Dodaj do ulubionych

Tłumacz NOT

10.01.07, 12:39
Czy ktoś z was zdecydowal sie na wpis do rejestru tlumaczy NOT? Pytam,bo
wszelkie kwalifikacje posiadam, w NOT juz bylam dowiedziec sie szczegolow-chcą
mnie przyjąć z otwartymi ramionami, tyle,ze na legitymacje wydaje sie 250
PLN.Czy to wyrzucanie kasy w błoto (kolejne pozycja w CV), czy rzeczywiscie
dzięki temu można dostać czasem dobre zlecenia? Zastanawiam sie, czy warto.
Obserwuj wątek
    • francesca12 Re: Tłumacz NOT 26.01.07, 13:53
      Ja mam wpis w rejestrze tłumaczy NOT w kilku dziedzinach, zdawałam egzamin z
      jednej dziedziny, inne przypisano mi na podstawie dokumentów ze studiów.
      Egzamin kosztował chyba ok 300 PLN, za wpis dodatkowo trzeba było zapłacić 80
      PLN.
      Jeśli chodzi o zlecenia, to ja np. nie mam stamtąd żadnych.
      Na moje oko wiele to to nie daje, poza wpisem w cv.
      • jakutianka Re: Tłumacz NOT 26.01.07, 21:20
        ja również wpisana zostałam do rejestru, na podstawie doświadczenia i
        dostarczonych dokumentów, bez egzaminów. Po otrzymaniu legitymacji masz
        obowiązek zarejestrowac się w miejscowym zakładzie tłumaczeń NOT. Ja
        zarejestrowałam się na początku stycznia (w Warszawie) i dziś dostałam pierwsze
        zlecenie - specjalistyczny tekst techniczny. Prawdopodobnie zawsze będą to
        teksty specjalistyczne, ale niestety stawki są wg mnie b. niskie sad
        • francesca12 Re: Tłumacz NOT 29.01.07, 13:41
          Prawdopodobnie zawsze będą to
          > teksty specjalistyczne, ale niestety stawki są wg mnie b. niskie sad

          A czego się spodziewałaś?? A co do stawek, to są one ustalone "urzędowo". NOT
          to nie prywatne biuro tłumaczeń.
          Niestety.

          Mam jeszcze pytanie: w jaki sposób otrzymałaś to zlecenie?
          • jakutianka Re: Tłumacz NOT 29.01.07, 15:53
            wysokich stawek się nie spodziewałam, ale spodziewałam się lepszej organizacji.
            Zlecenie otrzymałam po rejestracji w biurze ZUT NOT. Musisz osobiście tam się
            stawić i wypełnić ankiete. Jeśli pojawi się zlecenie - wtedy dzwonią. Właśnie
            do mnie zadzwonili z informacją, że jest tłumaczenie i że wysyłają plik, bo
            zadeklarowałam chęć współpracy. Zapytałam o termin realizajci i stawki - Pani
            nie potrafiła nic odpowiedzieć, powiedziała, że się nie orientuje i później
            napisze smile
            Zlecenie nie jest duże, więc przyjęłam, chciałam zobaczyć jak będzie wyglądała
            ta współpraca. Termin i stawkę podali mi w mailu później smile

            Kiedy była tam i "rejestrowałam się", przyszedł klient, miał pilne zlecenie i
            zaskoczona byłam tym, że nikt w biurze nie potrafił odpowiedzieć czy mogą
            przyjąć zlecenie oraz nie mogli podac stawek - bo "nie było osoby, która tym
            się zajmuje" i klient poszedł sobie gdzie indziej.
            • francesca12 Re: Tłumacz NOT 30.01.07, 09:19
              Ja się tam już zarejestrowałam, ale na szczęście "zaocznie", tzn. nie musiałam
              się tam osobiście fatygować, poprosiłam panią, aby przesłała mi ten formularz
              faksem (do pracy smile)) i przesłała nawet mailem. Wypełniłam, odesłałam i ok.
              Zlecenia jeszcze nie otrzymałam.

              Ja natomiast nie jestem zaskoczona organizacją w NOT, przecież z tej instytucji
              wieje PRL-em!!
              Zapisałam się tam nie dla zysku, ale dla papierka i wpisu w CV.
              Pani w NOT powiedziała, że kiedyś (za czasów jej młodości, czyli ze 30 lat
              temu) tłumacze NOT byli kimś, ale teraz - jak na każdej ulicy jest jakieś biuro
              tłumaczeń, to tłumaczenia zdarzają się sporadycznie.

              Stawki urzędowe są ustalane odgórnie, czyli przez władzę naszą państwową i są
              publikowane w Dzienniku Ustaw, więc jakże mogą być wysokie?
    • proz To jest organizacja, dysponująca sporym majątkiem 30.01.07, 21:36
      w nieruchomościach, więc to one są oczkiem w głowie i przedmiotem walki. Niech
      nikt nie myśli, że ktoś się będzie troszczył o tłumacza. Jak się trafi natrętny
      klient, który się uprze, że chce zlecić tłumaczenie, to się jakiegoś tłumoka
      znajdzie, najlepiej tak, żeby klient już nie wrócił, nawet, jak jest w krawacie,
      czyli ten mniej awanturujący się wink.
      Ja robiłem egzamin w stanie wojennym, ciekawe, czy moje uprawnienia są nadal ważne.
      • daariaa1 Re: To jest organizacja, dysponująca sporym mająt 31.01.07, 08:53
        Tłumacza-tłumoka?
        Kto sprawdza i jaki jest poziom trudności takiego testu/tekstu specjalistycznego??
        Teksty techniczne to raczej nie żarty i w ich przypadku "tłumokowanie" moim
        zdaniem chyba nie wchodzi w grę - kilka razy miałam do czynienia z tekstem
        technicznym i to był koszmar.
        Dlatego trzeba chyba się najpierw zastanowić lub zrobić kilka zleconek z
        technicznego i sprawdzić, czy umiemy rozróżnić pierścień krzywkowy od drążka
        skrętnego a potem rzucac się na NOT.......
        • francesca12 Re: To jest organizacja, dysponująca sporym mająt 31.01.07, 10:31
          > Dlatego trzeba chyba się najpierw zastanowić lub zrobić kilka zleconek z
          > technicznego i sprawdzić, czy umiemy rozróżnić pierścień krzywkowy od drążka
          > skrętnego a potem rzucac się na NOT.......

          Racja. Tak się składa, że (będąc filologiem) pracuję w firmie budowlanej i
          robię tłumaczenia techniczne i mimo że mam do dyspozycji osiem słowników
          technicznych, to bez konsultacji z projektantami i ludźmi, którzy od lat w
          tym "siedzą", a nie znają języka, tłumaczenie nie miałoby sensu.
          Trzeba znać branżę, inaczej wychodzą bzdury. Tłumok to ten, kto idzie na
          łatwiznę i pomija trudne wyrazy w tłumaczeniu, zmyśla lub zmienia sens.
      • francesca12 Re: 31.01.07, 10:22
        > To jest organizacja, dysponująca sporym majątkiem
        > w nieruchomościach, więc to one są oczkiem w głowie i przedmiotem walki. Niech
        > nikt nie myśli, że ktoś się będzie troszczył o tłumacza. Jak się trafi
        > natrętny klient, który się uprze, że chce zlecić tłumaczenie, to się jakiegoś
        > tłumoka znajdzie, najlepiej tak, żeby klient już nie wrócił, nawet, jak jest
        > w krawacie, czyli ten mniej awanturujący się wink.


        Wynika z tego, że czujesz się wywłaszczony, bo inaczej nie rozumiem twojej
        złości na NOT.
        A już myślałam, że nazwiesz ich organizacją przestępczą albo co gorsza
        terrorystyczną.

        > Ja robiłem egzamin w stanie wojennym, ciekawe, czy moje uprawnienia są nadal
        > ważne.

        Ależ skąd, są tak samo przeterminowane, jak twoje myślenie.
        Powinieneś przedstawiać NOT co 3 lata 300 stron wykonanych tłumaczeń, wtedy
        przedłużają oni te uprawnienia.
        • jakutianka Re: 31.01.07, 12:22
          powiedzieli mi w NOT kiedy się zgłaszałam, że wpis na podstawie dokumentów i
          doświadczenia jest na całe życie, bezterminowo, natomiast w przypadku wpisu na
          podstawie zdanych egzaminów - co kilka lat (chyba 2 lub 3) trzeba powtarzać
          egzamin.
          • francesca12 Re: 31.01.07, 13:47
            Racja, jeśli chodzi o te uprawnienia przyznane na podstawie doku, ale w
            przypadku innych, to nie trzeba zdawać egzaminu, jeśli się przedstawi te 300
            stron po 3 latach.
            Trzeba przyznać, że ci z NOT są trochę przedpotopowi.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka