Dodaj do ulubionych

14 pytanie

03.10.04, 07:05
Przyszła na forum późną marcową zimą 2004 r. wraz z podgrzewającym ją
słonkiem. W młodości chodziła na jabłka, zwłaszcza papierówki i dla
dreszczyku emocji stała na czatach no cóż męska natura jak stwierdziła, choć
ja tego nie potwierdzam. Kiedyś też razem ze swoją kuzynką myli rower
sąsiadowi w ... kałuży, na jego prośbę umycia kierownicy wysmarowały mu całą
twarz tym błotem, nie dziwię się, że potem uciekały przed nim. „W telewizji
oglądało się Gąskę Balbinkę, Jacka i Agatkę, Misia z okienka..., ach cóż za
czasy”, choć ja w to osobiście nie wierzę te bajki musieli jej opowiadać
rodzice.
Obserwuj wątek
    • ksfiona Re: 14 pytanie 03.10.04, 09:20
      Z pewna dozą nieśmiałości-czyżby to była Benia?
      • miet.b Brawo masz 3 punkty 03.10.04, 10:34
        i poniżej całość
        Przyszła na forum późną marcową zimą 2004 r. wraz z podgrzewającym ją słonkiem.
        W młodości chodziła na jabłka, zwłaszcza papierówki i dla dreszczyku emocji
        stała na czatach no cóż męska natura jak stwierdziła, choć ja tego nie
        potwierdzam. Kiedyś też razem ze swoją kuzynką myli rower sąsiadowi w ...
        kałuży, na jego prośbę umycia kierownicy wysmarowały mu całą twarz tym błotem,
        nie dziwię się, że potem uciekały przed nim. „W telewizji oglądało się Gąskę
        Balbinkę, Jacka i Agatkę, Misia z okienka..., ach cóż za czasy”, choć ja w to
        osobiście nie wierzę te bajki musieli jej opowiadać rodzice. Zbierała wtedy
        papierki po czekoladach, oraz odznaki turystyczne, jak stwierdziła była mała i
        głupiutka. Miłe są jej wspomnienia przechowywane gdzieś w zakamarkach pamięci
        spania na sianie ale... czytam dalej w stodołach gdzie są albo sami panowie,
        albo same panie, zapamiętała jedną bo głośno chrapała. Kiedyś na kursie
        angielskiego kazała rodowitemu anglikowi powtórzyć wierszyk Brzechwy o
        Szczebrzeszynie, by potem tarzać się na podłodze ze śmiechu. Forum (mieszka
        poza regionem jednak tu są jej korzenie) zamojskie i roztoczańskie jest miłe bo
        panuje specyficzna ciepła atmosfera, jest już uzależniona od niego. Mając dobry
        punkt obserwacyjny, bo mieszka na 3 piętrze, wiosną tego roku obserwowała jak
        sroczka wysiadywała jaja. Lubi herbatką bez herbatki, najlepiej wodę z cytryną
        i dużo cukru, czasem dla orzeźwienia wypije sobie miętową rwąc listki z
        krzaczka przywiezionego z samego Suśca. długo broniła się przed spotkaniem.
        Odnośnie pieniędzy no cóż... bardzo poprawiają jej humor. Lubi wirtualnie
        stawiać piwo: „Masz u mnie trzy szklanki piwa!!!” – tak zwróciła się do Usersa
        1 za oprowadzenie po katedrze. Dalej znów stawia Usersowi: „Za takie
        ciekawostki historyczne należą Ci się trzy piwa!”. Bardzo chciałaby poznać smak
        węgrzyna. Ubott to jak stwierdza prawdziwy dżentelmen ustępujący damom. W pewną
        wiosenną sobotę miała zjazd absolwentów, by nazajutrz Janusz mógł zobaczyć
        pijaków w Zamosciu ze śpiewem; "Szła dzieweczka do laseczka...". Bardzo skromna
        bo: „Dla mnie, na poprawę humoru wystarczy np. chleb z pomidorem i zieloną
        cebulką... Niby nic, a tak cieszy i skutecznie poprawia nastrój...”, oraz mocny
        sen. Jest nocną sową i trudno jej zwlec się z łóżka by oglądać poranki i wschód
        czerwonego słonka. W tym roku jadła wisienki z wkładką: „najadłam się wiśni,
        które jak się po dokładnej obdukcji okazało zawierały wkład mięsny, tzn. były
        tak zarobaczone że odechciało mi się smaku świeżo zerwanych owoców, tfffu,
        bleee..” . Szczęsciara bo miała swój 9999 wpis. Niestety 10000 post był
        przeznaczony dla osoby z Lublina „Malibu”, ale pierwsza złożyła mu gratulacje.
        Jak jeszcze powiem, że czasami męczy ją błękit nieba, ale nigdy nie traci
        nadziei to Wszyscy już wiedzą o kogo chodzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka