Dodaj do ulubionych

lek konstytucyjny

11.06.04, 17:19
Martini, jak to jest, Ty klasyk (z umiarem i rozsądkiem - to pochwalam), Twój
lekarz też, masz ponoć dobrany lek, a mimo to, jak się okazuje nie jest on na
wszystkie Twe bolączki tego świata. Coś mi tu nie gra do końca, za
rozwinięcie tematu już teraz uśmiecham się szeroko.

Astria, tak szczerze, z ręką na sercu, ilu osobom udało Ci się rzeczywiście
dobrać lek na wszystko. Skąd o tym wiesz? Przykład: pacjent nie wraca, więc
jak to odbierasz: ma już dobrany lek konsyt., więc właściwie cóż możesz mu
więcej zaoferować, czy po prostu zraził się, bo oczekiwanych efektów brak?

Awinn, jeżeli pacjent zgłasza się z kilkoma przewlekłymi chorobami, to
leczycie w pierwszej kolejności jednak objawowo wybraną jednostkę, czy
szukacie tego jednego, cudownego, lekko utopijnego "medykamentu"?

Beba, jak sądzisz dlaczego na Twoją przypadłość dr Z. stosował dosyć niskie
potencje, nie próbując ingerować bardziej dogłębnie? Czy nie odnosisz
wrażenia, że nawet największe sławy są dobre, jak im się uda trafić; bardzo
często jednak operują stosunkowo niewielką ilością substancji, bazując na
tym, że u dużej część populacji wystarczą one do odniesienia, przynajmniej w
jakimś zakresie pozytywnego efektu.

Z niecierpliwością czekam na rozwój wypadków...
Obserwuj wątek
    • martini_very_bianco Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 17:51
      Lek nie jest na wszystkie bolączki zaiste, a to stąd, że lek konsty leczy i
      uodparnia, ale nie robi z człowieka cyborga:) czasami w przypadkach problemów
      albo tankuję kolejną dawkę leku konstytucyjnego, natomiast jeśli okazuje się,
      że na jakaś chwilowa słabość, zapalenie spojówek chociażby, a jest lek, który
      nie gryzie się z lekiem konsty, wiadomo, że zadziała szybciej, to czemu z niego
      nie skorzystać? Jeśli miałabyś do wyboru albo szybką pomoc lekiem pojedynczym,
      albo granie potencją leku konstytucyjnego, co może zabrać kilka dni, to co byś
      wybrała? Jasne, można operować potencjami, natomiast ja myślę, i mój Pan Doktor
      chyba też, że jeśli je się już jedną potencję i ona działa, to może jednak nie
      zawsze jest sens modyfikowania jej działania przez jakieś zmiany? Zatrucie
      poalkoholowe;) czy skręcenie stawu nie jest chyba powodem do manipulowania
      konstytucją, ale mogę się mylić:). Jasne, że jeśli pojawiają się grubsze i
      przewlekłe problemy, to wtedy trzeba zadziałać przy konstytucji i może nawet ją
      zmienić, natomiast jeśli jest to ból palca po skręceniu, to ruta 9CH wzięta 4
      razy dziennie przez 4 dni pomoże, a działa na tyle płytko, że nie wedrze się w
      lek konstytucyjny.
      To moje zdanie. Tylko mnie się od kilku lat bonusowe problemy większe niż
      lekkie przeziębienie, grzybica, zatrucie i kilka stłuczeń/ skręceń nie
      zdarzyły - bo lek konstytucyjny działa i poniekąd zabezpiecza. Natomiast jeśli
      lek konstytucyjny bardzo dobrze działa w potencji, w jakiej został podany na
      przyklad 4 miesiące wcześniej, to chyba jednak jakaś piętnasteczka jest
      bardziej na miejscu niż kolejna dawka leku konsty, która mogłaby coś zmienić.
      Zaraz się pewnie od Astrii dowiem czegoś o przsunięciu po kroplach homeoptic,
      ale trudno:P
      To tyle ode mnie jako od pacjenta:)

      16%VOL
      22%VAT

      • astria1 Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 18:46
        martini_very_bianco napisała:
        Zawsze powtarzam ze Homeopatia Klasyczna w STANACH O S T R Y C H zajmuje się
        najpierw stane ostrym :-) czyli podaje leki objawowe (np. Aconitum, Belladona
        Martini juz wie na co to się daje :-) a potem gdy pacjentowi się polepsza i
        pacjent chce z czegoś sie wyleczyć to podaje się lek konstytucyjny. Czyli ja
        nigdy nie będę działac konstytucja kiedy gość zerwie sobie paznokieć z palca
        :-) to pomyślę o hypericm czy jesli łepetynkę rozbije o szafkę to tez się nie
        będę zastanawiać czy mu dac konstytucje - dam mu odrazu Arnicę czy Phosphorus

        > zmienić, natomiast jeśli jest to ból palca po skręceniu, to ruta 9CH wzięta 4
        > razy dziennie przez 4 dni pomoże, a działa na tyle płytko, że nie wedrze się
        w
        > lek konstytucyjny.
        > To moje zdanie. Tylko mnie się od kilku lat bonusowe problemy większe niż
        > lekkie przeziębienie, grzybica, zatrucie i kilka stłuczeń/ skręceń nie
        > zdarzyły - bo lek konstytucyjny działa i poniekąd zabezpiecza. Natomiast
        jeśli
        > lek konstytucyjny bardzo dobrze działa w potencji, w jakiej został podany na
        > przyklad 4 miesiące wcześniej, to chyba jednak jakaś piętnasteczka jest
        > bardziej na miejscu niż kolejna dawka leku konsty, która mogłaby coś zmienić.


        > Zaraz się pewnie od Astrii dowiem czegoś o przsunięciu po kroplach homeoptic,
        > ale trudno:P

        wrrrrr ..... nie prowokuj :-) dość siemm nagadałyśmy :-)))

        > To tyle ode mnie jako upartego z klasycznym rozumowaniem homeopaty :-)
        • astria1 Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 18:47

          lilce odpowiem pozniej :-) wieczorkiem :-) jak gosci porozkladam do spania :-)
        • martini_very_bianco Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 18:59
          hehehehe, wyszło na moje:) i cały czas o tym wcześniej mówiłam, tzn w poście o
          klasykach, dokładnie to, co Ty napisałaś tutaj... Więc albo nie umiemy czytać,
          albo nie wiem, co. Może ktoś to obiektywnie oceni, Ania, bo z Twoich postów w
          tamtym wątku wyczytałam, że lek pojedyczny jest jednak be i krople są be. A
          tutaj widzę, że jednak nie. Nic już nie rozumiem, ale uznajmy, że osiągnęłyśmi
          consensus.

          ***********************BŁAGAM

          kiedykolwiek podajecie przykład na zilustrowanie jakiejkolwiek tezy, NIE O
          PAZNOKCIACH!!! Błagam. Możecie o ranach ciętych, szarpanych, postrzałowych,
          wymiotach, nowotworach skóry, pluciu krwią i wszystkich innych przykrych
          rzeczach tylko nie o
          paznokciach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Proszę, proszę
          proszę...

          16%VOL
          22%VAT




          --
          takie tam... forum homeopatyczne
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
          • astria1 Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 23:28
            martini_very_bianco napisała:

            > hehehehe, wyszło na moje:) i cały czas o tym wcześniej mówiłam, tzn w poście
            > o klasykach, dokładnie to, co Ty napisałaś tutaj... Więc albo nie umiemy
            czytać,
            > albo nie wiem, co.

            Martini he he he :-)myslę że pisałyśmy o tym samym ale się wcale nie
            rozumiałysmy :-))) -

            > Może ktoś to obiektywnie oceni, Ania, bo z Twoich postów w
            > tamtym wątku wyczytałam, że lek pojedyczny jest jednak be i krople

            ....MArtni jeszcze raz :-) jako objawowy jest OK ! ale juz np. walenie
            kompleksu na chorobe przewleką jest nieporozumieniem (np. granulki "Cuprum Nr
            23" na astmę) Acha przy okazji jak juz nas te emocje opusciy to powiem Ci że
            wtedy nie miałam zamiaru i nie podwazałam wiedzy Twojego doktora ! tylko
            ciekawiło mnie dlaczego np. nie modyfikowal leczenia jakims lekiem objawowym a
            zgodził sie na komplex - ale to nie jest podwazanie jego wiedzy ! to jest moje
            pewnie jakieś niedouctwo ze tego nie wiem i dlatego mowilam Ci ze chętnie bym
            o tym z nim porozmawiała..podyskutowała przeciez on ma wiedze taka gdzie ja
            dopiero stoję na gorze samego wierchołka dopiero..

            > ale uznajmy, że >osiągnęłyśmi
            > consensus.

            Tak ! uważam ze generalnie mowiłyśmy o tym samym tylko jakoś tak każda
            inaczej :-)

            > ***********************BŁAGAM
            >
            > kiedykolwiek podajecie przykład na zilustrowanie jakiejkolwiek tezy, NIE O
            > PAZNOKCIACH!!! Błagam. Możecie o ranach ciętych, szarpanych, postrzałowych,
            > wymiotach, nowotworach skóry, pluciu krwią i wszystkich innych przykrych
            > rzeczach tylko nie o
            > paznokciach!!!!!!!!!!!!!!!!!! Proszę, proszę

            hi hi hi hi ....wow !! Martini_ :-)) hmmm...a paznocie wiesz...... ał !
            wow :-) no dobra dam Ci spokój :-)) ( no ale dlaczego tak co ? ) :-)))

            pzdr
            Anna
        • lilka91 Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 19:02
          astria1 napisała:

          > Zawsze powtarzam ze Homeopatia Klasyczna w STANACH O S T R Y C H zajmuje
          się
          >
          > najpierw stane ostrym :-) czyli podaje leki objawowe

          No to mnie pocieszyłaś (albo raczej zamąciłaś jeszcze bardziej).

          To ilu jest tak naprawdę tych klasyków w Polsce, którzy nie zniżą się do
          podania leku innego niż konst, jeżeli już go odkryli?

          Pozdrawiam, czekając na cd.
          Lilka

          P.S.Trzymam kciuki, że może jednak uda się coś znaleźć na wydłużenie doby, coby
          spokojnie mozna było poświęcić czas na dysputy.
      • lilka91 Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 18:54
        martini_very_bianco napisała:

        > Lek nie jest na wszystkie bolączki zaiste

        No właśnie sęk w tym, że "zażarci" klasycy twierdzą, że - tak.
        Twoje podejście rozumiem i podoba mi się, jak najbardziej. Natomiast bardziej
        dla mnie jest zagadkowe podejście Twego lekarza (może to "klasyk" z umiarem?).

        > nie gryzie się z lekiem konsty, wiadomo, że zadziała szybciej,
        Skrajni klasycy twierdzą, że nic nie zadziała lepiej niż dobrany lek konst. i
        nawet gorączkę mozna nim szybciej zgubić niż Bel.


        > Zaraz się pewnie od Astrii dowiem czegoś o przsunięciu po kroplach homeoptic,
        > ale trudno:P

        No, właśnie te teorie o "przesunięciu" ...

        > To tyle ode mnie jako od pacjenta:)
        Oczytany i świadomy pacjent jest na wagę złota!
    • martini_very_bianco Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 19:18
      Hmm... Widzisz, Lilka, mój lekarz jest jednym z najklasyczniejszych homeopatów
      w naszym pięknym kraju, uczył się kilkanaście miesięcy pod okiem homeopaty
      klasycznego (za granicą, bo wtedy w Polsce było mało miejsc, w których się
      można było uczyć) i teraz sam uczy homeopatów klasycznych, a przynajmniej
      czasem natykam się na takich, co terminują w jego gabinecie.
      I jeśli on, klasyk nad kalsyki, daje mi na grzyba sterptococcinum, a nie moją
      żabę LM, to dla mnie oznacza, że tak ma być i z klasycznego punktu widzenia
      jest to słuszne. Ufam po prostu jego kilkunastoletniemu doświadczeniu i wiedzy.
      A Pan Doktor, zanim na przeziębienie zafunduje mi jakoweś causticum czy inszą
      inszość, pyta, jak jest po ostatniej dawce leku kons. Jeśli mówię, że świetnie,
      to dostaję jakiś lek pojedynczy - podejrzewam, że właśnie dlatego, że skoro lek
      konstytucyjny tak dobrze działa, to nie ma sensu w niego ingerować. Można by
      się kłócić, że lek konsty jest po to, żebym nie chorowała, natomiast jeśli mam
      do wybou napad padaczkowy albo kaszel, to wiesz, co wybiorę. Natomiast jeśli
      mówię, że zadziałał średnio, zazwyczaj kończy się na powtórzeniu dawki albo
      zatankowaniu innej potencji.

      16%VOL
      22%VAT




      --
      takie tam... forum homeopatyczne
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
      • martini_very_bianco Errata 11.06.04, 22:09
        Wiecie co, tak się zastanawiałam jedząć obiad, jak to jest z tymi moimi kulkami
        na. Bo jednak nie zawsze jest tak, że jeśli lek konstytucyjny zadziałał bardzo
        dobrze, to dostaję coś innego... I vice versa. Teraz już wszystko mi się
        chrzani. Obecnie mój mózg przyjął wersję, że to zależy od czasu, który upłynął
        od wzięcia leku. Ciekawe, co wymyślę do rana. Chyba jednak jest tak, że reguły
        nie ma... No i już sama nie wiem. Podpytam. Ale wersja z poprzedniego postu
        wydaje mi się też wielce prawdopodobna. Może obie wersje się sprawdzą, a to
        kwestia wiedzy i intuicji lekarza?

        16%VOL
        22%VAT




        --
        takie tam... forum homeopatyczne
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
        • lilka91 Re: Errata 12.06.04, 01:00
          martini_very_bianco napisała:

          >
          > na. Bo jednak nie zawsze jest tak, że jeśli lek konstytucyjny zadziałał
          bardzo
          > dobrze, to dostaję coś innego... I vice versa. Teraz już wszystko mi się
          > chrzani.

          A nie przyszło Ci kiedyś do głowy, że Twój Pan Doktor nie chce Cię stracić i
          dlatego tak kombinuje z tymi objawowymi?

      • lilka91 Re: lek konstytucyjny 12.06.04, 00:57
        martini_very_bianco napisała:

        > A Pan Doktor, zanim na przeziębienie zafunduje mi jakoweś causticum czy inszą
        > inszość, pyta, jak jest po ostatniej dawce leku kons. Jeśli mówię, że
        świetnie,
        >
        > to dostaję jakiś lek pojedynczy - podejrzewam, że właśnie dlatego, że skoro
        lek
        >
        > konstytucyjny tak dobrze działa, to nie ma sensu w niego ingerować.

        Tylko, że zaparci klasycy twierdzą, że skoro lek konst. działa to mozna sobie
        odpuścić ten objawowy, bo organizm i tak sobie poradzi. A to, że np będziemy
        mieć dzień dłużej katar, to wyjdzie nam tylko na zdrowie w dłuzszej
        perspektywie.

        Wiesz, może nie jedz jutro (sorry, dzisiaj) obiadu, bo od tych rozmyslań to Ci
        coś w gardle stanie. A może lepiej już tak nie dzielić tego włosa na czworo i
        jednak wybrać obiad ?

        Sama mam niezłą kołomyję...

        A co to znaczy, że "świetnie się czujesz"? Czy lekarz zadaje Ci jakieś
        konkretniejsze pytania?
        Pozdrówka,

    • beba2 Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 19:33
      Ja to mam tak : dużo z tego wszystkiego kumam, ale jak już przyjdzie komuś
      wyjaśniać to pękam :P
      Na chłopski rozum - wydaje mi się, że choćby i lekarz-sława, nie zawsze trafi.
      Homeopatia to ogrooomnie rozległa wiedza. Jeden lek na 100 objawów, jeden objaw
      i 10 lekow możliwych.
      Faktem jest, że niektórzy homeopaci ( nie tylko w Polsce ), bazują na szkole
      Jouannego, który twierdzi, że lepiej, łatwiej jest operować np. 1000-cem
      substancji ( o potwierdzonej skuteczności),niż próbować innych,
      nie "sprawdzanych" tak często. Powyższemu autorowi wystarcza ta ilość
      substancji, by skutecznie leczyć pacjentów.
      Z tymi potencjami to też jest dziwnie. Można by je rozpatrywać pod różnym kątem.
      Np:
      - dla jednych potencja 30 CH już jest wysoka, a dla innych dopiero 200 CH.
      - niektórzy homeopaci w ogóle nie korzystają z rozcieńczeń powyżej 30 CH
      - z niektórymi substancjami jest tak, że to właśnie ich potencja decyduje o
      powodzeniu terapii. Np. 30 CH wyleczy, a 5 np. już nie, a czasem spowoduje
      pogorszenie.
      Dlatego nie uważam, że to rozcieńczenie mojego leku było za niskie - myślę, że
      po prostu lek nie był trafiony. A może jedno i drugie.
      Na przykładzie wielu zniechęconych pacjentów widać, że dobranie leku konst. to
      nie lada sztuka. I nie oszukujmy się, nie każdy homeopata to potrafi,a jeśli
      tak, to nie zawsze uda mu się to za pierwszym razem. Czasem pacjent oporny -
      organizm nie wykazuje zdolności reakcji. Różnie bywa...

      Z drugiej strony dzieci mojej koleżanki od urodzenia ( 7 i 9 lat) są leczone
      tylko homeopatycznie ( nie szczepione), wyciągnięte z ciężkiej choroby nerek (
      jedna) i problemów neurologicznych ( druga).
      I zrobił to lekarz, który nie dał rady głupim "kozom" w nosie mojego dziecka.
      A tym dziewczynkom pomógł - działał w stanach ostrych lekami objawowymi. Teraz
      od paru lat obie mają dobrany lek konst. ktory dostawały przy każdej infekcji i
      to im pomagalo od ręki. Teraz właściwie nie chorują.
      Natomiast jak w lecie użądli osa czy komar, to nie dostają leku konst. tylko
      zwykły apis albo ledum. I już.

      Ale namotałam, hehehe...

      Pozdrawiam :)))
      • beba2 Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 19:39
        I jeszcze dodam, że nawet homeopata klasyk oprócz leku konst. zaleca leki
        pojedyncze objawowe. I nic w tym dziwnego czy złego, o ile nie jest ich 10
        naraz i się ze soba nie gryzą.
        • lilka91 Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 22:12
          Hej! Wasze głosy utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie taki diabeł
          (czyt.klasyk)straszny, jak go malują. Wasze racje doskonale do mnie przemawiają
          i podzielam je. Chciałam jedynie skonfrontować rózne opinie, bo jednak jest
          tendencja (a może tylko na pokaz, dla idei?), że posługiwanie się lekami
          objawowymi prawdziwymi klasykowi nie przystoi, z wyjątkiem typowych urazów
          (przykład arniki), bo to zawsze niepotrzebne zamieszanie w organiźmie. No,
          ciekawa jestem , jak to Ania szczegółowo nam wyłoży. Bo ona to klasyk całą
          gębą, jednak też chyba czasami wahający się(tak to odbieram).
          W kwestii potencji natomiast, to przyznam szczerze że cierpię na zupełny
          mętlik.Załozenia oczywiście znam, nie trzeba mi tłumaczyć, i róznice w
          poszczególnych przypadkach, ale jak mi tak przyjdzie całościowo to sobie
          ułozyć, to widzę, że daleka jeszcze droga przede mną, koncepcji róznych tyle ...
    • martini_very_bianco Re: lek konstytucyjny 11.06.04, 22:20
      **********że posługiwanie się lekami objawowymi prawdziwymi klasykowi nie
      przystoi, z wyjątkiem typowych urazów (przykład arniki), bo to zawsze
      niepotrzebne zamieszanie w organiźmie.

      No a ja się właśnie zastanawiam, czy nie większym zamieszaniem byłoby na
      przykład podanie czegoś MK, a potem w razie choroby 30CH:)

      ************W kwestii potencji natomiast, to przyznam szczerze że cierpię na
      zupełny mętlik.

      Witaj w klubie... Ja już się tak pogubiłam, że w zasadzie się nie odzywam. O
      ile w wielu przypadkach jestem już sobie w stanie poradzić, o tyle na przykład
      z belladonną miałabym problem, bo właśnie się niedawno tu dowiedziałam, że małe
      potencje moga doprowadzić do zapalenia ucha. Jestem jak dziecko we mgle:)



      Załozenia oczywiście znam, nie trzeba mi tłumaczyć, i róznice w
      poszczególnych przypadkach, ale jak mi tak przyjdzie całościowo to sobie
      ułozyć, to widzę, że daleka jeszcze droga przede mną, koncepcji róznych tyle ...
    • astria1 Re: lek konst.(krótko chyba nie umiem) 11.06.04, 23:31
      Lilka napisała:

      > Astria, tak szczerze, z ręką na sercu, ilu osobom udało Ci się rzeczywiście
      > dobrać lek na wszystko. Skąd o tym wiesz? Przykład: pacjent nie wraca, więc
      > jak to odbierasz: ma już dobrany lek konsyt., więc właściwie cóż możesz mu
      > więcej zaoferować, czy po prostu zraził się, bo oczekiwanych efektów brak?
      ********************************

      Lilka ja inaczej nie umiałam jak tylko tak w całości :-)

      Lilka u mnie to tak jest ze najpierw przez x czasu po ukończeniu iluś kursów z
      francuskiej homeopatii zachłysnięta wiedzą wiedziałam ze to dobry pomysł na to
      aby moc pomoc choćby dzieciom które za nic w świecie nie wychodzą z
      antybiotyków na początku wydawałoby się ze rozwiązałam problem ale dziecko
      wracało do mnie kilkakrotnie w roku zawsze z tymi samymi objawami i tak jak
      zawsze podawałam leki wg francuskiego sposobu czyli: lek głębokiego działania,
      lek objawowy oraz ewentualnie jeszcze jakiś lek... Takie postępowanie zawsze
      przyniesie efekt pod warunkiem ze leki zostaną dobrze dobrane. Bywały ze czasem
      musiałam modyfikować to leczenie na jakimś etapie ponieważ dziecko wracało do
      mnie z podobnymi lub już innymi objawami pomimo ze zakładałam ze chyba już
      powinno być dobrze ale dziecko znów wracało i objawy pierwotne pomimo ze się
      nie pojawiły ale dziecko dalej chorowało na coraz to nowe inne choroby.
      Miałam to szczęście ze matka dziecka była cierpliwa ;) pomimo ze dziecko
      uniknęło antybiotyków mnie ta sytuacja nie cieszyła i kazała mi szukać dalej
      jakieś innej metody która by była skuteczna. Efekty skuteczności dla mnie
      zadawalające zaczęłam odnosić w momencie zastosowania homeopatii klasycznej –
      dziecko wróciło do mnie z określeniem „stan ostry” – było to zapalenie oskrzeli
      z towarzyszącą wysoką temperaturą i bólem gardła postanowiłam podać dziecku lek
      objawowy na ten właśnie stan ostry a gdy minął ten stan podałam dziecku lek
      odpowiadający jego konstytucji . Dziecko po tym leku nie zareagowało w ciągu 3
      dni ale na 4 dzień zaczęło się uskarżać na ból przy oddawaniu moczu – matka
      dziecka przypomniała sobie ze już chłopiec kiedyś chorował na częste zapalenia
      pęcherza moczowego ale po antybiotykach wszystko ustąpiło .Mnie to dało do
      myślenia ze jednak lek został dobrze dobrany. Ten stan trwał chyba 2 dni potem
      powrócił problem ze spaniem tzn. jako 3 latek bał się wszystkiego nie chciał
      sam zostawać ani zasypiać ponieważ dziecku podawałam wcześniej lek właśnie na
      ten problem i dziecko się uspokoiło już więcej się nie bał ale po podaniu
      konstytucji nagle stał się płaczliwy ten stan tez krotko trwał potem chyba był
      jeszcze jakiś wyciek z ucha który trwał dość długo ale nie był powodem
      niepokoju ponieważ dziecko było ogólnie bardzo wesołe, spało spokojnie, miało
      apetyt . Od podania leku konstytucyjnego mija już 3 lata a dziecko oprócz
      kataru który dorwał w szkole i ospy która panowała w szkole z niczym więcej
      się nie zgłaszał do mnie – ale kontakt z dzieckiem mam
      To jest taki przykład który świadczy o tym ze dobrze dobrany lek konstytucyjny
      powoduje ze organizm bardzo dobrze sobie radzi sam i nie trzeba w niego
      ingerować innymi lekami oczywiście są wyjątki takie jak stany ostre ale w
      takich momentach najpierw zawsze działa się lekiem objawowym a potem się myśli
      o konstytucji.

      Lilka ilu osobom tak pomogłam nie wiem ponieważ nadal mam kontakt z tymi
      pacjentami i pacjenci wracają do mnie gdy coś się dzieje ale tez bywa tak ze
      pacjent nie wraca – moje miasto w którym mieszkam nie jest za wielkim ;)- wiem
      ze pacjenci nie maja tyle cierpliwości i nie chce im się porozmawiać o tym co
      się dzieje jaka będzie reakcja pomimo ze ja tę cierpliwość mam i bardzo dużo
      wyjaśniam i od jakiegoś czasu stwierdzam ze zawsze mowie to samo ;)

      Bywają sytuacje gdy mnie się wydaje ze tyle „nagadałam” tłumacząc pacjentowi po
      kolei co się prawdopodobnie będzie dziać ze mam wrażenie iż 5 – co latek by
      wszystko zrozumiał , proszę aby po podaniu leku pacjent zadzwonił do mnie i
      poinformował mnie o swoim stanie zdrowia ale pacjent nie dzwoni – wiem ze mija
      czas podania prawdopodobnie drugiej dawki leku a nie znam poprzedniej reakcji
      i domyślam się ze leczenie już nie będzie takie jak powinno. Po jakimś
      miesiącu zgłasza się rozżalony pacjent i twierdzi ze ta homeopatia jest do
      niczego bo on znowu jest chory ale dopiero gdy mu przypominam ze powinien był
      się kontaktować to pacjent dostaje olśnienia i stwierdza ze faktycznie ale on
      zapomniał ... - właśnie to może być jednym z częstych problemów ze nie
      uzyskuje się efektów w homeopatii.
      Lilka nie podchodzę do klasycznej homeopatii tak euforycznie jak by się
      zdawało ponieważ to właśnie czas pokazał czy pacjent chce się leczyć i uzyskać
      zdrowie poprzez tę metodę czy nie . Dużo tu zależy od dwóch stron ode mnie i od
      pacjenta. Od mojej otwartości i umiejętności komunikacji z pacjentem. Wiem ze
      ile jestem w stanie wytłumaczyć pacjentowi to tyle będę miała z tego
      satysfakcji ze pacjent ten sposób leczenia rozumie i w ważnym momencie
      ewidentnej prawidłowej reakcji na lek nie przeszkodzi tej reakcji poprzez
      samodzielne nieprzemyślane przerwanie tej reakcji.
      Ilu pacjentom pomogłam jako klasyczny homeopata ? nie wiem ponieważ samą
      klasyczną homeopatię zaczęłam stosować 3 lata temu więc jestem na początku tej
      drogi....

      Pzdr
      Anna
      (ps. jesli coś jest niezrozumiale to pytajcie się..)
      • lilka91 Re: lek konst.(krótko chyba nie umiem) 12.06.04, 00:38
        Stokrotne dzięki!

        astria1 napisała:
        > Lilka ja inaczej nie umiałam jak tylko tak w całości :-)

        Interesujące tasiemce, na pociagające sprawy wcale mnie nie przerażają. Jestem
        ogromnie wdzięczna, że podejmujesz temat, tu na forum wyczerpująco dzielisz się
        z nami swoimi spostrzeżeniami. Wątpliwości, co do Twojej wypowiedzi nie mam.
        Aczkolwiek chciałabym kilka wątków rozwinąć i też podzielić się swoimi uwagami.
        Moze nie dzisiaj, już poźno. Pozatem nie chce nadużywać Twojej cierpliwości. A
        nuż zniechęcisz się do listy, jak kazdy tak będzie bombardował.

        > Mnie to dało do
        > myślenia ze jednak lek został dobrze dobrany. Ten stan trwał chyba 2 dni
        potem
        >
        > powrócił problem ze spaniem tzn. jako 3 latek bał się wszystkiego nie chciał
        > sam zostawać ani zasypiać ponieważ dziecku podawałam wcześniej lek właśnie na
        > ten problem i dziecko się uspokoiło już więcej się nie bał ale po podaniu
        > konstytucji nagle stał się płaczliwy ten stan tez krotko trwał potem chyba
        był
        > jeszcze jakiś wyciek z ucha który trwał dość długo ale nie był powodem
        > niepokoju ponieważ dziecko było ogólnie bardzo wesołe, spało spokojnie, miało
        > apetyt .
        > To jest taki przykład który świadczy o tym ze dobrze dobrany lek
        konstytucyjny

        Właściwie powyższym potwierdziłaś moją wiedzę na temat reakcji przy dobranym
        leku konstytucyjnym. Natomiast mnie w tym wszystkim odpycha jedno: w przypadku
        organizmów "zmiennych" (środek nocy i zadne adekwatniejsze słowo nie przychodzi
        mi do głowy, ale dalej spróbuję łopatologicznie) zastosowanie takiej metody
        leczenia wydaje mi się niemożliwe. Weźmy tu za przykład zarówno człowieka
        rozchwianego emocjonalnie, jak i z wieloma nawracającymi dolegliwościami
        somatycznymi, które powracają bez ładu i składu, w róznym czasie i okresie.
        Skojarzenie, wysnucie zalezności, czy przypisanie objawu reakcji na lek - to
        jak trafienie w toto-lotka. No, może nie 6, ale powiedzmy 5.

        Nie wiem, tak myslę głosno, ale może kiedyś, w wolnej chwili (wiem, nie miewasz
        takich)zechciałabyś przyblizyć uczestnikom forum prawidłowe reakcje, ktore
        pojawiają sie po dobrze dobranym leku. Jest to bardzo trudne, bo z jednej
        strony ogólniki niewiele wniosą, a z drugiej podawanie szczegółów często
        niemozliwe, gdyż każdy przypadek jest inny. Po prostu żal mi ludzi, ktorzy
        płacą miesiącami, latami za wizyty i tak naprawdę nawet nie wiedzą, czy dobrano
        już im ten lek. A może by ich tak naprowadzić i wskazać, że jeśli po np 4 tyg.
        nie ma takiej to a takiej reakcji (w obrębie jakiego ukladu), a po np 2 mies. -
        nastepnej - to trzeba dać sobie spokój z tym lekiem, albo... homeopatą.

        Pozdrawiam cieplutko,
        • astria1 Re: lek konst.(krótko chyba nie umiem) 13.06.04, 16:06

          lilka91 :-)

          > Aczkolwiek chciałabym kilka wątków rozwinąć i też podzielić się swoimi
          > uwagami.

          To pisz :-) dobrze jest o tym rozmawiać -

          > Moze nie dzisiaj, już poźno. Pozatem nie chce nadużywać Twojej cierpliwości.
          > nuż zniechęcisz się do listy, jak kazdy tak będzie bombardował.

          :-) ju z pisałam kiedy tylko będę miała czas chętnie siadam i odpisuje a
          kiedy
          wiem ze muszę to zrobić "porządnie" to robię to ale potrzebuję mieć czas na
          opisanie wszystkiego.



          > Właściwie powyższym potwierdziłaś moją wiedzę na temat reakcji przy dobranym
          > leku konstytucyjnym. Natomiast mnie w tym wszystkim odpycha jedno: w
          przypadku
          > organizmów "zmiennych" (środek nocy i zadne adekwatniejsze słowo nie
          przychodzi
          > mi do głowy, ale dalej spróbuję łopatologicznie) zastosowanie takiej metody
          > leczenia wydaje mi się niemożliwe. Weźmy tu za przykład zarówno człowieka
          > rozchwianego emocjonalnie, jak i z wieloma nawracającymi dolegliwościami
          > somatycznymi, które powracają bez ładu i składu, w róznym czasie i okresie.
          > Skojarzenie, wysnucie zalezności, czy przypisanie objawu reakcji na lek - to
          > jak trafienie w toto-lotka. No, może nie 6, ale powiedzmy 5.

          Właśnie w tym wszystkim jest potrzebne duże doświadczenie oraz umiejętność
          mobilizacji pacjenta do samoobserwacji oraz co jest bardzo ważne namówienia
          pacjenta aby spisywał, notował objawowy które pojawia się po leku . Gdy się
          nam nie uda pacjenta namówić na taką współpracę to uważam że nie ma
          rozpoczynać leczenia ponieważ nie uzyskamy wspólnie efektu który
          usatysfakcjonuje pacjenta oraz mnie jako homeopatę.

          Wiesz z doświadczenia które już mam to właśnie ten rodzaj pacjentów jest
          bardzo „zdyscyplinowany” ponieważ te wszystkie objawy ta cała różnorodność
          objawów bardzo utrudniają życie takiemu pacjentowi więc jest on zdecydowany z
          całą sumiennością podejść do leczenia i nie odmawia tej formy współpracy,
          bardzo chce się leczyć i powiem Ci ze nie jest trudno mu wytłumaczyć ze taka
          musi być procedura leczenia.

          To nie jest tak ze przychodzi pacjent do gabinetu , siada rozmawiamy i już
          stwierdzam ze wiem jaki lek mu podam. Czasem bywa tak ze nie potrafię od razu
          dobrać lek ( z różnych powodów czasem pacjent coś nie dopowiada a mnie to
          ewidentnie wychodzi :-) ) i wtedy proszę pacjenta o czas np. dzień, dwa- wtedy
          siedzę nad książkami i główkuję. Gdy już dobiorę lek który mnie bardzo
          przekonuje zalecam go pacjentowi i aby być pewna że dobrze go dobrałam proszę
          pacjenta aby prowadził obserwację ponieważ wtedy jest mi łatwiej lek
          modyfikować lub nie. Właśnie to jest szalenie ważny moment w naszej pracy ten
          kontakt, ta obserwacja wtedy właśnie już wiemy ze pacjent dobrze reaguje na lek
          lub nie.

          Lilka to właśnie jest taka „dziubanina” o której pacjenci powinni być na
          początku wizyty poinformowani iż leczenie homeopatią klasyczna jest bardzo
          efektowne pod warunkiem ze pacjent nauczy się współpracować i zrozumie zasadę
          leczenia, ze nie jest ona podobna do tradycyjnej medycyny alopatycznej gdzie
          pacjent dostaje antybiotyk i idzie do domu i ma się zgłosić za tydzień do
          kontroli a w między czasie sam sobie zaobserwuje czy mu lepiej czy nie. – przy
          terapii homeopatią klasyczną jest jeszcze więcej wysiłku - pacjent musi wnieść
          więcej pracy bo musi umieć siebie zaobserwować i zanotować ze: nagle zaczął
          się pocić, w nocy już nie kaszle ale w ciągu dnia dostaje katar który ustępuje
          na świeżym powietrzu , ze nagle poczuł awersję do mleka itd. Itp. objawy – żeby
          zaobserwował te zmiany i notował :-) to są tak ważne rzeczy które pozwolą nam
          stwierdzić ze to jest to ;) ...

          > Nie wiem, tak myslę głosno, ale może kiedyś, w wolnej chwili (wiem, nie
          miewasz
          > takich)zechciałabyś przyblizyć uczestnikom forum prawidłowe reakcje, ktore
          > pojawiają sie po dobrze dobranym leku. Jest to bardzo trudne, bo z jednej
          > strony ogólniki niewiele wniosą, a z drugiej podawanie szczegółów często
          >niemozliwe, gdyż każdy przypadek jest inny.

          Dokładnie ! to jest jak dla mnie trudne do zrobienia tak jak każdy z nas jest
          inny tak każdy będzie reagować na podane leki.

          > Po prostu żal mi ludzi, ktorzy
          > płacą miesiącami, latami za wizyty i tak naprawdę nawet nie wiedzą, czy
          > dobrano
          > już im ten lek. A może by ich tak naprowadzić i wskazać, że jeśli po 4 tyg.
          > nie ma takiej to a takiej reakcji (w obrębie jakiego ukladu)a po np 2 mies. -
          > nastepnej - to trzeba dać sobie spokój z tym lekiem, albo... homeopatą.,

          Zgodzę się tu z Tobą ale też trzeba wiedzieć że czasem się zdarza ze pacjenci
          wiedza ze podany lek działa bardzo powoli i reakcja organizmu na lek może być
          dopiero po kilku miesiącach ale o tym pacjent obowiązkowo musi być
          poinformowany przez homeopatę bo tak naprawdę ta informacja leży w interesie
          leczonego jak i leczącego.

          Pzdr
          Anna

          (Czy piszę w ogóle na temat ? :-) Lilka czy to o to chodziło ? :)... jak coś
          to pytaj dalej :)

          • martini_very_bianco Re: lek konst.(krótko chyba nie umiem) 13.06.04, 17:03
            Ano widzisz, hehehe, kłóciłyśmy się o to przez kilkanaście postów, a tutaj sama
            piszesz to, czemu zaprzeczałaś:) są pacjenci, którzy nie są w stanie przerzucić
            się na klasyczną:) i ja - choć pozbawiona Twojego doświadczenia jako lekarza,
            ale doświadczona jako uważny pacjet i znajomy pacjentów - będę twardo stać na
            stanowisku, że nie każdemu to dane i nie od lekarza to zależy, że na przykład
            nie umie się "przebić" przez pacjenta, bo czasem to walenie głową w mur:))))

            16%VOL
            22%VAT




            --
            takie tam... forum homeopatyczne
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
            • astria1 homeopata klasyczny---pacjent i zasada współpracy 13.06.04, 19:42
              martini_very_bianco napisała:

              > Ano widzisz, hehehe, kłóciłyśmy się o to przez kilkanaście postów, a tutaj
              sama> piszesz to, czemu zaprzeczałaś:)

              Martini ja nie odczuwam tego tak jak Ty ze w 150 % zaprzeczałam - powtarzam ze
              ja zawsze mam ten sam tok myślenia jednak to co sobie już "udowodniłysmy" na
              razie to tylko kwestia tego czy Ty to co chciałam napisac odebrałaś tak jak ja
              to chciałam aby było odebrane.
              Staram się w każdym tak trudniejszym momencie wszystko tak dokladnie
              wytłumaczyć ze czasem mnie się juz zdaje ze się powtarzam albo mam wrażenie ze
              jesli czegoś nie do konca wytłumaczę to moze to zostać zle zrozumiane. Stąd
              niestety tak długie elaboraty z mojej strony.

              Internet ma wiele zalet ale niestety tez wadą jest to że nie mozna czasem tak
              przedstawić danego problemu jak by się to zrobiło w bezpośredniej rozmowie.
              Uważam i jak zaznaczałam to juz kilka razy że gdybyśmy sobie usiadły w realu to
              być moze dawno byśmy sobie pewne rzeczy wyjaśniły dokładniej i szybciej a
              niestety moze wina lezy po mojej stronie że jednak w pewnym momencie nie
              dorzuciłam jeszcze z 10 zdań ktore pozniżej jednak dopisuję.

              > ale doświadczona jako uważny pacjet i znajomy pacjentów - będę twardo stać na
              > stanowisku, że nie każdemu to dane i nie od lekarza to zależy, że na przykład
              > nie umie się "przebić" przez pacjenta, bo czasem to walenie głową w mur:))))

              Martini a jednak ja będę stała na stanowisku może trochę podobnym że nic na
              siłę. Zgadza się ze są pacjenci do ktorych sie nie da "dotrzeć" - ale przecież
              ten pacjent jsli nawet przyjdzie do homeopaty a nie zgodzi się na pewne warunki
              ktore MUSI spełnic aby uzyskać dobry efekt z leczenia i nie odczuć ze zmarnował
              pieniądze - to znaczy ze się niechce tak naprawdę leczyć.
              Uważam że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć oraz dojrzeć i jesli osoba chora
              planuje wyprawę do homeopaty to jest świadoma swojej choroby i zgadza się na
              moje warunki. Osoba ta ze mną współpracowała bo wie że tak musi być, uzyskała
              te informacje ode mnie i zgodziła się na ten sposob leczenia.

              Jesli jest sytuacja taka ze pacjent nie jest pewny czy chce w ten sposob
              pracować to dosłownie daję mu czas żeby się zastanowił ponieważ ja nie
              potrzebuję jego jako pacjenta na zasadzie "dojnej krowy" że będzie do mnie
              ganiał a ja za każdą wizytę będę lub nie go kasować a on zawsze będzie stał w
              jednym miejscu.

              Nie wiem - mnie jako homeopatę nie zalezy na maratonie z pacjentami którzy będą
              siedziec w poczekalni i będę się cieszyć ze dzis przyjęłam 15 - to nie o to
              chodzi dla mnie homeopatia jest moja pasją, radościa która mam z wyleczonych
              chorób, mnie nie cieszy porażka a to wlasnie uzyskam gdy pacjenta nie
              poinformuję na czym leczenie homeopatią klasyczna polega.

              Martini Ja to piszę jako Homeopata klasyczny który musi wiedzieć jakie waruunki
              postawić pacjentowi jesli on chce się u mnie leczyc. Uważam ze jestem wobec
              siebie i pacjenta uczciwa tłumacząc mu te zasady. To powtarzam jest tylko i
              wyłącznie w naszym wspolnym interesie.

              To co wyprawiają "koledzy po fachu" polecani z naszej listy a co czytamy
              ostatnio na forum jest niedopuszczalne a wręcz karygodne bo ich postępowanie w
              stosunku do pacjenta odbija się pożniej olbrzymią czkawką na całej homeopatii.

              Potem słyszymy i czytamy teksty w rodzaju ze "homeopatia jest do..bani" i ja
              sama jedyna nic nie zdziałam gdy tak naprawdę cała masa "wyuczonych" homeopatów
              zamiast uczciwie podejśc do pacjenta zachowują się jak by nadal siedzieli w
              przychodni z kupą "zasmarkanych" i "rozkaszlonych" pacjentów. Gdzie tak
              naprawdę sami wiedzą ze hoemopatia jest inną dziedziną jesli chodzi o podejście
              do pacjenta.
              Takie postępowanie tych homeopatów potwierdza u mnie zdanie ze tak naprawdę
              najpierw powini zostać homeopatą a potem konczyć studia medyczne. Nikt z nich
              mi nie udowodni ze się mylę bo to są dwie osobne bajki a kolejność w ten sposob
              nie zachowana powoduje ze mają takie a nie inne podejscie do pacjenta.

              Reasumując Martini jesli pacjent CHCE sie leczyć u Homeopaty Klasycznego to
              będzie bo homeopacie klasycznemu - cierpliwemu będzie zależało na pacjencie,
              jesli pacjent sam nie wie czego chce to niech zgłosi się do homeopaty
              klasycznego :) wtedy kiedy będzie mu zalezało na leczeniu, jesli pacjent nie
              wie co to homeopatia klasyczna a trafł do takiego to homeopata klasyczny ma
              OBOWIAZEK wytłumaczyć pacjentowi co to jest i dlaczego i jak oraz co bardzo
              ważne umożliwic leczonemu pacjentowi kontakt chocby telefoniczny aby pacjent w
              razie wątpliwości mógł zadzwonić, porozmawiać i wyjasnić wszelkie wątpliwości
              które go nurtuja a pacjent będzie pamiętał że ma OBOWIAZEK zgłośić się w
              okreslonym czasie który wyznacza hoemopata aby potwerdzić lub zmienic sposob
              leczenia. Tacy Homeopaci i tacy pacjenci uzyskują naprawdę zadowalające efekty.

              Ufff... zabij mnie :-) Nigdy tyle jeszcze się nie napisałam o homeopatii
              klasycznej jak w ciągu ostatniego miesiąca ....

              MArtini_ mam nadzieję ze mnie zrozumiałaś tak jak bym tego pragneła....

              pzdr
              Anna
              • lilka91 Re: homeopata klasyczny 13.06.04, 22:58
                Dziewczyny! Wysiadam, nie dotrzymuję tempa. Nawet nie wiem, od czego zacząć, do
                której wypwiedzi się odnieść najpierw. Beba, spokojnie, Tobie tez odpiszę.

                > > Ano widzisz, hehehe, kłóciłyśmy się o to przez kilkanaście postów, a tutaj

                Wy się tu kłócicie, a ja poszukująca prawdy objawionej, uniwersalnej i
                niepodważalnej (o naiwności, jest taka?) będę prowokowała, abyście mnie
                oswiecały swą mądrością. Może z czasem cos mi się w tym możdżku ułoży. Na razie
                wyznania martini są mi bliskie sercu, ale coś ciągnie w kierunku idealizmu
                astri.

                Aniu, powiedz, czy źle coś pisałam o tych skrajnie klasycznych założeniach? Tzn
                jak już mamy dobrane to cudeńko to co, ingerować objawowymi, czy nie (pomijam
                tu skrajne przypadki, chodzi o regułę)? Aż się boję znowu biedną martini brać
                na tapetę, no ale aż kusi odnieść się do Jej przypadku.


                > Nie wiem - mnie jako homeopatę nie zalezy na maratonie z pacjentami którzy
                będą
                >
                > siedziec w poczekalni i będę się cieszyć ze dzis przyjęłam 15 - to nie o to
                > chodzi dla mnie homeopatia jest moja pasją, radościa która mam z wyleczonych
                > chorób, mnie nie cieszy porażka a to wlasnie uzyskam gdy pacjenta nie
                > poinformuję na czym leczenie homeopatią klasyczna polega.

                Tylko jak sprawić, aby więcej było z taką pasją? Nie oszukujmy się, dla wielu
                homeopatów, a może "homeopatów" to interes jak każdy inny.

                > To co wyprawiają "koledzy po fachu" polecani z naszej listy a co czytamy
                > ostatnio na forum jest niedopuszczalne a wręcz karygodne bo ich postępowanie

                No, własnie. Ja coraz częsciej zauważam, że deklaracje sobie, piękne publikacje
                sobie, a zycie sobie. I tak mi się marzy, aby dzięki tym wszystkim listom
                pacjent był na tyle świadomy, aby odroznić ziarno od plew.
                Ale jezeli ziarenka w Polsce bedziemy mogli liczyć na sztuki, to i tak
                pozostanie samoleczenie.

                > OBOWIAZEK wytłumaczyć pacjentowi co to jest i dlaczego i jak oraz co bardzo
                > ważne umożliwic leczonemu pacjentowi kontakt chocby telefoniczny aby pacjent
                w
                > razie wątpliwości mógł zadzwonić, porozmawiać i wyjasnić wszelkie wątpliwości

                Tylko jak wyegzekwować ten obowiązek? Krotkie: proszę zadzwonić za kilka dni,
                jak się p. czuje, nie rozwiązuje problemu, bo pacjent nie wie tak do konca na
                jakie objawy ma zwracać uwagę, a już te wszystkie "powroty dolegliwości" są mu
                całkiem obce. Natomiast, aby zadawać odpowiednie pytania, trzeba już coś w tej
                materii wiedzieć.

                > leczenia. Tacy Homeopaci i tacy pacjenci uzyskują naprawdę zadowalające
                efekty.

                Ale czy ma to szanse na rozmiary masowe? Jak na razie, wątpię.

                Co prawda nie do końca na temat, ale chciałabym zapytać Was o ILOŚĆ KULECZEK.
                Już tłumaczę. Pierwszy raz w życiu (a może po prostu nie zwracałam na to uwagi,
                mając w podswiadomości inne założenia)spotkałam się tu na forum, że wystarczy
                stosować 1-2-3 kuleczki (tych typu Boiron). Ja miałam zakodowane: 5 szt (dla
                maluchów tyle ile lat). Co więcej, w jakiejś publikacji (może odgrzebię)
                spotkałam się z uwagą, że częśc homeopatów posuwa się do skrajności i
                przepisuje zbyt małą dawkę, na którą to mogą niektórzy reagować, ale nie
                wszyscy. I to też może być przyczyną niepowodzeń. Co Wy na to?

                Astria, dzięki za Twą cierpliwość.
                Pa!
                • astria1 Re: homeopata klasyczny 14.06.04, 00:25
                  lilka91 napisała:
                  > Wy się tu kłócicie, a ja poszukująca prawdy objawionej, uniwersalnej i
                  > niepodważalnej (o naiwności, jest taka?) będę prowokowała, abyście mnie
                  > oswiecały swą mądrością. Może z czasem cos mi się w tym możdżku ułoży.
                  > Na razie wyznania martini są mi bliskie sercu, ale coś ciągnie w kierunku
                  > idealizmu astri.

                  Ojej :-) jak by co to nie potępiam innych rodzai homeopatii pod warunkiem ze
                  żadna z tych metod nie szkodzi a pomaga ale o tym juz wszcześniej napisałaś..

                  > Aniu, powiedz, czy źle coś pisałam o tych skrajnie klasycznych założeniach?
                  > jak już mamy dobrane to cudeńko to co, ingerować objawowymi, czy nie (pomijam
                  > tu skrajne przypadki, chodzi o regułę)?

                  Jeszcze raz od tyłu:-) Nie ! nie ingerować innymi lekami jesli masz juz TO w
                  ręku :-) jesli dobrze dobrany lek to się nigdy nie ingeruje innymi CHYBA ze
                  pacjent zglasza się z ostrą chorobą a wtedy nie ma co wiele kombinować tylko
                  podaje się leki objawowe a potem dobiera się konstytucyjny lub moze byc tak ze
                  sytuacja tego wymaga ze gdy pacjent jest juz na leku konstytucyjnym i pojawia
                  się mu ostra choroba to wtedy ocenia sie ten stan ale to juz trzeba wiedziec,
                  widziec..i rozsądnie decydować czy podajemy leki objawowe czy jednak lek
                  konstyt. wystarcza - ale to jest naprawdę osobnicza reakcja - każda jest inna
                  wiec na to lilka nie ma reguły :-) Tu trzeba poprostu usiąśc z pacjentem i
                  to "obgadać"

                  > Tylko jak sprawić, aby więcej było z taką pasją? Nie oszukujmy się, dla wielu
                  > homeopatów, a może "homeopatów" to interes jak każdy inny.

                  Dokładnie dla wielu Homeopatów to "interes" ale są jeszcze w polsce osoby które
                  są naprawdę bardzo mądre i oddane pacjentowi - jest nas trochę (ponad 100 osób
                  nie wszyscy to homeopaci klasyczni, nie wszyscy to lekarze - ale są to osoby
                  zainteresowane homeopatią) - jesteśmy oficjalnie zrzeszeni, m.in. walczymy o
                  to własnie aby takich Homeopatów jak my było więcej ale jestesmy dopiero na
                  początku tej drogi ale za to bardzo zaangażowani w rozwój homeopatii klasycznej
                  w polsce - więc wiem ze takich zapaleńców będzie więcej :-) przy okazji może
                  skorzystam i cos powiem - jesli są osoby zainteresowane homeopatią to zapraszam
                  do naszego stowarzyszenia :-)

                  > > To co wyprawiają "koledzy po fachu" polecani z naszej listy a co czytamy
                  > > ostatnio na forum jest niedopuszczalne a wręcz karygodne bo ich postępowa
                  > No, własnie. Ja coraz częsciej zauważam, że deklaracje sobie, piękne
                  >publikacje
                  > sobie, a zycie sobie.

                  Tak jeszcze długo będzie jesli wszyscy homeopaci (z reguły lekarze) będa uczyli
                  się homeopatii na kursach trwających parę miesięcy a po nich będa uwazali ze
                  juz są Homeopatami :( i wlasnie będa tak podchodzic do pacjenta jak juz to
                  wcześniej powiedziałam.. a jeszcze jak pomyslę o tym łączeniu wszystkich leków
                  wraz lekami komlepksowymi czy homotoksykologią :(


                  > I tak mi się marzy, aby dzięki tym wszystkim listom
                  > pacjent był na tyle świadomy, aby odroznić ziarno od plew.
                  > Ale jezeli ziarenka w Polsce bedziemy mogli liczyć na sztuki, to i tak
                  > pozostanie samoleczenie.

                  Mam nadzieję ze tak nie będzie musiało być - w koncu powstała pierwsza
                  oficjalna polska szkoła homeopatii klasycznej i jestem dobrej mysli ze jednak
                  duzo ziarenek z niej wyjdzie.

                  > > OBOWIAZEK wytłumaczyć pacjentowi co to jest i dlaczego i jak oraz co bardz
                  umożliwic leczonemu pacjentowi kontakt chocby telefoniczny aby pacje
                  > > razie wątpliwości mógł zadzwonić, porozmawiać i wyjasnić wszelkie wątpliwo
                  > Tylko jak wyegzekwować ten obowiązek? Krotkie: proszę zadzwonić za kilka dni,
                  > jak się p. czuje, nie rozwiązuje problemu, bo pacjent nie wie tak do konca na
                  > jakie objawy ma zwracać uwagę, a już te wszystkie "powroty dolegliwości" są
                  > całkiem obce.

                  Lila :-) wierz mi że pacjent wie bo zostało mu to CIERPLIWIE wytłumaczone tak
                  jest w moim przypadku i paru innych moich znajomych przyjaciół homeopatów
                  klasycznych ale co ja mogę poradzić ze inni homeopaci tego nie robią ? dlaczego
                  tak się dzieje ? nie wiem ale wiem ze sa to osoby wywodzące się ze srodowiska
                  lekarskiego a tam pewnych przyzwyczajeń nie da sie juz usunąć... (o tym tez
                  pisałam)


                  >Natomiast, aby zadawać odpowiednie pytania, trzeba już coś w tej
                  > materii wiedzieć.

                  To juz inna sprawa...czytać...czytać...i jeszcze raz czytać - trzeba
                  zaprzyjaznić się z porządną Materią Medic ,z repertorium...itd. i żyć z nimi w
                  symbiozie :-)

                  > Ale czy ma to szanse na rozmiary masowe? Jak na razie, wątpię.

                  Wlasnie po to mamy Stowarzyszenie i Szkołę :-) inaczej nie da się...


                  > Co prawda nie do końca na temat, ale chciałabym zapytać Was o ILOŚĆ KULECZEK.
                  > Już tłumaczę. Pierwszy raz w życiu (a może po prostu nie zwracałam na to
                  > mając w podswiadomości inne założenia)spotkałam się tu na forum, że wystarczy
                  > stosować 1-2-3 kuleczki (tych typu Boiron).
                  >Ja miałam zakodowane: 5 szt (dla
                  > maluchów tyle ile lat).

                  *** chyba chodziło o krople ze tyle ile lat tyle kropli czyli 1 rok = 1 kropla

                  Co więcej, w jakiejś publikacji (może odgrzebię)
                  > spotkałam się z uwagą, że częśc homeopatów posuwa się do skrajności i
                  > przepisuje zbyt małą dawkę, na którą to mogą niektórzy reagować, ale nie
                  > wszyscy. I to też może być przyczyną niepowodzeń. Co Wy na to?

                  No znamy juz to ;-)) w ksiązkach francuskich to pisze :-) Noo wiesz juz mówiłam
                  to kiedys że inna rzeczą jest ten wielki interes jaki jest Przemysł
                  Farmaceutyczny :-) - mnie to juz dawno komercja pachniało :-) wiec co yś sie
                  nie "zasłodziła" to boironowskie kulki wystarczy brac 2 sztuki a ja nawet jedna
                  daję - z reszta jest jeszcze inna strona medalu tak naprawdę pomysl 5 grnulek
                  jak zjesz i tak parę razy dzinnie to potem się okazuje ze musisz biegac po
                  drugie opakowanie :-) a tak ja staram się zamawiac leki u Pana Jelinowskiego z
                  apteki z Sycowa on tam wyrabia naprawdę dobre leki i co najwazniejsze w
                  malutkich kuleczkach ale jesli masz mozliwosc to zamawiaj z DHU ale to trochę
                  trudne bo nie wszstkie apteki maja dostep do DHU...

                  ______
                  przed chwilą widzialam gdzies kolacje... :-) - Yes!! :-) nie zjedli mi
                  wszystkiego :-)


                  pzdr
                  Anna
    • iswiss HOP 09.02.05, 08:12

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka