Dodaj do ulubionych

NIe wiem jak zatytułować ten post

13.04.05, 14:45
Nawet nie specjalnie wiem jak zacząć. Zacznę może od początku.
Jestem katoliczkę z tradycji rodzinnych, w tej chwili oddaloną od instytucji
Koscioła i wogóle jakoś na rozdrożu, z różnych powodów ale chciałam napisać o
jednym od którego się zaczęło.
Mój mąż jest rozwiedziony. Rozwód nie z jego winy, kilka lat szarpaniny, jego
ex chciała rozwodu więc się rozwiedli.Są dzieci z poprz. małżeństwa.
W tej sytuacji my wzięliśmy ślub tylko cywilny (ksiądz nawet nie nazwał tego
ślubem tylko kontraktem cywilnym) i jak wiadomo nie jesteśmy już
pełnoprawnymi członkami Kościoła Katolickiego. Moglibyśmy oczywiście
rozpocząć procedurę unieważniania poprzedniego małżeństwa, ale jakoś nie jest
to w zgodzie z moim przekonaniem. Sama nazwa UNIEWAŻNIENIE, no bo jak można
udowadniać nieważnośc małżeństwa, które trwało kilkanaście lat i są z niego
dzieci. Teoretycznie można, wiem bo zasugerował nam to ksiądz, ale kogo
będziemy oszukiwać nas? Boga? przecież wiem, że to małżeństwo istniało.
Przerażająca jest też machina biurokratyczna jaką trzeba by uruchomić.Czy
należy trwać w małżeństwie nawet wtedy gdy wszyscy z tego powodu cierpią???
czy nie ma szans na powtórne??? czy nie można popełnić błędu. Czy my już na
zawsze będziemy wygnani??? Kochamy się, mamy dwójkę cudnych dzieci.Jestem
wierząca, mój mąż nawet bardziej niż ja, tyle, że ja potrzebuję choćby od
czasu do czasu jakiejś grupy, wspólnoty. A może w KK jest też jakaś furtka o
której nie wiemy? Jak to wygląda w innych wyznaniach chrześcijańskich ?.

Pozdrawiam
Kasia, mama Asi (12.11.2002)i Alusi (29.10.2004)
Obserwuj wątek
    • jancze Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 15:29
      Są grupy "małżeństw nieformalnych" , jesli dobrze pamiętam. Ale szczegółów nie
      znam. Mam męża, który też jest po rozwodzie (dwoje dzieci ma z tego
      małżeństwa). Nie jest wierzący. Ślub wzięliśmy dopiero, gdy unieważniono tamto
      małżeństwo.
      Nie jesteś na pewno jedyną osobą, która potrzebuje bliskiego spotkania z
      Bogiem, pomimo, że nie żyje w sakramentalnym związku. Bo spotkałam takie osoby
      nie raz. I mają one swoje miejsce w Kościele, choć jest to związane z różnymi
      warunkami. Nie chcę powtarzać, tego, co być może nie za dobrze pamiętam.
      Utrzymywanie "białego małżeństwa" bywa trudne, choć znałam takie małżeństwo.
      Unieważnienie małżeństwa, to jest to wyjście, które akceptuje Kościół. Ale
      Twoje sumienie i poczucie uczciwości jest bardzo istotne w tej kwestii.
      Jeżeli chcesz, możesz pisać na mojego maila: j.agata@op.pl
      Pozdrawiam.
      • piotrsko Dla ścisłości ! 13.04.05, 16:01
        Dla ścisłości trzeba powiedzieć jedną rzecz: nie ma w KK czegos takiego jak
        unieważnienie małżeństwa. Kościół nie może uczynić nieważnym małżeństwa, które
        było (jest) ważnie zawarte.
        Kościół może jedynie stwierdzić nieważność małżeństwa; tzn. stwierdzić, że od
        początku z jakichś powodów było ono nieważnie zawarte.
    • mader1 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 16:06
      witaj smile
      jest duszpasterstwo malzenstw niesakramentalnych, prowadzone przez
      swiatlych,dobrych ksiezy.
      Co do malzenstwa meza.
      Nikt malzenstwa,ktore jest sakramentem nie uniewazni ! Proces, dlugotrwaly,
      o ktorym piszesz stwierdza czy malzenstwo - sakrament bylo wazne, czy
      nie - od poczatku. Czyli mozna uzyskac strwierdzenie niewaznosci.
      Ale tylko wtedy, gdy zaistnialy konkretne przeszkody, okolicznosci.
      Nie wiadomo, czy malzenstwo Twojego partnera bylo wazne.
      Mozna mieszkac z osoba, miec z nia dzieci, ale niekoniecznie oznacza to
      od razu sakrament.
      Najlepiej, zeby jednak Twoj partner, maz odwiedzil Sad Koscielny i
      opowiedzial PRAWDE.
    • kann2 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 18:10
      Ajajaj! Ale któż Ci podsunął napisanie słów "nie jesteśmy już pełnoprawnymi
      członkami Kościoła Katolickiego"? Jesteście pełnoprawnymi członkami Kościoła
      katolickiego, choć - niestety - pozostającymi w nieuregulowanej sytuacji
      małżeńskiej. Nie możecie przystąpić do spowiedzi i Komunii św., bo nie
      jesteście w stanie postanowić poprawy, czyli powstryzmania się od pożycia poza
      małżeństwem. Ale nikt was z Kościoła nie wygania! Jak piszą przedmówcy, w
      większych miastach są specjalne duszpasterstwa dla takich, jak Wy.

      Mimo wszystko radziłbym wizytę w sądzie kościelnym. Nawet jeśli sądzisz, że
      małżeństwo Twego męża "istniało", może się okazać, że nie było zawarte ważnie.
      Znam przypadki orzekania nieważności małżeństw po kilkunastu latach wspólnego
      życia, tj. wspólnej męczarni. Trudno wypowiadać się na temat nie znając
      zupełnie sprawy, ale nie bójcie się udać do sądu kościelnego. Przecież musiała
      być jakaś konkretna przyczyna rozpadu tamtego związku. Nie mówię, że każde
      małżeństwo nieudane jest nieważne, ale czasem (nawet często) tak bywa.

      Trochę się na tych sprawach znam. Jeśli trzeba więcej informacji, proszę pisać.
      Owszem, trwa to długo (2-3 lata) i pociaga za sobą koszty (ok. 1000 zł). Jeśli
      tylko jest powód, to warto się tego podjąć. Wielu się zniechęca twierdząc:
      przecież żyli ze sobą, mają dzieci. Tymczasem jeśli ktoś nie nadawał się
      osobowościowo do małżeństwa lub zawierając je nie chciał dochować obowiązków
      zeń wynikających sąd kościelny orzeknie nieważność, jesli się ją udowodni.

      Jeśli nawet żadnych powodów do nieważności nie ma i wy macie swoje miejsce w
      Kościele.
      • franula Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 19:50
        Troche o unieważnieniu małżeństwa znajdzisz w książce "nie taki proboszcz
        straszny" (link do merlina: www.merlin.com.pl/frontend/towar/323320 )
        a także w znakowskich rozmowach z bp. Pieronkiem (nie pamietam tytułu) może to
        Ci przybliży temat.
        Pozdrawiam
        Franula
      • levine Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 22:42
        > Trochę się na tych sprawach znam. Jeśli trzeba więcej informacji, proszę pisać.
        > Owszem, trwa to długo (2-3 lata) i pociaga za sobą koszty (ok. 1000 zł). Jeśli
        > tylko jest powód, to warto się tego podjąć.

        Chyba nie mowisz tego powaznie! Zalamujace jest w tym juz nie to, ze tego typu
        praktyki, o charakterze korupcyjnym zreszta, istnieja, tylko to, ze ludzie sa
        tak naiwni, zeby wierzyc, ze w jakikolwiek sposob przejscie przez taka procedure
        i oczywiscie wplacenie odpowiedniego haraczu, przyblizy ich do Boga.

        Przeslanie Ewangelii jest bardzo proste: nie ma nic, absolutnie nic, co my sami
        mozemy zrobic, zeby dostapic zbawienia. To, co robimy jest jedynie odpowiedzia
        na zbawienie. Moja rada jest taka, zebys w sytuacji jaka jest, zwrocila sie do
        Boga i uwolnila sie z tej matni duchowego ubezwlasnowolnienia, nie starala sie
        naprawiac przeszlosci i szukac rozwiazan wewnatrz tego labiryntu, tylko zaczela
        od nowa i patrzyla z ufnoscia w kierunku Boga. Im wiecej starasz sie naprawic,
        tym bardziej zaplatujesz sie te pajeczyne. Nie martw sie, ze zostalas przez
        system uznana za czlowieka drugiej kategorii. Pismo Swiete swiadczy o tym, ze
        ci, ktorzy nie naleza do zadnej kategorii, sa blizej Boga niz ci, ktorzy
        dostepuja zaszczytow. "Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko
        nam? [...] Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał?
        Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus
        Jezus, który poniósł śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga
        i przyczynia się za nami?" (Rz.8:31,33-34)
        • mader1 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 10:23


          >
          > Chyba nie mowisz tego powaznie! Zalamujace jest w tym juz nie to, ze tego typu
          > praktyki, o charakterze korupcyjnym zreszta, istnieja, tylko to, ze ludzie sa
          > tak naiwni, zeby wierzyc, ze w jakikolwiek sposob przejscie przez taka
          procedur
          > e
          > i oczywiscie wplacenie odpowiedniego haraczu, przyblizy ich do Boga.

          drogi moj,
          rozumiem, ze slowo korupcja stracilo nieco dla niektorych na
          znaczeniu, poniewaz bywa czesto uzywane. Nie znajac sie jednak na tym,
          co tak jednoznacznie nazwales, wypowiadajac sie tak jednoznacznie i
          pejoratywnie na temat materii ci obcej, dotyczacej jak domniemywam, nie
          twojego kosciola,czy czujesz sie w porzadku ?
          kasia nie prosila o krytyke KK a o porade i informacje, jak jest u
          innych. Udziel jej tej informacji, moze jakies linki, nazwe ? nie
          klopocz sie korupcja w KK.
          Jak domyslam sie kasia ma rozum i potrafi korzystac z przekazanych
          informacji podanych w sposob kulturalny.
          Kann uzyl tu pewnego skrotu.
          Proces trwa okreslona ilosc czasu, ma za zadanie ustalenie czy sakrament
          jest czy nie - oczywiscie wedlug ludzkiego poznania i mozliwosci. Jak
          kazdy proces sadowy, pociaga za soba koszty. Dla porownania- ostatni wyrok
          karny nakazowy jaki widzialam w Sadzie RP - w trybie: bez stawienia sie
          stron, z przyznaniem sie do winy, bez protokulanta, jeden sedzia "
          kosztowal" 800 zl.
          Oczywiscie sakramenty, roztrzyganie czy zaistnialy czy nie, jest to dla
          niektorych wyznan problem smieszny. Ja prosze o wazenie slow.
          >

          • levine Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 14:29
            Rzecz to niezwykle zastanawiajaca. Zachodze do glowy i nie moge dojsc do
            wniosku, co motywuje Toba i innymi, zeby nie tylko nie dostrzec majacego tu
            miejsce zla i calkowitej nieadekwatnosci rol, ale zeby jeszcze aktywnie bronic
            tego zintegrowanego systemu zniewalania. Co to jest? Prosze, niech ktos mi
            pomoze odpowiedziec na to pytanie.
            • mader1 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 14:35
              levine napisał:

              > Rzecz to niezwykle zastanawiajaca. Zachodze do glowy i nie moge dojsc do
              > wniosku, co motywuje Toba i innymi.

              Trudno... Ludzie maja rozne problemy...
            • jancze Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 14:54
              Ja nie bardzo rozumiem, o co chodzi... Co miałoby być złem i zniewoleniem?
              Przepraszam, ale mi trzeba pisać wprost. Bo jak się zastanawiam, to dochodzę do
              sprzecznych interpretacji.
              • levine Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 17:21
                Zlem i zniewoleniem jest wyludzanie pieniedzy od ludzi, ktorzy mysla, ze tzw.
                prawo koscielne przeklada sie na ich relacje z Bogiem i rozciaganie nad nimi
                swojej wladzy. System monarchii absolutnej jakim jest papiestwo zawdziecza swoj
                ksztalt sobrowi trydenckiemu. Sobor ten, ktory byl odpowiedzia na reformacje,
                byl kontrreformatorski w rzeczy samej a nie zadna "reforma katolicka". Istotnie
                z punktu widzenia monarchii, reformy te, ktorych nie powstydzilyby sie Francja,
                Brandenburgia, Austria, czy nawet Rosja, obliczone byly jedynie na umocnienie
                wladzy papieskiej i zapewnienie stalego doplywu gotowki do skarbca. Sukces
                nieslychany, w kazdym sensie, tylko nie duchowym. Najbardziej kuriozalne dogmaty
                w KK, ktore rzekomo wywodza sie z tradycji "Objawienia", pochodza wlasnie z tego
                czasu (czysciec, wstawiennictwo swietych duchow, odpusty, pokuta jako
                zadoscuczynienie, transsubstancjacja, itp. itd.). To jest korupcja par
                excellence i zwykla podlosc, poniewaz zeruje na sferze duchowej zycia czlowieka.
                • mader1 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 20:41
                  korupcja, naiwni, haracz, Ty i inni ( w sensie glupsi ? gorsi ?
                  skorumpowani ?),zintegrowany system zniewolenia ( zupelnie jak moja stara
                  historyca o religii KAZDEJ), uzurpator, podlosc - poszukaj forum o braku
                  wychowania w wierze.
                  W kazdym razie nie podejmuje sie rozmowy na takim poziomie.
                  • levine Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 21:01
                    No nie, oczywiscie, ze nie. Historia jest zaklamana przez ustawione historyce,
                    ktore sie uparly, zeby arogancko zniszczyc Kosciol. To jest pewnego rodzaju
                    wyjscie z tej zenujacej sytuacji...
                    • mader1 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 22:57
                      smile)) wiesz, to juz ostatni raz, niepotrzebnie zajrzalam wink)))
                      Czytaj uwaznie na drugi raz smile))) Nie odnosilam sie do Twojej
                      interpretacji soboru, tylko do jezyka.
                      ta historyca nie musiala mowic o soborze - podala teksty jego dotyczace.KK
                      nie zajmowal w jej umysle az takiego miejsca. Ona uwazala, ze KAZDA wiara
                      jest skompromitowana. Byla ateistka i potrafila podac wiele faktow i
                      racjonalnie je zinterpretowac : osmieszenie Jezusa,reformacji - ale takze
                      islamu , buddyzmu zajmowalo jej chwile. Poslugiwala sie podobnymi slowami,
                      co Ty. Byla tak chamska i pelna pogardy dla maluczkich, ze
                      dokonala 'cudow" . W ostatniej klasie LO bylo wiecej wierzacych niz w
                      pierwszej ;0)
                      pozdrawiam, choc obiecuje sobie juz tu nie zagladac.
                      • levine Monolog czyli glosne myslenie 14.04.05, 23:38
                        Jezyk dosadny ale chyba nie wulgarny, adekwatny jest do bulwersujacego tematu.

