Dodaj do ulubionych

czy wypada iść sobie ulicą i...

03.05.08, 21:13
coś konsumować, np. bułkę, batona, chipsy czy lizać lizaka? Tak się zastanawiam, bo czasem mam ochotę (zwłaszcza na tego lizaka), jednak uważam, że to trochę nieelegancko. Swoją drogą to trochę dziwna sprawa, bowiem jedzenie loda podczas spaceru ulicą jest uważane za całkowicie normalne, a przynajmniej tak można wnioskować z uwagi na fakt, że dużo ludzi tak robi. Tak więc mam pytanie - co z pozostałymi produktami, czy je również wypada jeść idąc ulicą? Tylko proszę tego nie mylić z siedzeniem na ławce i jedzeniem; mnie chodzi o jedzenie w czasie chodzenia.

A po drugie mam pytanie i to całkiem serio, nie traktujcie tego jako żart. Czy dorosłej kobiecie (dwudziestoparolatce) wypada lizać lizaki, czy też jest to produkt raczej zarezerwowany dla dzieci?
Obserwuj wątek
    • ingeborg Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 03.05.08, 22:54
      absolutnie nie wypada. dorośli idąc ulica i jedząc słodycze, zwłaszcza lizaki
      popełniają niewybaczalne faux pas. znana jesy historia ksiecia lubomirskiego,
      który spacerując jadł kandyzowane wiśnie ze srebrnej tacy niesionej przez
      słuzącego. mijająca go hrabina branicka poczuła się tym obrazona a jej mąż
      zażądał satysfakcji. księciu lubomirskiemu, którego palce były lepkie od
      słodkich wisni, niestety nie udało się własciwie operowac bronią i został
      postrzelony w udo. Do konca zycia utykał na ta nogę.
      Dlatego dewiza tej gałęzi rodu, tłumaczona z łaciny brzmi "tylko dzicy jedzą na
      ulicy".
      • dominikjandomin Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 21:36
        ingeborg napisała:

        > absolutnie nie wypada. dorośli idąc ulica i jedząc słodycze, zwłaszcza lizaki
        > popełniają niewybaczalne faux pas. znana jesy historia ksiecia lubomirskiego,
        > który spacerując jadł kandyzowane wiśnie ze srebrnej tacy niesionej przez
        > słuzącego. mijająca go hrabina branicka poczuła się tym obrazona a jej mąż
        > zażądał satysfakcji.

        Na szczęście czasy chorych psychicznie hrabin i ich mężów minęły. I
        "niewybaczalne" okazało się być wybaczalnym, a nawet upaść z rangi potężnej gafy...
      • slotna Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 17.07.08, 22:38
        Boskie big_grinDD Ingeborg, dzieki smile

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
    • kora3 zasadniczo 03.05.08, 23:26
      ja osobiscie nie jestem za jedzeniem na ulicy i nie uwazam tego za
      przejaw elegancji sad
      Lody, hamburgery, chuipsy i takie tam na ulicy jadają wg mnie
      dzieci. U dorosłego to dziwaczny obarzek, jak dla mnie, nie mówiąc
      już o tym, ze mozna się zabrudzić jedzeniem. Nie wiem jak trzeba być
      głodnym, albo łakomczuchem, żeby idąc -jesc. Zawsze pzrecież mozna
      gdzieś wstąpic na cos szybkiego do jedzenia, lody zjesc na tarasie
      cukierni itepe.
      • plisowanka Re: zasadniczo 04.05.08, 00:14
        A czy te zasady nie ewoluują? W sumie można zauważyć współczesną tendencję w s-v - "więcej luzu". Przydrożne budki fast-food czy z lodami tylko do tego zachęcają, a tam z reguły nie ma za dużo stolików, by wszyscy chętni mogli usiąść, czasami nawet nie ma ich w ogóle. Teoretycznie jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, że ktoś może lubić spacerować po parku i coś przegryzać. W sumie jedzenie jest przyjemnością. O ile zjedzenie bułki zajmuje z reguły mało czasu, więc można na ten czas usiąść, o tyle zjedzenie paczki chipsów czy lizaka jest bardziej powolne i rozciągnięte w czasie, więc bez sensu przez ten cały czas siedzieć.

        Mnie tutaj raczej nie chodzi o takie jedzenie dla zaspokojenia głodu, lecz raczej o jedzenie w znaczeniu delektowania się.
        • kora3 Re: zasadniczo 04.05.08, 00:20
          plisowanka napisała:

          > A czy te zasady nie ewoluują?

          ależ niech sobie ewoluuja - ja jedzenia na ulicy nie uznaje za ok,
          moze byc?

          Teoretycznie jestem sobie w stanie wyobrazić sy
          > tuację, że ktoś może lubić spacerować po parku i coś przegryzać.

          Ale, ja ze moze lubic tez sobie mogę wyobrazić, niektórzy lubia tez
          np. wybacz przyklad - dłubac w nosie i co z tego?

          W sumie jedzen
          > ie jest przyjemnością.

          No tak, ale dla mnie niedostpą podczas chodzenia smile Zresztą - nie
          odczuwalabym podejrzewam oprzyjemnosci w lykaniu bułki na chybcika
          idąc ...


          > Mnie tutaj raczej nie chodzi o takie jedzenie dla zaspokojenia
          głodu, lecz racz
          > ej o jedzenie w znaczeniu delektowania się.

          delektowanien się podzcas choddzenia ? Dla mnie - kosmos -
          Dekektowac się moge własnie jedynie w miłym otoczeniu, bez
          pośpiechu, podanym ladnie i smazcnym jedzeniem ...
          • plisowanka Re: zasadniczo 04.05.08, 22:01
            kora3 napisała:
            > No tak, ale dla mnie niedostpą podczas chodzenia smile Zresztą - nie
            > odczuwalabym podejrzewam oprzyjemnosci w lykaniu bułki na chybcika
            > idąc ...
            > Dekektowac się moge własnie jedynie w miłym otoczeniu, bez
            > pośpiechu, podanym ladnie i smazcnym jedzeniem ...

            Ależ chodzenie nie równa się pośpiechowi! Źle mnie zrozumiałaś. Ja nie mówię o jedzeniu bułki rano jak się człowiek śpieszy do pracy, tylko o zjedzeniu np. loda, batona, paczki chipsów czy lizaka podczas popołudniowego spaceru w parku.
            • kora3 Re: zasadniczo 07.05.08, 04:00
              plisowanka napisała:
              >
              > Ależ chodzenie nie równa się pośpiechowi! Źle mnie zrozumiałaś. Ja
              nie mówię o
              > jedzeniu bułki rano jak się człowiek śpieszy do pracy, tylko o
              zjedzeniu np. lo
              > da, batona, paczki chipsów czy lizaka podczas popołudniowego
              spaceru w parku.

              No wiesz. baton to ledwo kilka kesów, natomiast lody bym odradzala -
              latwo o zabtudzenie się, gdy jednoczesnie się idzie. Chopsy .. hmmm
              no tez nienajlepszy pomysl - nabiera sie je rekami, a bywaja tłuste
              o ostryum zapachu itepe. Co zrobisz, jesli napotkasz znajomego?
              Bedziesz musiałą zrezygnować z podania mu rekisad bo przeciez taką
              zachipsowana o zapachu sera z cebulka go nie powitasz?
              Lizak - bo ja wiemsmile raczej kojarzy mi sie z dziecmi no i pewnym
              znanym detektywem, ale on jadl takie okragle i z regułu tzrymał je
              pfzez wiekszosc zcasu w ustach smile tylko patyczek wystawał smile
      • biniou Re: zasadniczo 17.07.08, 20:45
        Kochani, czy Was do reszty obesralo? Nawet nie wpadlbym na to, zeby
        zadac takie pytanie. Do autorki postu: jezeli masz ochote na
        lizaka, to nie widze przeszkod.
        • passion.fruit Re: zasadniczo 23.08.08, 10:19
          dziękuję za tego posta. czytając pierwsze wpisy myślałam przez chwilę, że to
          jednak ze mną jest coś, ale uff- nie.

          Czasem mnie zadziwia, jakie ludzie mają problemy....
    • control Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 00:30
      Jedzenie na ulicy jest nie tylko niezdrowe, ale niezbyt...
      apetyczne. Jeśli juz ktoś nie może życ bez fast foodów, to przecież
      nic nie stoi na przeszkodzie, by zjeść to gdzieś przy stoliku, czy
      na ławce. Widok człowieka idącego ulicą w smrodzie samochodów i
      wyżerającego z papiera jakąś ociekającą musztardą parówkę jest
      wyjatkowo paskudny
    • mroof Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 15:53
      myślę, że przesadzacie i to ostro. widok człowieka jedzącego tłustą
      parówę idąc, jest tak samo nieapetyczny jak widok człowieka
      jedzącego tłustą parówę siedząc.

      sv przestaje mieć sens, kiedy staje się sztuką dla sztuki.
      • kora3 a ja myslę, ze plisowanka zapytala 04.05.08, 16:27
        a mysmy jej odpowiedzieli smile czy mozemy miec swoje zdanie?
        jesli ktoś uwaza, ze jedzenie na ulicy jest ok - niechze jesmile ja nie
        jem i i nie uwazam tego za kulturalne, ani apetyczne, a takze uwazam
        to za mocno niepraktycze - pociapac sioę mozna, rece się ma z
        muszytardy, czyu sosby, ewentualnie z chipsów, w ogóle nie jest to
        dla mnie przyjemne wyobrazenie.
    • tadorotkata Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 16:52
      Z tym lizaniem, to bym nie ryzykowała. Niby nic, ale Doda na
      przykład wywołała powszechny niesmak wink
      • uyu Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 18:33
        A cukierki mozna?
        Pytanie do ortodoksow SV smile
      • dominikjandomin Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 21:40
        tadorotkata napisała:

        > Z tym lizaniem, to bym nie ryzykowała. Niby nic, ale Doda na
        > przykład wywołała powszechny niesmak

        Niektórzy u niektórych wywołują niesmak całym sobą. Jak dla mnie pani Doda
        wystarczy, że sie objawi, a ja już czuję niesmak. Podobnie jak większość
        współczesnych gwiazd i gwiazdorów, od pana w czerwonych włosach poczynając.
    • plisowanka pytanie 04.05.08, 22:09
      Czy wy równie często widzicie ludzi na ulicy jedzących lody podczas chodzenia, jak ja? Bo ja to widzę często, oczywiście w porze wiosenno-letniej. Skoro coś jest często spotykane, to można chyba uznać, że w drodze ewolucji zasad s-v zostało uznane za dopuszczalne.

      Odnośnie jedzenia innych produktów to nie widzę tego tak często. Ale przecież jedzenie batona czy lizaka od strony technicznej niewiele się różni od jedzenia loda. Bułki czy chipsy to już trochę inna sprawa.
      • control Re: pytanie 04.05.08, 22:25
        Skoro coś jest często spotykane, to można chyba uznać, że w drodze
        ewolucji zasad s-v zostało uznane za dopuszczalne.

        Kompletna bzdura. Jezeli cos jest czesto spotykane, to jedyne co
        mozna uznać, to to, ze jest często spotykane. Nic więcej.


        • tygrysio_misio Re: pytanie 05.05.08, 21:09
          zatem wiekszosc tych waszych zasad jest tylko "spotykana"...bo niegdys wcale nie
          byly jakas norma wychowawcza
    • drie Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 22:26
      Moim zdaniem wg praktycznych zasad, niekoniecznie SV:

      Guma do zucia, cukierek, lizak - mozna na ulicy jesli sie do nikogo
      nie mowi z tymze produktem w ustach. Nie podpinalabym tego do
      delektowania sie pozywieniem.

      Reszta jak chipsy, bulka, lody, itp - spozywac na siedzaco. Idac i
      skupiajac sie na np. hamburgerze latwiej o wypadek, wpadniecie na
      kogos, pobrudzenie sie itd. Szczegolnie produkty ktore wydzielaja
      zapach - spozyc w miejscu przeznaczonym. Biore tu pod uwage, ze nie
      chcialabym mijajac sie z hot-dogiem by owiewal mnie swoja wonia
      (nawet bardzo atrakcyjna dla mnie, ale w innym momencie). smile

      Zgadzam sie rowniez, ze zasady jedzenia na ulicy ewoluja. Jadnak to
      od nas wszystkich zalezy jak daleko sie posuniemy z tolerancja i
      wniesieniem produktow na ulice. Ja np bardzo obawiam sie goracych
      napoi, ktorych nie moge "kontrolowac". Kawa na wnos, w reku, w
      papierowym pojemniku, na ulicy wprawia mnie w lekka nerwice. Nawet
      nie chce myslec czym skonczyloby sie zderzenie na tlocznym chodniku
      z takim goracym kubkiem - nawet z wieczkiem.
      • control Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 22:37
        drie napisała:

        Jadnak to od nas wszystkich zalezy jak daleko sie posuniemy z
        tolerancja i wniesieniem produktow na ulice.

        O czym ty mówisz? Niedługo zaczniesz rozważać, czy skoro wiele ludzi
        je rękami, to czy trzeba używać widelca. Normalny człowiek nie je
        nas ulicy i już. Podobnie jak nie sika na ulicy, nie pluje, nie
        kopuluje, nie chodzi na golasa itp. A jeśli inni robia inczej, to
        robią. Nic więcej.
        • drie Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 22:49
          Mowie o praktyce. Zasady, ktorych przestrzegamy lub nie, powstaly na
          zasadzie prob i bledow pokolen. I ewolucji. Jak wytlumaczysz ze kiedys
          wszyscy mezczyzni wstawali przy stole kiedy kobieta wstawala nie jest
          praktykowana tak czesto? A wrecz sporadycznie? Gdzies napisano, ze juz
          nie jest aktualna od tego dnia, roku itd?
          • control Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 22:53
            Nigdzie nie napisano, że nie jest aktualna, bo ona jest aktualna,
            ale nie wszyscy jej przestrzegają. Po prostu masz inne zdanie o
            kims, kto tej zasady przestrzega, a inne zdanie o kims, kto jej nie
            przestrzega. To wszystko, na co masz wpływ.
            • drie Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 04.05.08, 23:09
              Z ciekawosci czystej pytam:

              Kiedy zasada przestaje byc zasada dla samej zasady? smile
              Jaka czesc spoleczenstwa, ktora jej nie przestrzega jest
              wyznacznikiem, ze przestaje obowiazywac?
              Jest mostwo bardzo starych zasad nie w uzyciu. Wciaz obowiazuja?
              Tylko teoretycznie, bo nie mam na nie wplywu? Bo kiedys ktos napisal
              ksiazke o tym, i kiedys przez 20 lat obowiazywaly? smile

              Wiem - dyskusja na tym etapie nie ma sensu. Mamy inne, zbyt
              rozbiezne zdania.
              • control Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 00:19
                Dyskusja ma sens. Natomiast nie ma (bo nie może być) żadnego
                oficjalnego momentu uznania, że jakaś zasada już jest nieaktualna.
                To jest decyzja indywidualna. Po prostu albo jakąś zasadę uznajesz,
                albo nie. Poodobnie inni ludzie - uznają ją lub nie i w zależnosci
                od tego Ciebie i innych oceniają. Podam przyklad. Jest zasada, że
                gdy kobieta wchodzi, to mężczyzna siedzący w pomieszczeniu powinien
                wstać. Nic nie grozi za to, jeśli nie wstanie. Jednych razi, jeśli
                nie wstanie (i myslą sobie - facet jest źle wychowany), innych nie
                razi i (nic sobie nie myślą). Nie ma więc ani żadnego momentu, ani
                też żadnego autorytetu, ktory by "obwieszczał", ze jakaś zasada
                jeszcze obowiązuje lub już prestała. Wszystko zależy od środowiska,
                wzorów zachowania itp. I tak np. (jak widać po innym wątku) wielu
                osób nie razi fakt płacenia przez kobietę rachunku w restauracji,
                ale np. w dyplomacji czy dużym biznesie byłoby to traktowane jako
                kompletna gafa (po prostu coś takiego nie przyszłoby nikomu do
                głowy) Czy osoby, którym to nie preszkadza są gorsze? Nie. Po prostu
                w ich środowisku jest inaczej. Zawsze tak bylo (i będzie), że to co
                dla jednych środowisk jest zupełnie naturalne, dla innych jest
                trudne do zaakceptowania. I nie ma tu stałych sztywnych zasad ani
                granic. Często jest tez tak, że np. człowiek, który w stosunkach
                służbowych przestrzega określonych zasad, w życiu prywatnym jest
                bardziej "liberalny". Inne zasady też obowiązują np. podczas pobytu
                na piknku w lesie, a inne na przyjęciu w ambasadzie. No ale są też
                indywidualne wymogi. Np. jeden mężczyzna pomaga kobiecie załozyć
                płaszcz w szatni, a innemu nie przyjdzie to do głowy. No i jedna
                kobieta faceta, który jej nie podał plaszcza uzna za źle
                wychowanego, natomiast inna nie zwróci na to uwagi lub wręcz
                pomyśli: a co ja nie umiem się sama ubrać? I nie ma czegoś takiego,
                jak ogolna norma. Jeśli kłócilem się w innym wątku o to nieszczęsne
                płacenie rachunku, to dlatego, że dla mnie jest zupełnie naturalne,
                że to mężczyzna płaci rachunek i żadnej kobiecie, z ktorą byłem w
                restauracji też nie przyszłoby do głowy, by mogło być inaczej.

                • nm.buba011 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 20:23
                  > Jeśli kłócilem się w innym wątku o to nieszczęsne
                  > płacenie rachunku, to dlatego, że dla mnie jest zupełnie naturalne,
                  > że to mężczyzna płaci rachunek i żadnej kobiecie, z ktorą byłem w
                  > restauracji też nie przyszłoby do głowy, by mogło być inaczej.

                  -trudno Controlu, niezgodzić się z Twoimi wywodami,
                  prosiłbym Ciebie, o określenie słowa -> dobra restauracja(w wiadomym
                  wątku).
                  Brzmi to dość enigmatycznie, a chyba nie miałeś na myśli...
                  kosztownej, a raczej, w sensie podobnym, tak jak... dobre
                  towarzystwo?
                • tygrysio_misio Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 21:17
                  zanim zaczela obowiazywac zasada o wstawaniu jak kobieta wstaje byla inna o
                  tym,ze kobieta nie powinna sie wtrancac przy stole...a nawet przy nim
                  siedziec...w wielu kregach...a jednak ewoluuje;]
        • nm.buba011 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 09:11
          > Normalny człowiek nie je
          > nas ulicy i już. Podobnie jak nie sika na ulicy, nie pluje, nie
          > kopuluje,

          > nie chodzi na golasa

          dygresyjnie:

          nie do końca prawda,

          na golasa po ulicach, co prawda nie chadzali,
          ale jeździli... nasi wielcy... bohaterowie. smile

          www.savoir-vivre.org.pl/zagadka-9-sv-nago-krakowskim-
          przedmiesciem-t-204.html

          niestety, zagadka już rozwiązana.
          • nm.buba011 poprawiony link 05.05.08, 09:36
            www.savoir-vivre.org.pl/zagadka-9-sv-nago-krakowskim-przedmiesciem-t-204.html


            _______________________________________
            pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

            so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
          • madzia.magdalena Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 11:27
            nm.buba011 napisał:

            > na golasa po ulicach, co prawda nie chadzali,
            > ale jeździli... nasi wielcy... bohaterowie. smile

            > niestety, zagadka już rozwiązana.

            Niestety, powiadasz?
            • nm.buba011 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 20:47
              > Niestety, powiadasz?

              bardzo bubie miło, że Madzia dzielnie rozwiązała i to nie pierwszą.
              O księciu Pe, najsławniejszy polskim ekshibicjoniście, można w
              nieskończoność.
              Ciekawe, Dziecinko, czy rozwiązesz też szybko, te dodatkowe zagadki,
              czego Ci buba... życzy. smile
        • tygrysio_misio Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 21:13
          "normalny czlowiek" to pojeci bardzo plastyczne prawda?

          "normalny czlowiek" to nie to samo co Ty...nieprawdaz?

          uwazasz jedzenie widelcem za szczyt dobrego wychowania...to co powiesz o Japoni?

          i takich przykladow jest cala masa

          no i jeszcze jedno: rozwalil mnie argument "...i juz" jakiez to eleganckie i
          dystyngowane;]
        • mandolinka.bramborova Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 20.08.08, 18:15
          Normalny człowiek nie je
          > nas ulicy i już. Podobnie jak nie sika na ulicy, nie pluje, nie
          > kopuluje, nie chodzi na golasa itp.

          szkoda mi Ciebie, bo jeśli dla Ciebie jedzenie jest tak samo intymną
          sprawą, jak kopulacja czy oddawanie moczu, to chyba w życiu w
          restauracji nie byłaś - musisz uwierzyć na słowo, że jedzenie w
          towarzystwie ludzi jest dużo przyjemniejsze, niż w ukryciu, np. w
          toalecie. wink
      • dominikjandomin Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 12:33
        drie napisała:


        > zapach - spozyc w miejscu przeznaczonym. Biore tu pod uwage, ze nie
        > chcialabym mijajac sie z hot-dogiem by owiewal mnie swoja wonia
        > (nawet bardzo atrakcyjna dla mnie, ale w innym momencie). smile

        Tak samo reagujesz na wszelkiej maści palaczy?

        Bo tu jakoś piewcy SV siedzą cicho, a na ulicach (i nie tylko) śmierdzi.
        • drie Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 12:49
          > Tak samo reagujesz na wszelkiej maści palaczy?
          >
          > Bo tu jakoś piewcy SV siedzą cicho, a na ulicach (i nie tylko)
          śmierdzi.

          Ale jak reaguje? Bo nie napisalam nic o mojej reakcji.

          Jesli chodzi o ulicznych palaczy - moze nikt tu na ten temat nic
          wspomnial poniewaz watek dotyczy jedzenia.
          • dominikjandomin Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 15:25
            Chodzi o "przeszkadzanie zapachem hot-doga".

            Zwłaszcza, ze jak rozumiem, przeszkadza on, gdy dolatuje z hotdoga przechodnia,
            a nie przeszkadza, gdy dolatuje z budki lub stoliczków ogródka na wolnym powietrzu?
            • remez2 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 19:23
              dominikjandomin napisał:

              > Chodzi o "przeszkadzanie zapachem hot-doga".
              >
              > Zwłaszcza, ze jak rozumiem, przeszkadza on, gdy dolatuje z hotdoga przechodnia,
              > a nie przeszkadza, gdy dolatuje z budki lub stoliczków ogródka na wolnym powiet
              Też nie jest przyjemny. Ale mnie bardziej przeszkadzają zapachy w windach,
              środkach komunikacji, kinach, które wydzielają ludzie nie całkiem domyci.
              > rzu?
              • dominikjandomin Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 19:36
                remez2 napisał:


                > Też nie jest przyjemny. Ale mnie bardziej przeszkadzają zapachy w windach,
                > środkach komunikacji, kinach, które wydzielają ludzie nie całkiem domyci.

                Mnie też. Dlatego nie krytykuję i nie uznaję za totalne chamstwo konsumpcji na
                świeżym powietrzu.

                Acz faktycznie, w czasach mego Taty był to znak braku kultury, czy tez
                pochodzenia "z gorszych sfer" (do dziś pamiętam wykład na ten temat, gdy się
                ośmieliłem zjeść bułkę w drodze).
                • remez2 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 19:44
                  dominikjandomin napisał:


                  > Mnie też. Dlatego nie krytykuję i nie uznaję za totalne chamstwo konsumpcji na
                  > świeżym powietrzu.
                  Wiesz, sprawa porównywalna do faceta w czarnym garniturze i z plecakiem. Nie
                  darmo w teatrze greckim przestrzegano trzech jedności - czasu, miejsca i akcji,

                  • nm.buba011 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 20:11
                    > Wiesz, sprawa porównywalna do faceta w czarnym garniturze i z
                    > plecakiem. Nie darmo w teatrze greckim przestrzegano trzech
                    > jedności - czasu, miejsca i akcji,

                    - miło mnie się zgodzić,
                    nie każdy kto nosi garnitur, jest aleganckim,
                    podobnie ktoś ubrany w dres,
                    nie musi sobie zasłużyć na określenie... dresiarza.
                    • remez2 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 20:30
                      nm.buba011 napisał:


                      > podobnie ktoś ubrany w dres,
                      > nie musi sobie zasłużyć na określenie... dresiarza.
                      Oczywiście. Chyba, że ubrany w dres przyszedł np. na premierę do teatru
              • tygrysio_misio Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 21:23
                mnie tez...a szczegolnie Ci probujay zabic swoje zapachy perfumami...

                zasada dobrego wychowania jest taka, ze skoro sami nie potrafimy byc obojetni
                zapachowo to nic nam do tego,ze ktos pachnie parfumami, hot dogami, papierosami,
                alkoholem, kocimi sikami

                nievmozna od innych wymagac wiecej niz od siebie
                • remez2 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 22:27
                  tygrysio_misio napisała:

                  > mnie tez...a szczegolnie Ci probujay zabic swoje zapachy perfumami...
                  Perfumy też potrafią brzydko ... pachnieć.
                  > zasada dobrego wychowania jest taka, ze skoro sami nie potrafimy byc obojetni
                  > zapachowo to nic nam do tego,ze ktos pachnie parfumami, hot dogami, papierosami
                  > ,
                  > alkoholem, kocimi sikami
                  Przyznam, że to dość oryginalna zasada.
                  > nievmozna od innych wymagac wiecej niz od siebie
                  Dlaczego? Od lekarza oczekuję, że potrafi leczyć, od spikera, że potrafi mówić
                  czystą polszczyzną,od piłkarza, że potrafi grać w piłkę.
                  • tygrysio_misio Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 22:51
                    mowilam o zasadach moralnych/etycznych itpe...ymogach kulturowych rowniez..jak i
                    zapachowych;]

                    zapachy nawet ladnie pachnace dla wiekszosci innych w nawet najdelikatniejszej
                    ilosci moga przyprawic ovbol glowy..i nievpodobac sie tak samo jak zapach hot dogow

                    nie potrafisz byc obojetny zapachowo...odczep sie jesli ktos inny tez nie
                    jest;]..bo inaczej oszalec mozna;]
                    • remez2 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 22:59
                      tygrysio_misio napisała:

                      > mowilam o zasadach moralnych/etycznych itpe...ymogach kulturowych rowniez..jak
                      > i
                      > zapachowych;]
                      Bardzo szeroki zakres. Obawiam się, że zbyt szeroki jak na poruszony temat.
                      > zapachy nawet ladnie pachnace dla wiekszosci innych w nawet najdelikatniejszej
                      > ilosci moga przyprawic ovbol glowy..i nievpodobac sie tak samo jak zapach hot d
                      > ogow
                      Więc jednak miliony much się nie mylą.
                      > nie potrafisz byc obojetny zapachowo...odczep sie jesli ktos inny tez nie
                      > jest;]..bo inaczej oszalec mozna;]
                      Bardzo słusznie. Skoro sama nie szyjesz nie mów, że któraś sukienka jest brzydka.
                      • tygrysio_misio Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 23:08
                        udajesz takiego ciemnego??

                        • remez2 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 05.05.08, 23:13
                          tygrysio_misio napisała:

                          > udajesz takiego ciemnego??
                          Obawiam się, że przy Tobie każdy będzie ciemny. Bez udawania.
            • drie Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 06.05.08, 08:45
              > Chodzi o "przeszkadzanie zapachem hot-doga".

              > Zwłaszcza, ze jak rozumiem, przeszkadza on, gdy dolatuje z hotdoga
              >przechodnia,a nie przeszkadza, gdy dolatuje z budki lub stoliczków
              >ogródka na wolnym powietrzu?

              Przeszkadza dolatujacy tez z budki. Nigdy nie miales nieprzyjemnego
              uczucia idac glodny lub po super obiedzie i wchodzisz z chmure
              spalonego tluszczu lub zapachu hamburgera? Jestem tez uczulona na
              pewien skladnik wod toaletowych - reaguje silnym bolem glowy co nie
              znaczy ze bede sie upierac, ze udzie nie powinni uzywac perfum
              wychodzac na ulice. Nie rozumiem w ktora strone drazysz temat.
              Latwiej ominac budke niz kogos lawirujacego pomiedzy ludzmi na
              chodniku z hamburgerem plywajacym w sosie.
              • a_weasley Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 07.05.08, 15:40
                Sami zobaczcie co Drie napisała:

                >> Zwłaszcza, ze jak rozumiem, przeszkadza on, gdy
                >> dolatuje z hotdoga >> przechodnia,a nie przeszkadza,
                >> gdy dolatuje z budki lub stoliczków ogródka na
                >> wolnym powietrzu?

                > Przeszkadza dolatujacy tez z budki. Nigdy nie
                > miales nieprzyjemnego uczucia idac glodny lub
                > po super obiedzie i wchodzisz z chmure spalonego
                > tluszczu lub zapachu hamburgera? Jestem tez
                > uczulona na pewien skladnik wod toaletowych -
                > reaguje silnym bolem glowy co nie znaczy ze bede
                > sie upierac, ze udzie nie powinni uzywac perfum
                > wychodzac na ulice.

                I z tego samego powodu hot-dog to jest Twój problem, a nie czyjś.

                > Latwiej ominac budke niz kogos lawirujacego
                > pomiedzy ludzmi na chodniku z hamburgerem
                > plywajacym w sosie.

                Oczywiście, że powinien uważać jak chodzi. Ty zresztą też.
    • mmaupa Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 06.05.08, 10:59
      Gdy ganiono Diogenesa z Synopy za to, ze jadl na rynku, odpowiadal "Bo i na
      rynku jestem glodny".
    • tuitamtralala Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 18.05.08, 16:39
      Cóż trudne pytanie.. Mysle ze kazdy z nas moze jesc co chce i gdzie
      wazne jak smile A co do jedzenia w chodzie.. cóż bedac w Paryzu jadłam
      z kolezankom chipsy i starsznie dizwnie sie na nas ludzie patrzymi
      otoz tam ludzie jedza w licznie osadzonych kawiarenkach a jesli juz
      chca jesc na powiwitrzu to w okresie letnim modne sa pikniki w
      parakach ktorych w Paryzu jest w brud. Kolega francuz wyjasnil mi
      ze "u nich" jedzenie w chodzie, w metrze jest niespotykane i dziwne
    • quba Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 18.07.08, 09:58
      przeważnie da sie zaobserwowac, ze jesli ulica idzie ktos i je, to
      jest to najczesciej grubas

      osoby ktore jedzą idąc, nawet jesli nie są grube to juz za chwilę
      będą



      niegrubasy do jedzenia zawsze siadaja

      moge byc nie wiem jak glodna - idąc nie jem,
      jeśli jem to muszę usiąść
    • sun-n Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 24.07.08, 16:06
      Uwazam, ze nie ma w tym nic zlego. Lizaki sa dla wszystkich, nie
      tylko dla dzieci. A jesli jestes glodna, a wlasnie gdzies idziesz,
      to czemu mialabys czegos nie skonsumowac? Inna sprawa, ktora
      przesadza o tym, ze ja np. nie lubie jesc niektorych rzeczy idac
      ulica - to skojarzenia. Lody jem gryza, nie lizac, bo uwazam, zen ie
      tylko ja pomysle wtedy o czyms innym, nie ukrywajmy, ze to podobnie
      wyglada. Kiedys jakis chlopak powiedzial do mnie: liz loda, liz...-
      niewazne, ze ja go gryzlam, wiec chyba nie chialby tego poczuc na
      sobie! Innym razem (to juz milsze) elegancki mezczyzna zatrzymal sie
      na skrzyzowaniu, odsunal szybe w oknie samochodu i powiedzial:
      smacznegowink
      Ale lizaki jem kiedy mam na to ochotesmile
      • bei Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 21.08.08, 09:46
        w naszych czasach bardziej chodzi o to, by nikogo i samemu siebie w
        czasie takiej spacerowej konsumpcji nie POBRUDZIĆsmile, ani nie narazac
        na stres, ze moze ubrudzic się naszym posiłkiem.
        Zdarza się manewrowac posrod jedzących w biegu na ulicy- horrorsad
        Jesli nie jest to spacer noga za nogą pustymi przestrzeniami bulwaru-
        to usiądźmy na ławcesmile
    • setorika Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 21.08.08, 10:26
      Jedzenie powinno być duchowym rytuałem - i uwaga łatwo wpaść w pułapkę - ale nie
      o tym - uważam, że zasada slow food jest wskazana, a więc usiąść w miejscu do
      tego przeznaczonym i rozkoszować się chwilą i nie jeść śmieci - za jedzenie nie
      uważam hamburgerów, hot dogów czy pop cornu etc.

      Jakoś nie jestem za jedzeniem podczas spaceru, no może oprócz lodów, bo latem to
      osy, kurz i łatwo się upaćkać - dlatego lody preferuję w pucharkach.

      Ale nie przeszkadzają mi ludzie, którzy na festynach objadają się chlebem ze
      smalcem, wcinają kukurydzę lub watę cukrową - to część festynowego folkloru.
    • aga.rk Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 21.08.08, 15:01
      Nie dalej jak wczoraj szłam przez miasto, miałam mało czasu, w perspektywie
      załatwianie spraw w urzędzie i bieg na autobus do domu. I byłam strasznie
      głodna. Weszłam do sklepu, kupiłam drożdżówkę, sok w butelce, w drodze do biura
      zjadłam, napiłam się soku i już nie musiałam krzyczeć na opieszałą panią w
      okienku tylko dlatego, że mi spadł poziom cukru. I co w tym wszystkim złego?
      Jakie zasady złamałam, co złego zrobiłam, komu zaszkodziłam? Bo naprawdę nie wiem,..
      • bambussi hmm.. lody to chyba tylko na ulicy???? 22.08.08, 10:39
        bo jakże inaczej można jeść loda w rożku jak nie na ulicy?

        kupowanie loda w rożku i siadanie z nim do stolika to raczej
        komiczny obrazek - jak ktoś chce zjeśc na miejscu to kupuje w
        pucharku - jak w rożku to tylko "na wynos"
        • zzdano Re: hmm.. lody to chyba tylko na ulicy???? 23.08.08, 13:45
          Według mnie jedzenie na ulicy to kwestia wyboru,obiście widok
          człowieka jedzącego mi nie przeszkadza.
          jest tylko jedna kwestia- ja nie mogłabym jeść czegokolwiek patrząc
          na romazane kupy na chodniku lub trawniku, śmieci wystające z kosza
          czy obsrolone przez ptaki parkowe ławeczki i inne tym podobne
          umilacze
    • plisowanka W USA 23.08.08, 14:44
      W USA jest co do tego chyba większa akceptacja niż w Polsce. Ja akurat nie miałam przyjemności tam być, ale oglądam sobie różne zdjęcia gwiazd robione im przypadkowo na ulicy przez paparazzich, np. Jessici Alby, to tam często trzymają one w ręku a to lizaka, a to loda, a to jakąś bułkę lub napój. A u nas w Polsce normy w tym względzie są bardziej rygorystyczne. Jak ktoś sobie coś podjada po drodze to patrzą się na ciebie bykiem. Osobiście wolę więcej swobody, więcej luzu, więcej wolności. Skoro w takim supermocarstwie jak USA gwiazdy z wielkiego ekranu paradują po ulicy w wytartych jeansach z jedzeniem w ręku, to bym bardziej zwykły szary człowiek w słabo rozwiniętej kraju jakim jest Polska powinien móc to robić.
      • remez2 Re: W USA 23.08.08, 14:55
        Skoro w takim supermocarstwie jak USA gwiazdy z wielkiego ekranu paradują po
        ulicy w wytartych jeansach z jedzeniem w ręku, to bym bardziej zwykły szary
        człowiek w słabo rozwiniętej kraju jakim jest Polska powinien móc to robić.
        Pisałaś to na kolanach?
        • plisowanka Re: W USA 23.08.08, 18:43
          remez2 napisał:
          > Pisałaś to na kolanach?

          Nie, a co?
          • remez2 Re: W USA 23.08.08, 19:05
            plisowanka napisała:

            > remez2 napisał:
            > > Pisałaś to na kolanach?
            >
            > Nie, a co?
            Nic, tak sobie pomyślałem.
    • remez2 Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 26.08.08, 13:20
      chcekupic napisał:

      > ja jem wszystko i wszedzie, jak tylko ma ochote
      A gdybyś w tym miejscu skończyła zdanie?
      i mam w czarnej dziurze pozerow
      > i zakompleksionych zniewolonych przez 'wypada'
    • horatio_valor Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 27.08.08, 11:49
      Najzupełniej wypada. Po pierwsze dlatego, że jesteś wśród obcych
      sobie ludzi, nie przebywasz w towarzystwie tych samych osób przez
      dłuższy czas (jak np. w przedziale kolejowym), ani wreszcie w niczym
      im nie przeszkadzasz. Na pewno mniej niż paląc papierosa, bo
      śmierdzący dym czują idący za palaczem.

      Lody - dalibóg, one właśnie do tego służą! Lodów w waflu nie je się
      przy stoliku, przy stoliku jada się lody w salaterce. Po to jest
      uchwyt, żeby je nosić. Nie popadajmy w absurd.

      Mniej eleganckie jest jedzenie np. kebaba, zwłaszcza takiego, z
      którego przy każdym kęsie wypadają na chodnik kawałki mięsa i czego
      tam kucharz napakował. To już przeszkadza innym, bo skutecznie
      paprze chodnik (szczególnie drastyczny przykład to warszawski Nowy
      Świat, świeżo odnowiony, a już z paskudnymi plamami po tureckich
      wiktuałach).
    • alex_koz Re: czy wypada iść sobie ulicą i... 31.08.08, 18:56
      ojej, ludzie, sami sobie problemy wymyslacie. rozumiem jedzenie kapiacego tlustego kebaba czy innej bulki z ktorej sie zawartosc wysypuje, ale jedzenie lizka, lodow, chipsow idac ulica to faux pas nie jest.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka