Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wino a jedzenie

    IP: 80.116.215.* 24.07.02, 16:03
    A moze by tak stworzyc liste polskich potraw z dopasowanym do nich winem?
    Nie znam polskich realiow (tzn. win, ktore mozna w Polsce kupic), wiec zdaje
    sie na Wasze zdanie, tubylcy!
    Karp w galarecie
    Ryba faszerowana
    Sledzik
    karp smazony
    Schab po staropolsku ze sliwkami
    Kaczka z jablkami
    Kotel schabowy
    Bigos
    Flaki
    Itd.
    Czekam na odzew! Mysle, ze czesto ludzie nie kupuja wina, bo nie wiedza z
    jakim jedzeniem je polaczyc.
    Pozdrawiam.
    Obserwuj wątek
      • shuriken Re: wino a jedzenie 24.07.02, 16:25
        Na poczatek:
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=18&w=837425
        • Gość: gaga Re: wino a jedzenie IP: 80.116.215.* 24.07.02, 16:30
          Dzieki, ale o polskich potrawach i winie tam ani slowa. Doczytalam sie tylko o
          fois gras i lasagni.
          Pozdrawiam,
          Gaga
      • Gość: Amsti Re: wino a jedzenie IP: 149.156.22.* 24.07.02, 17:24
        nasuwa mi się tylko do śledzika,
        ale to nie na to forum

        a pozostałe potrawy, no to najlepiej poeksperymentować

        Do bigosu to np jakies wino alazackie powinno styknąć

        Amsterdam
        • docg Re: wino a jedzenie 24.07.02, 17:38
          Gość portalu: Amsti napisała:

          > nasuwa mi się tylko do śledzika,
          > ale to nie na to forum(...)
          *****
          masz na myśli jakieś "mocniejsze wino"? Z tych mocniejszych polecam
          Dzięgielówkę z Bielska, najlepsza wódka jaką piłem w życiu :)
          pozdrawiam
          p.s. nie jestem producentem ani sprzedawcą Dzięgielówki ;)
          • Gość: Amsti Re: wino a jedzenie IP: 149.156.22.* 25.07.02, 11:10
            docg napisał:

            > masz na myśli jakieś "mocniejsze wino"? Z tych mocniejszych polecam
            > Dzięgielówkę z Bielska, najlepsza wódka jaką piłem w życiu :)
            > pozdrawiam
            > p.s. nie jestem producentem ani sprzedawcą Dzięgielówki ;)

            Hm, dawno nie piłem czegoś mocniejszego, chociaż kiedyś smakowała mi Żubrówka.

            A tak z innej beczki, mała kryptoreklama jest absolutnie O.K., pod warunkiem,
            że ocena danego produktu jest rzeczywiście rzetelna.

            Amsterdam
      • docg Re: wino a jedzenie 24.07.02, 17:34
        Fajny temat! Na początek, przy okazji dziękuję publicznie Spolowi za
        rewelacyjne przepisy na coq au vin (zrobiłem, wyszło:). Co do poniższej listy,
        to mniemam, że nie chodzi o ogólniki, które można w końcu przeczytać w każdej
        książce o winie, tylko o osobiste doświadczenia. Jeśli chodzi o polskie realia,
        to można w nich kupić prawie wszystko to, co na świecie, tylko przeważnie
        znacznie drożej (np. wspomniana Santa Cristina - 10 Euro). Ale i tak nie ma
        sensu do potraw proponować konkretnych win, chyba, że jako przykład. A więc:
        ************
        Gość portalu: gaga napisała, a ja dopisuję:

