seremine Re: ......IZRAEL..... 26.12.25, 00:45 The Israeli military said on Thursday it had killed a member of Iran’s elite Quds Force in a strike in southern Lebanon, accusing him of planning attacks against Israel from Lebanon and Syria. The man was identified as Hussein Mahmoud Marshad al-Jawhari, whom Israel described as a key operative in Unit 840 of the Quds Force, the foreign operations arm of Iran’s Islamic Revolutionary Guard Corps (IRGC). According to a military statement, al-Jawhari was assassinated in the Ansariyeh area. No further details about the strike were provided. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 01.01.26, 22:48 Na liście tej, wśród organizacji amerykańskich, brytyjskich, niemieckich i japońskich, znalazły się m.in. NGO chrześcijańskie. Za pomoc medyczną odpowiadać mają Międzynarodowy Korpus Medyczny, UK-Med i Peace Winds Japan. Na liście nie znaleźli się jednak Lekarze Bez Granic (MSF). - Izrael nie wykazał się pełną transparentnością w kwestii przyczyn, dla których organizacje były aprobowane bądź nie - ocenił dziennik, dodając, że odrzucano np. oferty tych podmiotów, które wspierały kampanię bojkotu Izraela, lub ich członkowie w przeszłości współpracowali z terrorystyczną organizacją Hamas…. Zdziwieni? Że chca tam porzadku a nie proHamasowcow? Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 07.01.26, 20:47 We wtorek 6 stycznia doszło do tragicznego wypadku w Jerozolimie. W Izraelu odbywały się protesty ultraortodoksyjnych Żydów przeciwko poborowi do wojska. Na nagraniu udostępnionym przez agencję Associated Press słychać krzyki przechodniów oraz następstwa tragicznego zdarzenia, w wyniku którego śmierć poniósł 14-latek. Podczas wtorkowej demonstracji kierowca autobusu wjechał w tłum demonstrantów. Pod kołami pojazdu znalazł się 14-letni Izraelczyk Yosef, który zginął na miejscu. Pierwotnie służby medyczne podawały, że chłopak miał 18 lat. Trzy inne osoby zostały ranne. Funkcjonariusze zatrzymali i aresztowali kierowcę autobusu, który tłumaczył śledczym, że przed potrąceniem został zaatakowany przez protestujących. Próbując uciec, wjechał w tłum demonstrantów. Protestujący Żydzi mieli blokować drogę i zachowywać się agresywnie również wobec funkcjonariuszy policji, rzucając w nich jajkami oraz innymi przedmiotami. Protest odzwierciedla rosnące napięcia między władzami izraelskimi a ultraortodoksyjnymi Żydami, w związku z planami rządu dotyczącymi wcielenia ich do wojska. Do tej pory byli oni zwolnieni z obowiązkowej służby wojskowej, co część obywateli uznaje za niesprawiedliwe. Odpowiedz Link
jutta_t Re: ......IZRAEL..... 08.01.26, 23:44 Izrael od dwóch lat walczy z Hutimi w Jemenie, którzy ze wsparciem Iranu i na znak solidarności ze Strefą Gazy, blokują żeglugę do portu w Ejlacie i wielokrotnie rakietami czy dronami atakowali Izrael. Odpowiedzią były dziesiątki nalotów izraelskich, a wymiana ciosów ustała w wyniku zawieszenia broni w Strefie Gazy, ale w każdej chwili może zostać wznowiona, zwłaszcza że Huti posiadają zarówno potencjał militarny, jak i bliskie relacje z Teheranem. Stąd potencjalna baza - nawet jedynie wywiadowcza, w Somalilandzie, po przeciwnej stronie Zatoki Adeńskiej - ma potencjalne znaczenie w regionalnej układance. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 28.01.26, 21:00 Wielu Palestyńczyków w zniszczonej Strefie Gazy czekało na otwarcie przejścia granicznego w Rafah na południowym krańcu Strefy, łączącego ją z Egiptem. W przeszłości przejście to było dla Gazy jedynym oknem na świat zewnętrzny, punktem dostępu, który nie był całkowicie kontrolowany przez Izrael. W maju 2024 roku izraelska armia przejęła kontrolę nad przejściem i zamknęła jego stronę po stronie Gazy, z wyjątkiem rzadkich ewakuacji medycznych. Oczekuje się, że przejście zostanie ponownie otwarte po tym, jak Izrael ogłosił w poniedziałek odnalezienie szczątków ostatniego zmarłego zakładnika w Gazie, Rana Gvili. Ta wiadomość jest ważna, aby pokazać mieszkańcom Gazy, że następuje pewien postęp – powiedział DW Mustafa Ibrahim, analityk polityczny z miasta Gaza Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 03.05.26, 23:36 Według izraelskiego Centralnego Biura Statystycznego, na Zachodnim Brzegu (w Judei-Samarii) mieszka ponad 517 000 Izraelczyków. Kolejne 236 000 mieszka we Wschodniej Jerozolimie. Populacja ta obejmuje i ultra religijnych Haredi, religijnych syjonistów, świeckich Izraelczyków, których przyciągają tanie mieszkania, i wszystkich innych. Te społeczności obejmują zarówno małe wioski, jak i zagospodarowane miasta. Zdecydowana większość mieszka w 144 osiedlach zatwierdzonych przez państwo i nie ma nic wspólnego z polityczną przemocą. Grupa napędzająca przemoc jest nieformalnie znana jako „młodzież ze wzgórz” i działa z prowizorycznych, nieautoryzowanych placówek na wzgórzach Judei i Samarii, nielegalnych w świetle izraelskiego prawa. Miejsca te przyciągają młodych mężczyzn z marginesu izraelskiego społeczeństwa. Ludzi, którzy wypadli z norm i żyją w małych komunach pod przywództwem ekstremistów, odcięci od głównych nurtów politycznych i zradykalizowani ideologią, którą odrzuca większość populacji Izraela, wliczając w to również przywódców ruchu osadniczego. Niektórzy z tego marginesu używają bezprawnie mundury IDF. Kiedy cywil zakłada bezprawnie mundur wojskowy, to nie tylko łamie prawo. Ten cywil przywłaszcza sobie władzę, którą ten mundur reprezentuje. Ci ludzie atakują nie tylko Palestyńczyków. Oni atakują także żołnierzy IDF. Oni napadają również na żydowskich wolontariuszy, którzy jadą na Zachodni Brzeg, by pomagać palestyńskim rolnikom w zbiorach. To właśnie odróżnia ich od politycznego ruchu osadnictwa, z którym można się zgadzać lub nie. Oni zwracają się przeciwko samemu państwu izraelskiemu. Premier Netanjahu nazwał ich „garstką ekstremistów” i zapowiedział podjęcie działań. Dyrektor Szin Bet, izraelskiej agencji bezpieczeństwa wewnętrznego nazwał ich postępowanie „wielką plamą na judaizmie”. Dziesiątki byłych izraelskich funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa ostrzegało, że przemoc stanowi poważne zagrożenie dla narodu. Szef sztabu IDF publicznie potępił ataki na palestyńskich cywilów jako moralnie i etycznie niedopuszczalne. Podobnie zareagowali przywódcy osadników. Po zamieszkach w palestyńskiej wiosce Jith w sierpniu 2024 roku, przywódcy organu reprezentującego społeczność osadników, oraz rabini religijnego syjonizmu publicznie nazwali te czyny „zbrodnią moralną” i działaniem „antysyjonistycznym”, które szkodzi osadnictwu. Ludzie palący palestyńskie mienie nie działają z błogosławieństwem społeczności, z których nominalnie pochodzą. Statystyki, które napędzają większość relacji medialnych, pochodzą z bazy danych ONZ prowadzonej przez biuro ds. pomocy humanitarnej. Z tej bazy danych pochodzi mowa o tysiącach przypadków przemocy ze strony osadników rocznie. Zanim przejdziemy do tych liczb, warto zrozumieć, dlaczego dokładne ich zliczenie jest tak trudne. Organy palestyńskie i międzynarodowe mają tendencję do zarzucania szerokiej sieci, obejmując szerokie spektrum zdarzeń objętych definicją przemocy. Oficjalne dane Izraela borykają się z odwrotnym problemem: palestyńskie ofiary składają skargi bardzo rzadko, a izraelskie systemy klasyfikacji wyraźnie rozróżniają terroryzm, przestępstwa na tle nacjonalistycznym i przemoc ogólną. Dane żadnej ze stron nie oddają w pełni obrazu sytuacji. Izraelska organizacja Regavim uzyskała dostęp do pełnej bazy danych ONZ i przeanalizowała ją przypadek po przypadku. Odkryto, że w ponad 98% wymienionych incydentów nie brali udziału izraelscy cywile, a głównymi przyczynami były starcia Palestyńczyków z siłami IDF. Pozostałe przypadki obejmowały wypadki drogowe, izraelskie wycieczki szkolne do wykopalisk archeologicznych, przypadkowe wejścia turystów, infrastrukturalne roboty rządowe oraz, co uderzające, zarejestrowano jako akt przemocy każdą wizytę osoby żydowskiej na Wzgórzu Świątynnym, najświętszym miejscu judaizmu. Po odfiltrowaniu wszystkiego, co nie można zasadnie nazwać przemocą ze strony osadników, z zanotowanych w przeciągu ostatnich siedmiu lat 8332 incydentów, Regavim zidentyfikowało 833 incydentów osadniczej przemocy. przestrzeni ostatnich siedmiu lat. Dla porównania, tylko w 2024 roku izraelski Szin Bet odnotował 6828 palestyńskich ataków terrorystycznych. Palestyński terroryzm wobec izraelskich Żydów jest ponad 60 razy większy niż udokumentowana przemoc ze strony osadników. Nic z powyższego nie czyni tych 833 incydentów akceptowalnymi. Przemoc to przemoc, a grupa młodzieży ze wzgórz wyrządziła realne szkody konkretnym ludziom. Tę grupę należy zlikwidować, zwiększając przy tym działania izraelskiej prokuratury Jednym z utrudnień w ściganiu aktów przemocy jest fakt, że palestyńskie ofiary złożyły skargi tylko w około jednej trzeciej udokumentowanych incydentów w 2024 roku. Powody są zrozumiałe: brak zaufania do izraelskich organów ścigania i strach przed konsekwencjami. Rezultatem jest jednak luka, która bezpośrednio napędza cykl postrzeganej nietykalności sprawców, a to zachęca do kolejnych ataków. Przerwanie tego cyklu jest obecnie deklarowanym priorytetem Izraela. W maju ubiegłego roku powołano grupę zadaniową, w skład której wchodzą IDF, policja i Szin Bet, mającą na celu udaremnienie działań osób zaangażowanych w tę przemoc. Izrael rozważa podjęcie dodatkowych kroków, takich jak wzmocnienie policji okręgowej na Zachodnim Brzegu, wprowadzenie zobowiązanie żołnierzy IDF do ochrony palestyńskich cywilów, razem z nakazami wydalenia i aresztami administracyjnymi w stosunku do brutalnych ekstremistów stanowiących bezpośrednie zagrożenie. Toczy się ożywiona dyskusja legislacyjna na temat prawnego zaklasyfikowania żydowskiej przemocy nacjonalistycznej jako terroryzmu, co rozszerzyłoby uprawnienia śledcze i prewencyjne zarówno Szin Bet, jak i policji. Przedmiotem rozważań jest również zwiększona edukacja, wczesna interwencja w celu zapobieżenia radykalizacji i integracja młodzieży zagrożonej w krajowych programach. Tak wygląda państwo, które poważnie traktuje własne bezprawie. W każdym mieście, w każdym kraju, w każdej społeczności istnieje grupa brutalnych osobników, która nie reprezentuje całości. Patrząc na przemoc gangów w Los Angeles nikt nie twierdzi, że reprezentują one Kalifornię. Ten sam standard powinien obowiązywać także w przypadku Izraela. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 05.05.26, 18:14 W Turcji powstaje konwój 20 łodzi mający przełamać izraelską blokadę Strefy Gazy, co według izraelskich mediów budzi poważne obawy przed możliwym starciem zbrojnym. Izrael stosuje obecnie działania dyplomatyczne, lecz marynarka wojenna przygotowuje się do przechwycenia flotylli, a wcześniejsze podobne akcje kończyły się zatrzymaniami i deportacją aktywistów. Organizatorzy flotylli deklarują chęć przekazania pomocy humanitarnej i przełamania morskiej blokady, której legalność jest kwestionowana, a konflikt izraelsko-palestyński w latach 2023-2025 doprowadził do dużych strat wśród ludności Strefy Gazy Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 05.05.26, 22:34 Jak jerozolimski mufti Amin al-Husajni na rozkaz Hitlera próbował wysadzić elektrownię i ropociąg oraz chciał otruć arszenikiem Żydów i wszystkich innych mieszkańców Tel Awiwu. Protektorat Hitlera jerozolimski mufti Amin al-Husajni zdobył już w drugiej połowie lat 30. XX wieku, otrzymując hojne finansowanie na organizację arabskich zamieszek przeciwko Żydom i Brytyjczykom w brytyjskiej Palestynie mandatowej. Bunt został jednak stłumiony, a mufti musiał uciekać do swoich protektorów w Berlinie. Wtedy Hitler obiecał muftiemu „rozwiązanie kwestii żydowskiej” także w Palestynie, ale dopiero po jej wyzwoleniu spod brytyjskiej kontroli. Al-Husajni już planował stworzenie w pobliżu Szchem obozu śmierci, analogicznego do Auschwitz, do którego zwożono by Żydów z całego arabskiego Wschodu w celu eksterminacji. Jednak klęska północnoafrykańskiej grupy niemieckiego feldmarszałka Rommla pod wodzą brytyjskiego generała Montgomery’ego jesienią 1942 roku pokrzyżowała muftiemu wszystkie plany. Dwa lata później mufti podjął ostatnią próbę zakończenia z palestyńskimi Żydami przy pomocy nazistów. Starając się osłabić nacisk na froncie zachodnim, Wehrmacht zorganizował w latach 1943–1944 liczne operacje desantowo-dywersyjne na brytyjskich tyłach na Bliskim Wschodzie. Wspólne arabsko-niemieckie grupy zajmowały się zbieraniem informacji wywiadowczych, sabotażem oraz podżeganiem miejscowej ludności arabskiej do powstania przeciwko Brytyjczykom w Afryce Północnej, Syrii i Iraku. Z militarnego punktu widzenia organizacja działalności dywersyjnej w Palestynie nie wydawała się Niemcom szczególnie perspektywiczna, ale mufti, dla którego zniszczenie Żydów było znacznie ważniejsze niż sukcesy wojskowe, zdołał postawić na swoim i otrzymał „zielone światło” na przeprowadzenie operacji. Cele arabsko-niemieckiej dywersji w Palestynie były liczne: wysadzenie ropociągu Kirkuk–Hajfa oraz hydroelektrowni położonej w Naharajim – w miejscu połączenia dwóch rzek, Jordanu i Jarmuku. Ponadto prowokacja antybrytyjskich i antysemickich pogromów oraz zbieranie informacji wywiadowczych. Jednak według jednej z wersji (kwestionowanej zresztą przez część historyków) głównym celem operacji miało być otrucie tlenkiem arsenu źródeł rzeki Jarkon, skąd mieszkańcy Tel Awiwu pobierali wodę pitną, a tym samym zamordowanie dziesiątek tysięcy Żydów. W odtajnionych i opublikowanych w 2001 roku dokumentach brytyjskiej kontrwywiadu MI5 dotyczących tej serii operacji dywersyjnych nie ma żadnej wzmianki o próbie otrucia, ale na podstawie szeregu faktów oraz biorąc pod uwagę wezwania, ogólne nastawienie i wcześniejsze działania muftiego wobec Żydów, informacja o przygotowywaniu otrucia mieszkańców Tel Awiwu nie wydaje się aż tak niewiarygodna. Dowódcą grupy specjalnej został Kurt Wieland – urodzony w Ziemi Izraela, był synem jednego z liderów niemieckich kolonistów-templariuszy w rejonie Szaronu, znajdującym się dziś w granicach Tel Awiwu. Tak jak przytłaczająca większość młodych templariuszy, Wieland z entuzjazmem przyjął nazizm i wkrótce po dojściu Hitlera do władzy wyjechał do Niemiec, gdzie wstąpił do służby wojskowej. Znajomość angielskiego, arabskiego i hebrajskiego szybko zaprowadziła go do wywiadu wojskowego. W specjalnej jednostce wojsk SS pod dowództwem Otto Skorzennego młody Wieland wziął udział w szeregu operacji dywersyjnych i wkrótce awansował na stopień majora. Kurt Wieland Wraz z nim w grupie dywersyjnej znaleźli się jeszcze dwaj Niemcy – również, jak Wieland, pochodzący z palestyńskich templariuszy. Werner Frank pochodził z Jerozolimy, a Friedrich Deininger z Waldheim – osady na północnym krańcu Doliny Jezreel, później przemianowanej na Alonej Abba. W ten sposób cała trójka doskonale znała geografię Kraju Izraela i miejscowe obyczaje. Zarówno Frank, jak i Deininger zdążyli także służyć w dywizji specjalnego przeznaczenia „Brandenburg”, podlegającej Abwehrze – wywiadowi wojskowemu III Rzeszy. W biografii Deiningera było już wcześniej uczestnictwo po stronie Arabów podczas antysemickich pogromów pod koniec lat 30., ucieczka z brytyjskiego więzienia do Niemiec, a potem praca osobistego asystenta muftiego al-Husajniego. Dodatkowymi członkami grupy specjalnej zostali dwaj Arabowie – również urodzeni w Palestynie, uczestnicy arabskiego buntu i bliscy współpracownicy muftiego. Hasan Salame był zastępcą al-Husajniego, a Abdul Latif redagował propagandowe audycje radiowe, które mufti prowadził po arabsku z Berlina. Noc z 5 na 6 października 1944 roku była księżycowa. Nie pomogło to jednak piątce arabsko-niemieckich dywersantów, zrzuconych na spadochronach w górskie wąwozy Wadi Kelt koło Jerycha. Od samego początku wszystko poszło nie tak: Wieland wylądował tak daleko od reszty grupy, że nie mógł ich znaleźć, a Salame zranił się podczas lądowania. Skrzynie z bronią, suchym prowiantem, materiałami wybuchowymi, pięcioma tysiącami funtów szterlingów w złocie i różnych walutach, a także znacznymi zapasami tlenku arsenu i innych trucizn rozrzucone były daleko od siebie, przy czym radio było bezpowrotnie uszkodzone. Podczas gdy Wieland bezskutecznie próbował odnaleźć swoją grupę, a ranny Salame udał się do Jerozolimy, trzej pozostali dywersanci, urządzając obóz w jednej z jaskiń, którymi usiane były zbocza wąwozu, próbowali znaleźć i zebrać rozrzucony sprzęt. Niestety, skrzynie z pieniędzmi i złotem jako pierwsze znaleźli beduińscy pasterze. Dwa dni później komendantowi policji w Jerychu doniesiono, że w mieście krąży zbyt duża ilość złotych brytyjskich suwerenów, które wzięły się nie wiadomo skąd. Dla małego, biednego i oddalonego od innych miasteczek Jerycha było to niewiarygodne. Dla brytyjskiego kontrwywiadu było to równoznaczne z odpaleniem przez przeciwnika jasnej rakiety sygnalizacyjnej. Dzięki informacjom przekazanym nieco wcześniej przez Ericha Vermehrena – byłego agenta Abwehry, który zbiegł do Anglików na początku 1944 roku – Brytyjczycy spodziewali się niemieckiej operacji dywersyjnej, ale nie znali czasu ani miejsca jej rozpoczęcia. Po przesłuchaniu beduińskich pasterzy miejsce stało się oczywiste i armia wraz z policją rozpoczęła obławę. Tymczasem jeden z członków grupy dywersyjnej, Abdul Latif, nawiązał kontakt z dwoma Arabami z miejscowej policji, którzy zaopatrzyli ukrywających się w jaskini bojowników w wodę i jedzenie. Jednak kategorycznie odmówili oni pomocy grupie w organizacji dywersji przeciwko Brytyjczykom – przynajmniej tak twierdzili później na przesłuchaniu w policji. 16 października sierżant brytyjskiego Legionu Arabskiego, biorący udział w poszukiwaniach i obławie, zauważył na zboczu Wadi Kelt przy wejściu do jednej z jaskiń mężczyznę w tradycyjnym arabskim stroju, ale z pistoletem w ręku. Wieland, który w końcu odnalazł swoją grupę, poddał się Brytyjczykom bez walki. Wewnątrz schwytano Latifa i Franka. Deiningerowi tym razem udało się uciec. Został aresztowany dopiero dwa lata później, w 1946 roku, gdy próbował nawiązać kontakt ze swoją rodziną. Brytyjczycy zresztą nie przykładali się zbytnio do poszukiwań i schwytania. Salame na przykład spokojnie wyleczył się w domu znajomego lekarza, a pod koniec lat 40. stał się jednym z liderów arabskich band napadających na Żydów. To właśnie Salame 29 listopada 1947 roku podburzył Beduinów z klanu Abu Kishk do ostrzelania żydowskiego autobusu jadącego z Netanii do Jerozolimy. Zginęło pięć osób, w tym dziewczyna jadąca na własny ślub. Od tego arabskiego ataku rozpoczęła się Wojna o Niepodległość. A pół roku później, w czerwcu 1948 roku, Hasan Salame zginął w bitwie z bojownikami żydowskiej organizacji Etzel niedaleko źródeł Jarkonu, którego nigdy nie udało mu się Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 07.05.26, 03:08 Izrael zaatakował Bejrut - poinformowały zagraniczne media. To pierwsze uderzenie na stolicę Libanu od momentu ogłoszenia zawieszenia broni. Z informacji przekazanych przez władze Izraela wynika, że celem ataku był dowódca sił Radwan, Malek Balut. Podczas obowiązywania zawieszenia broni w izraelskich atakach w Libanie zginęło dotąd co najmniej 380 osób Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 08.05.26, 18:24 Jan Hartman: To nie Żydzi, lecz Arabowie byli i są największymi krzywdzicielami Palestyńczyków “Izrael, ta twierdza syjonistycznych najeźdźców i okupantów, to kraj meczetów, falafeli i języka arabskiego, bo miliony Palestyńczyków są tam u siebie, ciesząc się prawami obywatelskimi i politycznymi, o jakich reszta muzułmanów Bliskiego Wschodu może tylko pomarzyć. Siedemnaście lat temu ukazał się w „Tygodniku Powszechnym" mój artykuł, który zatytułowałem „Zrozumieć antysemitę". Pisząc go, wykrzesałem maksimum empatii i zrozumienia dla tych, którzy, ulegając być może wpływom pewnych przesądów, mimo wszystko nie chcieliby być antysemitami. Sądziłem więc, że nie należy się od nich odwracać, a za to spokojnie z nimi rozmawiać, przyznając im prawo do swoich emocji. Tekst bardzo się spodobał, choć redakcja wolała zmienić tytuł na „Chciałbym być sobą". Przyznano mi nagrodę Grand Press, antysemici zaś pisali do mnie listy pełne sympatii i wdzięczności. Czułem się nieco dziwnie. Coś było nie tak. Naprawdę chciałem zrozumieć antysemitę, a także dać mu od siebie odrobinę zrozumienia. Nie na darmo język polski rozumienie i zrozumienie tak podobnie nazywa; jest tu jakieś moralne połączenie. Gotów byłem, dla zgody, uwierzyć, że faktycznie antysemityzm jest zjawiskiem marginalnym i stopniowo zanikającym, a mierzenie Polaków miarą wojny, powojnia i roku 1968 jest anachronizmem i niesprawiedliwością. Stare antysemickie klisze w rodzaju: „Żydzi są przewrażliwieni na punkcie antysemityzmu", uważałem za niegroźne nieporozumienie i rzecz marginalną. Podobnie jak legendę o Żydach, którzy domagają się specjalnego traktowania z powodu Holokaustu. Niech sobie pogadają. Niech mają, mówiłem do siebie. Przecież nie wszystko trzeba prostować, nie o wszystko trzeba się wykłócać. Jednocześnie wydawało mi się, że nienawistna propaganda stworzona w okolicach KGB w latach 60. i przejęta potem przez systemy propagandowe reżimów muzułmańskich oraz sponsorowane przez nie organizacje terrorystyczne to zbiór najpodlejszych nonsensów, które oddziaływać mogą jedynie na antysemicki margines zagnieżdżony w ultralewicowych i ultraprawicowych organizacjach na Zachodzie. Znam to od dziecka i nauczyłem się wzruszać ramionami, jak gdyby haniebne klisze same się kompromitowały, budząc wstręt u ludzi choć trochę wykształconych i mających nieco przyzwoitości. Uśmiechałem się z przekąsem, słysząc na Zachodzie, że „Izrael to państwo kolonialne założone przemocą na odwiecznych palestyńskich ziemiach przez białych europejskich Żydów pod pretekstem Holokaustu, państwo, którego ideologią jest żydowski faszyzm, zwany dla niepoznaki syjonizmem, a celem usunięcie prawowitych mieszkańców i zajęcie w drodze napaści i podboju jak największego terytorium należącego do ludu palestyńskiego". Trochę bardziej się denerwowałem, gdy na studenckich imprezach w Amsterdamie czy w Paryżu słuchałem mantry o Żydach, którzy w jakiejś chorej zemście za Holokaust „robią to samo" Palestyńczykom, co im niegdyś robili Niemcy. Ale cóż, nie takie wszak rzeczy słyszysz w izraelskich kawiarniach, gdy obok ciebie palestyńscy studenci gwarzą sobie z zagranicznym stypendystami, albo na palestyńskiej wycieczce, na którą można się udać spod Bramy Damasceńskiej w Jerozolimie. Kiedyś mieszkałem w Izraelu przez pół roku, to się naoglądałem i nasłuchałem. Nasłuchałem się też muezinów, bo akurat mój pokoik na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie wychodził na meczet. Bo trzeba wiedzieć, że Izrael, ta twierdza syjonistycznych najeźdźców i okupantów, to kraj meczetów, falafeli i języka arabskiego, bo miliony muzułmanów – dziś bodajże pół na pół definiujących się jako Arabowie bądź Palestyńczycy – są tam u siebie, ciesząc się prawami obywatelskimi i politycznymi, o jakich cała reszta muzułmańskich mieszkańców Bliskiego Wschodu może tylko pomarzyć. Dysonans poznawczy? A, to już nie moja wina. Przez długie lata moja cierpliwość była wielka, a przy tym nieco narcystyczna. Z łagodnym uśmiechem mówiłem do siebie: Jak to dobrze, że palestyńscy adwokaci, lekarze, profesorowie czy posłowie mogą sobie publicznie wygadywać, jakim to potwornym reżimem jest państwo Izrael, które pozwala im wygadywać, jakim to potwornym reżimem jest państwo Izrael, które pozwala… i tak dalej. W sumie było to nawet w swej absurdalności zabawne, tym bardziej że potakiwali im na wszelkie sposoby wspierający „sprawę palestyńską" izraelscy lewicowi idealiści, na przykład ci z kibuców pod granicą z Gazą, później okrutnie wymordowani przez swoich „serdecznych przyjaciół" i „gości". Od Egiptu po Jordanię. Nie Żydzi, ale Arabowie najbardziej krzywdzą Palestyńczyków I tylko niech w waszych głowach nie zalęgnie się myśl, jakobym wierzył w jakąś palestyńską sielankę w Izraelu i nie miał pojęcia o doznawanych przez Palestyńczyków krzywdach. Nie, nie i jeszcze raz nie. Izrael ma bardzo wiele na sumieniu, gdy chodzi o traktowanie Palestyńczyków. Zwłaszcza na terenach zdobytych na Jordanii i Egipcie, czyli na Zachodnim Brzegu i w Gazie, jakkolwiek daleko mu do tej wrogości, jaką okazują im kraje arabskie i Arabowie, którym wszak nie mogło się spodobać, że pół wieku temu na masową skalę zaczęli się odżegnywać od narodowości arabskiej.….. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 08.05.26, 18:25 ….. A jednak setki tysięcy ludzi doznawały i wciąż doznają różnych form dyskryminacji ze strony Izraela i Izraelczyków, a tragedia, jaką było zawładnięcie Gazą przez krwawych dżihadystów z Hamasu, znęcających się bez litości nad terroryzowaną przez siebie ludnością, w dużej mierze zawiniona jest przez Izrael. Do dawnych win trzeba zresztą doliczyć te nowe, związane z wojną w Gazie, podczas której dochodzi do bombardowań, zabójstw i wyburzeń, których nie da się uzasadnić strategią i taktyką wojny sprawiedliwej. Nie mamy jeszcze wiarygodnej wiedzy na ten temat, lecz większość niezależnych ekspertów twierdzi, że w Gazie miały miejsce zbrodnie wojenne. Oby winni im wojskowi zostali ukarani. Choć stopniowa destrukcja praworządności w Izraelu oraz udział skrajnej prawicy w rządzie dają powody, by obawiać się tego, czy procesy będą w pełni uczciwe. To samo dotyczy licznych skarg na tortury, które składają palestyńscy więźniowie. A do tego jeszcze trzeba dodać panoszenie się prawicowych ekstremistów na Zachodnim Brzegu, urządzających „zajazdy" na palestyńskich sąsiadów, na co izraelskie organy ścigania patrzą przez palce. Miejmy nadzieję, że tegoroczne wybory doprowadzą do prawdziwej zmiany i naprawienia zepsutego izraelskiego państwa prawa. Jednakże to nie Żydzi, lecz Arabowie zawsze byli i pozostają największymi krzywdzicielami Palestyńczyków, nie mówiąc już o tym, żeby mogli im robić nadzieje na przekazanie jakichkolwiek kontrolowanych przez siebie terenów pod ich własne państwo. Takie oferty padały wyłącznie – i wielokrotnie – ze strony Zachodu oraz Izraela i w kilku przypadkach, wbrew sowieckiej i arabskiej propagandzie, były naprawdę hojne i uczciwe. A były odrzucane wyłącznie z tego powodu, że celem fundamentalistycznych reżimów na Bliskim Wschodzie, nie mówiąc już o palestyńskich organizacjach terrorystycznych, było nie stworzenie państwa palestyńskiego obok państwa żydowskiego, lecz całkowite wyeliminowanie tego drugiego. O to właśnie chodzi w radośnie rozbrzmiewającym na ulicach Warszawy i Berlina haśle: „From the river to the sea, Palestine will be free". To używane od wielu dekad zawołanie terrorystów jest niczym innym jak wezwaniem do eksterminacji i wie to każdy, kto choć odrobinę orientuje się w tych sprawach. Mimo wszystko do niedawna większość Izraelczyków wierzyła w rozwiązanie dwupaństwowe, popierając palestyńskie dążenia niepodległościowe. I jeśli te dążenia nie zostały zrealizowane, to nie z winy Izraela, lecz z winy sponsorowanych przez Arabów i Irańczyków organizacji terrorystycznych. To one torpedują proces budowy państwa palestyńskiego, a naród palestyński jest zakładnikiem bliskowschodnich dyktatur, które cynicznie posługują się nim w swojej walce z Izraelem, unikając bezpośredniej konfrontacji. 7 października 2023 Hamas ruszył na wojnę z Izraelem Antysemitów udających przyjaciół Palestyńczyków tak naprawdę nic a nic Palestyńczycy nie obchodzą. Nie obchodzi ich upodlenie Palestyńczyków w Libanie, Syrii i w Jordanii, gdzie zresztą stanowią większość obywateli. Palestyńczycy interesują antysemitów wyłącznie jako ofiary faktycznych bądź domniemanych krzywd ze strony Izraela, bo stwarzają doskonały pretekst dla „bezpiecznego" wyrażania wrogości wobec „syjonistów", połączonego z pełnymi oburzenia zapewnieniami, że nie ma to nic wspólnego z antysemityzmem. Albowiem antysemityzm – dawniej wypisywany na sztandarach – stał się po drugiej wojnie światowej wstydliwy i niegodny postępowego przedstawiciela klasy średniej. Trzeba więc go manifestować w tak załgany i zakamuflowany sposób, żeby dało się samemu uwierzyć, że się go w sobie nie ma. Dziś tych idealistów wierzących, że Palestyńczycy, Arabowie i Persowie kiedyś zgodzą się na istnienie dwóch państw: żydowskiego i palestyńskiego, została garstka. Na Bliskim Wschodzie nikt oprócz Żydów nie dawał Palestyńczykom nadziei i nikt oprócz nich realnie nie popierał wolnej Palestyny. Jeszcze do niedawna chciała tego wręcz większość Żydów – w Izraelu i w diasporze. Pamiątką po tym idealizmie, zresztą zmieszanym z jakąś głupią kalkulacją obliczoną na osłabienie Organizacji Wyzwolenia Palestyny, jest Gaza w krwawym uścisku Hamasu. W roku 2005 doszło bowiem do niebywale ekscentrycznej akcji pod znakiem „dajmy Palestyńczykom całkowitą wolność w Gazie", a polegającej na tym, że izraelskie wojsko siłą wysiedlało Żydów ze Strefy Gazy, burząc ich domostwa i synagogi. Była to jakaś absurdalna czystka etniczna à rebours, jakiej świat nie widział. A że był to teren wyrwany przez Izrael spod kontroli egipskiej, Izrael poczuwał się do tego, by rozpiąć nad nim parasol ochronny. I tak zaczął się jakiś obłędny taniec z mordercami. Z pomocą Izraela Hamas – wówczas jeszcze znacznie spokojniejszy – objął władzę w Gazie, z roku na rok coraz wyraźniej ukazując prawdziwe oblicze. Zaczął się hamasowski terror – mordowanie nieposłusznych Palestyńczyków i regularne krwawe zamachy w Izraelu, który przez lata ledwie na nie reagował. A równolegle cały Zachód, czyli Europa, USA i Izrael, dosłownie zasypywały Gazę pomocą materialną. Te pieniądze przejmował coraz bardziej radykalny i coraz hojniej sponsorowany przez Arabów Hamas, budując sieć tuneli i zbrojąc się na wojnę z Izraelem. Ostatecznie ruszył na nią 7 października 2023 rok…….. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 08.05.26, 18:26 …. W Gazie wychowano całe nowe pokolenie ludzi, którzy od przedszkola byli uczeni, że zabicie żydowskiej kobiety i żydowskiego dziecka jest chwalebnym aktem męczeństwa, za które idzie się do nieba. Patologiczna nienawiść do Żydów stała się spoiwem społeczeństwa Gazy i podstawą jego więzi z krwawym reżimem, który nim rządził. I rządzi nadal. Kaszuba, Ślązak, protestant może być Polakiem. Ale polski Żyd? Ja też już nie wierzę w rozwiązanie dwupaństwowe, czyli w wolną Palestynę. Tak jak nie wierzę w dobrą wolę antysemitów, by stopniowo wyzwolić się z uprzedzeń. Wszystko się we mnie zmieniło w ciągu ostatnich dwóch lat, gdy spłynąłem na margines życia wraz z brunatną falą nienawiści, która przelała się przez Zachód i przez Polskę po straszliwym pogromie z 7 października 2023. Pogromie, w którym terroryści z Hamasu wraz z tłumem cywilów w zapamiętałym szale mordowali żydowskie dzieci, kobiety i mężczyzn, spełniając to, co przed dekady obiecywano w okrzykach dobywających się z tysięcy gardeł Gazańczyków demonstrujących ekstatyczny entuzjazm, ilekroć któremuś z terrorystów udało się przedrzeć do Izraela i zamordować jakiegoś Żyda. Zawsze mnie zdumiewało, że te wciąż powtarzające się obrazki zbiorowej ekstazy z powodu mordów na niewinnych ludziach nie wzbudzały na Zachodzie żadnych emocji. Skoro tak, to i ja wzruszałem ramionami. A bo miałbym być gorszy? A przecież wiedziałem, jaki jest powód tej zdumiewającej obojętności. Żyjąc w środowisku głęboko niechętnym Żydom, sam nasiąkasz taką niechęcią, a przynajmniej na nią obojętniejesz. Niestety, bardzo wielu polskich Żydów, będących wszak Polakami, odznacza się taką ambiwalencją. A wielu spośród nich okazało się dziś po prostu antysemitami. Po 7 października maski opadły, a z ludzkich dusz powyłaziły głęboko skrywane sprzeczności, kompleksy i przesądy. Przed oczami polskich Żydów przeszedł zdumiewający korowód złamanych oportunistów, zaprzańców i zdrajców, z przerażeniem w oczach bełkoczących wszystkie hamasowskie mantry. Nic już nie będzie pośród polskich Żydów takie samo. Żyjemy jak małżeństwo po zdradzie. To, że 7 października stał się paliwem nienawiści do Żydów i wizerunkową podporą dla terrorystów, przebrało czarę goryczy – nie tylko w mojej duszy. Zrozumiałem, zrozumieliśmy, czym naprawdę jest antysemicka nienawiść kipiąca w słowach, które w tysięcznych powtórzeniach słyszymy od polityków i działaczy lewicy, od dziennikarzy i zwykłych ludzi. Wyciągnięta ręka została więc cofnięta, a rozumienie nie łączy się już u mnie ze zrozumieniem. Koniec złudzeń. Żydzi na Zachodzie żyć nie mogą, chyba że z całą gorliwością przyłączą się do rytuału wieczystego potępienia Izraela i bić się będą w piersi z powodu niekończących się zbrodni swoich ziomków. Również w Polsce można być Żydem tylko warunkowo. Trzeba potakiwać rozmaitym bałamuctwom na temat stosunków polsko-żydowskich, oburzać się na „oskarżanie Polaków o antysemityzm" i zasadniczo „nie obnosić się" ze swoim żydostwem. Mile widziane są sentymenty, jakaś opieka nad cmentarzami czy organizowanie koncertów muzyki klezmerskiej, byleby chodziło o martwych Żydów i byleby można było powiedzieć, że współczesna Polska dba o pamięć o „mniejszości żydowskiej". Bo polski Żyd, choć praktycznie zawsze jest Polakiem i niczym się od innych Polaków nie różni, traktowany jest jako „przedstawiciel mniejszości narodowej". To nie pomyłka ani żadne nieporozumienie. To autentyczne przekonanie, że jak ktoś jest Żydem, to przecież nie może być jednocześnie Polakiem. Kaszuba, Ślązak, protestant z Wisły – owszem, ale Żyd? Nie, ja już tak nie chcę. Furda tam tysiące nazistowskich wyzwisk pod moim adresem w internecie. Nie dbam o to. Ale nie będę się prosił o akceptację ani dawał się poklepywać po plecach, jaki to ze mnie porządny Żyd, co to o Polakach źle nie mówi i broni ich przed oszczercami. Dość już mamy w Polsce karierowiczów na prawo i lewo wydających wszystkim chętnym moralnym parweniuszom glejty poświadczające, że nie są antysemitami (a jedynie prawymi „antysyjonistami"). Ich hasłem po 7 października stał rzucany Żydom w twarz bierno-agresywny truizm, że „nie każda krytyka Izraela jest antysemityzmem". A ktoś twierdzi inaczej? Naprawdę? Akurat tak się składa, że polscy Żydzi są niemalże jak jeden mąż i jedna żona krytyczni wobec Izraela i poczynań armii izraelskiej w Gazie. Ale to bez znaczenia. Choćbyś sto razy powiedział, że Izrael popełnia w Gazie zbrodnie, lecz mimo to sprzeciwił się ortodoksji propagandy Hamasu, a więc odrzucił któryś z punktów litanii: okupanci, ludobójcy, czystki etniczne, terror, głodzenie ludności, to i tak natychmiast zostaniesz przez lewicę medialną i polityczną potępiony jako bezkrytyczny poplecznik Netanjahu „broniący ludobójstwa w Gazie" oraz zaciekły „syjonista". Polski Żyd został wezwany do tego, aby głośno potępić Izrael i przyłączyć się do „propalestyńskich" inicjatyw, czyli marszów, bojkotów, apeli i rezolucji. Dokładnie tak samo jak w roku 1968, gdy żydowska bierność i niepotępianie Izraela oznaczały „syjonizm" i zdradę, za którą dostawało się „dokument podróży"….. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 08.05.26, 18:27 ….Nie wiem, ilu Żydów wówczas poszło na kolaborację. Dziś takich jest wielu. Widok byłych kolegów wijących się przed kamerami, wyduszających z siebie rytualne zaklęcia z hamasowskiej listy oszczerstw, budzi we mnie głębokie zażenowanie i odrazę. To samo dotyczy również osób niebędących Żydami, lecz przez lata angażujących się w sprawy kultury żydowskiej – ich podpisy pod listami i rezolucjami krzyczącymi agresywnym przemilczaniem winy Hamasu za śmierć dziesiątek tysięcy Gazańczyków sprawiły, że coś we mnie pękło i umarło. Nikomu już nie zaufam. Obraz tysięcznych tłumów idących z flagami palestyńskimi, opętańczo drących się na Izrael i domagających się zaprzestania działań wojennych wyłącznie od niego, jak gdyby Hamas był w tej wojnie niewinny, nie otaczał się ludnością cywilną jak tarczą, nie blokował ewakuacji i nie mógł zakończyć wojny w jednej chwili, był dla mnie szokiem. A takie pochody miały miejsce również w Polsce, gdzie zresztą tylko raz odbyła się demonstracja solidarności z porwanymi Izraelczykami – mała i niemalże bez udziału Polaków niebędących Żydami. Tak, ci ludzie na ulicach wykrzykujący hasła miłe dla ucha terrorystów i udzielający im w niedwuznaczny sposób poparcia każdego dnia czekali na paliwo dla swego „wcale nie antysemickiego" gniewu. A paliwem tym były wieści o zabitych cywilach, wieści podchwytywane chciwie, by tylko móc napawać się nienawiścią do Izraela i katarktycznym poczuciem, że „to nie ma nic wspólnego z antysemityzmem". Wstrząsająca moralna ohyda – udawać gniew moralny i domagać się sprawiedliwości, osłaniając milczeniem winowajców co najmniej połowy dziejącej się tragedii. Ulicy zaś towarzyszyła medialna kampania propagandowa. Wielkie redakcje wręcz wydelegowały spechejterów do nagłaśniania propagandy Hamasu i gromkiego przemilczania jego zbrodni (oczywiście z wyjątkiem jednorazowego incydentu z 2023 roku). To zapamiętanie w nienawiści doszło do jakiegoś obłędnego apogeum, gdy ogłoszono, że nie istnieje coś takiego jak „konflikt izraelsko-palestyński". Bo przecież nie można nazwać trwającej dekady zbrodniczej agresji najeźdźców wymierzonej w niewinną, pokojową ludność takim neutralnym słowem jak „konflikt"! W chwili, gdy pierwszy raz usłyszałem tę mowę nienawiści w pewnej ważnej liberalnej rozgłośni, również po raz pierwszy w życiu pomyślałem o opuszczeniu kraju. Czym się różni 7 października 2023 w Izraelu od 11 września 2001 w USA Restytucja propagandy sprzed 60 lat to już samo w sobie coś spektakularnego. Jednakże chyba nie to mnie i w ogóle nas, Polaków będących Żydami, boli najbardziej. Wiedzcie, że przeżyliśmy prawdziwy szok, widząc, jak masowa jest obojętność na najdzikszy antysemityzm, który znalazł dla siebie wyjątkowo szerokie ujście właśnie wtedy, gdy terroryści osiągnęli największy sukces w dziejach. Wspomniałem już o swoim niegodnie obojętnym stosunku do faktu, że kolejne bomby podkładane przez palestyńskich terrorystów nikogo nie wzruszały. Tym razem jednak było inaczej. Tym razem ogarnęło mnie przerażenie, gniew, a w końcu gorzka rezygnacja. Dziki pogrom, w którym zaszlachtowano ponad tysiąc niewinnych ludzi, w tym setki dzieci, nie wzbudził prawie żadnych emocji. W Polsce na pewno nie w jednym choćby procencie takich jak 11 września pamiętnego roku 2001. Nawet śmierć Polaków z rąk terrorystów nikogo w Polsce nie obeszła. Niech zgadnę. Nie wiem, ale na pewno nie dlatego, że byli Żydami i obywatelami Izraela. To byłaby wstrętna insynuacja. Jednak zaszło coś jeszcze gorszego niż obojętność. Oto 7 października stał się kamieniem węgielnym dla haniebnej retoryki budującej wizerunek Hamasu jako niezłomnej i właściwie niezwyciężonej, dzięki swemu hartowi ducha i powszechnemu poparciu, organizacji zbrojnej walczącej o wolność Palestyny. Bo, owszem, „bojownicy Hamasu" imają się czasami metod terrorystycznych, lecz zasadniczo walczą w imieniu narodu palestyńskiego o jego słuszną sprawę. Trzeba więc potępić eksces 7 października, lecz po wysłowieniu tego potępienia można już ująć w nawias feralny dzień i swobodnie przejść do oceny Hamasu jako legitymizowanych obrońców Gazy walczących ze zbrodniczą inwazją Izraela. Słowem, Hamas może i przesadził, dopuścił się zbrodni, lecz walczy za Palestynę i racja w tej wojnie jest po jego stronie. Tak oto powstała najbardziej przewrotna figura retoryczna w nowszych dziejach nienawiści do Żydów polegająca na potępieniu „jednego dnia z życia Hamasu" i wywiązaniu się tym sposobem z obowiązku potępienia terroryzmu, by następnie przejść już do porządku dziennego polegającego na bezkrytycznym i skwapliwym powtarzaniu każdego oszczerstwa, które Hamas i jego poplecznicy podsuną.…… Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 08.05.26, 18:28 …. A głównym kryterium prawdziwości oszczerstw, którymi tysiące działaczy i dziennikarzy każdego dnia karmiły opinię publiczną Zachodu, było to, że zohydzają Izrael i Żydów, potwierdzając wszystkim wiadomy fakt, że Żydzi są źli, a ich państwo jest zbrodnicze. Tak! Nikt nie mówi tego wprost, lecz cały „mainstreamowy" dyskurs liberalnych mediów jest w oczywisty sposób prohamasowski, bo służy celom Hamasu i delegitymizuje cel strategiczny Izraela, jakim jest zniszczenie tej potwornej terrorystycznej organizacji. O, nie, jej status jest zupełnie inny niż Państwa Islamskiego vel ISIS czy Al Kaidy – bo tamci mordowali niewinnych muzułmanów i chrześcijan, ci zaś – Żydów. Nie tylko z całą skwapliwością powtarzało się i nadal powtarza jeden do jednego wszystko, każdą podłą niedorzeczność, jaką wyprodukują propaganda Hamasu i akredytowani przy Hamasie „dziennikarze" i „działacze", lecz przede wszystkim cała moc oburzenia i potępienia kierowana jest wyłącznie przeciwko Izraelowi i wyłącznie od Izraela żąda się ustąpienia. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby wspieranie celów Hamasu, z wycofaniem się Izraela z Gazy na czele, a więc i pozostawieniem Hamasu w spokoju, nazywać działaniem „propalestyńskim". Życzenie Palestyńczykom, aby Izrael pozostawił ich na pastwę Hamasu, jest chyba najgorszym, czego w ogóle można im życzyć. To czysty obłęd. Nienawiść ogłupia do tego stopnia, że „propalestyńscy" działacze i komentatorzy dosłownie „zapomnieli" choćby udawać minimum bezstronności i obiektywizmu w swych ocenach moralnych i z tego tytułu pro forma wezwać Hamas do poddania się i zwolnienia zakładników, a więc do uczynienia czegoś, co natychmiast zakończyłoby wojnę, a co jednocześnie jest jego oczywistym moralnym obowiązkiem. Nie! Do kapitulacji wzywany jest wyłącznie Izrael. Podobne wyłączenie funkcji intelektualnych i moralnych ma miejsce w związku z masowym udawaniem, że nie zna się różnicy znaczeniowej między „dokonać ludobójstwa" a „zabić wielu ludzi". Każdy „propalestyński" hejter, nawet jeśli wypiera ze świadomości diaboliczną strategię Hamasu dekującego się w szpitalach i biorącego ludzi na zakładników, to przecież wie, że w Gazie nie ma obozów zagłady, egzekucji ani innych przejawów ludobójstwa. Są ofiary cywilne, których można było uniknąć, są ekscesy i zbrodnie wojenne, lecz nie ma niczego, co choćby przypominałoby realizację ludobójczych haseł Hamasu skierowanych przeciwko Żydom. Antysemici już wiedzą: Żydzi wymordowali kobiety i dzieci Długo jeszcze nie będziemy wiedzieć, jak dokładnie przebiegała wojna w Gazie i kto jakie popełnił zbrodnie. Niezależne świadectwa i wiarygodne, poddane krytycznej analizie, przydatne dla sądów dane dopiero są zbierane. Jednak antysemici wszystko już wiedzą: Żydzi bestialsko wymordowali ponad 70 tysięcy Palestyńczyków, w większości kobiet i dzieci. Nie wiem, co trzeba zrobić ze swoją inteligencją i moralnością, aby oślepnąć kompletnie na powszechnie znane kryteria oceny sposobu prowadzenia wojny przez biorącą w niej udział armię. To wielka sztuka, sztuka zidiocenia z nienawiści. Dla porządku więc przypomnę, że liczba zabitych sama w sobie nie pozwala na żadne oceny. Trzeba poznać wiele danych, na czele z tą, jaka jest proporcja ofiar uzbrojonych i cywilnych, jakie podjęto środki ochrony ludności cywilnej, jak wyglądał przebieg działań zbrojnych w porównaniu z innymi konfliktami o podobnym charakterze – w tym przypadku: wojna miejska z przeciwnikiem kryjącym się pośród cywilów – a przede wszystkim: czy istniały alternatywne i mniej krwawe scenariusze realizacji celu strategicznego wojny. Jednakże takich pytań „wcale-nie-antysemici" i prawi „antysyjoniści" w ogóle nie stawiają. Wolą udawać głupich, byleby tylko utrzymać wysoki poziom moralnego pobudzenia maskującego antysemicką nienawiść. To jest naprawdę szokujące: żadne liberalne medium w Polsce nie zadało sobie pytania, co właściwie Izrael miał zrobić po 7 października. Wiadomo, miał podkulić ogon i czem prędzej ogłosić uznanie państwa palestyńskiego! Wojna w Gazie ma teraz przerwę. Ale Hamas liże rany i się nie podda, więc wojna powróci. Jednakże prędzej czy później Gaza zostanie uwolniona od Hamasu, choć od normalności w zburzonej aglomeracji, a już zwłaszcza normalności samorządnej i demokratycznej, dzielą nas lata. Na razie jest tragedia, ruina i nienawiść. Właśnie – niedawny hit antysemickiej propagandy to wyniki badań nad nienawiścią do Palestyńczyków z Gazy pośród Żydów z Izraela. To jednak musi być straszny naród, ci Żydzi, bo aż 80 procent żydowskich Izraelczyków odnosi się z wrogością do gazańskich Palestyńczyków. Wiadomo! W Gazie tylko 79 procent ludności nienawidzi Żydów, a gdyby na miejscu Izraelczyków byli polscy katolicy, to, daję słowo, byłoby to 78 procent i ani procentu więcej!” Redagował Marek Markowski Jan Hartman – profesor filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego (Wydział Nauk o Zdrowiu) i publicysta. Urodzony w 1967 roku we Wrocławiu, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Autor ponad 20 książek, publicysta. Ostatnio wydał „Etykę życia publicznego", „Zmierzch filozofii" oraz autobiograficzną „Spowiedź antychrysta". Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 10.05.26, 17:47 Szef Hamasu, Yahya Sinwar spędził w więzieniach w Izraelu 22 lat, nie dość że nie zmarł z głodu ale nauczył się hebrajskiego i skończył studia na otwartym uniwerystecie Izraela (Nauki społeczne, historię i politologię. Siedział za mmorderstwa i działalność terrorystyczną. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 16.05.26, 22:52 Jak opisuje "Washington Post", NATO zakłada, że zmiany sił rotacyjnych nie naruszą planów odstraszania i obrony, a na wschodniej flance rośnie obecność Kanady i Niemiec. Odpowiedz Link
mala200333 Re: ......IZRAEL..... 17.05.26, 19:10 Według doniesień izraelskiego dziennika "Haarec", który powołuje się na źródło dyplomatyczne, Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) w Hadze zdecydował o wydaniu pięciu nowych nakazów aresztowania wobec obywateli Izraela. Chodzić miało o trzech polityków z rządu Benjamina Netanjahu oraz dwóch przedstawicieli izraelskich sił zbrojnych, którzy potencjalnie mogli ponieść odpowiedzialność za zbrodnie wojenne w Palestynie. Odpowiedz Link