Dodaj do ulubionych

GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY

08.03.05, 07:08
Proszę- pomżcie!
Swoją przygodę tak "na poważnie" z homeopatią rozpoczełam niedawno- wcześniej
były eksperymenty (oscillo, Drosetoux, L52). Prawie 2 tyg. temu byłam u
homeopaty (nadciśnienie, tachycardia, nadpobudliwość, suchość oczu,
zwyrodnienia kręgosłupa i parę innych). Dostałam Sulfur MLI (jedynka). Brałam
przez 3 dni zgodnie z zaleceniem, na kontrolę mam sie zgłosić po 20.III. W
zasadzie choruję bardzo rzadko. Niestety- wczoraj mnie dopadło jakieś
przeziębienie: pieczenie gardła, szczególnie przy przełykaniu, gardło
żywoczerwone, do tego uczucie przeszkody w drogach oddechowych (przy
wdechu) , jakby tam tchawica była zwężona. Przy głębokim wdechu uczucie jakby
zalegała wydzielina- tylko praiwe nic nie odkrztuszam, a mam gorzej
podrażnione gardło. Jakby osłabiona jestem, głowa nie boli, gorączki ani
sladu. Z rana był bezgłos, teraz chrypa totalna. W sumie wiem, że pewnie parę
dni w łóżku, jakaś diprofilina, aspiryna i by mi przeszło. Szkopuł jednak w
tym, że rozpoczęłam leczenie homeopayczne, a najważniejsze- do piatku muszę
być "na chodzi"- organizuję sympozjum naukowe i właściwie jestem tą
najgłówniejszą osobą,a własnie dzisiaj miałam rozpocząć do tego przygotowania
własnego wystąpienia (na razie w powijakach)- więc o ile sprawy organizacyjne
są prawie na ukończeniu, to o tyle najbardziej zależy mi na tym, aby
osłabienie odeszło razem z bezgłosem Czy macie na to jakąś radę? W domu
posiadam: L52 (ale przy swoim leku nie sądzę, by był wskazany), sulfur 30,
Phosphoricum acidum 9, belladonna 9, aconitum napellus 15, i influenzinum 9
(wzięłam juz od rana drugi raz po 3 kulki). Dodam, że już wczoraj troszkę
pobolewało mnie gardło. Mądzy ludzie jesteście- pomóżcie!
I druga sprawa- mój 8latek chorowity strasznie. praiwe 2 tyg. temu na
pierwszej wizycie dostał sulfur 30, wziął 3 kulki. Miał wziąć
następną "porcję" jak będę pewna, że to konieczne. Wczoraj wieczorem zaczął
mocniej kaszleć, więc podałam mu Stodal, który do tej pory mu raczej pomagał
na noc (nie reagował na żadne acodiny, thiocodiny czy inne wynalazki). Jednak
juz przed północą zaczął częściej kaszleć, a temperatura wzrosła do 38,5.
Uznałam,że moment konieczny nadsszedł, więc dostał 3 kulki sulfuru. Noc
przespał spokojnie, z rana 36,6. Trochę pokasłuje (jakby wilgotny). Z zaleceń
naszego homeodoka wynikało, że ten sulfur ma byc podany tylko jednorazowo,
nie częściej niz co kilkanaście dni. Więc trudno- mały lezy, bo tez czuje się
słabo. Moje pytanie: czy mogę podawać stodal w razie konieczności?
Proszę Was o odpowiedź.Bardzo!
Pozdrawiam całą załogę.
Marta
Obserwuj wątek
    • granna Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 07:39
      No cóz jeżeli lekarz nie nałozył jakis ostrych rygorów to myślę, ze w razie
      konieczności to chyba mozna.... A oprócz tego sulfuru od czsau do czasu to
      jeszcze masz dla niego jakies zalecenia? Jelsi nie chesz Stodalu to zawsze
      mozesz spróbowac syropu z cebuli...
      Co do Ciebie... całkiem możliwe, że jest to reakcja na lek. W takim wypadku
      trzeba niestety przeczekac, ale powinno szybko sie poprawiac. Jesli infekcja to
      dobrze byłoby sie skontaktowac z lekarzem, co masz wziac, zeby mu nie
      namieszac "w planie zdrowienia". No chyba, ze przyjdzie ktoś mądrzejszy i
      będzie wiedzial co mozesz wziąc, co nie bedzie kolidowało z sulfurem.
      POzdrawiam
      • marta.gora Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 08:11
        Dzięki Granna.
        Oprócz sulfuru nie dostał żadnych innych leków. Miał tylko ograniczyć nabiał -
        co stosujemy od wizyty. Cebuli to pewnie nie podam, bo to ostra rzecz, a z
        tego, co się orientuję, to takich trzeba unikać. Stodal jest dla mnie OK, tylko
        nie wiem, czy to nie szkodzi sulfurowi.
        Co do mnie- trudno mi sie odnieśc do tego, ze jest to reakcja na lek, to, co
        miało byc reakcja juz przeszłam prawie, a lekarz zapewniał, że taka dawka i
        posatć miała spowodować zaostrzenie, ale miało minąc do 11 marca (poczatkowo
        miał byc sulfur 200, ale własnie na ten ważny dla mnie dzień zmienił na LM I).
        Wiem, że najlepiej byłoby się z nim skontaktować, tylko nie otrzymałam
        informacji, żeby się konsultować telefonicznie- powoedział wyraxnie, że
        porozmawiamy na nastepnej wizycie. W dodatku przyjmuje telefony tylo 2 godz.
        dziennie.
        Myslałam o oscillo, ale homeopata stwierdził na wizycie, że skoro nie pomagał,
        to nie brac, bo to nie lek dla nas. Dlatego zaczęłam to influenzinum. Teraz
        jakby mniejsza duszność,głos jakby mniej chropowaty. Tylko gardło piecze jak
        cholera. wzięłam już 3 dawki- nie wiem, czy warto i czy nie przesadzam (może to
        polepszenie wynikło z tego, że zjadłam śniadanie???- bo pod wpływem picia
        ciepłej herbaty jest lepiej). No i co dalej :( ?
        • granna Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 09:12
          No cóz skoro tak wyraźnie to przedstawił to sam sobie winien jakby co ;) Nie
          mam przy sobie ściagi, więc mam nadzieje, ze Beba szybko sie zjawi i jakby co
          to zmodyfikuje. To influenzum to bym sobie darowała chyba, bo to raczej na
          objawy grypy by mi pasowało czyli gorączka, ogólne rozbicie i bóle miesni.
          Jesli masz sychy kaszel, chrype czy bezgłos to kojarzy mi sie na to Aconitum, 9
          albo 15 Ch najpierw częsciej potem odstępy zwiększyć. Jeśli bardzo źle się
          czujesz to moze co 2 -3 godz. na początek.
          Ja mam to szczęscie,ze moj lekarz pozwala dzwonic o kazdej porze, bo uważa ze
          utrudnianie kontaktu jak się cos dzieje utrudni i wydłuzy leczenie i jakby nie
          było działałoby to na jego niekorzyść :))
          • marta.gora Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 09:24
            Na grypę to mi to na razie nie wygląda- trochę mnie rozbiło, ale nic poza tym.
            Zaczyna coś cieknąć z nosa- woda. Temp. rosnie- czuję trochę chłód, a twarz
            jakby mi się rozpalała, na termometrze 37.00 (wiem, że to żadna temperatura,
            ale to preciez dopiero ranek! Co bedzie na wieczór???).Przed chwila
            skonsumowałam 3 kulki influenzy (kolejne). Za 2 godz. przerzucam się na
            aconitum 15- fakt, lepszy obraz. Tylko to piekące, palące gardło...
            Za to mały nie dal się przetrzymać w łóżku- siedzi w pokoju i zajmuje się
            swoimi klockami. Prawie w ogóle nie kaszle (stodalu dzisiaj nie dawałam).
            • granna Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 12:21
              Co do kaszlu i cebuli, syrop z cebuli az tak bardzo nie szkodzi homeopatii bo
              moj lekarz wolał dac syrop z cebuli niz Stodal, zeby leczenia nie burzyc :))
              A w kwestii nabiału... Jeśli ktoś zaleca ograniczenie nabiału to znaczy nie
              dawac wszytskiegoo czy dawac wszytsko tylko w mniejszych ilościach? Mnie się
              wydaje, że jesli podejrzewa chorowitośc z powodu nabiału (czyli w domyśle
              alergie) to choc to trudne do przyjęcia i zrealizowania, ale na czas leczenia
              diete powinno się trzymac rygorystyczną :)) Ale ja lekarzem nie jestem, to tak
              tylko sobie dywaguję :))
              • beba2 Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 17:15
                Nawet nie czytam wszystkiego tylko od razu piszę.
                Błąd. Nie trzeba było dawac dziecku sulfuru po raz drugi. To co sie stało (
                kaszel gorączka), to była widentna reakcja na podanie pierwszej dawki.
                Nie podawaj juz nic, żadnych influenzinów, spapracie dobrze dobrany lek, jakim
                jest sulfur dla malucha.

                A co do Ciebie. Nie masz czasem tego sulfuru LM-ki? Dalabyś kilka kropli na pol
                szklanki wody i popijała po łyczku.

                Rany, jak się ma dobraną konstytucję to nie trzeba brać innych lekow ( chyba ze
                ostateczności, a ta u was nie nastapiła).
                • beba2 Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 17:16
                  I na litośc boską, nie dawaj dziecku stodalu !
                • marta.gora Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 19:34
                  Oj, Bebo! Załamałas mnie :(
                  Z tym sulfurem dla małego, to pierwsza dawka była dokładnie 25 lutego- zaraz po
                  pierwszej wizycie (nie był wtedy chory), nastepna miała być dana tylko wtedy,
                  gdy sie rozchoruje, nie wczesniej, jak za kilkanaście dni.To raczej watpliwe,
                  by to była reakcja na lek- połowa klasy choruje na grype, więc cos załapał.
                  Wczesniej -po leku - miał wzmozony kaszel i katar, dostał jakiejś słabej
                  wysypki.
                  Stodal podałam, bo nie chciałam podawać sulfuru tak od razu (miałam nie
                  podawać, jak bedę niepewna, że faktycznie trzeba).Doczytałam,że nie powinnam
                  podawać kompleksów przy dobranym leku :(
                  Co do mnie- lekarz mi wyraxnie powiedział, ze tylko przez 3 kolejne dni po
                  wizycie u niego mam to brać. Do tej pory moje serce szaleje po tym specyfiku
                  (dzisiaj w spoczynku tętno 110- a takich wartości nigdy wcześniej nie osiągało)-
                  jak dołożę LMke, to nie wyrobie na zakretach (i tak mi sie pogorszyło- budzę
                  się w nocy z łomotem serca i cała spocona). Nic mi lekarz nie mówił o
                  postepowaniu w razie przeziebienia- moze dlatego, że choruję niezwykle rzadko.
                  Mnie przewiało w sobote, potem synek dołozył swoje paskudy i tak wyszlo...
                  Tak czy inaczej- musze zadzwonic do tego homeodoka- może mnie nie przepędzi, bo
                  widze, że namieszałam, oj, namieszałam!
                  • beba2 Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 08.03.05, 21:07
                    No Martusia, namieszałaś :)
                    Powiem tak. Jesli mały po podaniu leku miał takie objawy jak opisujesz, to
                    jedynie znaczy, ze była to prawidłowa reakcja na sulfur. I nic nie trzeba było
                    z tym robić. Teraz ( nawet jesli to przeziębienie, a nie reakcja po leku - choć
                    ta może wystąpić nawet kilka tygodni po pierwszej dawce ! ) powinnaś
                    skonsultowac się z homeo, a nie podawac cokolwiek. Moim zdaniem mały nie
                    powinien brać nic. Ale nie mowię, ze mam zawsze rację ;-)

                    Jesli chodzi o Ciebie - tez pięknie zareagowałas na lek. W związku z tym gdybyś
                    LM-kę rozpuściła w wodzie, nie miałabyś żadnego pogorszenia, bo po to się go
                    rozcieńcza, żeby ono nie wystąpiło, a jedynie w celu leczniczym ( na ewentualną
                    infekcję) lub dla złagodzenia istniejących objawów po wysokiej potencji leku.

                    Koniecznie pójdź do homeo i nic już nie mieszaj sama.
                    • granna Re: GARDŁOWE (I NIE TYLKO) PROBLEMY 09.03.05, 08:25
                      NO widzisz Beba! GDzie byłas, sama tu wczoraj wojowałam i cós nie bardzo mi
                      szło :( :))
                    • marta.gora UFFF! 09.03.05, 16:53
                      No, zadowolony to on nie był, ale też i nie nakrzyczał. Synek powinien dostać
                      tylko sulfur 3 kulki jak tylko zaczął mieć "złe" objawy. Ten stodal to ponoc ma
                      małe potencje, więc- jak powiedział- nie ma co rozpaczać. Teraz mam dać 3 kulki
                      z wody, jesli nie zmieni się kaszel na wilgotny (na razie strasznei się męczy).
                      W ogóle to jest w dobrej kondycji i gdyby nie kaszel poszorowałby jutro do
                      szkoły:) A tak w ogóle pomieszałam, bo on był na wizycie 17 II i wtedy dostal
                      pierwszą porcję.
                      Co do mnie- ma tak zostać i nic nie brać, a kołatanie serca i zaburzenia
                      ciśnienia mają przejść w ciągu 2 tyg. od ostatniej dawki (czyli gdzieś ok. 16
                      III). Podanie LMki pogorszyłoby to jeszcze gorzej (Beba! 1 dzień- 1 kropla
                      sulfuru LM I w 1 łyżeczce wody, 2. dzień- łyżeczka mikstury (1 kropla w 0,5
                      szkl. wody) i 3 dzień- jak 2.- to spowodowalo, że serce mi sie trzeęsie do tej
                      pory, więc nie wyobrażam sobie, jak by to było po paru kroplach w wodzie).
                      Tak czy owak- uspokoiłam sie i okazało sie, że jednak mozna dzwonić- ale tylko
                      w ciągu 2 godz. w ciągu dnia...
                      Pozdrawiam i dziekuje za pomoc
                      Marta
                      • marta.gora I co dalej? 10.03.05, 10:32
                        Sprawy tak się mają:
                        Mały kaszle- kaszel suchy, dokuczliwy. czoraj wieczorem dałam mu troche
                        (łyżeczkę) tej mikstury. Całą noc przekaszlał- wstawałam 3 razy, by podawać
                        miksturę (świerzbiły mnie łapki na stojący stodal...). Z rana wstał z atakiem
                        suchego, męczącego kaszlu, bolącym brzuszkiem od kaszlu i małym katarkiem z
                        krwią. Znowu dostał łyżeczkę wody. Teraz kaszle jak kasłał- nie widać, aby miał
                        się zmienić na wilgotny. Ale najgorsze, że zaczęło go boleć ucho i gardło od
                        kaszlu. Czyli wszystko normalnie- jak za każdym razem, nawet bez homeopatii...
                        Potem kaszel pozostanie na najbliższe 2-3 tyg., czyli do nastepnej choroby...
                        Ja- zdecydowałam sie na przerwanie - serce tak mi sie tłucze, jakby miało
                        ochotę wyzwolić się z mojej klatki piersiowej. Wzięłam bisocard. Gardło jakby
                        mniej boli, ale kaszel suchy (uciążliwy) tez pogarsza sprawę i czuje, jakbym
                        miała gardło obdarte ze skóry. Na noc wezmę bisocard i thiocodin- musze się
                        przespać przed jutrzejszym dniem. Z rana tez to wezme- nie wyobrażam sobie
                        wystapienia przerywanego atakami kaszlu. W dodatku wystapienie to dodatkowe
                        emocje- moje serce by oszalało dodatkowo, a to u mnie oznacza także kłopoty z
                        płynnym mówieniem. No i mam lekki katarek- z krwią.Tak więc kurację przerywam i
                        podejmę ponownie po konsultacji z homeodokiem. Trudno- jutro mam jednak inne
                        priorytety.
                        Pozdrawiam
                        Marta
                        • granna Re: I co dalej? 10.03.05, 10:39
                          Nic sie nie przejmuj :)
                          Kazdy kowalem swego losu :)
                        • beba2 Re: I co dalej? 10.03.05, 16:59
                          No tak, ale co do mojej propozycji zażycia LM ki z wody: nie napisałaś
                          wcześniej, w jaki sposób ją zażywałaś, stąd moja propozycja.
                          Dodam jeszcze, zeby nikt nie miał złudzeń: Po kilku kroplach podanych z wody
                          nie ma pogorszenia. Jesli się jakies w tym czasie pojawi, to jest inna bajka,
                          inny powód i zbieg okolicznosci.
                        • marta.gora Sytuacja na dzisiaj 11.03.05, 19:50
                          Wczoraj mały kasłał cały dzień- suchy, bardzo męczący kaszel, łapał sie co
                          chwila za ucho- a ja za nim z sulfurem z wody. Po południu zaczął porządnie
                          płakać i domagać się kropelków od naszego pediatry, bo bardzo go bolało ucho.
                          Poszłam z nim późnym popołudniem do przychodni: ostre wirusowe zapalenie gardła
                          i zapalenie ucha. Dostał Clemastin, Mucosolvan i Dicortineff do uszu. No ale ja
                          przecież praktykuję homeopatię, to nic z tych rzeczy nie dostał, tylko znowu
                          sulfur z wody. W nocy miał 3 ataki kaszlu, trwające ponad godzinę każdy-
                          dostawał sulfur 2 razy. Płakał i skarżył się na ucho. Został z sąsiadką i
                          przykazaniem, by podała ze 2 razy sulfur. ok. 15.30 dostałam od niej telefon,
                          że mały własnie zwymiotował wszystko- od śniadania począwszy, że kaszle sucho
                          od rana, a ostatni atak, zakończony wymiotami, rozpoczął się prawie 2 godz.
                          wcześniej. W ten sposób musiałam zrezygnować z własnego uczestnictwa w
                          sympozjum, a sprawy organizacyjne oddawać przypadkowym osobom. Syn 28,5 temp.,
                          kaszel piejący, szczekający, trudności z oddychaniem, bez sił. Udało nam się
                          być u naszego pediatry (prywatnie, niestety- w przychodni byl do południa)
                          dopiero o 18.00. Zapalenie ucha środkowego, zapalenie oskrzeli i krtani,
                          zapalenie błony sluzowej nosa. Do leków dołożył Augmentin na 10 dni.Piekna
                          reakcja na homeopaty? Raczej reakcja na brak w porę podanego leku. Dodam tylko,
                          że moje dziecko mia poraz pierwszy zapalenie oskrzeli i krtani.Z homeopatą mogę
                          skontaktować się dopiero jutro w godz. 9.00-11.00 o ile w ogóle odbiera
                          telefony w sobotę.
                          Ja: wzięłam thiocodin na noc (nie kasłałam w ogóle) i z rana, gardlo wobec tego
                          odpoczęło od nieefektywnego suchego kszlu i dzisiaj już mnie nie boli. Serce
                          się nie trzęsie- z rana wzięłam bisocard. Trzęsło się, bo przeciez było przez
                          ponad 2 tyg. leczenia homeopatycznego pozbawione stopera w posatci bisocardu-
                          stąd faktycznie trudno posądzać sulfur LMke o takie działanie.
                          Bardzo przyjemnie czyta się na forum przypadki homeopatycznych cudów. Jednak w
                          zderzeniu z rzeczywistościa ta lubi być inna. Nie wiem, czy zdecyduję się na
                          leczenie u klasyka- w końcu reagował ładnie na stodal, więc może to jednak
                          kompleksy mu służą. każdym razie- syn nigdy nie chorowal od połowy maja do
                          końca września. Jesli zdecyduję się na ponowne eksperymenty, to tylko po
                          połowie maja- wtedy każdą chorobe można będzie potraktować jako piekną reakcję,
                          a nie faktyczną chorobę.
                          Homeopatia wyznaje dobrą zasadę- organizm ma siebie sam obronić, ma zwalczyć
                          sam chorobę. Współczesny organizm jednak jest mocno nadweręzony przez
                          zanieczyszczenia środowiska czy chemię w pożywieniu- stąd nie wszyskie
                          organizmy mozna skierować na przeczekanie (czyli stosowanie homeopatii).Takie
                          jest moje zdanie po krótkiej przygodzie z homeopatią profesjonalną.
                          Pozdrawiam
                          • marta.gora eh! temperaturę miał 38,5 11.03.05, 19:52
                            a nie 28,5. Przepraszam- przeskoczyło mi.
                          • karivrt Re: Sytuacja na dzisiaj 12.03.05, 14:40
                            Marto,

