ibulka
04.04.07, 00:58
na początku marca zaszłam w ciążę...
czwartą co prawda., ale upragnioną i wymarzoną...
wszystko szło dobrze... w sobotę 31 marca 2007r. przestało być dobrze...
o 3.00 w nocy poszłam do toalety...
na majtkach zobaczyłam krew... w piewszej ciąży zdażyło mi się krwawienie na
początku., trochę się przestraszyłam...
po powrocie do łóżka wszystko było jasne...
wcześniej przecież nic nie czułam...
nic nie przewidziałam., nic mnie nie zaniepokoiło...
kompletnie NIC...!!! =((
wszystko szło tak dobrze... =(((
Mąż leży i patrzy w sufit...
radość uleciała...
nie mam siły na nic...
nie mam na nic ochoty... nic mnie nie cieszy...
trochę oswoiłam się z tą myślą., ale nie umiem się uśmiechnąć...
chyba to był znak... to że tak długo nie mogłam zajść w ciążę...
i teraz stało się...
nie znam płci...
za wcześnie było jeszcze... =(
Kamilek albo Magdalenka...
może po prostu... Fasolka... =(
zapalicie światełko...? =(