moyyra
27.06.08, 23:32
Wiem, ze ten temat był juz wałkowany wiele razy
Chcialabym zapytać się, jakie są granice jeśli chodzi o masturbację
dzieciecą, od ok 3 miesięcy moj 2l 9m synek przezywa fascynację
siusiakiem. Na pcozatku nie reagowałam i było coraz gorzej, potrafi
cały dzień grzebać w majtkach. W jednej rączce autko, druga łapka w
majtkach i tak sobie synchronizuje zabawę.
Wprowadzilam umowę, ze jak chce się podrapać, swędzi, to ma isc do
lazienki, bo to jest intymna sprawa i niektorych moze to krępowac.
Wejdzie na pol min i wychodzi. I dalej robi swoje, o miejscach
publicznych nie wspomnę -łapka na siusiaku to norma, dla mnie to
trochę krepujące a moj mąż to zaczyna już nerwowo reagować na takie
zachowanie synka (tłumaczylam, ze pogarsza sytuację).
Zwracanie/odwracanie uwagi, wyciąganie bez slowa rączki z majtek,
zabawianie go nie za wiele się zdaje.
Rozumiem, ze parę razy dziennie pogrzebie, podotyka i tyle, ale
dzieciak potrafi cały dzień na "poznawaniu" spędzić czas :(. Podczas
jedzenia, zabawy, spaceru, zasypiania- odciaga sobie napletek,
dotyka a penisek stoi mu jak u dorosłego faceta.
Artykuly przeczytalam, zrobilam badania moczu-są ok, pediatra
stwierdzila, ze skoro ma częsciowo poprzyklejany napletek, to go
swędzi pod skorą (urolog twierdzi,z e to fizjologia), synek mowi, ze
nic go nie boli, nie gryzie itd.
Obawiam się, że po narodzianch drugiego dziecka-termin na sierpien
masturbacja się nasili, synek bedzie rozladowywal swoje napiecia (o
ile teraz tego już nie robi) emocjonalne poprzez w/w sposob.