                        A wnioski z tej rozmowy sa takie:
                        Istnieje pewna grupa ludzi, ktorzy zakladaja z gory, ze system papieski zostal
                        ustanowiony przez Boga. Razace fakty historyczne, ktore nie pasuja do tej tezy
                        sa odrzucane przez nich jako wymysl ateistow, marksistow, i wszelkiego rodzaju
                        ludzi zlej woli. Ten, kto powyzsza teze odrzuca, rzecz jasna osmiesza Jezusa i
                        gardzi ludzmi. I nic nie jest w stanie tych zalozen zmienic.

                        Ja natomiast po zapoznaniu sie z historia odrzucam autorytet papiestwa, poniewaz
                        uwazam za wykluczone, zeby wladza ta zostala ustanowiona przez Boga, ktorego
                        znam z Ewangelii. Jedyny blad jaki w tej sytuacji moge popelniac, to to, ze
                        historia ktora znam jest falszywa, a wiec moj wniosek wynika z blednych
                        informacji. A wiec rzuce pytanie na wiatr: gdzie szukac PRAWDZIWEJ historii?
        • kann2 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 18:58
          levine napisał:
          > Chyba nie mowisz tego powaznie! Zalamujace jest w tym juz nie to, ze tego
          typu
          > praktyki, o charakterze korupcyjnym zreszta, istnieja, tylko to, ze ludzie sa
          > tak naiwni, zeby wierzyc, ze w jakikolwiek sposob przejscie przez taka
          procedur
          > e
          > i oczywiscie wplacenie odpowiedniego haraczu, przyblizy ich do Boga.

          Czy masz jakiś dowód na oskarżenie o korupcję, czy też po prostu pleciesz? Nie
          płaci haraczu sie za zbliżenie się do Boga, ale wnosi się opłatę sądową za
          proces, tak jak w sądach państwowych - sądzę, że w sądach kościelnych i tak to
          duzo mniejsza suma, z której zresztą osoby ubogie mogą zostać zwolnione.

          Nota bene, wniesienie opłaty nie gwarantuje oczywiście stwierdzenia nieważności
          małżeństwa.

          Skoro małżeństwo nie jest tylko prywatną sprawą danego człowieka, ale faktem
          mającym reperkusje społeczne, ewnetualne orzeczenie nieważności także winno być
          przerowadzone instytucjonalnie, sprawiedliwie, przez ludzi kompetentnych, tak
          by nie było sędziów we wlasnej sprawie.

          Jesli nie ma powodów niewazności małżeństwa, to chocbyś nie wiadomo jakie sumy
          płacił, nic z tego.
          • levine Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 19:18
            >...ale wnosi się opłatę sądową za proces, tak jak w sądach państwowych
            No i w tym caly problem. Pojecie "sad koscielny" to oksymoron.

            > Nota bene, wniesienie opłaty nie gwarantuje oczywiście stwierdzenia nieważności
            >
            > małżeństwa.
            Dokladnie jak z formalnosciami zwiazanymi z "zielona karta". Wow!

            >ewnetualne orzeczenie nieważności także winno być
            >
            > przerowadzone instytucjonalnie, sprawiedliwie, przez ludzi kompetentnych,
            big_grinDDDDDDDDDDDD

            > Jesli nie ma powodów niewazności małżeństwa, to chocbyś nie wiadomo jakie sumy
            > płacił, nic z tego.
            Alez wielkie nieporozumienie. Bo ja nie szukam powodow do uniewaznienia ani
            swojego malzenstwa ani nikogo innego. Wrecz przeciwnie, podobnie jak Darcia,
            uwazam, ze nikt nie jest w stanie uniewaznic malzenstwa zawartego przed Bogiem.
            Nota bene moje malzenstwo bylo jak najbardziej "niewazne", bo swiety uzurpator
            (pardon) nie polozyl na nim swojej lapy. Ale jestem zdeterminowany zachowac to
            malzenstwo niezaleznie od okolicznosci, a nawet gdyby zona mnie opuscila (co
            uwazam za niezwykle malo prawdopodobne) nie szukalbym innej na jej miejsce. To
            istotnie niesie za soba ogromne "reperkusje społeczne".

            Jak mowie o korupcji, nie zaprzeczam, ze wszystko ma miejsce zgodnie z prawem.
            Ja kwestionuje to prawo!
            • madziaq levine... 15.04.05, 02:06
              Jak czytam twoje posty to odnoszę wrazenie, że obrażanie katolików to chyba
              część twojej doktryny... smutne to, ale cóż... Swego czasu rozwodziłeś się na
              Chrześcijaństwie o tym, że chrześcijanin powinien być pokorny. Zastanów się może
              nad swoją pokorą...
              • jancze Re: levine... 15.04.05, 14:28
                Chyba nie piotrzebnie się spytałam... Do czego prowadzi ciekawosć...
                Ta dyskusja to chyba nie na temat wątku, tak sobie tera zmyślę i nie chcę
                nikogo tym obrazić.
                Pozdrawiam
              • levine Re: levine... 21.04.05, 20:38
                >Swego czasu rozwodziłeś się na Chrześcijaństwie o tym, że chrześcijanin
                powinien >być pokorny. Zastanów się może nad swoją pokorą...

                Zastanowilem sie. Bardzo prosze wszystkich, ktorzy poczuli sie urazeni moimi
                wypowiedziami o wybaczenie.
      • levine Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 22:56
        Jeszcze dodam, ze reguly do zludzenia przypominaja staranie sie o tzw. zielona
        karte do USA (tez to trwa okolo 2-3 lat i kosztuje 1000 dolarow). American dream
        vs. heavenly dream, tyle tylko, ze w przypadku Amerykanow, rzeczywiscie sa oni
        uprawnieni do szafowania tego typu "biletami do szczescia". Niewiarygodne!
    • madalenka25 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 20:27
      witam i dziękuje za kredyt zaufania jakim mnie obdarzyliście przyjmując mnie do
      swojego grona

      temat poruszony przez Ciebie Kasiu jest mi dość bliski gdyz sama jestem
      rozwódką i w związku z NIemężem, świadoma własnego wyboru staram się aby moja
      córka była wychowana w mocnej wierze i według nauk KK

      i szperając w necie znalazłam taki link, który uporządkował moje przemyślenia i
      uspokoił mnie i dał nadzieje

      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/jspn_35
      • darcia73 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 08:47
        >sama jestem
        > rozwódką i w związku z Niemężem, świadoma własnego wyboru staram się aby moja
        > córka była wychowana w mocnej wierze i według nauk KK

        witaj madalenko, pamiętam cię z macoch, gdzie mnie strasznie atakowałaś za to,
        ze wierze w małżeństwo, i ze nie chciałbym aby moje dziecko normalnie
        traktowało cos takiego jak rozwód.
        Zawsze pisze to co myślę i tym się narażam wielu osobom ale to co ty robisz
        jest cholernie niemoralne. Ty zabierasz innej kobiecie męża ewentualnie
        przyzwalasz na rozpad cudzego małżeństwa będąc tzw katalizatorem. Żona twojego
        niemężą cierpi, ze mąż od niej odszedł. Jeżeli się nie mylę, to spotkałyście
        się na innym forum i ona opisywała , co czuje. Czy małżeństwo było czy nie od
        początku nieważne wie tylko Bóg. Trzeba być blisko Niego, mieć czyste sumienie,
        żeby podejmować odpowiednie kroki, bo można zniszczyć życie innych ludzi. Nie
        można budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu. Małżeństwo jest dla
        Boga święte i żaden człowiek nie powinien rozłączać tego, co Bóg złączył.
        Wiem jak to jest, bo sama jestem porzucona żoną, która wcale nie chciała
        rozpadu mojego małżeństwa.
        Dla swojego spokoje można szukać potwierdzenia własnego widzimisię, ale Słowa
        Bożego nie można naginać.

        Możliwość rozwodu jest w następujących przypadkach
        klauzula mateuszowi:

        cyt. "A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem
        nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza
        się cudzołóstwa. "

        I odwrotnie oczywiście wink to samo tyczy się kobiet

        czyli nie można rozwieść się z żoną, mężem - bez przyczyny jaka jest
        cudzołóstwo tj. nierząd

        klauzule pawłowe

        Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona
        niech nie odchodzi od swego męża. (11) Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie
        samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala
        żony. (12) Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę
        niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala. (13) Podobnie
        jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech
        się z nim nie rozstaje. (14) Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej
        żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez brata. W
        przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. (15)
        Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie. Nie jest
        skrępowany ani brat, ani siostra w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju
        powołał nas Bóg. (16) A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego
        męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę? (17) Zresztą niech
        każdy postępuje tak, jak mu Pan wyznaczył, zgodnie z tym, do czego Bóg go
        powołał. Ja tak właśnie nauczam we wszystkich Kościołach

        tzn. jeżeli niewierzący mąż lub żona sama odejdzie - mamy prawo do rozwodu
        • darcia73 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 09:45

          Jeszcze spieszę napisać, ze nie chciałabym abyś mego postu odebrała jako atak.
          Ja już po prostu taka jestem.
          A lekkie podejście do małżeństwa w dzisiejszych czasach, to dla mnie prawdziwa
          tragedia, która dotknęła mnie osobiście. Ja naprawdę cierpię, kiedy wiem, ze
          jakąś inna kobieta przezywa tragedię, bo ją mąż zostawił. Nikomu nie życzę, by
          był w takiej sytuacji.
          Co do świętości instytucji małżeństwa to my sami pokazujemy naszym dzieciom jak
          maja je traktować czy lekceważąco czy poważnie.
        • madalenka25 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 09:46
          oj Darciu - chodzi Ci o Kaline i jej Rodziców - to nie był atak tylko próba
          uzmysłowienia Tobie, że nie masz prawa nikogo oceniać - tak jak i mnie w tej
          chwili

          cenię ludzi za szczere wypowiedzi ale wyciąganie wniosków na podstawie paru
          postów wyrwanych z kontekstu to raczej zwykłe czepialstwo i nadinterpretacja
          po raz kolejny powtarzam, że maje prywatne życie pozostanie prywatne a moja
          moralność nie Ty będziesz oceniac ale Sąd Boży

          • madalenka25 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 09:49
            nie czuję się atakowana a zabrac to mozna zabawki z piaskownicy innemu dziecku
            a nie dorosłego i myslącego człowieka - wybacz ale katalizatorem w moim
            przypadku był raczej mój Niemąz a nie ja ale to inna historia

            swojej córce chyba dobrze wytłumaczyłam istoste małżeństwa i mam nadzieję że
            przy wyborze życiowego partnera będzie pamiętała o moich "naukach"
          • darcia73 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 10:20
            madalenka25 napisała:

            > Ty będziesz oceniac ale Sąd Boży
            >

            Własnie o to chodzi, ze w dzisiejszych czasach do czegos złego, niezgodnoego z
            Bozym Planem, dodaje sie piekna interpretację. Ale grzech zawsze pozostanie
            grzechem. A kazdemu chrzescijaninowi nie jedt przjemnie, gdy widzi dusze
            zmierzajace na potepienie. Nie mnie Ciebie oceniac, ale moge ocenić na
            podstawie Słowa Bozego, czy cos przystoi czy nie.
            Ja osobiscie w imię najwiekszej miłosci, tej ziemskiej do meżczyzny, nie
            rozbiłabym cudzego mażenstwa. Zonaty męzczyzna to tabu, to cudzy chłop - koniec
            i kropka. Odchodzac od zony staje się grzesznikiem a komu potrzebny współudział
            w grzechu. Przeciez twoja córka na to patrzy i co jej mówisz? Wiesz coreczko,
            to ze ja mam cudzego męża to jest złe, ale ty postepuj inaczej?

            moze dotra do Ciebie słowa apostoła Pawła z I listu do koryntian

            9) Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie
            łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani
            rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, (10) ani złodzieje, ani chciwi,
            ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. (11)
            (...) (12) Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi
            wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę. (13) Pokarm dla żołądka, a
            żołądek dla pokarmu. Bóg zaś unicestwi jedno i drugie. Ale ciało nie jest dla
            rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała. (14) Bóg zaś i Pana wskrzesił i nas
            również swą mocą wskrzesi z martwych. (15) Czyż nie wiecie, że ciała wasze są
            członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami
            nierządnicy? Przenigdy! (16) Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z
            nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem - jak jest powiedziane -
            dwoje jednym ciałem. (17) Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym
            duchem. (18) Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka
            jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału
            grzeszy. (19) Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego,
            który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych
            siebie? (20) Za /wielką/ bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w
            waszym ciele!



            Madalenko - ratuj się, nawroc się do Boga. Tutaj na tym forum jest wielu
            katolików, ktorzy moga pomoc ci odnależć się w KK (bo pisałas, ze jestes
            katoliczką). czymże jest zwiazek z twoim niemężem wobec wieczności?
            • madalenka25 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 20:05
              wiesz Darciu - gdybyś czytała i jeszcze rozumiała to co czytasz a nie tylko
              wyciągała błędne wnioski to docztałabyś że owy pan z owa pania mieszkaja razem
              i spodziewją się dziecka więc chyba to zaszła jakąs pomyłka

              w końcu każda żaląca się zona na męża rozpustnika - w twoim mniemaniu ma racje

              w któryms z postów napisałaś że Twój obecny jest nawróconym katolikiem więc i
              dla niego życie z Tobą - rozwódką również zamyka drogę do sakramentów więc jak
              to się ma do Twoich przekonań i rad które mi dajesz?
              • darcia73 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 15.04.05, 08:13
                Madalenko, ja nie miałam z moim eksem slubu koscielnego, tylko cywilny, wiec
                dla mojego faceta nie było problemu by zwiazac sie ze mną. Dla mnie nie było
                problemu, bo wg nauczania protestanckiego moj eks dopuscił sie grzechu
                cudzołówstwa, przymierze jakim było moje małżenstwo rozpadło się a ja
                pozostałam wolna z mozliwością ponownego zawarcia małżenstwa, byle w Panu.
                Moj M był kawalerem, bez zobowiązan.
    • madalenka25 link 13.04.05, 20:29
      www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_35.htm
    • kann2 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 21:11
      www.archchicago.org/departments/tribunal/faql_pl.shtm
    • kmkasia Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 21:18
      czytam, czytam i czytam i nie wiem co odpisać bo te wszystkie posty utwierdzają
      mnie tylko w tym, że moja sytuacja jest beznadziejna.
      Magdalenka25 w linku przez Ciebie podanym kobieta pisząca ten list ma dokładnie
      takie same odczucia jak ja, natomiast odpowiedź księdza wcale mnie nie
      uspokoiła, wręcz przeciwnie połynęły mi z oczu łzy.
      Ale coż sama tego chciałam, a czy żałuję? nie potrafię na to pytanie
      odpowiedzieć, wiem natomiast jedno - bardzo kocham mojego męża i dzieci i
      wierzę w Miłosierdzie Boże
      • darcia73 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 12:38
        Jezeli szczerze rozmawiasz Z Bogiem, to on zna Twoje serce i wie jak kochasz
        męza i dzieci. I kiedy ktos szczerze prosi- On zawsze wybacza. Ja Ciebie nie
        potepiam. Nikogo nie skrzywdziłaś. Jestem protestantką i dla mnie twoje
        małzenstwo jest wazne prze Bogiem. To była zona zostawiła twojego męża, a nie
        on ją.
    • kmkasia Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 21:26
      kann2
      dzięki za link.
      Czy strona pozwana musi brać udział w tym procesie??? i czy ona musi wyrazić
      zgodę na to aby zacząć ten proces?
      • kann2 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 13.04.05, 21:58
        Poczytaj link sądu z Chicago. Tam (poniżej) znajdziesz odpowiedzi na wiele
        pytań.

        Strona pozwana musi zostac poprawnie zawiadomiona o pozwie i wezwana na
        przesłuchanie. Jesli się zgłosi, zostanie przesłuchana i może podać swoich
        świadków i oczywiście przedstawić swoje racje. Ale jeśli się nie stawi na
        wezwanie, proces będzie prowadzony bez jej udziału.
    • jancze Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 11:03
      Ojej, ale się rozpisałyście (a może był jakiś mężczyzna, jeśli nie zauważyłam,
      to przepraszam). W sprawie tego, dlaczego można unieważnić małżeństwo, chciałam
      tylko dodać, że przyczyny podane wcześniej nie sa jedynymi, które prowadzą do
      unieważnienia. Są one dokładnie opisane w specjalnych przepisach KK (nie wiem,
      jak odpowiednio się to nazywa).
      KMkasiu, nie wiem, gdzie mieszkasz, ale jeżeli w mieście wojewódzkim, to możesz
      spokojnie udać się do Sądu Metropolitarnego (wraz z mężem oczywiście), który u
      Ciebie się znajduje i tam przedstawić Waszą sytuację ( a właściwie męża). Na
      miejscu dowiesz się, jak wygląda dokładnie ta cała procedura, która wcale nie
      jest specjalnie nieprzyjemna, a także jakie w waszym przypadku istnieją
      przesłanki do unieważnienia poprzedniego małżeństwa, bądź nie istnieją. Tak jak
      pisałam Ci wcześniej, i nie tylko ja, posiadanie dzieci nie jest przeszkodą.
      W Warszawie Sąd ten znajduje się na ul.Nowogrodzkiej. Możesz przyjść i tylko
      się dowiedzieć, nie musisz nic od razu składać (nawet byłoby to trudne, jeżeli
      nie wie się, co i jak napisać).
      Ta procedura wygląda tak, jak w sądzie, choć wydaje mi się, że inna atmosfera
      towarzyszy tym rozprawom niż w zwykłych sądach. Są zatem wzywani świadkowie z
      obu stron, ale osobno (nie jest się obecnym podczas tych zeznań). Można
      oczywiście potem przeczytać w aktach, co mówiły inne osoby. Dostajecie również
      na zakończenie zbierania zeznań skrótową informację o nich (z wybranymi
      cytatami). Jeżeli jest taka potrzeba w sprawie bierze udział biegły psychiatra
      lub psycholog lub inny specjalista. W gronie "sędziowskim" jest niejdena osoba
      a kilkoro. "Przewlekłość" tych spraw jest też związana z faktem, że decyzja
      jest podejmowana na "dwóch" szczeblach - w sądzie I-ej oraz w sądzie II-giej
      instancji, (w przypadku Warszawy, sprawa trafia następnie do Płocka albo
      Poznania, moja pamięć już tu zawodzi, i zawsze mylą mi się te miasta). W drugim
      mieście jest tylko decyzja sprawa analizowana bez konieczności stawiania się.

      Gdybyś miała więcej pytań, to pisz śmiało.
      Pozdrawiam
      • mader1 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 14.04.05, 13:53
        Nazywaja sie te przepisy Kodeks Prawa Kanonicznego i mozna je znalezc na
        www.opoka.org.pl. Ale nie jest konieczna ich znajomosc, by udac sie do
        sadu. Poniewaz sprawa dotyczy twojego meza, to on powinien sie tam
        udac, oczywiscie.
        • mamaadama4 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 23.04.05, 00:52
          Mam podobny problem. Mój mąż jest po slubie kościelnym, ale juz 10 lat po
          rozwodzie cywilnym. Przez długi czas sprawa unieważnienia jego małżeństwa
          bardzo mnie uwierała. Doszłam jednak do wniosku, że nic na siłę. I tak naprawdę
          to bardziej potrzeba mi w tej sytuacji dobrego przewodnika duchowego. Bo to, że
          nie moge przystepować do sakramentów nie jest jedynym problemem. Mam zamiar
          takiego poszukać - o ile jest to mozliwe w przypadku takim jak mój.
          • pysio8 mamoadama:) 23.04.05, 11:50
            Nie wiem skąd jesteśsmile, jeśli z Warszawy, to wyczytałam (sama nie
            korzystałam ),że parami niesakramentalnymi zajmuje się duszpasterz z
            Rakowieckiej 61, ks.Mirosław Paciuszkiewicz SJ( Sanktuarium Św.Andrzeja
            Boboli).Może warto tam wpierw przedzwonić i umówić się na spotkanie lub
            porozmawiać przez tel.
          • isma Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 23.04.05, 14:19
            Danusiu, jezuici to dobry pomysl wink)).
            W bazylice przy Kopernika jest poradnia, w konfesjonalach "zasiadaja" ksieza
            znani z imienia i nazwiska, wiec mozna ich sobie chocby przez
            siec "przeswietlic". Z tych poradniowych swietna osoba jest o. Jacek Prusak SJ,
            niestety, bardzo oblegany ;-(((.
            • mamaadama4 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 23.04.05, 19:02
              Isma, niestety nie mam jakoś przekonania do Jezuitów z Kopernika. Z dużą
              rezerwą do nich podchodzę po paru kazaniach, które tam wygłaszali (nie
              dotyczyły związków niesakramentalnych). Wiem, że w Krakowie takie spotkania są
              u ś.Barbary. Ale szukam raczej kogoś spoza.
              • kann2 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 23.04.05, 23:10
                Chyba w kościele św. Krzyża w Krakowie były rekolekcje wielkopostne dla takich
                osób. Może tam zapytaj.
                • isma Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 25.04.05, 10:42
                  A, owszem, proboszcz u Krzyza, dr Abrahamowicz, to jest postac duzego formatu
                  (duchem, nie cialem). Tam jest zreszta, fakt, duszpasterstwo dla
                  niesakramentalnych, kamaralne w porownaniu z warszawskim wink)).
    • kann2 Re: NIe wiem jak zatytułować ten post 24.04.05, 12:51
      Jeszcze tu znalazłem interesujące informacje na temat kanonicznego stwierdzenia
      nieważności małżeństwa;
      www.kosciol.pl/uniewaznienie_malzenstwa
    • pysio8 duszpasterstwo - związki niesakramentalne-LINK 25.04.05, 09:03
      Jezuici okazali mi zrozumienie, troskę , wsparcie i życzliwość.
      Podaję adres, który może się przydać.

      www.jezuici.pl/spotkania/#

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka