haesek
23.12.04, 11:26
W ostatnich miesiącach zauważyłem pozytywne nasilenie na łamach prasy
dyskusji na temat etyki i zasad moralnych w biznesie. Afery światowe, afery
krajowe i generalnie nie najlepszy klimat wokół polskiego biznesu prowokuje
do zadawania pytań fundamentalnych: o sens kapitalizmu i demokracji, o etykę
w biznesie i ład korporacyjny, o godność człowieka.
Chyba z homo sapiens nie jest tak źle jak niektórzy wieszczą. On po prostu od
czasu do czasu musi zejść z raz dobrze obranego kursu i doświadczyć czegoś
innego, nowego, fascynującego. Ale w końcu i tak wraca na pierwotnie obrany
tor….
Przytaczam poniżej kilka, dowolnie wybranych wypowiedzi z kilku w pewien
sposób reprezentatywnych jaki mi się wydaje tytułów prasowych:
„W obronie etyki w biznesie”
Zysk krótkoterminowy owszem daje chwilową satysfakcję, ale po jakimś czasie
wypadasz z gry. Tracisz zaufanie, klienci odchodzą. Ujawniają się skandale,
coraz trudniej zaciągnąć kredyt. Klęska. Enron był siódma firmą na giełdzie.
Gdy prawda wyszła na jaw, zbankrutował w trzy miesiące. A miał do dyspozycji
świetnych prawników i doradców. Prowadząc nieuczciwy biznes, można zrobić
jakieś pieniądze w krótkim terminie, ale nie oznacza to sukcesu (Newsweek).
Zasady sformułowane przez przez S. Coveya, autora „7 nawyków skutecznego
działania” mają kilka lat, ale dopiero teraz współcześni menedżerowie
zaczynają doceniać ich wartość. Na własnej skórze sprawdzili, że w
długotrwałych relacjach z kontrahentami same techniki manipulacyjne (mowa
ciała, wzorowa autoprezentacja) są bezużyteczne, ponieważ gdy brak
wewnętrznej uczciwości i siły charakteru, prawdziwe motywy od razu wychodzą
na jaw. Bez zasad możemy działać jedynie w krótkotrwałych relacjach, gdy
zależy nam wyłącznie na szybkim wywarciu dobrego wrażenia, nie zaś na
utrzymywaniu dłuższych kontaktów. Promocję sukcesu jako wyniku prezentowanego
na zewnątrz wizerunku, podstaw, zachowań, umiejętności i technik stosowano w
ostatnim 50-leciu. Wcześniej za podstawę uważano kierowanie się wartościami,
takimi jak: spójność wewnętrzna, pokora, umiar, odwaga, sprawiedliwość,
pracowitość, prostota, skromność. Dziś nadszedł czas powrotu do tychże
wartości, gdyż tylko one gwarantują długofalowy sukces w biznesie. Kupuje się
przecież nie od firmy, tylko od człowieka (Profit).
W latach 90-tych w pogoni za pieniądzem zapomnieliśmy o wartościach wyższych,
o etyce i zwykłej przyzwoitości, bezwiednie i bezmyślnie przyjmując hasło
funkcjonujące od wielu lat w rozwiniętym kapitalizmie „greed is good”
(chciwość jest dobra). Hasło trafiło niestety na bardzo żyzną glebę (...). W
czasach długotrwałego pokoju, zwłaszcza gdy zniknęło komunistyczne
zagrożenie, bożek pieniądza zastąpił Boga. Jednak dość szybko w światowym
królestwie prosperity zaczęły pojawiać się rysy: Japonia, Korea, Rosja,
Argentyna. Wraz z kryzysem na światło dzienne zaczęły wychodzić afery, bo jak
mówił jeden z inwestorów – „gdy śniegi topnieją, brud staje się widoczny”
(Forbes).
„W obronie kapitalizmu”
Bogactwo niesie za sobą dodatni ładunek moralny. A własność jest dobrem. Brak
wolności gospodarczych i dobrze zabezpieczonych praw własności prywatnej
prowadzi do zniewolenia i zubożenia społeczeństwa. Jeżeli mam właściwą
hierarchię wartości i chcę czynić dobro a nie mam na to środków, moje
wartości stają się bezużyteczne. Przecież i Matka Teresa musiała mieć
kapitał, by utrzymać swoje przybytki (...)
Altruizm polega na dzieleniu się owocami zysku, który jednak wcześniej trzeba
wypracować (...)
Jak pisał Friedman: społeczeństwa, które zrezygnowały z wolności w imię
równości, nie zyskały ani jednego ani drugiego (Newsweek).
Wykorzystano fragmenty artykułów:
Newsweek: 52-53/2004
Jerzy Wasiuta „Rynkowa cena człowieka”
„Apostoł etycznego biznesu” – rozmowa z Stephanem Youngiem
Forbes: nr 1, 01.2005
Jan Krzysztof Bielecki „Zagubiliśmy Dekalog”,
Profit: nr 10, 12.2004
„7 sposobów na sukces z ludzką twarzą” –
pozdrawiam
hubert