Dodaj do ulubionych

Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki"

25.05.09, 00:50
Temat wprowadzania żywności uzupełniającej, a więc rozszerzania menu
dziecka od dawna we mnie nabrzmiewał, bo ten temat wciąż wraca jak
bumerang. Gdybym miała więcej czasu pewnie już dawno bym zebrała
razem to, co do tej pory zostało tu napisane.
Ciekawe, że w dzidzinie np. chodzenia dajemy dziecku jakiś szeroki
przedział czasu na naukę. Zazwyczaj dziecko zaczyna chodzić między 9
a 18 miesiącem (nie jestem specjalistką- proszę mnie poprawić, mogę
się mylić) i uznaje się, że jest to OK. Na to by zacząć mówić też ma
szeroki przedział czasu: od końcówki pierwszgo roku- może gdzieś do
końca drugiego. I te wcześnie, i późno mówiące mogą się równie
dobrze rozwijać, tylko taki ich urok i tempo, że akurat wtedy
rozchylają werbalne skrzydła.
A jak jest z jedzeniem? Czy dzieci też mają prawo rozwijać się w
indywidualnym tempie do zaakceptowania nowych pokarmów, smaków,
sposobu jedzenia?
Co prawda mam tylko trójkę dzieci, ale z ich
poznania, obserwacji mogę wyciągnąć wnioski, że dzieci rozwijają się
pod tym względem bardzo różnie. W różnym czasie akceptują różny
stopień twardości pożywienia, różne smaki. Każde z moich dzieci
kiedy indziej zaakceptowało nowe pożywienie: jedno po 6 miesiącach,
drugie po roku, a trzecie po półtorej roku. Najczęściej akceptacja
dla nowych pokarmów się zmienia jak sinusoida w drugim półroczu i w
drugim półroczu życia. Niektóre dzieci długo wyłącznie kosztują
pożywienie, inne od razu chętnie jedzą większe ilości. Inne z kolei
długo pozostają przy samym mleku matki (niektóre dzieci nawet do 18
miesiąca pozostają przy piersi, wiele dzieci w drugim roku życia ma
takie momenty, że wraca wyłącznie do piersi na dłużej bądź krócej).
Gdyby mleko matki było równie mało wartościowe jak mieszanki, to
rzeczywiście można by się tym niepokoić. Bo ileż można żyć na
sztucznych witaminach, sztucznie dodawanych mikroelementach itd.?
Ale mleko matki i białka, i tłuszcze, i węglowodany, witaminy,
mikroelementy ma najwyższej jakości, jest nieprzetworzone i
najzdrowsze dla małego dziecka, a oprócz tego zawiera mnóstwo
enzymów, czynników, komórek, składników wartościowych dla rozwoju.
Dlatego dopóki dziecko ma możliwość ssania według swojej potrzeby, a
rozwija się prawidłowo, rośnie, to warto zaufać dziecku w tym
względzie, że wie co robi ten nasz szkrab.
Bardzo często lekarze operują tabelkami, wyznacznikami- i niestety
usiłują wszystkie dzieci w te same sztywne ramy włożyć. A tak się
nie da. To, że można często bezpiecznie zacząć wprowadzać żywność
pochodzenia krajowego po 6 miesiącach nie oznacza, że moje dziecko
ma tak samo rozwinięty układ pokarmowy jak np. dziecko sąsiadki. To
że dziecko koleżanki od początku z chęcią je obiadki, deserki, nie
musi oznaczać, że układ immunologiczny mojego alergika może sobie
pozwolić na to samo.
Oczywiście nie zwalnia nas to z obowiązku, by proponować dziecku
różne smaki, ale trzeba pamiętać, że akceptacja danego smaku może
się poprawić dopiero po kilkunastej próbie. No i czasami
rzeczywiście lepiej odłożyć to wprowadzanie nowości, np. przy
alergii warto wyłącznie karmić piersią nawet 10-12 miesięcy. Czyli
światek medyczny też zaczyna dostrzegać to zróżnicowanie wśród
dzieci. A przecież alergia to nie jedyny problem u dzieci. Ważny
jest też przecież rozwój narządu żucia (ząbków), rozwój zdolności
trawiennych, trzustki, wątroby. Czasem dzieci reagują też
odroczeniem albo czasowym odstawieniem jedzonek przechorowując coś
bezobjawowo. A przecież wiele chorób właśnie w taki sposób
przechodzimy, np. osławioną toksoplazmozę najczęściej właśnie w
dziecinstwie się przechodzi (w okresie poniemowlęcym- może być bez
żadnych objawów).
Wydaje mi się, że ten mentalny przymus wprowadzania jakiegoś
jedzenia do diety dziecka wynika też niekiedy z naszego wychowania,
kultury. Można się zastanowić: jak my byliśmy karmieni? Czy przymus
nie był metodą karmienia w naszym rodzinnym domu?
We wczesnym dzieciństwie na pewno jest ważniejsze, by dziecko przede
wszystkim nauczyło się, że czas posiłku to czas dobry, miły. Gdy
polubi ten czas, będzie to inwestycja na całe życie, bo chodzi o to,
że jedzenie ma się dać lubić. A więc wystarczy tak niewiele: nie
zmuszać, nie obrzydzać i dać czas. Gdy jesteśmy bardzo zestresowani
tym tematem jedzenia, warto starać się zadbać o nową dawkę
uspokojenia, cierpliwości dla siebie. Czy moglibyśmy zmusić do
chodzenia dziecko, które nie jest na to gotowe? Czy dałoby to dobre
owoce? Podobnie nie wyda dobrych owoców zmuszanie do zjadania
zaplanowanych przez nas posiłków. Dzieci się zazwyczaj różnią od
naszych wyobrażeń o nich- warto wykrzesać z siebie więcej
elastyczności: a więc pozwolić się tym wyobrażeniom rozciągnąc do
bardziej realistycznej koncepcji. Jeśli marzyłyśmy o "grzecznie"
czyli dużo zjadającym dziecku, to może warto zdać sobie sprawę, że
dziecko, które wyłącznie ssie też może być "grzeczne", tylko np.
wolniej rozwija się jego przwód pokarmowy. W cudzysłów wzięłam
słowo "grzeczne", ponieważ ten epitet nie przystaje do tej sytuacji,
gdy chodzi o naturalne potrzeby dziecka, a nie świadomy wybór
zachowania.
Proponuję lekturę tego, co już tu zostało napisane. Będę w kolejnych
postach dopisywać następne linki i bardzo proszę o pomoc, jeśli ktoś
zechciałby jakiś wątek tu zalinkować (np. pamięta o jakimś z
archiwum, zauważył, że coś ominęłam wartościowego). Zapraszam do
lektury:

Baby-led weaning
Cycoholiczny niejadek
14 miesiąc i wisi u cyca non stop
Rozszerzanie diety, krytyka lekarza
Tyle na początek. Cdn- tylko nie wiadomo kiedy.
Obserwuj wątek
    • emilia7895 Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 25.05.09, 12:32
      FAJNIE ZE TO WSZYSTKO ZEBRAŁAŚ dzieki
      • fizula Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 25.05.09, 16:32
        Jeszcze nie zebrałam wszystkiego. Kontynuuję:
        Wprowadzanie pokarmów- nie chce jeść
        Pomocy- teraz etap: tylko pierś
        Czym jest dla mojgo dziecka karmienie piersią
        Słaby apetyt na normalne jedzenie
        Rok tylko na piersi, schudła, nie je nic więcej
        Kiedy najpóźniej coś innego niż cyc
        Czy Wasze dzieci piją?
        Natura naszą nauczycielką

        Na razie tyle, uff, kupa roboty.
        Jak na dzisiaj mam główną myśl: najważniejsze we wprowadzaniu
        żywności jest: spokój i cierpliwość. Oczywiście zasady zdrowego
        racjonalnego żywienia również. Ale dla mnie ten brak cierpliwości
        przebija wszystko: na tę naukę trzeba dziecku dać co najmniej
        kilkanaście miesięcy, a zazwyczaj po kilku miesiącach już nam się
        wydaje, że dziecko powinno jeść wszystko. Jest to błędne,
        wprowadzanie i akceptacja jedzenia to długi i stopniowy proces.
        Przyśpieszanie go, zabieranie dziecku mleka jest zazwyczaj ze szkodą
        dla dziecka.
        Cdn. Piszcie oczywiście swoje refleksje- ku nauce wszystkich.
        • dimma Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 26.05.09, 08:37
          Witam,

          i bardzo dziekuje za ten watek, bo wlasnie go bardzo potrzebuje.
          Przyzwyczailam sie juz i zrozumialam, ze moja prawie dwuletnia corka
          potrafi zyc glowie na piersi, umiem znosic presje otoczenia (ta jest
          moim zdaniem najwiekszym problemem. Wiele mam uwierzyloby sobie i
          dziecku, gdyby nie ciocia, babcia, niania, sasiadka, no i LEKARZ).


          Ale chcialam pisac o czyms innym. Zauwazylam, ze ssanie piersi
          ('CYY') staje sie dla mojej corki nawykiem. W ogole zauwazylam, ze
          mala ma sklonnosc do uzaleznienwink). jak poscilam jej po raz
          pierwszy teletubisie, to potem nie dalo sie wylaczyc DVD przez 2
          tyg, non -stop mialo grac. Corka wolala "Lala, Po tu!" pokazujac na
          telewizor. Az uciekalam z nia z domu na spacersmile
          A ostatnio zaczela wolac" Lala, PO, CYYY" co znaczy, ze chce ogladac
          bajke i ssac piers.. jak czytamy ksiazeczki, to tez chce w tym
          czasie ssac piesc. Co ciekawe, jak jestesmy u dziadkow, co jest
          wielka atrakcja, to o CYYY nie pamieta nawet przez 5-6 godzin.

          A poniewaz teraz zaczyna mowic, sama mi powiedziala wczoraj cos, co
          mi troche otworzylo oczy. Ogladalysmy ksiazeczke "Dzien Malucha".
          i tam pojawia sie opieknka dla dziecka, czyli Ciocia. Przy okazji
          porozmawialam z corka o naszej Cioci, co z nia robi:prowadza na
          spacer, przytula, i daje mniam- mniam... na co corka od razu mi
          odpowiedziala: ciocia mniam-mniam, mama CYY!!. I mam odpowiedz,
          dlaczego corka ze mna nie je. bo w jej mniemaniu mniam-mniam sluzy
          zamiast CY jak mamy nie ma. I tak jest, bo z niania wciaga sniadanie
          i obiad, a przy mnie je tylko czekoladesmile. Weekendy mamy
          praktycznie tylko piersiowe.


          Nie chce ograniczac jej sztucznie piersi, ale tez nie chce by ssala
          z nawyku, nieswiadomie. Co proponujecie?? jak to rozgraniczyc? Dzis
          rano w lozku karmilysmy sie jak zawsze(takie nasze przytulaki
          poranne), ale jak juz wstalysmy, to powiedziam, ze cyy bedzie jak
          mama wroci z pracy, a jak corka wolala, to ja zabawialam. troche lez
          bylo, ale tylko troche -tak jak wtedy, jak nie daje jakiejs rzeczy
          do zabawy(np nozyczek, ktorych akutat uzywam). Calosc terwala ok 40
          mon i wymagala ode mnie duzej kreatywnosci, aby odciagnac uwage
          malej... czy to dobra droga? poradzcie...
          • fizula Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 27.05.09, 17:27
            Żeby dobrze zapoaznać się ze sztuką wprowadzania żywności
            uzupełniającej
            , nie można pominąć tej broszurki:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
            f=21000&w=84856777&v=2&s=0">Standardy dla Unii Europejskiej</a>

            Moim zdaniem mitem jest następujące stwierdzenie:
            Jeśli odstawię, to zacznie jeść normalnie

            Niektóre dzieci rzeczywiście po odstawieniu zaczną jeść "normalnie",
            ale co to znaczy normalnie? Niektóre mogą zacząć więcej, ale wiele z
            tych dzieci, które w taki drastyczny sposób będą "uczone", mogą
            zacząć walczyć z rodzicami o jedzenie. A trzeba się zapytać, czy
            jedzenie dziecka ma polegać na walce z dzieckiem, na przechytrzaniu
            go? Czy "normalne" jedzenie ma polegać, że dziecko będzie jeść
            więcej niż potrzebuje albo tyle, by zadowolić rodziców, czy może
            według własnych potrzeb? Nie doceniamy ilości mleka jakiej jeszcze
            potrzebuje dziecko zwłaszcza w drugim roku życia, a jest to okres,
            kiedy dzieci również w rozwiniętych krajach są najbardziej
            niedożywione.
            Ale czy są niedożywione dlatego, że rodzice im żałują jedzenia?
            Oczywiście, że nie.

            Są mniej odżywione, ponieważ:
            *nie docenia się, że potrzebują jeszcze wiele mleka w swej
            diecie;
            *odstawia się, więc je przedwcześnie od piersi, a mleko
            krowie nie służy ich zdrowiu i poprawnemu przyswajaniu składników
            pokarmowych;
            *nie rozdrabniają i nie trawią jeszcze dostatecznie
            trudniejszej żywności, by była ona wystarczająca dla nich; a mleko
            matki jest produktem lekko strawnym nieprzetworzonym, czego
            bynajmniej nie można powiedzieć o mieszankach czy słoiczkach, które
            są produktami wysokoprzetworzonymi.
            *wątroba dziecka nie jest jeszcze dojrzała ani w drugim, ani
            w trzecim roku życia, a więc mleko matki ma w dalszym ciągu
            właściwości oczyszczające, ochronne.

            Odstawienie dziecka od piersi, aby jadło "coś innego" jest metodą
            wymuszenia silnijszego na słabszym, by zachowywało się zgodnie z
            oczekiwaniami silniejszego, za to niezgodnie ze swoimi potrzebami.
            Nie oceniam tu w żadnym wypadku postępowania matki, bo wydaje mi
            się, że często kobiety takie decyzje podejmują bardzo zdesperowane,
            pod wpływem presji otoczenia i nie jest to wynik ich złej woli.

            To jest przykra refleksja, ale niestety na temat karmienia piersią
            jest niewielka wiedza wśród lekarzy. Przykłady? Na bezpłatnym
            kursie dla personelu podstawowej opieki zdrowotnej (pielęgniarek i
            lekarzy) w moim mieście było ponad 70 osób. Na kurs mógł się zapisać
            każdy.
            Ile było lekarzy? 1- słownie jeden- i była to moja koleżanka, która
            akurat ma trójkę dzieci i każde z nich długo karmiła (po karmieniu
            pierwszego 2 i pół roku stwierdziła, że to było ZA KRÓTKO,
            następnego dzieciaczka karmiła więc 3 i pół roku). Reszta osób to
            były pielęgniarki i położne. A darmowe ulotki, informatory, gadżety
            reklamowe- dostają wszyscy lekarze. Czy ktoś z Was nie dostał (np.
            naklejki dla dzieci), nie widział reklam mieszanek w gabinetach
            lekarskich, przed gabinetami? Czy ktoś zamiast takich reklam widział
            propagowanie karmienia piersią czy dostał od lekarza reklamę
            karmienia piersią? Ja nie widziałam poza szpitalami przyjaznymi
            dziecku. Wiele razy moje dzieci dostawały naklejki, gadżety
            reklamowe mieszanek, słoików, a ani jednej naturalnego karmienia.
            Byłam przez 10 lat w różnych przychodniach, ale w żadnej nie było
            samej reklamy karmienia piersią. Także, w mojej opinii, lekarze
            znają się w znaczącej większości głównie na patologii, na
            mieszankach, bo muszą umieć o nich doradzić, a karmienie piersią nie
            jest objawem patologii ani nikt od nich nie wymaga właściwej wiedzy
            o latacji. Karmienie piersią należy do dziedziny fizjologii, a więc
            jest objawem zdrowia. W tej dziedzinie o ich opinii często bardziej
            decyduje własne doświadczenie (jako matek i ojców), rzadziej
            rzeczywista wiedza. Natomiast wiedzę polukrowaną o mieszankach
            dostają chcąc nie chcąc od przedstawicieli handlowych, którzy ich
            zasypują gadżetami.

            Gdy trafiłam niedawno na oddział alergologii w szpitalu i lekarka
            prowadząca dowiedziała się, ile karmię i karmiłam.
            Stwierdziła: "Ależ to prawie patologia! Na moje stwierdzenie, że tak
            zaleca Światowa Organizacja Zdrowia, wyznała: "Nie znam tych
            zaleceń, ale...Nie znam tych badań, ale..."
            I tu wymieniła
            szereg rzeczy nie dotyczących w ogóle meritum sprawy, a ukazujących
            postawę jej wyższości. Ale nie przeszkodziło jej to gorąco mnie
            namawiać, że powinnam odstawić od piersi moją Tosię ze względu na
            mój jeden niepoprawny wynik i straszyć "bo dzieci stracą matkę itp."
            Ciekawe, że minęło kilkanaście minut, jak ta sama pani doktor
            przyszła i powiedziała, że tenże wynik jest jednak poprawny
            (powtórne badanie). Ale o tym, że jej wykład i straszenie było
            niepotrzebne oczywiście nie zająknęła się ani słowa.

            dimma napisała:
            > Nie chce ograniczac jej sztucznie piersi, ale tez nie chce by
            ssala
            > z nawyku, nieswiadomie. Co proponujecie?? jak to rozgraniczyc?

            Ale dziecko w tym wieku ma właśnie ogromną potrzebę takich
            powtarzalnych zachowań, gdy z tym się nie walczy, nie zwraca
            szczególnie na to uwagi, po jakimś czasie samo mija. Dlaczego to
            rozgraniczać?- jaki jest Twój cel?
            • dimma Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 28.05.09, 08:46
              Fizula,

              moj cel jest tylko i wyłącznie taki, ze np rano szykując sie do
              pracy mogę nakarmic corke, ale nie mam czasu na lezenie z nią
              godzine (robimy to juz przed wstaniem) i dawaniem jej possac piers...

              Chodzi mi tylko o ograniczenie ssania go granic umozliwiających mi
              normalne funkcjonowanie. moge wypic zimna kawe, to nie problem, ale
              musze sie ubrac do pracy.

              pozdrawiam,
              dimma

              • fizula Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 28.05.09, 10:26
                > moj cel jest tylko i wyłącznie taki, ze np rano szykując sie do
                > pracy mogę nakarmic corke, ale nie mam czasu na lezenie z nią
                > godzine (robimy to juz przed wstaniem) i dawaniem jej possac
                piers...
                >
                > Chodzi mi tylko o ograniczenie ssania go granic umozliwiających mi
                > normalne funkcjonowanie.

                A to tylko pewności Ci brakuje: staraj się robić to, co robisz z
                większą pewnością i spokojem, a szybko się Ci się córcia
                przyzwyczai. Pewnie, że większa panna może uczyć się po trochu
                dostosowania do sytuacji, Twoich potrzeb.
    • katia8 Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 27.05.09, 23:59
      Dziękuję bardzo za ten wątek smile
      Tego mi było trzeba, bo przechodzę mały kryzys.
      Karmię córkę 20 miesiąc i czasami ma takie dni (np. dzisiaj), że nie je nic oprócz cyca. Innych rzeczy zjadła dzisiaj niepełną garść (skubnęła białego serka, zjadła 1/5 ogórka, 3 kęsy pieczonej piersi z indyka, wypiła trochę herbatki, trochę wody i to chyba na tyle). Normalnie można się załamać.
      Rozumiem, że nie jesteśmy same i takie cycolenie bywa normą? Bo już czasami mam mętlik w głowie i nie wiem, czy nie robić szlabanu na pierś.

      I pytanie z innej beczki? Jak długo można nie mieć miesiączki?
      • elowik Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 28.05.09, 07:47
        ja rowniez funkcjonuje dzieki wam wszystkim, bo u mnie 16 miesiecy i
        nie je nic procz cyca, dotychczas dokarmialam ja na spiocha, bo byla
        ponizej 3 centyla, ale teraz juz stwierdzilam, ze dziecko musi
        nauczyc sie jesc, bo ona nie wie co to jest glod, ale juz tydzien
        nie dokarmiam i ona nic totalnie nie je procz paru chrupkow i zabawa
        lyzeczka.
        nie wiem ile to potrwa, ale jestem zalamana, ja rozumiem, ze moga
        byc takie okresy, ale u mojej corki jeszcze jedzenia nie bylo i nie
        wiem co robic, dzieki wam jakos funkcjonuje, bo tak to bym juz dawno
        oszalala
      • elowik Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 28.05.09, 07:53

        >
        > I pytanie z innej beczki? Jak długo można nie mieć miesiączki?

        ja karmie 16 i nie mam
        • fizula Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 28.05.09, 10:31
          Indywidualna sprawa: można nie mieć do końca karmienia miesiączki i
          jt. ok.
    • fizula Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 28.05.09, 15:44
      Czy nie ładny cytat:
      "Nowa dieta jest wyrazem zaufania nauki do żywego ustroju,
      tolerancji dla jego woli.
      Gdy podawano białka i tłuszcze, chciano zmusić ustrój do rozwoju
      specjalnie dobraną dietą, dziś dajemy wszystko: niech żywy organizm
      sam wybiera, co potrzebne, co przyniesie pożytek, niech sam zarządza
      w zakresie posiadanych sił, aktywów posiadanego zdrowia,
      potencjalnej energii rozwoju.
      Nie -co dajemy dziecku, a - co ono przyswaja. Bo każdy gwałt i
      nadmiar to balast, każda jdnostronność to możliwy błąd. (...)
      Kiedy, jak, czym dokarmiać?
      Wówczas, gdy dziecku nie wstarcza wyssany litr mleka, stopniowo,
      czekając zawsze na reakcję ustroju, dokarmiać wszystkim, zależnie od
      dziecka, od jego odpowiedzi".
      Kłania się Janusz Korczak "Jak kochać dziecko"- stare to, ale jakie
      rozsądne.
      Jszcze ten cytat mnie zastanowił swą aktualnością: "Obyśmy z
      przesądu o >zielonych stołeczkach< nie wpadli w przesądy o
      >idealnych krzywych<".
      • dimma Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 29.05.09, 08:50
        Prawdziwa mądrość jest ponadczasowa
    • lacitadelle przede wszystkim spokój i wiara w siebie i dziecko 29.05.09, 11:43
      Szczerze mówiąc nigdy nie czytałam żadnych mądrych teorii nt. wprowadzania
      nowych pokarmów (dopiero ostatnio na tym forum podczytuję, syn ma rok),
      wiedziałam tylko, że nowe pokarmy można proponować po pół roku.

      Tak też zrobiłam, tzn. proponowałam różne nowe, zawsze zdrowe smaki, jak syn
      jadł, to fajnie, jak nie jadł, też fajnie. Ma okresy, że wcina wszystko, ma
      takie, że je tylko pierś, z mojego punktu widzenia to jego sprawa, wiem, że na
      moim mleku na pewno przeżyje i żadnego uszczerbku na zdrowiu nie dozna.

      Najgorsze moim zdaniem, co można zrobić, to nie wierzyć w siebie i dziecko,
      karmić na siłę, starać się trzymać jakichś schematów.

      Sądzę, że całą receptę na udane karmienie można zawrzeć w jednym zdaniu:
      proponuj, nie zmuszaj, a dziecko samo zacznie jeść we właściwym dla siebie czasie.
    • kam.xt Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 29.05.09, 18:54
      wciąz czytam i słyszę że dziecku trzeba zaufać , ża samo wie co i ile jeść że
      organizm sam sobie nie zaszkodzi i tak się zastanawiam dlaczego to u mojej córki
      nie zadziałało? Dlaczego nie jedząc nic prócz mojejgo mleka wpędziła się w
      głęboką anemię? A wczoraj koleżanka zadzwoniła z wiadomością że z jej córeczką
      to samo! Tyle że ona to później odkryła, jej mała jest już półtora roku prawie
      wyłącznie na piersi (i 3centyl) , moją udało mi się przekonać do jedzenia w
      11miesiącu wtedy stopniowo zaczęla wychodzić z anemii. Dodam że my- mamy
      karmiące anemii wcale nie miałysmy, a i u dzieci nie było żadnych dodatkowych
      chorób, tylko niedoborowa dieta- samo mleko mamy sad
      także owszem, nie nakłaniać do jedzenia za wszelką cenę, ale obserwować i
      sorawdzać czy rzeczywiście dziecko się tak pięknie na samej piersi rozwija bo to
      wcale nie jest takie pewne
      • katia8 Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 30.05.09, 22:39
        Straszne rzeczy piszesz.
        Czy powinnam zrobić córce badanie krwi? Ma 19 miesięcy i z jedzeniem jest
        różnie, jak już wyżej pisałam. Od wtorku nie je prawie nic. Wczoraj skusiła się
        na makaron i brokuły, ale poza tym nie zjadła praktycznie nic.
        Podoba mi się, to co napisałyście wyżej: proponować, nie zmuszać. Ja tak robię,
        ale po tej wypowiedzi o anemii, aż mnie ciarki przeszły.
        Czy któraś z mam długo karmiących, wykryła anemię u dziecka?
      • fizula Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 31.05.09, 00:31
        nie nakłaniać do jedzenia za wszelką cenę, ale obserwować i
        > sorawdzać czy rzeczywiście dziecko się tak pięknie na samej piersi
        rozwija bo t
        > o
        > wcale nie jest takie pewne

        Oczywiście żaden pokarm, nawet bardzo bardzo dobry (jakim jest
        matczyne mleko) 100% gwarancji zdrowia nie daje, ale daje jego
        większe prawdopodobieństwo niż pokarm kiepskiej jakości. Jak
        występują jakieś patologiczne objawy (zbyt mała waga, bladość,
        osłabienie, zbyt częste choroby), to oczywiście trzeba zrobić
        badania: morfologię, badanie moczu, na pasożyty. Lekarz powinien
        odpowiednie zlecić. Na pewno jednak nie powinien zlecać pokarmów
        gorszej jakości (mieszanki), gdy ma do dyspozycji lepszej i nie ma
        ku temu przeciwskań.
        Oczywiście, że anemię trzeba diagnozować i leczyć. Ale moim zdanim
        za mało się diagnozuje: dlaczego ta anemia powstała? Jedno dziecko
        bywa bardzo długo na samej piersi i nie ma wcale anemii, a inne też
        tak samo- i ma głęboką anemię. Słuchałam niedawno wykładu, na którym
        przdstawiano, że np. anemia może być pojedynczym objawem alergii na
        białko mleka krowiego. Jest wiele możliwych przyczyn anemii.
        Żeby nie powstawały niedobory, warto karmić piersią także w drugim
        roku życia według potrzeby dziecka, a więc również w nocy, nie
        ograniczając nadmiernie dziecku dostępu do siebie.
        Kam.xt, a Ty karmiłaś według potrzeby dziecka w dzień i w nocy bez
        używania smoczków-uspokajaczy? Koleżanka tak samo?- to tylko moja
        ciekawość, nie musisz odpowiadać.
        Z mojej perspektywy też widzę, że około roku dzieci rzeczywiście
        bardzo potrzebują dobrego źródła żelaza, łatwo przyswajalnego. Moim
        zaczynał się wtedy większy apetyt na mięsko. Tosia mogła nic nie
        jeść, a skubnąć mięska nie odmawiała.
        Raczej nie używam sloganu, że "mleko matki jest idealne dla
        dziecka", bo nic na tym świecie idealne nie jest. Potrzeby dziecka
        zwiększają się. Dlatgo, dzięki za celne uwagi na temat możliwych
        niedoborów: trzeba też uważać na niedobór cynku.
      • basiak36 Anemia 31.05.09, 09:36
        Co do anemii: na pewno nie szukalabym winy w dlugim czy zbyt intensywnym
        karmieniu piersia, chyba ze matka ma silna anemie. Sa zreszta badania, gdzie
        dzieci karmione wylacznie piersia do 7 mca mialy o wiele mniejsze szanse na
        niska hemoglobine.
        Pisze to bo sama mam ten problem, coreczka ma od kilku miesiecy bardzo niskie
        wskazniki, zelazo 18, hemoglobina 10,3, MCV i cala reszta tez. Plus sporo innych
        objawow. Kazano dawac sztuczne zelazo - jak dla mnie zaleczanie wylacznie
        sztucznym zelazem bez szukania przyczyn problemu to olewanie przyczyn problemu
        Bo np u nas przyczyna lezy gdzie indziej, mala w jakis sposob zelaza nie
        wchlania. Szczegolnie ze kazdy posilek jaki dostaje od dluzszego czasu jest pod
        to zelazo podporzadkowany, plus wit C, kwas foliowy, cala reszta. No i pokarm
        dodatkowo wspomaga wchlanianie zelaza (dzieci karmione piersia podobno 3 razy
        lepiej wchlaniaja zelazo niz te nie karmione), plus sam pokarm zawiera to
        najlepiej przyswajalne. Wiec powody nie leza w tym co dostaje.
        Teraz juz wiemy ze na 99% powodem jest nietolerancja pokarmowa, bo sa dodatkowe
        objawy ktore o tym swiadcza... Ale na tym etapie zaczynam sie obawiac ze jakis
        suplement bedzie konieczny.

        A sama dieta i oferowanie dziecku roznych nowych jedzonek jest bardzo wazne,
        wiadomo. Ale sposob ich podawania tez, moja coreczka nie znosila od poczatku
        podawania jedzonek lyzeczka, na szczescie sprobowalam tylko raz, potem juz nie.
        Je sama od kiedy zaczela dostawac jedzonka. I je naprawde duzo, ma bardzo
        urozmaicona diete.
        U wielu dzieci wystarczy rozpoczecie podawania jedzonek z karmieniem lyzeczka
        aby im sie odechcialo probowac.
    • gosia_p1979 Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 30.05.09, 23:49
      To piekne co napisałas smile
    • kam.xt jeszcze o anemii u piersiowych dzieci 31.05.09, 21:26
      basiak36 napisała:

      > Co do anemii: na pewno nie szukalabym winy w dlugim czy zbyt intensywnym
      > karmieniu piersia, chyba ze matka ma silna anemie. Sa zreszta badania, gdzie
      > dzieci karmione wylacznie piersia do 7 mca mialy o wiele mniejsze szanse na
      > niska hemoglobine.
      > Pisze to bo sama mam ten problem, coreczka ma od kilku miesiecy bardzo niskie
      > wskazniki, zelazo 18, hemoglobina 10,3

      ach, Hb 10,3 to jest super wynik, moja miała 9,0. Samo żelazo nie jest w ogóle
      przydatnym wskaźnikiem, jest bardzo zmienne, niemniej u mojej córki było
      wykonywane i wyszło 8 uncertain Dlatego pisałam o głębokiej anemii, do tego były objawy
      kliniczne (bo sama anemia "laboratoryjna" czyli tylko wyniki niskie to wg. mnie
      nie jest powód do wielkiego niepokoju bo często organizm potrafi się
      zaadaptować) Mała była blada, miała cienie pod oczami, pękające skórki przy
      paznokciach, blade spojówki i łożysko paznokci, przestała przybierać na wadze.
      Była tez mało ruchliwa, spokojniejsza niz inne dzieci ale nie wiedzieliśmy wtedy
      czy to wina anemii czy taki ma temperament. Od 3 mieś życia jest bezsmoczkowa, w
      okresie anemii (9mies) była karmiona piersią na żądanie, co 2-3godz, w nocy dwa
      razy, nic innego nie chciała jeść. Dla mnie wtedy to było niepojęte że ma
      anemię, pediatra tłumaczyła że tak czasami bywa, niektóre dzieci mają większe
      zapotrzebowanie na żelazo, albo/i genetycznie uwarunkowane gorsze wchłanianie i
      karmione tylko piersią w drugim półroczu życia szybko popadają w anemię.
      Oczywiście do głowy mi nie przyszło odstawić małą albo dać jej mleko mod.,
      pierwsze co zrobiliśmy to wykluczyliśmy inne przyczyny anemii czyli choroby
      przewlekłe, potem dawałam małej syrop z żelazem i dalej jadła tylko z piersi, po
      8tyg kiedy teoretycznie już powinna być jakaś poprawa badania pokazały że nie ma
      żadnej bo Hb - 9,2. Wtedy już skoncentrowałam się na przekonywaniu jej do
      normalnego jedzenia, ale w tym celu musiałam jej ograniczyć pierś żeby w ogóle
      poczuła głód na coś innego. Stopniowo wprowadziłam jeden niepiersiowy posiłek,
      po miesiącu drugi, po dwóch mieś badanie kontrolne Hb- 9,8 po trzech- 10,6. A
      objawy skórne się cofnęły, skoczyła na siatce centylowej. Potem już nie
      ingerowałam w jej apetyt, ale sama rezygnowała z kolejnych karmień, najpierw
      nocnych, w końcu zostały juz tylko 3/dobę, potem zaszłam w ciążę i mleko się
      skończyło, mała ssała jakiś czas pustą pierś aż w końcu zupełnie zrezygnowała.
      Przed samym odstawieniem zrobiłam jej jeszcze morfologie, miała wyższą Hb niż ja
      - 12,7!

      Także podkreślam że nie obwiniam długiego karmienia tylko piersią o powodowanie
      anemii, większość dzieci tak karmionych zdrowo się rozwija, ale czasem zdarza
      się ze jest inaczej , dlatego nie można założyć z góry że dziecko tylko na
      piersi na pewno będzie zdrowe, trzeba obserwować czy nie ma oznak niedoboru
      żelaza i cynku i raz w roku zrobić morfologię

      katia8 napisała:
      > Straszne rzeczy piszesz.
      > Czy powinnam zrobić córce badanie krwi? Ma 19 miesięcy

      jesli nigdy nie robiłaś to powinnaś , każde dziecko powinno mieć raz w roku
      morfologię, kontrolnie. Ale nie trzeba się przejmować się lekkimi wahnięciami w
      dół, szczególnie jeśli nie ma żadnych widocznych objawów że coś jest nie tak z
      rozwojem dziecka.
      • fizula ach, ten Korczak, niemożliwy jest 04.06.09, 14:49
        Ach, ten Korczak, po prostu zawrócił mi w głowie. Znowu więc odwołam
        się do niego:
        Zasada: dziecko powinno jeść tyle, ile chce, ani mniej ani
        więcej.

        Nawet przy forsownym odżywianiu dziecka chorego, relewę (tu:
        jadłospis) układać można tylko przy jego udziale i kurację prowadzić
        pod jego kontrolą.”

        I jeszcze o relacji z rodzicami:
        „Dziecko chce rodzicom dogodzić, bo przykro martwić mamę, bo
        zadośćuczynienie woli rodziców przynosi mu nieobliczalne korzyści.
        Więc jeśli nie zje kotleta, nie wypije mleka, to dlatego, że nie
        może. Jeśli zmuszać będą, powtarzające się, co pewien czas
        niedyspozycje żołądkowe i dieta będą regulowały normalny przyrost
        wagi.”
        Błędem jest, który się zemści na rodzicach, ale też na dziecku
        zacząć z dzieckiem walkę o jedzenie. Dzicko potrzbuje się uczyć, że
        to jemu samemu ma zależeć na jdzniu, smakowaniu, kosztowaniu, że
        robi to dla siebie, nie dla rodziców.
        Jeszcze wrócę do bardzo szkodliwego mitu: "Odstawię, to zacznie jeść
        normalnie". U podłoża tego mitu leży błędne założenie, że najadanie
        się dużą ilością mleka nie jest normalne. Podczas, gdy właśnie w
        drugim roku życia (niekiedy też w trzecim) bywa właśnie najczęściej
        zupełnie normalnie i bezsensem jest walka z tym- szkoda dziecka,
        szkoda własnej relacji z nim.
        No i dziękuję drogiej Żaneci, że zechciała mnie do tej lekturki
        zachęcić. Niby czytałam to już wcześniej: ale przed kilku laty
        jeszcze nie dorosłam do tego :o)
        Często okres pótorej roku jest takim "cofnięciem w roozwoju"
        dotyczącym jedznia. Dziecko, które do tej pory z chęcią jadło albo
        chociaż chętnie kosztowało, teraz zaczyna wracać do ssania, ssania i
        ssania. Jest to okres szczytu ssania- nie należy się temu dziwić.
        "Niemowlę, które potraja początkową wagę w ciągu roku, ma prawo do
        odpoczynku. Błyskawiczna droga, jaką odbywa się jeg rozwój
        psychiczny, daje mu również prawo- coś niecoś zapomnieć z tego, co
        co umiało, a co przedwcześni markowaliśmy jako trwały nabytek".
        W moim odczuciu właśnie 18-miesięczniaki (plus minus) odpoczywają w
        ten sposób, np. od nowych wrażeń żywieniowych, od chodzenia (często
        chcą być z powrotem noszone), od wymagań (np. wcześniej posłuszne-
        teraz nieposłuszne).
    • fizula Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 07.12.09, 10:03
      Polecam Waszej uwadze linkowany już powyżej wątek dotyczący standardów żywienia
      dla UE, ale z jakimś błędem wstawiłam:
      forum.gazeta.pl/forum/w,21000,84856777,0,Standardy_Unii_Europejskiej_dotyczace_zywienia.html?s=0
      W tymże wątku jest link do standardów dotyczących żywienia (powoli się otwiera-
      cierpliwości!):
      www.mlekomamy.pl/uploads/materialy/standardy_skan_small.pdf
      oraz dodane przez KUKP
      www.laktacja.pl/PDF/Zywienie2009.pdf
    • pippi.ponczoszanka Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 11.12.09, 14:06
      Moja Antosia ma rok i pięć miesięcy i żyje głównie piersią smile Moją
      Mamę trochę to niepokoiło mimo, iż sama karmiła najmłodszą z nas 2
      lata. Gdy ostatnio byłam u Rodziców przez kilka dni, Antosia dostała
      wysokiej gorączki, zaczęła kaszleć, a przy okazji ząbki jeszcze...
      Mama zaproponowała domową wizytę pediatry, której ufa i która mnie i
      moje Siostry leczyła. Zgodziłam się, bo czemu nie przebadać Dziecka?
      Poprosiłam nawet Mamę, żeby była przy tej wizycie. Dzięki temu
      wszystkie wątpliwości rozwojowo-żywieniowe zostały rozwiane.
      Pani Doktor powiedziała, że z Antosią wszystko jest bardzo dobrze, a
      odnośnie karmienia, to jeśli chce, może sobie spokojnie żyć niemal
      na samej piersi do 2giego roku życia. Ważne, żeby podawać inne
      posiki i akceptować zjadane ilości, nie zmuszać i nie martwić się,
      bo dziecko wyglda bardzo zdrowo i z pewnością będąc na piersi z
      głodu nie umrze. Później pewnie sama zacznie chętniej jeść również
      inne rzeczy.
      To wszystko tylko potwierdziło moje przekonania, które zbudowałam
      słuchając intuicji. Bardzo mnie też to uspokoio, bo zawsze zakładam,
      że mogę się mylić, a tutaj takie radosne potwierdzenie moich
      przeczuć smile
      • laemmchen79 Re: Karmienie piersią a inne jedzenie, "niejadki" 14.03.14, 00:28
        Dziewczyny, po prostu mnie olśniło czytając Wasze opisy. Mój synek kończy dziś 11 miesięcy, jedzonko (gotowane w domu na parze) wprowadziłam mu po skończonym 5 miesiącu i dodałam też mleko w proszku i nagle, powolutku porcje zwiększały się, dobrze radził sobie z połykaniem i piciem i nagle, z dnia na dzień zaczął odmawiać przyjmowania takiego pokarmu, natomiast coraz bardziej ciągnęło go do piersi i jednocześnie zaczął bronić się przed sztucznym mlekiem. A najgorsze, że pojawiły się przewlekłe przeziębienia, wyglądające na zapalenie oskrzeli, ale nigdy nimi nie będące - po prostu ostry katar, kaszel, lekki stan podgorączkowy. Zaczęły się odyseje po lekarzach, w trakcie wizyt dowiadywałam się m.in., że moje dziecko jest terrorystą, które już teraz ustawia rodziców. Wreszcie trafiłam na lekarkę medycyny wschodniej (w ostateczności, ponieważ do tej pory trzymałam się z dala od wszelkich "szamanów"), która w pierwszym rzędzie kazała wrócić do diety całkowicie mlecznej (pierś i - ponieważ nie miałam już wystarczająco pokarmu - mleko sztuczne, ale na bazie koziego), a dopiero po okresie 2-3 tygodni powoli zacząć od samego początku dokarmianie. Syn nadal je bardzo niewiele (wszystkie produkty, także owoce jak jabłka czy gruszki muszą być ugotowane, na obiad dostaje gotowane warzywa takie jak pasternak, dynia, burak ugotowane w bulionie wołowym, gotowanym przez około 6 godzin! z dodatkiem ryżu i mięsa), za to chętnie ssie pierś i wypija coraz większe ilości sztucznego mleka. Po tej naszej rewolucji nagle zaliczył bardzo widoczny skok rozwojowy (być może przypadek, ale nie mam podstaw, by w to wierzyć?), ale przeżywając dzień w dzień większe lub mniejsze porażki karmienia wciąż nie byłam pewna, czy jesteśmy na dobrej drodze. No i wtedy przeczytałam Wasze wpisy i wreszcie chyba jestem w domu - mój też jest z grona tych opisanych przez Was i te historie pomogły mi niezwykle po prostu zaakceptować te jego zwyczaje, zamiast z nimi dzień w dzień walczyć. J. jest bardzo drobny i nieduży, ale obecnie bardzo ruchliwy, ciekawski, gada jak nakręcony, więc obserwując go nie widać żadnych oznak choroby czy niedostatków. I tego będę się trzymać, a dzięki Waszym wpisom chyba wreszcie odetchnę psychicznie - za co bardzo, bardzo dziękuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka