Dodaj do ulubionych

Zaczyna mi odbijac

17.05.03, 12:21
Wczoraj siedzialam na czacie z perfidnym zamyslem obrazania ludzi, wyzywania
sie na nich. Chcialam odegrac sie, zmescic... nawet nie wiem za co. Nie
przynosilo mi to bynajmniej ulgi lecz nadal czulam potrzebe wyladowania na
kims swojej zlosci.
Moje zycie nie ma sensu, nie mam celu, przyjaciol, przyszlosci - przelewam
frustracje na nieznajome osob. Odbija mi totalnie.
Obserwuj wątek
    • czteryzeiro Re: Zaczyna mi odbijac 17.05.03, 13:48


      > Wczoraj siedzialam na czacie z perfidnym zamyslem
      obrazania ludzi, wyzywania
      > sie na nich.

      nie siedź na czatach,płytkie dyskusje powodują jeszcze
      większą depresję to jest naukowo udowodnione


      > Moje zycie nie ma sensu, nie mam celu, przyjaciol,
      przyszlosci

      możesz to jakoś rozwinąć?
      • galerium Re: Zaczyna mi odbijac 17.05.03, 16:22
        > nie siedź na czatach,płytkie dyskusje powodują jeszcze
        > większą depresję to jest naukowo udowodnione

        Przez fakt napotykania na czatach przewazanie pustakow, ktorych pierwszym (no w
        jakims szczesliwym przypadku drugim) pytaniem jest: masz fotke?, nie siedze na
        chatach, zupelnie nie kreca mnie nijakie dyskusje z nijakii osobami na nakie
        tematach. Wczoraj jednak weszlam tam specjalnie, wlasnie po to by poklocic sie
        z kims.


        > > Moje zycie nie ma sensu, nie mam celu, przyjaciol,
        > przyszlosci
        >
        > możesz to jakoś rozwinąć?

        Rzucilam wlasnie studia. Ostatni raz widzialam sie z moja (jak mi sie wydawalo)
        przyjaciolka jakies... dwa lata temu. Teraz jej unikam (ona zreszta mnie tez)
        juz dawno nasze drogi sie rozeszly (w czasie nauki w innych ogolniakach ale
        nadal spotykalysmy sie od czasu do czasu). Teraz jest dla mnie bardziej obca,
        nieznajoma osoba niz dawna kolezanka z lawki.
        To byla wlasciwie jedna w dwoch kolezanek z ktorymi sie trzymalam. Od
        podstawowki nie malam juz nikogo z kim moglabym wyjsc gdzies na miasto,
        gdziekolwiek (zreszta nigdy tego nie chcialam, unikalam wszelkich imprez,
        wiekszych skupisk ludzi).
        Na studiach (rozpoczynanych pare razy i rzucnych po paru miesiacach) z nikim
        blizej nie zaznajomilam sie, odizilowanie od ludzi na roku jeszcze badziej
        poglebialo moja chec ucieczki. Unilalam wykladow, biblioteki, sekretariatu.
        Nie wychodze z domu, boje sie pokazywac ludziom na oczy (bo mam wrazenie ze
        wszyscy widza jaka jestem glupia i idiotyczna, jak sie wszystkim denerwuje,
        spinam). Nie koncze niczego co zaczynam w obawie ze ktos mnie skrytykuje, ze
        okaze sie to zle. Wszyscy beda widziec ze wlasciwie na niczym sie dobrze nie
        znam, interesuje sie wieloma rzeczami ale powierzchownie, na niczym nie skupiam
        mysli na dluzej.
        Siedze przed kompem po kilka (a nawet kilkanascie) godzin dziennie tworzac
        strony www, ktore jak tylko opublikuje zaraz mam ochote skasowac (bo nie sa
        dosc dobre i ludzie beda to widziec) i zajac sie czym innym. Czesto nawet nie
        wysylam ich na serwer, po zapaleniu sie do pomyslu zniecheca mnie zmudna i w
        zasadzie nieciekawa ciezka praca. Robie te strony dla innych (ludzi ktorzy je
        odwiedza) nie dla siebie, a jesli (jak mam wrazenie) nie obchodzi ich to, nie
        czuja wdziecznosci (podziwu? haha) to po co sie wysilac?
        Nie wiem czym mialabym zajac sie w przyszlosci, moje marzenia (zrszta czy to
        faktyczne marzenie czy przyzwyczajenie w mysleniu o wymarzonej pracy>) tzn.
        zajecie sie renowacja zabytkow w Wielkiej Brytanii jest tak nierealne (biorac
        chocby pod uwage brak studiow) ze zwyczajnie zniechecajace. Zreszta jesli nie
        potrafie wyjsc nawet do sklepu, jesli boje sie ludzi jak mam dac sobie rade
        gdzies tam, za gorami, za lasami, w obcym kraju, wsrod obcych ludzi.
        Nie zastanawiam sie ostatnio nad swoja przyszloscia, nie planuje jej bo i po
        co, czekam na jakis wypadek ktory moze wybawi mnie z klopoty, udaje ze
        przyszlego tygodnia i tak nie ma...
        • czteryzeiro Re: Zaczyna mi odbijac 18.05.03, 02:45
          > chatach, zupelnie nie kreca mnie nijakie dyskusje z
          nijakii osobami na nakie
          > tematach. Wczoraj jednak weszlam tam specjalnie,
          wlasnie po to by poklocic sie
          > z kims.

          ja staram się kłócić ale z kimś bardziej
          inteligentym,rozmawiaj z ludźmi kórzy spotykają się w
          jakimś serwisie i prowadź konstruktywne dyskusje,na pewno
          masz swoje zdanie w pewnych dziedzinach

          > Rzucilam wlasnie studia.

          ja też,chociaż nie tak niedawno i nie do końca studia

          Ostatni raz widzialam sie z moja (jak mi sie wydawalo)
          > przyjaciolka jakies... dwa lata temu.

          nic nadzwyczajnego,ja nawet nie miałęm przyjaciela,chyba
          że nazwać kolegę z klasy,ale nie odczuwałem potrzeby
          "widzenia" go

          Teraz jej unikam (ona zreszta mnie tez)

          ja tez unikam wszelkich znajomych,nie chce żeby mnie
          postrzegali jaoko przegrańca

          > Na studiach (rozpoczynanych pare razy i rzucnych po
          paru miesiacach) z nikim
          > blizej nie zaznajomilam sie, odizilowanie od ludzi na
          roku jeszcze badziej
          > poglebialo moja chec ucieczki

          to jest typowe dla ludzi samotnych,nowe towarzystwo
          studia szkoła,człowiek mysli że kogoś pozna,ale nic z
          tego ,dalej siedzi w swojej skorupie

          > Siedze przed kompem po kilka (a nawet kilkanascie)
          godzin dziennie tworzac
          > strony www, ktore jak tylko opublikuje zaraz mam ochote
          skasowac (bo nie sa
          > dosc dobre i ludzie beda to widziec)

          tworzysz strony... to już coś,ja tworzę coś co w moim
          zamyśle ma mnie wyrwać z tej zapaści,myśl że to jest bez
          sensu może mnie zabić,postawiłem wszystko na jedną kartę

          > odwiedza) nie dla siebie, a jesli (jak mam wrazenie)
          nie obchodzi ich to, nie
          > czuja wdziecznosci (podziwu? haha) to po co sie wysilac?

          jeżeli robisz coś i jesteś w tym dobra to z pewnością
          ktos to doceni,są księgi gości,e-maile itd
          wiem że nie jest łatwo w dzisiejszych czasach ale
          rozwijać się w tym kierunku to nie jest głupi pomysł,o
          wiele lepiej cos stworzyć.Nawet jeżeli nie jest to
          odkrywanie świata to gruncie rzeczy jest to sztuka,nawet
          nie wiesz jakie dołujące jest składanie jednego
          przedmiotu przez 8 godzin.Na początku człowiek mysli że
          to mu nie przeszkadza ,potem coraz bardziej przypomina
          robota ze swoimi stwardniałymi palcami i tepym wyrazem twarzy

          > Nie wiem czym mialabym zajac sie w przyszlosci

          ja też nie wiem,jedyne przewidywalne zajęcie dla mnie to
          bycie trupem

          , moje marzenia (zrszta czy to
          > faktyczne marzenie czy przyzwyczajenie w mysleniu o
          wymarzonej pracy>) tzn.
          > zajecie sie renowacja zabytkow w Wielkiej Brytanii jest
          tak nierealne (biorac
          > chocby pod uwage brak studiow) ze zwyczajnie zniechecajace

          oceń realność marzenia,są marzenia realne i mało
          realne,był program motoryzacyjny w którym można było się
          przejechać samochodem swoich marzeń.jeden facet wybrał
          Citroena C5 który kosztuje około 35 tys zł,dla mnie było
          to śmieszne.
          Konserwacja zabytków jest o wiele bardziej żmudna niż
          tworzenie stron WWW,a dlaczego akurat w Anglii? w Polsce
          też jest pełno zabytków,chyba nikt by tam nie zatrudnił
          bez doświadczenia więc musiałabyś popracować w polsce
          najpierw

          . Zreszta jesli nie
          > potrafie wyjsc nawet do sklepu


          nie wiem gdzie mieszkasz,ale chodź do supermarketów,tam
          ludzie nie zwracają na siebie uwagi,ale ostatnio kasjerki
          w geancie mówią dzień dobry więc musisz omijać takie
          hipermarkety

          , jesli boje sie ludzi jak mam dac sobie rade
          > gdzies tam, za gorami, za lasami, w obcym kraju, wsrod
          obcych ludzi.

          nie zastanawiaj się nad tym,najpierw czeka cię długa
          droga tutaj w kraju a dopiero potem ewentualnie wyjazd

          • galerium Re: Zaczyna mi odbijac 18.05.03, 09:41
            Eh, no bardzo pocieszajacy post ;)
            Mysle ze wmawianie sobie ze inni sa podobni, organizowanie zycia pod "lek",
            poddawanie sie mu i pozwalanie by to on pisal scenariusz mojego zycia zamiast
            mnie, nie jest rowiazaniem, nie jest DOBRYM rozwiazaniem.
            Mierz sily na zamiary - tak powinno sie zyc... no tak, powinno, tylko trzebaby
            przestac byc mna :\
            Podczas ogladania filmow takich jak np. "Indiana Jones" (swoja droga jedna z
            moich ulubionych serii :)) znow ozywa chec by uczyc sie czegos, by byc
            specjalista w jakiejs dziedzinie (tzn. historii sztuki), robic cos ciekawego
            (niekoniecznie AZ TAK ciekawego ;))
            Dlaczego Wielka Brytania (i nie tylko ona - Francja, Wlochy itd)? Poniewaz
            zawsze interesowalo mnie to cos "innego", nie znanego i oklepanego. Pociagaja
            mnie tajemnice, zagadki, niewiadome. Polska zas... jest taka swojska :)
            Nie chodzi o obiektywne oceny co mozna znalesc tu ciekawego tylko jak ja na to
            patrze. A zawsze cos ciekaweszego wiedze u innych ;)
            Fakt ze bez studiow, czy nauki nikt mnie nie przyjmnie nawet tu, bez
            doswiadczenia moge jedynie ulice zamiatac, nie jest zbyt pocieszajacy.
            No coz... ide wegetowac dalej...
    • zer01 Re: Zaczyna mi odbijac 17.05.03, 17:03
      Ja ci nie pomoge , bo czuje sie podobnie do ciebie. Jedynie mogę ci zyczyć
      wszystkiego dobrego. Zycie jest pojebane.
      • galerium Re: Zaczyna mi odbijac 18.05.03, 09:43
        > Jedynie mogę ci zyczyć
        > wszystkiego dobrego.

        Eh, dzieki chocby za to.

        > Zycie jest pojebane.

        Tak, to i dla mnie zaczyna byc zyciowym mottem ;)
    • lisette Re: Zaczyna mi odbijac 18.05.03, 12:40
      Wiesz, kiedys tez sie tak czulam. Wiesz co mi bardzo bardzo pomoglo? Kurs
      metody Silvy. To jedyne konstruktywne rozwiazanie, ktore naprawde dziala od
      teraz i na zawsze. Zadne prochy, psychologiczne, dlugoterminowe "uslugi".
      Prochy sa moze dobre dla przypadkow, ktorych nikt i nic nie moze wprawic w
      ruch. Ale jezeli jestes w stanie wykrzesac z siebie odrobine energii, zeby
      pojsc czy pojechac (zalezy gdzie mieszkasz) na kurs metody Silvy - to zrob to,
      jest to najlepsze co mozesz dla siebie zrobic, zeby zmienic swoje zycie.
      Metoda Silvy to w najwiekszym skrocie poznanie instrukcji obslugi wlasnego
      umyslu, przejecie kontroli nad umyslem, a w rezultacie nad soba i swoim zyciem.
      Jest to naukowa metoda, nie jakies pomysly sekciarskie w stylu New Age. Nic z
      tych rzeczy. Zajrzyj na strone www.silva.alpha.pl/ Metoda Silvy to nie
      tylko teoria, ale przed wszystkim praktyka. Masa technik i cwiczen.
      Jestem naprawde pod wrazeniem. Szczegolnie po tym jak odkrylam jaka energie i
      sile maja moje mysli.
      Pozdrawiam serdecznie. I nie mysl juz "odbija mi, nic nie ma sensu". Bo
      rzeczywiscie tak bedzie. Pomysl "niemozliwe zalatwiam od razu, na cuda
      potrzebuje troche czasu" :))







      • czteryzeiro Re: Zaczyna mi odbijac 18.05.03, 14:10
        Te kursy Silvy kosztują 380 zł za 3 dni.Według mnie to
        głupota,sektą to nie pachnie bo sekty dają wszystko "za
        darmo"

        • lisette Re: Zaczyna mi odbijac 18.05.03, 18:51
          Jak na cos co naprawde pomaga to 380 zl jest nic. Wiecej wydaje sie na
          wieloletnie psychoterapeutyczne pranie mozgu, antydepresanty, pograzanie sie w
          beznadziei, kiedy moznaby zaczac wreszcie zyc i cieszyc sie zyciem.
          Ale pewnie zazyc pigulasa jest latwiej. A potem to juz z gorki i tzreba do
          konca zycia sie szprycowac chemia.
      • galerium Re: Zaczyna mi odbijac 18.05.03, 21:48
        Tak znam pobieznie te metode, mam nawet gdzies ksiazke na ten temat. Zwykle
        jednak bardzo szybko sie czyms zniechecam, co nie daje natychmiastowego efektu -
        wmawiam sobie ze zal czasu na "cwiczenia". Zwykle nie potrafilam dosc
        rozluznic sie, wejsc w stan relaksacji. Mam tez bardzo denerwujaca tendencje do
        czarnowidzenia i pesymizmu - "mi napewno sie nie uda", zreszta "po co ma sie
        udac jesli nabranie checi i odrobiny odwagi do wychodzenia z domu, do ludzi i
        tak wiazac sie bedzie z ogromnymi stresami" (nie wiem jak dlugo musialabym
        wmawiac sobie ze nie jestem beznadziejna by w koncu w to uwierzyc, moja
        samoocena jest szkujaco niska, albo inaczej, mam wrazenie ze kazdy i tak widzi
        tylko co we mnie najgorsze)
        To takie bledne kolo bez wyjscia - nie proboje bo sie boje, boje sie nadal bo
        nie proboje (tego zmienic).
        Zabrzmi to troche melodramatyczne ale naprade nie widze dla siebie nadziei na
        spokojne zycie bez strachu o najmniejsze, najmniej wazne bzdurki.
        • kwiotek78 mi czasem też ;-) 19.05.03, 12:03
          Czemu jesteś taką zamkniętą osobą???
          Czy te kierunki, które zaczynałaś interesowały Cię?
          Ja miałam zawsze podobne problemy. Odechciewało (i czasem dalej się
          odechciewa) mi się żyć. Będąc na zewnątrz - w szkole, na uczelni, idąc do
          sklepu czułam się źle...ciągle się czegoś bałam (zresztą dalej się boję).
          Wybrałam kierunek studiów(ekonomia), który mnie nie interesuje i bardzo cięzko
          było mi się motywować do nauki. Dlatego zawaliłam rok, a teraz "męczę" moją
          prace magisterską.
          BaRdzo żałowała, że jednak nie wybrałam kierunku, który bardziej odpowiadałby
          mojejmu charakterowi, bo wydawało mi się, że wtedy byłoby mi łatwiej.(Też
          kierunek trochę bardziej w kierunku sztuki.)
          Niby ktos może powiedzieć to czemu nie robiłaś czegos w tym kierunku oprócz
          studiów(cos robiłam, robię) ale miałam jakies tam podejścia tylko się
          załamywałam , bo wszytsko trzeba było robić w grupie (jakieś kursy rysunku,
          kółko fotograficzne) a ja nie nawiązywałam łatwo kontaktów z innymi i mnie to
          dołowało.Tak naprawdę to nawet tam zaczynałam sie czuć źle i mi się
          odechciewało.
          Chyba rozumiem dlaczego po kilku miesiącach rezygnowałaś ze studiów...
          (Ale i tak uważam, że powinnam była wybrać kierunek conajmniej zbliżony do
          mojego charakteru...)
          Fajnie, że robisz te strony www. Tylko nie wiem czemu tak nisko siebie
          oceniasz!Jeśli nie umieszczasz stron na serwerze to może boisz się
          porażki...negatywnej oceny...Pozwól przynajmniej innym ocenić a nie rezygnuj
          od razu w ogóle nie "publikując w sieci" swojej strony! Musisz trochę
          siebie "rozreklamować", może nikt nie wie, że robisz strony www i jak ma
          trafić na twoja stronę.
          Ja z chęcią odwiedzę towją stronę i mogę ci powiedzieć co o niej sądzę!
          Spróbuj jeszcze robić to co lubisz. Może własnie dalej cos w kierunku
          projektowania stron www, grafiki komputerowej.
          Może własnie renowacja zabytków???
          Powiem ci, że czas tez dużo zmienia widze to po sobie. Wyobraź sobie, że ja
          kiedyś byłam w obcym kraju gdzieś daleko hen,hen ale niestety te moje
          problemy "zabrałam" ze sobą :-( (ale i tak warto było jechac!)
          ale teraz czuję, że trochę się zmieniłam i teraz mam wrażenie, że sobie lepiej
          poradzę także czas coś zmienia:-).
          Myśle, że masz bardzo niskie poczucie własnej wartości. Zastanów się co dodaje
          ci pewności na codzień.
          A po drugie czasem pomóc nam moga tylko inni ludzie. Ja czasem wychodze i się
          męczę i wiem, że to trudne, bo myślisz sobie on myśli o mnie źle , ona też.
          Ale jestes wartościową osobą, zasługującą na uczucie, sympatię tak jak każdy
          na około. I tylko wychodząc gdzieś spotykając się z ludźmi możesz odnależć
          ludzi, którzy cię zaakceptują a tego ci najbardziej potrzeba.
          Wiem, że to trudne, bo czasem jest naprawde źle ale przynajmniej w moim
          wypadku tak poznałam mojego byłego chłopaka, którego obecność bardzo mi
          pomogła.
          Dodała mi pewności siebie.
          Wcale nie jest łatwo. Ale zycie może czasem jeszcze zaskoczyć :-)

          pozdrówka

          d.



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka