Dodaj do ulubionych

Tak sobie..

    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 08.06.16, 21:30
      Czerwiec po deszczowym maju, często dżdżysty w naszym kraju.
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 08.06.16, 21:32
      Czerwiec temu się zieleni, kto do pracy się nie leni.
      • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 08.06.16, 21:32
        Człowiek budzi się rano, morze budzi się w nocy.
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 08.06.16, 23:00
      Dr Magdalena Grabowska: wiele spraw o gwałt utyka, zanim się na dobre zacznie

      Powszechne jest przekonanie, że kobiety mogą uniknąć gwałtu, jeśli będą unikać pewnych zachowań, uznawanych za coś w rodzaju "zgody na seks". W tym schemacie ofiara gwałtu staje się współwinna choćby dlatego, że nie dochowała wyśrubowanych "norm ostrożności". Skoro ten schemat w myśleniu jest powszechny, to nic dziwnego, że pojawia się u policjantki, prokuratorki czy sędzi ? mówi dr Magdalena Grabowska w rozmowie z Onetem.
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 08.06.16, 23:33
      Z Netu...A po grzyba pis nierząd ma obsadzać szpitalne dyrektorskie stołki swoimi pis pachołkami, hę?
      Gdyby je obsadził swoimi, nie miałby na kogo zwalać winy, a poza tym pis nierząd nie ma pomysłu ani ochoty zajmować się zdrowiem swoich obywateli. Im większy bałagan w kraju, tym dla partii pis lepiej i o to Kaczyńskiemu właśnie chodzi. Bez wrogów partia Kaczyńskiego straciłaby rację bytu, a prezes istnieć.
    • mala200333 Re: Tak sobie.. 09.06.16, 05:59
      Zostałem okradziony. Byłem zmuszony zgłosić policji przywłaszczenie pamiątek rodzinnych... Zrobiła to siostra mojej żony - wyznaje nam Jacek Borkowski (57 l.), znany jako psycholog Piotr Rafalski z serialu "Klan".
      Popularny aktor mieszka obecnie w swoim domu pod Radzyminem koło Warszawy. Po śmierci swej ukochanej żony Magdy (?45 l.) w styczniu samotnie wychowuje ich dzieci - Jacka (14 l.) i Magdę (12 l.). I choć stara się odnaleźć w nowej sytuacji, bardzo tęskni za żoną. Któregoś dnia postanowił skompletować pamiątki po ukochanej. Jakież było jego zdziwienie, gdy nic nie mógł znaleźć. Okazało się, że z domu zniknęły kosztowności. - Zegarek Magdy, jej złota obrączka i pierścionek, który jej kupiłem, pamiątki komunijne dzieci. Janusz Tylman, który jest ojcem chrzestnym Jacka, podarował mu pamiątkową zawieszkę z grawerem, to też zostało zabrane! - wylicza nam Borkowski.
      Zanim jednak złożył zawiadomienie na radzymińskim komisariacie, przeprowadził swoje śledztwo. - Zrobiła to siostra mojej żony twierdząc, że musi zabezpieczyć majątek moich dzieci. Tak napisała mi w e-mailu. Nie minął jeszcze wtedy miesiąc od śmierci Magdy, a ona była gościem w moim domu, przyjechała odwiedzić dzieci, pomagać w trudnych chwilach, za co jestem bardzo wdzięczny... Byłem zmuszony zgłosić policji przywłaszczenie pamiątek rodzinnych moich i moich dzieci - wzdycha załamany.
      Zobacz: Hejterka przeprosiła Filipa Chajzera!
      Jednak to nie wszystko. Rodzina jego żony, mieszkająca pod Zieloną Górą, zapowiedziała sądową batalię o kontakty z dziećmi aktora. - Byłem zszokowany, bo wykracza to poza moją wrażliwość i wyobrażenie. To deprecjonuje mnie w oczach moich dzieci. Stawiany jestem w roli osoby nieodpowiedzialnej, która może w sposób niewłaściwy zarządzać ich mieniem. Nie mogę sobie na to pozwolić. Czuję się tak, jakby ktoś chciał mi zabrać dzieci i ich zaufanie do mnie. Zgodzę się na to, jeżeli sąd zadecyduje, że są to właściwe osoby do kontaktu z małoletnimi. Na razie mam na ten temat inne zdanie - podsumowuje całą sprawę pan Jacek.
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 09.06.16, 16:16


      strach_sie_bac 4 godziny temu

      Oceniono 98 razy 80

      " Kaczyński musi zrozumieć, że jego polityka może zrujnować stosunki z USA - a tym samym podważyć polskie bezpieczeństwo" - podsumowuje "WP"."

      No jak Kartofel może coś zrozumieć??? Dowcipnisie w tym Washington Post big_grin

      Pokaż odpowiedzi (16)

      Odpowiedz

      jurek4491 4 godziny temu

      Oceniono 83 razy 65

      Nikt po zakończeniu II wojny światowej nie narobił nam tyle wstydu tak w kraju jak i na arenie międzynarodowej jak ten prymitywny i zacofany burak
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 09.06.16, 17:50


      Noclegu na Światowe Dni Młodzieży nie ma jeszcze 80 tys. pielgrzymów. Kościół apeluje do wiernych, żeby zapraszali ich pod swój dach, dyrektorzy organizują noclegi w szkołach, a władze Krakowa organizują pola namiotowe na stadionie Korony, a nawet na kampusie UJ. Mimo to zakonnicy z wielu krakowskich zgromadzeń nie chcą wpuścić pielgrzymów do swoich ogrodów.

      W tylko centrum Krakowa znajduje się ok. 20 przyklasztornych ogrodów o powierzchni ponad 15 hektarów - wyliczyła "Gazeta Wyborcza". Już wcześniej miejscy aktywiści i krakowscy radni zachęcali zgromadzenia zakonne, żeby otworzyły swoje ogrody dla mieszkańców stolicy Małopolski, ale te nawoływania nie przyniosły żadnego skutku. - Kościół słusznie apeluje do mieszkańców, żeby przyjęli pielgrzymów, ale sam także mógłby udostępnić klasztorne ogrody, które znajdują się w środku miasta, blisko przystanków komunikacji miejskiej - ocenia krakowski radny Grzegorz Stawowy w rozmowie z Fakt24.pl. - Gdyby to były zakony z zaostrzoną regułą, przyczyna zamkniętych ogrodów byłaby oczywista, jednak w większości w Krakowie są otwarte zgromadzenia, a mimo to zamykają się na mieszkańców i pielgrzymów - dodaje Grzegorz Stawowy.

      Krakowianie już od dawna są rozczarowani taką postawą zakonników, bo klasztorne ogrody mogłyby być świetnym miejscem do weekendowych spacerów w Krakowie, w którym terenów zielonych jest jak na lekarstwo. Pielgrzymi, którzy przyjadą do stolicy Małopolski na Światowe Dni Młodzieży też nie zostaną przyjęci przez zakonników z otwartymi ramionami. Pielgrzymów w ogrodzie nie przyjmie m.in. Zgromadzenie Księży Misjonarzy. Choć zakonnicy posiadają trzy hektary ziemi w samym centrum miasta- ulic Stradomskiej, św. Gertrudy, św. Sebastiana i Dietla. Namioty mogłoby tam rozbić kilka tysięcy osób. Jak tłumaczą, zaoferowali nocleg, ale w salach wykładowych.

      Jedni nie mają toalet, inni chcą tylko "swoich"

      Pielgrzymi nie będą też spać w ogrodach cystersów w Mogile. - To nie takie proste postawić namioty w ogrodzie, bo wraz z nimi trzeba zagwarantować dostęp do toalet i pryszniców, tak by mieszkali w godnych warunkach - mówi ojciec Maciej z tego zgromadzenia w rozmowie z "GW". Być może zakonnicy zorganizują dla pielgrzymów nocleg w klasztorze. Natomiast Klasztor Karmelitów "Na Piasku" do swoich ogrodów położonych także w centrum miasta (między ulicami Karmelicką, Batorego, Łobzowską i Garbarską) przyjmie wyłącznie młodzież ze wspólnoty karmelitańskiej. Nikogo z obcych pielgrzymów zakon przyjąć nie zamierza. Na swój teren nikogo nie wpuszczają też siostry wizytki na rogu ul. Krowoderskiej i pl. Biskupiego, podobnie jak karmelitanki z ul. Łobzowskiej. Zamknięty jest również park Jalu Kurka należący do salwatorian. Pomimo próśb, nie otworzą go nawet na ŚDM.

      To indywidualna decyzja zakonników

      - Podczas tego wydarzenia zakonnicy przyjmą ok. 20 tys. pielgrzymów - informuje Dorota Abdelmoula, rzeczniczka ŚDM w rozmowie z Fakt24.pl. To jednak kropla w morzu potrzeb, bo wciąż brakuje miejsc dla 80 tys. osób, a te mogłyby się znaleźć, gdyby ogrody przekształcono w pola namiotowe. - To prywatna inicjatywa zakonów, jesteśmy z nimi w stałym kontakcie, jednak nikogo nie namawiamy - dodaje Dorota Abdelmoula w rozmowie z Fakt24.pl Pielgrzymi podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie mogą spać w kościołach, które będą otwarte całą dobę.
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 09.06.16, 17:52
      Rozmawialiśmy bardzo długo, przesiadywaliśmy ze sobą całe noce. Opowiadałam mu o tym, co się wydarzyło, jakie mam plany, co czuję. Przytulaliśmy się, ale nigdy nie doszło do czegoś więcej między nami. Dla mężczyzny jest to trudniejsze, a dla mnie nie było problemu, by wziąć go za rękę i o coś się zapytać ? opowiada Faktowi24 była siostra zakonna, która po 12 latach wybrała życie świeckie.

      Faustyna poszła do zakonu mając 17 lat. Rodzice byli zszokowani i zaskoczeni, nie wiedzieli nawet jak się zachować. Matka przestała odzywać się do córki, nie rozmawiały ze sobą przez rok. ? Wiele osób mi mówiło: Taka młoda, taka piękna. Po co ci to? Zepsujesz sobie życie ? wspomina. Jednak Faustyna tylko się do nich uśmiechała, bo dobrze wiedziała, co robi ze swoim życiem. Dla niej zakon był naturalną decyzją, jednak nie do końca łatwą.

      Bóg czy chłopak?

      Wtedy, jak mówi, była zauroczona pewnym chłopakiem, razem aktywnie udzielali się w życiu kościoła. Zachowywała się normalnie: spotykali się, całowali, nigdy jednak nie mówiła o swoich przemyśleniach dotyczących zakonu. Kiedy pewnego dnia powiedziała mamie, że rzeczy są spakowane i dziś wyjeżdża, kobieta nie potrafiła dojść do siebie, dla innych również to było szokiem.

      Wtedy Faustyna nie myślała o rodzinie, dzieciach. Jedyne, czego chciała, to wstąpić do zakonu. Musiała powiedzieć o tym również chłopakowi. Nie chciała zrobić tego osobiście, napisała więc list, w którym wszystko wyjaśnia. Płakała po tym całą noc.

      12 lat spędzonych w zakonie Faustyna traktuje jako dar. Był to czas, kiedy ukształtowała swoją osobowość i nauczyła się dorosłości. Oprócz aktywnej działalności na rzecz młodzieży oraz prowadzenia wielu spotkań ewangelizacyjnych, miała również czas na spotkania towarzyskie. Nie była zamknięta za grubymi murami klasztoru, wychodziła do ludzi, prowadziła katechezę, sporo podróżowała.

      Miała 19 lat, kiedy zakochała się bez pamięci w dwudziestokilkuletnim studencie medycyny. Wtedy była w trakcie postulatu i postanowiła sobie zrobić 7-miesięczną przerwę. Chciała wszystko jeszcze raz przemyśleć, mieć pewność swojej decyzji.

      Rozmawiali ze sobą bardzo dużo, poznawali się, spędzali razem długie zimowe wieczory, jednak pewnego dnia wszystko runęło jak domek z kart. Niespodziewanie chłopak przyszedł do Faustyny i powiedział, że nigdy więcej się nie spotkają i to już koniec znajomości. Dla 19-latki był to potężny cios, nie mogła przestać płakać przez miesiąc. Nie wiedziała, co się stało i dlaczego ich związek więcej nie może trwać. Po latach dowiedziała się, że chłopak był śmiertelnie chory i chciał ukochanej zaoszczędzić cierpienia. Dlatego odszedł.

      Trzy małe trumienki

      Po tym, co się wydarzyło, Faustyna wróciła do zakonu i dalej przygotowywała się do święceń. Życie w zakonie nie wydawało jej się wypróbowaniem, tylko szczęściem. Mówi, że robiła co chciała, mogła do woli spotykać się z ludźmi i prowadzić zajęcia ewangelizacyjne. To akurat bardzo lubiła, dlatego czuła się spełniona.

      Będąc w zakonie siostra Faustyna została poddana psychoterapii NEST skierowanej do osób, które przeżyły traumę. Wszystko zaczęło się od dziwnego snu, który okazał się być złowieszczy. Faustyna zobaczyła trzy małe trumienki, wtedy poczuła, że leżą w nich bardzo dla niej bliskie osoby. Była to dwójka jej nienarodzonego rodzeństwa oraz poroniona siostrzyczka. Okazało się, że matka dziewczyny kilka razy przeszła zabieg aborcji, a jedno dziecko poroniła. Faustyna opowiada, że od zawsze czuła, że musiało ich być pięcioro, może stąd ten sen. Dzięki terapii udało jej się przezwyciężyć wewnętrzną pustkę i pogodzić z utratą bliskich, dla Faustyny to były bardzo trudne oraz zarazem ważne przeżycia.

      Prawdziwa miłość

      Siostra Faustyna mając 22 lata poznała w zakonie o rok starszego od siebie kleryka, między nimi zrodziła się miłość. ? To był ogromny dar dla mnie i dla niego, przeszliśmy razem przez tę relację. Nigdy nie całowaliśmy się, nie doszło również do zbliżenia ? wspomina. Trudno sobie wyobrazić, że da się siedzieć przy ukochanej osobie, rozmawiać z nią i nigdy nie pozwolić sobie nawet na pocałunek. Jednak siostra Faustyna mówi, że wspólnymi siłami udało się ominąć grzech. ? Poradziliśmy sobie z tym bardzo dobrze, z czego jestem dumna. Dowiedziałam się jak przeżywa chłopak pewne wydarzenia, a jak przeżywa kobieta. On zobaczył jakie są moje pragnienia, potrzeby, jak należy ze mną rozmawiać. Mówi teraz, że to bardzo dużo mu dało oraz pomogło w pracy kapłańskiej ? opowiada siostra o byłych czasach dodając, że teraz to jej najlepszy przyjaciel. Utrzymują ze sobą kontakt cały czas.

      Wtedy młodzi ludzie najbardziej bali się tego, że zniszczą sobie nawzajem powołanie. ? Przeżywałam strasznie, bałam się o niego, a on o mnie. Nie chciałam, by odszedł przeze mnie ? tłumaczy. Zakochani spotykali się raz na 3-4 razy w miesiącu, ale pisali do siebie bardzo często. Pierwsze wyznania miłości pojawiły się również na papierze. Wtedy Faustyna mieszkała w hostelu dla misjonarzy i mogła spotykać się z klerykiem. ? Rozmawialiśmy bardzo długo, przesiadywaliśmy ze sobą całe noce. Opowiadałam mu o tym, co się wydarzyło, jakie mam plany, co czuję. Przytulaliśmy się, ale nigdy nie doszło do czegoś więcej między nami. Dla mężczyzny jest to trudniejsze, a dla mnie nie było problemu, by wziąć go za rękę i o coś się zapytać ? wyznaje.

      O swojej miłości siostra opowiadała zaufanemu spowiednikowi, to właśnie on ją wspierał i pocieszał. ? Mówił, że będę najgłupszą kobietą świta jeśli zrezygnuje z takiej pięknej i spokojnej relacji, prosił tylko bardzo o to, byśmy się pilnowali i nie weszli w grzech. Chciał, bym miała świadomość, że w tej relacji prowadzę ja, bo mężczyźnie jest o wiele trudniej z tym walczyć ? opowiada.

      Siostra jest szczęśliwa, że miała okazję doświadczyć relacji, która opierały się wyłącznie na uczuciach i nie została przytłumione cielesnością. ? To była prawdziwą miłość. To było niesamowite doświadczenie, które bardzo mocno wychowało. Miałam to szczęście. Kiedy odchodziłam on bardzo walczył o to, bym została ? wspomina.

      Odejście po 12 latach i nowe życie

      Siostra Faustyna zdecydowała się odejść z zakonu dopiero po 12 latach. Ta decyzja była również świadoma i przemyślana. Z czasem nasza rozmówczyni odczuwała silną potrzebę bycia z kimś, chciała związać swoje życie z kochającym mężczyzną oraz założyć rodzinę.

      Wiedziała, że musi odejść, nie miała wtedy ani pieniędzy, ani pracy, ani mieszkania. Jej decyzja wprawiła niektóre zakonnice nie tyle w zakłopotanie, co we wściekłość. Niektóre z nią nie rozmawiały, inne próbowały zastraszyć przekonując Faustynę, że na pewno sobie nie poradzi. ? Mówiły, że z Bogiem tak się nie gra, że już raz podjęłam taką decyzję, że będę nieszczęśliwa. Kiedy wyjeżdżałam żadna z nich nie pomogła mi znieść rzeczy. Jak wychodziłam, nie dostałam ani grosza na drogę, nie miałam absolutnie nic ? opowiada Faustyna o reakcjach zakonnic.

      Jednak na szczęście wszystko potoczyło się w dobrym kierunku: w ciągu dwóch tygodni udało się jej znaleźć nie tylko mieszkanie, ale również pracę. Faustynie bardzo pomogli przyjaciele, którzy podnosili ją na duchu, wierzyli w jej siły oraz na początku pomagali finansowo. ? Pan Bóg stworzył nas, byśmy byli szczęśliwi, więc nie miałam zamiaru się męczyć ? mówi pod koniec naszej rozmowy Faustyna, która w wieku 30 lat rozpoczęła całkowicie nowe życie. I chociaż malowanie się oraz dobieranie ubrań nie przyszło jej łatwo, teraz nasza rozmówczyni czuje się piękną i pewną siebie kobietą.
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 09.06.16, 17:54
      o się zaczyna w wieku 13?14 lat. Najmłodsza dziewczynka, którą spotkałam, była w 3 klasie szkoły podstawowej. Ona chodziła pod hotel, proponowała usługi seksualne i dostawała po 5 czy 8 złotych za seks. Później szła do sklepu, kupowała chleb, ser i wracała do swojego domu. Czasem widziałam ją z braciszkiem ? mówi w rozmowie z Fakt24 siostra Anna Bałchan

      Siostra Maryi Niepokalanej Anna Bałchan towarzyszyła dziesiątkom zagubionych kobiet oraz dzieci będących ofiarami przemocy i handlu ludźmi. Zgłaszają się do niej osoby w kryzysowych sytuacjach, uzależnione, z tzw. syndromem poaborcyjnym oraz innymi problemami natury psychologicznej. Anna Bałchan zaczynała swoją pracę na ulicach Katowic, spotykając się z potrzebującymi pomocy dziećmi oraz kobietami. Przekazywała im informacje o miejscach, gdzie mogą uzyskać wsparcie. Dzięki inicjatywie tej kobiety udało się otworzyć Stowarzyszenie Pomoc dla Kobiet i Dzieci im. Marii Niepokalanej, które od 2001 roku działa w Katowicach. Organizacja pomaga wszystkim kobietom będącym w kryzysie (brak pracy, współuzależnienie, depresje, kryzys związku itp). Zgłaszające się osoby mogą otrzymać bezpłatną pomoc terapeutyczną oraz prawną. Sama siostra Anna jest nie tylko założycielką, ale również terapeutką i konsultantem stowarzyszenia.
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 09.06.16, 17:56


      Niepełnosprawni będą mogli skorzystać z usług specjalnie wyszkolonych prostytutek. Kobiety zobowiązują się do przestrzegania określonych zasad oraz przechodzą przez specjalne badania zdrowotne. Niepełnosprawni zasługują na bezpieczny seks ? uważają Czesi.

      Szkoleniem kobiet zajęła się organizacja "Rozkosz bez ryzyka". Właśnie tam zgłosiły się pierwsze chętne do współpracy panie do towarzystwa. Działalność organizacji skupia się na prewencji chorób wenerycznych oraz pomocy osobom świadczącym usługi seksualne. Na pomysł pomocy niepełnosprawnym w zaspokajaniu ich potrzeb seksualnych pracownicy wpadli kilka lat temu, wtedy zaczęto zbierać niezbędne dla realizacji projektu pieniądze. Przedsięwzięcie wspiera ministerstwo finansów w ramach współpracy szwajcarsko-czeskiej.

      Wszystkie panie, które wyraziły chęć współpracy, podpisały kodeks etyczny, zgodnie z którym mogą uprawiać seks ze swoimi klientami oraz ich dotykać. Kobiety będą również nauczać świadomości seksualnej, asertywności, a także rozmawiać o potrzebach, nawiązywać stosunki partnerskie oraz informować o antykoncepcji.

      Dla samych niepełnosprawnych to spore ułatwienie, gdyż, jak przyznają, nieraz mają kłopot z zaspokojeniem tego typu potrzeb. Klienci nie tylko będą mieli pewność, że nie zagrażają im choroby weneryczne, ale też przestaną obawiać się, że kobiety odmówią spotkania ze względu na ich niepełnosprawność.

      Chociaż usługi są absolutnie legalne, wszystkie koszty związane ze stosunkiem seksualnym mają być pokryte z kieszeni klienta. Koszt maksymalnie 1,2 tys. koron (ok. 190 zł).

      Przypomnijmy, że legalne usługi seksualne dla osób z ograniczoną sprawnością są świadczone m.in. Szwajcarii, Niemczech, Danii, Belgii, Francji, Austrii i Holandii.
    • rawik-is-me Re: Tak sobie.. 09.06.16, 18:01
      Burzliwe rozstanie Johnny'ego Deppa i Amber Heard nie przestaje wzbudzać emocji. Choć wydawać by się mogło, że Heard oskarżająca Deppa o stosowanie przemocy to apogeum tego skandalu, to teraz okazuje się, że kłopoty pary mogły mieć związek z czymś jeszcze innym! Jak donosi bowiem brytyjski 'The Sun', aktor był zawsze bardzo zazdrosny o swoją piękną i dużo młodszą żonę, a jego nerwy szczególnie nadszarpnęła jej bliska relacja z modelką Carą Delevingne.
    • jerzy_55 Re: Tak sobie.. 09.06.16, 19:09


      Młodszy brat Agaty Kornhauser-Dudy, Jakub Kornhauser - jak sam o sobie mówi - w młodości był anarchistą. Na łamach "Dużego Formatu" zdradza, jak w czasach licealnych postawił się rodzicom. W efekcie młodzieńczy bunt nastolatka skończył się ucieczką z domu!

      W rozmowie z "Dużym Formatem" Jakub Kornhauser opowiedział o swoich młodzieńczych latach. Jak przyznał, w czasach liceum był niepokornym nastolatkiem. - Byłem kimś w rodzaju punka, anarchisty, olewałem system. Moja siostra, która jest bardzo, ...hmm, ułożona dziwiła się zawsze: "Jak tak można?!". I donosiła o wszystkim mamie, co uważałem wtedy za skandal - opowiada szwagier prezydenta Andrzeja Dudy.

      Na dowód swoich słów, Kornhauser podzielił się historią z czasów liceum, która zakończyła się jego ucieczką z domu! Opowiada, że jego największy młodzieńczy bunt wyrósł z romantycznej miłości i chęci osiągnięcia niezależności. - Chciałem się wyprowadzić i zamieszkać z dziewczyną. A to była druga-trzecia klasa liceum. Rodzice nie byli zachwyceni tym pomysłem, lekko powiedziawszy - wspomina. Jak dodał, znalazł jednak sposób na osiągnięcie zamierzonego celu. - Podebrałem ojcu pieniądze i uciekłem z domu. Wynajęliśmy z Jagodą pokój pod Krakowem i tam pomieszkiwaliśmy - relacjonuje.

      Jak skończyła się ta historia? - Po trzech tygodniach pieniądze się skończyły i wróciliśmy - wspomina Jakub Kornhauser. Jak dodaje, rodzice uznali sprawę za poważną i kupili mu mieszkanie. - No i super, na początku rewelacyjnie. Ale po pewnym zachłyśnięciu się wolnością, okazało się, że nie mam pieniędzy, moi rodzice trochę zmiękli, ja też, i wróciłem do domu. Na co dzień mieszkałem z rodzicami, a po godzinach - z Jagodą - opowiada Jakub Kornhauser.

      Jakub Kornhauser jest krakowskim poetą, krytykiem literackim i tłumaczem. Ma 32 lata.
    • jerzy_55 Re: Tak sobie.. 09.06.16, 19:11


      Chodzi na marsze KOD, ma liberalne poglądy i nie zgadza się z polityką Andrzeja Dudy. Brat Agaty Kornhauser-Dudy Jakub Kornhauser na łamach ?Dużego Formatu? ujawnia, dlaczego w wyborach prezydenckich nie oddał głosu na szwagra. Powód nie jest wcale związany z polityką! Krytycznie ocenia też prezydenturę Andrzeja Dudy

      Jakub Kornhauser to krakowski poeta, a prywatnie szwagier Andrzeja Dudy. Na łamach ?Dużego Formatu? opowiada o początkach znajomości z prezydentem. ? Przychodził do mojej siostry, gdy jeszcze mieszkała z nami. (...) Wydawał mi się fajny, otwarty, niesamowicie życzliwy, miał harcerski etos. Takie wrażenie sobie zbudowałem ? wspomina Jakub Kornhauser. A jak wyglądają ich relacje teraz? Jak wyjawił Kornhauser, z prezydentem ze względu na odmienne poglądy nie rozmawia o polityce. ? Szwagra widzę dwa razy do roku. Nigdy nie rozmawiałem z nim o polityce. Z siostrą akurat niedawno się widziałem, była u rodziców. Ale ona zawsze opowiada o rzeczach niezwiązanych z polityką ? mówi Jakub Kornhauser.

      Jak wyjawia, w wyborach prezydenckich nie zagłosował na Dudę. Dlaczego? ? Z wielu powodów. Najważniejszy jest taki, że nie chciałem, żeby moja siostra wyjechała z Krakowa, bo wiem, jak kocha Kraków, swoją pracę w szkole i jak obco się czuje w Warszawie ? wyjaśnia. Dodaje, że głosu nie oddał też na Bronisława Komorowskiego. ? Poszedłem na wybory ? bo zawsze chodzę ? i oddałem nieważny głos, żeby zamanifestować, że nie ma dobrego kandydata ? tłumaczy. Podczas kampanii zbierał podpisy na Annę Grodzką. Poglądowo najbliżej mu do partii Zielonych.

      Był na dwóch marszach KOD w Krakowie, bo ? jak tłumaczy ? działania PiS w sprawie Trybunału Konstytucyjnego to łamanie konstytucji. ? Nie zdziwię się, jeśli prezydent Duda stanie za to przed Trybunałem Stanu ? ocenia. Jak dodaje, jest rozczarowany prezydenturą szwagra. ? Uważałem, że jest to samodzielny, racjonalnie myślący człowiek. (...) Sądziłem, że będzie w stanie jako prezydent, który ma poważną legitymację społeczną, postawić na swoim. Ale z drugiej strony szczerze mu współczuję, bo widzę, jak on się męczy ? ocenia.
      • jerzy_55 Re: Tak sobie.. 09.06.16, 19:12
        Legendarny opozycjonista, założyciel Solidarności Walczącej, a dziś poseł Kukiz'15 i marszałek senior w specjalnym wywiadzie dla Fakt24.pl opowiada o swojej burzliwej przeszłości. Zdradza, że ożenił się w tajemnicy przed rodzicami, mając... 18 lat. - Żonę poznałem na wycieczce w góry. To był studencki wyjazd organizowany przez księdza Stanisława Kluzę. Dwa miesiące później byliśmy po ślubie - ujawnia w rozmowie z Fakt24. Morawiecki także odniósł się do wydarzeń podczas rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Pod domem prezesa PiS zebrał się tłum warszawiaków. - Protest 13 grudnia pod domem Kaczyńskiego to obrzydliwa hucpa - powiedział.
    • zamyslona_7 Re: Tak sobie.. 09.06.16, 19:56
      Kamienne biedy i siekiera nie utnie.
      [polskie]
    • zamyslona_7 Re: Tak sobie.. 09.06.16, 19:58
      Biedak, którego napadną prosi o przebaczenie.
      [abisyńskie]
    • zamyslona_7 Re: Tak sobie.. 09.06.16, 22:38
      "Jest niedaleko ogród czarowny
      ogród, co powstał z tęsknoty i marzeń
      gdzie kwiaty pachną poezją liryczną
      a muzyka upojna nie skąpi wrażeń
      U wrót zieleni słychać skrzypiec drżenie
      co Adagio Secret Garden's rzewnie grają
      a nutki westchnieniem w słowa zaklęte
      cichutko i lekko żarliwą miłość wyznają"

      Zanim Max Bruch napisał I Koncert skrzypcowy g-moll, skomponował był wielką operę romantyczną "Loreley", jednak to nie opera przyniosła mu sukces i sławę, a I Koncert skrzypcowy g-moll.
      Bruch jako kompozytor miał to nieszczęście, że tworzył w czasie, kiedy Johannes Brahms i Ryszard Wagner mieli ogromny wpływ na niemiecką opinię muzyczną..... niejako był w cieniu ich muzyki, niedoceniony, a nawet w pewnym okresie kompozytorem zakazanym.

      Witam Cię "fD" w czerwcowym muzycznym ogrodzie bardzo, bardzo serdecznie i zapraszam do wysłuchania "Scottich Fantazy" Brucha.....

      www.youtube.com/watch?v=YpX8DoS2hr8

      "Cudowne dziecko jest czymś zasadniczo anormalnym, jak samo słowo wskazuje. On jest po prostu geniuszem, geniuszem - by tak to ująć - w stanie normalnym" ...... słowa te wypowiedział szwajcarski kompozytor i dyrygent Ernest Ansermet, a skierowane były do 15 letniego wówczas Yehudi Menuhina. Bo Menuhin był genialnym dzieckiem i genialnym wirtuozem skrzypiec .... w wieku ośmiu lat Yehudi wystąpił na wielkiej scenie koncertowej jako solista z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej, wykonując niezwykle trudną "Symfonię hiszpańską" Edouarda Lalo "fD" .....

      www.youtube.com/watch?v=C8sO9HKMwsI

      www.youtube.com/watch?v=k8K53QCdS20

      Niezwykle utalentowany tajwański skrzypek Ray Chen rozpoczął swoją światową karierę po wygraniu w konkursie im. Yehudi Menuhina, a ja z kolei przedstawiam Ci "fD" również niezwykle utalentowanego skrzypka Mariusza Patyrę, który w 2001 roku zdobył I nagrodę na Międzynarodowym Konkursie im. Niccolo Paganiniego w Genui.
      Dzisiaj Patyrę można częściej usłyszeć w światowych salach koncertowych niż z kraju, co wcale nie dziwi tylko bardzo cieszy "fD".

      www.youtube.com/watch?v=7RYnNJ_IbPg

      życzę uroczych, ciepłych i słonecznych dni w czerwcowym muzycznym ogrodzie "fD" ..... citdsir.
    • zamyslona_7 Re: Tak sobie.. 10.06.16, 15:20
      https://bi.gazeta.pl/im/d6/3e/13/z20177110Q,210--rocznica-powstania-Gminy-Wyznaniowej-Zydowski.jpg
      Tak sobie...kiedys...
    • zamyslona_7 Re: Tak sobie.. 10.06.16, 15:25
      https://bi.gazeta.pl/im/d0/3e/13/z20177104Q,210--rocznica-powstania-Gminy-Wyznaniowej-Zydowski.jpg
      Kiedys..
    • zamyslona_7 Re: Tak sobie.. 10.06.16, 16:19
      Depp się wyprzedaje. Pod młotek idą dzieła warte miliony dolarów 10 czerwca 2016, 15:12 2 Depp się wyprzedaje. Pod młotek idą dzieła warte miliony dolarów Foto: Christies / shutterstock | Video: Reuters Aukcja części kolekcji Depp planowana była od początku roku Kolekcja dzieł Jean-Michel Basquiata należąca do Johnny'ego Deppa, warta kilkadziesiąt milionów dolarów, zostanie sprzedana - poinformowali w czwartek wieczorem przedstawiciele domu aukcyjnego Christie's w Londynie. Według komunikatu prasowego opublikowanego w czwartek, Depp wystawia na sprzedaż dziewięć prac jednego z czołowych malarzy amerykańskich drugiej połowy XX wieku - Jean-Michela Basquiata. Każde z nich ma być warte kilka milionów dolarów. Większość z płócien i grafik Basquiata, które trafią na aukcję, pochodzi z lat 80. XX wieku. (www.tvn24.pl)
    • jerzy_55 Re: Tak sobie.. 10.06.16, 17:41
      Kilkudniowe opady oraz szalejące sztormy przyczyna wielkiej powodzi w Australii. Tysiące ludzi straciło dach nad głową.
    • black_jotka Re: Tak sobie.. 10.06.16, 18:00
      Awaria reaktora w belgijskiej elektrowni Tihange
      ? Reaktor Tihange 2 w belgijskiej elektrowni atomowej wyłączył się samoczynnie o 15.30
      ? Zadziałał mechanizm bezpieczeństwa reaktora - tłumaczy rzeczniczka elektrowni
      ? Na razie nie wiadomo, co jest przyczyną wyłączenia
    • black_jotka Re: Tak sobie.. 10.06.16, 18:08
      Soros znów atakuje. Waluty Chin i Hong-Kongu zagrożone
    • black_jotka Re: Tak sobie.. 10.06.16, 18:11


      WIG20 1 782,02 -1,77%
      WIG 45 348,20 -1,28%
      mWIG40 3 497,64 -0,50%
      sWIG80 13 411,66 -0,40%

      indeksy kraj więcej
      17:15, 10.06.2016

      S&P 500 2 100,95 -0,69%
      DJIA 17 905,19 -0,44%
      DAX 9 834,62 -2,52%
      FTSE100 6 115,76 -1,86%

      indeksy świat więcej
      18:05, 10.06.2016

      EUR/PLN 4,36 +0,61%
      USD/PLN 3,86 +0,94%
      CHF/PLN 4,01 +1,08%
      EUR/USD 1,13 -0,33%

      waluty więcej
      18:03, 10.06.2016
      Soros znów atakuje. Waluty Chin i Hong-Kongu zagrożone
      (JF), (Reuters), WP | aktualizacja (12:31) | 76 opinii
      AAA
      375955i2.jpg
      / Wikimedia/World Economic Forum/ CC SA-2.0

      Akcje w Hong-Kongu poniosły w piątek największe jednodniowe straty od trzech tygodni. Nerwy traderów zostały wystawione na próbę raportem, informującym że miliarder George Soros, znany sceptyk odnośnie gospodarki Chin, zawarł duże transakcje na spadki. Są obawy, że będzie atakował walutę wyspy, powiązaną z amerykańskim dolarem.
      Indeks giełdy w Hong-Kongu Hang-Seng stracił 1,2 proc. na koniec dnia, co jest największym spadkiem od 18 maja.

      Wall Street Journal podał w czwartek, że Soros Fund Management wyraził wątpliwości odnośnie globalnego wzrostu gospodarczego, przepływu kapitału w Chinach, wyczerpywaniu tamtejszych rezerw walutowych i polityki wewnętrznej, ale też zdradził kilka szczegółów odnośnie tego, co obstawiał ostatnio na rynku. A obstawiał spadki zarówno w Hong-Kongu jak i Chinach.

      Soros był podejrzewany o chybiony atak na akcje w Hong-Kongu oraz na walutę tego państwa-miasta powiązaną z amerykańskim dolarem podczas azjatyckiego kryzysu finansowego w latach 1997-1998. W styczniu tego roku znowu ujawnił swoje zainteresowanie Chinami. Zauważył, że twarde lądowanie gospodarki Państwa Środka jest praktycznie nie do uniknięcia.

      W najbliższą niedzielę Chiny podadzą kolejne istotne dane o swojej gospodarce - trzy składowe PKB, czyli inwestycje w środki trwałe, sprzedaż detaliczną i produkcje przemysłową za maj. Inwestorzy postanowili więc zrealizować zyski na wypadek, gdyby coś nieoczekiwanie negatywnego w tych danych się ukazało. Prognozy mówią o utrzymaniu w tych trzech wskaźnikach dynamiki z kwietnia.

      W ostatnich tygodniach rynki zarówno w kontynentalnych Chinach jak i w Hong-Kongu wspierane były oczekiwaniami na włączenie akcji chińskich do koszyka indeksów rynków wschodzących Morgana Stanleya (MSCI). Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść w najbliższy wtorek.

      Soros gra na kryzys. Agora jak złoto

      Miesiąc temu informacje od regulatora rynku w USA wskazały, że George Soros w pierwszym kwartale zaangażował znaczne środki w fundusze, kupujące złoto. Miliarder wycofał się z rynku złota trzy lata temu, wtedy ogłaszając, że złoto to bańka inwestycyjna. Teraz wrócił, angażując 123,5 mln dolarów w SPDR Gold Trust.

      Złoto drożeje w czasie, kiedy w gospodarce dzieje się gorzej i następuje zamieszanie na rynkach walutowych. W tym roku zyskiwało w pięciu z sześciu miesięcy. W czerwcu wzrosło już o 4,5 proc. Spółki zajmujące się jego wydobyciem przestały ciąć koszty i szykują się do zwiększania produkcji. Indeks spółek zajmujących się wydobyciem kruszców Philadelphia Gold and Silver wzrósł w tym roku o 104 proc., podczas gdy indeks pięciuset największych firm na Wall Street - S&P500 - o zaledwie 3,5 proc.

      Na marginesie fundusz miliardera MDIF Media Holdings I przyznał się 6 czerwca do kupna 11,22 proc. akcji Agory. Czyżby i o to była forma inwestycji na czas kryzysu?
    • black_jotka Re: Tak sobie.. 10.06.16, 18:31
      Gunung Padang: Atlantyda w Indonezji

      Ta pełna tajemnic megalityczna budowla z Jawy może zmienić nasze rozumienie historii. Zdaniem indonezyjskich uczonych rolę miejsca świętego mogła ona pełnić już tysiące lat przed powstaniem Wielkiej Piramidy i Stonehenge.
      • black_jotka Re: Tak sobie.. 10.06.16, 18:31
        https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/v4tktkqTURBXy82MmUzNzA4NDA2NmEzZDMyNmVhN2IyODgzMzk0MGJkYS5qcGVnkpUCzQJsAMLDlQIAzQJYwsM
        • black_jotka Re: Tak sobie.. 10.06.16, 18:32
          Na pierwszy rzut oka przypomina skrzyżowanie Stonehenge z piramidami Majów. Gunung Padang - niewysokie wzgórze usiane dziesiątkami andezytowych kolumn, nie robi piorunującego wrażenia, ale być może skrywa archeologiczną tajemnicę wszech czasów.

          Dr Daniel "Danny" Hilman Natawidżaja - wykształcony w USA geolog z Indonezyjskiego Instytutu Nauk w Dżakarcie twierdzi, że zagubione w dżungli wzgórze to w rzeczywistości najstarsza piramida na świecie, zbudowana przez zapomnianą cywilizację istniejącą wiele tysiącleci przed Sumerem i Egiptem.

          Góra Światła

          Gunung Padang, w języku sundajskim oznaczające "Górę Światła" lub "Oświecenia", leży w pobliżu wsi Karjamukti, w indonezyjskiej prowincji Jawa Zachodnia. Wzmiankowana po raz pierwszy w raporcie holenderskiego przyrodnika z 1914 r. budowla, pozostawała zapomniana przez następne dziesięciolecia. Dopiero w 1979 r. grupka okolicznych rolników zauważyła schody prowadzące na szczyt wzniesienia i powiadomiła o tym lokalnego inspektora ds. kultury.

          Przeprowadzane tam w kolejnych latach prace wykopaliskowe doprowadziły archeologów do wniosku, że wzgórze stanowiło najprawdopodobniej rodzaj świątyni dla ludów zamieszkujących ten rejon w III tysiącleciu p.n.e. Wszystko zmieniło się jednak w 2011 r., kiedy badania geologiczne pod przewodnictwem Natawidżaji ujawniły, że Gunung Padang nie jest naturalnym wzniesieniem, ale na przestrzeni tysiącleci było ono przekształcane rękoma ludzi.

          Wzgórze, uformowane na kształt piramidy schodkowej, posiada na szczycie pięć przestrzennych tarasów (mierzących 40 m szerokości każdy i ok. 150 m długości łącznie), na które można dostać się po stromych kamiennych schodach. Tarasy gęsto zasłane są ruinami charakterystycznych konstrukcji z naturalnie uformowanych andezytowych kolumn.
    • black_jotka Re: Tak sobie.. 10.06.16, 18:37
      https://www.fotoszok.pl/upload/1fb00272.png

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka