Dodaj do ulubionych

Zaproszenie na chrzest dla osoby towarzyszącej?

30.01.07, 14:45
Chciałabym zapytać czy wysyłając zaproszenie na chrzest (msza oraz obiad dla
rodziny, gdyż są z daleka wszyscy) do chrzestnej mojego dziecka, która nie
jest w związku małżeńskim ani nieformalnym związku 'pozamałżeńskim', powinnam
ją prosić z osobą towarzyszącą??
Wiem, że spotyka się z chłopakiem i gdyby chodziło o wesele nie miałabym
wątpliwości, gdyż tak właśnie należy postąpić. W przypadku tego rodzinnego
spokania (w tym wypadku w wąskim gronie 13 osób) mam wątpliwość.

Jak się na to zapatruje 'kodeks' grzecznego zachowania?? wink
Obserwuj wątek
    • karynk Re: Zaproszenie na chrzest dla osoby towarzyszące 30.01.07, 14:49
      Jeśli razem mieszkają i wiodą życie jak małżenskie to moim zdaniem tak.
      Ale jeśli to tylko spotykanie się, i może coś z tego zwiażku będzie,
      a może i nie to nie widzę potrzeby zapraszania.
      • aspirina Re: Zaproszenie na chrzest dla osoby towarzyszące 30.01.07, 15:25
        ona jest na 4. roku studiów, są parą od ponad roku i 'pomieszkują razem' choć
        nieoficjalnie.. na moje oko może coś z tego będzie, może nie.. wink
        współcześnie trudno stwierdzić czy para wiedzie życie 'jak małżeńskie' czy
        tylko częściowo i które kryteria o tym decydują.. w tym wypadku może to, że w
        tym samym mieszkaniu mieszkają jeszcze 2 koleżanki ze studiów.. wink
        • baba67 Re: Zaproszenie na chrzest dla osoby towarzyszące 30.01.07, 15:51
          Po co ?
          Poszalalo spolecenstwo z tymi osobami towarzyszacymi.
          Chrzest bedzie z orkiestra? Musi miec pare do tanca?
          Niedlugo to na stype tez obowowiazkowi osoba towarzyszaca bedzie musiala byc-
          no bo smutno tak samej na tej stypie...sami nieznajomi...
    • buba011 osoba towarzysząca, to nie koniecznie ktoś do pary 30.01.07, 18:22
      Taką osobą może być prawnuczek, dysponujący autem, dla 94-letniej babci.
      Dla 19-latki*, kolega(sensu stricto) ze studiów. Osobę dorosłą zapraszamy z OT.
      Pamiętajmy o dojeżdzie singla na imprezę, np; 500km pociągiem. Rozróżnianie
      typu imprezy i kalkulowanie o domniemanych powiązaniach między zapraszaną(ym) a
      OT jest dużym nietaktem.
      *OT "przysługuje" osobie dorosłej tj. samodzielnej. Nieporozumieniem jest też
      sytuacja; szukania "na siłę" OT, bo tak było na zaproszeniu.
      • baba67 BZDURA 30.01.07, 22:00

        • baba67 Re: BZDURA 30.01.07, 22:06
          Jasne, urzadze stype(no bo niezaleznie od imprezy, prawda?) i kazdemu kuzynowi
          zasugeruje przyjscie z kolezanka ze studiow, a kazdej kuzynce z kolega. Zamowie
          orkiestre i w takt marsza zalobnego beda sie cholernie dobrze bawic.
          Przyklad babci z wnuczkiem jest OK-jedno i drugie nalezy do rodziny, zatem na
          uroczystosci rodzinnej znalezc sie powinni.
          Zadnych dziwnych osob na uroczystosci rodzinne nie zapraszam, zapraszac nie
          zamierzam i uwazam ze jestem w porzadku.SV sie zmienia, zdrowy rozsadek na
          szczescie nie. A on jest podstawa dobrego wychowania.
        • buba011 Re: BZDURA - krzyk(duże litery)- brak argumentów 02.02.07, 21:03
    • buba011 + link 30.01.07, 18:26
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=50327304&v=2&s=0
    • kora3 Wydaje mi się to w ogólnosci zbyteczne 02.02.07, 10:39
      Chciny,czy komunie to imprezy czysto rodzinne, na ogół bez tańców, a zatem nie
      widzę potrzeby w zapraszaniu wszystkich z osobami tow.
      Wyjatek od tej reguły stanowią jak mi sie wydaje ludzie bedący w nieformalnym,
      ale stałym zwiazku, jak np. konkubinat, albo oficjalni narzeczeni, reszta na
      chrzciny, czy komunie nie musi mieć osób towarzyszacych, a przynajmniej
      zapraszający z takowymi zapraszać nie musi.
      • baba67 Re: Wydaje mi się to w ogólnosci zbyteczne 02.02.07, 12:30
        Boze, nareszcie ktos normalny sie odezwal smile
        Ja zreszta nie jestem pewna, czy osoba zyjaca w nieformalnym stalym zwiazku
        nadaje sie na chrzestna...u nas to sie niestety sens uroczystosci religijnych
        kompletnie zatracil-na pewno nie wybralabym kogos kto nie jest religijny.
        Ale to SV wobec Pana Boga szwankuje.
        • buba011 religia, wiara to temat; delikatny, imtymny. 02.02.07, 21:01
          Istnieje określenie, wyznawca(obojętnie jakiej religii) ... nominalny.
          Jakiemu Bogu(idolowi), kto wierzy, widać po jego zachowaniu. Czyż nie chodzi o
          upodobnianie się do ... ideału.
          • kora3 Bubo masz rację, ale ... 03.02.07, 16:49
            buba011 napisał:

            > Istnieje określenie, wyznawca(obojętnie jakiej religii) ... nominalny.
            > Jakiemu Bogu(idolowi), kto wierzy, widać po jego zachowaniu. Czyż nie chodzi o
            > upodobnianie się do ... ideału.

            W całej rozciagłosci masz świeta racje .. ale smile paradoksalnie Baba też smile
            Po prostu o ile kiedyś w KRK nie zwracano tak uwagi bacznej na to, czy kandydaci
            na chrzestnych mają sakrementa w porządku, o tyle teraz - tak . I neizaleznie od
            woli rodziców dziecka moze byc kłopot z ksiezdem po prostu. Bywa róznie, ale jak
            podkreślam niezależnie od tego co my sami uwazamy w kwestii rodziców chrzestnych
            dla naszego potomka, brak ślubu koscielnego, życie w zwiazku neisakramentalnym,
            brak niektórych sakramentów moga być dla Kosciola przeszkodą formalną dla
            uznania kogoś za godnego w swietle praw kościelnych bycia chrzestnym.
        • kora3 Re: Wydaje mi się to w ogólnosci zbyteczne 03.02.07, 16:45
          baba67 napisał:

          > Ja zreszta nie jestem pewna, czy osoba zyjaca w nieformalnym stalym zwiazku
          > nadaje sie na chrzestna...u nas to sie niestety sens uroczystosci religijnych
          > kompletnie zatracil-na pewno nie wybralabym kogos kto nie jest religijny.
          > Ale to SV wobec Pana Boga szwankuje.

          Masz rację Babo - w Kosciele osoby żyjące w zwiazku nieformalnym raczej nie sa
          dobrze widziane w charakterze chrzestnych ...

          I ja tez nie o chrzestnych myslałam koniecznie, tylko w ogóle o zaproszonych
          gosciach - przeciez bywaja mniejsze i wieksze chrzciny ...
          • yorryk Re: Wydaje mi się to w ogólnosci zbyteczne 03.02.07, 20:34
            Co do gosci to ok, przeciez rozna ma sie rodzine-nie dziele ludzi na
            religijnych i nie tylko na fajnych o niefajnych i tymi fajnymi utrzymuje kontakty.
            • kora3 no jasne :) 04.02.07, 12:28
              yorryk napisał:

              > Co do gosci to ok, przeciez rozna ma sie rodzine-nie dziele ludzi na
              > religijnych i nie tylko na fajnych o niefajnych i tymi fajnymi utrzymuje kontak
              > ty.

              Nie w tym rzecz smile

              Moja wypowiedź tyczyła się polemiki baby i buby ....
      • buba011 ... nasuwa się pytanie(niejedno): 02.02.07, 20:50
        - co to jest nieformalny, a stały związek i dlaczego uprzywilejowany?
        - Jak zdefiniować konkubinat, gdzie jest granica?
        - A związek czy konkubinat nieheteroseksualny?
        - Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia?
        - Czy konkubina(ent) to OT czy nie?
        - Czy wypada chrzestnej bez OT, podarować 1/2 (połowę) roweru w prezencie?
        - Kto daje nam prawo szufladkować drugiego człowieka?
        • baba67 Re: ... nasuwa się pytanie(niejedno): 03.02.07, 12:21
          Ad 1 jesli slysze taki bzdury, musze krzyczec-a argumenty w nastepnym poscie,
          bo mi ucieklo za szybko.
          Ad 2 tolerancja ma swe granice gdyby tak nie bylo to wszystko byloby nijakie
          jak nieosolone flaki.
          Ja nikomu do lozka nie zagladam, ale denerwuje mnie kiedy widze jak wazne dla
          mnie symbole staja sie folklorem.Oczywiscie mozna sobie wziac na chrzestna
          burdelmame i niby nie powinno mnie to obchodzic.Ale obchodzi.Kobita w
          nieformalnym zwiazku moze byc przyzwoita i przemila i moge sie z nia osobiscie
          przyjaznic, ale nie jest religijna, a taka powinna byc chrzestna.
          Jesli na jakims meczu Niemcy na przyklad na melodie naszego hymnu zaczeli by
          spiewac jakies piwne sprosnosci to tez by Cie obchodzilo, jesli nie jestes
          renegatem.Odczucia sa podobne.Jesli nie rozumiesz, to trudno.
          • baba67 Re: ... nasuwa się pytanie(niejedno): 03.02.07, 12:33
            Bycie przyzwoitym katolikiem to nie zaden ideal-mozna wziac slub jesli sie
            chce.Nie sugeruj, ze jakichs cudow oczekuje.Jesli ktos chce miec wiecej niz
            jednego malzonka to jego sprawa,ale niech nie twierdzi, ze ci ktorzy sa dozgonni
            jacys nienormalni sa.
        • kora3 odpowiadam :) przynajmniej na czesc 03.02.07, 17:04
          buba011 napisał:

          > - co to jest nieformalny, a stały związek i dlaczego uprzywilejowany?

          Piszą nieformalny a stały miałan na myśli oficjalne narzezceństwo (przecież
          nigdzie sie nie rejestruje zareczyn smile albo konkubinat smile

          Jeśli ludzie mieszkają ze sobą na stałe, stanowią rozdinę bez papieru, ale żyja
          wspólnie, uczestnioczą wzajemnie w zyciu swoich rodzin to jest to zwiazek stały,
          nieformalny.

          > - Jak zdefiniować konkubinat, gdzie jest granica?

          Jak wyzej - wspólne życie, tyle, ze bez ślubu smile

          > - A związek czy konkubinat nieheteroseksualny?

          Wg mnie nie ma to znaczenia ....
          Ale zapraszajacy i zapraszani powinni sie mocno zastanowić sad Bo niestety w
          Polsce (acz nie tylko) taka pare moga spotkac nieprzyjemnosci, nie wszystkie
          pary chcą sie też uijawniać rodzinie czy szerszemu gronu znajomych, tu wszystko
          zależy od okolicznosci i samej chęci pary homoseksualnej, dla mnie zupełnie bez
          znaczenia jest, czy para jest hetero, czyy homo.

          > - Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia?

          nie - istnieje tylko zauroczenie od pierwszego wejrzenia, wg mnie oczywiscie ...

          > - Czy konkubina(ent) to OT czy nie?
          W zasadzie - nie ...
          Konkubina, czy konkubent sa podobnie jak narzeczony, czy narzeczona traktowani
          de facto jako współmałzonek zapraszanego. Na ogół w kregu rodziny ludzie tacy
          sie po prostu znają .. . Woele zależy od okolicznosci, stopnia zazyłosci ...

          > - Czy wypada chrzestnej bez OT, podarować 1/2 (połowę) roweru w prezencie?

          Oczywiście smile Bywa, ze dwójka chrzestnych składa się na jeden prezent - bardzo
          kosztowny. Zresztą Bubo smile wróc uwagę, ze nawet jkeśli chrzesni pojawiają sie na
          ceremonii chrztu i na przyjęciu z np. współmałżonkiem też mówi sie "To Stasio
          dostał od chrzestnej (sic) a tamto od chrzestnego" a nie od chrzestnej z m,ezem
          , czy chrzestnego z zona smile godnosc chrzestnych jest pojedyncza i nie przechodzi
          nawet na współmałzonków, a tym bardziej osoby toiwarzyszace np. kolezankę,
          aktualnego chłopaka ...Takie osoby nie są zobowiązane partycypowac w kosztach
          prezentu, chyba,z e wyrazają taka wolę, acz w przypadku osób stricto
          towarzyszacych należałoby odrzucić taka propozycję ...

          > - Kto daje nam prawo szufladkować drugiego człowieka?

          A kto nam daje prawo, by nam dyktowac, ze na chrzciny należy zapraszać kolegów,
          koleżanki, przyjaciół, chłopakóe i dziewczyny naszych krewnych?

          Nikt nikogo nie szufladkuje Bubo - na serio uwazam, ze chrzciny to uroczystosc
          RODZINNA i nie ejst nietaktem zapraszanie na nie osób które sa spoza kregów
          rodziny, wyjątek wg mnie stanowią oficjalni narzeczeni i już ..
          • baba67 Re: odpowiadam :) przynajmniej na czesc 11.02.07, 09:39
            kora3 napisała:

            kosztowny. Zresztą Bubo smile wróc uwagę, ze nawet jkeśli chrzesni pojawiają sie n
            > rezentu, chyba,z e wyrazają taka wolę, acz w przypadku osób stricto
            >
            > chrzciny to uroczystosc
            > RODZINNA i nie ejst nietaktem zapraszanie na nie osób które sa spoza kregów
            > rodziny, wyjątek wg mnie stanowią oficjalni narzeczeni i już ..
            >

            Nic dodac nic ujac-wlasnie NIETAKTEM (wobec innych czlonkow rodziny)jest
            robienie ze stypy spedu towarzyskiego.Co do chrzcin to odbywaja sie ona na ogol
            w domu,duza czesc spoleczenstwa mieszka w blokach, wiec nawet z praktycznego
            punktu widzenia idea OT ujest absurdalna.
            • buba011 ostatnia droga, konselacja 14.02.07, 12:08
              baba67 napisał:

              > Nic dodac nic ujac-wlasnie NIETAKTEM (wobec innych czlonkow rodziny)jest
              > robienie ze stypy spedu towarzyskiego

              -jak się zachować, gdy na pogrzebie pojawia się;
              osoba bardzo bliska dla zmarłego, z OT- nie pasującą do naszej(czytaj, Twojej -
              Babo) koncepcji sv?

              • yorryk Re: ostatnia droga, konselacja 14.02.07, 12:25
                Przeciez ja nie pisze o osobach bliskich zmarlemu!
                Mam duzy szacunek dla Twojej inteligencji, zatem nie udawaj Greka.
                W swych postach sugerujesz, ze kuzyn przybywajacy na pogrzeb cioci oraz stype
                ma prawo przyjsc z kim zechce,nawet z osoba, ktora rzeczonej cioci nie znala w
                ogole, poniewaz mieszka w Rzeszowie na przyklad-kuzyn oczywiscie i bedzie mu sie
                nudzilo w pociagu. I ja mam obowiazek zaprosic kuzyna z kolezanka lub
                dziewczyna, ktora nie jest zadna oficjalna narzeczona ma stype.
                O wez takich kuzynow kilku, a kazdemu sie nudzi w pociagu.
                Pomijam kwestie finansowe takiego wmuszania osob towarzyszacych, ale skupiam
                sie na samopoczuciu bliskich czlonkow rodziny, chcacych swoj smutek podzielic z
                bliskimi.
                • baba67 Re: ostatnia droga, konselacja 14.02.07, 12:27
                  przepraszam, maz sie znow nie wylogowal.
                • buba011 ... o śmierci i pogrzebie się powiadamia. 14.02.07, 12:59
                  Żałobników, osoba "organizująca" pogrzeb zaprasza na cmentarzu, przed
                  rozejściem.
                  Dylemat - brat(64 lata) zmarłego, z OT - atrakcyjną brunetką(lat 22), nikomu
                  nie dodąd znaną.
                  - co sugerujesz?
                  _________
                  sv - podpowiada, że z zaproszenia na konselację, można nie skorzystać - ze
                  zrozumiałych względów.
                  • baba67 Re: ... o śmierci i pogrzebie się powiadamia. 14.02.07, 13:22
                    Tak wlasnie jest i w moich stronach, dlatego pisze o wmuszamiu osob
                    towarzyszacych, bo skoro kuzyn juz sie z kolezanka z tego Rzeszowa przytelepal,
                    to przeciez nie zostawie ich bez gosciny.
                    Stwierdzam tylko, ze rzeczony kuzyn postapil nietaktownie, podobnie brat,
                    ktorego nie zaprosic przeciez nie mozna.
                    Wlasnie to mnie w Twoim poscie tak zbulwersowalo, ze usilujesz podobne
                    praktyki,bardzo krepujace i czesto stawiajace w klopotliwej sytuacji
                    organizatorow stypy(a stosunkowo niedawno wystepowalam w tej smutnej roli)
                    przedstawic jako obowiazujacy bon ton.Przyjecie konsolacyjne tez trzeba przedtem
                    przygotowac, zamowic sale , podac orientacyjna liczbe osob, a tu masz kuzyni z
                    kolezankami, kuzynki z kolegami, brat z panienka a wszyscy przyjezdni.
                    Uwazasz, ze to w porzadku wobec organizatorow i rodziny?
                    Nie zaprosze siostry z mezem, bo kuzyna z Rzeszowa z kolezanka musze ugoscic ?

                    Mam nie robic stypy, bo nie mam na 100 osobowe przyjecie(organizowane w 2 dni)?
                    Ze zdrowym rozsadkiem nie ma to nic wspolnego, a SV ma ludziom zycie ulatwiac,
                    a nie komplikowac.
                    • buba011 mimo, że sv ułatwia życie, niezrozumienie go(sv) 14.02.07, 13:46
                      ... komplikuje.
                      _______________________
                      sv, określa konselację jako poczęstunek niezbyt długi i nie nadzbyt wystawny
                      poczęstunek. Obecność osób bliskich, działa kojąco na samopoczucie -
                      "organizatora" stypy. Dlaczego wszystko sprowadzać do do tak praktycznej
                      nauki, jak ... ekonomia(baba67 napisał:

                      > dlatego pisze o wmuszamiu osob
                      > towarzyszacych, bo skoro kuzyn juz sie z kolezanka z tego Rzeszowa
                      przytelepal,
                      > to przeciez nie zostawie ich bez gosciny.
                      > Stwierdzam tylko, ze rzeczony kuzyn postapil nietaktownie, podobnie brat,
                      > ktorego nie zaprosic przeciez nie mozna.
                      > Wlasnie to mnie w Twoim poscie tak zbulwersowalo, ze usilujesz podobne
                      > praktyki,bardzo krepujace i czesto stawiajace w klopotliwej sytuacji
                      > organizatorow stypy(a stosunkowo niedawno wystepowalam w tej smutnej roli)
                      > przedstawic jako obowiazujacy bon ton.Przyjecie konsolacyjne tez trzeba
                      przedte
                      > m
                      > przygotowac, zamowic sale , podac orientacyjna liczbe osob, a tu masz kuzyni z
                      > kolezankami, kuzynki z kolegami, brat z panienka a wszyscy przyjezdni.
                      > Uwazasz, ze to w porzadku wobec organizatorow i rodziny?
                      > Nie zaprosze siostry z mezem, bo kuzyna z Rzeszowa z kolezanka musze ugoscic ?
                      >
                      > Mam nie robic stypy, bo nie mam na 100 osobowe przyjecie(organizowane w 2
                      dni).
                      )?
                      • baba67 Re: mimo, że sv ułatwia życie, niezrozumienie go( 14.02.07, 19:17
                        Ale zycie sklada sie wlasnie z rzeczy praktycznych i SV ma temu praktycznemu
                        zyciu sluzyc.
                        Nawet jesli mowimy o rodzinie arystokratycznej, dysponujacej gotowka, palacem
                        i sluzba to jestem absolutnie pewna, ze na stype osob towarzyszacych sensu
                        stricte sie nie zapraszalo.I ze tez osoby sie liczylo, bo wymagala tego organizacja.
                        Wiedze te zawdzieczam pasji do pamietnikow ktorej sie kiedys oddawalam.
                        Czy naprawde uwazasz ze tlum ludzi, z ktorych czesc widze(jako zalobnica )na
                        oczy pierwszy raz w zyciu, a o ktorych wiem, ze zmarlej osoby nie znaly jest
                        wspanialym pomyslem na stype.
                        Coz, jesli tak, to sobie zapraszaj kogo chcesz, ale nie wmawiaj ludziom, ze tak
                        by powinno.
                        Czy tak trudno przyznac, ze sie napisalo bzdure zamiast odwracac kota ogonem ?
                        Czy ktos tu jeszcze ma takie poglady na stype i osobuy towarzyszace jak buba?
                        • buba011 Babo przemiła, zechciej używać argumentów, a 14.02.07, 20:56
                          mniej fantazjować.

                          baba67 napisał:

                          > Wiedze te zawdzieczam pasji do pamietnikow ktorej sie kiedys oddawalam.

                          > Czy tak trudno przyznac, ze sie napisalo bzdure zamiast odwracac kota ogonem ?
                          > Czy ktos tu jeszcze ma takie poglady na stype i osobuy towarzyszace jak buba?

                          - dlaczego rozpaczliwie wzywasz pomocy?
                          - prosto odpowiedz na moje pytanie.
                          - mówmy o: OT, pogrzebie, stypie czy o czym kolwiek chcesz, ale nie
                          o ...bubie wink .
                          • baba67 Re: Babo przemiła, zechciej używać argumentów, a 14.02.07, 23:22
                            Bubo uroczy,
                            po pierwsze, uzylam kilku argumentow, jesli ich nie widzisz, to mi przykro, ale
                            jasniej nie umiem. Za to po twojej stronie zadnych argumentow nie widze oprocz
                            jakis ogolnikow i wzajemnej zyczliwosci wszystkich do wszystkich.
                            Po drugie na jakiej podstawie twierdzisz ze fantazjuje-tak sie sklada, ze
                            jestem historykiem, historia kultury zawsze mnie bardzo interesiwala,
                            pamietnikow w przeczytalam sporo, nawet z jednego pisalam prace magisterska
                            Po trzecie, nie wiem gdzie sie dopatrzyles tej rozpaczy-wiem, ze czlowiek
                            czesto widzi to, co chce widziec, ale wspomiany zwrot retoryczny sluzyc mial
                            ozywieniu dyskusji, zawsze ciekawszej jesli dyskutantow jest wiecej.
                            Watpie, czy ktos by mnie przekonal w tej akurat sprawie, ale ciekawe argumenty
                            chetnie poczytam.
                            Nie bedzie juz argumentow ad personam, to niepotrzebne .
                            • buba011 Babo, przechodzisz w przeciwną skrajność. 15.02.07, 19:34
                              Teraz pomijając temat, promujesz siebie. Tytuł zawodowy na netowym forum? Ono
                              rządzi się innymi prawami. Prowokujesz dyskusję na Twój temat.
                              Dowartościowanie? Wiedzę trzeba umieć zastosować.
                              Buba - wykształcenie ponadpodstawowe.

                              baba67 napisał:
                              > Watpie, czy ktos by mnie przekonal w tej akurat sprawie, ale ciekawe argumenty
                              > chetnie poczytam.

                              Umknął, Ci post Agnime.

                              Historyk, kulturoznawca zapewne zna - złotą regułę Jezusa z Kazania na Górze.
                              BG 1632r Mt 7:12-a, - Wszystko tedy, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili,
                              tak i wy czyńcie im;.
                              Na tej myśli zbudowany jest sv, Znał ją(regułę) Jerzy VI podejmując gościną
                              Gandiego.
                              Kierując się powyższą zasadą można po pochówku, zaprosić do 50-metrowego
                              mieszkania 150 osób.
                              Twoje posty zdrdzają jednak zamiłowanie do księgowości i ekonomii.

                    • agni_me o ślubie też się powiadamia 14.02.07, 13:56
                      babo,

                      cała ta dyskusja jest pozbawiona sensu. Zakłada, że sv obowiązuje jedną stronę -
                      zapraszającego. Otóż nie. Obowiązuje dwie strony - zapraszającego i
                      zaproszonego. Zasady grzeczności działają "wielostronnie". Jedną z nich jest,
                      że na uroczystości przeznaczone dla bliskich nie przyprowadza się osób
                      przypadkowych i nie oczekuje się dlań zaproszeń. I tu leży sedno. Jeśli się
                      spojrzy z tej - moim zdaniem - właściwej strony, problem znika. Strony mają
                      wczuć się w oczekiwania i możliwości i wedle nich zapraszać, zaproszenia
                      przyjmować albo nie. Nie ma ścisłych zasad - ma być życzliwość i zrozumienie. I
                      rozsądek. A wtedy zawsze będzie grzecznie.
                      Pozdrawiam, lubię twoje zdroworozsądkowe podejście.
                      • baba67 Re: o ślubie też się powiadamia 14.02.07, 19:07
                        Absolutnie sie z Toba zgadzam,ale jesli poczytasz sobie posty buby to jasno z
                        nich wynika, ze KAZDA dorosla osoba zapraszana na JAKAKOLWIEK impreze MA PRAWO
                        do przyprowadzenia ze soba osoby towarzyszacej i organizatorzy MAJA OBOWIAZEK
                        sie z taka koniecznoscia liczyc.
                        Stad tez moje zbulwersowanie, bo buba chce uchodzic za autorytet, a moim
                        zdaniem nie tylko nie ma racji,ale poglady przez niego gloszone sv wrecz
                        zaprzeczaja.
                      • baba67 Re: o ślubie też się powiadamia 14.02.07, 19:28
                        Piszesz tu o zawiadamianiu o slubie.
                        Jest to dla mnie jako Mazowszanki (nie mylic z woda smilebardzo ciekawe, bo tu
                        sie albo zaprasza na slub, albo na slub i wesele. Zawiadomien o slubie nie ma-to
                        wielkopolski obyczaj.Zawiadamia sie tych, ktorych nie zaprasza sie na wesele, a
                        zawiadomienie jest rownoznaczne z zapraszaniem na slub. Tak mi to wytlumaczono,
                        bowiem mialam tam dobrych znajomych.
                        Pisze to nie w sensie polemiki, tylko ku podzieleniu sie refleksja.
                        Na pewno(w przypadku w/w znajomych nie bylo tak, ze po slubie zapraszalo sie na
                        wesele. Ci, ktorzy mieli zawiadomienia, a przyjechali takiego zaproszenia sie
                        nie spodziewali i nie byli na nie przygotowani ani strojowo, ani gotowkowo,
                        zatem do zapraszania na stype tego porownac sie nie da. Moze w Twoich stronach
                        jest inaczej.
    • raptulus Re: Zaproszenie na chrzest dla osoby towarzyszące 15.02.07, 00:24
      Sedno pytania gdzieś umknęło w dygresjach i dywagacjach.
      Na uroczystości rodzinne zaprasza się rzeczywistych, a nie potencjalnych
      członków rodziny ale łącznie z oficjalnymi narzeczonymi.
      Zdrowo jest zadać sobie pytanie jak ten chłopak by się czuł w tym bardzo
      rodzinnym gronie.
      Rekapitulując, nie ma powodu do zapraszania go nawet jeśli trzeba dojechać 500
      km to kobiety potrafią taką trasę przejechać pociągiem samotnie, a podróże
      takie nie są niebezpieczne dla życia i zdrowia.
      • buba011 bardzo dobre pytanie, Mieczysław Fogg: - zapraszam 15.02.07, 01:12
        wszyskich państwa na sali i tych przed ekranami telewizorów, na moje setne
        urodziny. Panu Mieczysławowi zabrakło 11-stu lat, ale wszyscy obecni braliśmy
        to jako konwencję dobrej zabawy. Prawdopodobnie tak postąpiłby omawiany chłopak.
        ______________________
        Co innego zaprosić, a zaproszenie przyjąć. Powyżej wspomniała o tym Agnime, ja
        również.
        A konkubentów zapraszamy?
        • baba67 Re: bardzo dobre pytanie, Mieczysław Fogg: - zapr 15.02.07, 12:14
          To znaczy w konwencji dobrej zabawy mam wszystkich zapraszac na chrzest mojego
          dziecka? Albo pogrzeb cioci ? Bo nie zrozumialam?
          Osoba publiczna oczywiscie ma prawo cos takiego powiedziec, zwlaszcza ze
          uroczystosc jest oddalona w czasie. a nawet jesli nie jest to wszyscy oczywiscie
          rozumieja, ze jest to zaproszenie symboliczne.
          Przyklad nijak sie ma do calkiem normalnego zgromadzenia rodzinnego.
          Nie rozumiem dlaczego mam zapraszac kogos, kogo naprawde nie chce zaprosic ,
          obojetnie z jakich powodow.
          Dla mnie to czysta hipokryzja ew, rodzaj testu czy jestem dobrze wychowana (i
          nie przyjme) czy tez nie.
          Popisywanie sie falszywa goscinnoscia ze strony gospodarzy.
          Udawanie, udawanie, udawanie-a przeciez takim zacietym zwolennikiem
          asertywnosci bez wzgledu na wszystko byles Bubo tak niedawno...

          Co do narzeczonych-zaprasza sie ich na stype nawet jesli nieboszczyka nie znali,
          jesli oczywiscie wyrazaja takie zyczenie.
          Wydaje mi sie, ze konkubentow ze stazem traktuje sie jak malzenstwo.
          • buba011 brak pewności? 15.02.07, 19:50
            baba67 napisał:
            > Wydaje mi sie, ze konkubentow ze stazem traktuje sie jak malzenstwo.

            sprecyzuj proszę, długość stażu, żeby nie było - dowolnej interpretacji wink.

            > To znaczy w konwencji dobrej zabawy mam wszystkich zapraszac na chrzest mojego
            > dziecka? Albo pogrzeb cioci ? Bo nie zrozumialam?

            na chrzest kogo chcesz.
            nekrolog, powiadamia. Literatura mówi: Morderca wraca na miejsce zbrodni(nie
            raz przychodzi na pogrzeb. Nie masz na to wpływu.
            • baba67 Re: brak pewności? 15.02.07, 20:02
              No wlasnie MOGE a NIE MUSZE, jak to na poczatku zasygerowales- nie mam zadnego
              obowiazku zapraszania przyleglosci nie bedacych malzonkami ani narzeczonymi na
              chrzest ani tez na kameralne wesele.
              Konkubinat w roznych rodzinach traktuje sie inaczej-w bogobojnych w w ogole sie
              takich bezboznikow nigdzie nie zaprasza.
              Ja nie wiem, w mojej rodzinie nie ma konkubinatow, jak sie pojawia to Ci odpowiem.
              Nie o pogrzeb mi chodzilo oczywiscie tylko o stype.
              • baba67 Re: brak pewności? 15.02.07, 20:06
                A co do stazu, to chyba interpretuje rodzina zapraszajaca czyz nie?
                Ja nie wiem, nie mam takiego problemu, jakos wszyscy sa fanami instytucji
                malzenstwa.
                • buba011 j.w. 15.02.07, 22:28
                  • buba011 powinno być: jak poniżej 15.02.07, 22:29
              • buba011 Ty, masz prawo zapraszać kogo uważasz, 15.02.07, 22:25
                a zapraszany ma prawo podziękować, za zaproszenie solo.
                Może to powiedzieć; wprost lub ogródkiem.

                baba67 napisał:
                > Ja nie wiem, w mojej rodzinie nie ma konkubinatow, jak sie pojawia to Ci odpow
                > iem.

                -nie pytam, o Twoją rodzinę, ale o Twoje rozwinięcie stanowiska w omawianym
                temacie. Pogląd chyba masz, skoro się wypowiadasz.

                > Nie o pogrzeb mi chodzilo oczywiscie tylko o stype.

                -odpowiadam na Twoje pytania, pisz wolniej.
                Możesz nie zaprosić nikogo, nie żart, zależy od samopoczucia. Jedni potrzebują
                bliskości innych, inni przeciwnie. Powtarzam; za drobny poczęstunek osoba
                pogrążona w żalu, może otrzymać ... ogromne pokrzepienie. To leży w
                jej "interesie".
                • baba67 Re: Ty, masz prawo zapraszać kogo uważasz, 16.02.07, 12:40
                  Nie mam stanowiska na temat konkubinatow-nie mienie sie tu zadnym autorytetem i
                  nie musze miec stanowiska na temat wszystkiego.W roznych rodzinach jest roznie.

                  Obecnie przedstawiane Twoje stanowisko podoba mi sie.MOGE , ale NIE MUSZE
                  zapraszac wszelkich przyleglosci i jestem w porzadku co do stosunkow
                  miedzyludzkich.Nietaktem jest natomiast przywozenie roznych osob na uroczystosci
                  rodzinne bez wstepnego chociazby wywiadu i wyczucia czy sobie kogos takiego
                  zycza zapraszajacy . MAJA PRAWO i SA W PORZADKU jesli sobie nie zycza.NIE MUSZA
                  zapraszac krewnych i znajomych kroliczka. To tyle.

                  Poprzednie Twoje posty sugerowaly zupelnie cos innego i bylo to dla mnie
                  stanowisko absurdalne.
                  • buba011 Ja nie zmieniłem zdania. To Ty, rozszerzasz wątek 16.02.07, 12:57
                    o kwestie, przyprowadzania przez kogokolwiek osób niezaproszonych.
                    A to całkiem nowa sprawa, a nie osłabienie mojego stanowiska do poprzedniej.
                    - małe, qui pro quo.
                    • baba67 Re: Ja nie zmieniłem zdania. To Ty, rozszerzasz w 16.02.07, 13:10
                      No to Cie nie rozumiem i nie zrozumiem. Moje stanowisko
                      przedstawilam.Koniecznosci zapraszania na uroczystosci rodzinne osob spoza
                      rodziny i naprawde bliskich znajomych po prostu nie uznaje i zdania nie zmienie.
                      Najprawdopodobniej roznice miedzy nami wynikaja z roznic w wychowaniu rodzinnym.
                      Kazdy czytajacy to forum wybierze sobie opcje jaka chce-ja pisze jak jest w
                      moim srodowisku.
                      • buba011 Człowiek broni błędów, które kocha. Seneka Mł. 16.02.07, 13:18
                        • baba67 Otoz to bubo, otoz to...niektorzy lubia absurdy... 16.02.07, 21:59

                          • buba011 a tak konkretnie; kto? co? 17.02.07, 15:16
                            • baba67 Re: a tak konkretnie; kto? co? 17.02.07, 15:51
                              taka luzna refleksja...
                              • buba011 rozumiem, ale w merytorycznej dyskusji, 17.02.07, 16:09
                                to bariera komunikacyjna.
                                • baba67 Re: rozumiem, ale w merytorycznej dyskusji, 17.02.07, 19:22
                                  jesli cytowania SENEKI nie uwazasz za bariere komunikacyjna, to moje luzne
                                  refleksje tez nia nie sa...merytorycznie sie wypowiedzialam.
                                  • buba011 Seneki, nie można - nie rozumieć. 17.02.07, 19:38
                                    • baba67 mnie tez nie 18.02.07, 14:33

                                      • buba011 rozumię Cię, zapytałbym gdyby było ... inaczej 18.02.07, 15:23
                                        • baba67 Re: rozumię Cię, zapytałbym gdyby było ... inacze 18.02.07, 18:37
                                          Ja wiem, ze Ty mnie zawsze rozumiesz. I ubolewam, ze nie zawsze jest na odwrot.
    • aspirina A imprezy firmowe, 'prywatki'? 17.02.07, 16:46
      Przyglądając się Waszej (babo i bubo wink wymianie zdań ciekawi mnie co sądzicie
      nt zapraszania dorosłej osoby (jakby nie było często związanej związkiem
      małżeńskim lub nieformalnym) solo na imprezy w domu przez znajomych
      organizowane lub na imprezy organizowane dla pracowników, ale odbywające się
      w 'prywatnym' czasie?

      Czy takie specyficzne okoliczności połączą Wasze poglądy, czy podzielą je jw.?

      Zasadniczo większość par na imprezy osobno nie chodzi (chociaż niektóre to
      akceptują od czasu do czasu albo i często ustalając takie zasady współżycia na
      początku znajomości), ale... mają wybór i sami go dokonują. Co z takimi
      sytuacjami, gdy wyboru nie dostają i zaproszone jest tylko jedno? Grzecznie
      tak? I to bez zastanowienia czy para znająca się 5 m-cy to już stały związek
      czy niestały chodzący na 'swoje' imprezy.
      • buba011 myślę, że w Twoim pytaniu tkwi ... odpowiedź 17.02.07, 18:04
        > w 'prywatnym' czasie?
        - w takim razie, niesłużbowo.

        > Czy takie specyficzne okoliczności połączą Wasze poglądy, czy podzielą je jw.?
        - staram się, spierać z argumentami, nie z osobami.
        - specyfiki okoliczności w zasadzie nie dostrzegam.

        > Zasadniczo większość par na imprezy osobno nie chodzi (chociaż niektóre to
        > akceptują od czasu do czasu albo i często ustalając takie zasady współżycia
        > na początku znajomości), ale... mają wybór i sami go dokonują.
        - nic dodać, możliwość wyboru,
        - para, nie przypadkowo nazywa się parą.

        > Co z takimi sytuacjami, gdy wyboru nie dostają i zaproszone jest tylko jedno?
        - to nominalne małżeństwo czy para, zapraszający nie do każdej pary wykazuje
        taką odwagę - przyzwolenie na takie potraktowanie

        > czy para znająca się 5 m-cy to już stały związek czy niestały
        - nikt mnie nie dał, takiego prawa do oceny, notabene, powtórzyłaś moje pytanie.

      • baba67 Re: A imprezy firmowe, 'prywatki'? 17.02.07, 19:29
        moge sie podzielic tylko doswiadczeniem szkolnym, bo w szkolach
        pracowalam.Imprezy towarzyskie byly organizowane skladkowo, po godzinach pracy
        mozna bylo na nie zabrac kogo sie chcialo-na ogol jednak byly to pary
        malzenskie, albo przychodzilo sie solo.Oczywiscie jesli jakas kolezanka
        chcialaby zaprosic chlopaka byloby OK., byle by sie diobrze czul wsrod ludzi
        rozmawiajacych glownie o MENiesmileInnych doswiadczen nie mam.
        Wg buby zapraszamy oczywiscie wszystkich, nie tylko chlopaka ale tez jego
        siostre i jej chlopaka, a jesli chlopak ma brata to rowniez i jego(no i
        dziewczyne brata). Ludzie wszak kochac sie powinni i stowarzyszac, prawda smile
        • buba011 buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napisał, 17.02.07, 19:43
          można przeczytać w oryginale(powyżej), bez uroczych komentarzy.
          • aspirina Re: buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napis 17.02.07, 23:16
            Baba powaliła mnie na kolana swoją interpretacją Twojego Bubo poglądu.. wink)

            Tymczasem ja nie zamierzam organizować pracowniczej imprezy w wynajętym lokalu
            o godz. 19:00 załóżmy. Temat firmowych imprez pewnie znacie. Zazwyczaj mają one
            na celu integrowanie pracowników (przez co niekiedy dezintegrowanie rodziny
            bądź związku, którego strony osobno na imprezy nie chodzą a czas ten spędzają
            razem). Takie imprezy często między wierszami mają pisane "Obecność
            obowiązkowa" a nie uwzględniają pojawienia się na nich np. małżeństwa (jako
            związku stałego albo tymczasowego ;P) przeważnie z powodu wyższych kosztów.
            Zwyczajowo, jeśli do małżeństwa przyjdzie zaproszenie na wesele dla jednego z
            nich, to najpewniej zostanie to odebrane jako brak szacunku z konsekwencją
            odrzucenia zaproszenia i/lub urazy.
            Czy Waszym zdaniem to, że firma zaprasza jednego z małżonków na taką
            imprezę 'po pracy' jest grzeczne i zgodne z normami zwyczajowymi czy oznacza
            brak szacunku? (pomijajac już brak miłości do bliźniego dalszego i innych
            pociotek pracownika wink)
            • uu1 Re: buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napis 17.02.07, 23:44
              > Czy Waszym zdaniem to, że firma zaprasza jednego z małżonków na taką
              > imprezę 'po pracy' jest grzeczne i zgodne z normami zwyczajowymi czy oznacza
              > brak szacunku?
              To nie jest w porządku.
              Ale:
              Kiedyś - "Kamienie na szaniec"
              dzisiaj - Kryszak i Daniec.
            • baba67 Re: buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napis 18.02.07, 15:01
              Odpowiadam aspirinie-impreza o ktorej piszesz jest po prostu rodzajem
              polformalnego zebrania i nalezy do obowiazkow sluzbowych.Nikt nie oczekuje ze
              ktos bedzie chodzil do pracy z malzonkiem lub malzonka, a ci maja wlasna prace.
              Nie jest to zatem spotkanie towarzyskie , tylko sie tak nazywa(a pora by bylo
              nazwac toto jakos inaczej), a zatem nie stosuje sie tu norm spotkania
              towarzyskiego-tak na zdrowy chlopski rozum.
              • aspirina Re: buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napis 18.02.07, 15:58
                Zasadniczo jest tak, że obowiązki służbowe są wpisane w karcie pracy (w której
                również jest mowa o godzinach świadczenia pracy) i nie uwzględniają 'zebrań'
                przy alkoholu w późnych wieczornych godzinach. Takie 'polformalne zebrania'
                również przez pracodawców są traktowane jako forma 'dobrodziejstwa'
                wyświadczanego własnym pracownikom, poprzez zasponsorowanie czasu relaksu POZA
                pracą, więc absolutnie nie należą do obowiązków służbowych.

                Masz rację pisząć, że nikt nie oczekuje chodzenia do pracy z małżonkiem, gdyż
                ten ma własną pracę, podobnie nie należałoby oczekiwać, że pracownik 'po
                godzinach' pragnie spędzać czas bez towarzystwa, które sobie sam wybrał.
                • baba67 Re: buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napis 18.02.07, 18:28
                  No to musisz sie zdecydowac, albo obowiazki aibo nie.Jeszcze dziki kapitalizm
                  trwa zbyt dlugo.Jesli jest to spotkanie towarzyskie, ktore sensu stricte nie
                  nalezy do obowiazkow, to duzym nietaktem nie zapraszac towarzyszy zycia. Mozna
                  zaoszczedzic na kateringu.
                  Jesli jest to spotkanie "towarzyskie', na ktore sie idzie jak do roboty bo jak
                  sie nie pojdzie to sie podpadnie, to jest po prostu naduzywanie wladzy przez
                  firme, chamstwo burackie do szescianu.
                  • baba67 Re: buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napis 18.02.07, 18:34
                    Samo organizowanie takich imprez, gdzie obecnosc jest obowiazkowa, nie w
                    godzinach pracy jest buractwem.Oczywiscie mozna zorganizowac firmowa impreze
                    gdzie nie zaprasza sie osob zewnatrz i to jest ok, ale w calym tego slowa
                    znaczeniu dobrowolna.
            • buba011 Re: buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napis 18.02.07, 17:24
              Aspirina,
              pełną oddpowiedź wyraził wczoraj Uu1.
              Dodam, że z punktu budowania wizerunku firmy(pośrednio w dłuższym okresie
              czasu, także jako strategia sticte marketingowa), takie zachowanie, też wydaje
              się dziwne.
          • baba67 Re: buba, nie potrzebuje rzecznika, a to co napis 18.02.07, 14:31
            ale Ty jestes tak mily, ze po prostu chcialam dobrze...tak Cie rozumiem i
            zapewne czesc forumowiczow tez...bo chyba dobrze rozumiem ?
            • buba011 każdy z uczeników forum, to byty, integralne 18.02.07, 15:20
              i rozumne. Myśle, że zbyteczna jest Twoja interpretacja.
              Niemniej wielkie dzięki, za czyste pobudki i altruizm.
              • baba67 Re: każdy z uczeników forum, to byty, integralne 18.02.07, 18:20
                integralne na pewno...
      • kora3 wszystko zależy od okolicznosci :) 19.02.07, 09:23
        nie jestem ani Bubą, ani Babąsmile ale się wtrące - moim zdaniem nie ma sztywnych
        zasad typu : osoby będące w związku nie chodza same na imprezy smile
        to grubo przesadzone ...i calkiem bez sensu

        Jesli idziemy na wieczór panieński, kawalerski smile to chyba logiczne, ze BEZ
        pary - nie??smile

        babski comber, meski wieczór - to przecież też imprezy rzec mozna smile jakeiś tam
        a trudno, zeby kazdy lazł ze swoją partnerką na piwko z kolegami, albo na kawki
        z koleżankami koniecznie ciagnąć faceta.

        Jeśli impra jest "tematyczna" płciowo smile to chyba nic nadzwyczajnego, ze
        nawet "papużki nierozłączki" chodza osobno smile

        Jesli idzie o impry firmowe - sprawa jest juz całkem jasna smile
        Ustala to bowiem zapraszający - czyli pracodawca. Bywałam na róznych tego typu
        imprezach i z reguły te czysto integracyjne i jeszcze połaczone np. ze
        szkoleniami jasna sprawa, ze sa solowe smile bale itepe - sparowane smile i juz smile
        • baba67 Re: wszystko zależy od okolicznosci :) 19.02.07, 10:14
          Imprezy ze szkoleniami to po prostu praca okraszona poczestunkiem, zatem tu nie
          obowiazuja zasady towarzyskie., do pracy malzonkow nie zabieramy smile
          Natomiast zabieranie pracownikom czasu po pracy, czasu ktory powinien nalezec
          do rodziny lub partnerow w formie solowych imprez na ktorych nieoficjalnie
          obecnosc jest obowiazkowa to zwykly, dziki buracki kapitalizm.Nieobowiazkowe
          moga byc dlaczego nie-imprezy zamkniete nie sa faux pas-kluczem jest ta
          obowiazkowosc.
          Co innego imprezy sparowane-pracodawca robi grzecznosc bo organizuje impreze,
          wypada pojsc-idziemy bo wypada za grzecznosc odplacic grzecznoscia.
          • kora3 Re: wszystko zależy od okolicznosci :) 19.02.07, 10:20
            baba67 napisał:

            > Imprezy ze szkoleniami to po prostu praca okraszona poczestunkiem, zatem tu
            ni
            > e
            > obowiazuja zasady towarzyskie., do pracy malzonkow nie zabieramy smile


            no jasne, jasne .. aczkolwiek na paru takich imptach juz byłam, że to raczej
            impreza okraszona była hehe szkoleniem smile

            > Natomiast zabieranie pracownikom czasu po pracy, czasu ktory powinien nalezec
            > do rodziny lub partnerow w formie solowych imprez na ktorych nieoficjalnie
            > obecnosc jest obowiazkowa to zwykly, dziki buracki kapitalizm.

            ależ babo - no pewnie ... axzkolwiek ja mogge z własnego doświadczenia
            powiedzieć, ze o ile pracowników nie zmusza sie, a sami chcą uczestniczyć w
            czasie wolnym od pracy w imprezie integracyjnej moze byc całkiem miło smile tym
            bardziej, gdy w firmie był np. nabór i jest paru nowych ludzi ...

            w jednej z moich firm były takie integracyjne ogniska - super sprawasmile ze
            wzgledu na wielkosc firmy (spora) pewnie nie pozmałabym kilkorga dobrych moich
            znajomych, gdyby nie te imprezkiu smile

            Nieobowiazkowe
            > moga byc dlaczego nie-imprezy zamkniete nie sa faux pas-kluczem jest ta
            > obowiazkowosc.

            dokładnie - tu pewłna zgoda ...

            > Co innego imprezy sparowane-pracodawca robi grzecznosc bo organizuje impreze,
            > wypada pojsc-idziemy bo wypada za grzecznosc odplacic grzecznoscia.

            bo ja wiem ...idzie sie tam gdzie ma sie ochote
            • baba67 Re: wszystko zależy od okolicznosci :) 19.02.07, 10:33
              No tak, ale te sparzone imprezy nawet jesli obowiazkowe to troche mniej dziki
              kapitalizm...okraszony jakas kultura.
              ja wiem, jak wygladaja te 'szkolenia", ale szkolenia to szkolenia.
              • kora3 Re: wszystko zależy od okolicznosci :) 19.02.07, 11:21
                baba67 napisał:

                > No tak, ale te sparzone imprezy nawet jesli obowiazkowe to troche mniej dziki
                > kapitalizm...okraszony jakas kultura.

                smile róznie z tym ...
                generalnie wszystko zależy od tego czy impreza wymuszana, czy chetni sa
                naprawde chętni do zabawy wspólnej ...

                wiele zależy od branży tez ...

                > ja wiem, jak wygladaja te 'szkolenia", ale szkolenia to szkolenia.

                u mnie wygladają róznie - przewaznie sa dośc fajne, ale zabawy tez
        • buba011 bardzo mądre przemyślenia i ... /logiczne-cyt./ 19.02.07, 10:59
          kora3 napisała:

          > nie jestem ani Bubą, ani Babąsmile

          > Jesli idziemy na wieczór panieński, kawalerski smile to chyba logiczne, ze BEZ
          > pary - nie??smile
          • kora3 Poczucie humoru :) Bubo ... 19.02.07, 11:17
            to coś co u ciebie calkowicie zanikło sad
            i obawiam się, ze nie zauważyłbyć żartu nawet wówczas, gdy żart spadłby ci na
            szanowną głowe i ogłuszył cię ..
            wyrazy współczucia ...
            • buba011 ... sądze Ciebie, według siebie ... tak mówią 19.02.07, 11:38
              • kora3 :) a bez metafor??:) 19.02.07, 15:22
                to też cytat smile
              • kora3 a całkiem poważnie ?:) czy ty bubo od czasu 19.02.07, 15:31
                bodaj do czasu śledzisz konstrukcję drzewka na forum?

                sądzę, ze - nie i dlatego śmieszą cię i dziwują wypowiedzi apropos innej
                wypowiedzi, kiedy nie masz jej tuz przed nosem,, albo nie jest twoja smile
                to tak a propos pierwszego "złowionego" przez ciebie cytatu z
                mijej "nielogiczjej" odpowiedzi ...

                a sprawa jest prozaiczna - ktos pisał ... tak rozważam waszą rozmowę baba i
                bubo i chciałabym wiedzieć co sądzicie ---w każdym razie w tym kontekscie smile

                powodzenia w poznawaniu tajnika drzewka forumowego - a tak nawiasem mówiac to
                juz raz chyba tak sie naciałeś , prawda ??smile
                • buba011 prawda, naciąłem, zauważyłem, zapamiętałem 19.02.07, 16:01
                  i przeprosiłem. Było zabawne, dalej zgłębiam tajniki drzewka. Mam i inne
                  wpadki, chętnie podaje linki.

                  Z psychologicznego punktu widzenia, gdy brakuje aktualnych argumentów(lub są za
                  słabe), sięgamy po ... historyczne. Dodając i sumując, jesteśmy zadowoleni.
                  • kora3 Re: prawda, naciąłem, zauważyłem, zapamiętałem 20.02.07, 11:38
                    buba011 napisał:

                    > i przeprosiłem. Było zabawne, dalej zgłębiam tajniki drzewka. Mam i inne
                    > wpadki, chętnie podaje linki.

                    daruj Bubo, ale mnie wcale nie bawui wczytywanie sie w twoje wpadki smile
                    >
                    > Z psychologicznego punktu widzenia, gdy brakuje aktualnych argumentów(lub są
                    za
                    >
                    > słabe), sięgamy po ... historyczne. Dodając i sumując, jesteśmy zadowoleni.

                    Hmmmm czy byłeś czlonkiem PZPR?
                    Pytam powaznie
                    • buba011 Korciu, odpowiedź, na specjalnym wątku. 20.02.07, 15:11
                      -podaję link

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=57688059
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka