Dodaj do ulubionych

Zachowanie ateisty w kosciele

22.09.06, 15:35
Zdecydowalismy, ze nasze dzieci w szkole podstawowej beda uczeszczaly na lekcje religii, powod - prozaiczny. Jedna sztuka bedzie miala komunie, wymagane jest stawianie sie w kosciele co niedziele, dodatkowo w kazda druga niedziele miesaica, i w pazdzierniku 2 razy w tygodniu.
Dla rodzicow - katecheza co miesiac - ale to sobie daruje....
Jestesmy bliscy rezygnacji, ale chyba trzeba bedzie zacisnac zeby i wytrzymac, powod - jak wyzej.
Zaprowadzilam dzieciatko 1 raz, bylam na zebraniu w kosciele. Do tej pory bywalam w tym miejscu jedynie dla podziwiania architektury.
Jak czlowiek nie bioracy udzialu w mszy i nie majacy ochoty sluchac ma sie zachowac, zeby nie wygladac na idiote i tak sie nie czuc?
Wiem - nie pojsc w ogole, ale dziaciatko male jest i samo nie pojdzie.
Jak na razie siedzialam sobie grzecznie w laweczce usilujac nie ujawniac na twarzy tego co dzialo sie w mojej glowie.
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 15:45
      Skoro weszłaś w bagno to brnij dalej. ALe lekko nie będzie. Ja mam nadzieję tak pokierować moimi dziećmi żeby nie chciały iść do komunii. Ciekawe czy się uda?
    • xxara Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 15:49
      A jak zachowywałabyś się np. w meczecie? Ja zdjęłabym buty i nakryła głowe, bo
      nie jestem u siebie. Nie ma przymusu chodzenia do Koscioła, nikt nie każe
      posyłać dzieci do Komunii, ale jesli ktoś już tam wchodzi powinien dostosować
      swoje zachowanie do panujących tam zasad. Tak jak u kogoś w domu - jedni każą
      zdejmować buty, inni nie.
      • edico Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 23:52
        ???
        O iule wiem, oficjalnie nie ma też przymusu bicia koleżanek tylko dla tego, że
        nie chodza na religię. Czy fakty to potwierdzają???
    • kasia_piet Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 16:18
      W meczecie, synagodze itp. nie bralabym udzialu w celebrze.
      W kosciele nie mam zamiaru tanczyc, a zdejmowania butow jeszcze nie wprowadzono. Zachowuje sie tam przyzwoicie, nie rozmawiam ani sie krece niepotrzebnie. Ale udzialu nie biore, tzn. nie modle sie, nie spiewam (nie umiem, nie znam) na stojaco czy kleczaco, bo byloby to oszustwo.

      Co do checi doswiadczenia komunii - u mlodszego dzieciatka nie wiadomo, starsze, ktorego to dotyczy - mam wrazenie, ze wszystko jedno.
      Ale zadne nie chce samotnie siedziec w swietlicy dwa razy po godzinie w tygodniu, kiedy cala klasa ma religie. Dzieci w tym wieku maja duza potrzebe integracji z grupa.
      • xxara Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 16:23
        No to o co chodzi? Wiesz co robić...
        Pisałam o meczecie, żeby dać jakiś przykład podobnej sytuacji.
        Nie rozumiem problemu
        • kasia_piet Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 16:52
          Znajomi (zadnego ateisty) namawiaja mnie na powtarzanie gestow po innych - na to sie nie zdobede.
          W zwiazku z kompletnym brakiem doswiadczenia - nie wiem, czy taki brak udzialu nie jest totalnie niestosowny? Ja czuje sie z tym zle. Nie zauwazylam nikogo kto tak jak ja nie bralby udzialu w mszy. Nie wiem, jak zachowuja sie ludzie innych wyznan i niewierzacy bedacy w kosciele na mszy z jakiegos powodu (powody sa, chociazby sluby, pogrzeby no i moja sytuacja) bo nigdy tego nie zaobserwowalam z powodu braku okazji.
          Wlasciwie, czego bym nie zrobila, to i tak zle, i tak niedobrze....
          To nie miejsce dla mnie.
          Ale jestem zmuszona do wizyt w kosciele, bo z dzieckiem ktos pojsc musi, a sprawdzana jest lista... badz dawany jest dziecku obrazek itp. ktory dzieci musza wkleic do zeszytu i wiadomo kto byl a kogo nie... nieobecnosci moga byc powodem problemow z dopuszczeniem dziecka do komunii.
          na katechezie dla rodzicow tez jest lista do podpisania...
          o rany.
          nie moge zniesc ze jestem do tego wszystkiego zmuszona.
          jasne, mam wybor... lekcje religii, albo samotne siedzenie w swietlicy. (ale tylko do 3 klasy, bo od czwartej to pies z kulawa noga nie interesuje sie dziecmi i siedza w szatni. pytalam o to w szkole....)
          moze to wytrzymam.
          • xxara Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 17:03
            przesrane z tą religią w szkole,
            ale nie wydaje mi sie konieczne powtarzanie gestow, wytarczy wstawać i siadać w
            odpowiednich momentach, moim zdaniem. Swoją drogą to sprawdzanie obecności jest
            troche chore.
          • grgkh Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 23:52
            To wszystko wygląda niesamowicie schizofrenicznie. Serdecznie Ci wspólczuję. Ja
            kiedyś takich problemów nie miałem, bo wtedy religii jeszcze nie było w szkole.
            Nie byłem też tak zdecydowanym przeciwnikiem religii w ogóle i początkowo
            chodziłem z żoną i dziećmi na niedzielne msze (bo jak by to wyglądało, gdyby
            dzieci zaczęły pytać, dlaczego nie chodzę) dla "świętego spokoju". Potem się to
            zmieniło, bo zrozumiałem czym jest naprawdę religia. W kościele stawałem gdzieś
            w kącie i czasem przyklękałem, ale żadnych innych "śmiesznych" gestów nie
            wykonywałem.

            Teraz to jest tragedia. Rzeczywiście dzieci w szkołach są pod silną presją
            środowiska, szczególnie te małe. Ja dziś, z moim obecnym stosunkiem do religii,
            nie zgodziłbym się na żadne ustępstwa w stosunku do niej. Ale co można Tobie
            radzić? Jeśli naprawdę jesteś przekonana o wyższości światopoglądu
            ateistycznego nad religijnym to WALCZ. Tłumacz dzieciom na czym to polega.
            Wymagaj w szkole tego, co Ci się prawnie należy. Nie zgadzaj się na komunię, bo
            w ten sposób uczysz swoje dzieciaki podwójnej moralności, konformizmu. Nie
            będzie lekko, ale takie wydarzenia hartują, pozwalaja poczuć, że człowiek jest
            panem siebie, a nie kukiełką pociąganą za sznurki.

            Bez względu na to jaką wybierzesz drogę życzę Ci powodzenia.
            • xkx2 Re: Zachowanie ateisty w kosciele 24.09.06, 08:08
              Całkowicie się z Tobą zgadzam. Dla mnie sytuacja w Polsce jest anormalna ale to
              już inna sprawa i pisałem na ten temat na innym forum. Ale nadal jestem zdania
              że trzeba umiec walczyc o swe poglagy jesli jak to sie mowi idze z pradem to
              znaczy ze jestem człowiekiem nie wartym szacunku bo ze strachu przed innymi
              postępuje wbrew sobie.
    • scept89 Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 17:24
      kasia_piet napisała:
      > Zdecydowalismy, ze nasze dzieci w szkole podstawowej beda uczeszczaly na lekcje
      > religii, powod - prozaiczny.

      prozaiczny == konformizm?

      > Jak czlowiek nie bioracy udzialu w mszy i nie majacy ochoty sluchac ma sie zac
      > howac, zeby nie wygladac na idiote i tak sie nie czuc?

      drobna uwaga: a po jakiego diabla masz zamiar uczestniczyc w mszach jako
      ateistka? Jaki sens ma tracenie czasu na cos co powoduje tylko odmozdzenie?
      Nudnych zebran masz za malo? Nie mozesz po prostu wyjsc i jesli juz musisz
      odstawiac tam dzieciaki odebrac je po mszy?

      Albo jestes przekonana o slusznosci swoich pogladow i zachowujesz sie zgodnie z
      nimi albo jakis marsz na brzytwie usilujesz uprawiac pragnac zaspokoic
      oczekiwania ludzi o pogladach diametralnie roznych niz Twoje. Ma to taki sens
      jak uczestnicto katolikow w np cotygodniowych obrzedach muzulmanskich. I to nie
      dla jedno-/kilkurazowego poznania jak owe obrzedy wygladaja z antropologicznego
      zainteresowania (sam wlazlem np. do swiatyni Sighow). Ni pies ni wydra.



      • edico Re: Zachowanie ateisty w kosciele 23.09.06, 00:00
        scept89 napisał:

        > drobna uwaga: a po jakiego diabla masz zamiar uczestniczyc w mszach jako
        > ateistka?

        A po jaką cholerę idziesz na sztukę teatralna nie znając jej treści i autora???

        Ja - jako ateista - poizwoliłem sobie na uczestniczenie w wielu mszach i róznych
        religii. Gwarantuję Ci znacznie więcej wrażeń intelektualnych, niż usilne
        indoktrynalne doskonalenie wizerunku stale tej samej madame butterfly.
        • scept89 Re: Zachowanie ateisty w kosciele 23.09.06, 13:44
          edico napisał:

          > scept89 napisał:
          >
          > > drobna uwaga: a po jakiego diabla masz zamiar uczestniczyc w mszach jako
          > > ateistka?
          >
          > A po jaką cholerę idziesz na sztukę teatralna nie znając jej treści i autora???

          Nie mam tyle czasu i $$$ aby lazic na cos o czym nie przeczytalem przynajmniej
          szczatkowej recenzji.

          > Ja - jako ateista - poizwoliłem sobie na uczestniczenie w wielu mszach i róznyc
          > h
          > religii.

          Pisalem wyraznie dla potrafiacych czytac -> nie mam klopotu z _odwiedzeniem_
          jakiegokolwiek obrzedu i twierdze ze jedno/parorazowe odwiedziny maja sens
          poznawczy. Cotygodniowe przesiadywanie na (jak raczyles zauwazyc autorka watku
          okreslala ja jako __nudna___) mszy katolickiej jest przeciwrozumcze dla kazdego
          ateisty IMHO.

          >Gwarantuję Ci znacznie więcej wrażeń intelektualnych
          ?? Zartujesz sobie, prawda?? Jesli mam ochote poznac Biblie to od gledzenia
          srednio inteligentnego parafialnego ksiedza wole orginal.
    • bruner4 Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 20:22
      A może daj dziecku szanse samodzielnego podjęcia decyzji i poczekaj z komunią
      do czasu gdy bedzie pełnoletnie.W ten sposób mogłabyś też tłumaczyc
      zaineresowanym to że nie posyłasz go tam teraz.Mam wrażenie że robisz coś wbrew
      sobie, pod presją otoczenia. Ten mechanizm (stworzony zresztą przez sprytny
      kler) sprawia że w wielu przypadkach wątpiący i niezdecydowani staja się jednak
      posłuszni.
      • kociak40 Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 21:16
        Często ateisci chodzą do koscioła gdy biorą udział w pogrzebie osoby znajomej.
        Jest to normalne, nie trzeba powtarzać gestów, słów modlitwy itd. Aby jednak
        nie sprawiać wrażenia osoby lekceważącej, na tacę trzeba dać, bo jednak
        bierzemy udział w przedstawieniu i za to trzeba zapłacić.
    • ryssio A musisz z nim siedzieć? 22.09.06, 21:56
      U nas jest tak, że jajestem niewierzący a żona teoretycznie jest. Żona zajmuje
      się więc tymi wyjściami do kościoła itp., ale w praktyce już od drugiej mszy
      zaprowadzała dziecko na miejsce, sadzała na ławkę i wychodziła na zakupy.
      • grgkh Re: A musisz z nim siedzieć? 22.09.06, 23:54
        Po co ten cyrk? Katolskie państwo. Gdy słyszę o takich przypadkach, o tej
        presji w stosunku do dzieciaków, to... "nóż mi się w kieszeni otwiera".
    • carpedijem Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 22:41
      Ja mam podobny problem:
      jestem ateistką, a mój mąż katolikiem, Ja na szczęście nie muszę chodzic do
      kościoła na spotkania czy msze ale w tej jedynej uczestniczyć wypada,
      a dziecko chce iść do komunii, bo idą wszystkie dzieci z klasy, bo będą
      prezenty, bo przcież nie dla pana boga. A też nie wiem jak zachować się w
      trakcie mszy żeby nie urazić przypadkiem uczuć religijnych katolików, bo
      przecież katolicy o obrazę moich uczuć się nie martwią
    • nauma Re: Zachowanie ateisty w kosciele 22.09.06, 23:24
      Cokolwiek zrobisz, i tak będzie niestosowne. W imię tego, by "dziecko nie
      siedziało w świetlicy" będziesz zachowywać się jak maksymalna konformistka.
      Brawo. Jeżeli masz PRZYMUS społeczny, żeby postępować wbrew swoim przekonaniom,
      to się staraj walczyć o swoje. Mam pytanie: czy jak będziesz wśród ludzi,
      którzy się nie myją, też weźmiesz rozbrat z mydłem?
      • xxara Re: Zachowanie ateisty w kosciele 23.09.06, 00:16
        Ale autorka nie pyta, czy zrobiła, źle czy dobrze. Pyta konkretnie o to, jak
        się zachować na mszy? Autorka już wybrała, możecie to nazywać konformizmem, ale
        jej problem jest teraz inny - taniec na ostrzu brzytwy - jak napisała celnie
        przedmówczyni...
    • grek.grek Re: Zachowanie ateisty w kosciele 23.09.06, 14:36
      Jeśli wchodzisz w ten dil i decydujesz się na posyłanie dzieci do komunii,to
      automatycznie przyjmujesz wszystko co się wiąże z tym wiąże - nie przewidziałaś
      konsewencji ?.. Chcesz być konformistką (dla dobra dziecka) - przyjmuj zasady.

      Kiedy byłem smarkaty,przyjechała do nas w odwiedziny ciotka z zaprzyjaźnionego
      kraju,na codzień nie chodząca do kościoła.Poszła na mszę z cała familią.
      Zachowywała się po prostu godnie i z kulturą,wstawała kiedy trzeba,nie rozglądała się
      z rodziawioną gębą,a jedynym "zgrzytem" było rzucenie na tacę strumienia drobniaków smile. Lepszego wyjścia chyba nie ma. Narzekanie i dzielenie włosa na czworo,dylematy
      rodem z Grocholi - to na nic.
      • grgkh Re: Zachowanie ateisty w kosciele 23.09.06, 16:49
        Bardzo dobrze i rozsądnie mówisz. wink Podpisuję się pod tym obiema rękami.
    • wolt-r Re: Zachowanie ateisty w kosciele 23.09.06, 18:05
      Po prostu zachowujj się kulturalnie. Jeśłi uważasz, że wejście w czapce na
      głowie mogłoby być uznane za brak kultury - wejdź bez czapki.
      Nie musisz, a nawet nie powinnaś, brać udziału w ceremoniach, mszy. Jednak w
      ich trakcie bywają momenty bardzo ważne dla wierzących: np. podniesienie,
      eucharystia. Wierzą, że mają do czynienia z prawdziwym bogiem.
      Kultura wymaga, byś (nawet milcząc podczas modlitw) nie siedział wtedy na
      ławce, lecz wstał. Zresztą może najbezpieczniej byłoby stać w kościele, nie
      siadać. I niekoniecznie tuż przy ołtarzu. Lepiej z tyłu budynku, na uboczu.
      Poza tym mówią: jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.
      Nawet takie zachowanie naraża Cię na niezadowolenie niektórych wierzących. Bo
      oni uklękli przed obliczem boga, a Ty masz czelność stać. Ale, powiedzmy
      szczerze, istnieją też tacy, którzy chętnie odebraliby niewiernym prawo do
      życia w ogóle (tak wybito Prusów, Żmudzinów, Jaćwingów...)
      Zachowuj się etycznie. I kulturalnie.
    • kasia_piet Re: Zachowanie ateisty w kosciele 23.09.06, 18:08
      No, konformizm... bo co?
      udziwgne to.
      rozmawalismy z dziecmi - corka nie chce chodzic na religie, nie zalezy jej na
      komunii, nie zalezy jej tez na blalej, pieknej sukience (bo uzylam tez takiergo
      argumentu), ale nie chce siedzie sama w swietlicy. Powiedziala - mama, idzie
      cala klasa, wiec ja tez.

      Nie wiem nic o mozliwosci ewentualnego pozniejszego przystapienia do komunii -
      sprawdze to.

      Jasne, ze to co robie, jest wbrew mnie. kazda moja komorka krzyczy - nie. ale
      moje sercw tez krzyczy - nie, jesli moje dzieci mialyby czuc sie odrzucone,
      chocby 2 godziny w tygodniu.

      Sprobuje posadzic corke obok znajomej matki i dzieckja i poczekac przed kosciolem.

      rozbratu z mydlem nie wezme - na tym moje dzieci nie ucierpialyby.

      Konsekwencje - nie przewidzialam. jestem ateistka z wychowania, od urodzenia, i
      nie mialam najmniejszego pojecia, ze ten cyrk tak wyglada. Niewielu jest chyba
      ludzi tak totalnie odcietych od religii jakiejkolwiek, jak ja. Nam kiedys nie
      bylo wolno i nie tylko rodzice pilnowali... (wiem, sprawdzone, zdarzylo mi sie
      pojsc jako osmiolatka z kolezanka ze 3 razy na religie z ciekawosci do salki
      katechetycznej przy kosciele - moj ojciec mial wielkie nieprzyjemnosci z tego
      powodu i konsekwencje byly powazne)

      Dziekuje za wypowiedzi.
      • grek.grek Re: Zachowanie ateisty w kosciele 24.09.06, 12:37
        Weź przykład ze słynnych podrózników - oni brali udział w róznych
        obrzędach religijnych tubylców,z kultura i godnością,cokolwiek o
        tych dziwnych wygibasach sądzili.

        A Twój konformizm nie jest akurat czyms negatywnym - jesli Twoje dziecko
        miałoby,z powodu jakiejs tam komunii,mieć nieprzyjemności i byc traktowane
        ostracyzmem czy z pogardą... pal licho. Lepiej jakoś przez to przejść i
        zapewnić mu komfort niż dla własnych ambicji iśc na wojnę z mniej lub
        bardziej ukrytą zawiścią tzw.wiernych, i tzw.sług Bożych.

        Gud lak smile
        • grgkh Re: Zachowanie ateisty w kosciele 24.09.06, 15:12
          Niby masz rację - liczy się "przeżyć" w trudnych warunkach, a nie bronić jakiejś durnej (być może) idei ateistycznej. wink Ale gdzieś w tle jest jeszcze inna, bardzo istotna wartość - WOLNOŚĆ. Można się podporządkować, ale wtedy się rezygnuje z tej wolności. Pozostaje niesmak, brak szacunku dla siebie, podcięcie wiary we własne możliwości... Taka jest cena za konformizm. Na końcu tej drogi są ludzie zupełnie zdominowani, upodleni albo... cyniczni.

          Straszny byłby świat składający się z samych konformistów.
          • grek.grek Re: Zachowanie ateisty w kosciele 25.09.06, 15:00
            Tak.Tylko,kiedy w grę wchodzi przyszłość dziecka,to się kończy
            filozofowanie,a zaczyna kalkulacja.
            Gdybym był w takim położeniu,a z tyłu głowy miał
            wyobrażenie mojego smarkacza,który dostaje bęcki
            po szkole,bo u jakiegoś jego "kolegi" ze szkoły,w domu,
            tatus i mamusia psioczyli,że nie pójście do komunii albo
            demonstracyjna nieobecność matki na jakiejś mszy przygotowawczej,
            to coś strasznego,a mały podłapał klimat i z innymi "kolegami"
            postanowił zlać dzieciaka - zastanowiłbym się poważnie.
            Inne możliwe reperkusje też są znane - kłopoty w szkole,
            zmiana nastawienia nauczyciela jakiegoś (wystarczy jeden pacan,żeby
            zatruć życie),ostracym,docinki (dzieci umieją byc okrutne,oj umieją...,a
            z kolei są wręcz bezbronne kiedy trzeba stawić temu czoła) - mały/a
            przychodzący ze szkoły z płaczem,zamykający się w sobie,bojący się rówieśników,pielęgnujący w sobie jakieś resentymenty... Dzieci są dla konformistów,niestety.
            mając ich dobro na uwadze,a żyjąc w takim ,a nie innym świecie,na
            pewne sprawy trzeba patrzeć pragmatycznie.
            • grgkh Re: Zachowanie ateisty w kosciele 27.09.06, 11:30
              grek.grek napisał:

              > Tak.Tylko,kiedy w grę wchodzi przyszłość dziecka,to się kończy
              > filozofowanie,a zaczyna kalkulacja.

              To, co piszesz tutaj i jeszcze dalej brzmi PRZERAŻAJĄCO. To pochwała podporządkowania społeczeństwa parszywej idei, która potrafi represjonować swoich przeciwników. Zero wolności myślenia i działania. Pełny automatyzm. Tego właśnie dosłownie nienawidzę w ludzkiej psychice. To jest ANTYLUDZKIE. To jest gorzej niż zwierzęce. Z tego wynika cały fałsz naszego codziennego, obłudnego, nakierowanego na egoizm swój i swojego najbliższego potomstwa, życia. Gardzę takim ciepłym i słodkim trwaniem zadowolonego niewolnika na postronku, bezpiecznym i spokojnym, fałszywym i powielającym ten fałsz w nieskończoność.
              • grek.grek Re: Zachowanie ateisty w kosciele 27.09.06, 18:14
                Jakiej idei ??? Toż to kwestia mentalności społecznej,a nie idei.

                Automatyzm zakłada nieświadome działanie,a ja mówię o całkowicie
                świadomym pro forma działaniu - zagrożenia sa takie,a nie inne,i
                temu nie zaprzeczysz,chyba,ze jesteś takim kozakiem tylko w wirtualu.

                Chcesz kultywować swoja bezkompromisowośc - ależ proszę.
                Tylko,że posiadanie dziecka coś jednak zmienia,wymusza odpowiedzialność
                za nie.Bedziesz kilkuletniemu smarkowi tłumaczył "wiesz,musisz znosić
                te chamskie jazdy,bo tata musi trwac przy swoim" ?
                M.in dlatego dziecko to taki obowiązek i taka zmiana.

                Och,sporo okrągłych zdanek i patosu... Pójście na ta jedną mszę i posłanie dzieciaka
                do tej całej komunii nie czyni z nikogo "niewolnika/automatu" etc.

                Porównanie jest mniej więcej takie - posyłasz dziecko "na Legię" w koszulce
                Widzewa,boś fanem Widzewa.Twoje dziecko dostaje wpier#ol az wióry ida,bo
                tata musi udowodnić,że jest Widzewa kibicem.Kumajasz ?

                Jak chcesz iść na sto,to idź sam,nie ciągnij za sobą innych.

                Zmiany nastąpia,mentalność się zmieni,ale nie za przyczyna takich gestów,a
                poprzez ewolucję,zmiany w ogólnej kondycji społeczeństwa,wymiane pokoleń,
                dyfuzję kultur. Póki jednak społeczeństwo w danym obszarze jest represyjne
                musisz zadać sobie pytanie czy twoje dziecko ma cierpieć za przekonania,których
                nie jest w stanie pojąć i zrozumieć. Twoje poglądy sa dokładnie odwrotnością
                poglądów Iwana Karamazowa - ten się buntował przeciw planowi boskiego zbawienia
                z udziałem cierpienia dzieci.

                • grgkh Re: Zachowanie ateisty w kosciele 27.09.06, 20:00
                  O jakiej menatalności mówisz? O swojej? Nie jesteś "wolnym" człowiekiem, tylko
                  człowiekiem "mentalnym", podporządkowanym tradycjom, być może zgniłym? wink

                  No, to powodzenia w życiu jako kukiełka pociągana za sznurki. Wygląda na to, że
                  to lubisz. wink

                  > Póki jednak społeczeństwo w danym obszarze jest represyjne
                  > musisz zadać sobie pytanie czy twoje dziecko ma cierpieć za
                  > przekonania,których nie jest w stanie pojąć i zrozumieć.

                  Ja to pojmuję świetnie. Ale nie mam wśród swoich wartości większej, niż
                  wolność. A tego to już Ty nie potrafisz zrozumieć. Środowiska represyjnego nie
                  zmienimy jeśli mu się nie zaczniemy przeciwstawiać. I tego też pojąć nie
                  możesz. Taka to ta Twoja mentalność urodzonego tchórza, niewolnika i
                  konformisty. I taką przekażesz swojemu dziecku.
                  • grek.grek Re: Zachowanie ateisty w kosciele 28.09.06, 14:45
                    Kilka pytan do ciebie zatem :

                    _ Co ty byś zrobił,czy poświęciłbyś dobro swego dziecka dla własnych
                    przekonań,których kilkuetni berbeć nie jest w stanie,po prostu,zrozumieć ?

                    - Czego miałbys go nauczyc,skoro jedyne co zrozumiałby to to,że
                    koledzy go obrażają,bija,a pani od polskiego krzywdzi ?

                    - Jaką chcesz heroiczna mentalnośc przekazywać takiemu maluchowi, co i jak
                    mu wytłumaczysz ?

                    Zejdź wreszcie z tych infantylnych frazesów z jakichs książek pajaców,którzy o buncie i nonkonformzimie pisali w swoich ksiązkach,a w życiu po prostu musieli sobie radzić jakoś; których realnej wymowy nie jesteś w stanie zrozumieć,bo naprawdę nie żyjesz,tylko bawisz się słówkami przed kompem i są one jak wydmuszki - nic za nimi nie stoi.

                    A czym jest twoja "wolność" ? Siedzeniem przed kompem i perorowaniem ?

                    Konformistą jesteś na codzień,choćby korzystaąc z kompa,tak jak miliony innych,choćby nosząc gacie na tyłku albo sukienkę - to konfrormizm wobec kultury,technologii,cywilizacji,wobec świata jako takiego.
                    Tchórzem też jesteś,bo NIE WIERZĘ ,żebys był w stanie swoje TYLKO teorie wprowadzić w czyn.Sa one tylko netowym bełkotem,jakiego od cholery juz się naczytałem.
                    Niewolnikiem też jesteś - kodów kulrturowych,symboli,nawet tej strony na której piszesz,nawet moim, bo kiedy napiszę posta,to ty odpowiadasz,a więc niejako chodzisz na moim pasku,a cokolwiek napiszę to ukierunkuje twoja odpowiedź.

                    Środowiska represyjnego nie zmieni poświęcanie dobra własnego dziecka,które nie da
                    żadnego efektu.Poza tym,skoro nie jesteś konformistą,to nie powineś zdac sobie sprawę,że jeśli nagle wszyscy zaczna postępowac tak jak byś chciał,to staniesz się
                    automatycznie konformistą - chodzi ci więc o nonkonformizm czy zmiane twarzy konformizmu ?, bo jedno wyklucza drugie...



    • xkx2 Re: Zachowanie ateisty w kosciele 24.09.06, 08:02
      Odpowiedz mi na jedno pytanie bo będę szczery nie rozumiem: Jeśli sama nie
      wierzysz to czemu posyłasz dziecko na ten cyrk zwany w Polsce religią? Bo dla
      mnie to dowód tchórzostwa. Niewierze ale lepiej tego nie pokazywać bo ktoś się
      przyczepi? Mam wśród swych znajomych liku niewierzących i nikt ale to nikt nie
      zdecydował się na urządzane cyrku czyli uczestniczenie w tym co uważają za
      niepotrzebne - i jakoś nic się nie stało. Dla mnie człowiek który jest ateistą
      albo się ni mieni ale dla nie wyróżniania się w grupy posyła swe dziecko na
      religie i do kościoła albo nie jest tak naprawdę ateistą albo jest hipokryta
      albo po prostu tchórzem. Inaczej się tego nazwać nie da. Trzeba umieć bronić
      swych poglądów jakie by one nie były i być konsekwętnym. Wtedy się zasługuje na
      szacunek.
    • grubasek73 Re: Zachowanie ateisty w kosciele 25.09.06, 15:18
      Jeśli będziemy konformistami to ten KATOLICKI CYRK nigdy się nie skończy w
      Polsce! Kościoła ma dosyć większość społeczeństwa, tylko wszyscy się wstydzą o
      tym powiedzieć!

      Miejcie odwagę żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami! I tak wychowujcie
      dziecko, a ono samo kiedyś wybierze religię lub ateizm!

      A prezent z okazji 1 komunii? To zabierzcie je w jakieś atrakcyjne miejsce dla
      niego w długi majowy weekend albo kupcie mu jakiś prezent około komunii jego
      rówieśników - tak przypadkiem np. komputer czy rower. I przede wszystkim
      ROZMAWIAJCIE z nim i tłumaczcie, że jedni ludzie są wierzący a inni nie wierzą
      w bajki! Pokażcie mu wyższość ateizmu nad zabobonami! Dziecko to zrozumie.
      Musicie tylko mówić to z pozycji osób, które same są przekonane do tego, a gdy
      dzieciak zobaczy rodziców, którzy boją się otoczenia, to będzie czuł się
      zagubiony! Dzieciak musi wiedzieć, że to jest RÓWNOPRAWNY pogląd i nie jest
      gorszy od swoich kolegów i koleżanek! A za 10-15 lat podziękuje wam za to!


      Nie bądźcie konformistami! Miejcie odwagę żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami
      i tak wychowujcie dzieci!
      • nauma Re: Zachowanie ateisty w kosciele 25.09.06, 19:56
        O to to. Grubasek dobrze prawi. Ja sam byłem wychowywany atesitycznie (mimo taty
        katolika) - i żyję. Mieszkam w małym miasteczku (na szczęście pod Warszawą), mam
        takie, a nie inne przekonania, moja Luba też - i nie wyobrażamy sobie, by w
        jakikolwiek sposób być przeciwko swoim przekonaniom. Bo w takim razie jaki sens
        mają przekonania? Owszem, rozumiem - dziecko zmienia punkt widzenia na wiele
        spraw. Ale czy musi to oznaczać konformizm polegający na udawaniu, że
        uczestniczy się w czymś, mimo, że się ma to gdzieś? Jeśli z takiego powodu
        dziecko ma być narażone na ostracyzm, to: a) świadczy to negatywnie przede
        wszystkim o szkole i rodzicach tych dzieci, które mogą odrzucać (i przeciw temu
        walczyłbym swoim rozsądkiem, intelektem, a w ostateczności środkami prawnymi lub
        umieszczając dziecko w szkole, w której nie ma kato-talibów wyśmiewających czy
        nawet bijących innych w imię Chrystusa; b) jeśli dziecko będzie płakać w
        przyszłości, że w klasie nabijają się zeń, bo nie pije, nie pali itp, powinno
        dostać od rodziców parę łyków z gwinta i paczkę malborasów - niech się nie
        wyróżnia i nie cierpi. Tak - przykład drastyczny, ale w gruncie rzeczy
        polegający na tym samym: nieważne są poglądy danego człowieka, trzeba być jak inni.
        Szczerze mówiąc przebywanie wśród tego typu smarkaterii i ich rodzicieli, którzy
        "mogą zrobić coś złego na widok odmieńca" świadczy o tym, że dziecko autorki
        wątku może tak czy owak dostać później bęcki. Za piórnik z nie z tym co trzeba
        idolem nastolatków na przykład. A nie daj Boże (sic!) okaże się później, że ktoś
        zauważy udawanie rodziców - i będzie jeszcze gorzej. Zaś szczytem będzie, jak
        dziecko kiedyś przyjdzie do domu i powie mamie: "nie rozmawiam z tobą, jesteś
        grzesznicą i niech cię piekło pochłonie"...
        • fnoll Re: Zachowanie ateisty w kosciele 26.09.06, 16:35
          to ja się podpiszę pod przedmówcami smile

          nauka konformizmu to nie jest dobra nauka, choć może przynosić wymierne
          korzyści, jej owoce są zgniłe

          uczmy się nawzajem sztuki kompromisu i twórczego wykorzystywania różnic

          szacunek dla wierzących, szacunek dla niewierzących

          sądźmy po czynach, a nie po deklaracjach

          dajmy sobie nawzajem kredyt zaufania

          bądźmy dobrzy, szczęśliwi i zdrowi smile
    • xtrin Re: Zachowanie ateisty w kosciele 28.09.06, 00:18
      Po pierwsze - dlaczego dziecko idzie do komunii? Samo tak zdecydowało, czy po
      prostu jak już chodzi na religię to i do komunii pójdzie? Dziwne to dla mnie.
      Po drugie - czy musisz uczestniczyć w tych mszach? Nie wystarczy dziecka
      zaprowadzić na nią i przeczekać tą godzinkę pod kościołem (np. czytając sobie w
      spokoju książkę)?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka