anatemka 26.11.05, 21:06 czy oni naprawdę rozpoznają deprechę czy dają leki na odwal? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hasanet Re: kompetentność psychiatry 26.11.05, 21:50 Na tyle są oblatani, że rozpoznają deprechę. Zdarza się czasem przebiegły symulant, ale się szybko wyłoży. Wejdą z testami, zgłupieje. Zresztą wygląd depresjonata jest tak charakterystyczny, że tylko ślepy mógły nie widzieć symptomów choroby. Deprecha jest nie do podrobienia. Już łatwiej szłoby ze schizo. Tak kiedyś się zastanawiałam w związku z przejściem na rentę, gdyby mnie wylali z roboty. Odpowiedz Link Zgłoś
rzeznia_nr_5 Re: kompetentność psychiatry 26.11.05, 23:00 anatemka napisała: > czy oni naprawdę rozpoznają deprechę czy dają leki na odwal? Nie tyle na odwal - po prostu większość nie umie nic poza klepaniem pieczatką po recepcie a przecież coś muszą robić żeby usankcjonować swe istnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: kompetentność psychiatry 26.11.05, 23:12 ja myslę, że muszą mieć jakąś refleksję, Odpowiedz Link Zgłoś
blue_me Re: kompetentność psychiatry 26.11.05, 23:47 powiem szczerze...ja z lekeraką gadałam koło godziny, mówiłam samą prawde o tym jak się czuję, ale faktem jest że zanim do niej poszłam sporo poczytałam na temat objawów i rozpoznawania depresji...i wydaje mi się że ona nie dałaby rady zobaczyć czy nie recytuję jej po prostu tego co zapamiętałam. Prawda, że popłakałam się podczas tej rozmowy- ale to chyba nie jest wystarczający dowód na depresję. Dostałam lek. W czasie następnej wizyty spytałam ją co dokładnie mi jest- bo za pierwszym razem nie powiedziała tego wprost. Odpowiedziała- depresja. Ja spytałam - czyli co dokładnie? na co ona zaczęła wymieniać mi te standardowe objawy deprechy o jakich jej mówiłam...ale też te o których nic nie mówiłam! np. problemy z zasypianiem, czy gorsze samopoczucie rano- ja tego nie mam, a ona powiedziała "jako że mówiła mi pani o tych objawach, diagnoza brzmi depresja..."trochę mnie to zaniepokoiło Odpowiedz Link Zgłoś
nabij_faje Re: kompetentność psychiatry 26.11.05, 23:54 blue_me napisała: > powiem szczerze...ja z lekeraką gadałam koło godziny, mówiłam samą prawde o tym > jak się czuję, ale faktem jest że zanim do niej poszłam sporo poczytałam na > temat objawów i rozpoznawania depresji...i wydaje mi się że ona nie dałaby rady > zobaczyć czy nie recytuję jej po prostu tego co zapamiętałam. Prawda, że > popłakałam się podczas tej rozmowy- ale to chyba nie jest wystarczający dowód n > a > depresję. * diagnoza, to słuchanie ale i obserwacja. Odpowiedz Link Zgłoś
hasanet Re: kompetentność psychiatry 27.11.05, 08:05 Myślałam kiedyś o tym, jak to się dzieje, że można kupić od kogoś objawy choroby. Nawet wczoraj chodziło mi po głowie pytanie, czy gdybym się dogłębnie zapuściła w seksuologię, nie zaczęłabym mieć problemów ze wzwodem. Niewykluczone, że do listy przypadłości dopisałabym i tę. Jak to się ma uzyskania renty? Odpowiedz Link Zgłoś
anatemka Re: kompetentność psychiatry 27.11.05, 08:54 tak, problem ze wzwodem przeważył by napewno szalę.... Odpowiedz Link Zgłoś
feather Re: kompetentność psychiatry 28.11.05, 12:36 niektorzy sluchaja a niektorzy daja 'na odwal sie', fakt.mysle ze moja diagnoza 'zaburzenie depresyjno- lekowe' jest w miare przemyslana :-D Odpowiedz Link Zgłoś