kristopherh Halina Poświatowska 14.02.12, 19:06 Mam ciebie w roztańczonej Halina Poświatowska mam ciebie w roztańczonej krwi w zębach nitkami nerwów związanych w supeł czuję — złotą namiętność twojego ciała przeciągam po nim rękę lekko lekko gnę się zewsząd z końca aż do początku i znów do końca jestem pośrodku ciebie wspięta nad tobą cała — w tobie Odpowiedz Link
kristopherh Czesław Miłosz 14.02.12, 19:10 Czesław Miłosz Miłość Miłość to znaczy popatrzeć na siebie, Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy, Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu. A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie, Ze zmartwień różnych swoje serce leczy, Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu. Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć, Żeby stanęły w wypełnienia łunie. To nic, że czasem nie wie, czemu służyć: Nie ten najlepiej służy, kto rozumie. Odpowiedz Link
dunant Re: ______WIERSZE________________ 15.02.12, 00:04 Rainer Maria Rilke "Cisza" Słyszysz, kochana, oto wznoszę dłonie — słyszysz: ten ruch... Wokół samotnych w każdej świata stronie rzeczy zamieniają się w słuch. Oto, kochana, przymykam powieki, słyszysz ich szelest — ku tobie znak, słyszysz, podnoszac je ruchem tak lekkim... ...Ale czemu ciebie tu brak. Odbicie najmniejszego poruszenia w jedwabnej ciszy staje sie widome; ład niezniszczalny odciska wzruszenie w zasłonie oddalenia nieruchomej. Na mym oddechu unoszą się w krag gwiazdy na niebie. Ku wargom moim płyną wonie łąk, i poznaję przeguby rąk dalekich aniołów. Tylko tej, o której myślę: Ciebie nie widzę. Odpowiedz Link
dunant Re: ______WIERSZE________________ 15.02.12, 00:06 Rilke Rainer Maria "Samotność" Samotność jest jak deszcz. Z morza powstaje, aby spotkac zmierzch; z równin niezmiernie szerokich, dalekich, w rozległe niebo nieustannie wrasta. Dopiero z nieba opada na miasta. Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu, kiedy ulice biegną witać ranek, i kiedy ciała, nie znalazłszy nic, od siebie odsuwają się rozczarowane; i kiedy ludzie, co się nienawidzą, spać muszą razem - bardziej jeszcze sami: samotność płynie całymi rzekami. (tłum. Janina Brzostowska) Odpowiedz Link
dunant Re: ______WIERSZE________________ 15.02.12, 00:11 Rainer Maria Rilke * * * Zagaś mi oczy, Twój obraz nie zgaśnie, Uszy mi zasłoń, usłyszę Cię zawsze, Bez nóg za Tobą pójdę nad przepaście, Bez ust zaklinać będę imię najłaskawsze. Dłonie mi odejm, i tak Cię obejmie Serce me niczym ramieniem stęsknionym, Wyrwij mi serce, myśl zostanie we mnie, Gdy i myśl zechcesz płomieniem wypalić, Wtedy uniosę Cię we krwi mojej fali. Odpowiedz Link
dunant Re: ______WIERSZE________________ 15.02.12, 00:12 "Pieśń miłosna" Rainer Maria Rilke Jak przed zetknięciem się z twoją duszą mogę zachować własną duszę? Ponad tobą ku innym rzeczom jakże ją przeniosę? Ach, obcą raczej wybierając drogę w ciche ją miejsce zanióslbym po ciemku, gdzie już jej nie udzieli się jak wczesniej drżenie twojego wewnętrznego lęku. Zetknięcie nasze jest jak pociągniecie smyczka, oboje łączy nas ze sobą, żeby dwie struny jednym brzmiały głosem. Na jakim nas rozpięto instrumencie? Jakiż to skrzypek trzyma nas w swym ręku? O, słodka pieśni. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: ______WIERSZE________________ 15.02.12, 00:55 Danuta Sroka Jest w moim sercu miejsce dla ziemi tak bardzo swojskiej, tak bardzo mojej gdzie oczy jezior śmieją się słońcem poszcza otwiera drzwi swych podwoje. A stół nakrywa leśna polana wśród pni brzozowych siedziska mości na ucztę z jagód malin poziomek chętnie zaprasza i szczodrze gości. Gdy już nasyci mnie dary swymi do snu układa w łożu z konwalii piosnkę mi szumi ciszą zieloną w konarach dębu wiatrem się żali. Jest w moim sercu miejsce dla ziemi która pamięta prastare dzieje puszcza otwiera drzwi swych podwoje a w oczach jezior słońce się śmieje Odpowiedz Link
mala200333 Kawafis Konstandinos 15.02.12, 14:58 Czekając na barbarzyńców" Kawafis Konstandinos Na cóż czekamy, zebrani na rynku? Dziś mają tu przyjść barbarzyńcy. Dlaczego taka bezczynność w senacie? Senatorowie siedzą - czemuż praw nie uchwalą? Dlatego ze dziś mają przyjść barbarzyńcy. Na cóż by się zdały prawa senatorów? Barbarzyńcy, gdy przyjdą, ustanowią prawa. Dlaczego nasz cesarz zbudził się tak wcześnie i zasiadł- w największej z bram naszego miasta - na tronie, w majestacie, z koroną na głowie? Dlatego ze dziś mają przyjść barbarzyńcy. Cesarz czeka u bramy, aby tam powitać ich naczelnika. Nawet przygotował obszerne pismo, które chce mu wręczyć - a wypisał w nim wiele godności i tytułów. Czemu dwaj konsulowie nasi i pretorzy przyszli dzisiaj w szkarłatnych, haftowanych togach? Po co te bransolety, z tyloma ametystami, i te pierścienie z blaskiem przepysznych szmaragdów? Czemu trzymają w rekach drogocenne laski, tak pięknie srebrem inkrustowane i złotem? Dlatego ze dziś mają przyjść barbarzyńcy, a takie rzeczy barbarzyńców olśniewają. Czemu retorzy świetni nie przychodzą, jak zwykle, by wygłaszać oracje, które ułożyli? Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy, a ich nudzą deklamacje i przemowy. Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój? Skąd zamieszanie? (Twarze jakże spoważniały.) Dlaczego tak szybko pustoszeją ulice i place? Wszyscy do domu wracają zamyśleni. Dlatego że noc zapadła, a barbarzyńcy nie przyszli. Jacyś nasi, co właśnie od granicy przybyli, mówią, ze już nie ma żadnych barbarzyńców. Bez barbarzyńców - cóż poczniemy teraz? Ci ludzie byli jakimś rozwiżzaniem Odpowiedz Link
rawik-is-me Maryla Wolska 15.02.12, 16:33 Śniło mi się... Śniło mi się, co nigdy wyśnić się nie może, Przyszło do mnie snu cieniem, co prawdą nie było, Szczęście mi się wiosenne pod jesień przyśniło Jak ostatni, słoneczny połysk na ugorze. Śniło mi się, że młodzi jesteśmy oboje, Że Maj stoi nad nami w białych drzew rozkwicie, Że wciąż jeszcze cię kocham na Śmierć i na Życie, Śniły mi się na ustach chłodne usta twoje... Kwiat opadał z czeremszyn, śliw, jabłoni, wiśni, Padał cicho i śnieżnym osnuwał nas puchem; Śniło mi się, żeś znowu czystym, wolnym duchem — Śniło mi się, co nigdy w życiu się nie wyśni. Jak ów mrący, ostatni promień na ugorze Zgasło wszystko... Naokół dzienna jasność biała. Śmierć mnie przez sen chłodnymi usty całowała — Śniło mi się, co nigdy wyśnić się nie może... Maryla Wolska Odpowiedz Link
rawik-is-me Krystyna Wiatrowska - Myszkiewicz 15.02.12, 16:51 Pętla w tym domu panuje milczenie chodzimy pośród wymijających spojrzeń wyrzut drzemie w każdym szurnięciu kapci racjonujemy chwiejne nastroje i słowa szydzimy coraz sprawniej śledzimy każde potknięcie kalkulujemy dowody na niedoskonałość na bezdrożu nieporozumień ponownie zapętlono rzeczywistość a słowa umierają w połowie drogi kalekiego odbioru intencji Krystyna Wiatrowska - Myszkiewicz Odpowiedz Link
rawik-is-me Anna Świrszczyńska 15.02.12, 16:52 Wszystkie chwyty dozwolone Chwytam się różnych rzeczy, śniegu, drzew, niepotrzebnych telefonów, czułości dziecka, wyjazdów, wierszy Różewicza, snu, jabłek, porannej gimnastyki, rozmów o błogich własnościach witamin, wystaw awangardowej sztuki, spacerów na kopiec Kościuszki, polityki, muzyki Pandereckiego, żywiołowych katastrof w obcych krajach, rozkoszy moralności i rozkoszy niemoralności, plotek, zimnego tuszu, zagranicznych żurnali, nauki włoskiego języka, sympatii dla psów, kalendarza. Chwytam się wszystkiego, żeby się nie zapaść w przepaść. Anna Świrszczyńska Odpowiedz Link
black_jotka Rainer Maria Rilke 15.02.12, 21:32 Rainer Maria Rilke Poeta Umykasz, godzino, zanim cię złowię. Rani skrzydłem ulotny cień. Samotnemu: cóż mi po słowie? na cóż mi noc? na cóż mi dzień? Miłej, ani domu, o którym śnię, niczego w życiu nie posiadam. Wszystko, do czego się przykładam, bogaci się na mnie i trwoni mnie. /tłum. Adam Pomorski/ Odpowiedz Link
black_jotka Jan Liebert (1904-1931) 15.02.12, 21:34 Jan Liebert (1904-1931) * * * Uczę się ciebie,człowieku. Powoli się uczę ,powoli. Od tego uczenia trudnego Raduje się serce i boli. O świcie nadzieją zakwita, Pod wieczór niczemu nie wierzy Czy wątpi,czy ufa-jednako- Do ciebie człowieku należy. Uczę się ciebie i uczę I wciąż jeszcze nie umiem- Ale twe ranne wesele, Twą troską wieczorną rozumiem. Odpowiedz Link
black_jotka Marian Grześczak 15.02.12, 21:35 Tristan i Izolda Pierścień z zielonego jaspisu Na pożegnanie dawała, Dawała, płakała, milczała, Jeszcze płacz ten, jeszcze płacz ten słyszę. Izoldo, Izoldo, gdzie jesteś? Patrz, pierścień na ziemię spadł. Nie ma ciebie, czyś zmieniła się w ciszę? Z tobą jest, z tobą płacz jest, Mój płacz. Marian Grześczak Odpowiedz Link
jane_doe_hej Kawafis Konstandinos 16.02.12, 03:00 "Tak, jak możesz" Kawafis Konstandinos Jeśli nie możesz ukształtować swego życia tak, jak chcesz, przynajmniej o to się staraj tak, jak możesz: aby go nie upodlić w ciągłym ze światem obcowaniu w bieganiu i gadaniu. Upodliłbyś je, wlokąc to w prawo, to w lewo, obnosząc je dokoła, zanurzając w te spotkania towarzyskie, te bankiety w tę głupotę codzienną, ażby się stało obcym dla ciebie brzemieniem. Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Kawafis Konstandinos 16.02.12, 03:01 Krzysztof Jarzyński 6:11pm Feb 15 "Wracaj" Kawafis Konstandinos Wracaj często i zagarniaj mnie, uczucie, które kocham, wracaj i mnie zagarniaj - gdy się roznieca w ciele pamięć i we krwi pulsuje dawne pragnienie, gdy wargi i skóra pamiętają, a rękom się zdaje, że dotykają znów. Wracaj często i mnie zagarniaj w nocy, gdy wargi i skóra pamiętają... Odpowiedz Link
jane_doe_hej Re: Kawafis Konstandinos 16.02.12, 03:01 "Głosy" Kawafis Konstandinos Wymarzone, ukochane głosy tych, co umarli, albo tych, co dla nas tak są straceni, jak umarli. Czasem do nas przemawiają w snach czasem je w zadumaniu słyszy umysł. A z ich brzmieniem powraca na chwilę dźwięk najpierwszej naszego życia poezji, jak muzyka, która nocą, gdzieś w dali, dogasa. Odpowiedz Link
mala200333 William Butler Yeats 17.02.12, 15:11 "Kiedy już siwa twa głowa" William Butler Yeats Kiedy już siwa twa głowa, osnuta snem, zamyśleniem, Pochyli się nad kominkiem, weź w ręce tę książkę i czytaj, Czytaj powoli i wspomnij, jak niegdyś twój uśmiech rozkwitał, I wspomnij, jakim głębokim oczy mroczyły się cieniem. I wspomnij, jak wielu kochało uśmiech łagodny i jasny, Kochało — szczerze lub złudnie — czar, co radość twą zdobił. Lecz jeden człowiek miłował duszę wędrowną w tobie I wtedy miłował najbardziej, gdy w żalu twe oczy gasły. Schylając się nisko, nisko ponad tlejącym ogniskiem, Pomyśl, trochę ze smutkiem, o tym, jak miłość odeszła. Czy uleciała na skrzydłach, by w górach wysokich zamieszkać? Czy może twarz swą ukryła wśród gwiazd zamieci srebrzystej? Przełożył Zygmunt Kubiak Odpowiedz Link
mala200333 Re: William Butler Yeats 17.02.12, 15:13 "Ephemera" William Butler Yeats "Twe oczy, którym nigdy nie dość było moich, Pochyliły się w smutku za powiek zasłoną, Bo nasza miłość pierzchnie." Wtedy ona rzecze: "Choć to prawda, że nasza miłość pierzchnie, stańmy Jeszcze raz na samotnym wybrzeżu jeziora, Obok siebie, w godzinie wielkiej łagodności, Kiedy znużone dziecko, Namiętność, zasypia, Jak dalekie są gwiazdy. Pierwszy pocałunek Jak daleki. I jakże stare moje serce!"... Odpowiedz Link
mala200333 Re: William Butler Yeats 17.02.12, 15:13 William Butler Yeats - Poeta pragnie szaty niebios / He Wishes for the Cloths of Heaven Gdybym miał niebios wyszywaną szatę Z nici złotego i srebrnego światła, Ciemną i bladą, i błękitną szatę Ze światła, mroku, półmroku, półświatła, Rozpostarłbym ci tę szatę pod stopy, Lecz biedny jestem: me skarby Odpowiedz Link
mala200333 K.I.Gałczyński 17.02.12, 15:14 O MEJ POEZJI K.I.Gałczyński Moja poezja to jest noc księżycowa, wielkie uspokojenie; kiedy poziomki słodsze są w parowach i słodsze cienie. Gdy nie ma przy mnie kobiet ani dziewczyn, gdy się uśpiło wszystko i świerszczyk w szparze cegły trzeszczy, że bardzo miło. Moja poezja to są proste dziwy, to kraj , gdzie w lecie stary kot usnął pod lufcikiem krzywym na parapecie. Odpowiedz Link
mala200333 William Butler Yeats - "Klątwa Cromwella" 18.02.12, 15:15 William Butler Yeats - "Klątwa Cromwella" Pytasz mnie, co znalazłem, a idę z daleka, wciąż dalej: Nic oprócz domu Cromwella i jego krwiożerczej zgrai. Tancerze, kochankowie gliniaste mają leże, Gdzież ci niezwykli mężczyźni, gdzie jeźdźcy, gdzie rycerze? Jest tylko żebrak-włóczęga, dumny ze swego stanu - Jego ojce służyli ich ojcom, nim Pana ukrzyżowano. O, cóż z tego, cóż z tego, Co więcej można rzec? Przeminął czas sąsiedzkich, wesołych pogaduszek, Lecz nie ma się co skarżyć, bo pieniądz wciąż się puszy. Ten, kto się pnie do góry, wspina się po sąsiadach. A my, te wszystkie Muzy, to bez znaczenia sprawa. Mają swe własne nauki, ale ja je pominę. Czy mogą to wiedzieć, co my, znający śmierci godzinę? O, cóż z tego, cóż z tego, Co więcej można rzec? Lecz jeszcze inna wiedza niszczy me serce uparcie - Jak w starej bajce lis niszczył serce chłopaka w Sparcie Bo wykazuje, że coś może być i nie być zarazem, Że towarzyszą nam damy i rycerze okuci żelazem, Że płacą za wiersz poecie, słuchają skrzypiec, drzemią, A ja wciąż jestem ich sługą, choć dawno są pod ziemią. O, cóż z tego, cóż z tego, Co więcej można rzec? Zdarzyło mi się wielki dom w środku nocy napotkać: Otwarty, jasny podjazd i oświetlone okna, Przyjaciele moi tam byli, radośnie mnie witali, Zbudziłem się w starej ruinie, gdzie wiatr wył w pustej sali. Kiedy tak się wsłuchuję, wstaję i idę z nadzieją Pomiędzy psy i konie: one mnie rozumieją. O, cóż z tego, cóż z tego, Co więcej można rzec? Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: William Butler Yeats - 18.02.12, 15:47 William Butler Yeats - "Nie Było Drugiej Troi" Czemu mam ją potępiać za to, że dni moje Wypełniła cierpieniem i w czasie ostatnim Sposobiła lud prosty do gwałtu i boju, Gotowa wysłać wąskie zaułki przeciw dzielnicom dostatnim. Czy odwaga i chęci to są dwie równości? Cóż mogło ją ukoić, ją Odpowiedz Link
jerzy_55 Marina Cwietajewa 18.02.12, 16:02 Z cyklu: "Wiersze do Błoka" Marina Cwietajewa Imię twe — w ręku pojmany ptak, Imię twe — bryłki lodowej smak. Warg jedno -jedyne spośród drgnięć. Imię twe — liter pięć. Piłeczka, locie pojmana dłoń, Dzwoneczka w ustach srebrzysty ton. Głaz w wodę rzucony wymawia dźwięk Imienia twojego, wydając jęk. I w lekkim tętencie kopyt przez step. Jest twego imienia donośny śpiew. I to imię wymówi nam w samą skroń Strzału odgłosem broń. Imię twe — ach wielki to dar! — Imię twe — pocałunku żar, W powiek tkliwych zastygły brzeg. Imię twe — pocałunek w śnieg. Łyk lodowaty, błękitny, czysty. Z imieniem twoim — sen wieczysty. Przełożyła Joanna Salomon Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: ______WIERSZE________________ 18.02.12, 16:06 In Absentia Herzensschatzi, komm. Bim, bam, bom, fantom, symptom, monochrom. Płynie prom ku lepszemu światłu, ku świetlanemu lepiej, ku światłym lekarzom. Lepiej, lepiej, piej koguciku o pozlepianych piórkach. Piano. Piasek w bucie i wśród piarżystych żyznych nie do końca ziem. Myślę wiersz, piszę list, wwiercam się. Wierzę w wiersz. Stopnie nasycenia słów. Stopię skałę, skamielinę, zmielę kamień, skłamię. Herzensschatzi, komm ommm. Opłotki, plotki, płody. Kolumny. Kneble, knedle, krew i krewne w opłakanym stanie. Lepiej? Lepiej? Wiercą się kwoki, obrastamy w piórka. Jak to się stało, że zniosłaś jajo? Ja? Jo. Jadło mają dobre. Lepsze. Lepsze światło. Uwiera w stopy. Spod kołdry. Księżniczka na ziarnku pyłku, kurzu, krwi. Krwawi. Rwie kratkowane kartki. Kraty w oknach. Ptaki składają jaja na kamieniu. Kamień na kamieniu na kamieniu karmień. Carmen. Habanera. Opera piano. Pijano krwawą mery. Zęby cztery, powyrywane włoski. Piasek i krew. Światło między palcami stóp. Stop. Tup tup. Stop. Herzensschatzi komm. Bim, bom. Brom. Bromek potasu. Pot. Potem pióro, wygięta stalówka. Oknówka buduje kraty z piasku i śliny. Liny. Wwiercają się w ciało. Czoło. Mało, mało. Lało. Nie ma światła, a ja bez butów. Błoto zamiast piasku. Zmokłe kury dziobią mokrą ziemię. Gryzą ziemię. Lekarz gryzie pióro, wierci się. Ssie. Psie! Zamknij się. Mknij. Mknij, milknij we mgle. Nad szklanką mleka, pod pierzyną. Światło. Sztuczne. Ucz się. Kłamiesz, nie pada pod psem. Miłość jest niesfornym ptakiem. Kogucikiem. Pieje i bierze. Kąpiele w piasku odmierzają czas. Bim-bom Herzensschatzi, komm. Prom odpływa. Odpływam i opływam w wiersze. Piach pod stopami. Czas pozlepiany u nasady piór. Upiór uparty. Oparty o kraty, o karty. O kry. O Carmen, wywróż mi karminowej krwi. Lepiej. Lepiej mi, Herzensschatzi. Komm. Doppelherz. Doppelgänger, Doppelschmertz. Nigdy nie wiersz, nie wiesz, nie wierz łzom. Bim, bom, pianie. Komm komm komm. Katarzyna Fetlińska Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 18.02.12, 16:43 Z główką pogody Odbijamy od brzegu Bólu Kajuta baraku popękana Ale sztorm tylko w nas Jabłoń odżegnała owoce Ale mamy syna blond Żagle ręczników kursują na lince Pod niebem strychu - krzyk To mewy - kury i kojoty - Odejść twoich błędy Od morza - żużel i deski Astry są nam przychylne jak zorza Czajnik gwiżdże w dziób - przekorny Tam - brzeg - poeci ostrzą noże Uwierzmy w latarnie oczu swoich Płyńmy śmielej do fiordu naszych rąk W podróży miłość jest zawsze hojna A gdzie obcałowane ciało twoje - - Na krzesła bocianim gnieździe Główka pogody - syna blond Ryszard Milczewski Bruno Odpowiedz Link
jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 18.02.12, 17:44 wielenut.blogspot.com/2010/09/boze-moich-dziadkow-mego-ojca-i-mej.html Odpowiedz Link
seremine Wacław Buryła- Niekiedy wystarczy 18.02.12, 20:39 Wacław Buryła- Niekiedy wystarczy kilka słów powiedzianych przez telefon włożonych w kopertę wysłanych na adres kogoś kto samotność zna bardzo dokładnie na każdej drodze potyka się o nią czasami wystarczy kilka chwil skradzionych ciepło czyjejś dłoni pochwycone w biegu czyjś uśmiech znany wyłowiony w tłumie który wracał będzie nocą bezsenną kiedy gwiazdy płaczą do szczęścia trzeba tak bardzo niewiele wystarczy że będziesz na odległość ręki na głębokość wzroku na słyszalność serca wystarczy że słowa wyrosną jak mosty chyba najtrudniej spełnić marzenia te najbardziej proste. Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 15:41 Ryszard Milczewski - Bruno X X X Ty dla mnie jesteś taka umarła Leżysz obok zimna jak astra W oddechu cmentarz masz czy co Gdy warkniesz przez sen to puchacz Albo sowa w duszy ci na motorze siedzi A w oczach to ci chyba ciemno też Choć lampka przez słomę pełga i ja I głucho ci chyba gdyś plecami do mnie Bo gdy budzik koguta zapieje dzwonek poranka To skacze coś w tobie jak lęk bo serce to nie Co to za bliskość nasza daleka jak ręka Żonate a niezamężne to kochanie nasze Zgasłe przez przywiązanie kogo do czego po co Jesteś dla mnie taka umarła i już Tylko ziąb i ogień gdy ci naraz strzelą w pysk Mogą w ścianach naszych rozhulać ameny na pacierzach Że przebudzenie będzie dla mnie wieczne Jakeś żywa Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 15:42 Ryszard Milczewski - Bruno X X X Nie umieraj mi tylko w zimę Bo dokąd ciebie luba brać (Podupadła naszych przekleństw hodowla) W Popłochach - Jesienina cień: Z powrozem na szyi bezdomny Wszystko co żywe waży nas lekce Wariackie czyżby nam papiery Dudy na drogę obszczydukat pies? Do bzdęgi piwnej ta jesień podobna - - Nie umieraj mi tylko w zimę: proszę Widzisz ten okrajek błękitu? Odpowiedz Link
rawik-is-me Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 15:43 Ryszard Milczewski - Bruno Ty dla mnie jesteś taka umarła Leżysz obok zimna jak astra W oddechu cmentarz masz czy co Gdy warkniesz przez sen to puchacz Albo sowa w duszy ci na motorze siedzi A w oczach to ci chyba ciemno też Choć lampka przez słomę pełga i ja I głucho ci chyba gdyś plecami do mnie Bo gdy budzik koguta zapieje dzwonek poranka To skacze coś w tobie jak lęk bo serce to nie Co to za bliskość nasza daleka jak ręka Żonate a niezamężne to kochanie nasze Zgasłe przez przywiązanie kogo do czego po co Jesteś dla mnie taka umarła i już Tylko ziąb i ogień gdy ci naraz strzelą w pysk Mogą w ścianach naszych rozhulać ameny na pacierzach Że przebudzenie będzie dla mnie wieczne Jakeś żywa Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 17:42 W majowy poranek Bruno kupił w małej podtoruńskiej mieścinie tanie wino. Poszedł z kolegami nad wodę. Pili. Nagle zrzucił ubranie i wszedł do wody w skarpetkach. Po chwili krzyknął "Chłopaki, nie mogę!" i utopił się w stosunkowo płytkiej wodzie. Przedtem zdążył pomachać kolegom w dziwnym geście pożegnania. To był 1979 rok, ten sam, w którym odszedł jego przyjaciel Edward Stachura. Jego wiersz "Ruszaj się, Bruno..." uwiecznił Milczewskiego chyba bardziej niż sama poezja. Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 17:48 Ryszard Milczewski - Bruno "ZŁAPAŁBYM SIĘ" Idąc w poezję - nie o pisaniu wierszy Myślę - pokrętne to diabelstwo Trucizna lepsza albo zdatny trup - - Będąc w poezji - żeremia listów ... I jeżeli już duże P - kropki na końcu nie gubię Płonę = na tyłku własnej nicości O, gdyby tak móc zasnąć oczy i być Zrazu - jak jeden remus - na Kaszubach Nareszcie złapałbym się z nią W gorącym uczynku!... Z tomiku "Dopokąd" (1974) Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 17:49 Ryszard Milczewski - Bruno "Droga" Zdechł pies Nie ostudził dnia Śmierć swą Na słońcu opala Drogę do wsi Rozdziera muzyka Zapitych gardeł W rowie Jak kawał drewna Leży człowiek Z nożem pod łopatką Jemioła Jak magiczne oko Mruga Na czerwonym nożu Rozmodlił się kruk Odpowiedz Link
black_jotka Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 17:50 "Poboki" Ryszard Milczewski - Bruno W Pobokach - biało Baby zgięte w łokciach Owocem kaczki dźgają Juchę w krużach warzą Na kiełbasę czarną Weselni przyjdą goście Lasem piaskiem grochem Smarować grzdyle łojem I ze szklanic jurnych Bimber wstrzemięźliwie chuchać Zamuzykuje Bartłomieja kwartet Pęknie ślubnym w oku wianek Za dużo wojen było już Byśmy byli bez nerwów: Zaśpiewa teść dyszkantem Odpowiedz Link
jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 17:52 Poezja Bruna jest nieustającym apelem o prawdę za wszelką cenę. Poczynając od prawdy języka, bowiem poeta przez całe życie broni się przed podporządkowaniem swego instynktu językowego normom języka literackiego. Chce znać prawdę o swym dziedzictwie i o sobie samym. Taki maksymalizm jest rzadkością nawet wśród piszących. O jego niebezpieczeństwie mógł się przekonać autor „Nie ma zegarów” na własnej skórze. Maksymalizm ów skazał go bowiem na osobność. Wielu marzy o tym, by dostąpić owej osobności. Inni porzucają ją za cenę dorównania doraźnym wymaganiom. Bruno był jej wierny. Być może nawet nie potrafił inaczej żyć ani pisać. Toteż osobność pochłaniała go coraz bardziej. Krzysztof Nowicki, „Milczewska okolica” Odpowiedz Link
jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 17:53 Kalinkowe z córeczką rozmówki (lingwistyka rodzinna) Takie malulkie - lilak biały Śnieguliczka - międzyrzecz - milczewska słowica Mlekiem mówi - o! - palcem mówi Jak głupczyc stoję - myśliboru głóg Pojedziemy dada - w międzylasu rybnik Pojedziemy dada - w ostrołęgów żar Suka mufka - marnotrawne słowa - sęk Gibas w przód, Gibas w tył - stęk... Takie malulkie - lelek świętolubny Żółtlica - goleniów - milczewska okolica Jabłko pogody - klekle - bocianów strop Jak złotoryj szczerzę zęba wykrot Pojedziemy dada - w wilczych lasków lubsk Pojedziemy dada - w zakopany bielsk Synek - świerzbi świerzbi - drap drap drap Żona - boli boli - cierp cierp cierp z tomu "Podwójna należność", 1972 Odpowiedz Link
jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 17:57 Ryszard Milczewski-Bruno (1940-1979) Polski poeta. Urodził się 18 lutego 1940 roku w Tarpnie koło Grudziądza. Był przyjacielem Edwarda Stachury, należał do grupy zbuntowanych poetów tzw. kaskaderów literatury, do których krytycy literaccy zaliczyli także: Andrzeja Bursę, Marka Hłaskę, Halinę Poświatowską, Edwarda Stachurę i Rafała Wojaczka. Należał do Związku Pisarzy Polskich. W Grudziądzu ukończył technikum rolnicze. Studiował na ASP w Toruniu i filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. Debiutował w 1958 roku wierszem Starość dłoni w tygodniku społeczno-kulturalnym "Orka". Pisał reportaże do "Faktów" z zamiarem wydania ich w przyszłości w postaci tomu Waga lita ciepła. Do śmierci wydał sześć tomików poezji: Brzegiem słońca (1967), Poboki (1971), Dopokąt (1972), Podwójna należność (1974), Jesteś dla mnie taka umarła (1974) i Nie ma zegarów (1978). Po śmierci poety wydano: Poezje wybrane (1981), Gwizdy w obecność (1982), Jak już, to już (1983), Poezja, proza, listy (1989) oraz Mamo przyszedłem straszyć (2002). Za pierwszy tom poezji otrzymał dwie nagrody: im. Peipera, przyznawaną przez "Ugrupowanie literackie 66" we Wrocławiu oraz miesięcznika "Poezja" za najlepszy zbiór wierszy roku 1971. Za tomik Podwójna należność otrzymał po raz drugi nagrodę im. Peipera, a także nagrodę im. Piętaka. Milczewski-Bruno zmarł śmiercią tragiczną 17 maja 1979 roku w Nowej Wsi Szlacheckie Odpowiedz Link
jutta_t Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 17:59 Gdy tańczyć z nią miał - o, wciornaści To on milczkiem dziędzierżawę skubał I gwiazdnicę - w kwiczołach cały Jakby w zapiwku dostał siekierą okraszony pień A gdy w nim zamrugany do łez - nawrot Kurcze blade - krzyknął - jak targaniec skoczył: Odyńcem tu kaczałą tam a podkową w pobok - - Za skocznie chyba - na krzaku bo rozpięty jest Jak kutas teraz - odtańcowany do cna Z dziupelką nawiści i rosy - żyw jeszcze Ale już jakby w jej oczach nóż wypatrzył Ryszard Milczewski - Bruno Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 20:39 Ryszard Milczewski - Bruno X X X O, gdzie to ja się nie mościłem I z jaką wiarą w to co upadło A już się podnosi - i jak - - O, żądzo - do niepoznaki aż - - Po lustrach węszyli głęboko A patrzcie patrzcie: mówiłem Z tyłu słupiały żony i osły - - Skoczne bo w pałukach flety W olchach - rozpalona miedź Poroniona chandra oblatana szpakami I kolędowanie o kulach anielskie Z lamą w oczach i kłem w piersi -- W lipnicach gdzie maderyzowany moszcz Mario - daj mi umrzeć marnie Odpowiedz Link
jerzy_55 Re: ______WIERSZE________________ 19.02.12, 20:40 www.youtube.com/watch?v=x56BPD0lXxA Odpowiedz Link