jutta_t
28.07.13, 21:54
Niedawno poruszałam już ten temat. W moim podejściu do Kamili Łapickiej nic się nie zmieniło. Ciągle jest mi je żal i życzę jej, aby w końcu los się do niej uśmiechnął. Trzymam za nią kciuki. Mam nadzieję, że niebawem znajdzie ludzi, którzy będą dla niej przychylni, i że będzie ich dwa razy tyle, co tych, którzy się od niej odwrócili.
Dlaczego znów zaczepiam ten temat? 21 lipca była pierwsza rocznica śmierci Andrzeja Łapickiego. W internecie znalazłam informację, że jego rodzina oraz przyjaciele spotkali się w Kinie Atlantic, żeby powspominać tę wybitną postać. Spotkanie zorganizowała jego córka - Zuzanna Olbrychska-Łapicka. Byli na nim niemal wszyscy, którzy powinni być. Zabrakło jednak pani Kamili.
Podobno powodem nieobecności pani Kamili jest to, że nie żyje w dobrych stosunkach z córką męża, której to przypadł cały po nim spadek. Po śmierci Łapickiego wielu jego przyjaciół odwróciło się od pani Kamili, nic więc dziwnego, że nie pchała się tam, gdzie jej nie chcą. I bardzo dobrze - po co się denerwować i narażać się na nieprzyjemności i zgryźliwe uwagi.
Znalazłem też komentarz mówiący o tym, że nieobecność Pani Kamili, to znak, że nie obchodzi rocznicy śmierci męża i że w ten sposób chce się odciąć od przeszłości. Przepraszam bardzo - od kiedy publiczne pokazywanie się na jakichś spotkaniach świadczy o tym, czy ktoś obchodzi rocznicę czyjejś śmierci, czy nie? Nie chodzi tu przypadkiem o wewnętrzne przeżywanie tego dnia?
Wydaje mi się, że odcięcie się od przeszłości pani Kamili by dobrze zrobiło - przekonała się jacy potrafią być "przyjaciele". Niech nie zapomina, że na świecie jest jeszcze mnóstwo dobrych ludzi, którzy naprawdę wiedzą, co to przyjaźń i nie osądzają pochopnie.