kanoka
28.09.04, 12:03
Było o widoku z okna...
A widoki ze spaceru z psem, z drogi do pracy?
Kiedy jeszcze pracowałam, biegnąc na przystanek, z torebką, teczką
i ...czesto z torbą śmieci, spotykałam w okolicy śmietnika nurków
smietnikowych "przy pracy". Głupio mi się robiło, jak zaraz wyciągał tę moją
torbę...
Teraz spotykam ich na spacerach z psem - porannych i południowych. Są bardzo
różni...Jedni brudni,śmierdzący - takie lumpy...inni porządnie ubrani o
twarzach inteligentnych, jak przygodni znajomi spotkani na kawie w Empiku...
Jedni ładują wszystko do toreb, które potem taszczą ze sobą, inni podjeżdzają
różnymi wózkami lub rowerami. Są wśród nich i kobiety....
Zanurzeni do pół ciała, grzebia w tych śmietnikach, coś z nich wyjmują,
oglądają, pakują, lub odrzucają z powrotem...
Jest ich dużo, bardzo dużo....i mam wrażenie, że coraz więcej...
W prasie co jakiś czas, pojawiają się na ich temat artykuły. Wiem, że czasami
to faktycznie kloszardzi, alkoholicy, czasami bezdomni, których los lub
najbliżsi wyrzucili na ulicę...
Są i tacy, którzy nie mając innych źródeł utrzymania, w ten sposób utrzymują
siebie i rodzinę, i wiem, że to lepiej, że w ten sposób, lub wcale, czy z
nożem....
Ale jest we mnie jakiś wstyd, że społeczeństwo w którym żyję, skazuje
niektórych ze swoich obywateli na grzebanie w odpadach....i że ilość tych
grzebiących wzrasta...