agasz3 06.10.06, 10:45 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3665886.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mamaanieli Re: zawsze tak myslałam! 06.10.06, 19:01 ja też i czekałam cierpliwie aż zostanie ogłoszone. no i czytając rano GW się bardzo ucieszyłam. wiem jakie to ważne dla dziewczyn, które przeżyły śmierć dziecka... Odpowiedz Link
svistak Re: zawsze tak myslałam! 06.10.06, 22:34 ...hmmm..dlaczego wiec traktuje sie chrzest jak...(talizman?) i szybko chrzci sie "slabe" noworodki na porodowkach a nawet "ktos-kiedys" sugerowal potzrebe chrzenia strzykawka dzieciaczkow w lonie matki(!)? s. Odpowiedz Link
mmk9 Re: zawsze tak myslałam! 07.10.06, 08:42 No bo to bylo wedlug "tradycyjnego" stanowiska. To teraz pomysły ze strzykawką można sobie darować, ale ja w zwiazku z tą zmianą stanowiska mam same gorzkie myśli. Czemu tak późno ? Wlaściwie człowiek, który tak "zawsze myślał" był w konflikcie z oficjalną teologią, prawda ? Warto więc być we wszystkim posłusznym oficjalnej nauce Kościola ? I co Pan Bóg myśli o tych "dawniejszych" teologach ? Odpowiedz Link
berek_76 Re: zawsze tak myslałam! 11.10.06, 09:22 Mnie się wydaje, że potrzeba ochrzczenia dziecka wynika z chęci powierzenia go oficjalnie Bogu. I pytac, po co się tak spieszyć z chrztem to pytac, po co się tak spieszyć ze ślubem Skoro dziecko jest, to dlaczego NIE ochrzcić go natychmiast? Oczywiście, jest cąłe mnóstwo powodów "wygodnickich", dla których przekładamy chrzest na póxniej i nie ma w tym nic złego - ale szczególnie dobrego pewnie też nie. Bo właściwie chętnie bym odwróciła pytanie - dlaczego zwlekać z chrztem? PS. Oczywiście nie mam tu na myśli przyczyn zdrowotnych i tak dalej. Chodzi mi o zwyczajne, zdrowe dziecko. Na dobrą sprawę nie ma poważnego - religijnego! - powodu, żeby nie ochrzcić go tak szybko, jak się da. Przecież Bóg czeka! ----------------------- Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005) Odpowiedz Link
mama_kasia Re: zawsze tak myslałam! 11.10.06, 09:27 > Bo właściwie chętnie bym odwróciła pytanie - dlaczego zwlekać z chrztem? Chociażby dlatego, aby ochrzcić w Wielką Noc, aby zobaczyć, przeżyć znak zanurzenia w wodzie i wynurzenia z niej To jest powód religijny ) Odpowiedz Link
addria Re: zawsze tak myslałam! 11.10.06, 10:14 A np. część prostestanów może czekać z chrztem do momentu, kiedy dziecko stanie się dorosłym człowiekiem i będzie chciało w pełni świadomie przyjąć chrzest, który stanie się dla niego najważnieszym potwierdzeniem swojej wiary Odpowiedz Link
kulinka3 Re: zawsze tak myslałam! 11.10.06, 10:20 Mamo Kasiu, ale czy łaska w Wielką Noc jest lepsza od łaski w zwykłą niedzielę? Aby zobaczyć, przeżyć , jak piszesz, to są już powody dla nas, nie dla Pana Boga.On jest zawsze skuteczny, niezależnie od formy chrztu. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: zawsze tak myslałam! 11.10.06, 10:32 Tak, masz rację. Łaska jest ta sama, ale człowiek jest wrażliwy na znaki. I dlatego dla mnie, ale też dla tych, którzy na liturgię przychodzą, ten znak (szczególnie w tę Noc piękny, rozbudowany) ma znaczenie. Dla mnie ta Noc jest wyjątkowa, jedyna (nie ma takiej drugiej) i dlatego było dla mnie ważne, aby ochrzcić właśnie w tym czasie. Chrzest jest najważniejszym sakramentem dla chrześcijanina. Na sakrament małżeństwa też ludzie obierają stosowny czas, miejsce. A ta Noc to nie tylko wspomnienie, nie tylko liturgia, to uobecnienie nocy zmartwychwstania. Tak, to wszystko są powody dla nas: liturgia, sakramenty, znaki, modlitwa. Pan Bóg tego nie potrzebuje. To człowiek tego potrzebuje. A Bóg mu daje. Czemu nie miałabym z tego skorzystać? A przy okazji, zwykła niedziela wcale nie jest taka zwykła )) Odpowiedz Link
kulinka3 Re: zawsze tak myslałam! 11.10.06, 11:17 Kasiu ja wiem,że liturgia tych Świąt ma piękną oprawę i jest bogata w znaki i że jest wyjątkowa.Pierwsi chrześciajnie chrzcili też podczas Wielkiej Nocy. Dla mnie osobiście jednak istotniejsza jest sama łaska. Jak mawiają niektórzy,najmniejsza łaska uświęcająca, obecna w duszy dziecka po chrzcie, znaczy więcej niż dobra materialne całego wszechświata, więcej aniżeli cała stworzona natura, a nawet aniołowie. Gdybym miała czekać prawie rok, to na pewno bym nie wytrzymała, ale to moje zdanie. Twoja motywacja jest bardzo chrześciajńska i oparta na tradycji kościoła, wiele osób jednak czeka z bardzo błahych powodów. I dziekuję za piękne umotywowanie. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: zawsze tak myslałam! 11.10.06, 13:35 Nie od parady moja wspólnota nazywa się liturgiczną Odpowiedz Link
berek_76 Re: zawsze tak myslałam! 11.10.06, 10:48 > > Bo właściwie chętnie bym odwróciła pytanie - dlaczego zwlekać z chrztem? > > Chociażby dlatego, aby ochrzcić w Wielką Noc, aby zobaczyć, przeżyć > znak zanurzenia w wodzie i wynurzenia z niej To jest powód religijny ) Nie, ja te powody rozmaite rozumiem Chodzi mi tylko o to, że one są często kalibru "wygodnościowego" raczej niż merytorycznego. Dla mnie jest oczywiste, że ktoś woli poczekać z chrztem na moment, który jest dla niego szczególnie istotny - np. Wielkanoc - czy na przykład na to, aż kandydat na rodzica chrzestnego będzie mógł nim zostać czy cokolwiek. Chodziło mi o to, że nie ma jakiegoś jednego konkretnehgo, obiektywnego powodu, dla którego dzieci miałyby być chrzczone później. W KK, dodam ----------------------- Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005) Odpowiedz Link
mama_kasia Re: zawsze tak myslałam! 07.10.06, 09:40 Są też ci, którzy chrzczą szybko w momencie zagrożenia życia dziecka, bo mają (jeszcze) możliwość, żeby dać dzieciom to, co mają najcenniejszego - dar chrztu (oczywiście będąc zaledwie pośrednikami Boga). Dlaczego mieliby zwlekać? Jak dziecko odejdzie, już mu tego nie przekażą. Ale są też tacy, którzy nie mając zagrożenia życia u dziecka czekają nw Wielką Noc, aby ochrzcić dziecko w momencie, gdy przeżywamy najważniejsze prawdy naszej wiary. Czekają i cały rok - np. ja Odpowiedz Link
rycerzowa Re: zawsze tak myslałam! 07.10.06, 11:09 Kiedyś o tym pisałam, co nam wykładano na demografii - że wymóg jak najwcześniejszego chrztu chronił doczesne życie i doczesne szczęście dziecka. To jest punkt widzenia, że Pan Bóg jest Bogiem żywych, nie umarłych. Poza tym, jak się troche pomyśli, to chyba nic dziwnego, że teologia "zmienia zdanie". Pojedyńczy człowiek całe życie szuka Boga, stara się w miarę, jak dojrzewa, coraz lepiej poznać i zrozumieć Jego słowo. Tak samo Ludzkość przez stulecia rozważa, studiuje, docieka, co znaczy ,ze Pan jest dobry, mądry, sprawiedliwy. Teologowie są z nas - reprezentują poziom wiedzy właściwy dla swego czasu. Tak to rozumiem. Odpowiedz Link
mamaanieli Re: zawsze tak myslałam! 08.10.06, 13:21 Moje dzieci do chrztu szły na własnych nóżkach A swoją drogą to nawet wykształcone i na poziomie religijnym osoby mówiły nam: "I nie boicie się"? Hihi Odpowiedz Link
minerwamcg Grzech pierworodny istnieje nadal 08.10.06, 13:36 Ja jestem za najwcześniejszym chrztem z dwóch powodów. Jeżeli kogoś kocham, to nie chcę, żeby żył w grzechu, choćby i pierworodnym. To, że Bóg przewiduje dla nieochrzczonych dzieci "jakąś" drogę zbawienia nie znaczy, że grzech pierworodny został zniesiony, że nie jest on realnym i prawdziwym grzechem. Dlatego będę chciała, żeby moje dzieci były ochrzczone możliwie wcześnie - w razie jakiegoś nie daj Boże zagrożenia jeszcze w szpitalu. Po drugie, "jakaś droga zbawienia" - to brzmi trochę jak "nadzwyczajne ułaskawienie", jak "w wyjątkowych sytuacjach można..." Jak sama nazwa wskazuje, wyjątki są dla wyjątkowych sytuacji. Nie do stosowania w normalnej, codziennej praktyce, kiedy nie ma żadnego zagrożenia. Wolę, żeby moje dziecko doszło do nieba normalną, zwyczajną drogą, po prostu i bez żadnych nadzwyczajności. Złamałeś nogę - wezwij pogotowie. Masz katar - idź do przychodni. Odpowiedz Link
minerwamcg I jeszcze jedno - łaska uświęcająca 08.10.06, 16:13 Według Kościoła Katolickiego chrzest daje człowiekowi łaskę uświęcającą. Osobiście uważam ją za rzecz niezwykle cenną (tym bardziej, że przez dłuższy czas byłam jej pozbawiona) - i dlatego chciałabym, żeby moje dziecko ją otrzymało możliwie najwcześniej, nawet jeśli bez niej dzieki Bożemu miłosierdziu w jakiś sposób będzie mogło być zbawione. Jeżeli mam coś cennego, to chcę się tym podzielić z moimi najbliższymi, chcę, żeby oni też to mieli - nawet jeśli bez tego nie umrą Chcę, żeby nasze dziecko od początku należało do Boga, nie tylko jako stworzenie do Stwórcy, ale też jako chrześcijanin z wyboru: na razie naszego, rodziców - a potem własnego. Odpowiedz Link
sion2 Re: I jeszcze jedno - łaska uświęcająca 09.10.06, 14:22 Zgadzam się z wypowiedzią minerwamcg. Ja też o dzawsze myślałam że takie dzieci zmarłe bez chrztu nie z wlasnej winy, są zbawiane przez Boga. Na moim kursie teologii także nikt nam nie kazal wierzyć że te dzieci są potępiane a teorię o dziwnym miejscu ni to niebie ni to piekle jako stanie przebywania tych duszyczek zawsze przedstawiano nam jako tylko jedną z teorii. Nie ma zadnego dramatu pt czy warto słuchać nauki Kościola skoro ona się zmienia gdyż nauka kościola odnosnie sakramnetów byla zawsze taka że są one nośnikami laski, znakami poprzez które nas Bóg zbawia i uświęca ale Bóg nie jest związany znakami które sam ustanowił. Gdy ktos jest w stanie grzechu ciężkiego, umiera i nie ma księdza w poblizu do spowiedzi a żałuje za grzech, Bóg mu go odpusci choć nie ma sakramentalnego rozgrzeszenia. kościół nigdy nie oglosil uroczyscie że dzieci zmarle bez chrztu są potępiane - glosił tylko konieczność chrztu do zbawienia - a naprawdę w takih kwestiach liczy się każde slowo i sformulowanie. Ogloszenie że dzieci poronione, zmarle wczesnie bez chrztu są zbawiane jest zgodne także z zawsze głoszoną nauką o pragnieniu chrztu przez kościół, o pragnieniu samego Boga aby wszyscy byli zbawieni - jak możnaby twierdzić że niezawiniony brak znaku zewnętrznego może stanowić dla Boga przeszkodę... Jednoczesnie rewelację Timesa że ogloszenie takiej prawdy przez B16 jest polityczną zagrywką w celu zdobycia dla kościoła ludow afrykanskich uważam za śmieszne i niedorzeczne, pokazujące jak media próbują na siłę ze wszytskich gestów, slów, homilii, prezmówien papieża zrobić wielka politykę. Odpowiedz Link