                            Jak stan chorego pogarsza się, to niewątpliwie zabiera sie go do lekarza!
                            Postąpiłas wiec slusznie (hm, moze nalezalo dzien lub dwa wczesniej).
                            Wiara lub przekonywanie "na odleglosc", ze jest to "homeopatyczne pogorszenie"
                            jest tutaj zdecydowanie nie na miejscu. Wątpliwosci, patrz wyzej, czyli: masz
                            homeopatę, idziesz, niech weryfikuje...
                            Tradycyjnie, warto podkreslic, ze konsultacje telefoniczne czy "wirtualne:)" są
                            hasłowe, wycinkowe i nie przedstawiają w sposób wiarygodny pełnego obrazu
                            choroby / stanu pacjenta.
                            Oczywiscie, generalnie, w wielu przypadkach moga być i są pomocne a nawet,
                            rzekłbym, wystarczające:); poza tym, wszak Forum wlasnie tak funkcjonuje!.
                            Nie mozna jednak wyłącznie na nich opierac prawidłowości kazdej diagnozy oraz
                            koniecznych zaleceń czy tez właściwych leków dla kazdego chorego...
                            Sprawa ta była na Forum wiele razy sygnalizowana...

                            Nie wiem w koncu czy:
                            - ty sie wybroniłaś juz z infekcji ani
                            - czy twoj syn ma ją na tle wirusowym? czy bakteryjnym?
                            wiec trudno tu cos wnioskowac ale podejrzewam ze DOBRY lekarz (nie licytuje sie
                            tutaj: homeo czy niehomeo) miałby prawdopodobnie duzą szansę wyprowadzic
                            twojego syna z tej infekcji bez antybiotyku (a przynajmniej gdyby rozpoczął
                            leczenie we własciwym momencie). Niewątpliwie wazne jest jedno: albo lekarz
                            jest dostępny dla pacjentów (gdy chorują) i prowadzi ich az do calkowitego
                            wyleczenia albo nie ma sensu zeby sie w ogole za to zabieral.
                            Jak to jest z tym twoim homeopatą? Ile dni w tygodniu on przyjmuje, bo z
                            twojego opisu nie wyglada to najlepiej? I jeszcze te dwie godz. konsultacji
                            tel.:)...

                            Tak w ogole to ja bym na twoim miejscu nie rezygnowal jeszcze w 100% z
                            homeopatii. Pisalas ze syn czesto choruje. Jesli tak jest w istocie (to tez
                            jest pojecie względne) to nalezalo by wzmocnic jego uklad odpornosciowy a tu
                            jest pole do popisu dla homeo z prawdziwego zdarzenia...
                            Oczywiscie wybor nalezy do ciebie, to nie jest tak ze homeopatia to jedynie
                            sluszna droga, nikt tak nie twierdzi. Korzystają z niej ci ktorym pomaga.

                            Zyczę zdrowia dla ciebie i syna!
                            pozdrawiam
                            krv
                            • beba2 Re: Sytuacja na dzisiaj 12.03.05, 15:09
                              Uch, Karivrt, stokrotne dzięki za napisanie tego co i ja równiez myślę.
                            • marta.gora Sytuacja na dzisiaj- 12.03 12.03.05, 18:31
                              Karivrt!
                              Sytuacja wygląda tak: ja w zasadzie juz zapomniałam o swoim przeziebieniu-
                              wszystko chyba wróciło do normy (rzadko choruję i raczej ze zdrowieniem nie mam
                              problemów).
                              Co do syna: ma 8 lat i mniej więcej od ponad 4 lat (czyli odkąd poszedł do
                              przedszkola) choruje co 2 tyg. głównie jakies wirusówki, co mijaja bez
                              antybiotyków po 2-3 dniach, nie zdarzyło się, by z powodu choroby opuszczał
                              więcej niz 1 tydzień w szkole (tym razem jednak tak bedzie)- to znaczy po
                              tygodniu wraca do szkoły. Łapie dosłownie wszystko, co przywloką inne dzieci-
                              miał m.in. ospę i płonicę (wtedy był antybiotyk). Antybiotyk brał do tej pory
                              chyba tylko 4 razy (ostatnio w połowie stycznia- zapalenie ucha środkowego- w
                              połowie grudnia cos złapał, miał katar, nie opróżniał nosa, a do tego kaszel
                              (ataki) i przeniosło się na ucho). Dostał wtedy Augmentin na 10 dni, lekarz
                              orzekł, że ucho wyglądało fatalnie i groziło perforacją błony. Nasz pediatra
                              jest OK- recepte na antybiotyk otrzymywałam zawsze, ale miałam go podawac tylko
                              wtedy, gdyby pojawiła się koniecznośc (zawsze podawał, pod jakimi warynkami).
                              Takiej konieczności prawie nigdy nie było (tylko płonica, zapalenie ucha,
                              zakażenie uk. moczowego i raz angina, no i teraz- znowu ucho).Przewaznie
                              dostawał Clemastin, Claritine lub Zyrtec, Acodin (na noc), Mucosolvan (na dzień)
                              i wapno z wit. C.Problem stanowił i nadal stanowi kaszel- praktycznie kaszle od
                              pierwszego do ostatniego zachorowania w roku szkolnym, między chorobami jest to
                              tylko pokasływanie pare razy w ciągu dnia a głownie nocą, potem sie wzmaga przy
                              nastepnej chorobie. Podczas choroby (i teraz też)kaszel suchy jest
                              niedoopanowania- nie pomaga NIC (acodin, thiocodin, tussidex inne wynalazki,
                              ale tez inhalacje, syrop z cebuli czy parówka w kąpieli), a gdyby to była
                              alergia, to przeciez zawsze brał coś (zyrtec czy coś innego). Jesli np.
                              wyjeżdżał na ferie czy dłuższe rekonwalescencje" do dziadków, to nie chorował,
                              ale jednak pokasływał ciągle.Ale w grudniu odkryłam Stodal- działał!!!
                              Wystarczyła łyzka przed snem i przesypiał bez jednego kaszlnięcia całą
                              noc.Dlatego przypuszczam, że gdybym mu ten stodal jednak podawała i tym razem,
                              to kaszel nie podrazniłby ucha, gardła czy mięśni brzucha, czyli nie byłoby
                              pogorszenia. Może uniknąłby antybiotyku, gdybym jednak wkraplała mu do ucha ten
                              dicottineff, kiedy jednak zrezygnowałam ze stodalu? Generalnie dzisiaj nie jest
                              najgorzej, mały co prawda nie ma gorączki (37,5), stracił jednak apetyt, jest
                              osłabiony, ucho prawie nie boli, kaszel suchy, fatalny, nadal ma ataki- nie
                              podaję stodalu, bo jednak mam nadzieję, że ten sulfur jednak zdziała cuda. I
                              ten kaszel jest na dzisiaj problemem nr 1.
                              W opinii pediatry jest to wirusówka, ale ucho wygląda fatalnie i konieczny jest
                              antybiotyk (on naprawdę nie szafuje nimi, stąd podałam bez wahania- szkoda
                              tylko, że aż tak długo ma go brać). Nasz pediatra jest dostepny 24 godz. na
                              dobę, 7 dni w tyg. Codziennie przyjmuje w przychodni i w gabinecie prywatnym,
                              wykonuje też wizyty domowe (korzystalismy często, zwłaszcza w niedziele, bo na
                              poczatku kariery przedszkolaka mały zaczynał chorowanie własnie w niedziele
                              popołudniu). Wizyty domowe wykonuje do ostatniego pacjenta (u nas dwukrotnie
                              był tuz przed 24-tą, a była to pora przeziebień).
                              Co do dostępności naszego homaopaty: przyjmuje 3 dni w tyg. po 6 godz. po
                              uprzednim umówieniu się przez telefon. Na wizyty czeka się przynajmniej 1
                              tydz.Te 2 godz. dziennie to nie jest czas na konsultacje, lecz na zapisy. W
                              innych godzinach telefon jest wyłączony. Homeodok emanuje spokojem, mysle, że
                              zachowanie spokoju jest dla niego jakimś stylem zycia, koniecznością, i może
                              dlatego mozliwości konsulatacji i dostepności 24 godz./dobę są niedoprzyjęcia,
                              bo ten spokój by zburzyły. Znam wiele osób, które leczą się u niego z bardzo
                              dobrym skutkiem, jednak sa to choroby przewlekłe i konsultacja na telefon nie
                              jest potrzebna. Nie znam nikogo jednak, kto by leczył dziecko z ostrymi
                              infekcjami,niestety. O lekarzu jest niewiele na tym forum- ale same pozytywy.
                              Ja zdecydowałam sie na wizyty z dzieckiem własnie po to, by wzmocnić mu
                              odporność. Cudów nie oczekiwałam od razu, jednak nie myslałam, że to kompletnie
                              NIC nie pomoże jak mały coś znowu podłapie. Ta choroba wg mnie nie mogła być
                              pogorszeniem homeopatycznym(i byłam o tym przekonana od poczatku, dlatego
                              podałam mu sulfur zgodnie z zaleceniami homeopaty), bo nie sądzę, by lek
                              wywoływał chorobę (co innego krótkotrwałe zaostrzenie stanu, czy podwyższenie
                              gorączki- tak przypuszczam), a poza tym- połowa klasy syna w ten sposób
                              zareagowała (przeziebienie), mimo, ze nie chodzą do homeopaty.
                              Napisałam na forum, bo potrzebowałam porady, jednak nawet nie myślałam przez
                              chwilę, że muszę natychmiast otrzymać porady i że taka konsultacja wystarczy.
                              Chciałam znać tylko Wasze zdanie. Także nie mam absolutnie o nic do Was
                              pretensji (bo niby o co???). Cieszę sie, że jesteście. Będę tu zaglądać, nawet
                              jesli ostatecznie porzucę leczenie homeopatyczne.
                              Dodam jeszcze, że syn rosnie bardzo szybko (od samego urodzenia, a jest
                              wcześniakiem), ma 8 lat, 45 kg wagi i 158 cm wzrostu (po rodzicach).Aha:
                              dzisiaj z rana postawiłam mu bańki bezogniowe (prawie zawsze tak robię przy
                              zachorowaniu).
                              A może znacie jakiś naprawdę sprawdzony sposób albo na przemianowanie kaszlu
                              suchego w wilgotny, albo na jego wyeliminowanie??? Kaszel wilgotny pojawia się
                              u niego tylko na poczatku choroby i trwa parę godz.
                              Pozdrawiam
                              • beba2 Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 12.03.05, 19:03
                                Marta, czy Ty nie jesteś czasem z Krakowa? Opisy lekarzy jakoś strasznie mi
                                pasują do moich :)
                                Jak przeczytałam Twoj post, to miałam wrażenie, ze siebie czytam ( sytuacja z
                                moim Kamilem jest prawie taka sama).
                                A mieliście diagnozowanego trzeciego migdała?


                                Acha, a przejście z suchego kaszlu do wilgotnego powinien właśnie sulfur
                                spowodować. Nie wiem dlaczego u twojego synka tak się nie stało? Moze po prostu
                                nie ma mu co spłynąć? Tak sobie gdybam...

                                • yaga20 Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 12.03.05, 19:33
                                  No i ja tak samo jakto czytam to z tym kaszlem jest tak samo u mojego syna.
                                  Stały problem to kaszel, pochrząkiwanie non stop, z tym że po sulfurze zmienił
                                  się na wilgotny,a teraz znowu jest taki dziwny że ja już sama nie wiem,taki pół
                                  na pół.
                                  A z tym migdałkiem to ja też muszę sprawdzić bo już mnie trafia, kaszle równo
                                  miesiąc. Z tym że jest uczulony na kurz brał loratadynę dwa inhalatory i też
                                  nic się nie zmieniło.
                                • marta.gora Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 12.03.05, 20:34
                                  Bebo!
                                  Ja z Lublina jestem :)
                                  Co do trzeciego migdałka- nic nie wspominał o nim nasz pediatra, a ogląda go za
                                  każdym razem bardzo dokładnie (a jest to jeden z najlepszych- jak nie najlepszy-
                                  pediatra w Lublinie). Zawsze to są przeważnie lekkie wirusówki, tylko ten
                                  kaszel taki fatalny, co mogłoby wskazywać na alergię, ale p/alergiczne nie
                                  poprawiaja sytuacji w ogóle, a poza tym- musiałaby byc to alergia na coś
                                  okresowego- od jesieni do wiosny, bo tylko wtedy mały choruje, no i na cos, co
                                  jest u każdej babci (bo tam też kaszle). Pediatra jest skłonny postawić na
                                  jakąś alergię. Mały uwielbia wszystko, co białe- nabiał pod każdą postacia
                                  jadłby 5 razy dziennie, ale wreszcie udało nam się to ograniczyć (autorytet
                                  lekarza homeopaty zadziałał). Zreszta, gdyby była to alergia na nabiał, to
                                  miałby ja już wcześniej, no i chorowałby przez okrągły rok.
                                  Obraz niejasny zupełnie i dlatego wybralismy się do homeopaty. Z tym sulfurem
                                  to własnie dziwna sprawa, bo po pierwszym podaniu po wizycie (17 II) nic się
                                  nie zmieniło (no, może ze 2-3 dni trochę bardziej pokasływał)- jak kasłał, tak
                                  kaszle. Wczoraj na noc dostał Zyrtec i Thiocodin, a i tak kasłał. Dzisiaj przez
                                  dzień miał nadal ataki kaszlu, mimo, że dostawał po łyżce Mucosolvanu z 5 razy
                                  i sporo pił- p/kaszlowe też by nie pomogły (poprzednie doświadczenia).
                                  Pewnie, że kaszle sucho, bo nie ma żadnej wydzieliny, pytanie tylko, dlaczego
                                  kaszle, skoro w oskrzelach nic nie ma i dostaje leki tłumiące odruch
                                  kaszlu.Nasz pediatra mówi, że najlepszy jest kaszel efektywny, czyli wilgotny.
                                  Homeopata tez mówił przeciez, by podawać sulfur z wody, aż zmieni się kaszel
                                  suchy na wilgotny. Zupełnie juz nic nie wiem i nie rozumiem.
                                  Z tym trzecim migdałkiem to nie taka prosta sprawa i nasz pediatra jest
                                  przeciwny wycinaniu, chyba, że jest on siedliskiem bakterii lub rozrost zagraża
                                  utratą słuchu. Pytałam go o to na początku drogi chorowania synka, bo myślałam,
                                  że to załatwi sprawę.
                                  Teraz mały śpi bez kaszlu- dostał thiocodin, Zyrtec i połozyłam obok poduszki
                                  pokrojoną cebulę. Ciekawe, o której zacznie na nowo.
                                  Pozdrawiam
                                  Marta
                                  • beba2 Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 12.03.05, 21:45
                                    Marta, ale wiesz co...pediatra choćby nie wiem jak wspaniały nie jest
                                    laryngologiem i nie stwierdzi przerośniętego migdałka zaglądając do gardła.
                                    Cos o tym wiem, bo przeszliśmy całą tą drogę. Ja Ci proponuję wizytę u
                                    laryngologa za wszelką cenę. I nie jest konieczne jego wycinanie ( przynajmniej
                                    nie zawsze). Mozna go skutecznie obkurczyć. Sprobuj, przynajmniej wykluczysz,
                                    albo potwierdzisz taką możliwość.

                                    Ja też mam juz lekko dość. Młody cały czas mi pokasłuje sucho, trochę wilgotno,
                                    a dziś zaczął mi piać i szczekać przed zaśnieciem, a już miesiac siedzi w domu.
                                    Chyba mnie szlag trafi...
                                    I co najlepsze: od pewnego czasu nie pomaga mu ani chemia, ani homeopatia.
                                    Wrrrr...trzymajcie mnie....
                                    • marta.gora Sytuacja na dzisiaj- 14.03 14.03.05, 09:15
                                      beba2 napisała:

                                      > Marta, ale wiesz co...pediatra choćby nie wiem jak wspaniały nie jest
                                      > laryngologiem i nie stwierdzi przerośniętego migdałka zaglądając do gardła.

                                      Nie rozważałam do tej pory takiej konieczności, ale skoro nic nie pomaga, to
                                      nie mam innego wyjścia, jak z tego też skorzystać. Mały miał jedyna angine w
                                      wieku 1,5r.-brał wtedy antybiotyk. Później były same wirusówki i nie widziałam
                                      sensu wizyt u laryngologa czy nawet pobrania wymazów z gardła. Poza skłonnością
                                      do przeziebień i suchym laszlem mały nie chrapie, nie sapie i nie ma innych
                                      obj. przerosniętego migdałka.

                                      > Ja też mam juz lekko dość. Młody cały czas mi pokasłuje sucho, trochę
                                      wilgotno,
                                      >
                                      > a dziś zaczął mi piać i szczekać przed zaśnieciem, a już miesiac siedzi w
                                      domu.
                                      >
                                      > Chyba mnie szlag trafi...
                                      > I co najlepsze: od pewnego czasu nie pomaga mu ani chemia, ani homeopatia.
                                      > Wrrrr...trzymajcie mnie....

                                      No Beba! Nie załamuj mnie całkowicie! Dla mnie homeopatia była ostatnim kołem
                                      ratunkowym. Teraz jeszcze może laryngolog...
                                      • beba2 Re: Sytuacja na dzisiaj- 14.03 14.03.05, 19:55
                                        Marta, mój młody tez nie chrapał, nie miał praktycznie żadnych objawow migdała
                                        poza chrząkaniem i spierzchniętymi ustami. No i w pewnym momencie trudno już
                                        bylo mu oddychać ( a oddychał tylko nosem).
                                  • aniagali Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 13.03.05, 00:34
                                    moja Kaska przez dwa lata w okresie jesienno-zimowym szesc tygodni po infekcji
                                    miala suchy szczekajacy kaszel - ok 3 napadów w nocy (przed zasnieciem ,przed
                                    polnoca i nad ranem)a ze infekcje zdazaly sie czesto bo wystarczal lekki katarek
                                    kaslala cala jesien i zime podawalismy jej na noc difergan ktory pomagal. W tym
                                    roku zrobilismy testy skorne i wyszla silna alergia na siersc kota, alergolog
                                    kazal pozbyc sie swinki morskiej tak tez poslusznie uczynilismy i teraz infekcje
                                    przebiegaja bez dotychczasowych dramatów nocnych (duszenie, wietrzenie,
                                    wymioty)-niewiem tylko dlaczego w takim razie latem i wiosna bylo ok...moze
                                    dlatego ze pomieszczenia lepiej wywietrzone bo okna u nas w porach cieplych sa
                                    caly czas sa pootwierane...albo latem nie miala kasia kataru i sluzowki lepiej
                                    pracujowaly.... Dopiero teraz przed zapaleniem oskrzeli tak bardzo kaslala ale
                                    kaszel byl suchy ale nie szczekajacy i trwal rowniez w ciagu dnia i zaden
                                    syrop przeciwkaszlowy nie pomogl nawet w minimalnym stopniu, osluchowo byla
                                    czysta a za kolejne dwa dni rozpoznano zapalenie oskrzeli. Ale kazdy przypadek
                                    jest inny...
                                    Pozdrawiam
                                    Anka
                              • karivrt Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 13.03.05, 00:02
                                Co do lekarzy to tylko powiem, ze bardzo mi sie spodobal twój analityczny
                                sposob przedstawienia potrzeby spokoju tegoż homeopaty:) Naprawde dobre!:)
                                No, w takiej sytuacji niewątpliwie trudno by go wykorzystywać jako lekarza
                                rodzinnego:).
                                Istotnie, moze jednak przyda się:) przy (oczywiście bardziej długofalowym)
                                modulowaniu odpornosci syna. Bedzie potrzebna ci pewna doza cierpliwosci
                                (efekty nie od razu) ale chyba warto spróbowac. Przy okazji, chcąc nie chcąc,
                                homeoDr bedzie musial sie zmierzyc, rowniez z problemem przewleklego kaszlu u
                                malego.
                                Mam nadzieje ze czasami wpadniesz i nam napiszesz jak sie sprawa rozwija...

                                Wlasnie, ten kaszel u małego. Bardzo zastanawiające...
                                Wybacz ze znow zapytam:
                                Czy bylas z nim u laryngologa w tej sprawie i ewentualnie co stwierdzil, jak
                                np. ocenil stan sluzówki syna?
                                Czy mały mial robione wymazy z gardla i jakie byly wyniki? (a moze i reszta
                                rodzinki?)
                                Jak dlugo juz ten stan sie utrzymuje? Czy jest jakis okres w roku ze syn nie
                                kaszle ?
                                Osobiscie nie stawialbym na alergię ale jesli są wątpliwości to weź go po
                                prostu do alergologa, niech przebada gruntownie, niech to nie będą tylko
                                podejrzenia - taki ciągły kaszel to w koncu powazna sprawa.
                                Piszesz tez o inhalacjach, mozesz podac co konkretnie stosowalas i jak dlugo?
                                (probowalas moze olejku pichtowego?)

                                niech się mały chorobie nie da!
                                pozdrawiam
                                krv
                                • beba2 Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 13.03.05, 10:02
                                  U nas podobnie. Wiosna, lato młody zdrowiutki. Przchodzi jesień i on cały czas
                                  kaszle. Migdała się pozbyliśmy, bo nie mógł oddychać; teraz po zapaleniu płuc (
                                  bezobjawowym) miał alergiczny świst oskrzeli ( podejrzany kot u babci , ale
                                  przeciez mieszkał z kotem przez pierwszy rok swojego zycia). I od trzech lat
                                  prawie cały czas pokasłuje. Leki wziął chyba wszystkie jakie istnieją. I nic.
                                  Idziemy na testy, bo mam juz tego dość. Poza tym czuje się świetnie, ale ten
                                  kaszel doprowadzi MNIE do choroby psychicznej.
                                  U nas jeszcze jedno cholerstwo jest na topie. W nochalku tworzą mu się strupy,
                                  albo szaro-zielone, albo skrzepy krwi ( wymazy robione kilkakrotnie).Robale też
                                  wytruliśmy, bo były głównymi podejrzanymi.
                                  I nikt kurna nie wie jak mu pomóc. Ani homeopata, ani dwoch laryngologów (
                                  jeden to moj kolega i przyznał, ze wymięka, bo nie wie co jeszcze mogłby
                                  zrobić), ani doskonała lekarka pediatra. Homeo tez wymiękł. Mam dość.
                                  • aniagali Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 13.03.05, 10:52
                                    To nic, ze z kotem mieszkalo dziecko pierwszy rok i objawow nie bylo, alergia
                                    moze sie przeciez ujawnic w kazdym momencie zycia, a moze wlasnie obecnosc kota
                                    przez ten pierwszy rok spowodowala ujawnienie sie alergii...Po za tym nasz
                                    lekarz mowi, ze nawet bardzo niewielkie wystawienie na dzialalnosc alergenow
                                    moze wywolac alergie i objawy. Kaska tylko czasem poglaskala kotka i wg
                                    alergologa juz to moglo spowodowac ujawnienie sie alergii albo nawet tylko to,
                                    ze w jakims innym mieszkaniu na tej samej klatce jest kot. U nas jednak swinka
                                    prawie, ze natychmiast zle podzialala na Kasie ale nie wierzylam w to do
                                    konca...a szkoda bo moglabym oszczedzic dwa lata nocnych meczarni i szprycowania
                                    diferganem.
                                    Pozdrawiam serdecznie.
                                    Anka
                                    • aniagali Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 13.03.05, 11:11
                                      Jeszcze zapomnialam cos dodac w pierwszym roku zycia kasia miala AZS zmiany
                                      mocne i rozlegle, w drugim roku tez ale zmiany byly mniejsze winowajca bylo
                                      mleko napewno, nie wiem jednak dlaczego w lato zawsze sie wszystko wyciszalo i
                                      cofalo az do jesieni i nawet deserek ze slodkiej smietanki nie
                                      zaszkodzil....Wiec to chyba tak do konca nie jest, ze jesli nie caly rok sa
                                      objawy to nie alergia, moze wiosna i latem organizmy sobie lepiej z nia radza,
                                      sa duzo na dworzu, nie przechodza tylu ifekcji, jedza wiecej swiezych warzyw i
                                      owocow...no nie wiem...

                                  • tom_j23 Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 13.03.05, 12:32
                                    beba2 napisała:

                                    > U nas podobnie. Wiosna, lato młody zdrowiutki. Przchodzi jesień
                                    > i on cały czas kaszle.

                                    Podpinam się pod Twój list, ale w sumie - to chciałbym dopytać Was wszystkich,
                                    którzy walczycie z tym kaszlem. Otóż zainteresowała mnie ta sprawa i
                                    przeszperałem artykuły na ten temat na homeoint.org. I tam znalazłem coś
                                    ciekawego, ale objaw charakterystyczny, na który zwrócono w tym artykule był
                                    taki, że kaszel jest prowokowany dotykiem (np. palca) w okolicy dołka
                                    gardłowego (throat-pit - nie wiem jak to przetłumaczyć). Ponadto występują
                                    krwawienia z nosa i stan pogarsza się w zimie i przy wilgotnej pogodzie. Do
                                    tego występuje kichanie i suchość gardła. Czy takie objawy obserwujecie?
                                    U tego dziecka, którego przypadek jest tam opisywany (to jest 9-cio letnia
                                    dziewczynka) był jeszcze problem z wypadającym (protruding) odbytem (zaparcia).
                                    Po sprawdzeniu tego środka u Kenta okazało się, że ma w obrazie też kaszel w
                                    nocy około północy, ale nie jest nigdzie wymieniany, jako podstawowy przy
                                    kaszlu. Nie piszę co to jest, bo nie chcę żebyście się sugerowali. Dajcie
                                    więcej objawów, to sprawdzę.
                                    • beba2 Re: Sytuacja na dzisiaj- 12.03 13.03.05, 20:16
                                      Stefan, pyknij mi nazwę na pocztę, co? Poczytam sobie i zamiast tu się
                                      produkować z objawami, sprawdzę sobie w Materia.
                                    • marta.gora Do toma_j23: 14.03.05, 10:37
                                      Własciwie to odpowiedziałam tutaj:

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=21410094&a=21640781
                                      Co dodać? Mały nie ma zaparć.Choroba zaczyna się zazwyczaj od kichania- w
                                      trakcie raczej bardzo rzadko kicha.Suchośc gardła? Mały mówi zazwyczaj, że
                                      raczej go piecze albo boli, jak przełyka. Choruje nie tylko zimą i nie tylko
                                      podczas wilgotnej pogody.Jak jest zdrowy to nie przeszkadza mu zima czy
                                      jesienna plucha (to wiem z okresu, kiedy np. przebywał u babci na feriach czy
                                      przed pójściem do przedszkola- był na wsi do połowy października).Kaszel czesto
                                      pojawia się ok. północy, ale równie często dopiero po przebudzeniu (pisze cały
                                      czas o stanie, kiedy chory nie jest), a czasami po połozeniu się do łózka, lub
                                      po kilkunastu minutach snu.
                                      Ten throat-pit to czasami nie wcięcie szyjne mostka? Na ucisk tej okolicy maly
                                      kaszlem nie reaguje.
                                      Czy juz cos wykoncepowałeś?
                                      • tom_j23 Re: Do toma_j23: 14.03.05, 10:58
                                        marta.gora napisała:

                                        > Własciwie to odpowiedziałam tutaj

                                        Tak - bardzo ładnie tam opisałaś swoje dziecko. W zasadzie opisałaś jedną z
                                        najbardziej popularnych konstytucji dziecięcych. Do pełnego obrazu brakowałoby:
                                        duża głowa, niski i przy kości (pulchny), zimne stopy, ciepła głowa, zęby
                                        szerokie, pot kwaśny, cera kredowa, lubi jajka.
                                        A jakby jeszcze miał jasne włosy i niebieskie oczy - to byłoby fajnie :-).
                                        • 5_monika Re: Do toma_j23: 14.03.05, 11:02
                                          calcarea
                                        • marta.gora Re: Do toma_j23: 14.03.05, 11:21
                                          tom_j23 napisał:

                                          Do pełnego obrazu brakowałoby:
                                          >
                                          > duża głowa, niski i przy kości (pulchny),

                                          Głowa bardzo proporcjonalna, wysoki (158 cm na 8 lat), waga teraz ze 45 kg. Nie
                                          gruby, ale otłuszczony (raczej cellulit???) brzuszek, klatka, bioderka i
                                          plecy.Twarz normalna, na pewno nie nalana, szczupłe nogi.

                                          > zimne stopy, ciepła głowa,

                                          Hmmm..., raczej nie marznie, ale nie lubi chodzic w kapciach. Głowa? Raczej
                                          chłodna.

                                          zęby
                                          > szerokie,
                                          Wąskie nie są.

                                          pot kwaśny

                                          Raczej taki jakby stary zapach. Nie powiedziałabym, że jest kwaśny.
                                          > cera kredowa,

                                          Tylko podczas choroby. Poza tym- rumiany, tylko oczy ma zawsze tak, jakby były
                                          podbite (całkiem sine podkówki podczas choroby).

                                          > lubi jajka.

                                          Lubił do 2. roku zycia i teraz(po 4 letniej przerwie, podczas której jajko miał
                                          tylko w omlecie biszkoptowym), ale tylko dobrze wymieszaną jajecznicę. Nie zje
                                          jajka na twardo- nawet jak jest w sałatce. Na sam widok jajka na miekko chyba
                                          by się zwymiotował.

                                          > A jakby jeszcze miał jasne włosy i niebieskie oczy - to byłoby fajnie :-).

                                          Niestety- włosy ciemne i oczy brązowe całkiem ciemne. Do 3 r.zycia włosy miał
                                          jasne, ale nie blond.

                                          • tom_j23 Re: Do toma_j23: 14.03.05, 13:23
                                            marta.gora napisała:

                                            Hm. No cóż. Wyglądało to na Calcarea Carbonica. Niestety, w życiu rzadko trafia
                                            się te idealne typy. Częściej niestety mamy do czynienia z typem mieszanym.
                                            Myślę, że jednak nie powinnaś rezygnować z homeopatii. Liczba i jakość objawów,
                                            które przedstawiłaś powinny moim zdaniem pozwolić jednak na podanie leku
                                            konstytucyjnego. Moim zdaniem - należy poszukać homeopaty-klasyka i dać spokój
                                            lekom kompleksowy. W tym wypadku mamy do czynienia z chorobą przewlekłą.
                                            Kompleksy w takich sytuacjach nie są dobre. Choroba przewlekła wnika głębiej w
                                            organizm niż choroba ostra. Z kolei aby taką chorobę, która już siedzi
                                            głęboko "wydobyć" muszą być zastosowane wyższe potencje, a tych nie znajdziesz
                                            w kompleksach. I takim Stodalem będziesz tylko łagodziła objawy, a choróbsko
                                            będzie siedziało.
                                            • marta.gora Do toma_j23: 14.03.05, 16:39
                                              hej!chyba nie doczytałes wszystkiego....
                                              Mały był 17 lutego na I wizycie u homeopaty klasycznego i dostał od niego
                                              sulfur 30...
                                              Stodal podawałam wczesniej- był to jedyny specyfik, który potrafił zahamować
                                              kaszel.
                                              Wątek załozyłam, jak mały sie pogorszył i znowu rozchorował...
                                              • tom_j23 Re: Do toma_j23: 14.03.05, 16:49
                                                marta.gora napisała:

                                                > Stodal podawałam wczesniej- był to jedyny specyfik, który potrafił zahamować
                                                > kaszel.

                                                Tak, ale łamałaś się, czy nie podać. Więc napisałem niejako na przyszłość,
                                                żebyś jednak zanim do niego wrócisz próbowała jednak rozwiązać to globalniej, a
                                                nie tylko objawowo. Bo podasz kompleks, trochę przejdzie (na tydzień, dwa) i
                                                znowu powtórka. Stąd ta moja uwaga.
                                • marta.gora Sytuacja na dzisiaj- 14.03. Do Karivrt: 14.03.05, 10:20
                                  karivrt napisał:

                                  > Co do lekarzy to tylko powiem, ze bardzo mi sie spodobal twój analityczny
                                  > sposob przedstawienia potrzeby spokoju tegoż homeopaty:) Naprawde dobre!:)

                                  Nie żartuj sobie ze mnie:) Poprostu- nie wyobrażam sobie naszego homeodoka w
                                  roli naszego pediatry- wizyty od rana do północy, dzwoniący telefon o każdej
                                  porze, czyli życie bez wpływu na jego bieg poniekąd. Ci moi lekarze to 2 rózne
                                  osobowości i to kompletnie różne.

                                  > No, w takiej sytuacji niewątpliwie trudno by go wykorzystywać jako lekarza
                                  > rodzinnego:)

                                  No to zupełnie niemozliwe, niestety :(

                                  > Bedzie potrzebna ci pewna doza cierpliwosci
                                  > (efekty nie od razu) ale chyba warto spróbowac.

                                  Nie liczę i nie liczyłam na efekty "od ręki"- wiem, że to może zabrać nam sporo
                                  miesięcy. Wydaje mi się, że może gdyby homeodok był jednak osiagalny w
                                  sytuacjach podbramkowych, to może miałby obraz bardziej czytelny- nawet jak
                                  małego obejrzy za tydzień i posłucha relacji, to jednak nie bedzie to samo- a
                                  pewnie to mogłoby mieć wpływ na modyfikację dalszego postępowania.

                                  > Przy okazji, chcąc nie chcąc,
                                  > homeoDr bedzie musial sie zmierzyc, rowniez z problemem przewleklego kaszlu u
                                  > malego.

                                  Widzisz- ja podkreslałam 2 najważniejsze dla mnie sprawy: częste przeziebienia
                                  i ciagnący się miesiącami suchy kaszel. Wypytywał na ten temat o wszystko, więc
                                  mysle, że dobrał specyfik właśnie pod tym kątem.

                                  > Mam nadzieje ze czasami wpadniesz i nam napiszesz jak sie sprawa rozwija...

                                  Pewnie, że tak. Może coś się wyjasni i kiedyś komuś coś podpowie.

                                  > Wybacz ze znow zapytam:
                                  Ach, nie mam czego wybaczać. W końcu zwróciłam się tu o pomoc, więc to
                                  normalne, że jestem gotowa odpowiedzieć na setki pytań- każda Wasza sugestia
                                  jest na wagę złota.
                                  > Czy bylas z nim u laryngologa w tej sprawie i ewentualnie co stwierdzil, jak
                                  > np. ocenil stan sluzówki syna?
                                  Niestety- nigdy jeszcze u laryngologa z nim nie byłam. Jesli zasugerujesz
                                  konieczność- na pewno wybiorę się jak najszybciej do najlepszego laryngologa
                                  dziecięcego w mieście. Podczas obecnej choroby pierwszy raz zdarzyło się
                                  synkowi krwawienie z nosa (nawet do tej pory), a śluzówka w nosie jest
                                  czerwona, obrzeknięta; teraz już bez strupków, a wcześniej sącząca.

                                  > Czy mały mial robione wymazy z gardla i jakie byly wyniki? (a moze i reszta
                                  > rodzinki?)

                                  Nie miał nigdy skierowania, nie było to nigdy sugerowane. Podobnie w stosunku
                                  do nas: obydwoje z mężem chorujemy rzadko (nie licząc ostatniej choróbki,
                                  ostatnie powazne zachorowanie (angina) była w listopadzie'2003r.Często łapię
                                  niegroźne nieżyty gardła, a wrazliwe gardło wynika najprawdopodobnie z 10-
                                  letniego okresu pracy w szkolnictwie). Mąż chorował powaznie (angina,
                                  antybiotyk) jakieś 11 lat temu (od tamtego czasu 1-2 razy do roku zdarzają się
                                  1-2 dniowe "kłopoty zdrowotne" (pokaslywanie, katarek).

                                  > Jak dlugo juz ten stan sie utrzymuje? Czy jest jakis okres w roku ze syn nie
                                  > kaszle ?
                                  Obecnie kaszel utrzymuje się od końca grudnia (pozostał po jakims
                                  przeziebieniu). W styczniu było zaostrzenie, które doprowadziło do zapalenia
                                  ucha (w połowie stycznia- augmentin). Kaszel oczywiście pozostał i ponownie w
                                  lutym znowu się rozchorował, a kaszel przeszedl znowu kolejne stadia (poczatek
                                  choroby- krótki czas kaszlu wilgotnego, potem kilka dni ataków suchego kaszlu,
                                  a potem wyciszenie, czyli kaszel suchy w dzień kilkakrotnie (najczęściej pod
                                  wpływem ruchu, zmiany temperatury- wyjście/wejście do pomieszczenia)i w nocy
                                  (po położeniu się do łóżka, czasami parę razy w nocy, i wzmozony po rannym
                                  przebudzeniu; mija po opuszczeniu łóżka).Pod koniec lutego jakby trochę więcej
                                  kaszlu (to było jakoś po pierwszym podaniu sulfuru), no i tydzień temu- po
                                  przyjściu ze szkoły wieczorem nasilenie kaszlu i reszta- w poście
                                  wprowadzającym w wątek.
                                  Mały zaczął chorować 4,5 roku temu- wraz z pójściem do przedszkola. Było to
                                  regularne jak w zegarku- tydzień chodził, tydzień chorował (dokładnie tak, jak
                                  opisywałam). Chorował praktycznie po pierwszym tygodniu w przedszkolu, aż do
                                  okresu, gdy wywoziłam go do babci na wieś. Na wsi też spotykał się z dziećmi (i
                                  to kaszlącymi, siąkającymi nosem, przeziębionymi), czasami zmarzł, pzremókł i
                                  nigdy nie zdarzyło mu sie tam zachorować.W tym czasie ma kontakt np. z kotem,
                                  psami, kurczakami, cielakami, kurzem z młóconego ziarna itp. No i nie choruje.
                                  Mleko dla niego to podstawa (kakao, twaróg ze smiataną, kaszki, budynie czy z
                                  bułka z miodem albo micha truskawek czy malin ze śmietaną, nie mówiąc o
                                  ulubionych ziemniakach ze zsiadłym mlekiem), ale też lubi proste warzywa, za to
                                  nie je mięsa (ma odruch wymiotny)- jedynie czsami jakis kotlet mielony albo
                                  chuda kiełbasa. Z tym, że przebywa też latem w naszym mieście- 3-4 tyg. i wtedy
                                  nie choruje. Pościel ma regularnie wietrzoną i zmienianą (szczególnie podczas
                                  mrozów). Proszek do prania i płyn do płukania uzywamy od poczatku taki sam
                                  (tego samego używamy na wsi). W roku szkolnym każde wyjście na basen kończy się
                                  chorobą (w styczniu, lutym i teraz tez był po basenie własnie), ale latem może
                                  moczyc się całymi dniami w zimnym Bałtyku, czy w źródłach węgierskich- i nie
                                  choruje.
                                  Dodam tylko, że mały dba o czyste ręce (weszło mu to w krew juz dawno temu)
                                  przed jedzeniem, jako maluch nie pakowal do dziobka skarbów z podłogi, a rok
                                  temu wykonywano w całym przedszkolu u wszystkich dzieci badania w kierunku
                                  robali i nic u niego nie wykryto.
                                  No i może jeszcze taka sprawa: do niedawna mały bardzo sie pocił podczas snu-
                                  mial prawie zawsze zmienianą pożamkę i poduszkę, ale to jakoś minęło parę
                                  miesięcy temu.W mieszkaniu nie mamy żadnych zwiarzątek, oprócz pająków, których
                                  nie moge się w żaden sposób pozbyć. Miszkanie reularnie wietrzymy (podczas
                                  nieobecności zawsze okna są rozszczelnione)i sprzatamy na mokro.

                                  > Piszesz tez o inhalacjach, mozesz podac co konkretnie stosowalas i jak dlugo?
                                  > (probowalas moze olejku pichtowego?)

                                  Inhalowałam go tylko samą parą wodna, bez dodatków (dostawał wcześniej m.in.
                                  Oscillo, L-52, Drosetoux czy ostatnio Stodal- więc nie dodawałam niczego
                                  innego, żeby nie przeszkadzało homeospecyfikom).Kilka razy dziennie, potem
                                  oklepywanie, wcześniej mucosolvan (po flegaminie boli go głowa i zbiera go na
                                  wymioty). Mieszkanie nawilżamy (ceramiczne nawilżacze, często czyszczone).

                                  Na dzis: ucho nie boli, mały lekko osłabiony, ale juz od soboty nie mozna go
                                  było utrzymac w łóżku, bez podwyższonej temperatury. Katarek niewielki,
                                  sluzowy, nnie zielony, czasami z krwią.Wczoraj w dzien nawet od czasu do czasu
                                  był kaszel wilgotny, dzisiaj tez, ale przeważa suchy (wczoraj w nocy przespał
                                  bez kaszlu do 3-ciej, potem 2 -godz. atak i po przbudzeniu- tez atak, ale
                                  krótszy. dzisiaj w nocy- atak tuz po północy, 0k. 1 godz. Potem ok. 5-tej i po
                                  przebudzeniu ok. 6.30.
                                  Ja tez byłam taka chorowita w okresie dzieciństwa aż do okresu przedmaturalnego
                                  i też długo kasłałam- identycznie, jak mój syn. Tylko, ze to były lata 70. i
                                  80., a więc era antybiotyków i na okrągło chodziłam na iniekcje z penicyliny,
                                  polbicyliny czy debecyliny, tudzież czasami była zamiana na biseptol. Parę lat
                                  temu przeczytałam, że przewlekający sie kaszel po chorobach wirusowych wynika z
                                  reakcji organizmu na obecnośc w nim rozpadłych i jeszcze nie wydalonych części
                                  wirusa.Ponoć pozbywanie się wirusa może trwać nawet parę tygodni i jego części
                                  sa mocno alergizujce co dla niektórych.Kiedy zapytałam naszego pediatrę o
                                  przyczynę kaszlu u syna, to usłyszałam mniej więcej to samo. Albo czytalismy to
                                  samo źródło, albo wiedział to z innego powodu.
                                  Czy teraz coś wiesz więcej?
                                  Czy masz jakieś sugestie?
                                  • beba2 Re: Sytuacja na dzisiaj- 14.03. Do Karivrt: 14.03.05, 11:38
                                    Marta, juz chyba ze trzy razy w tym watku sugerowaliśmy pójście do
                                    laryngologa :)
                                  • karivrt Re: Sytuacja na dzisiaj- 14.03. Do Karivrt: 14.03.05, 23:53
                                    1. Sprawa laryngologa i wymazów /chyba Beba pierwsza na to zwrocila uwagę:)/
                                    Powiem tak: Dość niezręcznie byłoby sugerowac Ci konieczność pójscia do
                                    laryngologa czy tez wykonania innych badań, chodzi jednak o to że badanie
                                    laryngologiczne ma znacznie wiekszy zakres niz zwykłe "obejrzenie gardła". Nie
                                    chce sie rozwodzić w tym temacie, z twojego opisu wynika ze masz dobrego
                                    pediatrę wiec mysle ze wyjdzie twojej prośbie na przeciw gdy zasugerujesz by
                                    dał ci odpowiednie skierowanie...
                                    Wspomniane wymazy są równiez dosyc istotne. Zapewne nie dadzą konkretnego
                                    wyjasnienia przyczyny przewlekłego kaszlu, pozwolą jednak (z dużym
                                    pradopodobieństwem) wykluczyć jego bakteryjne pochodzenie. Tu też zakładam, ze
                                    lekarz wskaże ci wlasciwe postępowanie.
                                    Jak cos to daj znac jak sprawa sie rozwija...
                                    Co do zaczerwienionej i podrażnionej sluzówki to w sytuacji przewlekłego kaszlu
                                    specjalnie to nie dziwi; właściwie to podziwiam twojego małego ze to wszystko
                                    dzielnie wytrzymuje.

                                    2. O mleku krótko (tyle juz napisano). Mam syna 3,5 latka i zabranianie mu
                                    mleka to walka z wiatrakami. To samo bylo ze mną. Faktem jednak jest ze jesli
                                    maly je głównie produkty mleczne (zwlaszcza sklepowe) to tworzy w organizmie
                                    srodowisko sprzyjające rozwojowi roznych bakterii czy wirusów (czyli latwiej
                                    jest sie im "zaczepic" i "zadomowic"). Z drugiej jednak strony nie jest tak ze
                                    wszystkiemu winne jest mleko i byloby absurdem twierdzic ze odstawienie go
                                    zalatwi sprawę /no, przyznam sie: osobiscie pijam bardzo czesto.../

                                    3. Krókie pytanie: Czy stosowaliście ostatnio jakies leki uodporniające?
                                    (jakie, jak dlugo?) /postaram sie rozwinac ten wątek nastepnym razem/

                                    4. Inhalacje olejkiem pichtowym
                                    Wlasciwie to napisalem wtedy odruchowo, bo mnie ze kilka razy bardzo pomógł
                                    pozbyc sie (w kilka dni) wlasnie kaszlu poinfekcyjnego (zwykle utrzymywal sie 2-
                                    3 tygodnie). Podobne doswiadczenia mialo wielu moich znajomych wiec raczej nie
                                    powinna to byc tylko autosugestia.
                                    Trudno jednak powiedziec czy w Waszym przypadku sie to sprawdzi a rzeczywiscie
                                    z homeolekami to sie raczej bedzie gryzlo (intensywny smak, zapach, itd.)

                                    PISZESZ:
                                    > Parę lat temu przeczytałam, że przewlekający sie kaszel po chorobach
                                    > wirusowych wynika z reakcji organizmu na obecnośc w nim rozpadłych i
                                    > jeszcze nie wydalonych części wirusa...
                                    > Kiedy zapytałam naszego pediatrę o
                                    > przyczynę kaszlu u syna, to usłyszałam mniej więcej to samo

                                    Byc może, ale to nie zmienia faktu, ze warto sie postarac by nasz organizm:
                                    - obecnie: pozostałe szczątki wirusów usunął szybciej,
                                    - na przyszlość: nowych wirusów nie chłonął.
                                    Jak juz wspominasz o latach 70, 80 to ja mam lepszą receptę: "kiedys na pewno
                                    mały z tego wyrosnie":))), tak chyba mówili...
                                    Krótko mówiąc w/w wyjasnienie, nawet jesli prawdziwe, nie przynosi zadnej ulgi
                                    pacjentowi, jakże by mozna wiec na tym poprzestac?
                                    Nie wątpię, ze kaszel moze byc "przesłaniem płynacym z organizmu" ze jego
                                    funkcjonowanie jest zakłócone, ze czegos probuje sie pozbyc...

                                    pozdrawiam
                                    krv
                                    • marta.gora Do Karivrt. Sytuacja na dziś- 15.03 15.03.05, 18:32
                                      karivrt napisał:

                                      > 1. Sprawa laryngologa i wymazów /chyba Beba pierwsza na to zwrocila uwagę:)

                                      Wiesz- ta propozycja bardzo mnie zdziwiła- przyznam, bo pediatra nie szczędzi
                                      skierowań, jak trzeba, a poza tym- jakoś zakodowało mi sie, że homeopatia leczy
                                      całość, a nie tylko objaw czy konkretna chorobę. Skoro tak stawiacie sprawę, to
                                      przy wizycie poproszę o te skierowania. Jak znam życie- w wymazach wyjdzie to,
                                      co u wiekszości, czyli gronkowiec.

                                      > Co do zaczerwienionej i podrażnionej sluzówki to w sytuacji przewlekłego
                                      kaszlu
                                      >
                                      > specjalnie to nie dziwi; właściwie to podziwiam twojego małego ze to wszystko
                                      > dzielnie wytrzymuje.

                                      On jest naprawde dzielnym, nierozpuszczonym dzieckiem. Ale np.pobieranie krwi
                                      do badań musiałoby byc pod narkozą- na to na pewno by nie pozwolił :)

                                      > 2. O mleku krótko

                                      Brak mleka to dla niego nie jest aż taka wielka tragedia. Gorzej dla mnie-
                                      poporstu- jak nie mleko, to co? Skoro nie jada wędlin, mięsa, sera zółtego,
                                      jajek na twardo i wiekszości wymyslych warzyw, co cos w końcu jeśc musi. Do
                                      szkoły zazwyczaj dostawał na II śniadanie jogurt czy serek homo, potem na
                                      kolację czy śniadanie twaróg i właściwie to wszystko z mleka. Lubi mleko i jego
                                      przetwory do tego stopnia, ze jak poczuje, że nie dojadł, to wyciąga jagurt z
                                      lodówki...

                                      > 3. Krókie pytanie: Czy stosowaliście ostatnio jakies leki uodporniające?
                                      > (jakie, jak dlugo?) /postaram sie rozwinac ten wątek nastepnym razem/

                                      Echinacea, Iskial, Esberitox, Dolivaxil, Oscillococcinym, Influenzinum,
                                      Lymfozil- więcej nie pamietam. Na pewno były stosowane przez dłuższy czas-
                                      nawet parę miesięcy (lymfozil, Echinacea, Esberitox, Oscillo), Dolivaxil był
                                      jesienią (nasz homeopata orzekł, że skoro nie radzi sobie z jednym zarazkiem,
                                      to tym bardziej nie poradzi sobie z tym, co w dolivaxilu).

                                      > 4. Inhalacje olejkiem pichtowym
                                      > Trudno jednak powiedziec czy w Waszym przypadku sie to sprawdzi a
                                      rzeczywiscie
                                      > z homeolekami to sie raczej bedzie gryzlo (intensywny smak, zapach, itd.)

                                      O tym wynalazku jeszcze nie słyszałam. Co do homeoleków i stanu na dziś: on mi
                                      coraz bardziej pasuje na calcarea carbonica...Wygląda na całkiem zdrowego,
                                      nawet katarek prawie zanikł. Wczoraj na noc dostał Zyrtec i thiocodin- pomogło
                                      tyle, co poprzednio, czyli nic: mniej więcej po godzinie wybudził się z
                                      kaszlem, po kilkunastu minutach atak minął (kaszel suchy). Tuż po północy znowu
                                      zaczął kaslać, po godzinie dostał S T O D A L (byłam zdesperowana!!!) i spał
                                      spokojnie do rana, ba, nawet po przebudzeniu nie kasłał. Dzisiaj w dzień:
                                      pokasłuje, ale juz bez ataków i coraz więcej kaszlu mokrego. Jutro umawaim się
                                      na wizytę u naszego homeodoka. Kurczę- co mam mu powiedzieć? Że nie pasuje mi
                                      na sulfur???

                                      >> Byc może, ale to nie zmienia faktu, ze warto sie postarac by nasz organizm:
                                      > - obecnie: pozostałe szczątki wirusów usunął szybciej,
                                      > - na przyszlość: nowych wirusów nie chłonął.

                                      Własnie dlatego zdecydowałam się wreszcie na leczenie homeopatyczne- jak na
                                      razie słabo się sprawdza; pewnie za dużo w tym mojej "samodzielności"...

                                      > Jak juz wspominasz o latach 70, 80 to ja mam lepszą receptę: "kiedys na pewno
                                      > mały z tego wyrosnie":))), tak chyba mówili..

                                      Mieli świętą rację. Ja wyrosłam. Tylko mnie to nie urządza- aby syn nie
                                      chorował- to jest moje najwieksze marzenie!

                                      Pozdrawiam
                                      Marta
    • marta.gora Po poniedziałkowej wizycie u homeodoka 23.03.05, 11:21
      Ja: pozostałości po przeziebieniu i nowe jakieś mnie chwyciło (bóle gardła,
      suchy kaszel), do tego stare rzeczy (ból kręgosłupa, tachykardia, płytki,
      przerywany sen): homeo zalecił 2 krople sulfuru Lmki na łyżkę wody- wzięłam w
      poniedziałek wieczorem.Całą noc dusił mnie suchy kaszel (myślałam, że płuca
      wypluję)- mąż uciekł spać do innego pokoju, poza tym: znowu serce tłukło mi się
      strasznie, do tego było mi zimno w stopy. Cała noc do tyłu. Po nocy- jakby
      gardło mniej piekło, kaszel słabszy, troche wilgotny, ale serce szalało nadal i
      do tego kręgosłup strasznie napierniczał. Ostatnia noc: pokasływanie, znowu
      zimno, serce bije jak oszalałe, płytki sen. Teraz: serce nie ma zamiaru się
      uspokoić, ale gardło prawie nie boli. Kręgosłup- tez nie (zrobiłam większe
      porządki, więc efekty jak by co , to odczuję dopiero w nocy), podczas
      porządkowania nie spociłam się i nie padłam z sił, jak zazwyczaj. ale nadal
      pokasłuję (suchy!). W razie jakiejś infekcji mam brać sulfur z wody. Nie wiem,
      co o tym myśleć :(
      Mały: po antybiotyku calkiem nieźle, ale kaszel suchy pozostał i w związku z
      tym homeo zalecił 3 granulki sulfuru 30 , a jeśli po świętach by się
      rozchorował, to ... sulfur 1000 (tysiąć!!!) 1 granulkę.Jestem przerazona
      potencją :((( No i mały ma brać tę jedną granulkę w momencie utraty energii
      (jak syn zaczyna się układać, polegiwać, to wiadomo, ze to u niego początek
      choroby- tak jest chyba od zawsze).
      Tak to wygląda na dziś. Moje pytanie: dlaczego zmiana potencji? No i co
      sądzicie o takim postępowniu?
      Pozdrawiam
      Marta
      • marta.gora Dodam jeszcze... 23.03.05, 11:23
        Zapytałam o ewentualne wymazy z gardła i wizyte u laryngologa. Odpowiedź: "a po
        co?". Ponoc nie ma potrzeby, bo to typowy przykład na osłabienie mechanizmów
        obronnych u małego.
        • karivrt Re: Dodam jeszcze... 23.03.05, 21:35
          marta.gora napisała:

          > Zapytałam o ewentualne wymazy z gardła i wizyte u laryngologa. Odpowiedź: "a
          > po co?". Ponoc nie ma potrzeby, bo to typowy przykład na osłabienie
          > mechanizmów obronnych u małego.

          :))) Jak na ironie to ma nawet troche racji :)))
          Ja juz wyjaśniałem po co, wiec nie bede sie powtarzal...i dalej przy tym
          obstaje.
          A jak sobie lekarz poradzi bez wymazów i wyeliminuje te "osłabienie mechanizmów
          obronnych" to nie ma problemu.

          pozdrawiam
          krv

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka