rawik-is-me
07.03.13, 18:28
Igo Sym próbuje werbować do pracy w teatrach warszawskich polskich aktorów, pomimo bojkotu i zakazu wydanego przez konspiracyjny Związek Aktorów Scen Polskich. Kusi swoich byłych kolegów wysokimi zarobkami lub - w przypadku odmowy - szantażuje ich "biletem" do Oświęcimia. Podziemna prasa nazywa go wprost "świnią", "kanalią" i "kolaborantem". Już przed wojną polski kontrwywiad podejrzewał Syma o agenturalną działalność, gdyż niezwykle często wyjeżdżał do Berlina w sprawach "filmowych".
Wyrok śmierci na Igo Syma wydany przez Wojskowy Sąd Specjalny ZWZ zatwierdził gen. Stefan "Grot" Rowecki. Z jego wykonaniem trzeba było się śpieszyć, ponieważ Sym już 8 marca miał wyjechać na stałe do Wiednia, chciał uciec coraz bardziej bojąc się o swoje życie. Zaraz po wykonaniu wyroku hitlerowcy ogłosili w Warszawie żałobę. Było to wydarzenie wyjątkowe, ponieważ podczas okupacji stolicy zrobiono to jeszcze tylko dwa razy - po klęsce pod Stalingradem w 1943 roku oraz po zamachu na Franza Kutscherę w roku 1944. W odwecie aresztowano 118 polskich obywateli (m.in. Stefana Jaracza i Leona Schillera, których wysłano potem do Oświęcimia). Z grupy aresztowanych 21 rozstrzelano w Palmirach cztery dni później.