Dodaj do ulubionych

ja + mama = wojna

08.12.06, 22:11
to może zabrzmi tragicznie, ale może poprostu jestem nienormalna.

Moja mama nie pije, nie pali, jest zorganizowana, zadbana i wogóle niby
wszystko na miejscu.

Ale nigdy nie potrafiłyśmy się dogadać. I to się chyba nie zmieni.

Czy ona jest toksyczna? Nie wiem? Bo czym to się klasyfikuje...?
Czasami mam jej dość. Kocham ale nie lubię. Bywa opryskliwa, arogancka i
manipuluje. Teraz zaczęła mi to zarzucać. Jestem przerażona swoją osobą.
Jej uwagi potrafią mnie wybić z życia na kilka dni.

Rodzice są po rozwodzie, Mama ma męża a Tato partnerkę. Mają swoje życie.
Obydwoje zaradni, przedsiębiorczy, maszerują przez życie. Ale ja, jestem
piątym kołem u wozu. Zawsze to odczuwałam od nich, mimo że się zapierają że
tak nie jest.
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: ja + mama = wojna 08.12.06, 22:14
      i tak Ci rowno przez życie po plecach przemaszerowali.
      no co zrobisz,
      żyj wlasnym życiem na ile się da, rodzicow nie zmienisz.
      • abasia471 Re: ja + mama = wojna 08.12.06, 22:30
        Jedyna rada na toksycznych rodziców, to jak najszybciej się od nich uwolnić.
        Domyślam się, że jestes zależna od rodziców, więc musisz jeszcze uzbroić się w
        cierpliwość. Pomyśl sobie, że jej nie zmienisz, a siebie możesz. Poszukaj
        oparcia w kimś innym i weź na przeczekanie dopóki nie będziesz mogła się
        usamodzielnić. Relacje matki z córką bywają trudne, a czasem wręcz najlepszym
        wyjściem dla obu jest brak relacji. Koleżanka mojej córki wpada do mnie czasami
        pogadać, bo ze swoją matką żyje w stanie ciągłej wojny. Przykro patrzeć jak
        głodna uwagi i miłości jest ta dziewczyna. Jeżeli jesteś w podobnej sytuacji,
        to bardzo Ci współczuję. Niestety wiele na to poradzić nie można, przynajmniej
        chyba jeszcze nie teraz. Może jak będziesz samodzielna, a matka zdąrzy za Tobą
        zatęsknić, coś uda się zmienić, ale to też nic pewnego. Trzymaj się ciepło.
    • j215 Re: ja + mama = wojna 08.12.06, 22:15
      Nie jesteś piątym kołem u wozu,oni Ciebie mocno kochają.Masz pewnie troche
      charakteru po tacie i stąd te nieporozumienia.
    • mskaiq Re: ja + mama = wojna 09.12.06, 06:21
      Zwykle ludzie przekazuja Swoje problemy. Ona jest rowniez jest opryskliwa i
      arogancka w stosunku do Siebie. Gdyby rozumiala ze to jest zle nie
      przekazywalaby tego Tobie. Ona widzi to jako normalne a jesli Ty jestes inna to
      probuje zmienic w taki sposob jak Ona to rozumie.
      Najlepszym sposobem jest nie czuc sie pokrzywdzona, bo wtedy pojawia sie zal i
      w jego wyniku potrafisz sie wybic z zycia na pare tygodni.
      Naucz sie ignorowac to co mowi, wtedy przestanie Cie to ranic bo rozumiesz ze
      Jej gadanie bierze sie z Jej problemow ktorych nie umie rozwiazac.
      Kiedy nauczysz sie ignorowac, nie bedzie dochodzilo do wojny i wtedy Wasze
      kontakty stana sie o wiele blizsze i serdeczne.
      Mozesz doprowadzic ze nie tylko bedziesz kochala Swoja Matke ale rowniez
      zostaniesz Jej nablizszym przyjacielem, podobnie jak Ona dla Ciebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • euforyjka Re: ja + mama = wojna 09.12.06, 11:39
      współczuję :( nie wiem co Ci poradzić, może jakieś antydepresanty zebys sie tak
      wszystkim nie przejmowala...? pzdr
    • decymka Re: ja + mama = wojna 10.12.06, 14:52
      Co jest? Czy nie potrafię być szczęśliwa? Czy tak będzie zawsze? Czy to
      jakieś uzależnienie od tokszyczności rodziców? Bo jak ich nie będzie, to co
      wtedy? Jak dam radę?

      Nie wiem, może się rozczulam nad sobą a może net to jedyne miejsce gdzie mogę
      to z siebie wyrzucić. Z Mamą też najczęściej dogaduje się mailowo.

      Nie pamiętam Mamy z dzieciństwa. Tata odszedł jak miałam naście lat. Ale nie
      potrafię mieć do niego pretensji, w sumie chyba tylko o to, że mnie tak z nią
      zostawił.... Nic złego mi nie robiła. Poprostu jest chłodna. Ale nie dla
      cudzych. Nawet teraz ma adoptować dzieci...

      Czy ja taka jestem? Mam nadzieję że nie. Chciałabym poprostu ułożyć swoją
      psychikę na tyle by nie czuć ciągle jej wzroku i krytycznego tonu.

      Z Tatą łatwiej mi się porozumieć. Mimo że jest daleko. Jego kobiety też nei
      lubię.
      A może? A może ja poprostu nie lubię kobiet? Może to jakaś awersja, koleżanek
      mam mało, i mało komu ufam.

      Czasami mam ochotę zapaść się pod ziemię. Nie lubię siebie.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka