Moja 3-miesięczna córeczka ma coraz większy problem z wieczornym zasypianiem.
To znaczy nigdy nie było różowo, przez dłuższy czas sypiała ze mną w łóżku,
dopiero od niedawna toleruje własne łóżeczko, ale teraz "usypianie" jej jest
dla nas prawdziwą torturą! Zaczyna się tuż po kąpieli, najczęsciej nma etapie
wycierania/ubierania - mała zaczyna płakać, a właściwie jęczeć i zawodzić.
Wcześniej nigdy tego nie robiła, jestem załamana! pierwszego dnia myślałam,
ze to kolki i podałam jej czopek przeciwbólowy, ale powtórzyło się następnego
dnia i kolejnego... Usypia ją zwykle mąż, ja nie byłabym w stanie słuchać
tego zawodzenia. O co chodzi?
- czy nie lubi ciemności? (kiedyś sypiała przy małej lampce, ale potem już po
ciemku, teraz, jak mąż ją usypia, nie gasi światła od razu, zeby jej nie
straszyć...
- a może nie jest jeszcze śpiąca? wczoraj próbowaliśmy ją
trochę "przetrzymać" po kąpieli - dokładnie to samo: na chwilę spokój, potem
straszliwy, przeszywający jęk

- może głodna?? na wszelki wypadek przystawiam ją do piersi także po kapieli,
robi się senna, ale jak już jej się odbije, zaczyna od nowa...
Dziewczyny, poradźcie! Próbowałam już wielu sposobów (olejek z lawendą,
spokojna "rozmowa", kołysanki