scarlett_80
20.10.06, 23:26
Nie wiem czy to jest odpowiednie forum na moje pytanie ale wiem,ze sa tu
ludzie zyczliwi sobie a chcialabym uniknac przykrych docinek(juz jestem
wystarczajaco zalamana).moj problem nie dotyczy konkretnie depresji ale tego
co ja spowodowalo.a mianowicie chodzi o moje stosunki z ludzmi, ktore nie
ukladaja sie tak jak powinny.nie moge nawiazac z nikim blizszej znajomosci,
wszystko szybko sie urywa, odnosze wrazenie, ze nie jestem ludziom ani troche
potrzebna.co prawda mialam dwie przyjaciolki z ktorymi spotykalam sie dosc
dlugo ale poza tym nic.jest to dla mnie o tyle dziwne, ze ludzie sa dla mnie
bardzo mili, odnosze wrazenie ze mnie lubia, czesto slysze od nich
komplementy a jak przychodzi co do czego nic z tych znajomosci nie wychodzi
pomimo moich staran.a nawet jak wychodzi to na krotko.jakis czas temu
poznalam grupe ludzi ktorych wyjatkowo polubilam.oni podczas naszych spotkan
zachowywali sie tak jakby mnie rowniez lubili. a mimo to w pewnym momencie
przestali sie odzywac, zabierac mnie ze soba na wspolne spotkania. dodam, ze
nie wydarzylo sie w miedzyczasie absolutnie nic co mogloby nad tym wszystkim
zawazyc. nie bylo najmniejszego spiecia, ja nawet nie powiedzialam nic
niestosownego( zawsze bardzo sie pilnuje). do rozpaczy doprowadza mnie fakt,
ze stracilam ich nie wiedzac nawet czemu. nie byla to co prawda przyjazn ale
mialam nadzieje ze nia sie stanie. ja sama jestem osoba bardzo towarzyska,
otwarta, bardzo latwo daje sie wyciagac na wszelkie spotkania a wiec nie
jestem typem introwertyka, ktorego trzeba sila wyciagac z domu.staram sie byc
zyczliwie nastawiona do ludzi, nie stawiam im wygorowanych wymagan(wlasciwie
ostatnimi czasy to juz niemal zadnych). najgorsze jest to, ze za nic nie moge
znalezc w sobie niczego odpychajacego. przeciez nie bede na sile wymyslac
sobie wad. oczywiscie nie mowie ze ich nie mam, ale moje kontakty z ludzmi
tak szybko sie urywaja ze nie sa oni w stanie nawet sie z nimi zapoznac.wiem
ze nie powiecie mi co jest ze mna nie tak bo mnie nie znacie ale jak radzic
sobie w sytuacji gdzie nie mozna dojsc przyczyny tego problemu, znalezc w
sobie czegos co go powoduje? rozpatrywalam juz wszystkie mozliwe przyczyny
ale nadal nie wiem o co chodzi.najgorsze ze inni rowniez mi nie powiedza.
zaczynam przez to wszystko wpadac w paranoje.