        > Karp w galarecie - niezbyt wytrawne białe, jak "vina del Sol" Torresa, coś z
        entre deux mers albo delikatne różowe (white zin jak ktoś lubi)
        > Sledzik - zależy z czym, ale generalnie lekkie czerwone, coś z niedrogich
        vins des pays d'Oc
        > Kaczka z jablkami - Medoc (choćby Ch. Barreyres)
        > Bigos - trudna sprawa, chyba dowolne czerwone
        > Flaki - wina do zupy się nie je, chyba, że to coś jak włoskie trippi, wtedy
        chianti
        > Itd. - do "itd" tylko szampan!!! :)))
        > Czekam na odzew! Mysle, ze czesto ludzie nie kupuja wina, bo nie wiedza z
        > jakim jedzeniem je polaczyc. - nieprawda, wiedzą, tylko że wolą wódkę albo
        piwo, a jak już kupują wino, to przeważnie tanie. No i wypije sobie taki ktoś
        wino "Sophia" albo "Baron Romero", a potem narzeka, że go głowa po winie boli.
        Chociaż, prawdę mówiąc, mnie najbardziej głowa boli po Barolo. Dobrze, że
        rzadko mam okazję pić:)

        pozdrawiam
        • Gość: GiorgioP docg i barolo))) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 24.07.02, 18:17
          To jest bardzo interesujace spostrzezenie...

          Mnie glowa po winie NIGDY (nie zartuje!) nie boli wiec jestem tu tylko
          teoretykiem:

          Czy ktos ma jakis pomysl, dlaczego Docg ma najwiekszy bol glowy po Barolo???
          Jesli to tylko od okropnego Barolo od jakiegos Giordano, ktore jest w kraju, to
          nie problem - ale jesli od innych tez, to juz tak! I to nie sa zarty. Ja
          wprawdzie nie zetknalem sie z az tak szczegolowym laczeniu bolu glowy z
          konkretnym winem, ale znam pare osob, ktore pija tylko biale, bo jak twierdza,
          po czerwonym boli je glowa...

          Moze znacie jakies "naukowe" rozwiazanie tej zagadki?

          papa
          • Gość: gaga Re: docg i barolo))) IP: 80.116.215.* 24.07.02, 18:45
            > Czy ktos ma jakis pomysl, dlaczego Docg ma najwiekszy bol glowy po Barolo???
            > Jesli to tylko od okropnego Barolo od jakiegos Giordano, ktore jest w kraju,
            to
            >
            > nie problem - ale jesli od innych tez, to juz tak! I to nie sa zarty. Ja
            > wprawdzie nie zetknalem sie z az tak szczegolowym laczeniu bolu glowy z
            > konkretnym winem, ale znam pare osob, ktore pija tylko biale, bo jak
            twierdza,
            > po czerwonym boli je glowa...
            >
            > Moze znacie jakies "naukowe" rozwiazanie tej zagadki?

            Znalazlam takie cos:

            So how can we explain the headache that comes with wine, especially red wines?
            There are actually quite a few explanations but most are linked to people who
            suffer from allergies. Red wine contains histamines from the skins of the
            grape, which may trigger an allergy in some people. The antihistamines often
            also react with alcohol to cause drowsiness. Other organic products in wines
            like tannins, traces of yeast and traces of proteins from fining agents (eg.
            egg whites) may also trigger an allergy in some people. Of course, there is
            another type of headache that is not caused by all these. It's called
            excessive alcohol consumption, more commonly known as hangover! Hence, the
            findings to-date does seem to clear sulfites as the guilty culprit of
            headaches after wine. So next time you have a headache after drinking so wine,
            blame something else - like your boss - for giving you too much stress!

            Pozdrawiam bez kaca.
            • docg Re: docg i barolo))) 25.07.02, 08:07
              Tak też myślę, że to może być alergia - może na taniny zawarte w skórkach
              winogron ze szczepu nebbiolo? Albo producenci Barolo mają jakiś sekretny
              dodatek (coś w końcu musi być przyczyną tego niepowtarzalnego smaku) - aż się
              boję pomyśleć, co by to mogło być;)
              Co do producenta, to ostatnie barolo było od Bersano z roku 1993.
              pozdrawiam
          • shuriken Re: docg i barolo))) 25.07.02, 09:19
            Może więc wypowiem się jako dyplomowany konował ;-) że zgodnie z moją wiedzą
            medyczno-enologiczną alergenem w czerwonym winie najczęściej są garbniki. I to
            one powodują ów ból głowy, który nie ma nic wspólnego z kacem. Podobno co
            bardziej cywilizowani producenci określają stężenie garbników w winie i
            informują o tym gdzieś na kontretykiecie, aby alergik wiedział, czego unikać
            (źródło informacji - Robert Sołtyk :-)

            PS. Specjalnie dla GiorgioP - nieodmiennie znakomity felieton Marka Bieńczyka w
            najnowszym "P" poświęcony Barolo właśnie! :-) I napisane jest, iż są bardzo
            mocno garbnikowe, zwłaszcza te z kasztanowych beczek...
            • Gość: GiorgioP Re: docg i barolo))) IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.07.02, 09:58
              Ciekawa sprawa z ta alergia... sam jestem okropnym alergikiem - cale szczescie,
              ze nie na garbniki! Straszne by to bylo!

              A owszem, owszem, barola sa garbnikowe! Tyle, ze jak sie wezmie np. takiego
              Paolo Scavino, to tam wcale nie ma tych "staro szkolnych" tanin w nadmiarze -
              jest OWOC!

              Felieton? Przeczytam... Podobal mi sie ostatni (o S. Spurier) - Ci co znaja
              troche moje podejscie do wina i czytali felieton, wiedza dlaczego! Tam
              wlasnie "stoi" napisane, to co ja wszedzie powtarzam: ostroznie z ocenami i z
              poleganiem na kipersko-dziennikarskich ocenach! Swoja droga on im zrobil zwykle
              swinstwo i zagral "ponizej pasa" - ja nie wierze w mozliwosci prowadzenia
              degustacji "na slepo" bez okreslenia dosc ciasnych zakresow terytorialnych i
              odmianowych. To raczej nie prowadzi do niczego, a moze faktycznie osmieszyc
              najlepszego eksperta. Natomiast sprawdza sie marketingowo! Sam chetnie bym
              postawil kilka wloskich "tuzow" przeciwko "francuzom" w "slepej
              degustacji"!!!! ...no ale dobre "francuzy" za drogie, a "degustatorow" jakby
              nie ma za wielu wsrod moich znajomych! Sami "pijacze"! ))))))

              pa
            • docg Re: docg i barolo))) 26.07.02, 09:56
              "chwile wolne nad Przekrojem
              ja spędzam w dezabilu
              tam piszą Bracia Rojek
              lecz nie wiadomo, ilu"
              Teraz już nie Bracia Rojek, ale Brat Marek. I bardzo dobrze, świetny felieton!
              A co do garbników, to po medokach - też garbnikowych - nie boli mnie głowa,
              więc to musi być coś innego :)
              pozdrawiam
              *****
              shuriken napisał:

              > Może więc wypowiem się jako dyplomowany konował ;-) że zgodnie z moją wiedzą
              > medyczno-enologiczną alergenem w czerwonym winie najczęściej są garbniki. I
              to
              > one powodują ów ból głowy, który nie ma nic wspólnego z kacem. Podobno co
              > bardziej cywilizowani producenci określają stężenie garbników w winie i
              > informują o tym gdzieś na kontretykiecie, aby alergik wiedział, czego unikać
              > (źródło informacji - Robert Sołtyk :-)
              >
              > PS. Specjalnie dla GiorgioP - nieodmiennie znakomity felieton Marka Bieńczyka
              w
              >
              > najnowszym "P" poświęcony Barolo właśnie! :-) I napisane jest, iż są bardzo
              > mocno garbnikowe, zwłaszcza te z kasztanowych beczek...
            • Gość: GiorgioP Felieton w ostatnim Przekroju IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 27.07.02, 19:01
              No, no... miałeś rację Shuriken (wyjaśnisz nam skąd ten nick? - skad mój to
              wiecie - nie zmiescilo się "Giorgio Primo", a twój mi się z niczym innym jak z
              pewnym krojem czcionki nie kojarzy...). Felieton bardzo mi bliski i bardzo
              ladny, poza jednym punktem: Barolo nie są drogie. Obiektywnie drogie? Owszem.
              Ale jesli porownamy np. z Burgundia, to chyba nie za bardzo...

              Pozdrawiam
              • shuriken Re: Felieton w ostatnim Przekroju 29.07.02, 15:53
                No coz, to moj nick bedzie bardziej tajemniczy, bo - o ile mi wiadomo ;-) - z winem nie ma nic
                wspolnego...

                Konotacje dalekowschodnie sa uzasadnione tylko symbolicznie. Kto ciekaw, niech szuka, co to
                takiego teh shuriken - mi sie tak jakos przyplatal chyba na okolicznosc powiesci
                "Neuromancer".

      • Gość: GiorgioP Re: wino a jedzenie IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 24.07.02, 18:10
        Gość portalu: gaga napisał(a) i ja tez "dopisze sie":

        > A moze by tak stworzyc liste polskich potraw z dopasowanym do nich winem?
        > Nie znam polskich realiow (tzn. win, ktore mozna w Polsce kupic), wiec zdaje
        > sie na Wasze zdanie, tubylcy!
        > Karp w galarecie - nie jadam bo nie lubie karpia, zatem nie wiem.
        > Ryba faszerowana - moze sandacz? ...wtedy chyba nym jakiegos przyzwoitego
        sauvignona z Alto Adige albo Friulii (jesli chcecie wraz producentem to
        krzyczcie na forum, ale wtedy zacznie sie kryptoreklama przeslawna! - chodzi mi
        o "gdzie kupic?")
        > Sledzik - trudno mi sobie wyobrazic jakies wino do niego...
        > karp smazony - tak jak z karpiem w galarecie - nie jadam
        > Schab po staropolsku ze sliwkami - jesli na zimno (czy o taki chodzi?) -
        kazde przyzwoite sangiovese, byle nie z Nowego Swiata
        > Kaczka z jablkami - moj przysmak))) Brunello di M., moze Morellino di S.
        reserva od dobrego producenta?
        > Kotel schabowy - nie pilem z nim nigdy wina - wiec zapytam: a z czym pija to
        danie mediolanczycy??? W koncu to cotoletta milanese
        > Bigos - pychota! Nie mam zadnych watpliwosci z czym, jesli jest to prawdziwy,
        nietlusty, prawie czarny bigos! - Barolo lub Barbaresco ze "starej szkoly",
        alternatywnie: Tradycyjna Rioja, Chateneuf du Pape(?)
        > Flaki - ciekawy problem, nie probowalem zestawiac, ale chyba cos bardzo
        lekkiego, czerwonego, mlodego, moze nawet schlodzone?
        > Itd.
        > Czekam na odzew! Mysle, ze czesto ludzie nie kupuja wina, bo nie wiedza z
        > jakim jedzeniem je polaczyc.

        To jest mozliwe, choc ja sadze, ze wiekszym problemem jest cos, co ja
        nazywam "winofobia" - glowny objaw to strach przed jakas gafa
        towarzyska. "Winofobia" dotyczy oczywiscie tylko tych, ktorych stac na wino, a
        nie tych co niestety i tak nie maja mozliwosci kupic...


