Dodaj do ulubionych

MY Koty - latem

12.07.06, 10:35
Cześć.
To znowy ja, Mirmił.
Z gorąca nie chce mi się szukać tego poprzedniego wątku...

Zgubiłem się w niedzielę. Wiem, że to strasznie głupio... od pewnego czasu
korcą mnie kaczki, które łażą pod balkonem. W niedzielę skorzystałem z okazji
i pod osłoną ciemności przesadziłem barierkę... z tego szoku niewiele
pamiętam, ale Świstek znalazł mnie pod samochodem. Przyniosła chrupki - ona
to jednak wie, co w życiu Kota jest najważniejsze.

W domu jest jednak fajniej, zwłaszcza jak Świstek napuści zimnej wody do
wanny i można się wytarzać.
Obserwuj wątek
    • marta.kunc Re: MY Koty - latem 12.07.06, 12:20
      czesc Mirmil!
      To ja - Tiger.Stary mnie tez ostatnio ponioslo i se przez okno wyskoczylem.ale
      szybko mnie zlapali wiec slabo mi to wyszlouncertain
      u nas chlodno jest dosyc wiec dla rozgrzewki uprawiam biegi przelajowe po calej
      chalupie.rano najfajniej....ledwie swita a ja juz gotowy do cwiczen
      jestem.czasem cos zwale jak po regalach biegam i wtedy ONA wstaje rozczochrana
      i cos tam gada do siebie.ze niby zasrany jestem! a przeciez ja zawsze no...
      tego... to do kuwety ide.bez sensu.
      • pinos Re: MY Koty - latem 12.07.06, 12:49
        Chciałbym żeby u nas było chłodno. Nawet mi się nie chce biegać za myszą. Poza
        tym ostatnio odpada jej ogonek i już nie jest taka fajna. Może to ze starości?

        Świstek mówi do mnie gadzie. A ja to sprawdziłem, i okazało się, że koty to
        ssaki. Nie wiem, czego ich uczą...

        A w ogóle, to Świstek na całe dnie zaczął mi znikać z domu. I jeszcze z Jovim
        się z tego cieszą, i mówią że ja też mam się cieszyć, bo będzie na chrupki. Co
        będzie na chrupki? Dla bezpieczeństwa jem ostatnio więcej, bo jak coś z
        chrupkami zrobią, to będę miał zapas tłuszczyku.
        • annb Re: MY Koty - latem 12.07.06, 13:06
          to ja gaba
          moja pani nareszcie załapała dlaczego lubię półeczkę w kuchni
          pokazywałam jej wciaz ze tam jest TO
          tarłam pyszczkiem o szafkę, a ona nic
          ale wreszcie dotarło
          nie wiem, ci ludzie są bardzo mało domyslni
          teraz w nagrodę wysypuje mi szczyptę szczęscia na podłogę abym się mogła w tym
          wytarzac
          ona mowi ze nie wiedziała ze zioła odchudzające zawierają walerianę
          ech....trzeba było przeczytac ulotkę
          • marta.kunc Re: MY Koty - latem 12.07.06, 15:15
            taaa...oni w ogole nie za czest lapia gdzie sa TE RZECZY.na ten przyklad:
            siedze se na parapecie i widze pajaka. no bydle mowie wam.no wiec szalu
            dostalem.spadlem 2 razy ale wskoczylem znowu.pokazuje preze sie a te matoly
            nic.no to zaczalem wskakiwac na rame okienna.ON sie podniosl i glupio sie pyta
            co ja robie.wlepia galy w sciane ale gdzie tam.slepe to jak nic.w koncu chyba
            zacma mu z oczu spadla i mowi 'ooooo jaki maly pajaczek'.jasne , maly chyba ze
            dla ciebie .... pacany...
            • marta.kunc Re: MY Koty - latem 12.07.06, 15:20
              a w kwestii myszy...ja tam wole sznurek.chociaz ciezko czasem go dobrze
              zlapac.ale jak sie uda!!!!stary z takim sznurem metrowym pobiegac po schodach!!
              2 razy lapa mi sie zaplatala i spadlem.ale nie to ze ja jestem jelop.to przez
              coffee.bo sie na mnie zlym okiem patrzyla.z zazdrosci normalnie o ten sznurek.a
              przeciez ma swoj.wszystkie baby takie sa.
            • pinos Re: MY Koty - latem 12.07.06, 15:40
              No albo taka biedronka. Przecież te jej kolorki tak dają po oczach, że szok!
              Chodzi toto po podłodze - pod szafką, skubana... A oni nic. Tylko śmichy chichy.

              Zamiast sznurka, to ja mam wędkę z taką błyszczącą wstążką. Tylko do obsługi
              wędki potrzebny jest jeszcze ktoś. Ale w te upały to nawet się nie awanturuję
              pod szafką, bo i tak nie będę skakał...
              • mia72 Re: MY Koty - latem 12.07.06, 17:24
                Witam ponownie całe towarzystwo - hejka od Klary!
                Chyba faktycznie tylko przy kompie siedzieć - tu można jakoś wytrzymać, bo na
                zewnątrz patelnia, a jak się ma futro czarne, to już całkiem żyć się nie da. A
                tu tyle ptaków i myszy gania, można je wieczorem łapać, niestety ludzie nie
                wykazują zrozumienia i ciupasem do domu odstawiają wstyd mi robiąc okropny
                uporczywym nawoływaniem przed kotami sąsiedzkimisad(( Oj, będą się im znowu
                jesienią myszy huśtać na wahadle od zegara, wspomnicie moje słowa!

    • aankaa witam, Sonia jestem 12.07.06, 19:12
      mam inny problem - moje dwunogi _ciągle_ łażą za mną i mamroczą: a to zdejmij
      futro, a to guziki, chociaż, rozepnij

      że oni wstydu nie mają i na golaska po domu to ich życie, ale JA ???
      zwłaszcza, że znalazłam sobie całkiem dobre miejsce (za dobrą szafę kupili,
      drzwi końcem ogona mogę przesunąć wink - między koszulami. Mówię Wam - bajka !
      Żeby jeszcze miskę z wodą mi tam postawili ...
      • pinos Re: witam, Sonia jestem 13.07.06, 12:49
        Jakby mieli ładne, toby też nie zdejmowali....
    • pinos Re: MY Koty - latem 13.07.06, 11:54
      Porażka.
      Z tego gorąca to już nawet nie mogę na poduszce w łóżku spać.
      Spędzam noce na podłodze koło Świstka strony i podobno - czemu stanowczo
      zaprzeczam - gadam przez sen.
      • a.polonia Re: MY Koty - latem 13.07.06, 12:38
        Czesc chlopaki i dziewczyny,
        U mnie wielkie zmiany, moi przywlekli mala dziewczynke tydzien temu i jakies
        toto bezuzyteczne. Ani sie z tym pobawic, ani pogadac, wrzeszczy jak sie zblize
        do niej i ucieka. Ja sie narzucac nie bede, poza tym tak goraco, ze nic sie nie
        chce, na szczescie zenski otwieracz puszek czasem mnie przeciera wilgotna
        sciereczka, a poza tym to nic nowego. Wskakuje juz na blat, ale nic tam po
        mnie. O, przyszla mala, sprobuje ja znowu podejsc. A moze nie, a co, zle mi tu
        na chlodnym parapecie?
        • marta.kunc salata 13.07.06, 13:29
          no albo dzisiaj rano...
          patrze slonce wschodzi wiec poszedlem JA obudzic.zagruchalem cicho - nic.no to
          glosnie - nic.wiec se myle - jak zaczne drapac tapete to nie ma sily -
          wstanie.gdzie tam!podniosla czerep(az sie przestraszylem bo przez chwile
          myslalem ze jej oczy zniknely)i mowismirkIO MI STAD!a co ja kura jestem?!!
          ale mysle se - nie bede sie pchal gdzie mnie nie chca.
          pobieglem do kuchni a tam na blacie lezy to moje zielone ukochane
          jedyne....salata na to mowia.no to zrzucilem ja na podloge i razem z coffee
          rozwleklismy pazurami po podlodze.salata sie fajnie rwie.i mozna potem biegac z
          kawalkiem w zebach po calym domu.poza tym niezle sie ja zuje.no to z coffeta
          przezulismy chyba z polowe.troche tez zjedlismy.no i wlasnie...
          cos z ta salata bylo nie tak.bo nagle nam cos sie w dolku scisnelo i
          wyrzygalismy.troche salaty,wlosy.no takie tam.
          tak se rzygalismy a tu nagle w drzwiach staje ONA.troche dziwnie sie na nas
          patrzyla.a potem mowi ze koty salaty lowade.. lawat.. acha! lodowatej nie
          jedza.NO JAK NIE JEDZA JAK JEDZA!
          • annb padłam, leżę i kwiczę 13.07.06, 13:31
            smile))))))))))
            • wiesia.and.company Re: padłam, leżę i kwiczę 13.07.06, 13:37
              I ja też, i ja też, no kto mnie podniesie.... wszystkie moje przecież leżą, to
              właściwie i ja poleżę i jeszcze sobie ze śmiechu popłaczę....
              • mada.d.n gorąco 13.07.06, 14:31
                na dworze straszny upał, na szczęście jak wychodzą do pracy to pamiętają o mnie
                i wołają do chłodnego domu, gdzie czeka pełna micha mleka i wspaniałe chrupki-
                mięska chwilowo nie ma bo szybko muchi je wyniuchają i później brzydko pachnie.
                on codziennie funduje mi głaskanko mokrymi łapami, ona trochę też, ale on jest
                lepszy - w końcu co facet to facet. wczoraj położyłam się w koszyku, ale
                strasznie gorąco, nawet w szafie na moich ulubionych swetrach za ciepło, więc
                odkryłam 2 nowe sypialnie - kilka dni temu parkiet, a dzisiaj - kafelki w
                łazience - zimne, wspaniałe,cudnie chłodzą brzusio smile ale miska z wodą jest
                blee -przecież woda jest mokra!!
                Pyrda

                zabrałam sie za pisanie, ale nadal mi się nie chce!! (magisterka) big_grin
                jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
                <Pyrda i Kajtek
                • adrzewoj Moje dużaki 13.07.06, 15:38
                  To przejmują się upałem.
                  Zostawiają miskę z lodem, przykrytą mokrą szmatką, plastikową butelkę pełną
                  lodu, wszędzie miski z wodą do picia.
                  A najfajniejsze, że balkon jest ciągle otwarty, i możemy z Rozalką kłaść się na
                  beton, choć ja wolę leżeć w skrzynce z trawką, którą nam posiały dużaki. A do
                  tego jeszcze leży druga plastikowa butelka z lodem...

                  Jaśmina
                  • aankaa Re: Moje dużaki 13.07.06, 17:53
                    odkąd pamiętam balkon mam balkon otwarty od wiosny do jesieni (dwunóg co roku
                    robi dziwną akcję, siedzi nad jakąś zieloną plątaniną, mamrocze pod nosem,
                    potem nie pozwala oglądać ani pomóc w akcji "wieszanie"). Właściwie to fajnie
                    mi - oni, dwunogi znikają na cały dzień a ja mam balkon dla siebie

                    ps. za włażenie do skrzynki dostało mi się ostatnio po ogonie, oj, dostało. A
                    przecież kwiatki zdechły i tylko sucha jak pieprz ziemia była. To _o_co_ ta
                    afera ? o ziemię na meblach (których głównie ja używam) i podłodze ??

                    (Sonia)
                    • mada.d.n Re: Moje dużaki 13.07.06, 18:04
                      ja z zeszłym roku też miałam otwarty balkon cały czas, ale teraz juz nie, bo
                      ktoś w zimie próbował przez balko wejść i drzwi później wymieniali całe, więc
                      teraz zamykają, ale czasami zostanę na dworze cały dzień - tyle, że nie mam
                      wtedy jedzonka, bo kumple by się do niego dobrali, a jeszcze ten paskudny
                      szczekacz u sąsiadów - małe to to, długie, a hałaśliwe, że hej! a ziemia też
                      jest fajna, zwłaszcza w takiej jednej doniczce z długimi wiszącymi
                      listkami,które fajnie uciekają - tylko po uszach dostaję później, jak się nimi
                      bawię, bo niszczę je czy coś takiego. a próbowaliście kiedyś po firance skakać?
                      ja raz - tylko ona był krótka na dole i przednie pazury się zahaczyły, a dolne
                      nie i zawisłam - ale mieli zabawę jak mnie ściągali. phi, tez mi powód do
                      radości - kota uwieszona przednimi łapami na firanie i majtająca tylnymi w
                      powietrzu
                      Pyrda

                      zabrałam sie za pisanie, ale nadal mi się nie chce!! (magisterka) big_grin
                      jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
                      <Pyrda i Kajtek
            • a.polonia Re:cudne ;-))))))))))))))))))))))))) nt. 13.07.06, 22:58
              • marta.kunc Re:cudne ;-))))))))))))))))))))))))) nt. 14.07.06, 11:59
                tak.wieszanie sie na pazurach jest fajne.stosuje je jako forme karu wobec NICH.
                no bo tak...
                nie chca wstawac rano a mnie sie nudzi.no to opracowalem patent.
                ONI kupili do swojego pokoju - legowiska nowe meble.bardzo fajne.szafa i komoda
                maja taki cudny plastik w dzwiczkach.
                rano przychodze i najpierw - wiecie pelna kultura - gruchne ze dwa razy.moze
                stana.jasne!czekaj tatka latka.
                no to zaczynam drapac w ten plastik.swietne efekty dzwiekowe mowie wam!najpierw
                jedna lapa.skutkuje w 50%.
                jak sa twardzi to zaczynam na przemian dwoma lapami.skutecznosc wzrasta o
                kolejne 30%.
                w skrajnych przypadkach wchodze na szafe i skacze na nich z rozpedu.sluchajcie!
                zawsze dziala!

                ale dzisiaj rano no to przegieli.wchodze do tego ICH barlogu a tam szafa
                otwarta!probuje skrobac w drzwiczki a tu mi sie spod lapy wyslizguja.no nie!to
                juz byla zagrywka ponizej pasa!
                podumalem troche, popatrzylem i zaczalem sie wspinac po ubraniach.
                nagle ryk!patrze a tu ONA sie gramoli i wrzeszczy ze jakas tunika ze na
                slub.nie pamietam dobrze bo miala taki wyraz na pysku ze mysle sobie: ten
                poranek to stawka wieksza niz zycie!chcialem juz z tych szmat zeskoczyc - czuje
                pazur mi sie w czyms zaplatal ale nic.albo pobiegne albo po mnie!no to ruszylem
                galopem!na pazurze wyraznie czuje jakas nitke cos tam sie zawalilo w tej
                szafie - juz nie patrzylem.jestem w polowie schodow - mysle sobie: dobra nasza!
                nie jest zle! a tu nagle slysze jakis rumor!patrze leci za mna ONA!chryste
                panie!jakiego powera dostalem.ONA zreszta tez.no i biegniemy se razem z tych
                schodow.nagle czuje gwaltowny podmuch powietrza, odwracam sie i widze LECI NA
                MNIE ONA Z TYCH SCHODOW!!oczyma duszy widze jutrzejsze naglowki gazet; KOT
                ZMIAZDZONY PRZEZ WLASCICIELA sprezylem sie w sobie i sus!!!jezu !zyje!zdazylem!
                ONA jakos tak na kolanach wyladowala.bez pomyslunku zupelnie.
                doczlapala sie jakos do kanapy - ja asekuracyjnie za fotelem siedze.
                na to wszystko wchodzi ON i mowi: JEST 5.46.NIE MA BOGA.

                a potem we czworke zjedlismy sniadanie.
                • wiesia.and.company Re:No nieee.... poryczałam się ze śmiechu i jasny 14.07.06, 12:10
                  gwint, musiałam bezgłośnie bulgotać przy komputerze, bo w pracy.... Pysk
                  czerwony z tego bezdechu, oczy mokre i rozmazany tusz... No to jeszcze,
                  dawajcie, dawajcie...
                  Hej!
                  • a.polonia Re:No nieee.... poryczałam się ze śmiechu i jasny 14.07.06, 12:13
                    ja tez siedze i sie rechocze, poplakalam sie, na szczescie jestem w domu ;-
                    )))))))
                    jeszcze, jeszcze!! czekam na wiecej!
                    • graz.ka Re:No nieee.... poryczałam się ze śmiechu i jasny 14.07.06, 12:22
                      Łzy same mi lecą smile)) A rodzina stuka się w głowę smile))
                • pinos Z tym budzeniem to ciężko bywa 14.07.06, 13:50
                  ale ja z reguły jestem zbyt leniwy, żeby robić coś więcej niż wczepeinie się
                  pazurami w drapaczkę (moja to się podobno "fala" nazywa - co to jest fala?) i
                  kilkukrotne podskoki z drapaczką w pazurach. Świstek już się nauczył, że w ten
                  subtelny sposób daję do zrozumienia, że jast "4 nad ranem" a ja nie mogę zjeść
                  zwyczajowego małego "co nieco" bo miska się popsuła i chrupkowie wyszli.

                  Dzisiaj było bardzo fajnie rano, ale Jovi wszystko popsuł.
                  Świstek wstał, coś tam powiedział że jej ktoś "w łeb dał" - a to nieprawda,
                  wiem bo cała noc leżałem obok jej głowy, i nikt nic nie robił - a potem znowu
                  się położył. Było mi co prawda trochę gorąco jak się przytuliła, ale za to
                  miziała po brzuchu, więc postanwiłem jeszcze chwilę poleżeć. No i potem Jovi
                  coś zamruczał a Świstek ... przytuliła się do niego i zaczęła jego miziać. I to
                  gdzie! Normalnie tam, gdzie najfajniej! No żeby mi taki Jovi konkurencję robił!
                  Próbowałem się między nich wcisnąć, i skutecznie - przejeżdżając ogonem po
                  nosie - doprowadziłem do tego, że się obrócił. Ale cóż z tego - Świstek wstał.
                  Jestem taki obrażony, że nawet się z nią nie pożegnałem...
    • zettrzy pfft!!! a mnie ludzia forum zalozyla, a co! 14.07.06, 22:11
      o, tutaj mam swoje forum:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=38685

      i tam przychodza rozne inne koty albo nawet ich ludzie, ale wszyscy bardzo
      fajni, bo mysla po kociemu
      mam tez wizytowke, a wy? moja jest bardzo futrzana, mrau
      • umfana Fernado Ty to nasz dobrą ludzię! 14.07.06, 22:42
        Ech...
        • aankaa Re: Fernado Ty to nasz dobrą ludzię! 14.07.06, 23:07
          moim ludziom cusik się poprzestawiało - może z upału ?

          nie dość, że zostawili samą do ciemnego wieczora, to przynieśli jakieś torby.
          Wyglądały zachęcająco, nawet szeleściły ale wejść do środka nie pozwolili.
          Jakieś przebieranki zaczęli (po jakiego czorta im tyle futer ???) odstawiać i
          gonić jak tylko chciałam podziw okazać. A już najgorszy był taki jeden -
          rozsiadł się w _moim_balkonowym_ fotelu. No to ja, jak zwykle, myk na kolana. A
          ten jak nie ryknie: gdzie futrzata istoto na moje nowe spodnie ?!?!?!

          Mówię Wam, zapachu przyniesionych futer/nie/futer przez tygodnie nie wyleżę. A
          przecież nie siknę na nie bo dopiero bym usłyszała ...
    • senna_ropuszka Re: MY Koty - latem 16.07.06, 16:31
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=36319078
      Żeby nie zginął...
      • senna_ropuszka Re: MY Koty - latem 16.07.06, 17:11
        Cze, Bracia i Siostry. To ja, Borutka, zabójczy brunet.

        Jestem teraz na wczasach. Na prawdziwych wczasach. Ale od początku.

        Miesiąc temu moja Pani wzięła mnie na kolana, pogłaskała jakoś tak delikatniej
        niż zwykle i patrząc mi poważnie w oczy, powiedziała smutnym głosem: "Borutka,
        mój kociaku, musimy porozmawiać".
        No to się aż cały najeżyłem, a koniec mojego ogonka zaczął nerwowo podrygiwać. W
        jednej sekundzie przez głowę przeleciało mi całe moje kocie życie, a potem
        wszystkie najstraszniejsze domysły. Wiedziałem, że ostatnio dużo się mówi w domu
        o pieniądzach, ale...kotów się chyba nie jada ani nie sprzedaje...?
        A Pani mnie głaszcze i głaszcze ("chce uśpić moją czujność"- myślę), i mówi
        dalej smutna: "Borutka, Pani jedzie na wczasy, a Ty pojedziesz na przechowanie
        do mamy".

        Poczułem, że słabnę.
        Ogon niespodziewanie zwiotczał, świat zaczął wirować, nogi miałem jak z waty, a
        kiedy wreszcie dotarło to wszystko do mnie z całą jasnością, oddałem
        najpiękniejszy koci skok ku górze i wolności.
        HURRA!!!!!! JADę NA WOLNOść!!!! WOLNOść!!!!

        Pani spojrzała na mnie dziwnie i nic nie powiedziała. Mam nadzieję, że nie
        rozważała jeszcze kwestii sprzedaży?

        I tak się zaczęło.
        Początek był trudny, bo jechałem w klatce trzy godziny, ale po przybyciu na
        miejsce wiedziałem, że było warto. Ba! Było warto żegnać się nawet z Panią!
        Przez trzy dni biegałem jak Kocia Torpeda, albo Mroczny Zabójczy Cień (w nocy),
        albo też Cat-Man z Czereśni i nikt nie mógł mnie złapać.
        Później, kiedy przywykłem do szczęścia, zacząłem rozważniej korzystać z dóbr
        natury. No wiecie...Wdrapywanie się na drzewo i przedzieranie się przez płoty
        może zawsze poczekać, zwłaszcza, że przyjemnie jest poleżeć na słońcu po
        opróżnieniu miseczki...mmmmmmmmmm....

        Po jakimś czasie zauważyłem u siebie niepokojące zmiany. Zacząłem miauczeć, snuć
        się po domu i przeszukiwać pokoje. Wchodziłem pod kołdry i do szafek. I spałem
        źle. I wąsy mi opadły.

        Teraz, gdy leżę wciąż na kolanach mojej Pani, albo chodzę za nią jak cień,
        myślę, że to musiała być niestrawność.
        Cholera...albo mi czegoś do żarcia dodawali??
        Nikomu dziś nie można wierzyć.

        Kocham moją Panią.




    • biljana Re: MY Koty - latem 17.07.06, 10:38
      No dobra, czas na słówko ode mnie, czyli od Gucia.

      W moim zyciu ostatnio zaszly duze zmiany, nawet za duze jak na takiego malego
      rudego futrzaka i troche no ... tego... podlamany jestem. ale moja pani mowi,
      ze powienienem przestac sie nad soba roztkliwiac, bo juz jestem duzy (w
      sierpniu bede mial rok, ciekawe czy mi kupia tortsmile
      Ale sami powiedzcie czy ja sie roztkliwiam? Moja byla pani wyjechala za granice
      i musialem sie przeprowadzic do mojej obecnej pani. Mowia, ze juz u niej
      zostane. Ale mi to nie przeszkadza, bo ja kocham moja pania ta pierwsza i ta
      tezsmile
      Ale musialem sie przeprowadzic. Ciezko bylo. To nowe moje mieskanie to jakies
      dziwne troche, tak wam powiem. Po pierwsze nie ma fortepianu ( a przeciez
      wiadomo, ze w kazdym kocim domu powinien byc fortepian, bo to super lezanka
      jest) no i malo skrytek... pusto tak troche. Nie wiem dlaczego. Chyba moja pani
      jest biedna i dlatego nie ma mebli - chociaz calymi dniami pracuje. Dziwne to
      jakies. Ja tam nie pracuje a jedzonko zawsze jest.
      Ale juz powoli mam swoje ulubione miejsca w nowym mieszkaniu. Najlepsze jest
      takie szklano metalowe cos na scianie. Na tym laduje jak skacze z szafek
      kuchennych. I to wtedy sie tak fajnie trzesie i robie takie łuuuup a pani
      krzyczy "boze ten szalony kot oberwie nam okap"
      No i jeszcze lazienke lubie. A najbardziej takie biale duze cos. chowam sie
      tam, i chyba zamieszkam na stale w tej no... wanniesmile

      Moja nowa pani chciala mi zrobic przyjemnosc i zabrala mnie na wies!
      Mowie wam, co sie dzialo! Jesli macie mozliwosc - nigdy z waszej kanapy sie nie
      oddalajcie i na zadna wies nie jedzcie! Tam wysiadlem z samochodu, na tej ..no
      wsi, o jeju, nie wuierzycie... tam na podlodze zamiast fajnego sliskiego
      parkietu jest takies zielone, mokre cos co kluje w łapki!!! W ogole sie nie
      dalo po tym chodzic> Probowalem, stawialem nozki delikatnie ale to i tak klulo.
      A wszyscy sie smiali....
      Potem bylo jeszcze gorzej. Mysleli, ze bede biegal po tej trawie i moze jeszcze
      na drzewa wchodzil? Tez mi cos! Obuzylem sie i poszedlem do domu. Tam na
      szczescie byla normalna kanapa, wiec poszedlem spac. Parapety tez byly wiec
      jakos przezylem te kilka dni.
      Ale mowie wam, nie jedzcie tam. Trawa jest mokra, kluje i w ogole jest zimno.

      Wrocilem chory. Mowilem, ze nie chce jechac no i maja teraz. Musza ze mna
      chodzic do pana doktora na zastrzyki. Podobno sie przeziebilem.
      Pani jest cala przerazona i mnie przeprasza. No bo wiecie zalezy jej zebym
      zaczal normalnie sikacsmile)) Boja sie o mnie smile)
      Dobrze im tak, przynajmniej zrozumieja ze ja agroturystyki nie znoszesmile)

      Musze konczyc bo jedziemy na zastrzyk crying
      • annb Re: MY Koty - latem 17.07.06, 10:45
        czesc, to ja , mała
        ja też mam nową panią
        przyszła kiedyś, wygłaskała, wsadziła do koszyka i zawiozła
        w nocy
        do nowego domu
        do rudej gaby
        a teraz mi obiecuje ze w sierpniu pojedziemy na wies
        mam się bac?
        • pinos Re: Szwajcarki Bulion Warzywny 17.07.06, 13:35
          Nieeee. Ja w zasadzie nie widzę wielkiej różnicy między wsią a domem -parapety
          są, kanap nawet jakby trochę więcej. Aaaa no i Joviego i Świstka nigdzie nie
          wywiewa, więc można dłuuugo leżeć na kolankach.
          Muszę ich namówić, żebyśmy pojechali na wieś... niewymiziany jestem.
          • biljana Re: Szwajcarki Bulion Warzywny 17.07.06, 13:56
            no tak, kanapy na wsi sa i kominek jest i w ogole duza powierzchnia do
            biegania. troche sie tylko na zakretach nie wyrabiam..smile ale to zielone
            paskudztwo na dworze to jest nie do wytrzymania. musze jeszcze to przemyslec,
            jak nie bede wychodzic na dwor to moze jeszcze na ta wies pojade.
            aha no i niech sobie samochod z klima kupia, bo te przeciagi mnie chyba
            wykonczyly z pootwieranych okien. przeciez ja delikatny jestem a waża mnie jak
            bym zwyklym kotem byl. ani apaszki ani butow no nic. ale moze sie poprawia. bo
            ogolnie chce dac im troche czasu - niech sie nauczasmile) widze, ze biedaki sie
            staraja, przejmuja wiec nawet jak mnie teraz glowa boli przez nich to sie nie
            obrazam.
            • ewung Re: Ahoj 17.07.06, 20:30
              tu Dyzia. Tak mam na imię ale moi Duzi częsciej mówią o mnie Neurotyczka (nie
              wiem co to znaczy) albo Żarłok... tak jakby fakt że ZAWSZE jestem pierwsza przy
              misce świadczył o czyms innym niż dobra organizacja albo fakt że ZAWSZE
              pierwsza wpycham się po smakołyki świadczył o czymś innym niż umiejętność
              dbania o swoje interesy. Jestem poprostu dobrze zorganizowana a że Rózia i
              Łatka tak nie potrafią... czy to moja wina? Oprócz tego jest jeszcze Duży
              Kudłaty (pies o nim mówią czy jakoś tak) okropne stworzenie... trochę się go
              boję... ale dziś trafiłam na jego miskę - pycha ziemniaczki! Skoro on nie zjadł
              to czemu ja miałam sobie odmówić?
              Jak czytam o tym zielonym to mi się przypomina że mnie też raz na takie
              zabrali. OKROPNOŚĆ! Założyli nam takie kolorowe ze sznurkiem i wynieśli z
              kochanego domku. Na takie zielone...brrr na szczeście Duża położyła kawałek
              swojego futerka na tym zielonym i sie schowałam. Oby nigdy więcej!
              • foxie777 Re: Ahoj 18.07.06, 05:36

                Jednak ja sie w czepku urodzilam, bo jak slysze ze Wy macie
                jakies inne Panie to jest mi bardzo przykro. Ja po prostu nie
                rozumiem takich zmian.
                Moja Pani zawsze mowi, ze My tzn Ja i Foxie jestesmy bardzo wazne
                i nie mozna nas zostawic bez opieki.Oni planuja wycieczke, i caly czas slysze
                rozmowy na temat kto sie bedzie nadawac do pilnowania.
                Prawde mowiac, to nie bardzo rozumiem po co ktos ma nas pilnowac, ale
                moi Panstwo maja paranoje.
                U nas tez upal, ale mamy w domu klimatyzacje, wiec jest ok.
                Czy Was tez caluja po gebie?
                Moja Pani lubi to robic dosc czesto, szczegolnie kolo uszu.
                Czasami mam ochote Ja pacnac pazurami po buzi, ale jakos udaje
                mi sie opanowac. Pamietam, ze Ona jest dla mnie bardzo dobra.

                Pozdrawiam

                Czarusia

                • pinos Re: Ahoj 18.07.06, 09:32
                  Nooo... ja to pewien problem mam...
                  Bo nie do końca pamiętam o było jak byłem mały, potem znalazła mnie poprzednia
                  karmicielka (było drzewo, był drut na szyi, nie było chrupek i wody, ale o tym
                  to już nie mówmy, ok?) i zabrała do weta - powiedział że mam 5 lat; potem
                  trochę pomieszkałem, potem się zgubiłem, a jak byłem zgubiony to znalazłem
                  Świstka i Joviego. I teraz jestem znalezionym Kotem i jeżdżę z nimi i też się
                  martwią że "nie ma z kim zostawić". Podobno taka jedna Brunosch (fajna jest,
                  bawi się ze mną długopisem) ma być w odwodzie, ale na razie opiekują się mną
                  sami.
                  Co do całowania, to czesem muszę się bronić przed czułościami ze strony
                  Świstka. Ona jest bardzo uczucioa i całuje mnie po uszach i nie tylko. Ja za to
                  lubię ją trącać nosem, bo mruży oczy i śmiesznie mruczy wtedy...

                  Graba, Wasz Mirmił
    • kirke18 Re: MY Koty - latem 18.07.06, 09:22
      Witaj Kocia Braci i (Siostrzani)! To ja-Katiusza. Nasz Mąż (no, mój i mojej
      Pańci) dał mi to imię, bo chyba miał przeczucie- fakt, jestem Wystrzałowa, a
      jak mruczę to mówią na mnie "oragnki stalinka", na razie zdrobniale, bo ja
      dopiero 8 miesięcy mam. Przez te upały to przestali mnie zabierać na dwór, a ja
      ODKRYŁAM DRZEWO! No jak szłyśmy z Nią (ja w szelkach) na smyczy, to znalazłam
      taki WIELKI drapak, no i jak zwykle siup! na niego i jeszce wyżej, aż znalazłam
      półkę. Trochę ciasna była i dupsko mi się zawiesiło, pomotałam się troche i już
      miałam wyskoczyć wyżej,no i Pańcia mnie zdjęła. Ale jak znowu zaczęła gadać z
      tymi babami z dołu domu, to ja pocichu,płasko i do drapaka i hyc! już byłam
      blisko półki, aaaa spadłam. Ten sznurek dookoła jakiś inny jest, twardawy...
      Trzecia próba była najlepsza, nie wiem czemu te ludziaki śmieli się do
      rozpuku... WMawili mojej Pańci, ze kupiła wiewiórkę, a jak Pańcia mówiła, że
      jestem szara, a wiewiórki rude, to oni mówili, ze pewnie mnie kupiła
      od "ruskich" skoro jestem syberyjska, to albo mnie pofarbowali albo tam sa
      szare wiewórki. GŁUPKI! są rude! Trzecim razem posiedziałam na półce, wlazłam
      jeszcze wyżej na drugą półkę (byłam wyzej niż głowa mojej Pańci) i smycz się
      skończyła. Wiocha! żeby taki krótki sznurek dawać do kota! Pańcia obiecała
      wyciągany. Posiedziałam trochę i już miałam złapać żuczka jak się skaroliłam
      niżej całkiem i zawisłam na tej cholernej smyczy! NO i co w tym śmiesznego!
      Czwartego razu nie było, bo źle wyliczyłam długość smyczy. Jak skoczyłam to w
      połowie lotu sie skończyła, mną szarpnęło, i bęc spadłam na ziemię. A niech to
      pies pokąsa! A potem się okazało (podsłuchałam jak Pańcia opowiadała Naszemu
      Mężowi), że to wcale nie był drapak i półki tylko właśnie drzewo i gałęzie!!1
      Jestem wielką odkrywać, są na świecie dwa drzewa. Na jednym juz byłam, drugie
      czeka aż się ochłodzi. Teraz tylko balkon i to wieczorem, bo jest za gorący do
      chodzenia... A żuka to złapałam w domu! Ale wrzeszceli na mnie!!! ale o tym
      innym razem. PA, kociaki i Paniaki! A wyglądam tak jak na tej stronie www-->
      zostawcie jakiś wpisik,co?
      • marta.kunc angielskie upaly i anglia 18.07.06, 12:20
        no i zaczelo sie... a ONA mi obiecywala ze tutaj juz nie bedzie tak goraco.nic
        mi sie nie chce.leze w lazience jak kloda...wczoraj wieczorem przyszedlem do
        ICH barlogu.walnalem sie na swojej koszulce - ciamkatce.mysle sobie: chocia se
        pociamkam to bedzie mi jakos lepiej moze? no to ciamkam, lapy-ugniatacze
        pracuja.ONA mnie mizia.wtulila pysk w moje futro.no i normalnie szlag mnie
        trafil.nO JAK MOZNA MI ZIAC TAKIM GORACYM POWIETRZEM W KARK?!to juz byl szczyt
        wszystkiego.zawinalem sie stamtad czym predzej i poszedlem spac pod prysznic do
        brodzika....

        w ogole to tutaj cale moje zycie runelo w gruzy.w polsce to ja bylem krolem
        panujacym niepodzielnie a tu...na mnie mowia HRABIA STRUS a na coffee CZARNA
        KSIEZNICZKA.ale od poczatku.
        najpierw mnie zapakowala do transportera.potem mnie wsadzili do potwora
        buczacego okrutnie.a jak juz zawiezli do nowego domu to dopiero sie zaczelo.
        wychodze se z transportera.obraza majestatu miala byc na calego a tu siedzi cos
        czarne i sie na mnie gapi.normalnie szok!podeszlo to cos do mnie i MNIE
        WACHA.jezu myslalem ze zemdleje...
        no i sie okazalo ze se kurna drugiego kota wzieli.coffee sie ona
        nazywa.przyjazni to miedzy nami nie ma.mysle ze to moze miec zwiazek z moim
        zachowaniem.no ale ja nie moge sie oprzec jak ona sie RUSZA!w polsce to mialem
        takiego duzego swistaka do molestowania.mial co prawda futro ale sie nie
        ruszal.a coffee to mozna ganiac i na nia naskakiwac z polek i takie tam w
        ogole.i ona sie wtedy RUSZA.to fascynujace dla mnie jest niezwykle.no i ponosi
        mnie czasem.ale z drugiej strony to ja czasem do niej na plecach sie czolgam na
        kizi mizi a ona mnie wtedy wali lapa po ryju.a ja ja w sumie lubie bo ona ma
        taki urok..bo niby cala czarna jest a ma jednego wasa calkiem bialego.wiec w
        sumie trudno sie jej oprzec.czasem jak nie patrzy to mi sie ja uda polizac po
        glowie.moze kiedys mi to cale szarpanie wybaczy.
        pozdrawiam
        tygrys bozydar
    • ptasia Re: MY Koty - latem 18.07.06, 12:34
      głupie te moje Kleksy. zostawiły mnie samą w piątek, wróciły chwiejąc się i
      głupio chichocząc, potem leżały na kanapie i nie chciały się bawić. zresztą, nie
      wiem, czy ja bym chciała - z takimi o zachwianej równowadze to nie wiadomo. na
      wszelki wypadek siedziałam za roletą w łazience.
      potem, ok. 3 rano - wstają! wreszcie zrozumieli o jakiej porze należy się
      przyjaźnić z kotem! wybiegłam ucieszona, a oni pobiegli prosto do kuchni wołając
      "pić" i "alkohol to straszna rzecz" - i dziwnie nie chcieli się bawić. wstali
      dopiero długo po normalnej porze śniadanka.
      kolejne rozczarowanie.
    • netka6666 Re: MY Koty - latem 18.07.06, 13:18
      Cześć. Maćkowski z tej strony. Kurde ale moi mi full wypas zrobili. My z Balbi
      nie mamy balkonu więc była kicha w upały bo nas na dwór nie wypuszczają. Raz
      Balbi uciekła sama ale pani ją przyniosła taka wystraszoną, że ja ryzykować nie
      będę. No i męski otwieracz puszek zrobił w oknie od sypialni siatkę. Okno duże,
      siatka mocna, aluminiowa i okno jest otwarte cały czas!!!! Dostaliśmy kocyk na
      parapet i wyglądamy non-stop!!! Ja to nawet śpię na tym oknie. Balbi jest
      pulpetowata i sie nie mieści. Chodzi spać na kosz od brudnej bielizny albo spoi
      na desce od prasowania. A do pustej, nieużywanej kuwetki nalali wody i możemy
      się taplać do woli. Pożyteczne te otwieracze są powiem wam smile))
    • pinos Straszne świństwo mi ostatnio zrobili 03.08.06, 15:26
      Świstek z Jovim.

      Pisałem już, że znikają na całe dnie.
      No tym razem zniknęli na noc. I tak całkiem ich nie było. Niby cicho było, i
      można się wyspać, ale... ZAMKNĘLI SYPIALNIĘ!!!
      Świństwo. Draństwo.
      Oczywiście gdy się pojawili, zrobiłem im karczemną awanturę...
      Ale tak sobie leżę i myślę - czy to się będzie powtarzać? Nie chcę być odcięty
      od łóżka...
      • senna_ropuszka Re: Wakacje 03.08.06, 16:34
        Siemka, Bracia i Siostry!

        Wakacje w toku, dużo się zmieniło i dużo się u mnie dzieje.
        Zastanawiałem się ostatnio nad pewną kwestią. Otóż w domu, gdzie mieszkałem
        (ogródek był tylko na balkonie) Dzień był jasny, a Noc ciemna. Teraz widzę,
        jaki byłem głupi!! Toż każdy ciemniak by się skapnął, że jest dokładnie na
        odwrót! Dzień jest do chodzenia, zwiedzania różnych ciekawych miejsc, wspinania
        się i szukania jedzenia z rodzaju tych, co się ruszają. I Dzień jest ciemny. A
        Noc jest do spania i tylko do spania. To ta jasna. Proste, nie?
        Nie wiedzieć czemu ludzie wolą robić wszystko w Nocy, ale ja już za nich nie
        odpowiadam, zawsze byli dziwaczni, nawet moja Pani.

        Wczoraj znów poszedłem z wizytą do Sąsiadów. Sąsiedzi mieszkają na jabłonce w
        ogródku, w ślicznym domeczku z okrągłymi drzwiami. Wskoczyłem na pień,
        klasycznie wspiąłem się po gałęziach i hyc!- jestem już na daszku. Sprawdziłem
        jak zwykle na początku ile mojej łapki mieści się w okrągłych drzwiach moich
        sąsiadów. I jak zwykle było tylko troszkęsad(( A juz myślałem, że sie domyślą i
        powiększą ten otwór. No jak się chce mieć sąsiedzkie wizyty, to chyba trzeba
        się trochę postarać!!

        Sąsiadów nie było w domu, tylko ich dzieci. Myślę sobie- co tam! wejdę i
        poczekam! Ale oni pojawili się zaraz i zamiast się przywitać zaczęli mi latać
        nad głową, aż prawie choroby morskiej dostałem od patrzenia. Nie zwracjąc na
        nich uwagi zacząłem miauczeć przyjaźnie do słodkich dziateczek....

        Zostałbym dłużej, ale przyszedł ojciec mojej Pani i zaczął we mnie rzucać
        jabłkami. Zawsze tak kończy moje wizyty, bezczelny. Maniery zbója! Normalnie aż
        mnie wkurzył!

        Wszystko naskarżę mojej Pani.
        Kocham moją Panią.
    • marta.kunc hehehe z klami na wierzchu 03.08.06, 17:07
      no dzisiaj to juz byl szczyt wszystkiego.ON wyjechal wobec czego ONA spi sama
      na moim lozku.rano se wchodze do sypialni a tam ONA se lezy a coffee siedzi na
      koldrze i mruczy, ociera sie...NO MOWIE WAM OBRZYDLISTWO.czy ta czarna malpa
      nie moze pojac ze to lozko nalezy tylko do mnie?????!!!!! jeszcze taka slodka
      zawsze o jezu jezu... no to rozpedzilem sie i wskoczylem jej na grzbiet, ona na
      podloge i na dol po schodach.ja za nia.ONA za nami.wbieglismy we trojke do
      kuchni a ONA bezczelnie do coffee z lapami i : 'moja bidulajka, kochane moje' i
      takie inne sruty pierdy.
      no to sie we mnie zagotowalo.podbieglem i ugryzlem JA prosto pod kolano.a co!
      zanim jednak sie zdazyla wkurzyc wyciagnalem bron najciezszego
      kalibru.polozylem sie na plecach i pokazalem brzuch. i widze ONA juz sie
      roztapia jak maslo na patelni i dalej mnie calowac po brzucholu.nie powiem
      calkiem to przyjemne bylo.
      ale ta czarna cholera dzisiaj za wygrana nie dala.przylazla i zaczela sie
      wpatrywac w NIA. ONA zaraz 'a kto to ma takie czarne oczka jak guziczki?' i
      zaczela nas calowac na przemian - mnie w brzuch a tamta w czolo.no nieeeee...
      szlag mnie jasny trafil! no to wierzgnalem porzadnie tylnimi lapami, odbilem
      sie od JEJ czola i tyle.
      a ONA w lament, ze jak ma teraz isc do pracy z takim czolem rozwalonym.
      hehehe bedziesz pacanico pamietac na drugi raz ze tylko JA i nikt inny!
      pozrowka
      tiger
    • pinos Re: MY Koty - latem 11.08.06, 09:38
      Wczoraj Jovi popsuł drzwi do łazienki.
      Najpierw je z Takim Jednym zdjęli, coś przy nich majstrowali. A jak już
      zmajstrowali, to sobie poszli. Tyle że jak poszli, to drzwi przestały być
      otwarte i zacząłem się poważnie niepokoić (brak dostępu do kuwety może być nieco
      uciążliwy). Na szczęście znalazłem w drzwiach dziurę - no normalnie jak dla
      kota! Na odpowiedniej wysokośći, odpowiednio duża - super.

      Tylko czasem moją dziurę zasłania takie plastikowe, przezroczyste coś.Niby się
      tego nie boję, ale wolę siedzieć i skrobać w to łapką - Świstek i Jovi zawsze w
      końcu przjdą i podniosą to coś, odsłaniając dziurę. Tylko czemu mówią "głupiutki
      kotak"? Przecież jestem mądry, sam znalazłęm taką fajną dziurę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka