annaberta
05.11.06, 19:13
Psychiatria wobec religii i demonologii
Znany psychiatra włoski profesor Simone Morabito wielokrotnie w swoich licznych
wywiadach i wykładach stwierdzał (sam słuchałem go na żywo), że całe dziesiątki
przypadków, które wydawały się tylko psychopatologiczne, mógł rozwiązać jedynie
z pomocą egzorcystów, z którymi współpracuje. Kiedy mówi do kapłanów, robi
wrażenie, gdyż zasadniczo niewiele wiedzą oni o tych sprawach. Dlatego wywiad z
tym wybitnym psychiatrą jest strzałem w dziesiątkę, gdy chodzi także o nasze
polskie problemy. Morabito odsłania trudności i problemy nie tylko psychiatrów,
ale samej psychiatrii. Świat nadprzyrodzony nie mieści się w jej modelu wiedzy.
Morabito przyznaje, że gdyby sam nie widział wielu tajemniczych przypadków, nie
uwierzyłby w działanie złych duchów. Jest to kwestia doświadczenia.
Profesor Morabito jest doświadczonym i kompetentnym lekarzem oraz naukowcem,
dlatego jego świadectwo ma dla nas szczególne znaczenie. Jego przygotowanie
naukowe jest najwyższego stopnia. Doktoryzując się w medycynie i chirurgii na
Uniwersytecie w Messynie, około 40 lat temu, specjalizował się w psychiatrii i
neurologii na Uniwersytecie w Modenie, w klinice pediatrycznej przy
Uniwersytecie w Messynie i nie przestawał użyczać swej wiedzy w klinice
uniwersyteckiej na wydziale neuropsychiatrii. Ponadto jest specjalistą w
psychoterapii i prowadzi wykłady z dziedziny psychiatrii. Jak wspomina on w
innym wywiadzie, "podczas mojej pracy lekarskiej od czasu do czasu natknąłem się
na bardzo dziwne przypadki. Choroby niedające się sklasyfikować. Jak
powiedziałem, byłem asystentem w jednej z klinik uniwersyteckich na wydziale
neuropsychiatrii. Przybywały do nas najbardziej beznadziejne przypadki. Kiedy
pobliskie szpitale nie umiały rozwiązać problemu, przysyłano go do nas. Miejsce
to było zatem nadzwyczajnym obserwatorium. Śledziliśmy każdy przypadek z wielką
uwagą. Mieliśmy wszystkie środki do dyspozycji, aby go dogłębnie zbadać.
Dokonywano konsultacji z międzynarodowymi znawcami. Teoretycznie
powinnibylibyśmy udzielić odpowiedzi na wszystko. W rzeczywistości wobec pewnych
przypadków diagnoza była wymijająca i abstrakcyjna. Nauka medyczna nie była w
stanie zrozumieć i zakwalifikować niektórych chorób".
O tym, że psychiatria niewiele wie o sprawach religii świadczą badania
przeprowadzone w latach 1991-1995. Łączna ilość publikacji w tym okresie, w
czterech najważniejszych czasopismach psychiatrycznych w kręgu psychiatrii
anglojęzycznej (The American Journal of Psychiatry, The Archives of General
Psychiatry, The British Journal of Psychiatry, The Canadian Journal of
Psychiatry), mającej bodajże największy wpływ na świecie, wynosiła 2766. Z tego
łączna ilość prac zajmujących się problematyką religijną - 32 (1,2%). Jest to
nawet obniżenie wskaźnika procentowego w stosunku do problematyki religijnej w
tych samych czasopismach w latach 1978-1982, kiedy ilość tego rodzaju prac
wynosiła 2,5%.
Odpowiada to częściowo na pytanie, dlaczego współpraca między psychiatrami a
kapłanami (teologami) jest niekiedy tak bardzo trudna, skoro brak jest
porozumienia, a nawet zainteresowania ze strony psychiatrii w samym punkcie
wyjścia. Więcej, istnieje nawet tendencja deprecjonowania teologii i religii ze
strony psychiatrii, jako rzekomo generujących choroby psychiczne. Jeszcze
większy opór można spotkać, gdy chodzi o doświadczenia demoniczne. Nie jest to
dziwne, skoro wiele osób dobrze wykształconych zawodowo - także z kręgu
medycyny, o czym zaświadcza Morabito - ale zagubionych duchowo, żyje na pasku
Złego.
Doświadczenia demoniczne nie są jednak urojeniem czy omamem, jak to pochopnie
oceniają niektórzy psychiatrzy. Nie są też tylko wyobrażeniem kulturowym, jak
twierdzą inni, którzy chcą, by rozjemcą między kapłanem a psychiatrą był
antropolog kulturowy. Taka jest konsekwencja nowej klasyfikacji obowiązującej
dziś w psychiatrii, traktującej "trans i opętanie" jako formę psychopatologii,
choć w ramach szerszych niż wąsko pojęta psychiatria, bo uwzględniającej dane
antropologii kulturowej. Taka interpretacja jednak może subtelnie wyeliminować
sens teologiczny i duchowy opętania, a także samo istnienie szatana, które
pochodzą z Objawienia (Wiary), a więc z obszaru, którego nie można
przedefiniować w ramach języka i prawidłowości szeroko rozumianego Rozumu
(Kultury), jak się to czyni w tym przypadku.
Zasady metodologiczne, wyrażone w papieskiej encyklice Fides et ratio muszą być
bezwzględnie respektowane. Problem szatana i jego działania (także poprzez
opętanie, które jest czymś więcej niż psychopatologią) jest problemem
teologicznym i pochodzi z autorytetu Objawienia. Ktoś, kto nie uznaje jego
istnienia, sytuuje się poza biblijną i kościelną nauką, jak stwierdził już Paweł
VI na Audiencji Generalnej 15 XI 1972 r. Ten fakt jest słusznie przypomniany w
omawianej książce.
(...)
Biorąc pod uwagę wiarygodność większości rozmówców, można liczyć na to, że
książka Marco Tosattiego wzbudzi zainteresowanie nie tylko powierzchowne, ale
przyczyni się do uporządkowania tematyki demonologicznej i zainspiruje wielu do
głębokiej, duchowej refleksji.
Ks. Aleksander Posacki SJ