Dodaj do ulubionych

Historii trochę...

05.10.20, 19:31
Oficjalną ideologią był nazizm, a partią rządzącą – Rosyjska Partia Narodowo-Socjalistyczna. W 1941 roku na świeżo podbitych terenach Związku Radzieckiego powstała kolaborancka Republika Łokocka.

Łokoć to niewielka miejscowość, która przed atakiem III Rzeszy na ZSRR leżała w obwodzie orłowskim (obecnie w briańskim, zaraz na wschód od granicy z Białorusią). Wyróżniał ją tylko jeden szczegół. Właśnie w tych okolicach osiedlano wypuszczanych z łagrów „kontrrewolucjonistów”, którym nie wolno było zamieszkać w Moskwie, Leningradzie i innych dużych miastach sowieckiego imperium.
Obserwuj wątek
    • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:32
      Trudno się więc dziwić, że gdy tylko w październiku 1941 roku Łokoć został zajęty przez niemieckie wojska, w głowach inżynierów z miejscowej gorzelni – Konstantina Pawłowicza Woskobojnika oraz Bronisława Władysławowicza Kamińskiego – zrodził się pomysł stworzenia kolaboracyjnej Republiki Łokockiej.
      • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:33
        Obaj „ojcowie założyciele” ze swym pomysłem udali się do dowódcy niemieckiej 2. Armii Pancernej, generała Heinza Guderiana. Idea bardzo przypadła mu do gustu i już 15 listopada 1941 roku powołano do życia Łokocki Okręg Samorządowy, na którego czele stanął Woskobojnik.

        Nowa jednostka administracyjna została wyposażona we własną, ochotniczą milicję paramilitarną, mającą podjąć walkę z bolszewicką partyzantką. Formacja ta przyjęła nazwę Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej (RONA), zaś jej dowódcą został nie kto inny jak Bronisław W. Kamiński – przyszły kat Ochoty w powstaniu warszawskim.
        • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:33



          Nazizm z nutą kapitalizmu

          Twórcy Republiki Łokockiej, obejmującej swym zasięgiem kilka część obwodów orłowskiego i kurskiego, przeprowadzili szereg reform gospodarczych, chcąc w ten sposób zjednać sobie okoliczną ludność.

          Rozwiązano między innymi znienawidzone kołchozy zwracając ziemię chłopom oraz promowano – tak zwalczany przez komunistów – prywatny handel. Nie zapomniano również o edukacji i zdrowiu mieszkańców, co zaowocowało otwarciem szeregu szkół, szpitali oraz punktów pomoc medycznej.
          • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:34
            Oficjalną ideologią Republiki Łokockiej stał się nacjonalizm, a partią rządzącą – Rosyjska Partia Narodowo-Socjalistyczna. Dogmaty narodowego socjalizmu, dostosowane do warunków rosyjskich, krzewił wśród mas „Gołos naroda”. Antysemityzm był ważnym punktem tego programu.
            • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:36
              Na istnienie popieranej przez ludność, tolerowanej przez Niemców i na dodatek nazistowskiej republiki na rosyjskiej ziemi nie mogła pozwolić Moskwa. Józef Stalin nakazał podjąć bezwzględną walkę z kolaborantami znajdującym się w tym rejonie oddziałom partyzanckim.
              • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:37
                Już 8 stycznia 1942 roku w zorganizowanej przez nich zasadzce zginął Woskobojnik. Jego miejsce zajął Bronisław W. Kamiński, łącząc w swoich rękach władzę cywilną i wojskową. Od tej chwili piastował stanowiska Ober-burgomistra i kombriga, zaś łokocka propaganda kreowała go na ojca narodu rosyjskiego, który po zwycięstwie Niemców nad bolszewikami zasiądzie na Kremlu.
                • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:38
                  Na razie Kamiński nie potrafił jednak zapanować nawet nad sytuacją w swym małym „państwie”. Coraz większym problemem stawała się sowiecka partyzantka, stosująca na szeroką skalę trudny do opisania terror. O jego skali najlepiej świadczy fakt, iż partyzanci rozstrzelali, powiesili lub zamęczyli na śmierć ponad 10 tysięcy osób (z tego około 200 ofiar spalono żywcem). Bolszewicy puścili również z dymem 24 wioski.
                  • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:39
                    Wszystko to prowadziło do fali dezercji z szeregów RONA. Innym problemem była szerząca się wśród żołnierzy oraz ludności cywilnej plaga pijaństwa (niepokojąca nawet jak na radzieckie warunki!), której nie pozwoliły powstrzymać drakońskie kary, z rozstrzelaniem włącznie.
                    • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:40
                      Sytuacja z każdym kolejnym stawała się coraz bardziej dramatyczna. Po klęsce 6. Armii Paulusa pod Stalingradem wydawało się, że jeszcze przed nastaniem wiosny 1943 roku Armia Czerwona odbije z rąk niemieckich tereny Republiki Łokockiej. W związku z powyższym Kamiński zadecydował o ewakuacji męskiej części ludności, przy czym odmawiający wyjazdu byli automatycznie uznawani za partyzantów i trafiali przed pluton egzekucyjny.
                      • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:42
                        Przystąpiono również do systematycznych czystek byłego aktywu sowieckiego. Jak donosił cytowany przez Sokołowa – działający przy prokremlowskiej partyzantce – kapitan NKWD: „masowo rozstrzeliwani są i wieszani więźniowie, po 30-50 dziennie”.
                        • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:43
                          Także Niemcy nie wierzyli w możliwość utrzymania frontu. W związku z tym postanowili zorganizować z oddziałów Kamińskiego własną formację
                          partyzancką, która miała działać na tyłach Armii Czerwonej.
                          • mala200333 Re: Historii trochę... 05.10.20, 19:44
                            Tylko ostatkiem sił, wojskom Osi udało się powstrzymać nacierające siły sowieckie i do ewakuacji Łokocia na razie nie doszło. Sytuacja ta nie mogła jednak trwać długo i w sierpniu 1943 roku kolejne uderzenie Armii Czerwonej przełamało niemieckie linie, co było jednoznaczne z zagładą nazistowskiej republiki w Rosji.
                            • seremine Re: Historii trochę... 03.04.21, 18:30
                              Taka to bywa...jedni przegrywaja a inni wygrywaja...
                              • seremine Re: Historii trochę... 20.02.23, 02:04
                                A teraz kto? Rosja czy Ukraina? A ludzie giną…
                                • seremine Re: Historii trochę... 04.04.23, 01:22
                                  Wciaz gina...
                                  • seremine Re: Historii trochę... 07.01.24, 17:19
                                    Wyglada na to ze 2024 bedzie nastepnym wojennym rokiem..
                                    • jutta_t Re: Historii trochę... 23.05.25, 18:51
                                      25ty..
    • mala200333 Re: Historii trochę... 08.10.20, 16:54
      Ciekawe i smutne...
    • mala200333 Re: Historii trochę... 03.04.21, 21:33
      Posłowie Konfederacji chcą, aby minister spraw zagranicznych odzyskał przechowywane na terenie Niemiec szczątki książąt piastowskich. Chodzi przede wszystkim o Henryka II Pobożnego, którego szczątki mają się znajdować w Muzeum Antropologicznym w Berlinie...
      Politycy Konfederacji w interpelacji do ministra Zbigniewa Raua (66 l.) podkreślają, że 9 kwietnia obchodzimy 780. rocznicę bitwy pod Legnicą, w czasie której książę Henryk II Pobożny został pojmany, a następnie zabity przez Mongołów.
    • mala200333 Re: Historii trochę... 04.04.21, 00:23
      Niemiecka agresja na Polskę we wrześniu 1939 roku doprowadziła do rozkładu wielu państwowych organizacji i instytucji po podboju tego kraju. Dotyczyło to także Policji Państwowej, która właściwie przestała istnieć, a jej funkcjonariusze w razie możliwości starali się wydostać z Polski przez granicę rumuńską.

      Spośród 17 okręgów policyjnych w przedwojennej Polsce jedynym, którego pracownicy pozostali na służbie i dalej wykonywali swoje obowiązki, był stołeczny – warszawski. Był to skutek decyzji tamtejszego komendanta, inspektora Mariana Kozielewskiego, który, ignorując wydane przez polski rząd polecenie rozwiązania wydziałów policyjnych, oddał się do dyspozycji prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego, aby utrzymać porządek w oblężonym mieście...
      • mala200333 Re: Historii trochę... 19.12.22, 06:56
        Ciekawe..
    • jerzy_55 Re: Historii trochę... 11.04.21, 21:27
      upowszechnianej przez państwo narracji Piłsudski rodzi się w czasie I wojny światowej. Nie wiadomo skąd przyszedł, kim był, jakie siły i grupy ideowe go popierały - uważa prof. Friszke
      Historyk twierdzi, że obecnie "wymazuje się zupełnie tradycję lewicy niepodległościowej i jej rolę w odbudowaniu państwa polskiego"
      - Działania Daszyńskiego, a potem Piłsudskiego były zburzeniem dotychczasowego porządku społecznego, prawdziwą rewolucją. Wprowadzali absolutnie radykalne postulaty, głoszone wówczas jedynie przez socjalistów - zaznacza
      Prof. Friszke opowiada też o ogromnych napięciach w pierwszych miesiącach polskiej niepodległości, m.in. o "buncie fornali", czyli brutalnych strajkach robotników rolnych w 1919 r.
      - Wizja powszechnej mobilizacji Polaków do obrony Warszawy przed bolszewikami nie jest prawidziwa. Ochotnicza armia skupiała głównie młodzież miast i szkół. Na wsi mobilizacja wyglądała bardzo kiepsko - zaznacza
    • seremine Re: Historii trochę... 14.04.21, 21:55
      Jeden z leśniczych wspólnie ze Stowarzyszeniem Eksploracyjno-Historycznym "Relikt" znalazł na terenie Nadleśnictwa Kędzierzyn przedmiot sprzed około trzech tysięcy lat. Najprawdopodobniej jest to siekiera typu czeskiego. Przedstawiciele stowarzyszenia podkreślają, że to najstarsze znalezisko, jakie udało im się odkryć na tym terenie.
    • seremine Re: Historii trochę... 14.04.21, 23:28
      Wikińskie kobiety mogły świadomie wybierać życie wojowniczki. Używały tarcz, ale walczyły również mieczami i włóczniami, a nawet okazjonalnie toporami.
      • black_jotka Re: Historii trochę... 23.03.22, 16:49
        seremine napisała:

        > Wikińskie kobiety mogły świadomie wybierać życie wojowniczki. Używały tarcz, al
        > e walczyły również mieczami i włóczniami, a nawet okazjonalnie toporami.
        >
        Walczyły rodziły …
    • mala200333 Re: Historii trochę... 15.06.21, 20:45
      Niczego ludzi nie uczy..niestety...
    • seremine Re: Historii trochę... 18.09.21, 19:12
      Ciekawe
    • jutta_t Re: Historii trochę... 07.01.24, 21:26
      Według Starego Testamentu filistyńskie miasto Gat zostało zrujnowane w wyniku napaści wojsk króla Chazaela. Ten scenariusz nieszczególnie odpowiadał archeologom. Ruiny miasta nie noszą śladów żadnej katastrofy. Okazuje się, że pozornie, bo wystarczyło przyjrzeć się tamtejszym cegłom.
    • jutta_t Re: Historii trochę... 07.01.24, 21:28
      Wspomniane miasto istniało naprawdę, ale prace wykopaliskowe przeczyły dotąd biblijnej historii jego upadku. Wynikało z nich, że fortyfikacje i budynki miasta Gat poddały się działaniu czasu. Są jednak ciekawe, ponieważ fragmenty tamtejszych murów są zbudowane z cegieł, które musiały być poddane działaniu wysokich temperatur.
      Na tej podstawie naukowcy doszli do wniosku, że Filistyńczycy nie tylko wynieśli się z miasta Gat z czasem, ale także znali technikę wypalania cegieł. Musieli zatem umieć więcej, niż współczesne im ludy z Bliskiego Wschodu. Okazuje się jednak, że tak nie było, a katastrofa opisywana w Biblii mogła być prawdopodobna.
    • jutta_t Re: Historii trochę... 07.01.24, 21:30
      cegły w mieście Gat zostały potraktowane ogniem już po budowie, a nie w momencie organizowania materiałów. Zabieg ten zapewne nie był celowy i może być efektem pożaru.
      Zobacz także: "Sensacja archeologiczna" na skalę światową w Szwajcarii
      Biblia nie kłamie
      Oznacza to, że miasto Gat mogło zostać zniszczone nagle. Potężny pożar, który strawił zabudowania, miał miejsce około 830 roku p.n.e. Jest to zgodne z biblijnym przekazem i rozstrzyga spór dotyczący technologii wypalania cegieł mułowych.
      Nie praktykowano jej na Bliskim Wschodzie w ówczesnych czasach i Filistyńczycy nie byli wyjątkiem. Swoje cegły tworzyli techniką mułową, poddając je działaniu słońca. Fakt, że pozostałości miasta Gat są inne, stanowi obraz tragedii, a nie celowego działania.
    • jutta_t Re: Historii trochę... 07.01.24, 21:34

      Historia
      15 min. temu
      zgłoś
      Czym jest życie na Ziemi? Dla mnie to kolejne cywilizacje, które dochodziły do jakiegoś apogeum a potem upadały np. z powodu zmiany klimatu, a najczęściej z powodu najazdu na nich wandali, którzy stworzyli kolejną cywilizację i od podstaw się rozwijali, znowu ich najechali zniszczyli ślady i znowu mija kilka tysięcy lat. Jeszcze tysiąc lat temu nasi dziadowie byli ludami koczowniczymi w tej części Europy a dziś? Ale to się kiedyś skończy
    • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:08
      Kaczynscy... warszawska historia rodziny sięga jednak tylko dwóch pokoleń wstecz. Pradziadkowie Braci pochodzili z Odessy i Galicji. Mówili raczej po rosyjsku niż po polsku. Dziadek Jadwigi (po mieczu) był rosyjskim pułkownikiem. Wedle rodzinnej legendy w nieznanych okolicznościach został polskim generałem. Jak twierdzi Jarosław Kaczyński, „zaginął w zawierusze rewolucji październikowej, ale już w polskiej formacji. Być może na Syberii”. Także dziadek ojca po mieczu był oficerem carskiej armii, zasłużonym w wojnie turecko-rosyjskiej. Wiadomo o nim tylko, że miał majątek w okolicach Łomży i tam ożenił się z miejscową dziewczyną.
      • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:08
        Według Jarosława Kaczyńskiego, kolejne pokolenie – dziadków Braci – było już jednoznaczne: polskopatriotyczne. Chociaż i w tym pokoleniu wszyscy kończyli rosyjskie szkoły. Rodzina babki ze strony ojca – Franciszki – miała spory majątek pod Odessą. Ona do Polski przyjechała po ślubie z Aleksandrem Kaczyńskim – wysoko postawionym urzędnikiem kolejowym. Najpierw osiedlili się w Grajewie pod pruską granicą. Tam urodził się ojciec Braci – Rajmund. Miał dwójkę rodzeństwa: siostrę i brata, którzy zmarli w młodości. Bardzo przeżył ich śmierć. – Później panicznie bał się o zdrowie naszych synów – wspomina Jadwiga Kaczyńska. W 1927 r. rodzina przeniosła się na tereny obecnej Białorusi – do Baranowicz (dziś białoruskie organizacje demokratyczne chętnie przywołują białoruską proweniencję Braci). Aleksander dostał tam posadę naczelnika ekspedycji węzła kolejowego. Franciszka zajęła się obrotem nieruchomościami. Wiodło się im nieźle: mieli dwa domy, sad, kilkanaście hektarów lasu. – W Baranowiczach mieszkał także mój stryj – Wincenty Jasiewicz. Mój stryjeczny brat Lucjan chodził do liceum z Rajmundem. Przyjaźnili się. Opowiadał mi, jakiego ma fajnego kolegę, ale ponieważ byli ode mnie starsi, niewiele mnie to wtedy obchodziło – uśmiecha się Jadwiga Kaczyńska, wówczas jeszcze Jasiewicz.

        Tuż przed wojną Aleksander Kaczyński dostał kierownicze stanowisko w Brześciu. Kupili tam z żoną dom, ale nie zdążyli w nim zamieszkać. Po wejściu Rosjan do Polski dziadek Braci obawiał się, że tacy jak on urzędnicy państwowi w pierwszej kolejności zostaną zesłani na Syberię. W obawie przed zsyłką uciekł wraz z rodziną do Warszawy – na Żoliborz.
    • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:10
      Kaczynscy...To jednak nie on, lecz ojciec Jadwigi – Aleksander Jasiewicz – dał początek żoliborskiej sadze rodziny. Był inżynierem, jednym z projektantów Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Przed wojną zamieszkali z żoną Stefanią w domu, który później, w czasach PRL, za sprawą Jacka Kuronia znali chyba wszyscy działacze opozycyjni – przy ul. Mickiewicza 27. Miał własną firmę, ale lewicowe poglądy. – Ojciec był socjalistą. Takim antykomunistycznym z krwi i kości – przekonuje Jadwiga Kaczyńska. Według Jarosława, „gniewał się na żonę, gdy nuciła »Pierwszą Brygadę«”. Mówił do niej: „Idź Stefcia śpiewać pod Belweder”. Bo babcia Stefania pierwsza w rodzinie pokochała Piłsudskiego.

      Karta AK w życiorysie Kaczyńskich
      Po przyjeździe do Warszawy Rajmund Kaczyński, ojciec Braci, zaczął studia na wydziale mechanicznym Państwowej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn im. Wawelberga, a następnie w Państwowej Wyższej Szkole Technicznej. Równocześnie jako Irka działał w konspiracji – najpierw w Związku Walki Zbrojnej, później w Armii Krajowej. 1 sierpnia 1944 r. jego pułk Baszta szturmował Tor Wyścigów Konnych na Służewcu. Został ranny w pierwszej godzinie powstania. Opatrywała go Helena Wołłowicz, pseudonim Rena, ciotka Bronisława Komorowskiego, dziś posła Platformy Obywatelskiej: – Kula trafiła w kciuk prawej ręki. Palec wisiał na kawałku skóry. Rajmund kazał mi go obciąć. Po nim nie było widać strachu – może rozemocjonowany wybuchem powstania nie uświadamiał sobie, co się stało. Ja byłam przerażona – był pierwszym rannym, którego opatrywałam.
      • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:11
        Po szturmie pułk wycofał się do Lasów Chojnowskich. Rajmund został w Warszawie, w szpitalu. Z Heleną Wołłowicz spotkał się znowu trzy tygodnie później: – Siedzieliśmy w siedzibie komendy pułku przy Puławskiej. Nagle poczułam, że musimy wyjść z kamienicy. Rajmund się ociągał. Chwilę po tym, jak wyszliśmy na podwórko – do mieszkania, w którym siedzieliśmy, wpadł pocisk. Wszyscy, którzy tam zostali, zginęli. Mimo niesprawnej ręki Rajmund walczył w powstaniu do końca, został za to odznaczony Krzyżem Walecznych i krzyżem Virtuti Militari. Po upadku powstania uciekł z obozu przejściowego w Skierniewicach, ukrywając się pod ciałami zmarłych. Przed wyborami w 2005 r. Wołłowicz opowiedziała powstańczą historię dziennikarzom – miała nadzieję, że fakt, iż ciotka polityka PO dwukrotnie uratowała życie ojcu liderów PiS, pomoże budować porozumienie między tymi partiami. Nie pomógł.

        Po 1945 r. żołnierze Armii Krajowej zostali uznani za wrogów systemu. Akowska karta w życiorysie oznaczała często problemy w zawodowej karierze. Nie zważając na szykany władz, wielu byłych akowców spotykało się co roku w rocznicę wybuchu powstania. Tradycją kompanii K1 pułku Baszta, w której służył Rajmund Kaczyński, stały się także „bigosówki” na działce u Heleny Wołłowicz każdego 27 września – w rocznicę poddania Mokotowa. Basztowcy wspominają, że Rajmund Kaczyński zaczął regularnie bywać na rocznicowych imprezach dopiero po przejściu na emeryturę: – Pewnie wcześniej nie miał czasu: dzieci, i to od razu dwoje, praca na kilku etatach – domyślają się. W ostatnich latach ojciec Braci zwierzał się im czasem, jak mu przykro, że wszyscy koledzy przychodzą na spotkania z żonami, dziećmi, wnukami, a on sam.

        ADVERTISEMENT

        Jadwiga Kaczyńska przyznaje, że powstańcze wspomnienia po prostu ją nużyły: – Ile razy można słuchać, gdy ci sami ludzie powtarzają: a pamiętasz, jak uderzaliśmy tam…, a pamiętasz, jak skoczyliśmy tu…? Po spotkaniach z kolegami z powstania mąż przynosił zdjęcia – jacyś dziadkowie, stare babki i zachwycał się: zobacz, jak młodo wyglądają. Im był starszy, tym większą miał potrzebę kontaktu z nimi. To była chyba jakaś tęsknota za młodością. Ja miałam swoje życie, synów. To, co działo się tu i teraz.

        Z przynależności do AK wziął się strach przed władzą, wojną i ostrożność Rajmunda. Jarosław tak wspominał wydarzenia 1956 r.: „Pamiętam spotkanie u cioci i wuja Tomaszewskiego na Saskiej Kępie. W pewnym momencie ktoś przybiega z informacją, że w Warszawie, czyli po drugiej stronie rzeki – zaczyna się powstanie. I mój ojciec, i wuj Staszek wyjeżdżają natychmiast, żeby sprawdzić i jednocześnie uspokajać ludzi, żeby nie było powstania”.

        Jadwiga Kaczyńska: – Jesteśmy kiedyś na przyjęciu, ja z mężem i siostra z mężem. I nagle Rajmund zauważa jakiegoś człowieka. Szwagier też go zauważa. Mówią jednocześnie: to jest ubek. I wychodzą z przyjęcia. Zadziwiła nas ich reakcja. Staszek Tomaszewski i Rajmund nigdy nie byli specjalnie zgodni. Nie przepadali za sobą.
        • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:12
          W uroczystych obchodach rocznicy powstania w 2004 r., organizowanych pod patronatem prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego, to Jadwiga Kaczyńska pełniła rolę bohaterki powstańczych walk. W środkach komunikacji miejskiej rozlepiono wówczas plakaty z powstańczymi wierszami. Biuro prezydenta miasta informowało, że wyboru wierszy dokonali powstańcy warszawscy – między innymi Jadwiga Kaczyńska. Polska Agencja Prasowa, podając informację o tym, że „Życie Warszawy” przyznało Jadwidze Kaczyńskiej tytuł Człowieka Roku, szeroko opisywało jej zasługi. Donosiło, że matka Braci „walczyła w Powstaniu Warszawskim, była sanitariuszką Szarych Szeregów, ratowała rannych powstańców”. Tymczasem jeszcze przed wybuchem wojny rodzice Jadwigi wysłali ją wraz z siostrą do rodziny matki – do Starachowic. – Ojciec Jadwigi był chory na gruźlicę, obawiał się, że i ona może się zarazić – mówi Barbara Winklowa, wieloletnia przyjaciółka Kaczyńskiej.

          Po wybuchu wojny rodzice dołączyli do córek. W 1941 r. Jadwiga wstąpiła do konspiracyjnego harcerstwa. Nadano jej pseudonim Bratek. Dziewczyny z zastępu Zioła, do którego należała, przygotowywane były do roli łączniczek. Jednak żeby pełnić tę funkcję, musiały mieć ukończone 16 lat. Jadwiga miała 14. Po przyspieszonym kursie medycznym skierowano ją więc do pracy w starachowickim szpitalu. Trafiali tu żołnierze ranni w akcji Burza (Jarosław mówił niedawno dziennikarzom, że matka jako sanitariuszka brała udział w tej akcji). – Zajmowałyśmy się chorymi. Czasami musiałyśmy wynosić ciała zmarłych – wspomina Jadwiga Kaczyńska. To ona stanie się dla Braci rodzinnym bohaterem wojennym. Jak wspomina Jarosław, „jej opisy wojny, konspiracji, walk, w jakich uczestniczyli jej starsi koledzy, wreszcie jej własnego zaangażowania w konspirację” wywarły na nim ogromne wrażenie. Przyćmiły historię ojca – Bracia mówili o nim tak rzadko, że większość ludzi przekonana jest, iż osierocił ich w dzieciństwie. W rzeczywistości zmarł w kwietniu 2005 r.
          • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:13
            Stanisław Miedza-Tomaszewski, ów wuj (mąż Marii Jasiewiczówny, starszej siostry Jadwigi) z Saskiej Kępy, za którym nie przepadał ojciec Braci, i jego brat Jerzy Tomaszewski to także bohaterowie okupacyjni.

            Powstanie. Jerzy jest fotografikiem. Ranny leży w okopach i dokumentuje walki. Niezniszczone filmy zostają cudem znalezione po wojnie, zdjęcia Jerzego można dziś oglądać w warszawskim muzeum powstańczym. Kolejny z rodziny Tomaszewskich, Konrad, zostanie dyrektorem Lasów Państwowych za rządów AWS. Przed wyborami prezydenckimi w 2005 r. będzie organizatorem spotkań Lecha Kaczyńskiego z leśnikami. Mimo toczących się przeciwko niemu procesów o korupcję i fałszowanie dokumentów państwowych otrzyma w 2005 r. posadę w ministerstwie Jana Szyszki. Będzie stanowczo zaprzeczał, że to ma jakikolwiek związek z koligacjami rodzinnymi.

            Wojenna historia Stanisława Tomaszewskiego jest gotowym scenariuszem na film sensacyjny. W 1943 r. Stanisław, artysta plastyk, to żołnierz Armii Krajowej. Współpracownik Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej oraz pism konspiracyjnych. Jest jednym z pierwszych aresztowanych pracowników Biura. Trafia na Pawiak, chce uciec. Towarzysze broni przychodzą mu z pomocą. Otrzymuje kulturę bakterii tyfusu. Ma sam zarazić się chorobą, aby spowodować przeniesienie do szpitala na oddział zakaźny. Niemcy bardzo boją się tyfusu. Potem Stanisław zgodnie z planem ma symulować atak ślepej kiszki i po pozorowanej nieudanej operacji wyjść na zewnątrz w przebraniu sanitariusza. Na stole ma zostać nieboszczyk podłożony przez organizatorów.
            • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:14
              Jerzy Janicki napisał na podstawie tej historii scenariusz do filmu fabularnego „Umarłem, by żyć”. Wyreżyserował go Stanisław Jędryka w 1984 r. Po wojnie wuj z Saskiej Kępy został wykładowcą na ASP w Warszawie. Zakochał się szaleńczo w starszej siostrze Jasiewiczównie i natychmiast się z nią ożenił. Przeżyli razem 53 lata. Tomaszewski zmarł w 2000 r.

              W 1960 r. to wuj Stanisław z Saskiej Kępy trafia w gazetach na ogłoszenie o naborze do filmu młodzieżowego. Wytwórnia potrzebowała nastoletnich bliźniaków. Wuj zawiadomił Jadwigę. Dla Braci udział w tym filmie będzie przełomowy, a psychologiczne skutki tego epizodu okażą się daleko poważniejsze niż podwórkowa sława Jacka i Placka.

              Matki chrzestne Lecha i Jarosława
              Na razie jest 1947 r. Rajmund Kaczyński ma 25 lat, kończy wydział mechaniczny Politechniki Łódzkiej. Przyjęto go właśnie do Państwowych Zakładów Optycznych w Warszawie, a potem, jako kierownika robót, do Społecznego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Koledzy Rajmunda są przekonani, że jego żoną zostanie Jadwiga Błońska, sympatia z czasów konspiracji. Ale podczas balu karnawałowego na Politechnice Warszawskiej Rajmund poznaje inną Jadwigę. Panna Jasiewicz ma 20 lat, studiuje polonistykę na uniwersytecie. Jest bardzo ładna, ma ambicje naukowe i chłopca, z którym wiąże plany. Dziś Jadwiga Kaczyńska przyznaje, że znajomość z Rajmundem rozwinęła się nadzwyczaj szybko. – W 1948 r. wzięliśmy ślub. Rok później na świat przyszli chłopcy. Poród był ciężki. Nie przeraziłam się jakoś, że to od razu dwójka. Od razu bardzo te dzieci pokochałam. To przecież część mnie samej. Zawsze starałam się być blisko moich dzieci.
              • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:15
                Matkami chrzestnymi bliźniaków zostały przyjaciółki Jadwigi – także bliźniaczki. Opowiada o nich inna przyjaciółka Jadwigi od czasów polonistycznych Barbara Winkiel: – Trzymałyśmy się wtedy z Zofią i Ludmiłą Woźnickimi. Były starsze od nas o 3 lata. W czasie wojny przeszły przez getto warszawskie – ich matka była Żydówką. Cudem przeżyły. Były już wtedy bardzo zdolnymi pisarkami. Ciągnęła się za nimi trauma getta. Obie popadły w psychozy, obie popełniły samobójstwo. Ludka w 1983 r., a Zosia trzy lata później. Ich śmierć bardzo zaciążyła na moim i Jadwigi życiu.

                Jadwiga podkreśla, że jakiekolwiek oskarżenia jej synów o antysemityzm są w tym kontekście wykluczone.

                Wczesny życiorys: Kaczyńscy miewali problemy na podwórku
                Kiedy na świat przychodzą bliźniacy, Rajmund Kaczyński umawia się z właścicielami zrujnowanego domu przy ul. Lisa-Kuli: odbuduje im kamienicę w zamian za wynajem piętra. Najpierw na 80 m kw. zamieszkają z sublokatorami. Potem Rajmund uzyska na politechnice przydział na dodatkową powierzchnię mieszkalną. Wykupią to mieszkanie w 1981 r. Jarosław z mamą Jadwigą i ojcem Rajmundem będzie w nim mieszkał aż do końca lat 90. Później przeniosą się do bliźniaka przy ulicy Mickiewicza, ciągle na starym Żoliborzu.
                • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:16
                  Rajmund pracuje przez cały czas na kilku etatach. Najpierw wykłada na tzw. Sorbonie przy Politechnice Warszawskiej. Doucza świeżych kierowników i dyrektorów z partyjnego awansu, którym brakuje wykształcenia. Na pełen etat na Wydział Inżynierii Sanitarnej PW przechodzi w 1958 r. Równocześnie dorabia w biurach projektowych. Bardziej niż naukowcem jest jednak człowiekiem czynu. Niezmiernie w zrujnowanej stolicy cenionym. Bierze udział w prestiżowych warszawskich projektach. Żeby zaprojektować potrzebne instalacje w budowanej w Warszawie Ambasadzie USA, jedzie na szkolenia do Anglii i Holandii. W 1965 r. – także na kontrakt do Libii. Na takie zlecenia mogą w PRL liczyć tylko bardzo pewni ludzie. To był czas, gdy status materialny Braci znacznie przewyższał przeciętną podwórkową.

                  Gdy Rajmund pracuje, wychowywaniem dzieci zajmuje się Jadwiga. Wspominał Lech Kaczyński: „Zawsze byłem trochę bliżej z mamą. Ojciec całe dnie spędzał w pracy, miał mniejszy wpływ na moje życie. Później jako młodzieniec miałem pewne trudności w kontaktach z ojcem – jego wyróżniał bardzo stanowczy charakter. No i jego opiekuńczość! Ciężkie awantury o to, że chodzę bez czapki. Wtedy dostawałem szału, choć byłem dużo spokojniejszy niż dziś”. I jeszcze: „Bardzo o nas dbano – na żoliborskiej ulicy byliśmy wyśmiewani, że codziennie jesteśmy inaczej ubrani”.
                  • seremine Re: Historii trochę... 08.01.24, 19:17
                    W 1961 r. koledzy zyskali nowy powód, by uznać, że Leszek i Jarek są inni niż oni. Zagrali wówczas w filmie „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, który stał się kinowym przebojem (Lech Kaczyński będzie się długo bał, że ten film to szczyt jego dorobku życiowego, że już więcej w życiu nie zdziała). Jadwiga, wtedy polonistka w jednym z warszawskich liceów, zrezygnowała z pracy na pół roku i towarzyszyła dzieciom na planie. Włodzimierz Grocholski, kierownik produkcji filmu (dziś na Florydzie), wspomina, że ekipa robiła wiele, by role Jacka i Placka nie zaciążyły na życiu Braci: – Mieliśmy już doświadczenia z dziećmi grającymi w filmach – sława sprawiała, że po prostu głupiały, odbijało im. Wkładaliśmy ogromny wysiłek, żeby z Braćmi nie stało się to samo. Chcieliśmy im uświadomić, że poza filmem mają wciąż normalne obowiązki – naukę, utrzymywanie porządku wokół siebie.

                    Ekipa nie ma jednak wpływu na to, jak po zakończeniu filmowej przygody przyjmą Bliźniaków ich rówieśnicy. A dla nich Jarek i Leszek stali się Jackiem i Plackiem. Gwiazdami, za którymi się na podwórku nie przepada, bo zazdrości im się sławy. Wiele lat później, gdy Bracia sięgną po dwa najpoważniejsze stanowiska w kraju, a psychologowie będą rozpaczliwie szukać klucza do tego bądź co bądź fenomenu, rola epizodu filmowego i jego skutków będzie rozważana bardzo szeroko. Psychologowie będą się zastanawiać: czy już wówczas zrodziło się u nich poczucie wyobcowania i przekonanie, że wszyscy są przeciwko nim? Jacek Merkel, przyjaciel Lecha z jego czasów gdańskich, współpracownik obu Braci z Kancelarii prezydenta Wałęsy, jest zdania, że fakt bliźniactwa w zrozumieniu obecnych sylwetek Braci jest nie do przecenienia. – Twierdzenie, że porozumiewali się bez słów, jest płytkie i banalne. Gdy Lecha bolał ząb, trzeba borować Jarka. Gdy Jarek miał kłopoty w rządzie – Lech przerywał istotną wizytę zagraniczną.
    • mala200333 Re: Historii trochę... 13.01.24, 01:29
      1 stycznia 1944 r. komuniści polscy przekształcili swoją organizację wojskową Gwardię Ludową w Armię Ludową. Chociaż w porównaniu do AK jej zasługi były niewielkie, a reputacja wątpliwa, jednak po drugiej wojnie światowej to właśnie AL oficjalnie wyniesiono na piedestał. Jej kultowi towarzyszyły konkretne treści polityczne
    • jutta_t Re: Historii trochę... 13.01.24, 19:46
      Joseph Goebbels nakazał machinie propagandowej III Rzeszy rozpropagowanie tego, co się wydarzyło w 1944 roku we wsi Nemmersdorf na terenie Prus Wschodnich, którą zajęli Rosjanie, a potem odbili Niemcy. W gazetach ale też kronikach filmowych, wyświetlanych m.in. w kinach w III Rzeszy, pokazywano zgwałcone tam kobiety i dziewczynki, które następnie zostały ukrzyżowane i przybite do ścian domów.
    • jutta_t Re: Historii trochę... 14.01.24, 18:36
      Wincenty Witos urodził się w 1874 r. w Wierzchosławicach. Był jednym z przywódców Centrolewu, działaczem ruchu ludowego, trzykrotnym premierem II RP. Po aresztowaniu przez władze sanacyjne został osadzony w twierdzy brzeskiej.
    • jutta_t Re: Historii trochę... 14.01.24, 18:37
      Witos… W czasie II wojny światowej był internowany przez Niemców, odrzucił propozycję utworzenia rządu kolaboracyjnego. W 1945 r. został prezesem nowo powołanego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zmarł 31 października 1945 r. w Krakowie. Spoczął w rodzinnych Wierzchosławicach; w uroczystościach pogrzebowych, trwających od 2 do 6 listopada, uczestniczyły tłumy.
    • mala200333 Re: Historii trochę... 01.10.25, 20:09
      N Igdy jej za wiele!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka