Dodaj do ulubionych

tak bardzo boli...nie znajduje słów

20.09.05, 13:12
wczoraj moja Tunieczka odeszła. Była taka roztrzepana, taka ciekawska,
wszystko zjadała. Zadusiła się kretyńska naklejka z plastikowej walizki po
kołdrze z merynosów. W życiu bym nie myślala że ją zerwie, ...nawet nie
wiedziałam ze ta nalepka tam jest. Dopiero kiedy wróciłam do domu znalazłam
strzepy papiru, ...jedej części brakowało. Tuniusia leżała w łazience z
pyszczkiem otwartym, boże, tak mi źle. A ja tylko poszłam na godzine
załatowić sprawunki. Miała rok i miesiąc.Upijam się piwem, wszystko jest
kurewsko do dupy.Ma tyle zdjęć, Chyba je wykasuje z tego cholernego
komputera...
Obserwuj wątek
    • wiesia.and.company Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:22
      Och, wstrząsnęło mną! Bardzo, bardzo mi żal Tunieczki. Nie mogłaś tego
      przewidzieć. Straszne i bardzo bardzo Ci...już nie mogę używać tego słowa...
      współczuję. Śmierć ukochanej Tunieczki i wyrzuty sumienia...straszne. Nie
      zadręczaj się, naprawdę niczemu nie jesteś winna, głupi przypadek, nikt z nas
      by nie pomyślał, że takie coś może mieć miejsce.
      Upij się, przepłacz, i wracaj na forum. My to znamy, pogadaj z nami, może choć
      trochę Ci to ulży. Zdjęcia moich zmarłych kotów mogłam oglądać właściwie
      dopiero po roku lub więcej. Nie likwiduj ich teraz.
      Musisz to przeżyć, może uratujesz życie innego biednego, bezbronnego i będziecie
      długo razem.
      • tunka_i_ja Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:36
        a wiesz Wiesiu, ja tak zawsze lubiłam czytac Twoje posty...takie mądre i
        ludzkie.Teraz mam taki sterylny porządek w domu, nikt nie roznosi piachu,
        kur...żarła wszystko. ostatnio ja przyłapałam jak kradła dokumenty z regału, z
        takiej koszulki sztywnej, wbiło jej sie miedzy kiełki, ale nalepka? gdyby to
        był zwykły papier, a tam było tyle kleju, taka sztywna. Wiesiu, dziękuje ze
        napisałas, juz nie chce miec nikogo. A wiesz... najgorsze, że nie mam dzieci i
        nigdy ich miec nie bede. Ale co tam , mam porzadek w domu. Wiesiu , napisz
        jeszcze do mnie, ja tak się rozwaliłam w środku
        • wiesia.and.company Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:47
          Nie, nie rób takiego założenia, że już nigdy... Mnie się tak wydawało, ale
          potem los podrzucił mi kota, potem następnego - bo człowiek kochający koty,
          jest już na nie wyczulony i dostrzega kocie nieszczęście, tam gdzie nigdy
          wcześniej by go nie dostrzegł. Więc może być tak, że los Ci spłata figla - ja
          tak miałam w miesiąc po śmierci ukochanego i długo leczonego Felutka. Byłam od
          niego uzależniona, on mnie kochał, ja go kochałam. I umarł. W miesiąc później
          musiałam pojechać już na urlop i tak w lesie, na jedynej drodze, przy
          zapyziałym sklepiku-budzie, wyrzucono z okna samochodu kotka.... I tak mam
          Grosię, a było to takie nieszczęście kocie, nie potrafiła jeść, ale miała 4
          tygodnie i tak nam poszło jakoś z wybojami, i jest, i jest łobuzicą - i słodką
          koteczką.
          A z tym obgryzaniem wszystkich papierów, folii, torebek foliowych, moich siatek
          to tak mam z Kubusiem. Ma 5 lat a mu nie przeszło i nieraz już wymiotował
          zżutymi kawałkami folii albo wstążek od kwiatów. Niby pilnuję, ale wcale nie do
          końca jestem świadoma zagrożenia. Zawsze trzeba być czujnym - a jak mnie nie ma?
          albo kiedy zasnę, albo coś....? A swoją drogą dzieci nie mam i też mieć nie
          będę. Więc o te moje dzieci dbam, jak umiem, a i o inne bez domu, staram się w
          małym zakresie też... zapewnić także pieszczoty...te bezdomne tak tego pragną -
          mieć swojego człowieka, a ja im tego nie bronię. Ja to lubię, one też.
          W ogóle to parafrazując ks.Tischnera powinno się powiedzieć: Spieszmy się
          kochać koty, one tak prędko odchodzą....
          Naprawdę upij się teraz i następnego dnia walcz ze słabością. To ludzkie, a
          może Ci jakoś trochę pomoże walczyć z ciałem zamiast z myślami.
          Trzymaj się! Wiesia
          • tunka_i_ja Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:57
            Wiesiu, dziekuje kochana. Jesteś mądra kotką.
            ja mam prawie 40 lat a ryczy we mnie dziecko. Wypiłam już niezłą porcje, jak na
            mnie piwska,a g...pomogło.Mąż musiał do pracy, zaryczany ale musiał. ja w
            domu. .Smarkam i piję.dziękuje
      • pixie65 Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:36
        Siedzę przy komputerze w pracy i ryczę jak głupia..Żadne słowa tu nic nie
        dadzą...Ściskam Cię tylko mocno i BŁAGAM nie kasuj zdjęć Tunieczki, niech
        zostaną...No nie mogę już nic więcej bo jastem zaryczana
        • tunka_i_ja Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:51
          przepraszam, ONA była taka moja, codziennie rano był rytuał picia ciepłej wody
          ze strzykawki, i to JEj brrr kiedy mąż chciał ja dotknąc. ja juz nawet szukałam
          dzisiaj jakiejś biedulki ale nie moge, musiałabym wziąć dwa kotuszki. Sama nie
          wiem. To przeciez nie jest tak, że sztuka za sztukę, to była przeciez moja
          Tuśka.Przepraszam WAs że tak się wywalam tutaj. Niby mam te 40 prawie lat, a
          płacze we mnie dziecko.
          • pixie65 Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:57
            Ja mam czterdziechę całkiem nie prawie i ryczę jak całe stado dzieciaków, bo
            ból po stracie ukochanego sierściucha wydaje mi się nie do zniesienia...Może
            jestem nienormalna, nieczuła, albo ogólnie popaprana, ale...Śmierć rodziców
            przyjęłam ze stoickim spokojem (taka jest kolej rzeczy i takie tam...), ale
            KOT...NO, kurczę RYCZ ile tylko możesz i NIE PRZEPRASZAJ Mogę tylko tyle:ryczeć
            razem z Tobą...
            • tunka_i_ja Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 14:07
              Pixie, nigdy wczesniej nie rozmawiałysmy, dziekuje.
              ale to był mój ludzki bład. Mogłam wziąć dwa kotuchy, a ona była sama. Miała
              pomysły na zycie. przez całe lato leżakowała na balkonie, kochała to. Teraz
              zimno , zamknieta w domu. Zimno..i zmieniałam mężowi letnią kołdre na zimową.
              Gdybym zrobiła to wieczorem....Przepraszam, że tak zaśmiecam soba forum. Wiem ,
              że jest ono nie tylko na moją wyłączność.DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM.
          • beali Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 14:13
            Rany,nie mogę uwierzyć.Odkąd tu przyszłam była tunka_i _ja,tak bardzo widać
            po nicku,jak kochałaś Tunię.Zawsze uśmiechałam się do Twego nicka,a dziś
            płakac mi się chce;-(((((((Rozumiem,tak bardzo dobrze rozumiem, co przezywasz
            i tak potwornie mi przykro;-(Boli i będzie bolało,bo inaczej się nie da,ale wiem,że w Twoim sercu znajdzie wiele miłości jakaś kocina,która gdzieś tam czeka własnie na Ciebie.
            Wiesz tez mam taką tylko moją kotę wśród piątki moich dziewczynek.Gdyby Adelinie coś się stało...nie,nie mogę nawet mysleć.Mój Boże ,jak bardzo Ci współczuję;-((((
            • tunka_i_ja Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 14:27
              ja tez Ciebie dobrze pamietam i znam. pisałysmy przeciez o kaftanikach
              chroniących szwy po sterylce. Najpierw była moja Tuśka potem Twoja.Tak mi xle,
              że nie wiem co zrobic. Dostałam jakiegoś szału i wszystko w domu pomyłam. Nigdy
              tak nie pachniało ajaxem jak dzis. Pozygac się mozna od tego porzadku. Nic juz
              nie skrzypi pod kapciem.Choć zawsze było czysto bo z Tuska sprzatałysmy
              codziennie ...ale benek zawsze gdzieś rozniesiony , Zawsze mówilismy z mężem ,
              że u nas to jak w 'papierkowie', bo wszędzie papierki, kuleczki papierowe.
              Chodziłam do punktu LOTTo i kradła kupony, że Tuni robic kulki. Cały widz
              polegał na tym stałym zgniataniu i ..." dac papierek? takkk? zrobić papierek?"
              A teraz komu do cholery ukulac mam lotka? zaryczę się ....
              • beali Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 15:03
                I trudno Ci będzie odnaleźć się w domu bez Tuni.Jak oddawałam
                do nowych domów moje maluchy,było mi smutno,płakałam w poduchę,
                ale kiedy zginął siedmiomiesięczyny Czarnuch/brat mojej Adelinki/,
                kochany,najmilszy czarny tłuścioch,który rodził się moich rękach,
                sam ujął mnie swym urokiem,wylajtowaniem,spokojem i żarłocznością,
                wyłam z bólu.Łaziłam,szukałam,wołałam i w sercu wiedziałm,że spotkało
                go cos bardzo złego,że nie żyje;-(Było pusto w domu mimo pozostałych
                kot,bo nie było już grubasa-przytulasa,ale mimo wszystko miałam jeszcze
                cztery koty,psiurę i musiałam się nimi zajmować,one/szczególnie Adelka/
                też cierpiały i razem było nam łatwiej przez to przejść,więc przygarnij
                jakiegoś kotka,nie aby zastapił Tunię,bo to nie o to chodzi,ale by był sobą,
                dawał miłość Tobie i brał Twoją.Nie wiem,jak poradziłabym sobie,gdybyśmy
                wtedy mieli tylko Czarnuszka i starcili go.
                Płacz,wyj,pij,sprzataj i pisz do nas,wyrzucaj ten ból,bo jest go tak dużo.
          • daimona rozumiem... i to jak! 20.09.05, 16:50
            Poryczałam się, jak przeczytałam....

            W zeszłym roku udusiła się moja ukochana Kicia Negri - na moich oczach!
            I choć to był błąd weterynarza, też miałam potworne wyrzuty sumienia, ryczałam
            jak głupia, z nerwów - sama zaczęłam mieć duszności. I też mówiłam - żadnego
            innego kota!
            Jednak ludzie z pracy byli mądrzejsi ode mnie - podeszli mnie "pod włos",
            wiedzieli, że w takim wypadku wezmę malucha - powiedzieli, że jest kotek,
            którego znajomi chcą utopić, jeśli nikt go nie weźmie. No i wzięłam - Budryska.
            Na początku miał ze mną cięzko, cały czas porównywałam go do Negruszki... i też
            czułam, że jeden kot - to nie jest dobry pomysł. Dlatego przygarnęłam potem, już
            świadomie, 5miesięcznego Ogonioka, o miesiąc starszego od Budrysa.
            Teraz cieszę się, że dałam "wplątać się" w Budrysa (oczywiście nikt nie chciał
            go topić) i dokooptowałam rudzielca. Za Negri tęsknię nadal, ale dzięki tym dwóm
            urwipołciom szybciej pokonałam depresję.

            Może nie od razu... ale wzięcie dwóch kotków to może być dobry pomysł. Naprawdę.
    • kawka74 Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:53
      Boże. Tak strasznie, strasznie mi przykro.
    • babka71 Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:53
      tunka mam rudaska jest cudny maleńki i czeka na Ciebie nie płacz bo ON czeka i
      też płacze, że go nie chcesz...
      p.s nie kasuj zdjęć mam 3 koty w kompie których juz nie ma i zapewniam Cię, że
      warto je zostawić
      • tunka_i_ja Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 13:58
        jaki rudasek? co do mnie mówisz? ja tylko rycze, nic nie rozumie
        • babka71 Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 14:11
          malutki kiciorek czeka na Ciebie jak się uspokoisz napisz na priva jeśli jesteś
          z Warszawy
    • misia007 Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 14:15
      Tak bardzo Ci współczuję. Sama straciłamm w sierpniu ukochanego Rudego i to
      ciągle boli. Ale wiem, że to minie. Odeszły od nas już trzy koty, więc wiem co
      mówię. Opłakuj Tunkę ile musisz ale za jakiś czas otwórz dom i serce dla
      następnego kotka.Uwierz mi to pomaga ,zapełni pustkę i sprawi, że będziesz mogła
      wspominać
      Tunkę bez bólu .
    • lidia1001 Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 14:35
      Bardzo mi przykro, ryczę razem z Tobą. To na pewno ogromna strata i wielki
      smutek.
    • groha Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 15:11
      Tunka_i_ja, zobacz, wszystkie płaczemy razem z Tobąsad Ja wiem, że to
      niewiele... Możemy jeszcze wirtualnie trzymać Cię za rękę i głaskać po plecach.
      I przytulić Cię, żebyś nie czuła się tak bardzo samotna w bólu. Popatrz,
      wszystkie jesteśmy z Tobą. Wszystkie! Nie jesteś sama, naprawdę. Bądź z nami,
      my rozumiemy, co czujesz.
      • tunka_i_ja Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 15:16
        boże, dziekuje WAM.Dziękuje bo bardzo WAs czuje. kochane kociary....
    • mama007 oh, tunko :((((((( 20.09.05, 15:11
      ja nie mam 40, tylko ledwo ponad 20, ale też siedzę i ryczę sad i przypomniała mi się moja Majka, i Frodo, który tak samo nagle i gwałtownie odszedł. też był bardzo młodym kotem, młodszym od Twojej Tunki... i też wtedy ryczałam na forum, i też bardzo mi to pomogło. i tez myślałam, że nigdy żadnego innego... a po paru tygodniach czy miesiącach przyszedł moment, że napisałam na forum wątek na temat tego czy to może już pora, aby wziąć nowego lokatora... no i mam burki.
      pamiętaj jedno - nie zrobiłaś nic źle. NIC. to nie jest Twoja wina. wiem, że to banalne i głupie w tej chwili, ale może tak po prostu miało być.
      nie wyrzucaj zdjęć, nie obiecuj nic, nie rób nic głupiego.
      napisz skąd jesteś, może będzie możliwość spotkania osobistego z którąś z nas? może Ci to coś da? tak bardzo chciałabym Ci teraz pomóc, znam tę bezsilność sad uwierz, że bardzo dobrze jest, że masz przynajmniej oparcie w mężczyźnie. mój były (już wtedy były ze mną koty) zawsze był przeciwny. a jak się coś stało to nie pomagał, tylko dobijał...
      siedzę i płaczę, i nie wiem co napisać sad(
      trzymaj się !!
      Aga
      • tunka_i_ja Re: oh, tunko :((((((( 20.09.05, 15:24
        no jasne , że znam Twoja historie, kiedy trafiłam tutaj do grajdoła to właśnie
        czytałam Twoje posty i tez beczałam. Choć nie do końca rozumiałam tych łez.
        trzeba poczuć samemu , na swojej skórze żeby tak naprawdę zrozumieć. ja wtedy
        nie miałam jeszcze kotki, dopiero rozglądałam się za jakąś. A potem zawsze juz
        śledziłam Twoją historię, Twoje TRUDY i opowiadałam mężowi o mamie007 ,
        bezogonku i bezłapce. I często nie mogłam mu dokończyć bo ryczałam. Że taka
        dzielna z Ciebie dziewczyna. a on mi zakazał opowiadac, bo niby chłop a taki w
        sercu mięczak. a teraz dzwoni do mnie co godzine z pracy i pyta jak mi...
        Aga, dzieki ...ja jestem z wrocławia, ty wiem że z krakowa.a wogóle to słaba
        jestem psychicznie i tak mi źle.
      • wiesia.and.company Re: oh, tunko :((((((( 20.09.05, 15:25
        Oj, dziewczyny... pokrewne dusze...
      • marta_i_koty Tunko... 20.09.05, 15:26
        Ja też mam prawie 40 lat, a o swoje koty drżę jakby to były rodzone dzieci...
        Kiedy na moich oczach pies dopadł Laurę i tak ja wytarmosił, ze odeszła,
        ryczałam dwa miesiące, nie mogłam sobie darować, ze nie wpadłam na to, że kocie
        wrzaski pod oknem to nie bitwa moich kotow, tylko wołajaca nas Laura... Kiedy
        wybiegłam i przepedziłam psa, było juz za późno...Mąż, którego ulubienicą była
        nasz kocica, ryczał jak bóbr... I popadł w depresję...
        Bardzo, bardzo Ci współczuję i może powiem tylko, że zapewniłas jej cudowne
        życie... Koty mają niekiedy pomysły, które zagrażają ich życiu, i nie mozna ich
        przwidzieć... I myslę, że juz niedługo w twoim domu zagości jakis słodki,
        mruczacy futrzak... Życzę Ci tego z całego serca...smile
    • smillaaraq Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 15:54
      Co za wiadomość sad co za chloerny wypadek...
      jestem z Tobą. WIem, co czujesz, niestety crying


      Ściskam mocno.
    • brenya Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 16:46
      Strasznie mi przykro sad Strasznie. Taki glupi, bezsensowny wypadek.
      • saguaro Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 16:56
        Wspolczuje z calego serca ...sad(((
        Sama przezylam cos podobnego, wiec wiem, co czujesz...Przesylam glaski od mojej
        Sedonki (tez wariat, co wszedzie wlazi ..)
    • lgirl Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 17:16
      o Matko.... siedze tu i płacze z Tobą.
      WYpłacz się - i pamietaj - ze czas tylko troche
      sam w sobie leczy rany.
      Najlepiej - rany sie zablizniaja jesli ta
      straconą miłość możesz przelac na innego
      futrzaka.
      Na pewno jest taki niedaleko Ciebie i czeka
      az go znajdziesz!
      Zycze Ci tego z calego serca!!!!!!!!!!
      • wiorka_mrau Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 17:40
        O mój Boże!! Biedactwo! Współczuję ci z całego serca. Mam dwie kicie i zawsze
        boję się, że jak mnie długo nie ma to one sobie krzywdę zrobią i jak przyjdę to
        one już będą ....
        jestem z tobą myślami. Trzymaj się ciepło i nie obwiniaj się , to nic nie da!
        Ona już jest szczęśliwa, bo ja wierzę w kocie niebo wink
        Pozdrawiam serdecznie
      • moomoo Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 17:47
        Strasznie strasznie mi przykro. Wiem, że nic Cię teraz nie pocieszy. Ukochany
        kot jest jak najdroższe dziecko, zwłaszcza jak się nie ma własnego. Przeżywałam
        strasznie śmierć już trzech moich kotków, zwłaszcza Puśki ( chorego maleństwa
        wygrzebanego spod samochodu) i za każdym razem mówiłam "nigdy więcej"... ale
        zjawiał się jakiś inny maluch potrzebujący pomocy no i pomagałam. Mrozi mnie aż
        na myśl, że coś się pewnego dnia stanie Maksowi albo Asi. Zawsze gdy się modlę
        to proszę o zdrowie dla mojej rodziny i żeby moje koty były jek najdłużej ze
        mną.
        • monikate Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 18:22
          Miałam napisać coś krzepiącego, ale jak przeczytałam wszystkie posty, to się
          poryczałam. Moja kociczka siedzi w tej chwili na moicj kolanach i jak
          pomyślę... och, jak sobie pomyślę... wiem, wiem co czujesz, sama płaczę.
          Ściskam Cię serdecznie.
    • yupii1 Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 18:51
      cokolwiek sie jeszcze powie i napisze za wczesnie jeszcze, trzymaj się.
    • hakdil Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 19:34
      Rzadko teraz zagladam na nasze Kocie forum,bo mam małe maleństwo,brakuje mi
      Kociarstwa.Bardzo Ci wspolczuje,bardzo kocham mego Leosia i nie chce myslec ze
      mogloby sie mu cos stac.Kochana,żal strasznie Twego Kotka...Ale moze odszedl po
      to,by zrobic miejsce innemu kociemu stworzeniu.Dostal od Ciebie tyle
      miłosci,moze teraz daj to wielkie uczucie innemu koteczkowi...Głupie
      gadanie,nie pocieszy Cie nic...trzymaj sie...
    • umfana Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 19:46
      Boże... jaka potworna tragedia... ten świat jest taki pokręcony! Musimy cały
      czas uważać! Ja boję się na przykład, że wychodząc z domu wpadnę po samochód i
      osierocę moje serduszka, którymi nikt ...kompletnie nikt nie zająłby się sad(( a
      one same nie poradziłyby sobie w życiu!
      Kochana maleńka Tunia (*)
    • umfana Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 22:52
      Siedzę i ryczę... Tunia kojarzy mi się nierozerwalnie z tym forum sad((
    • kot.bestia Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 20.09.05, 23:12
      Bardzo, bardzo mi przykro
    • czarnarebeka Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 21.09.05, 00:48
      Współczuję z całego serca. Kilkanaście lat temu straciłam maleńką kotkę, do
      dziś powtarzam sobie, ze mogłam temu zapobiec. I strasznie żałuję, ze nie mam
      ani jednego jej zdjęcia.
      Straszne, co Wam sie stało. Trzymaj się.
    • ptasia Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 21.09.05, 08:52
      bardzo, bardzo mi przykro. trzymaj się tak mocno, jak się da.
    • gatta_gatta Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 21.09.05, 16:37
      bardzo Ci wspolczuje ...
    • dominkadg Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 21.09.05, 21:58
      jedyne co moge napisać - to bardzo mi przykro
    • aankaa :''( 21.09.05, 22:48
      ale nie kasuj zdjęć Tunki - to kawałek Twojego i naszego, forumowego, życia
    • moboj Re: tak bardzo boli...nie znajduje słów 22.09.05, 11:44
      i co tu powiedzieć? tak bardzo mi przykrosadsadsad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka