lilka91
11.06.04, 17:19
Martini, jak to jest, Ty klasyk (z umiarem i rozsądkiem - to pochwalam), Twój
lekarz też, masz ponoć dobrany lek, a mimo to, jak się okazuje nie jest on na
wszystkie Twe bolączki tego świata. Coś mi tu nie gra do końca, za
rozwinięcie tematu już teraz uśmiecham się szeroko.
Astria, tak szczerze, z ręką na sercu, ilu osobom udało Ci się rzeczywiście
dobrać lek na wszystko. Skąd o tym wiesz? Przykład: pacjent nie wraca, więc
jak to odbierasz: ma już dobrany lek konsyt., więc właściwie cóż możesz mu
więcej zaoferować, czy po prostu zraził się, bo oczekiwanych efektów brak?
Awinn, jeżeli pacjent zgłasza się z kilkoma przewlekłymi chorobami, to
leczycie w pierwszej kolejności jednak objawowo wybraną jednostkę, czy
szukacie tego jednego, cudownego, lekko utopijnego "medykamentu"?
Beba, jak sądzisz dlaczego na Twoją przypadłość dr Z. stosował dosyć niskie
potencje, nie próbując ingerować bardziej dogłębnie? Czy nie odnosisz
wrażenia, że nawet największe sławy są dobre, jak im się uda trafić; bardzo
często jednak operują stosunkowo niewielką ilością substancji, bazując na
tym, że u dużej część populacji wystarczą one do odniesienia, przynajmniej w
jakimś zakresie pozytywnego efektu.
Z niecierpliwością czekam na rozwój wypadków...