność
społeczeństwa nie ulegnie szybkiej poprawie, być może jednak świadomość
innych,że można żyć i walczyć z problemem, oraz, że udaje się wyjść na prostą
będzie krzepiąca dla tych którzy chorują na depresję. Nie lekceważcie
nas!!!!!!!!!!!!!!