nevada_blue 06.01.06, 21:53 a tak ładnie brzmi skubana.. :/ Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
miriam11 Re: cyklotymia... 06.01.06, 21:59 O, Nev, Ty też???? No to podajmy sobie łapki... Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:00 pffff, jakby było się z czego cieszyć.. tzn. byłoby, ale nie na tym biegunie :) Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:03 nevada_blue napisała: > pffff, jakby było się z czego cieszyć.. > tzn. byłoby, ale nie na tym biegunie :) > Na szczęście w nieszczęściu zmienia się szybciutko więc niedługo będzie drugi biegun. A ja tam się cieszę, bo jak mi to paskudztwo wreszcie zdiagnozowali, to mi ustawili leki i się narodziłam na nowo... Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:07 mi tam niby zdiagnozowali,ale leków dalej nie mam chyba ustawionych jak trza i o kant dupy to rozbił (w skrócie: zazdraszczam). szybko się zmienia - o - nawet za. i ta przeklęta dysproporcja: dóóóóóóóóół - drobny wyż - dóóóóóóóóóóóóóół - drobny, krótki wyż - dóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóół - górka - dóóóóóóół... etc. taaaa. ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:14 nevada_blue napisała: > mi tam niby zdiagnozowali,ale leków dalej nie mam chyba ustawionych jak trza i > o kant dupy to rozbił (w skrócie: zazdraszczam). szybko się zmienia - o - nawet > > za. i ta przeklęta dysproporcja: > > dóóóóóóóóół - drobny wyż - dóóóóóóóóóóóóóół - drobny, krótki wyż - > dóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóół - górka - dóóóóóóół... etc. > Współczuję, to kooooszmarnie męczy, wiem. A co Ci zapisali? Ja biorę seroxat, promazin i najważniejszy - tegretol (nie zgodziłam się na depakine, bo się podobno po tym tyje). Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:17 depakine 2x800, pernazynę 50-50-100 i dupa. chcę spróbować z lamitrinem. muszę jeszcze lekarce trohę potruć, że jest do bani, że buja.. po depakinie ani nie przytyłam, ani nie wypadały mi nigdy włosy. za to przytyłam znów po pernazynie ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:20 nevada_blue napisała: > depakine 2x800, pernazynę 50-50-100 > W mordę, to Ci walnęli spore dawki (chyba). Ja tam wierzę w karbamazepinę, bo mi przypasowała od razu. A jak masz przewagę dołów to raczej też antydepresant może, no bo inaczej to co Ci ustabilizuje ten stabilizator, deprechę? Masz rację, potruj lekarce. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Tristezza! 06.01.06, 22:26 Tris, jeśli tu zajrzysz - a mam nadzieję, że zajrzysz! Napisałam do Ciebie, a Ty milczysz, martwię się! Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: cyklotymia... 06.01.06, 23:23 dość spore, fakt. i prawda, że jak na razie świetnie stabilizuje depresję ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: cyklotymia... 07.01.06, 08:32 No a co Ci ma stabilizować innego, jak Ci antydepresanta nie dali? Ale może Ci dołożą i wtedy Ci ustabilizuje dobry humor :-) Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:05 tyle, że w wersji mini (ponoć) coś tak. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:12 dorcia1974 napisała: > cos tak jak dwubiegunówka? Cytuję z forum CHAD (nie pamiętam, albo Nev, albo Tris): cyklotymia to tzw. "mała CHAD" różnica polega na tym, że nie występuje pełny obraz choroby jak przy CHAD nie ma pełnych depresji i są one zwykle płytsze - raczej subdepresje, ani pełnych manii, ew. krótkie hipomanie. przy czym żadne z tych nie spełnia kryterium czasowego - dla depresji 2 tygodnie, dla manii tydzień, bo zmieniają się zwykle szybciej, co kilka dni, nawet co kilka godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:15 o rety, rety - ktoś mnie cytuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:18 nevada_blue napisała: > o rety, rety - ktoś mnie cytuje :) > Bo mi się podobało i wreszcie wiedziałam jak ubrać w słowa to co mi jest :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kouklara30 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:27 Słuchajcie...Po paru miesiącach kompletnego dola, gdy juz wydawalo mi sie, ze z tego wychodze obserwuje u siebie dosyc upierdliwe zmiany nastroju. "Zgon egzystencjalny" jednego dnia, "Krolowa życia" następnego - czasem fazy trwaja dluzej, a czasem przeskakuje tak w ciagu kilku godzin. Najlepsze, ze bez żadnego szczegolnego powodu. Wczesniej tego nie mialam, powinnam zaczac się zastanawiać czy moze po prostu sie wkrecam? ----- W kazdym razie taktyke mam juz opracowaną - wiem ze po zaliczeniu dola czeka na mnie nagroda w postaci wzlotu :) Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:30 Ja tam nie wiem, albo wychodzisz w ten sposób z doła, albo faktycznie coś jest na rzeczy. Męczy Cię to? Bo jeśli tak, to opowiedz to na kontroli lekarzowi. Tylko nie sugeruj cyklotymii, poczekaj co powie. A może daj sobie jeszcze trochę czasu? Odpowiedz Link Zgłoś
kouklara30 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:41 Tez mi sie wydawalo, ze to taki moj sposob wychodzenia z depresji i w sumie mi to nie przeszkadza (ok, teraz mi to nie przeszkadza bo od rana sobie wzlatuje i zycie jest piekne i ja jestem wspaniala i w ogole jest super:), ale pewnie bede mu kiedys musiala o tym nadmienic. Jak juz rozwiaze problem - jak jest wzlot to nie czuje problemu, jak jest dol to nie mam sily i ochoty wychodzic i rozmawiac z nudnym gosciem, ktorego moje problemy i tak srednio obchodza (bo przeciez nie obchodza nikogo). Dla mnie taka hustawka to nowosc - dlugo tak was "bujało" zanim was zdiagnozowano? Bo chyba nie jest mozliwe żeby depresja (2 jak do tej pory w moim zyciu) wyzwolila ta bestie? Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:46 przynajmniej 2 lata. najpierw 10 miesięcy depresji z wstawkami euforycznimi, potem kilka tygodni hipomanii, potem znów kilkumiesięczna depresja z chwilowymi euforiami, potem coraz szybsze i częstsze huśtawki.. i tak się to teraz zmienia, co kilka dni, kilka razy na dzień.. bleeeeh. Odpowiedz Link Zgłoś
kouklara30 Re: cyklotymia... 06.01.06, 22:59 Ja po półrocznej depresji "bujam" się tak już 2 miesiac. Dam sobie jeszcze troche czasu na obserwacje, ale jak nie przejdzie to moze sie zmobilizuje i nadmienie lekarzowi. Bo te cudowne gorki sa swietne (zwlaszcza po 6 miesiacach permanentnego nieszczescia)ale zjazdy koncza sie chwilowym wylaczeniem z zycia i dogorywaniem w kacie na podlodze (obrazowo rzecz ujmujac). Zeby zyc potrzebuje jednak odrobiny rownowagi. Nie wiem czy to przejsciowe czy juz na stale, ale nigdy nie spodziewalam sie ze mozna byc az tak niestabilnym emocjonalnie i jak bardzo dezorganizuje to zycie. A jeszcze pamietam stare dobre czasy... jak to bylo gdy bylo wzglednie "normalnie"... Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: cyklotymia... 06.01.06, 23:21 nie czekaj tylko wspomnij lekarzowi już teraz. niech on coś postanowi, obserwuje. po co doprowadzać milcząc do ew. rozwoju choroby, co się potem trudniej jeszcze leczy? uwierz, że można być jeszcze bardziej niestabilnym, ladować na Izbie Przyjęć poradni psychiatrycznej wieczorem, bo stan mieszany i jeszcze różne fajne atrakcje. i mało kto w ogóle chce to zrozumieć, że to nie są jakieś tam <fochy>... jeśli masz podobny problem - powiedz jak najszybciej lekarzowi. Odpowiedz Link Zgłoś
kouklara30 Re: cyklotymia... 06.01.06, 23:41 Dzisiaj zupelnie nie czuje problemu, bo jest swietnie, jest super i lepiej juz po prostu byc nie moze. Smieje sie do monitora i jeszcze chwila i wyjde pobiegac po sniegu bo energia mnie roznosi. Ale juz zawarlam ze soba umowe, ze jak zalicze jeszcze jeden taki "zgon" jak wczoraj to gdy tylko sie podniose dzwonie do lekarza od czarodziejskich pigulek. Bardzo wiele znaczy dla mnie, ze moge o tym porozmawiac chociaz w ten sposob o tych zmiennych nastrojach. Bo rodzina i znajomi zupelnie nie czuja tego problemu - dla nich to jakies dziwaczne "humorki". Tylko moja Matka jak mnie poobserwowala z okazji wizyty swiatecznej stwierdzila, ze chyba cos tu jest nie tak jak trzeba. Ach ta matczyna inuicja... Odpowiedz Link Zgłoś
miriam11 Re: cyklotymia... 07.01.06, 08:35 kouklara30 napisała: > Dla mnie taka hustawka to nowosc - dlugo tak was "bujało" zanim was > zdiagnozowano? Bo chyba nie jest mozliwe żeby depresja (2 jak do tej pory w > moim zyciu) wyzwolila ta bestie? Nie pamiętam, serio, mam wrażenie, że zawsze... depresję po raz pierwszy zdiagnozowali mi 10 lat temu, potem było raz lepiej raz gorzej. I tylko się dziwili dlaczego ta depresja tak ciągle nawraca, chociaż było już "tak dobrze". Na serio mówiąc, to na pewno kilka lat mnie bujało, może nie 10, ale ze 4 to jak nic. Odpowiedz Link Zgłoś