        Pozdrawiam
      • Gość: Bubu Re: wino a jedzenie IP: *.polbox.pl / *.piekna.pl 25.07.02, 14:16
        Cenna inicjatywa. Podaję moje propozycje:
        > Karp w galarecie: proponuję dobrego bułgara (np. KhanKrum, Balcan Crest -
        można je w Polsce kupić cena ok 20 - 30 zł)
        > Ryba faszerowana zdecydowanie chardonnay
        > Sledzik - tylko wódeczka, koniecznie dobrze zmrożona!
        > karp smazony z Gewurtztraminerem
        > Schab po staropolsku ze sliwkami - ciężkie, ekstraktywne wino, może być RPA
        > Kaczka z jablkami - po prostu dobry bretoński cidre, albo różowe urugwajskie
        wina z charakterem (ok. 45 złotych)
        > Kotel schabowy - jakiegoś zwykłego burgunda
        > Bigos kapsta może nieprzyjemnie reagować, więc lepiej wódeczkę
        > Flaki nie mam pojęcia ale flaki mi sie nie kojarzą z winem

        Serdecznie pozdrawiam!
      • Gość: gaga Re: wino a jedzenie IP: *.tin.it 25.07.02, 14:18
        Gość portalu: gaga napisał(a):

        oto moje typy:
        >> Karp w galarecie - Vermentino di Sardegna
        > Ryba faszerowana - jak wyzej
        > karp smazony - Greco di Tufo
        > Kaczka z jablkami - Chianti Classico
        > Kotel schabowy - Franciacorta Rosso (osobiscie nie lubie schabowych)
        > Bigos - Barolo jak najbardziej albo Chianto Classico riserva
        • Gość: Michel Re: wino a jedzenie IP: *.horsens.dk 31.07.02, 08:32
          Mysle, ze:
          do sledzika (a ze to w Polsce wiec na occie) najlepiej pasuje - wodeczka
          do bigosu i flakow - raczej zimne piwo
          Bigos robiony jest na bazie kapusty kiszonej a ta zawsze bedzie sie gryzla z
          winem.
          Jesli jednak wino, to raczej z dolnych przedzialow cenowych czyli jakies
          tanie.
          To zup (np. zupa z homarow) pija sie wina lekkie biale lub rozowe, wytrawne lub
          polslodkie
          Wiecej po wakacjach
          • Gość: GiorgioP Re: wino a jedzenie IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 08:52
            Gość portalu: Michel napisał(a):

            > Mysle, ze:
            > do sledzika (a ze to w Polsce wiec na occie) najlepiej pasuje - wodeczka

            To ze to w Polsce, to raczej oznacza, ze sledzik jest w oleju))) A octowe
            wersje to "import" z obszarow polnocno-germanskich))) Ja zwlaszcza lubie te
            slodkawe wersje skandynawskie: np. sherry-sill

            > do bigosu i flakow - raczej zimne piwo
            > Bigos robiony jest na bazie kapusty kiszonej a ta zawsze bedzie sie gryzla z
            > winem.
            > Jesli jednak wino, to raczej z dolnych przedzialow cenowych czyli jakies
            > tanie.

            Zupelnie sie nie zgadzam! Ale oczywiscie to kwestia gustu)))

            > To zup (np. zupa z homarow) pija sie wina lekkie biale lub rozowe, wytrawne
            lub
            >
            > polslodkie
            > Wiecej po wakacjach

            Papa
            • Gość: Michel Re: wino a jedzenie IP: *.horsens.dk 31.07.02, 11:11
              Hej GiorgioP, jesli mowimy o winie to mowimy o trunku szlachetnym.
              Lubie bigos i flaki tymbardziej, ze tego tu nie jadam - w skandynawii, kiszonka
              jest traktowana jako cos zepsutego a flaki dla psiakow - ale trudno mi zaliczyc
              bigos i flaki do szlachetnych potraw.

              Sledzik dunski jest robiony co prawda na occie malo procentowym ale zawsze na
              slodko, niezaleznie od innych przypraw i do tego dunczycy, najchetniej pijaja
              snaps lub bardziej scisle Aalborg Akvavit. Szczerze ci powiem, ze to najlepiej
              do siebie pasuje choc smakuje beznadziejnie.
              Masz jednak racje to kwestia gustu.
              pozdrowienia
              • Gość: Michel Re: wino a jedzenie - dodatek do p.postu IP: *.horsens.dk 31.07.02, 14:16
                Karp w galarecie
                Ryba faszerowana
                Karp smazony

                Generalnie do ryb raczej wina biale lub rozowe, wytrawne np.
                niemieckie jak Grauburgunder, Weissburgunder lub cos z Riesling´owych,
                francuskie - Bourgogne Chardonnay
                wloskie - Lambrusco, Frascati
                Wybor jest wielki

                Schab po staropolsku ze sliwkami np.
                wloskie toskanskie - Roso di Montalcino lub tansze Cianti Classico
                francuskie - Merlot z Bordeaux Saint Emilion - Pomerol lub Lolande de Pomerol

                Kaczka z jablkami - francuskie szlachetnie slodkie z Sauternes lub tansze
                Monbasilac (GiorgioP - probowales, super)

                Kotlet schabowy, w zaleznosci od sosu i surowek
                sos lekko pikantny - hiszpanskie Rioja Faustino V lub tansze Faustino VII albo
                poprostu tanie Torre Mayor

                Wybor jest jeszcze wiekszy niz w bialych.

                To tak po krotce i na predce.


                • docg Re: wino a jedzenie - dodatek do p.postu 31.07.02, 16:07
                  Gość portalu: Michel napisał(a):

                  > Kaczka z jablkami - francuskie szlachetnie slodkie z Sauternes lub tansze
                  > Monbasilac (...)
                  ******
                  hmmmm... to Twój oryginalny pomysł, czy z jakiejś literatury? pytam, bo
                  oryginalny.
                  pozdrawiam
                  • Gość: Michel Re: wino a jedzenie - dodatek do p.postu IP: *.ppp1-4.odn.worldonline.dk 31.07.02, 21:06
                    Pol na pol. To znaczy, jedlismy swego czasu troszke na polodnie od Bordeaux w
                    malej knajpce, w malym uroczym miasteczku kaczke z pomaranczem i brzoskwinia i
                    do tego podano slodkie wino z Sauternes. Bylo to tak wysmienite, ze zona robi
                    to od czasu do czasu w domu z tym, ze dodaje jeszcze jablka (musza byc slodkie)
                    no i zeby bylo taniej, popijamy do tego Monbazillac.
                    Proponuje sprobowac, wyborne !
                    To na wyrobione podniebienia, no i ze nietypowe moze byc na specjalne okazje.
                    • docg Do Michela 01.08.02, 07:55
                      Gość portalu: Michel napisał(a):

                      > Pol na pol. To znaczy, jedlismy swego czasu troszke na polodnie od Bordeaux w
                      > malej knajpce, w malym uroczym miasteczku kaczke z pomaranczem i brzoskwinia
                      (...)
                      Czy możesz napisać, jakie to było miasteczko? Pytam dlatego, że "rejony na
                      południe od Bordeaux" to moje ulubione miejsce na ziemi i zamierzam tam się
                      kiedyś przenieść ;) Aczkolwiek dalej sobie nie wyobrażam kaczki z sauternes,
                      ale spróbuję spróbować :)
                      przy okazji: proponuję poprawkę do "regulaminu" - jeśli się chce zwrócić do
                      konkretnej osoby to nateży w tytule wpisać "do ... (nick)", wtedy nie zaśmieca
                      się forum aż tak bardzo, a inni mogą te posty pominąć. Oczywiście mogą też na
                      nie odpowiedzieć, bo w każdym wypadku należy traktować je jako "listy otwarte".
                      pozdrawiam
                      • Gość: Michel Re: Do docg IP: *.horsens.dk 01.08.02, 08:22
                        Bylo to juz ladne kilka lat temu i nazwy knajpki nie pamietam, zreszta jest ich
                        wiele i we wszystkich jada sie wysmienicie ale chyba bylo to w uroczym malym
                        miasteczku Baraz, jesli dobrze pamietam nazwe.
                        pozdrowienia
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka