mary_an
29.01.08, 09:01
Moj chlopak kiedys podsluchal nastepujaca rozmowe grupy Polakow, jak czekal
poznym wieczorem ok. 30min na przystanku na autobus.
Jeden chlopak do grupy: "Ide po rower".
Znika. No nic, pierwsza mysl - poszedl po swoj rower. To jest przy dworcu,
gdzie zaparkowanych jest kilkaset, moze nawet kilka tysiecy rowerow, chwilke
to trwa. Piec minut pozniej wraca i niesie rewer, bez przedniego kola. Stoi
przez chwile, pali papierosa.
Mowi do grupy: "Ide po kolo".
Znika. Wraca po pieciu minutach, niesie samo kolo. Po czym autobus przyjechal
i dalsza obserwacja tejze grupy Polakow zostala przerwana.
Kiedys tez w sklepie podsluchalam o planach, jak tutaj cos ukrasc. Az sie we
mnie wszystko wtedy gotuje. No bo ci ludzie oburzaja sie za opinie, ktora maja
wsrod ludzi, ale nie widza, ze sa tego konkretne powody. Ale czy cos mozna
zrobic? Podejrzewam, ze jakby sie im zwrocilo uwage, albo wezwalo policje, to
ryzykuje sie zyciem :(