iurandum
20.04.05, 10:36
Rozmawiałem ostatnio z przyjaciółmi i patrząc na naszych znajomych widać
zaskakującą prawidłowość – Mamusie zakochują się w synkach, a faceci w
córeczkach.. Tam gdzie są córeczki faceci angażują się emocjonalnie bardziej w
dziecko uczuć jest bardziej po równo, a tam gdzie są jest syn kobiety są
bardziej skupione na dziecku, a partnerzy oddaleni i pachnie kryzysem...
Może to słaba statystyka bo raptem 11 par, ale:
Jak czytałem posty facetów o dzieciach to 80 procent właśnie tatusiów córeczek ...
A te dotyczące nadopiekuńczych matek to przecież o synkach – maminsynkach.
Wychodzi na to moich doświadczeń w sieci że mamy te które potrafią pogadać o
związku i relacjach okazuje się że mają córeczki...
Charakterystyczne spotkanie przy piaskownicy 5 mam: mamusie córeczek zagadane,
a synków nie spuszczają oka z dziecka....
Znam nawet kobietkę co narzeka na męża że od kiedy mają córeczkę (a ta ma już
parę lat) mąż całkowicie opuścił ją uczuciowo (i seksualnie)i wpada do domu po
pracy jej nie widzi tylko rzuca wszystko i zabawa z córką... I zastanawia się
czy nie powinna spróbować z innym budować więzi bo trudno jej to znieść...
Czyli odwrotnie dokładnie niż stereotyp...
A parzcież niby powinno być inaczej, że to niby facet zawsze chce żeby urodził
się syn.
Co wy na to?