Cześć dziewczyny, dzięki za gratulacje
Pawełek w końcu został Mateuszem na drugie będzie miał Paweł. Ja nie mogę się przyzwyczaić.
Urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc - nie wiadomo dlaczego. Ma też powiększoną wątrobę i ślad białka w moczu. Lekarz mówi że to może od tej infekcji. Crp było wczoraj 85 dzisiaj 64 norma 5.
Oddycha już lepiej bez tlenu w nosku, ale podają mu tlen bezp. do inkubatora.
Martwię się bardzo. Jutro na 7 rano mam zamówioną mszę. Nie karmię go wcale, pokarmu też nie udaje mi się ściągnąć, pewnie z nerwów. Jak ktoś może to bardzo proszę o modlitwę.
A teraz bardzo krótko o porodzie.
Był błyskawiczny, gdyby nie córka to chyba urodziłabym w domu. Ona kazała jechać do szpitala. Od 18 zaczęły się skurcze co 10 minut o 19 przeszły więc myślałam że falstart. O 20.30 z powrotem co 10 minut o 21.10 co 3 minuty. Zdążyłam się jeszcze wyprysznicować. Do szpitala mam 500 metrów.
Przyjechaliśmy o 21.30 , o 22.10 byłam po przyjęciu z rozwarciem 5 cm, przebraniu, biurowości ( o matko ile pytań...) lewatywie i zaczynało się rozkręcać, o 22.40 skurcze były konkretne o 23.05 było po wszystkim. Tak bolesnego porodu to jeszcze nie miałam po prostu skurcze okropne i tylko krzyżowe. Gaz rozweselający jest do doopy. Mąż się ze mnie śmieje bo kłóciłam się z położną , że mnie boli i nie chce już rodzić. Ona mi że urodzę a ja że nie i koniec.
A mój Mati jest najpiękniejszy na całym oddziale . Chodzę do niego najczęściej jak mogę.

Nie wiem czy zdjecie widać? Jakby co to
imageshack.us/photo/my-images/822/zdjcie0267n.jpg/