marta.gora
08.03.05, 07:08
Proszę- pomżcie!
Swoją przygodę tak "na poważnie" z homeopatią rozpoczełam niedawno- wcześniej
były eksperymenty (oscillo, Drosetoux, L52). Prawie 2 tyg. temu byłam u
homeopaty (nadciśnienie, tachycardia, nadpobudliwość, suchość oczu,
zwyrodnienia kręgosłupa i parę innych). Dostałam Sulfur MLI (jedynka). Brałam
przez 3 dni zgodnie z zaleceniem, na kontrolę mam sie zgłosić po 20.III. W
zasadzie choruję bardzo rzadko. Niestety- wczoraj mnie dopadło jakieś
przeziębienie: pieczenie gardła, szczególnie przy przełykaniu, gardło
żywoczerwone, do tego uczucie przeszkody w drogach oddechowych (przy
wdechu) , jakby tam tchawica była zwężona. Przy głębokim wdechu uczucie jakby
zalegała wydzielina- tylko praiwe nic nie odkrztuszam, a mam gorzej
podrażnione gardło. Jakby osłabiona jestem, głowa nie boli, gorączki ani
sladu. Z rana był bezgłos, teraz chrypa totalna. W sumie wiem, że pewnie parę
dni w łóżku, jakaś diprofilina, aspiryna i by mi przeszło. Szkopuł jednak w
tym, że rozpoczęłam leczenie homeopayczne, a najważniejsze- do piatku muszę
być "na chodzi"- organizuję sympozjum naukowe i właściwie jestem tą
najgłówniejszą osobą,a własnie dzisiaj miałam rozpocząć do tego przygotowania
własnego wystąpienia (na razie w powijakach)- więc o ile sprawy organizacyjne
są prawie na ukończeniu, to o tyle najbardziej zależy mi na tym, aby
osłabienie odeszło razem z bezgłosem Czy macie na to jakąś radę? W domu
posiadam: L52 (ale przy swoim leku nie sądzę, by był wskazany), sulfur 30,
Phosphoricum acidum 9, belladonna 9, aconitum napellus 15, i influenzinum 9
(wzięłam juz od rana drugi raz po 3 kulki). Dodam, że już wczoraj troszkę
pobolewało mnie gardło. Mądzy ludzie jesteście- pomóżcie!
I druga sprawa- mój 8latek chorowity strasznie. praiwe 2 tyg. temu na
pierwszej wizycie dostał sulfur 30, wziął 3 kulki. Miał wziąć
następną "porcję" jak będę pewna, że to konieczne. Wczoraj wieczorem zaczął
mocniej kaszleć, więc podałam mu Stodal, który do tej pory mu raczej pomagał
na noc (nie reagował na żadne acodiny, thiocodiny czy inne wynalazki). Jednak
juz przed północą zaczął częściej kaszleć, a temperatura wzrosła do 38,5.
Uznałam,że moment konieczny nadsszedł, więc dostał 3 kulki sulfuru. Noc
przespał spokojnie, z rana 36,6. Trochę pokasłuje (jakby wilgotny). Z zaleceń
naszego homeodoka wynikało, że ten sulfur ma byc podany tylko jednorazowo,
nie częściej niz co kilkanaście dni. Więc trudno- mały lezy, bo tez czuje się
słabo. Moje pytanie: czy mogę podawać stodal w razie konieczności?
Proszę Was o odpowiedź.Bardzo!
Pozdrawiam całą załogę.
Marta