Uswiadomilam sobie, ze losuje ja wtedy, kiedy z najrozniejszych powodow mam
cos komus oddac i opornie mi to idzie
Kilka dni temu mialam oddac promotorce gotowy rozdzial. Zarwalam kolejna noc,
zeby uzupelnic rodzial, a i tak oczywiscie poltorej godziny przed spotkaniem
jeszcze go konczylam

A potem bieglam na wariata taszczac moje drogocenne
70 stron w zebach tylko po to, zeby sie przekonac, ze oczywiscie pomylilam
godziny jej zajec i wlasnie zaczela seminarium, zamiast je skonczyc! Wiec
musialam jakos jej to przekazac, co wcale nie bylo takie proste, bo za godzine
mialam egzamin w innej czesci miasta. Wchodzenie w trakcie zajec uwazam za
barbarzynstwo, pod drzwi do zakladu nie chcialo sie zmiescic, nie mialam sily
latac za kluczem, a zostawic przed drzwiami sie balam, bo a nuz sie ktos
polaszczy

w koncu zostawilam u kogos na dyzurze w sali obok z prosba o
przekazanie. Ufff

)
Wczoraj z kolei byl dzien walki z wlasna zachlannoscia

Jakis miesiac temu
upatrzylam przesliczna romantyczna bluzke: kupilam ja z mysla o pewnej
zaprzyjaznionej wiedzmie, ktora uwielbia ten styl, kolor i w ogole wszystko.
Niestety, cos mnie podkusilo, zeby te bluzke przymierzyc - i okazalo sie, ze
wygladam w niej az za dobrze! Krazylam wokol pokusy caly miesiac,
zastanawiajac sie, co zrobic, az wczoraj stwierdzilam, ze byla przeznaczona
dla niej, to tak ma byc, zreszta jej pewnie jest jeszcze lepiej w tych
kolorach, niz mnie. I rzeczywiscie jest

)