mala200333 Hitler..teoria spiskowa 29.10.13, 13:40 Zdania nawet wśród historyków są podzielone. Niektórzy z nich uważają, że gdy Niemcy stały już pod ścianą, Hitler stanął przed trzema możliwościami: mógł oddać się w ręce Rosjan, popełnić samobójstwo lub zdecydować się na ucieczkę. Jak wynika z niektórych hipotez, zwycięski miał się okazać właśnie ten ostatni wariant. Według bardzo popularnego założenia, kanclerz III Rzeszy miał się ulotnić z bunkra wraz z Ewą Braun. Mózgiem operacji miał być szef Gestapo, Heinrich Mueller, który miał przygotować założenia ucieczki w każdym, najdrobniejszym nawet detalu. Gdy wybiła godzina zero, Hitler, Ewa Braun oraz Hermann Fegelein, szwagier tyrana, mieli rozpocząć realizację misternego planu. Najpierw przemieścili się tajnym tunelem, który prowadził z bunkra. Już po dwudziestu minutach mieli wydostać się na powierzchnię. Stamtąd było już niedaleko do modnego niegdyś bulwaru, który został zaadaptowany na potrzeby lotniska. Miał tam już na nich czekać samolot transportowy Junkers-52. Maszyna pilotowana przez kapitana Petera Baumgarta rozpoczęła lot w stronę Danii. Lądowanie w Skandynawii miało być zaledwie początkiem długiej podróży, jaką zbrodniarz miał odbyć. Po krótkiej wizycie wyruszył w dalszą drogę - najpierw do Hiszpanii, gdzie miał skorzystać ze wsparcia udzielonego mu przez generała Franco, a potem na Wyspy Kanaryjskie - poinformował dziennik "Daily Mail". Już na Kanarach miała czekać na Hitlera łódź podwodna. Dopiero ten okręt zabrał go w docelowe miejsce - do Argentyny. Jednostka zacumowała w porcie Necochea, położonym ok. 500 kilometrów na południe od Buenos Aires. Zdaniem części badaczy, ludobójca miał się osiedlić w Argentynie na stałe i dożyć końca swoich dni u boku Ewy Braun, która urodziła mu dwie córki. Jego życie w Ameryce Południowej miało przypominać sielankę, a despota przeżył po wojnie jeszcze 17 lat. Alternatywna wersja dziejów zakłada, że zmarł 13 lutego 1962 r. Odpowiedz Link
mala200333 Re: Hitler..teoria spiskowa 29.10.13, 13:51 Absurdalna jeszcze do niedawna hipoteza zyskała wielu zwolenników po tym, jak w 2009 r. okazało się, że odnalezione w pobliżu niemieckiego bunkra szczątki, które rzekomo miały należeć do Hitlera, w rzeczywistości pochodziły od kobiety. Mimo wielu lat, jakie upłynęły od czasu zakończenia wojny, nie udało się znaleźć twardych dowodów na to, że niemiecki zbrodniarz naprawdę dokonał żywota w kwietniu 1945 r. Po 1945 r. brytyjskie i amerykańskie służby wywiadowcze regularnie otrzymywały sygnały od świadków, którzy twierdzili, że widzieli Hitlera na własne oczy. Odpowiedz Link
seremine Tramwaj, który kursował spod stacji kolejowej... 29.10.13, 22:31 Tramwaj, który kursował spod stacji kolejowej Rembertów przez obecną Chruściela na teren koszar i poligonu lata 30te... Odpowiedz Link
nefretete993 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 30.10.13, 02:01 dziwnawojna.pl/twarde-ladowanie/1381691_671052249580789_134606501_n/ Odpowiedz Link
jane_doe_hej Fotki..stara Warszawa 30.10.13, 03:25 warszawa.gazeta.pl/warszawa/56,34862,14826105.html Odpowiedz Link
mala200333 Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@ 30.10.13, 13:37 Konstancin-Jeziorna . dokładnie 74 lata temu, 30 października 1939 zmarł w Konstancinie Wacław Gąsiorowski. Polski powieściopisarz, dziennikarz, działacz polonijny i niepodległościowy - dla Konstancina zaś zasłużony sołtys, którą to funkcję sprawował honorowo (nie pobierając wynagrodzenia) od 1936 roku. Do ostatnich dni mieszkał w willi Ukrainka przy ul. Batorego. Jak mówi legenda, zmarł ze zgryzoty po klęsce września 1939 roku, jego pogrzeb zaś stał się patriotyczną demonstracją. Wacław Gąsiorowski spoczywa wraz z żoną Astą (z pochodzenia Dunką), na cmentarzu w Skolimowie. Na zdjęciu grób Gąsiorowskiego zaraz po pogrzebie - 1939 rok Odpowiedz Link
jutta_t Odkurzacz powstał dlatego, bo James Murray .... 30.10.13, 15:42 Odkurzacz powstał dlatego, bo James Murray nigdy się nie poddawał. Opatentował żniwiarkę i przetrząsacz do siana, ale nie potrafił na nich zarobić. To go jednak nie zniechęciło. Pracując jako zamiatacz, opracował urządzenie, które samo wciągało kurz (i tym samym ratowało Murraya przed astmą). Całą historię przeczytacie tu: bit.ly/16AaYfz Odpowiedz Link
nefretete993 Hitlerowcy nazywali ją Artemidą. Imię greckiej ... 31.10.13, 03:00 Hitlerowcy nazywali ją Artemidą. Imię greckiej bogini łowów, chroniącej trzodę przed groźnymi zwierzętami, było niezwykle adekwatnym kryptonimem dla Virginii Hall. Jej działalność dała się tak mocno we znaki gestapo, iż obwołano ją „najbardziej niebezpiecznym, alianckim szpiegiem, którego należy bezwzględnie zlikwidować”. wiadomosci.onet.pl/prasa/kulejaca-dama-ktorej-bala-sie-iii-rzesza/vec83 Odpowiedz Link
black_jotka Sarzana, mało znane włoskie miasteczko 31.10.13, 18:39 Sarzana, mało znane włoskie miasteczko, leżące niemal nad brzegiem Morza Liguryjskiego, ma na swoim terytorium prawdziwy skarb – świetnie zachowaną fortecę z przełomu XV i XVI wieku, jeden z najważniejszych zabytków architektury militarnej na świecie. Odpowiedz Link
smieszka-on-line Re: Sarzana, mało znane włoskie miasteczko 03.11.13, 03:11 Niesamowita forteca. Odpowiedz Link
seremine Choć niektórzy słyszeli o okupowanej przez Niemców 02.11.13, 00:56 Choć niektórzy słyszeli o okupowanej przez Niemców brytyjskiej wyspie Jersey, prawie nikt już nie pamięta o tym, że również Stany Zjednoczone przez pewien okres II wojny musiały przełknąć gorzką pigułkę utraty terytorium. Mowa o Attu – wyspie w grupie Wysp Bliskich, w archipelagu Aleutów w stanie Alaska. Jest ona najdalej na zachód wysuniętym punktem USA, w odległości 85 km od wybrzeży Rosji. Ma około 20 stałych mieszkańców, żyjących w osadzie Attu Station. Podczas II wojny światowej opanowana przez wojska Japońskie w czerwcu 1942. Wraz z pobliską wyspą Kiska, zdobytą w tym samym czasie, stanowiła jedyną część rdzennych Stanów Zjednoczonych okupowaną przez wrogie wojska podczas wojny. Utrata wysp była dużym ciosem dla Amerykanów, głównie ze względów psychologicznych, bo niezamieszkane wyspy nie miały większej praktycznej wartości dla obu stron. 11 maja 1943 na wyspie wylądował aliancki desant. Japoński garnizon wyspy stawiał opór do 29 maja. W bitwie zginęło łącznie prawie 6 tys. żołnierzy. Odpowiedz Link
seremine Re: @@@@@@@Kiedys@@@@@@@Walia 02.11.13, 07:45 We wschodniej Walii, ponad 300 metrów nad lustrem rzeki Cennen, na wapiennym klifie wznosi się twierdza Carreg Cennen. Powstała ona w XIV wieku i targana była burzliwymi dziejami, a boje o nią regularnie toczyli Walijczycy z Anglikami. Miejsce jest znane głównie ze względu na sklepione tunele pod zamkiem, które prowadzą do naturalnych jaskiń. Ze szczytu można podziwiać niesamowitą panoramę na Preseli Hills na zachodzie i odległe Góry Czarne na południu. Jego niezwykła, mroczna atmosfera stanowi magnes na turystów z całej Wielkiej Brytanii, bo sam zamek, oprócz malowniczego położenia, jest źródłem wielu niesamowitych legend i opowieści. Odpowiedz Link
jutta_t Re: @@@@@@@Kiedys@@@Wyszehrad 02.11.13, 07:51 Wyszehrad (węg. Visegrád - zamek na wzgórzu), historyczne miasto w północnych Węgrzech, leży 35 km na północ od Budapesztu, w zakolu Dunaju. Już Rzymianie zbudowali tu swoją fortecę, później powstał tu słowiański gród, który z biegiem czasu został przekształcony w potężną cytadelę. W XVI wieku, po najazdach tureckich zamek i położone u jego stóp miasteczko zostały doszczętnie zniszczone. Dopiero w XVII wieku podniosło się z ruin, a w XX wieku odzyskało prawa miejskie. Odpowiedz Link
dunant Pies spadochroniarz.. 03.11.13, 00:25 Pewnego dnia w lipcu 1943 roku niemieckie samoloty zbombardowały londyńską dzielnicę Paddington. W akcji ratowania ludzi znajdujących się pod gruzami wziął udział polski żołnierz będący na przepustce – Władysław Moźdierz. Podczas odgruzowywania zniszczonego domu zobaczył trzymiesięcznego szczeniaka gramolącego się spod zwałów cegieł. Niewiele myśląc schował go do plecaka i zabrał ze sobą do jednostki, która stacjonowała w Szkocji. W ten sposób mały owczarek nazwany później Smokey został maskotką 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, której żołnierzem był jego wybawca. Smokey pełnił w niej podobną rolę jak niedźwiedź Wojtek wśród żołnierzy generała Andersa. Wielu spadochroniarzy miało za sobą koszmarne wspomnienia z Nieludzkiej Ziemi – łagrów i więzień Związku Radzieckiego. Czworonożny przyjaciel pomagał im chociaż na chwilę zapomnieć o tym co przeszli, o tym, że stracili rodziny. Był przecież takim samym sierotą jak oni. Brygada stworzona przez generała Stanisława Sosabowskiego przechodziła właśnie fazę szkolenia. Smokey zawsze towarzyszył polskim komandosom podczas ćwiczeń. Ktoś wpadł na pomysł by Smokey’owi… uszyć jego własny spadochron! Pomysł szybko zrealizowano. Dzielny Smokey wykonał na nim dwa samodzielne skoki. Do kompletu dostał także szary beret – taki sam jaki nosili jego towarzysze. Ze Szkocji Brygadę przeniesiono do Stamford w Anglii, skąd komandosi mieli ruszyć do walki na kontynencie. Ku ich wielkiemu rozczarowaniu Brytyjczycy nie pozwolili im wesprzeć Powstania w Warszawie tylko przeznaczyli ich do operacji Market-Garden – jednej z najbardziej spartolonych w czasie całej wojny. Smokey przeczuwał, że dzieje się coś niedobrego i że wkrótce jego towarzysze opuszczą go. Odszedł więc pierwszy. Weterynarz stwierdził, że przyczyną śmierci był udar serca. Spadochroniarze pochowali go z honorami w ogrodzie przylegającym do szkoły, w której stacjonowali. Historię bohaterskiego psa przypomniano ponad pięćdziesiąt lat później, w maju 1997 roku. Z okazji uroczystości upamiętniającej polskich spadochroniarzy odrestaurowano nagrobek Smokey’a i przeniesiono go w bardziej widoczne miejsce w ogrodzie. Jego odsłonięcia dokonał gen. dyw. John Drewienkiewicz, dowódca sił pokojowych w Sarajewie. Nad szkołą przeleciały myśliwce Spitfire i Hurricane, a w ogrodzie szkoły wylądowali brytyjscy spadochroniarze – słynne Czerwone Diabły. Źródła: Liliana Szczerbakowicz, Smokey – przyjaciel polskich spadochroniarzy, Gazeta Niedzielna, 6.07.1997. Odpowiedz Link
smieszka-on-line Miasto Ani... 03.11.13, 03:21 Gdzieś w odległej Anatolii, na samej granicy z Armenią, z dala od jakiegokolwiek ruchu drogowego czyli mniej więcej na końcu świata znajduje się olbrzymia metropolia – Ani. Miasto obdarzone potężnymi murami rozciąga się na olbrzymiej powierzchni i było niegdyś zamieszkane przez niemal dwieście tysięcy ludzi. Jego kulturowa potęga w średniowieczu była tak znacząca, że miasto z powodzeniem mogło rywalizować z takimi metropoliami jak Konstantynopol czy Bagdad. Odpowiedz Link
zamyslona_7 Re: Miasto Ani... 03.11.13, 03:24 Ani jako główne miasto ormiańskiego państwa sprawowało kontrolę nad handlem w regionie, oraz było stolicą ortodoksyjnego Kościoła Ormian. Nazywane było miastem czterdziestu bram lub miastem 1001 kościołów. W jego obrębie mieszkało 12 biskupów, 40 mnichów i 500 księży. Stawiano tu olbrzymie świątynie i pisano księgi. Ani rosło w siłę. Odpowiedz Link
zamyslona_7 Re: Miasto Ani... 03.11.13, 03:28 Nic wam to nie mówi? Nigdy nie słyszeliście, żeby w północno-wschodniej Turcji istniało tak wspaniałe miasto? Cóż, jest ku temu powód. W Ani od 300 lat nie mieszkała żywa dusza. Miasto oddalone jest o jakąś godzinę drogi od Karsu. Przez tę godzinę minęliśmy może dwa samochody. Każdy pokonany kilometr oddalał nas od współczesności i przybliżał do wieków średnich. Minęliśmy po drodze mongolskie hordy, gruzińskie szyki królowej Tamary i Seldżuckich Turków. Dotarliśmy w głąb złotych wieków Ormian. Spojrzeliśmy na ich potęgę. Na usytuowanie miasta. Klasztor na górskim półwyspie i olbrzymią katedrę. Na cytadeli powitał nas król Gagik. I nagle pyk! Wyrósł przed nami meczet. I wszystko przepadło. Ani jest miastem duchów. Metaforą całej Armenii. Najwięcej Ormian uciekło z niego już w XIV wieku. Później przyszły czasy osiedlenia się tu Turków, ale było to już raczej niewielkie miasteczko. I na nie zresztą przyszła pora. W XVIII wieku dotarły tu wędrowne klany Kurdów i zamordowały większość mieszkańców. Ani umarło. Martwe pozostaje. Jeśli kiedyś będziecie w okolicy – a myśląc “okolica” mam na myśli również Gruzję, z Borjomi jest już całkiem blisko – koniecznie wybierzcie się do Ani. Jak już stoczycie walkę z nietoperzami, porozmawiacie z pasącymi się w kościele krowami i uda wam się nie połamać nóg w jednej dziur w podłodze meczetu, wdrapcie się na sam szczyt cytadeli. Spójrzcie dookoła siebie. Spójrzcie za rzekę, gdzie mieści się dzisiejsza Armenia, i w drugą stronę gdzie rozciąga się wielka Turcja. Wciągnijcie głęboko powietrze i posłuchajcie opowieści duchów. Posłuchajcie pieśni o Ani. Odpowiedz Link