Dodaj do ulubionych

Wczorajsze "warto rozmawiać"

10.01.06, 06:30
Wczoraj feminizm po raz kolejny został oskarżonyo powodowanie spadku
dzietności w Polsce.
Nie oglądałam programu od początku ale w tym fragmencie, który oglądałam
emancypacja kobiet po raz kolejny została oskarżona o przyczyne spadku
dzietności w Polsce. Ani słowa o skuteczności ściagalności alimentów.
Tylko kilka głosów, w tym ojca 8-ga dzieci o ogólnoświatowym trendzie do
bezdzietności i przedkładania wygodnego zycia nad wychowanie dzieci.
Krytyczna wypowiedź minister Środy i kobiety zaproszonej do studia, które
próbowały podkreslić, że to nadal kobieta jest obarczana całą
odpowiedzialnością za wychowaniem dziecka.
Co o tym sądzicie ?? Młoda dziewczyna z widowni próbowała wyjaśnić, że winą
jest ogólnoświatowy trend do bycia singlem. poseł PO próbował ukierunkować
sprawę w kierunku - jak to dzisiejszym kobietom w głowach się poprzewracało.
Obserwuj wątek
    • mati29 Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 08:43
      a Ty kiedy chcesz miec dzieci ?
      • bitch.with.a.brain Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 10:29
        mati,a ty juz masz?
        • mati29 Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 11:58
          mam
    • hellaa Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 10:49
      A już przebojem był Profesor z Hameryki, który rozsnuł złowieszczą wizję, jak
      to malejącą ludnościowo Polskę tłamszą i anektują dwaj wielcy sąsiedzi...
      Jakoby nie zauważał, że zarówno w Niemczech jak w Rosji też spada przyrost i
      proporcje ludności zostana te same, o ile nie na korzyść Polski.
      Zastanawia mnie jeszcze jedna charakterystyczna sprawa: Dlaczego ciągle
      stawiany jest temat: Kobieta, dzieci i Polska, a nie pyta nikt o temat:
      Mężczyzna, dzieci, Polska.

      Wszyscy, jak w średniowieczu, projektują na kobietę odpowiedzialność za całe
      zło i amoralizm, a przecież dziecko jest też dzieckiem OJCA. Dlaczego nikt nie
      pyta o rodzicielstwo i postawę wobec tegoż współczesnego polskiego mężczyzny???

      Jak słusznie zauważyła pani demograf, sprawa jest taka, że w ogóle jest mniej
      małżeństw, a że dzieci rodzą się zasadniczo w małżeństwach - także dzieci jest
      mniej. Dlaczego jest mniej małżeństw?...

      Tutaj pokusiłabym się o generalizację, która pewnie ma pokrycie w badaniach:
      Polski młody facet na dobrym poziomie intelektualno-finansowym, potencjalny
      fajny mąż i ojciec - nie chce się żenić i miec rodziny. Bodajże Barbara
      Wrzosińska-znana psycholog/może przekręciłam nazwisko czy coś, pewna nie
      jestem/, napisała na ten temat bardzo przenikliwy tekst.

      Współczesni faceci boją się odpowiedzialności za rodzinę, podejmowanie decyzji
      małzeńskiej jest dla nich wysoce nieopłacalne, gdyż oznacza mnóstwo ograniczeń
      a mało atrakcji, gdyż np. aprobowany seks nie jest juz limitowany przez
      małżeńskie łoże, jest ogólnodostępny, uczucia sa zmienne, a mężczyzna na dzieci
      zawsze ma czas...

      Znam mnóstwo fajnych, inteligentnych kobiet, pragnących być na stałe z fajnym
      męzczyzną i mieć z nim dzieci... Nie znam facetów o analogicznie wysokim
      statusie i w tymże wieku, którzy byliby tak skłonni do podjęcia odpowiedzialnej
      roli ojca rodziny. Są tym raczej zdegustowani i przerażeni.
      To są synowie matek z lat 70-tych, które, sfrustrowane, ciągnęły pracę
      zawodową - bo już miały taką możliwość, i cały dom - bo jeszcze uznawały ten po
      katolicku rozumiany, "kobiecy" obowiązek... Oczywiście były przeciążone, a
      zatem nerwowe, pełne agresji.. kierowanej na ogół w stronę nieobciążonego
      zbytnio męża. Jeśli miały synka - to on stawał się ukochanym mamusi. Podobnie
      zresztą jest we Włoszech z "mammini" - to tez synowie matek- katoliczek, które
      spełniły swój "kobiecy obowiązek" ale, ze widziały juz inne kobiety żyjące
      ciekawiej, robiły to "z zaciśniętymi zębami", w niechęci do męża - przyczyny
      układu i w przeniesieniu ciepłych uczuć na synka...
      I mamy teraz pokolenie maminsynków, którzy nie kwapią się do małżeństwa czy
      stałego zwiazku i wolą się bawić, przekonani, że i tak sa najcudowniejsi i
      chętną do związku zawsze znajdą.
      Bo rzeczywiście, statystyki pokazują, że najchętniej żeniliby się i dzieci
      mieli męzczyźni bez wykształcenia, często nawet bez pracy, prostych obyczajów -
      z którymi to kobiety raczej niechętnie by się wiązały. Wiązałyby się z tym
      wykształconym, na poziomie i z dobra pensją - ale ten nie chce się wiązać!...

      Może by więc zacząć apelować do tych panów z klasy średniej, żeby zechcieli
      wchodzić w trwałe związki i mieć wiele dzieci, które utrzymają, doceniając
      domową prace żony i nie migając się od "domowego jarzma"..?
      • aktsieta Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 11:09
        Zgodnie z hasłem:"Pieprzyć barbi aż się zgarbi"? :)
      • bhg Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 11:14
        Mądrze to napisałaś, ale ja obawiam się że zaraz znajdzie się ktoś kto
        przekręci twoje słowa. I znowu usłyszymy, że kobiety niepotrzebnie mają ambicje
        zawodowe, są ambitne i samodzielne bo gdyby takie nie były to mężczyźni byliby
        bardziej odpowiedzialni i męscy, wszystko byłoby po staremu i rodziłoby się
        dużo dzieci. To stara melodia zawsze odstawiana w takiej sytuacji: wszystko
        przez feministki... Tamten tekst Wrzosińskiej tez był tak komentowany. Głupie
        baby wszystkiemu są winne, bo zachciało im się samodzielności, więc mężczyźni z
        ich winy przestali być odpowiedzialni i są wiecznymi chłopcami.
        • kocia_noga Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 11:39
          U Pospieszalskiego ani nie warto rozmawiać , ani komentować . Mnie nóż się w
          kieszeni otwiera .
          Żydów cała niby zgraja, ale jakoś trudno ich namierzyć - każdy sie wypiera ,
          więc huzia ! Feministki sa pod ręką .
          • stephen_s Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 11:56
            > U Pospieszalskiego ani nie warto rozmawiać , ani komentować . Mnie nóż się w
            > kieszeni otwiera .

            Ano. Jak kiedyś napisałem, ten program powinien nazywać się "Warto pokrzyczeć
            na ludzi myślących inaczej"... Bo wg mnie do tego sprowadza się ten program -
            Pospieszalski zaprasza niemyślących konserwatywnie gości chyba tylko po to, by
            z resztą widowni udowodnić, jak to oni się mylą... Bez sensu.
            • kocia_noga Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 11:58
              Sens to , niestety ma. Kreuje stereotypy .Podjudza publike . Ciekawam, czy po
              tym programie przybędzie nam na forum gości - oskarżycieli.
            • bleman A juz jak w programi rozmawiaja o antykoncepcji 10.01.06, 14:52
              Hoho...
              Cala moja rodzina wtedy ze smiechu peka
              Szkoda ze sobie nie angralem...swietna komedia z tego byla :>
          • totalna_apokalipsa Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 12:04
            Ja tam widze trochę inną tendencję w Polsce. A raczej dwie. Jedni ludzie długo
            sa sami w ogóle i to nie wynika z chęci czy niechęci - taki styl zycia narzuca
            rynek, musziszz pracowac bóg wie ile, a potem to już nawet nie chce ci sie z
            chałupy wyjść , bo siły nie masz.I znam też takie małżeństwa, gdzie ojca widzi
            sięw święta i niedziele , a wtedy stary ledwo na oczy widzi, bo cały tydzień w
            trzech pracach . I co z tego, że facet fajny, inteligentny, opiekunczy, madry,
            jak wreszcie jago kobietę też szlag trafi, bo ile mozna siedzieć w domu i czekać
            wychowując jego dziecko z pierwszego małzeństwa i małe, z drugiego? A musi, bo
            przecież on przebywa w domu w godzinach 22-6 rano. To jest rodzina? Smiech na sali.

            A drugi typ, to ludzie, którzy chajtają sie, bo tak im wpadło do głowy(około
            23-24 lat), robią sobie dziecko i rozwodzą sie po dwóch latach, bo w TV to
            inaczej wyglądało. I takich znam niestety o wiele za duzo. Ich dzieci to nei
            wpadki,to recepta na nudę była...Kuircze, to jest własnei dla mnie prioblem, nie
            jakiś tam brak 6 dzieci w kazdym rodzinie, ale dziecko zabawka.
            • bleman Ale ansowa sie pytanie 10.01.06, 14:51
              Kiedy wreszcie cos sie zmieni ?

              Kiedy te dwie tendencje przestana dominowac ?
            • bri Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 16:39
              Wg mnie okropnie upraszczasz. Pewnie są takie sytuacje jakie opisujesz ale nie
              nazwałabym tego ogólny tendencjami. Ja np. nie znam ani jednej takiej rodziny
              jak ta pierwsza przez Ciebie opisana. Znam natomiast wiele par, które się
              pobrały w dość młodym wieku, mają dziecko/dzieci, są juz co najmniej 5 lat po
              ślubie i się nie rozwiodły ani nie zamierzają.
          • wasza_bogini Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 15:35
            o co chodzi z tymi Zydami?
            • bleman Wiesz...nosza pejsy, sa obrzezani... 10.01.06, 16:19
              wogole bardzo niekatoliccy sa ;-)
            • evita_duarte O bogini... 10.01.06, 18:03
              wasza_bogini napisała:

              > o co chodzi z tymi Zydami?

              Zawsze wszystko bylo wina Zydow. a teraz coz ani widu ani sllychu nie ma ich na
              podoredziu. Za to feministki sa. na nie zrzucmy wine za nieszczescia tego
              swiata!!!
              • pavvka Re: O bogini... 10.01.06, 18:24
                A mnie nurtuje po co wy wszyscy tego Pospieszalskiego oglądacie? Mnie on też
                wkurza, w związku z czym nie oglądam. Jeśli wszyscy włączycie telewizor na
                każde "WP", to Pospieszalski niedługo dostanie więcej i lepszego czasu
                antenowego. I wtedy rzeczywiście winne będą feministki ;-)
              • wasza_bogini Re: O bogini... 10.01.06, 19:05
                wiem, ze bylo ale dalej jest. przeciez dlatego na wsi sie nie czyta wyborczej.

                >a teraz coz ani widu ani sllychu nie ma ich na
                >
                > podoredziu


                heh, pojedz sobie na podkarpacie.
            • kocia_noga Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 19:58
              wasza_bogini napisała:

              > o co chodzi z tymi Zydami?


              No ,ze pewne środowiskA żyją z wroga .Feministki moga zastąpić Żydów , jako
              wrogów DOBRA .
              • wasza_bogini Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 20:26
                mi sie wydaje, ze te dwa nurty sa obecne jednoczesnie. tak jak napisalam w
                poscie powyzej. tendencje sa silne.
                • totalna_apokalipsa Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 20:36
                  Szkoda, zę ten program nie ma jakiejś strony internetowej...Można by poczytać,
                  co wymyślili:)

                  PS. A jak tak to wszyscy oglądają, to niedlugo bedzie po dzienniku:) Zabawne, bo
                  u mnie też oglądało się to rodzinnie kiedys dla jaj:)
                  • totalna_apokalipsa Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 20:38
                    he he
                    ww2.tvp.pl/4528,20051110266637.strona
                    • totalna_apokalipsa Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 20:40
                      Ej, widzieliście sondę po prawej? Widzicie jaki temat zwycięza? Forum Feminizm,
                      niech Forum zaglosuje na inny temat - ja zagłosowałam na ksiązki - jestem pewna
                      , że wreszcie ktoś wyjasni dlaczego Harry Potter jest satanistyczny!
                      • pavvka Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 11.01.06, 07:37
                        totalna_apokalipsa napisała:

                        > jestem pewna
                        > , że wreszcie ktoś wyjasni dlaczego Harry Potter jest satanistyczny!

                        Tu poznasz całą prawdę na temat HP:

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16511&w=33631560&v=2&s=0
                        KF tak Potter wciągnął, że aż przestała pisać na FF, z tego widać jak zgubny
                        wpływ mają te książki na młodzież :-P
                    • bleman Błehehe...co oni chca od tych masonow ? 11.01.06, 13:07

                  • bleman Hehe u mnie tez 11.01.06, 13:06
                    Zabawne, b
                    > o
                    > u mnie też oglądało się to rodzinnie kiedys dla jaj:)

                    "-Co jest w TV ?
                    -Pospieszalski!
                    -a o czym gadaja... ?
                    -antykoncepcja i aborcja!
                    -hurraaaa!!!!!, daj głosniej i wlacz drugi TV w kuchni."
      • bri Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 16:14
        Nie całkiem się zgadzam z Tobą, ani z tekstem pani Milskiej-Wrzosińskiej.
        Potrzeba wygodnego życia i idąca za tym niechęć do małżeństwa dotyczy zarówno
        kobiet jak i mężczyzn. Kobiety wprawdzie częściej deklarują chęć małżeństwa i
        posiadania dzieci ale czesto nie są w stanie dopuścić do jakiegokolwiek
        emocjonalnego zbliżenia z mężczyzną. Daleko idącą nieufność wobec mężczyzn
        uważamy nawet czasem za powód do dumy. Sama tak myślałam jeszcze jakieś 5 lat
        temu. Potem powoli zaczęło mi świtać w mózgownicy, że w ten sposób nie uda mi
        się nigdy z nikim związać na dłużej a nawet jeśli to będzie to dla obojga
        bardzo męczące. Pamiętam lamenty koleżanek, które były zbulwersowane faktem, że
        zamierzam mieć z mężem wspólny rachunek bankowy, na który będą wpływać nasze
        pensje.

        Oczywiście to wszystko co napisałam w żaden sposób nie uprawnia obwiniania
        kobiet, i tylko wyłącznie kobiet, o zmniejszenie liczby narodzin.
        • agrafka111 Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 18:49
          witam,
          ja po wczorajszym programie poczułam się wytykanym palcami antypatriotycznym
          wyrzutkiem społeczeństwa tylko dlatego że jestem sama (bo nie spotkałam narazie
          Tego Wyjątkowego) i nie planuje mieć dzieci do 30stki (oczywiście nigdy nic nie
          wiadomo;) Kochana Polsko, czy za te straszliwe wykroczenia przciwko Tobie,
          rządzący zamkną mnie w jakimś obozie koncentracyjnym dla feministek, czy może
          bojówki MW bedą na ulicach zapładniać przymusowo?? Co to bedzie...
          • bitch.with.a.brain Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 18:50
            Sądząc po zdjeciach z imprezek MW to chłopcy wola ze soba,czyli na przymusowych
            zapładniaczy chyba sie nie nadają:P
            • pavvka Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 18:53
              Ale dla ojczyzny się poświęcą :-P
              • bitch.with.a.brain Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 18:55
                zamkna oczy i beda sobie wyobrażać Romana to może sie uda:)
            • pavvka Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 18:55
              W MW nie ma kobiet? Bo w LPR jest ich przecież dużo.
        • margot_may Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 10.01.06, 23:05
          > Nie całkiem się zgadzam z Tobą, ani z tekstem pani Milskiej-Wrzosińskiej.
          > Potrzeba wygodnego życia i idąca za tym niechęć do małżeństwa dotyczy zarówno
          > kobiet jak i mężczyzn. Kobiety wprawdzie częściej deklarują chęć małżeństwa i
          > posiadania dzieci ale czesto nie są w stanie dopuścić do jakiegokolwiek
          > emocjonalnego zbliżenia z mężczyzną.
          coś takiego! pewnie chcą się tylko pieprzyć. a faceci bardzo emocjonalnie
          podchodzą do związku.
          co "środowisko" to obyczaj.
          • bri Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 11.01.06, 12:37
            Niektóre, zapewne, tak jak piszesz "chcą się tylko pieprzyć", niektórym pewnie
            zdarza się "chcieć się tylko pieprzyć". Niektórzy mężczyźni zapewne podchodzą
            do związków bardziej emocjonalnie niż niektóre kobiety.
            • totalna_apokalipsa Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 11.01.06, 12:49
              A niektóre kobiety bardziej emocjonalnie ni niektórzy męczyżni, zapomniałaś dodać
              • bri Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 11.01.06, 14:07
                Rozumie się samo przez się.
            • margot_may Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 11.01.06, 21:41
              NIEKTÓRE? ach, errata...?
              brawo, brawo!! (oklaski)
      • takete_malouma Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 17.01.06, 14:06
        > Zastanawia mnie jeszcze jedna charakterystyczna sprawa:
        > Dlaczego ciągle stawiany jest temat: Kobieta, dzieci i
        > Polska

        Stawiany jest temat "Feminizm, dzieci i Polska", który nie jest tożsamy z tematem "Kobiety, dzieci i Polska".

        > Wszyscy, jak w średniowieczu, projektują na kobietę
        > odpowiedzialność za całe zło i amoralizm, a przecież
        > dziecko jest też dzieckiem OJCA. Dlaczego nikt nie
        > pyta o rodzicielstwo i postawę wobec tegoż współczesnego
        > polskiego mężczyzny???

        Nikt z własnej woli bierze na siebie czegoś, co jest #wyłącznie# odpowiedzialnością. Dopóki feministki mówią o ojcostwie #wyłącznie# w kategoriach odpowiedzialności i całkowicie pomijają kwestię LUDZKIEGO PRAWA ojców do zapewnienia elementarnych warunków dla osiągnięcia satysfakcji z rodzicielstwa (takich jak np. skuteczna egzekwowalność kontaktów z dziećmi), dopóty faceci...

        > Są tym raczej zdegustowani i przerażeni.

        Najlepszym sposobem na przekonanie mężczyzn do rodzicielstwa jest... sprawienie, by było bardziej satysfakcjonujące i mniej ryzykowne.

        > Współczesni faceci boją się odpowiedzialności za rodzinę,

        O jejku, jak mi wstyd, że ze mnie taki tchórz! Zaraz się z tego wstydu ożenię i spłodzę piątkę dzieci! ;)

        > podejmowanie decyzji małzeńskiej jest dla nich wysoce
        > nieopłacalne, gdyż oznacza mnóstwo ograniczeń a mało
        > atrakcji, gdyż np. aprobowany seks nie jest juz limitowany
        > przez małżeńskie łoże, jest ogólnodostępny, uczucia sa
        > zmienne, a mężczyzna na dzieci zawsze ma czas...

        Dokładnie. Skoro nie da się lub nie chce się cofnąć przemian obyczajowych wprowadzających konkurencyjną ofertę zniesienia ograniczeń, to trzeba dołożyć atrakcji, czyż nie?
    • dokowski Ludzi na świecie jest za dużo 11.01.06, 10:51
      Każde ograniczenie dzietności jest dobre. Debile przerzucają się debilnymi
      argumentami, ponieważ zakładają, że dzieci mamy za mało.

      Gdyby taka banda zebrała się, żeby dyskutować o tym, dlaczego fabryki tak mało
      trucizn wyrzucają do rzek, że przecież opłacalne jest zatruwanie rzek i co by
      tu zrobić, żeby fabryki przestały oczyszczać ścieki, to mogłoby być równie bez
      sensu.

      A ludzie to po prostu wiedzą intuicyjnie i czują, że ludzi jest za dużo, że w
      Polsce jest za ciasno, zbyt brudno, za dużo jest bezrobocia i dewastacji
      środowiska. W górach tłumy, nad morzem tłumy, w lasach tłumy grzybiarzy rzucają
      się na nieliczne grzyby, w jeziorach woda już w sierpniu jest zanieczyszczona
      przez tłumy wczasowiczów, a każde pole namiotowe otoczone jest gównami i
      śmieciami, nie można znaleźć chrustu na ognisko...

      A ci wszyscy debile próbują namówić ludzi, żeby mieli więcej dzieci! Nic
      dziwnego, że jest to bezsensowny bełkot
      • bhg Re: Ludzi na świecie jest za dużo 11.01.06, 11:24
        E...hmmm... a idealnie to byłoby pewno gdyby dzieci nie było wcale;) W iedalnym
        społeczeństwie wszyscy mają 70 lat albo więcej, żyją z emerytury i nie
        zaśmiecają środowiska dziećmi. Pewno jakoś rozwiązałeś ten malutki problem
        czyli skąd wezmą pieniądze na te emerytury i w ogóle kto będzie pracował jak
        nie będzie ludzi w wieku produkcyjnym?
        • totalna_apokalipsa Re: Ludzi na świecie jest za dużo 11.01.06, 12:47
          Moim zdaniem, choć brzmi to dziwnie, całkiem niegłupie sa migracje...zwróćcie
          uwage na jeden prosty fakt- jak duże jest w Polsce bezrobocie? Ogromne. Jest
          nadmiar szukających pracy w stosunku do pracy. Tak więc skąd u licha, jeśli a
          potęge wszyscy będą sie rozmnazać, znajdzie się dla nich praca, jak dzisiaj
          polowa w wieku produkcjnycm wyjeżdza, bo pracy nie ma?
          Wszystko tu jest robiona od tyłka strony - bedzie praca , to bedą dzieci. Nikt
          nie majać pracy, nie bedzie rodził. Może prl nie był dobrym ustrojem, ale jednym
          z jego zabezpieczeń była praca dla wszystkich . I to sprawiało, że dziecisię
          rodzily. Nikt nie zmusi do rodzenia gadaniem o tym, co będzie za 50 lat, bo
          20latki nie obchodzi co bedzie za 20 lat. Obchodzi ją to, ćzy nie wyrzucą jej z
          tej pracy za 3 miesiące.
          • bleman Re: Ludzi na świecie jest za dużo 11.01.06, 12:48
            > Wszystko tu jest robiona od tyłka strony - bedzie praca , to bedą dzieci. Nikt
            > nie majać pracy, nie bedzie rodził.

            O to to!
          • pavvka Re: Ludzi na świecie jest za dużo 11.01.06, 12:55
            totalna_apokalipsa napisała:

            > Tak więc skąd u licha, jeśli a
            > potęge wszyscy będą sie rozmnazać, znajdzie się dla nich praca, jak dzisiaj
            > polowa w wieku produkcjnycm wyjeżdza, bo pracy nie ma?

            Więc właśnie dlatego zastanawiam się czy starzenie społeczeństwa jest takie
            złe, bo jeśli odsetek ludzi w wieku produkcyjnym będzie niższy, to większy
            procent z nich znajdzie pracę.
            • kocia_noga Re: Ludzi na świecie jest za dużo 11.01.06, 13:01
              pavvka napisał:

              > Więc właśnie dlatego zastanawiam się czy starzenie społeczeństwa jest takie
              > złe, bo jeśli odsetek ludzi w wieku produkcyjnym będzie niższy, to większy
              > procent z nich znajdzie pracę.


              ... i się wyrówna .Tez tak myślę.
              • bleman Stazenie sie spoleczenstwa to problem 11.01.06, 13:04
                tak naprawde panstw socjalistycznych, takich jakie przewazaja np. w UE.

                Jesli w ue nadal utrzyma sie tak silny socjal to przy spadku dzietnosci poprostu
                system zbankrutuje...i najprawdopodobniej nastapi jakas zmiana podejscia do
                kwestii emerytur itd.
                • bleman Starzenie* 11.01.06, 13:08

          • dokowski Kompletna bzdura 11.01.06, 13:50
            totalna_apokalipsa napisała:

            > Może prl nie był dobrym ustrojem, ale jednym
            > z jego zabezpieczeń była praca dla wszystkich

            A jakim problemem byłoby przyjąć dzisiaj wszystkich do pracy. To bardzo proste,
            podnieść podatki o 10% + zlikwidować zasiłki dla bezrobotnych, a za te
            pieniądze zatrudnić wszystkich bezrobotnych w państwowych przedsiębiorstwach.

            W efekcie Polska przestałaby się rozwijać gospodarczo, ale Polki nagle
            zaczęłyby znów rodzić dużo dzieci, jak w PRL? Naprawdę wierzysz w to, że Polki
            nie chcą mieć dzieci, bo istnieje bezrobocie?
            • totalna_apokalipsa Re: Kompletna bzdura 11.01.06, 13:58
              Ja w to nie musze wierzyć. ja to widzę u wszystkich moich kolezanek. każda po
              studiach szukala około 2-3 lata pracy na dłużej niż pół roku. Jak wreszcie
              znalzała, to pzrez najbliższe 5 lat dziecko nie wchodzi w grę. Potem - być może
              . To 8 lat nie spada z nieba i nie tzreba w nie wierzyć--ono po prostu jest.
              Jakbyś kiedyś pojadł przez pól roku chleb z herbatą i zastanawiał sie, czy dasz
              radę wyrobić z kasą do 1-wszego na bezrobociu, to nei gadałbyc, że bezrobocie
              nie ma wpływu na Twoje decyzje życiowe.
              • dokowski Totalny brak kojarzenia 12.01.06, 12:49
                totalna_apokalipsa napisała:

                > Ja w to nie musze wierzyć. ja to widzę u wszystkich moich kolezanek. każda po
                > studiach szukala około 2-3 lata pracy na dłużej niż pół roku. Jak wreszcie
                > znalzała, to pzrez najbliższe 5 lat dziecko nie wchodzi w grę

                A prosta kobita wychodzi za mąż i rodzi swojemu bezrobotnemu chłopu czwórkę
                dzieci.

                Tak jest na całym świecie, nie tylko w Polsce - im ludzie biedniejsi, tym
                więcej mają dzieci i w młodszym wieku.
        • bri Re: Ludzi na świecie jest za dużo 11.01.06, 14:09
          Ja mam nadzieję i plan, żeby w wieku 70 lat żyć z własnych oszczędności,
          odsetek od inwestycji itp. Mimo to mam już jedno dziecko, a chciałabym jeszcze
          jedno ;)
        • dokowski Pajacowanie nie jest żadnym argumentem 11.01.06, 14:14
          bhg napisała:

          > W iedalnym społeczeństwie wszyscy mają 70 lat albo więcej

          Wydajność pracy z roku na rok wzrasta, coraz mniej ludzi potrzeba do pracy, a
          mimo to coraz więcej emerytów żyje na coraz wyższym poziomie. Czy naprawdę tak
          trudno zrozumieć pojęcie wydajności pracy?

          Drugi czynnik, to fakt, że mniejsza liczba dzieci pozwala więcej pieniędzy
          przeznaczyć na inwestycje (szybszy rozwój gospodarczy) i dla emerytów. Ta druga
          przyczyna poprawy bytu emerytów, jest niezależna od wydajności pracy.

          Dopóki więc mamy wysokie bezrobocie, należy ograniczać liczbę dzieci. Rachunek
          jest więc bardzo prosty: stworzenie z niczego nowych pracowników zajmuje 25 lat
          (decyzja o dziecku, ciąża, wychowanie, wykształcenie). Patrzymy więc na trendy
          i obliczamy sobie, za ile lat bezrobocie spadnie do 5%. Jeżeli wychodzi nam, że
          za 50, to ograniczamy liczbę dzieci jeszcze przez 20 lat a potem powtarzamy
          obliczenia. Okazuje się, że mamy jeszcze 10 lat spokoju. Tak więc dopiero za 30
          lat okaże się korzystne, żeby kobiety zaczęły rodzić więcej dzieci.

          To są oczywiście obliczanie zakładające zakaz imigracji. Gdy uwzględnimy
          gastarbaiterów, to okaże się, że możemy spokojnie jeszcze przez 50 lat
          zmniejszać liczbę Polaków.
          • hirondelle123 a emerytury? 11.01.06, 15:05
            A czy ktoś z szanownych rozmówców pomyslał kto bedzie płacił emerytury jak
            dzieci będzie jeszcze mniej? Tylko błagam, nie piszcie żeby zlikwidować zus, bo
            jak świat światem od likwidacji czegokolwiek pieniądze same z siebie się nie
            pojawiły. Ktoś jednak musi je wyprodukować, kto waszym zdaniem? I nie chodzi mi
            o odległą przyszłośc tylko o realny problem: kto da na emeryturę mojego dziadka
            i rodziców?
            • pavvka Re: a emerytury? 11.01.06, 15:15
              Na emeryturę Twojego dziadka, a nawet ojca, zapracują raczej ludzie obecnie
              pracujący lub uczący się, a nie ci, co dopiero się mają urodzić.
              • hirondelle123 Re: a emerytury? 11.01.06, 16:41
                pavvka napisał:

                > Na emeryturę Twojego dziadka, a nawet ojca, zapracują raczej ludzie obecnie
                > pracujący lub uczący się, a nie ci, co dopiero się mają urodzić.


                Własnie o to mi chodzi. Twierdzicie że wystarczy zmienic system emerytalny na
                kapitałowy żeby dzieci przestały być potrzebne, bo emerytury pochodziłyby z
                kapitału. Pomijam na razie to, że nawet emerytura kapitałowa wymaga
                wypracowywania zysków a aby to osiągnąć ktoś jednak musi pracować, a jak tych
                pracujących jest mało to i zyski są małe , czyli emerytura mizerna. Na razie
                chodzi mi tylko o to, że zanim przejdziemy do systemu kapitałowego (czyli
                takiego przy którym czysto teoretycznie niska dzietność nie jest groźna)
                najpierw musimy przez długie lata spłacać obecne zobowiązania emerytalne. Skąd
                mają być te pieniądze?
                • pavvka Re: a emerytury? 11.01.06, 16:50
                  hirondelle123 napisała:

                  > Własnie o to mi chodzi. Twierdzicie że wystarczy zmienic system emerytalny na
                  > kapitałowy żeby dzieci przestały być potrzebne, bo emerytury pochodziłyby z
                  > kapitału. Pomijam na razie to, że nawet emerytura kapitałowa wymaga
                  > wypracowywania zysków a aby to osiągnąć ktoś jednak musi pracować, a jak tych
                  > pracujących jest mało to i zyski są małe , czyli emerytura mizerna.

                  Masz rację, że ktoś musi pracować. Ale a tej chwili ludności w wieku
                  produkcyjnym jest dużo, tylko, że wielu z nich nie pracuje. Jak ludności w tej
                  grupie wiekowej trochę ubędzie przy niezmienionej łącznej populacji, to
                  pracujących będzie ciągle tyle samo.

                  Na razie
                  > chodzi mi tylko o to, że zanim przejdziemy do systemu kapitałowego (czyli
                  > takiego przy którym czysto teoretycznie niska dzietność nie jest groźna)
                  > najpierw musimy przez długie lata spłacać obecne zobowiązania emerytalne.
                  Skąd
                  > mają być te pieniądze?

                  Od pracujących, oczywiście. Ale obecna dzietność wpłynie na liczbę pracujących
                  najwcześniej za dwadzieścia kilka lat.
            • dokowski To niesamowite! Podpięła się pod post, którego ... 12.01.06, 12:52
              hirondelle123 napisała:

              > A czy ktoś z szanownych rozmówców pomyslał kto bedzie płacił emerytury jak
              > dzieci będzie jeszcze mniej? Tylko błagam, nie piszcie żeby zlikwidować zus

              ... nawet nie raczyła przeczytać! To się nazywa tupet i lekceważenie
              dyskutantów. Najśmieszniejsze jest to, że ja w tym poście dokładnie wyjaśniłem,
              skąd się wezmą wyższe emerytury dla większej liczby emerytów
          • hirondelle123 Re: Pajacowanie nie jest żadnym argumentem 11.01.06, 15:14
            dokowski napisał:

            > bhg napisała:
            >
            > > W iedalnym społeczeństwie wszyscy mają 70 lat albo więcej
            >
            > Wydajność pracy z roku na rok wzrasta, coraz mniej ludzi potrzeba do pracy, a
            > mimo to coraz więcej emerytów żyje na coraz wyższym poziomie. Czy naprawdę
            tak
            > trudno zrozumieć pojęcie wydajności pracy?


            Jeszcze jedno. Wydajność pracy nie będzie rosła w nieskończoność. W niektórych
            działach gospodarki juz dawno osiągneła punkt szczytowy i większa nie bedzie.
            Ponadto im więcej ludzi starych, tym większe zapotrzebowanie na usługi
            opiekuńcze a tutaj wydajnością niewiele się da nadgonić.
            No i kwestie leczenia, dlaczego nikt o tym nie mówi? W stanach obliczono, że
            statystycznie ponad 90% wydatków na leczenie przypada na ostatnie lata zycia
            człowieka. Jak sobie wyobrażacie sfinansowanie tego jeśli na jednego
            zatrudnionego zacznie przypadac powiedzy 5 emerytów??? Tylkoe proszę bez uwag w
            stylu "likwidujemy państwowe lecznictwo". Póki co jeszcze go nie
            zlikwidowaliśmy, ano obecni emeryci ani większość przyszłych nie jest obecnie w
            stanie odłożyć tyle, żeby starczyło na leczenie nie tylko teraz ale takze na
            emeryturze.





            >
            > Drugi czynnik, to fakt, że mniejsza liczba dzieci pozwala więcej pieniędzy
            > przeznaczyć na inwestycje (szybszy rozwój gospodarczy) i dla emerytów. Ta
            druga
            >
            > przyczyna poprawy bytu emerytów, jest niezależna od wydajności pracy.
            >
            > Dopóki więc mamy wysokie bezrobocie, należy ograniczać liczbę dzieci.
            Rachunek
            > jest więc bardzo prosty: stworzenie z niczego nowych pracowników zajmuje 25
            lat
            >
            > (decyzja o dziecku, ciąża, wychowanie, wykształcenie). Patrzymy więc na
            trendy
            > i obliczamy sobie, za ile lat bezrobocie spadnie do 5%. Jeżeli wychodzi nam,
            że
            >
            > za 50, to ograniczamy liczbę dzieci jeszcze przez 20 lat a potem powtarzamy
            > obliczenia. Okazuje się, że mamy jeszcze 10 lat spokoju. Tak więc dopiero za
            30
            >
            > lat okaże się korzystne, żeby kobiety zaczęły rodzić więcej dzieci.
            >
            > To są oczywiście obliczanie zakładające zakaz imigracji. Gdy uwzględnimy
            > gastarbaiterów, to okaże się, że możemy spokojnie jeszcze przez 50 lat
            > zmniejszać liczbę Polaków.
            >
            • pavvka Re: Pajacowanie nie jest żadnym argumentem 11.01.06, 15:24
              5 emerytów na jednego zatrudnionego to gruba przesada, tyle w żadnej
              przewidywalnej przyszłości nie będzie. A ludność w wieku przedprodukcyjnym też
              jest obciążeniem dla budżetu.
              • hirondelle123 Re: Pajacowanie nie jest żadnym argumentem 11.01.06, 16:32
                pavvka napisał:

                > 5 emerytów na jednego zatrudnionego to gruba przesada, tyle w żadnej
                > przewidywalnej przyszłości nie będzie.


                Przy dzietności ok. 1 (teraz jest 1,3 i spada) i rosnącej długości zycia, plus
                spadający wiek przechodzenia na emeryturę z racji coraz to nowych przywilejów,
                taka sytuacja moze być mozliwa. Nawet jeśli trochę przesadziłam, to niezbyt
                mocno.



                A ludność w wieku przedprodukcyjnym też
                > jest obciążeniem dla budżetu.


                Znacznie mniejszym. Dzieci kosztują państwo znacznie mniej niz emeryci.
                • pavvka Re: Pajacowanie nie jest żadnym argumentem 11.01.06, 16:55
                  hirondelle123 napisała:

                  > > 5 emerytów na jednego zatrudnionego to gruba przesada, tyle w żadnej
                  > > przewidywalnej przyszłości nie będzie.
                  >
                  >
                  > Przy dzietności ok. 1 (teraz jest 1,3 i spada) i rosnącej długości zycia,
                  plus
                  > spadający wiek przechodzenia na emeryturę z racji coraz to nowych
                  przywilejów,
                  > taka sytuacja moze być mozliwa.

                  No, rzeczywiście na dłuższą metę nie da się utrzymać systemu, w którym
                  większość ludzi przechodzi na emeryturę w wieku 55 lat. Ale te wcześniejsze
                  emerytury wzięły się głównie z braku miejsc pracy na rynku.
            • dokowski Gdy przestanie rosnąć, znów zaczniemy mieć po ... 12.01.06, 13:06
              hirondelle123 napisała:

              > Wydajność pracy nie będzie rosła w nieskończoność

              ... dwoje i troje dzieci, ale na razie powinniśmy ograniczać liczbę ludności,
              przynajmniej dopóki bezrobocie nie spadnie do 5%

              > usługi opiekuńcze a tutaj wydajnością niewiele się da nadgonić.

              W takich usługach najłatwiej zwiękzyć wydajność i najszybciej będzie ona rosła
              w miarę komputeryzacjii

              > No i kwestie leczenia, dlaczego nikt o tym nie mówi? W stanach obliczono, że
              > statystycznie ponad 90% wydatków na leczenie przypada na ostatnie lata zycia
              > człowieka.

              Stać ich na to m.in. dlatego, że mają mało wydatków na dzieci.
      • bleman Na swiecie jest za duzo....ale w krajach bogatych 11.01.06, 11:26
        za malo.
        A dokladniej ubywa ludzi w wieku produkcyjnym w stosunku do ogolu populacji.

        Tak naprawde przeludnienie to problem tylko i wylacznie biednych krajow .
        • dokowski W większości jst ich za dużo, jak w Polsce 11.01.06, 13:43
          bleman napisał:

          > za malo.

          W Kanadzie jest ich za mało, ale to wyjątek.
      • johnny-kalesony Re: Ludzi na świecie jest za dużo 11.01.06, 14:11
        dokowski napisał:

        > A ludzie to po prostu wiedzą intuicyjnie i czują, że ludzi jest za dużo, że w
        > Polsce jest za ciasno, zbyt brudno, za dużo jest bezrobocia i dewastacji
        > środowiska. W górach tłumy, nad morzem tłumy, w lasach tłumy grzybiarzy
        rzucają się na nieliczne grzyby, w jeziorach woda już w sierpniu jest
        zanieczyszczona
        > przez tłumy wczasowiczów, a każde pole namiotowe otoczone jest gównami i
        > śmieciami, nie można znaleźć chrustu na ognisko...

        Doś, nie pozostaje Ci nic innego, jak stworzyć konkurencyjny talk-show, w
        którym przy udziale ekspertów będziesz propagować ideę sadzenia grzybów w
        lasach.


        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • dokowski "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien rozumieć 11.01.06, 14:24
          johnny-kalesony napisał:

          > nie pozostaje Ci nic innego, jak stworzyć konkurencyjny talk-show, w
          > którym przy udziale ekspertów będziesz propagować ideę sadzenia grzybów

          Chrześcijańsko-socjalistyczni władcy Polski nie pozwolą na nic takiego. Celem
          polityki Kościoła jest żeby było więcej ludzi i więcej biedy. Dla Kościoła
          najlepszy naród jest taki jak w Afryce, Azji czy Ameryce Pd. - masa dzieci
          rodzi się, choruje i umiera, wszyscy są nieszczęśliwi, a więc bliżsi Bogu,
          więcej cierpią, więc więcej się modlą ...

          Kapłani chcą więcej władzy, stąd propaganda, żeby rodzić więcej dzieci
          • totalna_apokalipsa Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 14:29
            Choć ogólnie przesadzasz, to zgadzam się chyba pierwszy raz z Tobą w 75%.
            • pavvka Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 14:30
              Ja mniej więcej w 47%
              • johnny-kalesony Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:12
                Nie sądzę, żeby celem hierarchii kościoła katolickiego w Polsce była walka z
                grzybami, chociaż poniekąd może o tym fakcie świadczyć hasło: "Grzybica Twój
                Wróg".

                Przemówiły do mnie natomiast argumenty zaproszonego do udziału w programie
                profesora uniwersytetu waszyngtońskiego. Ciągle pokutującym modelem socjalnym w
                zacofanych, konserwatywnych USA jest tradycyjna rodzina klasy średniej, w
                której kobiety zajmują się wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu a mężczyźni
                pracą zarobkową.
                Tego rodzaju system możliwy jest wyłącznie w krajach liberalnych, gdzie jedna
                osoba jest w stanie utrzymać gospodarstwo domowe ze swojej pensji.

                Ktoś uprzednio opisujący na tym forum sytuację w Szwecji podał link do
                artykułu, opisującego przemiany w tym państwie. Otóż w Szwecji instytucja
                państwa rozrosła się już do tak niebotycznych rozmiarów, że nie tylko już z
                pracy ojca trudno utrzymać dom. Trudno go utrzymać w ogóle - pomimo pracy
                obojga rodziców.
                Tego rodzaju strategia, jak twierdzi jeden z indagowanych szwedzkich liberałów,
                jest celowym zabiegiem instytucjonalnym, skierowanym przeciwko normalnej
                rodzinie, skierowanym wręcz przeciwko rodzinie w ogóle, która w mniemaniu
                poprawnych politycznie i feministek jest już cywilizacyjnym przeżytkiem.
                Dlatego też nie należy się dziwić, że 60% dzieci w Szwecji przychodzi na świat
                w rodzinach rozbitych.

                Ta manipulacja na żywej tkance społeczeństwa ma służyć jednemu celowi - jak
                twierdzi zapytany liberał - jest nim zawłaszczanie przez moloch soc-państwa
                kolejnych obszarów obywatelskiej samodzielności i niezależności. Innymi słowy -
                celem jest niewolnicze podporządkowanie człowieka socjalistycznym instytucjom,
                które zawsze "wiedzą lepiej", czego człowiekowi potrzeba.
                Podkreślić warto - podporządkowanie POJEDNYNCZEGO człowieka, ponieważ
                samotnego, pozbawionego oparcia w tradycyjnych więzach rodzinnych obywatela
                łatwiej zniewolić i wpisać w wielki plan socjalistycznej inżynierii społecznej.

                USA są jak na razie bardzo dalekie od takiego modelu.
                Sytuacja jest jasna: tradycyjna rodzina gwarantuje prawidłowe, zdrowe
                wychowanie dzieci, których rodzi się nie mniej niż w poprzednich dekadach.
                Kobiety w większości zajmują się pracą w domu, utrzymywanego z zarobków mężów;
                jest to możliwe dzięki liberalnej gospodarce, która nie tłumi
                przedsiębiorczości, nie gnębi obywateli zbyt rozrośniętymi podatkami.
                Liczba nowych obywateli przychodzących na świat również jest istotna ze względu
                na interes zbiorowości - jest to teza pozostająca w zdecydowanej opozycji do
                przekonań Dokowskiego.
                Większa liczba obywateli oznacza w przyszłej perspektywie powiększenie się
                rynku (wzrost populacji konsumentów, szybszy postęp technologiczny, za sprawą
                relatywnie większej liczby osób z wyższym wykształceniem itd.).

                Co do jednej tezy można się zgodzić: niemożliwe jest pogodzenie dużej liczby
                urodzin z porządkiem socjalistycznym. Duże liczba urodzin w socjalizmie oznacza
                w przyszłości olbrzymią falę bezrobocia.

                Logicznym jest więc chyba uważać, że liczebność populacji nie ma znaczenia,
                jeżeli system, w jakim żyją jest zorganizowany wedle reguł zdrowego rozsądku.


                Pozdrawiam
                Keep Rockin'
                • pavvka Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:20
                  johnny-kalesony napisał:

                  > Ktoś uprzednio opisujący na tym forum sytuację w Szwecji podał link do
                  > artykułu, opisującego przemiany w tym państwie. Otóż w Szwecji instytucja
                  > państwa rozrosła się już do tak niebotycznych rozmiarów, że nie tylko już z
                  > pracy ojca trudno utrzymać dom. Trudno go utrzymać w ogóle - pomimo pracy
                  > obojga rodziców.
                  > Tego rodzaju strategia, jak twierdzi jeden z indagowanych szwedzkich
                  liberałów,
                  >
                  > jest celowym zabiegiem instytucjonalnym, skierowanym przeciwko normalnej
                  > rodzinie, skierowanym wręcz przeciwko rodzinie w ogóle, która w mniemaniu
                  > poprawnych politycznie i feministek jest już cywilizacyjnym przeżytkiem.
                  > Dlatego też nie należy się dziwić, że 60% dzieci w Szwecji przychodzi na
                  świat
                  > w rodzinach rozbitych.

                  Że jak proszę? Jeśli dwoje rodziców pracując ledwo potrafi utrzymać dom, to jak
                  kobieta wychowująca dzieci samotnie go utrzyma?
                  • totalna_apokalipsa Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:24
                    wiecie co? Wszystkim , którzy mało nie wyrzygają sie na Szwecję (Boże, jak ci
                    Szewdzi to muszą nam zazdrościc, ciekawe, kiedy nastapi masowa emigracja Szwedów
                    do Polski?)radze preczytac "Polkę" Gretkowskiej. O rodzeniu i ciązy w Szewcji
                    contra o rodzeniu i zyciu w Polsce. Jest to chyba jedyna jej ksiązka , która
                    naprawdę warto przeczytać , m.in. po to, żeby dowiedzieć sie ajk ciązę widzi
                    większość kobiet , ale rzadko o tym mowi.
                    • totalna_apokalipsa Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:26
                      aha, dodam tylko, ze ksiązka jest o jej własnym zyciu i jej własnym 10 kg
                      brzuchu, a nie socjologiczno- ekonomicznym bełkocie , który dowodzi jak powinno
                      byc komuś zle, a nie jest.
                  • johnny-kalesony Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:32
                    Spróbuję znależć ten link.
                    Ze względu na żarłoczność podatkową swe-socjalu, dzieci wychowują się w
                    atmosferze przypominającej nasz dom dziecka, ponieważ najbardziej opłacalne
                    jest bycie samotnym. Podobno bardzo częste są przypadki, kiedy podrzucane
                    znajomym i rodzinie - a w efekcie wychowywane przez państwo dziecko nie jest w
                    stanie precyzyjnie wskazać swoich rodziców.
                    Nie należy rzecz jasna apominać o entuzjastycznie wprowadzonym w Szwecji prawie
                    do adopcji dzieci przez małżeństwa homoseksualne.


                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • pavvka Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:37
                      johnny-kalesony napisał:

                      > Nie należy rzecz jasna apominać o entuzjastycznie wprowadzonym w Szwecji
                      prawie
                      >
                      > do adopcji dzieci przez małżeństwa homoseksualne.

                      Ale przecież oni też mają problem z utrzymaniem domu pracując we dwóch, więc
                      jak mają adoptować?
                    • totalna_apokalipsa Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:39
                      Jako zwolennik USA chyba pamietasz o tym, ze w tym kraju z ojca możesz w ciągu
                      jednego dnia stać się ojcem, który nie ma praw już widzieć własnych dzieci?
                      Podobnie matką? wystarczy jeden telefon, o tym, e ktoś cos widział(rzekome
                      molestowanie, bicie) i po dzieciaki przyjezdzają i zabierają je (PANSTWO), a
                      potem czejają cie godziny spędzone w sądzie i udowadnianie, że nie jesteś
                      wielblądem.
                  • bhg Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:47
                    pavvka napisał:

                    >
                    > Że jak proszę? Jeśli dwoje rodziców pracując ledwo potrafi utrzymać dom, to
                    jak
                    >
                    > kobieta wychowująca dzieci samotnie go utrzyma?



                    No własnie, cos się spiskowa teoria Johna sypie...
                    Dodam jeszcze, że Szwecja ma jedną z najwyższych dzietności w Europie, prawie
                    2,0! USA mają niewiele więcej, w dodatku większość tego przypada na latynoskich
                    emigrantów w pierwszym pokoleniu, w których oboje rodzice ciężko pracują a
                    dzieci wychowują się same.
                • bhg Re: "Mniej ludzi, więcej grzybów" to powinien roz 11.01.06, 15:43
                  johnny-kalesony napisał:

                  > Nie sądzę, żeby celem hierarchii kościoła katolickiego w Polsce była walka z
                  > grzybami, chociaż poniekąd może o tym fakcie świadczyć hasło: "Grzybica Twój
                  > Wróg".
                  >
                  > Przemówiły do mnie natomiast argumenty zaproszonego do udziału w programie
                  > profesora uniwersytetu waszyngtońskiego. Ciągle pokutującym modelem socjalnym
                  w
                  >
                  > zacofanych, konserwatywnych USA jest tradycyjna rodzina klasy średniej, w
                  > której kobiety zajmują się wychowywaniem dzieci i prowadzeniem domu a
                  mężczyźni
                  >
                  > pracą zarobkową.
                  > Tego rodzaju system możliwy jest wyłącznie w krajach liberalnych, gdzie jedna
                  > osoba jest w stanie utrzymać gospodarstwo domowe ze swojej pensji.
                  >
                  > Ktoś uprzednio opisujący na tym forum sytuację w Szwecji podał link do
                  > artykułu, opisującego przemiany w tym państwie. Otóż w Szwecji instytucja
                  > państwa rozrosła się już do tak niebotycznych rozmiarów, że nie tylko już z
                  > pracy ojca trudno utrzymać dom. Trudno go utrzymać w ogóle - pomimo pracy
                  > obojga rodziców.


                  W Szwecji jest znacznie łatwiej utrzymać rodzinę niz w USA i mówi ci to osoba
                  która mieszkała w obu tych krajach więc dobrze wie o czym mówi. Model o którym
                  piszesz dotyczy w USA tylko niezbyt wielkiej grupy najlepiej sytuaowanych, więc
                  nie udawaj że wystarczy nazwać państwo liberalnym aby wszyscy w nim byli bogaci.
                  Wszystkie kraje skandynawskie posiadają wyższą pozycję w rankingu HDI (pokazuje
                  poziom dobrobytu w oparciu o podstawowe parametry ekonomiczne czyli zależność
                  między dochodami a realnymi kosztami utrzymania) USA w tym rankingu wyprzeda
                  nie tylko Norwegia i Szwecja ale także Islandia i chyba Dania.


                  > Tego rodzaju strategia, jak twierdzi jeden z indagowanych szwedzkich
                  liberałów,
                  >
                  > jest celowym zabiegiem instytucjonalnym, skierowanym przeciwko normalnej
                  > rodzinie, skierowanym wręcz przeciwko rodzinie w ogóle, która w mniemaniu
                  > poprawnych politycznie i feministek jest już cywilizacyjnym przeżytkiem.
                  > Dlatego też nie należy się dziwić, że 60% dzieci w Szwecji przychodzi na
                  świat
                  > w rodzinach rozbitych.


                  Nieprawda, masz nieprawdziwe dane. Być może chodziło o procent dzieci
                  pozamałżeńskich? W Szwecji po prostu sformalizowane małżeństwa nie są w modzie
                  i nie jest to nawet jakis nowy trend. To że rodzicom ksiądz nie pobłogosławił
                  nie oznacza jeszcze, że dziecko pochodzi z rozbitej rodziny!!!

                  >
                  > Ta manipulacja na żywej tkance społeczeństwa ma służyć jednemu celowi - jak
                  > twierdzi zapytany liberał - jest nim zawłaszczanie przez moloch soc-państwa
                  > kolejnych obszarów obywatelskiej samodzielności i niezależności. Innymi
                  słowy -
                  >
                  > celem jest niewolnicze podporządkowanie człowieka socjalistycznym
                  instytucjom,
                  > które zawsze "wiedzą lepiej", czego człowiekowi potrzeba.



                  A wiesz ty kogo mi ten twój "szwedzki liberał" przypomina?
                  Wypisz-wymaluj sam dokowski z jego spiskową teorią wpływania koscioła na wzrost
                  urodzeń. Nie czujesz jak bardzo ośmieszające są takie teoryjki?




                  > Podkreślić warto - podporządkowanie POJEDNYNCZEGO człowieka, ponieważ
                  > samotnego, pozbawionego oparcia w tradycyjnych więzach rodzinnych obywatela
                  > łatwiej zniewolić i wpisać w wielki plan socjalistycznej inżynierii
                  społecznej.
                  >
                  > USA są jak na razie bardzo dalekie od takiego modelu.
                  > Sytuacja jest jasna: tradycyjna rodzina gwarantuje prawidłowe, zdrowe
                  > wychowanie dzieci, których rodzi się nie mniej niż w poprzednich dekadach.
                  > Kobiety w większości zajmują się pracą w domu, utrzymywanego z zarobków
                  mężów;


                  A to ciekawe, bo USA mają jeden z najwyższych na świecie odsetków kobiet
                  pracujących zawodowo. Nawet nie poproszę żebyś mi wyjaśnił ten fenomen, bo i
                  tak wiem że nie potrafisz.


                  > jest to możliwe dzięki liberalnej gospodarce, która nie tłumi
                  > przedsiębiorczości, nie gnębi obywateli zbyt rozrośniętymi podatkami.


                  Radziłabym ci sięgnąć do rankingów wolności gospodarczych publikowanych przez
                  Bank Światowy (czyli instytucję bardzo liberalną). Kraje skandynawskie znajdują
                  się tam w absolutnej czołówce pod względem stopnia liberalizacji gospodarki. Po
                  prostu kompletnie nie znasz tematu na który z taką pewnością się wypowiadasz.
                  Nie ty jeden zresztą, polscy internauci w ogóle są pod tym względem jacyś
                  dziwni. Nie znacie świata, nie znacie się na ekonomii a wszystko wiecie
                  najlepiej;-(



                  > Liczba nowych obywateli przychodzących na świat również jest istotna ze
                  względu
                  >
                  > na interes zbiorowości - jest to teza pozostająca w zdecydowanej opozycji do
                  > przekonań Dokowskiego.
                  > Większa liczba obywateli oznacza w przyszłej perspektywie powiększenie się
                  > rynku (wzrost populacji konsumentów, szybszy postęp technologiczny, za sprawą
                  > relatywnie większej liczby osób z wyższym wykształceniem itd.).
                  >
                  > Co do jednej tezy można się zgodzić: niemożliwe jest pogodzenie dużej liczby
                  > urodzin z porządkiem socjalistycznym. Duże liczba urodzin w socjalizmie
                  oznacza
                  >
                  > w przyszłości olbrzymią falę bezrobocia.
                  > Logicznym jest więc chyba uważać, że liczebność populacji nie ma znaczenia,
                  > jeżeli system, w jakim żyją jest zorganizowany wedle reguł zdrowego rozsądku.
                  >
                  >
                  > Pozdrawiam
                  > Keep Rockin'
                  • johnny-kalesony Znalazłem! Oto przydatne linki: 11.01.06, 16:01
                    www.wprost.pl/ar/?O=77807&C=57

                    www.liberator.lbl.pl/l/html/modules.php?name=News&file=article&sid=1022

                    Pozdrawiam
                    Keep Rockin'
                    • hirondelle123 Re: Znalazłem! Oto przydatne linki: 11.01.06, 16:34
                      Przydatne do czego?
                      Może raczej spróbuj odeprzeć argumenty swojego przedmówcy, wyglądają na silne.
                      Nie potrafisz tego zrobić?
                      • johnny-kalesony Re: Znalazłem! Oto przydatne linki: 11.01.06, 16:50
                        W tym celu przytoczyłem liki do odpowiednich tekstów.
                        Moja poprzednia wypowiedź była próbą ich streszczenia, wykonaną na podstawie
                        zawodnej pamięci.

                        Pozdrawiam
                        Keep Rockin'
                        • johnny-kalesony Czy Doś to stalinowski liberał? :o) 11.01.06, 16:56
                          Nawiasem mówiąc - zdumiewa mnie Dokowski, po prostu nie rozumiem, jak może
                          godzić swoje przekonanie jakoby "ludzi było za dużo" z jednoczesnym
                          deklarowaniem swoich liberalnych poglądów.

                          Jak można żywić stalinowskie przekonanie: "Nasz system jest dobry, ale ludzie,
                          wiecie towarzysze - źli" i jednocześnie uważać się za liberała?

                          Pozdrawiam
                          Keep Rockin'
                          • hirondelle123 Re: Czy Doś to stalinowski liberał? :o) 11.01.06, 17:55
                            johnny-kalesony napisał:

                            > Nawiasem mówiąc - zdumiewa mnie Dokowski, po prostu nie rozumiem, jak może
                            > godzić swoje przekonanie jakoby "ludzi było za dużo" z jednoczesnym
                            > deklarowaniem swoich liberalnych poglądów.
                            >
                            > Jak można żywić stalinowskie przekonanie: "Nasz system jest dobry, ale
                            ludzie,
                            > wiecie towarzysze - źli" i jednocześnie uważać się za liberała?


                            Mnie dokowski zadziwia na różne sposoby, ale akurat pod tym względem nie. Bo
                            taka postawa jaką opisałeś jest właśnie wspóolna dla stalinowców i fanatycznych
                            liberałów. Czy ultraliberałowie nie uważają, że ich system jest najlepszy na
                            świecie tylko ta cała socjalistyczna hołota (np wszyscy skandynawowie) nie
                            potrafi tego docenić?


                            >
                            > Pozdrawiam
                            > Keep Rockin'
                        • hirondelle123 Re: Znalazłem! Oto przydatne linki: 11.01.06, 18:00
                          johnny-kalesony napisał:

                          > W tym celu przytoczyłem liki do odpowiednich tekstów.
                          > Moja poprzednia wypowiedź była próbą ich streszczenia, wykonaną na podstawie
                          > zawodnej pamięci.
                          >
                          > Pozdrawiam
                          > Keep Rockin'


                          Ale to jest forum dyskusyjne, nie ambona...
                          Dyskusja to wymiana argumentów a nie recytowanie monologów. Zresztą, nie moja
                          sprawa. Mnie nie przekonałes tymi linkami, twój przedmówca ma lepsze argumenty.

                • dokowski Pusta demagogia 12.01.06, 13:17
                  johnny-kalesony napisał:

                  > Liczba nowych obywateli przychodzących na świat również jest istotna
                  > ze względu na interes zbiorowości

                  Najpierw udajesz antysocjalistę, a tu nagle zaczynsz lewicową demagogię.

                  > Co do jednej tezy można się zgodzić: niemożliwe jest pogodzenie dużej
                  > liczby urodzin z porządkiem socjalistycznym. Duże liczba urodzin
                  > w socjalizmie oznacza w przyszłości olbrzymią falę bezrobocia

                  Bezrobotni i zagrożeni bezrobociem, skupieni wokół związków zawodowych, są
                  najważniejszą częścią elektoratu lewicy. To oni właśnie głosują za socjalnymi
                  przywilejami, wysokimi podatkami, są przeciwnikami prywatyzacji a nawet
                  (klsyczni socjaliści) popierają nacjonalizację. Podobnie głosują biedacy mający
                  dużo dzieci.
                  • bri Re: Pusta demagogia 12.01.06, 13:22
                    Z tego co wiem większość bezrobotnych w ostatnich wyborach głosowała na PO
                    czyli tzw. liberałów.
                    • dokowski Ktoś nakarmił Cię kłamstwami 12.01.06, 16:32
                      bri napisała:

                      > Z tego co wiem większość bezrobotnych w ostatnich wyborach głosowała na PO
                      > czyli tzw. liberałów

                      Na PO głosowali głównie miastowi i wykształceni, dobrze sytuowani. Hołota
                      głosowała na inne partie
                      • bri Re: Ktoś nakarmił Cię kłamstwami 12.01.06, 16:34
                        Tak miastowi i wykształceni też. Zwróć uwagę, że także oni mogą być
                        bezrobotnymi. Sama tego nie sprawdzałam ale takie dane prezentowano w telewizji
                        w oparciu o ankiety przeprowadzane w dniu wyborów.
                        • hirondelle123 Re: Ktoś nakarmił Cię kłamstwami 12.01.06, 21:40
                          Zgadza się, też to tak zapamiętałam. To prawdopodobnie efekt tego, że na PO
                          głosowało najwięcej młodzieży, a wśród młodzieży jest największe bezrobocie.
                        • dokowski Źle pamiętasz albo nie zrozumiałaś 13.01.06, 10:58
                          bri napisała:

                          >Sama tego nie sprawdzałam ale takie dane prezentowano w telewizji
                          >w oparciu o ankiety przeprowadzane w dniu wyborów.

                          Na PO głosowało najmniej bezrobotnych
                          • bri Re: Źle pamiętasz albo nie zrozumiałaś 13.01.06, 11:18
                            Czy mógłbyś przytoczyć jakieś źródło swoich informacji?
                            • dokowski Zaraz po wyborach PKW i prasa publikowały... 13.01.06, 16:05
                              statystyki, porównywano elektoraty różnych partii i PO miało wysoki procent
                              bogatych, miastowych i wykształconych, a małomiasteczkowych, wsiowych, biednych
                              i bezrobotnych miała dużo Samooobrona i PiS.

                              Oczywiście możliwe jest, że wąska grupa bezrobotnych absolwentów głosowała na
                              PO tak jak ich koledzy, którzy już znaleźli dobrą pracę. Ale polemika toczy się
                              wokół tego, co możemy nazwać "elektoratem lewicy", więc taki unik w postaci
                              jakiejś kłamliwej informacji nie na temat jest chwytem nieuczciwym
              • dokowski To jawna obraza 12.01.06, 13:20
                pavvka napisał:

                > Ja mniej więcej w 47%

                Takiej liczby nie mogę tolerować
    • ilyanna Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 12.01.06, 15:37
      Nie oglądam na ogół tego programu, bo dbam o stan swoich nerwów, ale czytałam
      ostatnio felieton mojego "ulubieńca" Janusza Korwina-Mikke i on również uważa,
      że feminstkom zależy (sic!), żeby kobiety rodziły jak najmniej dzieci. Cóż za
      godna podziwu teoria spisku- złe feministki umówiły się, że będą namawiać do
      nierodzenia. Szkoda nawet dyskutować z ludźmi na poziomie JKM i
      Pośpieszalskiego, bo oni będą obstawać przy swoim z uporem maniaka. Spadek
      urodzeń to pewien znak czasów- czy nam się to podoba czy nie. Może dla
      niektórych ludzi wynika to z wygody- pewnie tak. Jedno wiem na pewno- jeśli nas
      rząd będzie nas "rozpieszczać" dłuższymi urlopami macierzyńskimi, nasza sytuacja
      na rynku pracy będzie jeszcze gorsza niż obecnie. To populistyczne gesty, które
      w niczym nie pomogą tak naprawdę.



      Tak swoją drogą jestem przeciwna by taki program jak "Warto rozmawiać" z takim
      prowadzącym był emitowany w telewizji publicznej, jakby nie było finansowanej
      przez obywateli/lki.
    • hans123 Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 12.01.06, 18:48
      "Rozmowy niedokończone", "Warto rozmawiać" i forum.fronda.pl - najlepszy sposób
      na wzrost ciśnienia :)

      Polska jest częścią UE, przepływ osób jest coraz łatwiejszy więc nie ma żadnej
      pewności, że ktoś będzie chciał tutaj zostać jak dorośnie.
      Lepiej zmieniać Polskę tak, żeby była konkurencyjna wobec innych państw niż
      naiwnie wierzyć, że ktoś kto z łatwością może przekonać się jak wygląda tam
      życie na pewno nie pomyśli o wyjeździe na stałe.


      > Co o tym sądzicie ?? Młoda dziewczyna z widowni próbowała wyjaśnić, że winą
      > jest ogólnoświatowy trend do bycia singlem.

      Z jednej strony jest wiele problemów które dotyczą Polski bardziej niż innych
      państw. I są też pewne tendencje o szerszym zasięgu.
      Skoro jest tyle wiedzy do zdobycia, ciekawych miejsc do odwiedzenia to na
      dzieci można zdecydować się później i w mniejszej ilości. Wzrośnie też liczba
      osób, które nie bedą miały dzieci. I tak jak przy seksie człowiek poradził
      sobie z efektem ubocznym- płodnością dzięki czemu kobieta nie musi ryzykować,
      że każda przyjemność skończy się "pięknem" ciąży i porodu tak i można poradzić
      sobie z instynktem np. kupując sobie psa(odpowiednik antykoncepcji). Jest też
      teraz o wiele lepsza sytuacja dla osób, które nigdy nie chciały mieć dzieci.
      Dawniej był to często warunek konieczny do przetrwania obecnie jest coraz
      mniejsza presja i bardzo dobrze. Każdy może decydować.
      Do mniejszej liczby dzieci przyczynia się też obawa czy będą miały odpowiednie
      warunki startu w dorosłe życie- a to kosztuje.
      Ja nie widzę żadnego problemu w tym, że kiedyś liczba Polaków spadnie nawet do
      zera. Może na naszych terenach będzie się mówiło po rosyjsku(o ile się
      wcześniej nie zapiją) albo po chińsku mnie juz wtedy nie będzie a produkcja
      dzieci żeby naród czuł się lepiej mnie nie przekonuje.
      A nawet jeśli na całym swiecie będzie ujemny przyrost naturalny- to ludzi
      przybywało, teraz ta liczba może się zmniejszyć.

      • kocia_noga Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 12.01.06, 19:36
        Dawno tez nie mieliśmy w Europie kataklizmu na miarę hiszpanki czy II wojny
        Światowej .
        • hans123 Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 12.01.06, 20:04
          Rzeczywiście, ale mam nadzieję, że liczba ludności zmniejszy sie wyłącznie
          dzięki mniejszej liczbie rodzących się dzieci a nie z powodu wojen czy epidemii.
      • hirondelle123 Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 12.01.06, 21:51
        hans123 napisał:

        > Z jednej strony jest wiele problemów które dotyczą Polski bardziej niż innych
        > państw. I są też pewne tendencje o szerszym zasięgu.
        > Skoro jest tyle wiedzy do zdobycia, ciekawych miejsc do odwiedzenia to na
        > dzieci można zdecydować się później i w mniejszej ilości. Wzrośnie też liczba
        > osób, które nie bedą miały dzieci. I tak jak przy seksie człowiek poradził
        > sobie z efektem ubocznym- płodnością dzięki czemu kobieta nie musi ryzykować,
        > że każda przyjemność skończy się "pięknem" ciąży i porodu tak i można
        poradzić
        > sobie z instynktem np. kupując sobie psa(odpowiednik antykoncepcji). Jest też
        > teraz o wiele lepsza sytuacja dla osób, które nigdy nie chciały mieć dzieci.
        > Dawniej był to często warunek konieczny do przetrwania obecnie jest coraz
        > mniejsza presja i bardzo dobrze. Każdy może decydować.
        > Do mniejszej liczby dzieci przyczynia się też obawa czy będą miały
        odpowiednie
        > warunki startu w dorosłe życie- a to kosztuje.
        > Ja nie widzę żadnego problemu w tym, że kiedyś liczba Polaków spadnie nawet
        do
        > zera.


        W zasadzie się z tobą zgadzam. Nawet jeśli wymrzemy a w nasze miejsce przyjdą
        inni, to co z tego? Myśmy tez kiedyś przyszli w miejsce jakiś "innych"...
        Tyle ze ja tak naprawdę to nie wierzę w to, ze grozi nam wymarcie. Moim zdaniem
        scenariusz dla Europy będzie inny: postępujący spadek dzietności+ brak reform
        strukturalnych=pogębiająca się zapaść gospodarcza+bankructwo systemu
        ubezpieczeń. A wtedy - niech kto chce się oburza na to co powiem teraz - wtedy
        zacznie się rodzić więcej dzieci. Zawsze tak było: gdy życie staje się ciężkie,
        ludzie mnożą się jak króliki. Im kraj biedniejszy w rozmaite dobra, im większa
        niepewnośc jutra - tym więcej dzieci. Ludzie sa dziwni;))


        • kocia_noga Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 13.01.06, 09:46
          hirondelle123 napisała:

          Zawsze tak było: gdy życie staje się ciężkie,
          >
          > ludzie mnożą się jak króliki. Im kraj biedniejszy w rozmaite dobra, im
          większa
          > niepewnośc jutra - tym więcej dzieci. Ludzie sa dziwni;))
          >
          >Nie tacy dziwni : wśród zwierząt , a nawet roślin złe warunki bytowe powodują
          rózne zjawiska demograficzne , z tym ,że albo strategia idzie w kierunku
          zmniejszenia rozrodczości , by przeczekać zły okres, albo - zwiększenia , by
          zachować gatunek. Czytałam , że np w czasie nalotów podczas wojny , gdy był
          wielki strach przed utratą zycia , ludzie często reagowali wzmożonymi
          zachowaniami seksualnymi .
        • iluminacja256 Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 13.01.06, 10:20
          awsze tak było: gdy życie staje się ciężkie,
          >
          > ludzie mnożą się jak króliki. Im kraj biedniejszy w rozmaite dobra, im większa
          > niepewnośc jutra - tym więcej dzieci. Ludzie sa dziwni;))
          >

          Czy ja wiem...Jak dotąd do lat 60-tych wydarzały sie takie rzeczy, np. II wojna
          i paradoksalnie wciąż rodzące sie dzieci w trakcie...tylko, ze zdaje sie ktoś
          tu zapomnial, że wtedy nie tyle chodziło o dzieci, co o seks i kontakt z drugim
          człowiekiem , bo za chwilę można było nie żyć. A dzieci były tylko konsekwencją,
          wcale nie tak oczywistą od lat 60-tych czyli boomu antykoncepcji jak dotąd
          najskuteczniejszej.
          I do kociej nogi - punkt nikżej:)
          Moja ciotka (chyba to ciotka? Siostra mojej babci?) przeżyła najwieksze naloty
          bombowe na Hamburg. 10 dni bombardowanie miasta bez pzrerwy. I to jak opisuje te
          naloty bombowe i to co sie dzialo w mieście...To nie byly zachowania seksualne.
          To z jej opowieści to było piekło na ziemi. Np. rodzące na chodniku kobiety,
          które w trakcie rozszarpywał odłamek, albo to,, że głowa kolezanki w schronie
          zostaje oderwana pzrez podmuch i ląduje jej na podołku...Ja sie nei dziwię, że w
          czymś takim ludzie uprawiali seks, jak sie dalo i gdzie się dało.
          • kocia_noga Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 13.01.06, 10:49
            iluminacja256 napisał:

            > e
            > naloty bombowe i to co sie dzialo w mieście...To nie byly zachowania
            seksualne.
            > To z jej opowieści to było piekło na ziemi. Np. rodzące na chodniku kobiety,
            > które w trakcie rozszarpywał odłamek, albo to,, że głowa kolezanki w schronie
            > zostaje oderwana pzrez podmuch i ląduje jej na podołku...Ja sie nei dziwię,
            że
            > w
            > czymś takim ludzie uprawiali seks, jak sie dalo i gdzie się dało.


            No własnie! To jest dziwne , bo dla mnie uprawianie seksu kojarzy się z
            atmosferą spokoju , bezpieczeństwa , estetycznym otoczeniem itp . I właśnie w
            warunkach skrajnego zagrożenia , gdy zdarzały się tak makabryczne rzeczy -
            ludzie zaczynali kopulowac ze sobą, zamiast skurczyć się , zamrzeć w lęku i
            czekać , albo uciekac w panice.
    • alienor Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 17.01.06, 11:32
      No coz. Kobiety sa odpowiedzialne za niz demograficzny oraz - jak nam
      uswiadomil Maciej(?) Giertych, kandydujac na prezydenta - za bezrobocie (jesli
      kto nie slyszal: mamy bezrobocie, bo kobiety weszly na rynek pracy, zamiast
      siedziec w domu, jak natura, wsparta Bozia, przykazala). Ja mysle, ze jakby
      dobrze pokombinowac, to wszystkie problemy, ktorych nasi wspaniali panowie
      politycy nie potrafia rozwiazac, da sie przypisac kobietom. I racja! W koncu to
      my rodzimy i wychowujemy tych głupków.
      • kocia_noga Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 17.01.06, 11:47
        alienor napisała:

        > No coz. Kobiety sa odpowiedzialne za niz demograficzny oraz - jak nam
        > uswiadomil Maciej(?) Giertych, kandydujac na prezydenta - za bezrobocie
        (jesli
        > kto nie slyszal: mamy bezrobocie, bo kobiety weszly na rynek pracy, zamiast
        > siedziec w domu, jak natura, wsparta Bozia, przykazala). Ja mysle, ze jakby
        > dobrze pokombinowac, to wszystkie problemy, ktorych nasi wspaniali panowie
        > politycy nie potrafia rozwiazac, da sie przypisac kobietom. I racja! W koncu
        to
        >
        > my rodzimy i wychowujemy tych głupków.


        Co więcej , wiele z nas uważa się za gorsze .To widac nawet tu na forum.
        Strasznie to wszystko przygnębiające. Wychowujemy głupków w przekonaniu że są
        wyższą rasą , córki ,że są gorsze, same zostałyśmy tez tak wychowane , nasze
        babki , prababki. Wzorem jest ojciec ; jeśli jest chamem , nie spodoba nam się
        chłopak dobrze wychowany , nazwiemy go lalusiem , wyjdziemy za buraka .
        • totalna_apokalipsa Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 17.01.06, 11:57
          W ko
          > ncu
          > to
          > >
          > > my rodzimy i wychowujemy tych głupków.

          No taki poseł Cymanski to po prostu sztandarowy przykład, że lepiej by było,
          jakby go ta matka szybciej od piersi odstawiła...

          >Co więcej , wiele z nas uważa się za gorsze .To widac nawet tu na forum.
          > Straszn>>ie to wszystko przygnębiające.

          Oj , chyba tak żle to nie jest. A co widać na forum?:)
          • kocia_noga Re: Wczorajsze "warto rozmawiać" 17.01.06, 15:03
            totalna_apokalipsa napisała:

            >
            >
            > Oj , chyba tak żle to nie jest. A co widać na forum?:)


            Sporo tego , o czym piszę .Podwójną moralnośc, podwójne standardy .To moje
            obserwacje, jesli chciałabyś szczegółów , musiałabym odnieść się do konkretnych
            sytuacji i nicków , a nie o to mi chodzi , tylko o zjawisko , które dostrzegam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka