Dodaj do ulubionych

Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :)

26.11.04, 19:08
Boże,już ledwo zipie. Mój synus kochany potrafi wpędzic mnie w takiego dołka
psychicznego, że mam ochotę siąść z nim razem i płakac.
Poranek zaczyna od tego,że On musi wstać i to jest ogromne NIESZCZĘŚCIE...On
się nie wyspał,dlaczego...to przez Ciebie.
Śniadanie...dlaczego znowu kanapki, ja nie chciałem mleka, ja chce
herbatki...nie ja nie chce herbatki z cukrem, chce z sokiem albo nie, chce
mleko.... Dlaczego zawsze ja, dlaczego mnie to spotyka...(tu pojawia sie
dziki wrzask i płacz)
W szkole-miejsce akcji szatnia: ja nie cierpie tych butów, dlaczego zawsze
mnie to spotyka, cały swiat sie na mnie uwziął...
Powrót ze szkoły...a oni ciągle mnie zaczepiaja...ja nie mam nożyczek
szkolnych...dlaczego nie miałem książki do angielskiego...o nie, nie będe sam
sie pakował! Tu miejsce na łzy i krótki bunt,że nie wraca do domu.
A w domu wieczorem: nie będe jadł...będe jadł...nie cierpie Was...czemu
urodziłem sie w tym domu...jesteście wstrętni...wyprowadzam sie...nie chce
spać...ja chce spać(po czym buszuje do do 23 w nocy)...woda za zimna...za
ciepła...kolacja jest nudna...łóżko za twarde...poduszka za miękka...
Potem pojawiaja sie teksty w stylu: ja nic nie potrafie,nigdy mi sie to nie
uda, nie umiem, nie będe, to już mnie nie kochacie...wszystko jest do
niczego...nie pójde na basen...
I tak przez całą dobe koncert na jedno małe gardło. Z małą przerwą na sen,
kiedy już w końcu zdecyduje sie zasnąć!
Jestem zmęczona ciągłym tłumaczeniem,że nikt sie na nim nie uwziął,że jeśli
wybiera batonik w białej czekoladzie to on nie bedzie w brązowej czekoladzie
przy czym ja poddaje sie przy płaczu...dlaczego on wybrał właśnie taki...
Zastanawiam sie gdzie podział sie mój usmiechniety brzdąc, który witał każdy
dzień usmiechem, który gdy odbierałam Go z przedszkola był szczęśliwy i
usmiechniety. Teraz to jeden zapłakany, krzyczący, obrażony na cały swiat
worek problemów.
Powiedzcie, że to minie,że to taki wiek, bo ja przestaje już cokolwiek z tego
rozumieć. I jestem zmęczona.

Obserwuj wątek
    • pelaga Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 26.11.04, 19:50
      > Teraz to jeden zapłakany, krzyczący, obrażony na cały swiat
      > worek problemów.
      > Powiedzcie, że to minie,że to taki wiek, bo ja przestaje już cokolwiek z tego
      > rozumieć.

      Nie jestem psychologiem, ale moze Twoj syn chce zwrocic na siebie Wasza
      uwage??? Moze poczul sie niepewnie a jakichs wzgledow??? Czuje sie zagrozony???
      Pierwszym krokiem jest znalezienie prawdziwego problemu, ktory z zachowaniem
      czasem ma niewiele wspolnego.
      Przestalam juz wierzyc, ze problemy samem mijaja i ze dzieci z nich wyrastaja.
      Ustabilizowanie Mlodego zajelo mi okolo roku, ale to nie przeszlo samo,
      wymagalo bardzo duzo pracy i wysilku z mojej strony, oraz jego pracy z
      psychologiem. Zmiany wielu moich zachowan i sposobu podchodzenia do problemow.
      Zapisalam sie nawet do szkoly dla rodzicow, z ktorej z kazdym spotkaniem jestem
      bardziej zadowolona smile
      Iziula a moze warto pojsc do psychologa???
      Pozdrawiam serrrdecznie
      • iziula1 Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 26.11.04, 20:08
        Pelasiu,byłam u psychologa(opisywałam dlaczego w naszej kuchni)
        Ale wtedy nie istniał taki problem jak teraz.
        On WYJE,to nie płacz ale prawdziwe,dzikie wycie.Problemem sa wymagania
        dotyczące jego osoby.Że trzeba przebrać sie w piżame,że rano trzeba sie
        ubrać,że trzeba sprzatnąć ze stołu po jedzeniu,że zabawki muszą trafić do
        pudła,że koszulka na w-f nie może walać sie na biurku.
        I tak w kółko.Ja mówie,posprzątaj On wyje.
        Mozliwe,że to forma zwrócenia na siebie uwagi,że On coś chce mi powiedzieć ale
        Go nie rozumiem.
        Spróbuje w poniedziałek skontaktować się z pania psycholog u której byłam
        wczesniej.
        Jestem zagubiona i rozdrażniona jego marudzeniem.Kocham Go ale męczy mnie to
        Jego zachowanie.
        • pelaga Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 26.11.04, 21:24
          Ja mysle, wrecz upieram sie, ze problem tkwi gdzies indziej (ale moge sie
          myslic oczywiscie, bo w przeciwnienstwie do niektorych ludzi jestem omylna smile.
          Mysle jednak, ze powinnas przeanalizowac od kiedy to trwa, a potem przypomniec
          sobie czy to wiaze sie z jakims wydarzeniam w jego zyciu??? Chodze teraz na
          zajecia szkoly dla rodzicow i tam wlasnie cos takiego nam tlumaczyli. I jak sie
          dobrze zastanowilam to to sie sprawdza. Z dziecmi pojawiaja sie probelmy, my
          probujemy je analizowac wprost i nie wiemy co jest grane, skad to sie bierze. A
          analizowac nalezy date pojawienia sie problemu i wydarzenia przed ta data, a
          nie samo zachowanie, ktore wzbudza nasz niepokoj. Moze w szkole cos sie dzieje
          zlego o czym on Ci nie mowi??? Tylko nie licz na to, ze dowiesz sie czegos
          pytajac go: "co tam w szkole slychac?" smile)))))
          Pozdrawiam
        • nikunka Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 26.11.04, 21:57
          Witam
          Nie do końca się zgodze że od razu trzeba szukać jakichś ukrytych przyczyn
          takiego zachowania.
          Odsyłam do mojego , bardzo podobnego watku tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=17578590
          Dzieci w wieku około 7 lat przezywaja właśnie taki okres w swoim życiu i trzeba
          go poprostu przetrwać. 7-mio latki czesto popadają w czarna rozpacz z błachego
          zupełnie powodu, maja wrażenie że są już nie kochane , że wszyscy sie uwzięli a
          świat jest okropny i dziecku nie pozostaje nic innego jak poużalac się nad sobą.
          Ja jestem taka madra bo smam miałam to samo z moją córką ( jeszcze trochę nawet
          mam) . Przyszło to nagle i nagle odchodzi.... trzeba przeczekać.

          PS.: powiem tylko że nic nie skutkuje, ani przytulanie, ani tłumaczenie ani
          złość , nic zupełnie nic. Płacz jest o wszystko, nawet o to że słońce świeci
          nie pod odpowiednim kątem :o))))
          • pelaga Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 26.11.04, 23:13
            A ja generalnie nie wierze w typowe przejskrawione zachowania w danym wieku,
            czyli w tzw. bunty dwu-, trzy-, cztero-, itd.-latkow, czy w jakies typowe
            czarne rozpacze akurat 7-latkow.
            Wydaje mi sie, ze kazde dziecko jest inne i w innym wieku dojrzewa, wiec
            generalizowanie, ze wiekszosc dzieci w danym wieku przechodzi to, czy tamto,
            jakos do mnie nie przemawia.
            I nie wierze w przeczekiwanie problemow, uwazam, ze trzeba sie starac je
            rozwiazywac w miare mozliwosci na swiezo.
            Pozdrawiam
            • nikunka Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 28.11.04, 11:05
              Oczywiście że każde dziecko rozwija sie w swoim tempie dlatego ten okres jęku i
              płaczu czy czarnych rozpaczy pojawia się OKOŁO 7-go roku życia. To znaczy że
              można się go spodziewać między 6-tym a 8-mym rokiem. I w dodatku każde dziecko
              przechodzi to inaczej, kedne łagodniej inne bardzoej hardcorowo a inne zupełnie
              nie zauwazalnie.
              Co do rozwiązywania problemów nikt nie napisał że przeczekiwac należy z
              założonymi rekami nie robiąc nic. Oczywiście że trzeba z dzieckiem pracować,
              tłumaczyć, wspierać i przede wszystkim rozmawiać. Tyle że dla rodziców jest to
              etap do przeczekania bo czas trwania uzalezniony jest od dziecka i naprawdę
              często kompletnie nic nie działa, żadna metoda nie jest dobra a wszystko co się
              powie do dziecka lub zrobi jest źle.
              Może i to do Ciebie Pelaga nie przemawia ale jednak w psychologii rozwojowej
              wydziela się pewne okresy własnie takie jak ten.
              I nie jest to związane z tłumaczeniem sobie przez rodziców a z DOJRZEWANIEM
              emocjonalnym, który ma swoje "bum" właśnie w tym okresie. Można to porównać do
              huśtawki i eksplozji hormonów w okresie dojrzewania tyle że tu dotyczy to
              emocji.
              Wszyscy już wiedza o tzw dojrzałości szkolnej. Nie darmo ustalono wiek takiej
              dojrzałości na 7 lat. Jest to średni wiek w którym dziecko jest stabilne już
              pod wzgledem emocjonalnym. Jednak tak jak napisałaś każde dziecko rozwija sie w
              swoim tempie dlatego u innych przychodzi to wczesniej u innych później.
              A rodzicom pozostaje przeczekać i pomóc dziecku przetrwać ten okres (dla
              dziecka tez nie jest to łatwy czas).

              Pozdrawiam
    • iziula1 Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 27.11.04, 10:01
      Najprościej przyjąć wersje związaną z wiekiem.Najwygodniej dla mnie.Ale wizyte
      u psychologa zaplanuję.Niestety nie jestem w tej chwili w stanie przypomnieć
      sobie od kiedy to trwa i co sie zdarzyło wcześniej.
      Dzieki za odpowiedzi.Teraz jestem w pracy.Napisze coś więcej jak wróce do domu.
      Martwie sie,to moj synek,moje słońce i boli mnie to,że nie jestem w stanie Go
      zrozumieć.Że tym samym nie moge mu pomóc.
      I dlatego prosze o rady.
      Pozdrawiam.
      Iza
      • iziula1 Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 27.11.04, 21:19
        Przyznam się,że liczyłam na to że powiecie to taki wiek,że to minie. Że nie
        będe musiała sie zadręczać,że wina leży gdzieś po mojej stronie.No cóż, jestem
        leniwa smile
        Problemem jest że przestałam Go rozumiec. W jednej chwili potrafi śmiac sie i
        płakać. Próbuje z Nim rozmawiać, lecz trudno złapać o co chodzi On przeskakuje
        z tematu na temat.
        Podczas naszej ostatniej nocnej rozmowy przejął sie mocno, że podczas pacierza
        roześmiał sie, że Bóg sie na niego pogniewa.
        Uzmysłowiłam sobie,ze On przeżywa wiele własnych lęków o których ja sobie nawet
        nie zdaje sprawy.Ze musze być bardzo czujna by nie przegapić momentu w którym
        On boryka się z jakimś problemem.
        Z rozciętą wargą,skaleczonym palcem sobie poradzę,widzę kiedy jest chory,kiedy
        boli Go brzuszek a tu poprostu czuje sie zagubiona.
        Nie rozumiem mego syna,kocham Go ale nie potrafie do Niego dotrzeć.Nie wiem co
        powiedzieć,o co zapytać.Jest moim synem a ja nic o Nim nie wiem.

        I skoro Ja nie jestem w stanie tego zrozumieć,co może zrobic psycholog?
        Człowiek obcy i nie znający mego syna?
        • nikunka Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 28.11.04, 11:11
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=18048689&a=18084899 przeczytaj
          tu co napisałam bo nie chce mi sie tego drugi raz pisać a nie wiem czy to
          znajdziesz.
          Psycholog może pomóc oczywiście, przede wszystkim powie Ci jak masz reagować.
          Jednak z Twoim synkiem nie dzieje sie raczej nic złego, poprostu dojrzewa
          emocjonalnie. Jesli jednak uważasz że jest to za bardzo nasilone lub wizyta u
          psychologa Cie uspokoi to jak najbardziej się do niego wybierz.

          Pozdrawiam i życze cierpliwości. :o)))))
        • pelaga Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 28.11.04, 17:39
          > Nie rozumiem mego syna,kocham Go ale nie potrafie do Niego dotrzeć.Nie wiem
          > co powiedzieć,o co zapytać.Jest moim synem a ja nic o Nim nie wiem.
          > I skoro Ja nie jestem w stanie tego zrozumieć,co może zrobic psycholog?
          > Człowiek obcy i nie znający mego syna?

          Izula masz identyczne spostrzezenia jak ja rok temu, kiedy nasilily sie
          problemy z nadpobudliwoscia Mlodego. Tez nie bardzo wierzylam w pomoc
          psychologa, a teraz wierze, bo widze jej rezultaty. Musialam tez zmienic kilka
          swoich zachowan. Duzo ostatnio pracuje nad soba i nad Mlodym i widze efekty,
          zaczal do mnie mowic o tym, co go dreczy, o tym, co go niepokoi, w kim sie
          kocha smile)) Rok temu nie moglam z niego wycisnac zadnej informacji o nim, nikt
          nie umial do niego dotrzec. Problemy sie doslownie mnozyly. Teraz mam wrazenie,
          ze jest w miare stabilny i chce rozmawiac, przynajmniej czasami.
          Tez zycze cierpliwosci smile)))
          Pozdrawiam
        • kina74 Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 25.02.05, 11:29
          oj skąd ja to znam... masz po prostu małego nadwrażliwca w domu, moje dziecko
          ma lat 10, nie wyje co prawda i nie płacze, ale wszystko, po prostu wszystko co
          się dzieje w jego życiu analizuje. Przykład: na przyrodzie rozmawiają o
          asertywności... ja widzę że coś jest nie tak, kładę się koło niego wieczorem i
          próbuję spokojnie dowiedzieć się o co chodzi, czemu jest smutny i zamyślony. I
          co się okazuje?? moje dziecko bardzo się martwi że nie potrafi być asertywny!!!
          Na co dzień jest niby ok, a potem znowu przychodzi pewien moment, kiedy
          wyczuwam problem. On przywiązuje uwagę do takich rzeczy, na które większość
          równieśników nie zwraca najmniejszej uwagi. Myślę że z Twoim synkiem jest
          podobnie, mój podchodzi do tego refleksyjnie, Twój musi widocznie wykrzyczeć
          swój żal i chwilowe niezrozumienie świata. Obawiam się, że to nie minie w 100
          procentach dość długo, ale czym będzie starszy będzie sobie radził z tym coraz
          lepiej. A psycholog na pewno nie zaszkodzi, ja też to rozważam.
          Dużo cierpliwości Ci przede wszystkim życzę.
          Kinga
    • iziula1 Re: Dzieki:) 28.11.04, 19:50
      Za wasze podpowiedzi.
      Pocieszam się,że to teki okres ale nie zlekceważe twoich rad Pelago.Jutro
      wykonam telefon do psychologa.Bo jeśli ja popełniam jakieś błędy,jeśli to ja
      nie potrafie dotrzeć do mego synka warto zeby ktoś mi podpowiedział.
      A jeśli to poprostu taki wiek też warto wiedzieć jak to przetrwać.
      Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam.Troche się uspokoiłam.
      Iza
      • pelaga Re: Dzieki:) 28.11.04, 20:26
        Nie podchodz do tego w kategorii bledow. Nie mozesz zadreczac sie, ze cos
        robisz zle. Staramy sie wszyskie (a na pewno wiekszosc) robic wszystko jak
        najlepiej, czasem potrzeba nam tylko rady, podpowiedzi jak wykonywac nasze
        obowiazki jeszcze lepiej, skuteczniej smile)) Trzymaj sie dzielnie i nie obwiniaj
        za wszyskie niedociagniecia tego swiata smile))))
        Pozdrawiam serdecznie
    • nilka13 Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 28.11.04, 23:05
      Pelaga:"
      • nooleczka Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 29.11.04, 18:06
        Moze ja też wtrącę swoje 3 grosze, jeśli można?

        Jestem mamą 7-latka, czasem bardzo bojowego 7-latka smile
        Mój mały zawsze ma swoje zdanie, zawsze chce go przeforsować i
        uwielbia "sprawdzać mnie", a raczej moje granice cierpliwosci - jak długo można
        kaprysić, a kiedy mama powie "stop".

        Tak czytam co piszecie i na Waszym tle wyglądam jak okrutna wyrodna matka. Ale
        cóż. Ja nie pozwalam memu synowi na wycie. U nas w domu argument płaczu nie
        jest żadnym argumentem. Mój syn wie, że na wycie jestem kompletnie głucha.
        Najczęstsze konflikty są np. na tle czasu spędzanego przed komputerem. Jak
        mówię np. że ma 15 minut, to jest to 15 minut, koniec kropka. Mój mały potrafi
        mi zafundować wycie syreny policyjnej, ale doskonale WIE, że nic tym nie wskóra.

        Codziennie wieczorem mój mały próbuje u mnie przeforsować tezę, że chodzenie do
        szkoły jest rzeczą absolutnie zbyteczną i mozna by ten czas poświęcić na
        całkiem co innego, np. oglądanie TV. Rano jest płacz i zgrzytanie zębów, bo on
        nie chce isć do szkoły. Mam zwyczaj głuchnąć jak cietrzew i on o tym doskonale
        wie smile ale pogadac sobie MUSI, więc gada ile wlezie.

        Codziennie też usiłuje mnie naginać do różnych swoich dziwnych pomysłów, np ze
        mycie zębow jest zbyteczne, ale za to bardzo wskazane jest opychanie się
        słodyczami przed snem. Kwituję to jedynie szerokim uśmiechem (musze sie bardzo
        powstrzymywac żeby sie nie roześmiać). I tak sobie myślę, ze mój synek ma
        równie zdrowy rozsadek co ja i WIE co trzeba a co nie wolno - no ale pogadać
        zawsze trzeba, a nuż się coś wynegocjuje u mamy?

        A tak w ogóle to sobie myślę, że mam bardzo mądre dziecko smile)))))))))
        I on wie, ze ja o nim tak myślę smile
        • iziula1 Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 29.11.04, 21:13
          Dzieki Nooleczko za twoje 3 grosze smile
          Ja też sie staram aby wycie nie przynosiło zadnych efektów.Nie reaguje na nie w
          sklepie bo On chce batona, nie reaguje w domu, bo on chce obejrzeć bajke o 23 w
          nocy itp.
          Mój syneczek potrafi zacząć płakać bo np. deszcz napadał mu na okularki "zrób
          coś...dlaczego nie masz wpływu na pogodę...buuu..."
          bo "licze i kalkulator pokazuje inaczej niz ja chce...dlaczego ja...dlaczego
          mnie to spotyka...buuu"
          Mogłabym mnozyc przykłady ale problemem jest to,że nie potrafie do niego
          dotrzeć.Moje tłumaczenie,że pogodą nie można sterować,że jest jesien i pada
          deszcz,że pozwól to Ci pokaże jak działa kalkulator nie odnoszą skutku.On
          poprostu wpada w czarną dziure rozpaczy i nic do Niego nie dociera.
          Mam wrażenie,że On buntuje sie przeciwko wszelkim rzeczom na które nie ma
          wpływu.Chce by było tak jak On chce i nie inaczej.
          Ja też mam bardzo mądre dziecko smile jestem z niego dumna.Po ostatnim zebraniu
          nie potrafiłam sie Go nachwalić,podkreślałam głośno wszystkie jego osiągnięcia,
          celujący z testu z angielskiego.

          Ostatnio to przybrało na sile i jest naprawde uciążliwe bo jestem bezsilna.
          Iza
          • nikunka Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 30.11.04, 10:31
            Iziula1 moja mała jeszcze dwa tygodnie temu potrafiła płakać że :
            1. jabłko jest krzywo przekrojone
            2. słońce świeci pod złym kątem
            3. okulary zaparowały
            4. "nie moooogęęęęę włooożyć buta" (pchając z całej siły w dół na stojąco i nie
            schyliwszy się co by buta rozsznurować)
            5. w telewizji leci nie ta bajka
            6. koleżanka ma kanapki z dżemem do szkoły.
            7. ONA ma kanapki z dżemem ale nie takim
            8. ONA ma kanapki z dżemem takim ale akurat tym razem chciała z szynką.
            9. koleżanka spojrzała
            10. koleżanka się uśmiechnęła
            11. koleżanka się nie uśmiechnęła
            12. pada deszcz
            13. nie pada deszcz
            etc. etc. etc. wymieniać mogłabym w nieskończoność. Generalnie powodem
            mogło być wszystko przy czym cokolwiek mówiłam lub tłumaczyłam działało jeszcze
            gorzej. Przykład? prosze bardzo:
            Nika dostała "Bajki grajki" (w zeszłym roku) kolejny numer z Piotrusiem panem.
            Okazało się że płyta nie działa. Nasz dialog okupiony oczywiście wielkimi
            łzami:
            dziecko: "nieee dziaaaałaaaa buuuuu"
            ja: " nie płacz, jak nie działa to jutro kupię Ci nowe"
            dziecko : " nie kupisz"
            ja: " jeśli płyta nie działa to kupię, dlaczego miałabym nie kupić?"
            dziecko (już wyjąc): " nie , nie kupisz bo napewno już nie ma"
            ja: " dlaczego miałoby nie być?"
            dziecko (zanoszac się): " bo wykupili, napewno"
            ja (tuląc) : "nie wykupili, to nowe wydanie, a nawet jesli to zadzwonię do
            wydawnictwa i poprosze żeby nam przysłali" (zawsze istnieje taka możliwość i
            czasem już z niej korzystałam)
            dziecko: " nie , nie bedzie bo przestali już drukować"
            ja (już poirytowana) : "ale są zwroty z kiosków, poza tym to wyszło dopiero
            wczoraj więc napewno w całej Warszawie nie wykupiono bajek grajek"
            dziecko: " nie będzie, napewno buuuuuu, nie działa, buuuuu, już nigdy nie
            usłysze tej płyty, buuuuu ......"
            to nie był koniec tej dyskusji bo za chwilę wpadła w otchłań że "jak ona
            wyglada, wszyscy zobacza że płakała, ona nigdzie nie pójdzoie, ona nie może sie
            uspokoić buuuu"
            I co Wy na to? I nie mówcie mi że gdzieś w tym jest ukryty głebszy problem bo
            tak by ło ze wszystkim . Przyszło to nagle i trwało trochę ponad rok (długo, oj
            bardzo długo) .
            Ale teraz , od dwóch tygodni tak jakby mi dziecko podmienili, płaczu jest co
            raz mniej, jęków też, bardziej można się z nią dogadać i zaczęła wreszcie znowu
            normalnie rozmawiać (a nie jęczęć bez końca "maaamoooo, maaamooo..." )
            Bedę się upierała że jest to pewien etap rozwoju związany z dojrzewaniem układu
            nerwowego a konkretnie emocji. Byłam u psychologa i powiedział że własnie mamy
            6-cio, 7-mio latków ciagle do niego przychopdza z tym samym problemem. Rada dla
            mnie? Duzo cierpliwość i wytrwałości, zacisnąć zęby i ..... przeczekać.
            Zaczekać aż dziecko dojrzeje emocjonalnie i zacznie sobie radzić z uczuciami
            swoimi i nie tylko.
            Czego tez zyczę wszystkim innym mamom dzieci dojrzewających emocjonalnie
            (pocieszcie się że okres dojrzewania co raz bliżej hihihihi :o))))) )

            Pozdrawiam

            PS. : przepraszam że tak dużo mi wyszło
    • judytak Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 30.11.04, 11:51
      myślę, że 6-7-latki takie są
      myślę tak dlatego, że już drugie moje dziecko produkuje podobne objawy ;o)

      ale myślę też, że te objawy (które dla samego dziecka też są bardzo męczące, on
      nie robi tego dlatego, że lubi!) nasilają się przy "zbyt pozwalającym" rodzicu

      mam na myśli, że jeśli nie chce mleka, potem herbaty, itp., a mama posłusznie
      podaje to to, to tamto, to będzie tylko gorzej
      za to jeśli po pierwszej zmianie mama powie na przykład "stoi mleko, herbata
      też, chcesz, to wypij, nie chcesz, to przecież nie musisz, za 10 minut
      wychodzimy", albo "herbata stoi, posłódź sobie po swojemu, ale niesłodzona też
      jest dobra"
      to temat kończy się w miarę szybko i bezboleśnie

      to samo z kładzeniem się wieczorem - daleko jeszcze do czasu, kiedy dziecko
      może iść spać albo nie w zależności od tego, czy mu się chce czy nie...

      pozdrawiam
      Judyta
      • nooleczka Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 30.11.04, 13:29
        I tu się zgodze w 100% z Judytą, takze uważam że przy "miękkiej" mamie dziecko
        będzie sobie na wiecej pozwalało.

        Myślę że konsekwencja i stanowczość rodzica, to, wbrew pozorom, cechy bardzo
        doceniane przez dziecko, dające poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa.

        Ja sobie jeszcze inaczej radzę z różnymi grymasami. Otóż mój mały wyobraża
        sobie że jest prezesem świetnie prosperującej firmy produkujacej bardzo
        nowoczesne technologie (za bardzo nie wie co ale grunt że nowoczesne) wink
        W przypadku płaczów itp. zadaję mu pytanie: "pomyśl co by sobie pomyśleli
        pracownicy Twojej firmy jakby Cię teraz zobaczyli?" wink

        Może Iziulo zadaj mu to samo pytanie tylko zamień "pracownicy" na "Twoi szkolni
        koledzy"? U mnie skuteczność 100%, może i u Ciebie zadziała?

        Pozdrawiam
        • uczula Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 30.11.04, 21:05
          Przypomnialo mi sie!
          Moje dziecie ma juz 12 lat smile ale przypomnialo mi sie jak to bylo, gdy poszla do
          1 klasy.
          Sytuacja byla dosyc pogmatwana, bo ze wzgledu na notoryczne chorowanie nie
          chodzila do przedszkola ani do zerowki.
          Wiec kontakt z grupa miala ... zaden.
          Kazde dziecko jest specyficzne.
          Moje jest skryte i "myslace inaczej".
          No wiec.
          Kiedys po lekcjach namawialam ja do tego by "popisala" troche szlaczkow ( do
          dzisiaj pisze jak kura pazurem).
          No to dziecie siadlo i odwalilo szlaczek skladajacy sie z U i odwroconego U( do
          gory nogami). Tak popatrzylam na ten szlaczek i pomyslalam sobie, ze
          ...najzwyczajniej dziecko olalo szlaczek.
          Wiec mowie, ze dobrze by bylo gdyby dodala cos.. aby szlaczek byl bardziej
          kolorowy, jakies kropki itp.

          - nie, bo to odzworowuje moje samopoczucie.
          ja - ??, a jakie to samopoczucie jest?
          - bo w srodku jestem smutna, a na zewnatrz wesola.
          ja - ???? a czemu jestes w srodku smutna a na wewnatrz wesola??
          - bo kolezanka mnie szturchnela
          ja - tak? a za co?
          - bo myslala ze jej ukradlam gumke.
          ja - a ukradlas?
          - nie.
          ja - a powiedzialas jej o tym?
          - nie.

          rece mi opadly po tej rozmowie i poszlam sie posmiac do lazienki...
          potem wrocilam i powiedzialam mojemu ukochanemu, wrazliwemu dziecku ze dobrze by
          bylo na drugi raz powiedziec choc slowo kolezance, ze jednak nie wziela tej gumki...

          a mamom zycze cierpliwosci i prosze o dystans, o probe spojrzenia z boku i
          nauczenia wlasnych dzieci bagatelizowania tego , ze slonce rzuca promienie nie
          pod tym katem co trzeba smile

          pozdrawiam.
    • iziula1 Re: Stoje w miejscu... 30.11.04, 21:44
      Dzieki za rady.Możliwe,że jestem za miękką mamą smile
      Próbowałam umówić sie do psychologa. Pani Ewa u której byłam poprzednio już nie
      pracuje. Sama poradnia przechodzi reorganizacje czytaj likwidacje. Do końca
      roku zadnych wizyt.
      Do nastepnej poleconej niestety sie nie dostane, bo wizyty zapisane są do konca
      roku, maja limity punktów i koniec. Chyba,że zdarzy się cud i ktoś zrezygnuje.
      Co mi poradzono? Iść prywatnie,gdzie jedna wizyta kosztuje 60 zł. Dobre.
      Dzwoniłam do kolejnej poradni. Czas oczekiwania na wizyte ok.3 tygodni ale
      wcześniej musze złożyć wniosek o konsultacje,który zostanie rozpatrzony i
      dopiero wtedy (jeśli rozpatrzenie bedzie pozytywne) zacznie sie 3 tyg
      odliczanie do wizyty.
      I sie wściekłam! Wszedzie to samo,płace podatki,składki zdrowotne i musze
      prosić,kombinować,czekać lub dopłacać by mieć opieke medyczną na jaką zasługuję.
      Brr...
      Pozdrawiam!
      • konkubinka Re: Stoje w miejscu... 25.02.05, 09:21
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21051
        powstalo takie forum i troche stoi w miejscu moze zainteresowane mamy
        samodzielne tam zajrza??
        • milcha1 Re: Stoje w miejscu... 25.02.05, 09:35
          O rety, troche sie zmartwiłam tym postem. Mój synek kończy w tym roku siedem
          lat i od września pójdzie do szkoły.
          Czyżby to oznaczało, że mój pogodny chłopczyk zmieni się w małego
          malkontenta? smile
          • konkubinka Re: Stoje w miejscu... 25.02.05, 09:54
            Milcha
            Napewno sie zmieni i moze przejsc okres buntu.Pojscie do szkoly to duze
            przezycie dla dziecka- obowiazki , systematycznosc , mniej czasu na zabawe.

            Moj synek jest w pierwszej klasie- najchetniej nie jadlby (albo tylko zupe
            mleczna bo łyzkasmile, nie myłby sie itp itd
            Poza tym zrobił sie strasznie madry, zeby nie rzec pyskaty .Jego najczesciej
            uzywanym słowem jest "ALE" od ktorego zaczyna zdanie zawsze gdy go o cos
            poprosze.
            Raz tak mnie zezłoscil tym ALE ze powiedzialam , ze jak jeszcze raz to uslysze
            to zabiore mu game boya.Powiedzial na to:
            "ALE musze Ci powiedziec mamo ze ty tez czasem mowisz Ale."
            • milcha1 Re: Stoje w miejscu... 25.02.05, 10:06
              No cóż, zaczne się psychicznie nastawiać na te "szkolne zmiany". smile
    • saraanna Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 26.02.05, 22:35
      A moze to zeby .Moja chrzesniaczka jak jej wychodzily zabki to byla straszna-
      placz,histeria,wszystko zle, a teraz powtorka z rozrywki ,w grudniu skonczyla
      7 lat i wlasnie wymieniaja jej sie mleczaki na stale zeby i jest to samo,
      placze z byle powodu (bo obiad za cieply,bo obiad za zimny,bo w telewizji jest
      ten program a nie inny itd).Moja siostra sie pociesza ze zeby niedlugo sie
      wymienia i wszystko wroci do normy a poki co to na placz nie reaguje,wysyla ja
      do swojego pokoju aby sie wyplakala ewentualnie stara sie odwrocic uwage od
      powodu placzu-np.gdy placze ze nie ten program w telewizji to proponuje
      wlaczenie video z ulubionym filmem lub cos innego.
      • maminekb Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 26.02.05, 23:12
        Boze a moje dziecko 2,5 weszło w fazę : nie lubię Cię, chcę sok a zaraz nie
        chcę, idź sobie etc. bywa koszmarna i cały czas powtarzałam w duchu taki wiek
        przejdzie jak podrośnie i co czytam ??? Kochane proszę o niezałamywanie mnie...
        • olina2 Re: Jakie są 7-latki? Pomocy!!! :) 01.04.05, 22:37
          Olej go, bo Cię dobije. Moje już duże, jako tako. i żyją. Dobrze...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka